Oskarżenie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.71 / 5.00
liczba ocen: 1435
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 zł
19.20 zł
21.49 zł
25.53 zł
27.12 zł
Pozostałe księgarnie
25.50 zł
25.50 zł
25.52 zł
29.00 zł
30.29 zł
31.89 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Od serii morderstw, które wstrząsnęły mieszkańcami podwarszawskiej miejscowości, minęły cztery lata. Sprawcę ujęto, skazano i osadzono w więzieniu. Dowody wskazujące na dawną legendę „Solidarności” były nie do podważenia. Ktoś jednak musiał popełnić błąd, bo hydra nienawiści znów podnosi głowę. Nawet sama mecenas CHYŁKA daje się zwieść pozorom...

Pewnego dnia mecenas Joanna Chyłka otrzymuje list od żony skazańca, w którym kobieta twierdzi, że odkryła nowe dowody na niewinność męża. Prawniczka przypuszcza, że to jedna z wielu spraw, którym nie warto poświęcać uwagi. Przynajmniej do czasu, gdy kobieta ginie, a materiał DNA jednej z ofiar zabójcy zostaje odnaleziony w innym miejscu przestępstwa. W dodatku wszystko wydaje się w jakiś sposób związane z Kordianem Oryńskim…

W cyklu Remigiusza Mroza o nieugiętej prawniczce JOANNIE CHYŁCE ukazały się następujące tytuły:
1. Kasacja
2. Zaginięcie
3. Rewizja
4. Immunitet
5. Inwigilacja
6. Oskarżenie

CYTATY:
Bo nawet jeśli zrobimy absolutnie wszystko. co w naszej mocy, niejednokrotnie towarzyszy nam poczucie, że mogliśmy zrobić więcej.
Recenzje blogerów
Seria z Joanną Chyłką. Myślę, że nie trzeba reklamować jej specjalnie. Ale jeśli jest ktoś, kto nie zna, nie czyta, jest zarobiony, to powinien rzucić wszystko i sięgnąć po książki Mroza jak najszybciej. Dlaczego?

Na szóstą część przygód Chyłki i Zordona czekałam z niecierpliwością, ponieważ Remigiusz Mróz jest mistrzem w znęcaniu się nad czytelnikiem i urywa opowieść w najmniej odpowiednim momencie. Najmniej odpowiednim dla czytelnika, oczywiście. Dla dramaturgii wszystko jest w punkt. I kiedy Chałka została oblana kwasem, a Oryński wybiegł z egzaminu by ją ratować, Mróz urwał opowieść i kazał czekać na szóstą część. Całe szczęście, że rodzimy pisarz nie jest jak Carlos Ruiz Zafón i nie każe czekać na kolejny tom sześć lat.

Tym razem sprawa prowadzona przez Joannę dotyczy oskarżenia PRL-owskiego opozycjonisty o zamordowanie czterech chłopców. Nowe dowody w sprawie, które niespodziewanie wychodzą na światło dzienne sprawiają, że Chałka wchodzi w sprawę całą sobą. I tu o sobie daje znać autor, ojciec wszystkich szalonych zwrotów akcji. Nic nie będzie tak jak sądzicie.

Dobrze było wrócić do znanej scenerii, świata warszawskiej palestry i charyzmatycznej Joanny. Było jak w domu. Tylko znów skończyło się tak, że do Remigiusza Mroza mam ochotę wysłać Chyłkę, żeby go przycisnęła i zapytała, kiedy siódmą część! Bo ta seria uzależnia.

Ocena: 5/6
©Idę czytać
Cztery lata temu pod Warszawą zamordowano czterech chłopców. Zabójca został ujęty i skazany. Dowody wskazujące na dawną legendę "Solidarności" były nie do podważenia. Mimo to, mecenas Joanna Chyłka dostaje wiadomość od żony skazanego, według której mężczyzna jest niewinny. Dopiero gdy kobieta ginie, Chyłka postanawia przyjąć sprawę. DNA jednej z ofiar zostało znalezione w miejscu innego przestępstwa. A Kordian Oryński nie wiedzieć czemu jest powiązany z tą sprawą...

Któż nie czeka na kolejną Chyłkę? Wszyscy fani Mroza trąbią o niej już na długo przed premierą. A tuż przed nią, niemal każdy przebiera nogami zniecierpliwiony. Choć sama czekam na kolejne tomy, mój entuzjazm powoli robi się co raz mniejszy. To jednak temat na osobny tekst. Ten ma być poświęcony najnowszej Chyłce.

Pewne jest jedno - ta część, najbardziej ze wszystkich skupia się na bohaterach. To o nich jest tutaj najwięcej, to oni są najważniejsi. Historia kryminalna niknie na pewien czas i pojawia się dopiero później, gdy w kwestii Zordona i Chyłki powiedziane zostało wiele. W tej części najmocniej widać, że to prawniczy duet jest tutaj najważniejszy, a nie sprawy jakimi się zajmują. Oni sami są tacy jak zawsze - błyskotliwi, ironiczni i z charakterem.

Naprawdę ciężko pisać mi ten tekst, już teraz czuje, że będzie jednym z krótszych na temat książek autora. A już bez dwóch zdań będzie jednym z tych niewielu negatywnych. Nie chcę go zmienić w tyradę dlaczego mój stosunek do autora tak szybko i mocno się zmienił - jak wspominałam wcześniej, przyjdzie na to czas. Ukrócając, mam wrażenie, że ta część powstała zdecydowanie zbyt szybko.

Z pozoru wszystko jest na swoim miejscu - nierealna intryga, zadziorni bohaterowie i wbijające w fotel zakończenie. Jednak to wszystko nie działa już tak dobrze. Na pewno przyzwyczailiśmy się do tego co serwuje nam autor. Te same zabiegi nie będą wiecznie działać na czytelnika tak samo. Osobiście po lekturze Oskarżenia czułam ogromny niedosyt. Satysfakcję i niedosyt. W niektórych momentach naprawdę dobrze się bawiłam - wybuchałam śmiechem, sypałam przekleństwa. Mimo to, mam wrażenie, że ta książka została nieco rozciągnięta.

Nie myślcie, że jestem kategorycznie przeciwna tej książce. Mimo wszystko jest warta uwagi, fani serii pewnie się nie zawiodą. Ja tylko ostrzegam, że należy mieć do Oskarżenia pewien dystans. Kończąc lekturę zaczęłam się zastanawiać czy aby czasem ta seria powoli się nie wypala. Z jednej strony nie chciałabym tego. Bardzo lubię Chyłkę jako ją samą. Z drugiej jednak strony, wole by jej historia skończyła się póki pałam do niej entuzjazmem, a ona sama nadal warta jest uwagi.

Ocena: 4/6
©Ciekawy cytat o książkach
To mógł być duet przeciętnych prawników, zaciekle broniący swoich klientów, ale szarość to prawdopodobnie ostatni odcień, jakiego użyłby Remigiusz Mróz do kreacji własnych postaci. Ten pan bez dwóch zdań preferuje takie wizerunki, które własną ekspresją dalece wybiegają poza utartą paletę barw. Dokładnie taka jest mecenas Chyłka – kobieta temperamentna, harda, inteligentna i bezkompromisowa. Trudno o bardziej wyrazistą postać, ale doświadczony autor doskonale wie, jak utrwalić w pamięci także pozostałych bohaterów. Wystarczy bowiem wrzucić ich prosto w życiowe bagno, a później jawnie podglądać, jak nieudolnych prób się podejmują, aby wydostać się na nieco bardziej trwały grunt. W Oskarżeniu celem tak perfidnie zaplanowanego ataku pada sam Kordian Oryński.

Finał ostatniej sprawy wymógł na mecenas Chyłce nieco odpoczynku, ale niestrudzona prawniczka szybko odnajduje drogę do swojego żywiołu. Punktem zwrotnym okazuje się niespodziewany list od kobiety, która twierdzi, że odkryła dowody na niewinność własnego męża. Osadzony w więzieniu mężczyzna – dawna legenda „Solidarności” – skazany został za serię brutalnych morderstw, jakie miały miejsce pod Warszawą cztery lata wcześniej. Joanna początkowo nie zamierza zajmować się sprawą, ale sytuacja ulega zmianie, gdy żona skazańca ginie, a materiał DNA jednej z ówczesnych ofiar odnaleziony zostaje na miejscu całkiem innego przestępstwa. Wszystko wskazuje też na to, że morderczy przypadek wiąże się z przeszłością Kordiana Oryńskiego…

Remigiusz Mróz to niepowetowany ekspert w perfidnej manipulacji odbiorcą i lektura Oskarżenia jest tego najlepszym przykładem. Polski pisarz świadomie intensyfikuje wydarzenia, regularnie prezentując wachlarz pełen fabularnych możliwości. Tu niemal każda scena okazuje się zmyślnie opracowanym zbiegiem okoliczności, który już z samego założenia ma wprowadzić czytelnika w błąd. Zabieg ten nie zawsze przynosi oczekiwany rezultat, gdyż wprawiony w boju odbiorca, nawet jeżeli docenia logicznie zastosowane chwyty, jednocześnie dostrzega, że autor zaczyna powoli zmieniać zasady gry. Czytelnik otrzymuje bowiem zezwolenie na snucie trafnych domysłów, a te niespodziewanie uzbrajają go w dystans zarówno do zaproponowanych zwrotów akcji, jak i do coraz bardziej brutalnego traktowania głównych bohaterów. Mniej miażdżący w odczuciu wydaje się również sam finał, gdyż jego ogólna kompozycja, chociaż nadal zaskakuje treścią, w przekazie okazuje się zdecydowanie mniej raptowna. Mocną stroną niezmiennie pozostaje natomiast przystępny styl, który autor regularnie urozmaica obłędnymi, sarkastycznymi i tym samym chwytliwymi dialogami.

Zagorzały we własnej bezwzględności pisarz co i rusz odpala fabularny lont w bezpośrednim sąsiedztwie duetu świetnie wykreowanych prawników. Taka postawa pozwala na ciągłe zaangażowanie odbiorcy, ale czy bohaterowie są w stanie wchłonąć tak bezduszną ilość rzucanego w nich błota? Chyłka ma na tym polu przewagę, w końcu jest uznaną wyjadaczką prawniczego fachu, która nawet tonąc w głębinach własnej bezsilności, potrafi chwycić się przysłowiowej brzytwy w odpowiednio dostosowanych rękawiczkach. Charakterna pani mecenas szczypie dosłownie każdym wypowiadanym słowem i prawdopodobnie to właśnie ten element najbardziej ceni sobie odbiorca. Inteligentna, przenikliwa i niemal klasycznie złośliwa kobieta, którą odbiorca może wreszcie poznać od nieco bardziej ludzkiej strony. Mniej jadu standardowo sączy się z ust Kordiana, ale w zamian to jemu Remigiusz Mróz kreśli najmniej przyjemny scenariusz. Zordon podejmuje się bowiem walki nie tylko z niebezpiecznym anonimowym graczem, ale też z pazernymi demonami własnej przeszłości. Trzeba przyznać, że autor prowadzi bohaterów z niebywałą konsekwencją, stale akcentując ich główne atrybuty i tylko fragmentarycznie odsłaniając ich mniej znane oblicze.

Po lekturze sześciu tomów stwierdzam, że Chyłka i Zordon muszą naprawdę żałować, iż ich błyskotliwe kreacje stworzył akurat Remigiusz Mróz. Nikt inny nie sponiewierałby prawniczego duetu w tak perfidny, kąśliwy i nieprzyzwoity sposób. Autor bezsprzecznie dąży do prowokacji, ale finalnie zawsze potwierdza, że potrafi utorować drogę do drżącego w posadach, ale nadal obiegowego finału. Nie ma wątpliwości, że Remigiusz Mróz zna przepis na współczesny thriller – soczysty, charakterny i z polotem. Jestem też w pełni przekonana, że fabularnego asa ten pan dopiero wyciągnie ze swojego rękawa!

Ocena: 5/6



©Mozaika Literacka
To, że Chyłka wraz z Zordonem tworzą wyrafinowaną mieszankę wybuchową, wie chyba każdy, kto przeczytał choćby jeden tom z tego prawniczego cyklu. Ambitna fabuła, unikalna historia, cięty język i porządna dawka humoru to rzeczy, które cechują powieści Remigiusza Mroza. W tym wypadku nie mogło być inaczej…

Joanna Chyłka otrzymuje list od żony skazanego za serię brutalnych morderstw skazańca, którym jest rzekoma dawna legenda „Solidarności”. Dla Joanny sprawa nie jest priorytetem do czasu, gdy kobieta ginie, a materiał DNA zostaje odnaleziony w innym miejscu przestępstwa. Co ma z tym wszystkim wspólnego Kordian Oryński? Piekło w Boskiej komedii ma dziewięć kręgów, ludzka natura z pewnością więcej. I w każdym panuje jeszcze większy mrok niż u Dantego na samym dnie. Oskarżenie jest według mnie najlepszą częścią tej serii prawniczej. Całość książki jest spójna i logiczna oraz w końcu autor daje czytelnikowi odetchnąć. Nie zrozumcie mnie źle – szósta część przygód z Chyłką i Kordianem Oryńskim zawiera mnóstwo zwrotów akcji oraz wciąż jesteśmy w niej na nowo zaskakiwani. Przez słowo „odetchnąć” rozumiem to, iż koniec historii układa się w sposób logiczny, a czytelnik nie zostaje rzucony na głęboką wodę. Wątki w powieści następują po sobie i czytelnik nie jest przytłoczony faktem, iż na końcu nic z tego nie zrozumie. Według mnie zakończenie jest tutaj miłą odskocznią od na ogół narzuconego tempa w powieściach Remigiusza Mroza. Uważam, iż jest to ogromny plus. Czy powieść zaskakuje tak samo, jak poprzednie części? Moim zdaniem nie. Owszem, niektórych wątków nie domyśliłam się, aż do końca, lecz po przeczytaniu Inwigilacji wyrobiłam sobie zdanie i dopisałam możliwy scenariusz dalszej części w głowie, który w pewnym sensie został zrealizowany w Oskarżeniu. Dlatego też uważam, że koniec Inwigilacji jest poniekąd lekkim „spojlerem” tego właśnie tomu, ale to już moja własna opinia. Jestem bardzo ciekawa, jak autor rozwiąże wątek Kordiana Oryńskiego, ponieważ jest to jedna z postaci w książce, która jest dla mnie bardziej tajemnicza niż Chyłka i Kormak razem wzięci. Być może jest to spowodowane „melancholijnym” sposobem bycia Zordona, być może nie, ale wiem jedno – jest on zbyt sprytną i cwaną osobowością, mimo iż na taką nie wygląda. Czy to źle, czy dobrze dowiemy się w następnym tomie. W każdym razie to że ponownie „zarywałam nockę” może być jasną opinią, że koniecznie musicie przeczytać ten tom. Jeśli tylko lubicie serię prawniczą oraz twórczość Remigiusza Mroza, to zachęcam was do przeczytania Oskarżenia, bo to dobry kawał literatury kryminalnej.

Ocena: 6/6
©Marionetka Literacka
Zdarzają się takie osoby, na których można bezwzględnie polegać – ale czy wiedzieliście, że dotyczy to również bohaterów książkowych? Tak właśnie jest w przypadku Joanny Chyłki, która jest gwarancją świetnie spędzonego nad lekturą czasu. Naprawdę, Chyłka nigdy mnie nie zawiodła. Z Zordonem bywało różnie: i choć go bardzo lubię to jednak bywały już sytuacje, gdy ryzykował utratę mojej sympatii. Ale nie Chyłka, bezwzględna i pyskata prawniczka z kancelarii Żelazny&McVay. Choć przez pięć tomów serii wiele się u niej zmieniło, niezmienny jest jej cięty język. Co czeka parę prawników w szóstym tomie tej historii, Oskarżeniu? I czy Remigiusz Mróz, wydający 10 powieści rocznie, w ogóle może jeszcze czymś zaskoczyć czytelników?

Tadeusz Tesarewicz, dawna legenda „Solidarności”, nie mógł niżej upaść. Oskarżony o poczwórne, brutalne morderstwo na młodych chłopcach, został skazany na wiele lat więzienia. Dowody jednoznacznie wskazywały na niego i były nie do podważenia. Jednak pewnego dnia mecenas Chyłka otrzymuje list od żony zatrzymanego, w którym kobieta twierdzi, że odkryła nowe dowody na jego niewinność. Prawniczka, będąca w wyjątkowo specyficznej sytuacji życiowej, w jakiej zostawiliśmy ją, zamykając Inwigilację, wściekle się nudzi i wbrew wrażeniu, że jest to sprawa, którą nie warto się zajmować, oddzwania do kobiety, żeby wysłuchać, co ma do powiedzenia. I pewnie jednak machnęłaby na to ręką, gdyby nie to, że niedługo potem kobieta ginie, a materiał DNA jednej z rzekomych ofiar jej męża zostaje znaleziony w innym miejscu przestępstwa. Coś tu śmierdzi – i Chyłka ma zamiar dowiedzieć się co. A Zordon jak zwykle jej w tym pomoże.

Zordon, który również jest w dziwacznej sytuacji, lecz w przeciwieństwie do Chyłki nie prywatnej, a zawodowej. Właściwie można powiedzieć, że jego prawnicza kariera zawisła na włosku, a sam Oryński jest na skraju wyczerpania nerwowego. Jakby tego było mało, Tesarewicz i jego tajemnice wydają się być jakoś z nim powiązane, ktoś Zordonowi nie daje zapomnieć o dawnej sprawie śmierci jego matki, a inna postać, choć jest za kratkami, wciąż może być groźna. Oryńskiemu przyjdzie ponownie stanąć twarzą w twarz z osobą, której miał nadzieję już nigdy nie spotkać.

Po dwóch, moim zdaniem, nieco słabszych częściach, gdy zaczęłam obawiać się, że Mróz powoli wyczerpuje swoje pomysły na serię, ten zadał mi mocne uderzenie. Oskarżenie jest tak dobre, jak dwa pierwsze tomy, i mimo że to szósta część cyklu, jest niezwykle świeża i elektryzująca. To już ten etap, gdy dobrze znamy główne postaci i ich świat, i z przyjemnością odkrywamy kolejne szczegóły z ich przeszłości, co pozwala nam powoli składać powieściowe puzzle. Całkiem sporo wiemy już o Joannie Chyłce, a w Oskarżeniu autor skupił się znów mocniej na życiu Kordiana Oryńskiego, który również zdaje się mieć ciekawą i znaczącą przeszłość. Widać, jak konstrukcja głównych bohaterów staje się coraz mocniejsza, uzupełniania przez Remigiusza Mroza o kolejne, dookreślające ich elementy: stają się postaciami z krwi i kości.

Co równie ważne, również sprawa sądowa jest znowu poprowadzona bardzo ciekawie, z zaskakującymi (acz nie tracącymi na wiarygodności) zwrotami akcji, a jej wątki niespodziewanie splątują się z wątkami prywatnymi Zordona, dzięki czemu autor znowu miał okazję trochę go sponiewierać. Oryński pokazuje jednak, że od czasu Kasacji zdecydowanie dojrzał i nie jest już tym samym nieopierzonym aplikantem, który na początku tej historii został znokautowany słownie przez Joannę Chyłkę. I choć jego partnerka w Żelaznym&McVayu ciągle potrafi sobie na nim używać, Zordon nie pozostaje dłużny. Ich relacja ewoluuje, a ja z ukontentowaniem obserwuję, jak Zordon dba o Chyłkę i jak ta czasem ulega i zgadza się na jego troskę. W tej części widać zresztą wyraźnie, że mimo iż ich znajomość jest trudna i zdecydowanie zalicza się do tych szorstkich, to zależy im na sobie nawzajem i zrobią wszystko, by temu drugiemu pomóc wyjść z trudnej sytuacji.

W tej części patrzymy wstecz, bowiem sprawa Tesarewicza sięga PRL-u, a i przeszłe wydarzenia z życia Zordona nie dają mu spokojnie żyć. Wraz z Chyłką spoglądamy za to w przyszłość, która choć nie wydaje się różowa, zostaje jednak przez prawniczkę oswojona dzięki jej hartowi ducha i twardemu charakterowi. Jednak Mróz ponownie wystawił ją na próbę… Jedno jest pewne: po Oskarżeniu wiele w życiu bohaterów się zmieni i śmiem twierdzić, że ani Chyłka, ani Zordon nie będą już tacy sami.

Zakończenie nie jest tym razem petardą, wywracającą całą sprawę o 180°. To bynajmniej nie zarzut, bo ostatnie strony i tak zaskakują, unikając jednak lekko już wyeksploatowanego przez Mroza efektu „bomba między oczy, a teraz wszyscy zastanawiajcie się, jak to się stało”. W Oskarżeniu finisz jest naturalną konsekwencją tego, co działo się wcześniej, a czytelnik i tak przeciera oczy ze zdziwienia i po zakończeniu książki ma chęć pojechania do autora, złapania go za poły marynarki i potrząśnięcia nim, by wymusić zdradzenie tego, co będzie dalej, a najlepiej natychmiastowe ofiarowanie mu tekstu kolejnej części przygód Chyłki i Zordona. Tak trzymać, Mrozie!

Ocena: 5+/6

©tanayah czyta
Czasem sięgając po kolejne tomy jakiejś serii, muszę wcześniej zaglądnąć do zakończenia poprzedniej książki w celu przypomnienia sobie na czym stanęła fabuła. Jednak w przypadku Oskarżenia nie było to konieczne, gdyż zakończenia Inwigilacji nie dało się zapomnieć. Było ono jak bomba zrzucona na mój umysł, której skutków mogłam pozbyć się tylko w jeden sposób - rozpoczynając lekturę kolejnej części...

Joanna Chyłka dochodzi do siebie po ostatniej, prowadzonej przez siebie sprawie, która przyniosła nie tylko skutki psychiczne, ale również fizyczne. Jednak jak wiadomo, nic nie jest w stanie jej pokonać, więc jej życie szybko wraca na poprzedni tor. Tym razem o pomoc prawną prosi ją żona byłego związkowca "Solidarności" - Tadeusza Tesarewicza, którego przed czterema laty skazano za gwałt i zabójstwo czterech chłopców. Nowe dowody mogą wskazywać na niewinność skazanego. Jednak Joanna wzbrania się przed przyjęciem tej sprawy i podejmuje się jej dopiero po podejrzanej śmierci żony Tesarewicza. Każde zlecenie, którym do tej pory zajmował się duet było trudne i skomplikowane, jednak tym razem mamy do czynienia z jeszcze większym spiskiem, niż zazwyczaj, przez który Kordian trafia do więzienia. I nie będzie łatwe wybronienie się z postawionych mu zarzutów, jeżeli w ogóle możliwe.

Nie wiem, jak autor to robi, że pisząc szóstą już książkę z serii, nie kończą mu się jeszcze humorystyczne pomysły na dialogi, przede wszystkich widoczne w rozmowach dwójki głównych bohaterów. Te o "pasożycie" (Chyłka), czy też "kruszynce" (Zordon) są po prostu mistrzowsko napisane - nie mogłam przestać się śmiać w trakcie ich czytania. A książka naprawdę nie jest zabawna, gdy weźmiemy pod uwagę wyjątkowo okrutne potraktowanie Kordiana przez autora... On już i tak napytał sobie biedy zakochując się w takiej kobiecie, jak Joanna, ale jak widać można mu rzucić jeszcze więcej kłód pod nogi... No ale rozumiem, jakaś równowaga być musi - najpierw to Chyłka była w ogromnych tarapatach popadając w coraz większy alkoholizm, prowadząc po pijanemu (jeszcze parę innych rzeczy by się znalazło...), więc teraz przyszła czas na Zordona. Ale żeby wtrącać go do więzienia wprost w szeroko rozstawione ramiona Gorzyma? Oj, to było bardzo okrutne.

Analizując po kolei wszystkie tomy, mogę wysnuć wniosek, że seria, a właściwie jej koncepcja bardzo się zmieniła na przestrzeni sześciu części. Te pierwsze były nastawione przede wszystkim na pokazanie konkretnej sprawy i wszelkie "zwroty akcji", czy też chęć zaskoczenia czytelnika dotyczyły właśnie jej, natomiast z każdym kolejnym tomem coraz bardziej wgłębiamy się w życie głównych bohaterów, przede wszystkim Chyłki i Zordona, a to co się dzieje w sferze zawodowej coraz bardziej wpływa na ich życie osobiste. W pierwszym i drugim tomie nie było to aż tak odczuwalne, jak teraz - zwłaszcza w Inwigilacji oraz Oskarżeniu. Ja się cieszę z tych zmian, bo to dowodzi, że autor bardzo zżył się z postaciami, które stworzył i dzięki temu, że wprowadza je w sam środek uknutego przez siebie spisku w danej powieści, stają się one jeszcze bardziej emocjonujące i jak najprędzej chcemy poznać zakończenie. A jak już je poznamy, to jak najszybciej chcielibyśmy przeczytać kolejną część, bo zakończenia Remigiusza Mroza są z reguły inne niż wszystkich... - zamiast dostać odpowiedzi na frapujące nas pytania, zadajemy ich sobie jeszcze więcej i siedzimy z rozdziawioną buzią zastanawiając się - i co teraz? No ale taki jest urok czytania książek Mroza i zapewne właśnie to tak bardzo odróżnia go od innych autorów w tym gatunku. Ta powieść okazała się jak dotąd najokrutniejsza zarówno dla Chyłki, jak i Zordona. Aż serce się ściskało czytając opisy upadku Kordiana... Mam nadzieję, że wróci do nas jeszcze Oryński z początkowych tomów - pewny siebie, trzeźwo patrzący na świat, zabawny, ale nie wiem czy to jest w ogóle możliwe. Chyłka się podniesie, a nawet w jakiś sposób poprawi sobie życie - nie mam co do tego wątpliwości, jednak Kordian to inna para kaloszy...

Nie muszę chyba dodawać, że zakończenie wgniotło mnie w fotel i po raz kolejny zastanawiam się, jak tu wytrzymać do kolejnej części... Na szczęście mam do nadrobienia jeszcze kilka powieści Mroza, które na pewno umilą mi to oczekiwanie na moją ulubioną serię, która wyszła spod jego pióra. Jeżeli jeszcze jej nie znacie - jak najszybciej to zmieńcie!

Ocena: 5/6
©Spojrzenie EM
– Joanna Chyłka.
(…)
– Jezus Maria…
– Nie, naprawdę Chyłka.

Joanna Chyłka powróciła. Kordian Oryński powrócił. Powrócił też stary znajomy, który przewraca ich życie do góry nogami.

Oskarżenie – szósty tom bestsellerowej serii Remigiusza Mroza

Mijają cztery lata od serii brutalnych zabójstw młodych chłopców. Sprawcę, legendę „Solidarności”, ujęto i skazano. Choć dowody zebrane przez śledczych były nie do podważenia, Joanna otrzymuje list od żony skazańca. Łucja Tesarewicz twierdzi, że ma dowody na niewinność męża. Dzień po rozmowie z prawniczką ciało żony opozycjonisty zostaje znalezione w mieszkaniu. Okazuje się, że to dopiero początek jednej z najtrudniejszych spraw w karierze Chyłki. Czy ostatniej w życiu Oryńskiego…?

Huragan Tadeusz

Pojawienie się opozycjonisty Tadeusza Tesarewicza wywołuje prawdziwy huragan w życiu bohaterów. Materiał DNA jednej z jego ofiar zostaje znaleziony w miejscu innego przestępstwa. Zmartwychwstanie? Pomyłka? Nie. Maciej nigdy nie został zgwałcony ani nie zginął. Kto zatem leży w grobie? Komu zależało, by Maciek zniknął na kilka lat i dlaczego wrócił akurat teraz? W dodatku organy ścigania zaczynają interesować się Zordonem. Akt oskarżenia, areszt… Joanna i Kordian wiedzą, że to nieprzypadek. Zagadki mnożą się z każdym dniem, a w ich rozwiązaniu może pomóc tylko jedna osoba…

A po Mrozie przychodzi… kac

W przeciwieństwie do Chyłki nie przepadam za alkoholem, więc męczy mnie tylko, albo aż, kac książkowy. Oskarżenie przeczytałam na trzy podejścia. Niedługie, dynamiczne opisy, niebanalne dialogi sprzyjają szybkiej lekturze. Warto podkreślić, że ta część trzyma poziom poprzednich również jeśli chodzi o dialogi głównych bohaterów. W rozmowach Joanny i Kordiana, ale i innych postaci, nie brakuje moich ulubionych słownych przepychanek

Joanna i Kordian czy Chyłka kontra Zordon?

Wielu z niecierpliwością oczekuje kolejnych części serii ze względu na relację Chyłki i Oryńskiego. Czytelnicy, zwłaszcza czytelniczki, liczą na przełom. Deklaracje, czułe gesty, przelotne pocałunki… Remigiusz Mróz dawkował napięcie. Ustami Chyłki, z charakterystyczną dla niej ironią i złośliwością maskującą uczucia, odwlekał wyczekiwane momenty. Co przygotował dla swoich fanów w VI tomie serii? Nie zdradzę, ale jednego możecie być pewni – zaskoczenie to drugie imię autora.

Oskarżenie Remigiusza Mroza – czy warto było czekać?

Oskarżenie skończyłam wczoraj. Nadal nie wiem, co myśleć. Z jednej strony mam pretensje do autora za to, kogo i dlaczego posadził na ławie oskarżonych. Za powrót do przeszłości. Za taką a nie inną perspektywę przyszłości dla bohaterów. Muszę przyznać, że przez około pięćset stron oskarżałam (tytuł zobowiązuje) Pana Remigiusza o brak pomysłu na rozwiązanie pewnych wątków, co doprowadziło do takich a nie innych wydarzeń i kreacji postaci. Pod koniec książki mój żal zniknął. Wróciłam do początku – nie tylko powieści, ale i serii. I dlatego nie wiem, co myśleć. Czy traktować Oskarżenie jako początek końca serii, czy jako zamknięcie pewnego etapu w życiu bohaterów? Zaintrygował mnie Pan, Panie Remigiuszu. VII tomu nie mogę się doczekać bardziej niż tego. Mam nadzieję, że premiera najpóźniej wiosną. Chyba nie będzie Pan nas dłużej torturował, prawda? Pozwólcie, że recenzję zakończę jednym z moich ulubionych cytatów z tej powieści. Chyłka, jak zwykle, dobrze gada:

[Książki] Dają mi władzę – ciągnęła Chyłka. Sama decyduję, jak wyglądają postaci, jak się zachowują i tak dalej. W filmie czy serialu reżyser mnie z tego odziera. Pieprzę taki układ.

Ocena: 5/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Są książki, które należą do kategorii jedynie rozrywkowych, wartka akcja, brak czasu na refleksję nad treścią. Dlatego daję opiniowanej książce ocenę bardzo dobrą.

  • Awatar

    Miałam to szczęście, że mogłam przeczytać tę książkę dwa tygodnie wcześniej - czekałam na tę część z niecierpliwością, bo przecież poprzednia część o Chyłce skończyła się tak nagle :) Książka dobra, ale jakoś tak nie porywająca aż do końca. Trochę mnie Remigiusz Mróz zmartwił losami bohaterów. Nie jest zła, o nie, jest świetna, ale mogłaby być świetniejsza według mnie. Dużo się dzieje, jak zwykle dużo tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji.

Inne proponowane
Warto zerknąć