ebook Dziewczyna mojego brata
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 4230)

Dziewczyna mojego brata
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 15.90
wciąż za drogo?
15.90 zł
26.97 złpremium: 17.40 zł Lub 17.40 zł
20.88 zł 20% rabatu
24.65 zł Lub 22.19 zł
29.00 zł Lub 26.10 zł
23.20 zł
24.40 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

„Kiedyś chodziłam z jego bratem. On tego nie pamiętał, a ja wolałabym zapomnieć. Od dawna nie chciałam mieć nic wspólnego z tą rodziną, ale kiedy wróciłam do domu, Jensen Wright wtargnął w mój świat. Miał pewność siebie miliardera i boski seksapil. Nawet ja musiałam ulec naszej wzajemnej fascynacji. Wpasował się w moje życie niczym brakujący kawałek układanki. Szkoda, że zapomniał o tym, co mogłoby nas zniszczyć. Bo Jensen Wright niczym się nie dzieli. Z nikim. A jeśli jego brat odkryje prawdę, wszystko może runąć.
Wziąwszy to pod uwagę, czy się nie pomyliłam?” – fragment powieści

„Książka pełna napięcia i seksu w najlepszym wydaniu!” – A. L. Jackson, autorka bestsellerów „New York Timesa”

„Właśnie takiej historii pragnęłam i potrzebowałam!” – J. Sterling, autorka bestsellerów „New York Timesa”

„W powieści są bogaci, twardzi mężczyźni, jest dramatyzm i oszałamiający seks. To wszystko trzyma w napięciu gorętszym niż lato w Teksasie!” – Jillian Dodd, autorka bestsellerów „USA Today”

„Jest perfekcyjna od pierwszej do ostatniej strony! Będę wszystkim mówić o tej książce i o historii, którą opowiada, o tajemnicach, fałszu i kłamstwach, erotycznej fascynacji, o absolutnie doskonałym związku między dwojgiem ludzi. Pięć wielkich gwiazdek dla mojej ulubionej powieści pani Linde!” – Dena Marie, książkowy blog Fiction Fangirls

Dziewczyna mojego brata od K. A. Linde możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Książka swoją premierę miała w 2017 roku i choć obiecywałam sobie, że znajdę na nią czas to zawsze coś mi umykało. Więcej informacji znajdziecie o niej tutaj. Czy mi się podobała i czy sięgnę po kolejne tomy z serii? Zapraszam do przeczytania mojej opinii.

Emery dowiaduje się, że jej chłopak ją zdradza i ta sytuacja sprawia, że dziewczyna opuszcza college i wraca do rodzinnego miasta. Dziewczyna po tym wydarzeniu zdaje sobie sprawę, że nie jest szczęśliwa, a na dodatek powrót do domu może okazać się niezbyt dobrym pomysłem. Dlaczego? Bowiem i tu ma kilka wspomnień, o których nie chciałaby pamiętać...

Pewnego dnia jej przyjaciółka Heidi prosi ją, aby poszła z nią na wesele, jednak to nie byle jaka impreza. To ślub jednego z braci rodziny Wrightów, którą Emery bardzo dobrze zna i o której nie chce pamiętać. Jednak kiedy na weselu zauważa ją Jensen Wright wszystko może się zmienić, choć dziewczyna nie jest chętna do rozmowy. Zastanawia się nad tym czy nie uciec. Od razu przypomina jej się wszystko związane z tą rodziną, nie chce o tym pamiętać, ale z drugiej strony... no właśnie!

Rozumiałam Emery, że nie chce mieć nic do czynienia z rodziną Wrightów, ponieważ jeden z braci - Landon nie był fajnym chłopakiem, ale coś ją ciągnęło od samego początku do starszego brata i wraz z upływem akcji ona i Jansen lepiej się poznawali, a ja jako czytelniczka zaczęłam bardzo im kibicować.

Oczywiście to była powieść do poczytania na jeden wieczór, bo nic ją nie wyróżnia na tle innych, które przeczytałam. Mam na myśli, że była dobra nic poza tym i z pewnością nie będę o niej jakoś pamiętać. Wiele mamy takich książek w naszym życiu, które czytamy dla relaksu i wydaje mi się, że Dziewczyna mojego brata do takich lektur należy.

Główni bohaterowie tej historii byli dobrze skontrowani, może troszkę płascy, ale można na to przymknąć oko. Oboje byli mili, dobrzy, sympatyczni. Była między nimi chemia. Tak jak na lekki romans przystało. Co nie zmienia faktu, że chcę poznać inne powieści z tej serii. Nie myślę o przeczytaniu całej, bo z tego, co widziałam jest kilka tomów, ale możecie mi dać znać w komentarzach, po które warto sięgnąć.

Styl powieści okej. Czyta się ją przyjemnie i szybko. To lekka książka właśnie na takie deszczowe dni, jakie teraz mamy. Cieszę się, że udało mi się w końcu znaleźć czas na powieść K.A. Linde.

Ocena: 4/6
©Zaczytana Majka
Moja historia z tą książką jest bardzo prosta. Nasłuchałam się pozytywnych recenzji o naprawdę cudownej obyczajowej książce z niezwykłym wątkiem romantycznym. I wiecie co? Nie podoba mi się to. Bardzo się zawiodłam.

Emery jest w trakcie robienia doktoratu, kiedy w trakcie "niezwykle ciekawych okoliczności"(była w związku z profesorem, swoim opiekunem, ale zastaje go z inną studentką w dwuznacznej sytuacji), musi z niego zrezygnować. Wraca do rodzinnego miasteczka, Lubbock. Jej najlepsza przyjaciółka, Heidi, pracuje w firmie Wrigh Construction i dostaje zaproszenie na ślub siostry szefa. Jako osobę towarzyszącą zabiera ze sobą Emery. Nasza główna bohaterka nie jest tym zachwycona, ze względu na to, że w czasach licealnych chodziła z jednym z braci Wrightów. Została wtedy przez niego mocno zraniona. Teraz jednak postanawia cieszyć się życiem i nie patrzeć w przeszłość.
Jak możemy się domyśleć Emery i Jensen Wright, czyli główny bohater męski, mają się ku sobie. I oczywiście, żeby było niezwykle barwnie, po drodze jest mnóstwo problemów. A tym najbardziej zauważalny jest to, że Emery była dziewczyną jego brata Landona.

Tak jak już wspominałam, miała to być piękna romantyczna historia. I była. Była w 25%. A pozostałe 75% to po prostu erotyk. W dodatku nie najlepszy. Język to była po prostu istna masakra. Z każdą kolejną sceną seksu było coraz gorzej. Większa część opisanych zbliżeń została przedstawiona w sposób "brutalny" (jeżeli tak to mogę określić), obdarty z jakichkolwiek cieni romantyzmu.

Historia jest prosta. Opiera się na jednym filarze pociągu Emery i Jensena. Ale mam wrażenie, że autorka uznała, że przecież nie może być za prosto. Trzeba coś skomplikować, zastosować zwroty akcji. I tego było za wiele. W pewnym momencie, kiedy czytałam, że znowu coś się wydarzyło "niespodziewanego", to wywracałam oczami. No bo ile można? A wykonanie plot twistów było słabe. K. A. Linde wystarczyło dziesięć stron, żeby coś wprowadzić i zamknąć. To zdecydowanie za krótko.

Kochani, przedstawiam jedną z sytuacji, która mnie w książce, po prostu rozwaliła. Strona 50, wesele siostry Jensena, bohater widzi Emery, po raz pierwszy od dziesięć lat, i nawet jej nie poznaje, i zaczyna fantazjować o ich stosunku. To była lekka paranoja. Czy tylko ja tak uważam?

Tytuł może sugerować wybór głównej bohaterki między braćmi, ale chociaż tutaj nam tego oszczędzono. Choć trzeba przyznać, że tytuł też nie jest porywający. Mogę również oddać tej książce to, że niezwykle szybko się ją czyta. Wystarczy kilka godzin i spokojnie skończymy czytać. Bez emocji przy zakończeniu.

Zawsze staram się znaleźć jakieś pozytywy w książkach, bo rozumiem, że to, że ja mam negatywny stosunek do książki, to nie znaczy, że nie ma ona plusów czy to, że komuś innemu może się podobać. Tutaj bardzo silnym elementem książki była najlepsza przyjaciółka Emery, Heidi. Ona rozjaśniała powieść, była niezwykle podobna do mnie. Lekko zakręcona w pozytywny sposób, perfekcjonistka, która lubi organizować życie innym. Dialogi między przyjaciółkami to element, który podnosił powieść z samego dna. Były niezwykle śmieszne, ale równocześnie mocno przypominały rzeczywistość. Miałam wrażenie, że jest to zapis moich rozmów z moją przyjaciółką, Dominiką. To było niesamowite. Humor, który pojawia się w książce bardzo mi pasował.

Z tego co wiem, całkiem niedawno swoją premierę druga część serii Mister Wright. Normalnie uciekałabym od niej jak najdalej, ale tutaj główną bohaterką jest Heidi. Nie jestem pewna na 100%, czy przeczytam Dobry wybór, ale jak będzie w bibliotece, a ja będę miała chwilę wolnego, to może się skuszę. Ale nic nie obiecuję.

Uczulam, że scen seksu jest niezwykle dużo. Więc, nie jest to książka odpowiednia dla czytelnika poniżej szesnastego roku życia. Zresztą nie tylko samego seksu, ale w ogóle podtekstów. Jeżeli ma być to książka na prezent, to lepiej się dwa razy zastanowić nad wyborem.

Podsumowując, jeżeli chcecie się przekonać, czy to co napisałam jest prawdą, to przeczytajcie książkę. Ale nie kupujcie jej. Jeżeli macie okazję to pożyczcie, bo w przeciwnym razie możecie stracić pieniądze, a tego bym nie chciała. Nie polecam tej książki. Ma ona na swoje plusy, ale minusy w znacznej części przeważają. Czytacie ją na własną odpowiedzialność. Przykro mi, że tak się zawiodłam. Wiedziałam, że nie będzie to literatura wysoka, ale takiego dna się nie spodziewałam. Moją ocenę podwyższa postać Heidi i bohaterzy epizodyczni.

Ocena: 3/5

©Zatraceni w kartkach
Impuls. Czasem wystarczy tylko jeden, aby zmienić całkowicie całe swoje życie. W przypadku Emery był nim widok jej chłopaka, który jednocześnie pełnił rolę opiekuna jej doktoratu, w jednoznacznej sytuacji z inną studentką. Dziewczyna bez chwili zastanowienia decyduje się na rezygnację z dalszych studiów na Wydziale Historii Uniwersytetu Teksańskiego w Austin i powrót do niewielkiego, rodzinnego miasteczka. W tamtym momencie Emery jeszcze nie wie, że zostawiając wszystko za sobą i chcąc zacząć od nowa, to właśnie w Lubbock dopadnie ją przeszłość. Wkrótce na przyjęciu weselnym jej losy krzyżują się z Jensenem, jednym z dobrze znanych w okolicy braci Wright, najstarszym z rodzeństwa. Dla niego jest to po prostu kolejna dziewczyna, z którą ma zamiar spędzić wyłącznie jedną noc, a następnie o wszystkim zapomnieć. Nie wie jeszcze wówczas, że jest ona byłą jego brata, Landona. Jak zareaguje, gdy odkryje prawdę? Czy Emery uda się porzucić dawne życie i zacząć wszystko od początku?

Jednak ciesząc się słonecznym blaskiem, bałam się ciemności.

W pozycji tej występuje narracja pierwszoosobowa. Rozdziały prowadzone są naprzemiennie z perspektywy Emery oraz Jensena, co już samo w sobie jest sporą zaletą. Dzięki temu zabiegowi czytelnik jest w stanie w szczegółowy sposób zapoznać się z uczuciami oraz przemyśleniami głównych bohaterów, a także lepiej ich poznać. Jeżeli chodzi o Emery, polubiłam ją niemal od samego początku. Mimo lekkiego zagubienia, co momentami było widoczne w jej zachowaniu, w końcu postawiła na swoim i zdecydowała się zacząć wszystko od nowa. Moją sympatię wzbudziła także silną postawą i pewnością siebie, i chociaż bywały chwile, gdy czuła się zdezorientowana, w żaden sposób nie dawała tego po sobie poznać. Z kolei sam Jensen na pierwszy rzut oka jest typowym, zadufanym w sobie biznesmenem, dla którego nie liczy się nic poza nim samym. Jednak istnieje pewien powód, dla którego odtrąca wszelkie uczucia i swoją szansę na szczęście, o którym dowiadujemy się pod koniec książki. Postaci drugoplanowe również są wykreowane w ciekawy sposób, szczególnie przyjaciółka głównej bohaterki, Heidi, która swoją bezpośredniością i rozbrajającą szczerością nie jeden raz powodowała, że uśmiechałam się do kartek papieru.

Przyznam, że jest to moja pierwsza książka K. A. Linde, ale z pewnością nie będzie ona ostatnia. Styl autorki zdecydowanie należy do tych lekkich, przyjemnych i przystępnych w odbiorze, a samą pozycję czyta się naprawdę bardzo szybko. Mimo, iż fabuła nie jest może w znacznym stopniu rozbudowana i zawiera tak naprawdę tylko jeden główny wątek, to tempo oraz zwroty akcji w tej książce sprawiają, że nie można się od niej oderwać.

Książka ta z pewnością powiela wiele schematów, które pojawiają się w sporej części romansów, ale szczerze? Po pozycjach o tej tematyce nie oczekuję czegoś nowego, odkrywczego, bo w historiach miłosnych przecież nie o to chodzi. Za to, z pewnością pozwoli oderwać się na chwilę i zapomnieć o otaczającej nas codzienności. Jest przepełniona skrajnymi emocjami i chwilami zwątpienia, w niesamowity sposób ukazuje także, jak ciężko jest budować zaufanie względem całkowicie obcej nam osoby oraz jak trudno jest na to zaufanie zasłużyć.

Podsumowując, jest to pozycja, po którą warto sięgnąć. Myślę, że sprawdzi się idealnie w zbliżające się, długie zimowe wieczory, gdyż wydarzenia w niej zawarte odgrywają się głównie w okresie świątecznym, a książka ta w niezwykły sposób oddaje jego klimat.

Ocena: 5/6
©Ver.reads
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć