Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.04 / 5.00
liczba ocen: 12
cena: 26.90
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.90 zł
30.00 zł
31.92 zł
32.72 zł
33.11 zł
Pozostałe księgarnie
39.90 zł
-12% 27.93 zł
31.90 zł
31.92 zł
31.92 zł
33.12 zł
33.92 zł
36.00 zł
37.11 zł
39.90 zł
39.90 zł
Opis:

Polska Jagiellonów widziana oczami kobiet! Wielki powrót Anny Brzezińskiej – przełomowa książka o historii kreowanej przez mężczyzn, w której jednak najważniejszą rolę odgrywały kobiety. „Córki Wawelu” to powieść zachwycająca rozmachem i drobiazgowością, wiernością źródłom i barwnymi postaciami.

Regina jest prostą chłopką, dla której Kraków to obietnica lepszego bytu i zarobku. Dziewczyna zostaje przyjęta na służbę do mistrza Bartłomieja, uznanego słodownika, który, jak szybko się okazuje, oczekuje od niej oddania i posłuszeństwa nie tylko w kuchni… Wkrótce na świat przychodzi „potworek” – Regina nie umie myśleć inaczej o swojej córce karlicy. A jednak to właśnie Dosia trafia na królewski dwór. To jej oczami – postaci prawdziwej, która rzeczywiście przechadzała się po królewskich krużgankach, opiekunki, świadka wydarzeń, uczt, ślubów, spisków i gwałtów – podglądamy codzienne życie jagiellońskich królewien: Jadwigi, Izabeli, Zofii, Anny i Katarzyny.
Anna Brzezińska, ceniona pisarka i mediewistka, powraca z nową zaskakującą książką. Na przeszło ośmiuset stronach opisuje życie kobiet za czasów ostatnich Jagiellonów. Jej bohaterkami są nie tyko uprzywilejowane – jak mogłoby się zdawać – córki króla Zygmunta I Starego z małżeństw z Barbarą Zápolyą i Boną Sforzą, ale także bękarcice, mieszczki, kobiety z plebsu przyjmowane do pracy jako sługi, a traktowane jak niewolnice.
„Córki Wawelu” zadziwiają rozmachem i drobiazgowością, jednocześnie pociągają barwną fabułą i plastycznością opisów. Brzezińska, jako wytrawna historyczka i znawczyni epoki, dba o szczegóły, powołuje się na źródła, a jako pisarka, tak ciekawie snuje opowieść, że jej książkę czytać można na równi jako dzieło historyczne i wciągającą powieść. To właśnie tu toczyła się historia: pomiędzy komnatami, na uliczkach, w spiżarniach i w ciemnych zaułkach Krakowa. Często miały na nią wpływ z pozoru mało znaczące wydarzenia, co Brzezińska potwierdza w dokumentach. Tylko tam, gdzie brakuje źródeł, pisarka wspomaga się wyobraźnią.
Słowem, to książka totalna, jakiej w polskiej literaturze historycznej jeszcze nie było.

„Czegoś takiego jeszcze nie było. Opowieść o renesansowej Polsce, Wawelu i jagiellońskich królewnach – z kobiecego punktu widzenia. A kobiety widzą więcej, bo widzą i kuchnię, i sypialnię, i skarbiec, i stajnię. Słyszą szepty w kuluarach, wyczuwają pismo nosem. To wszystko jest w tej książce, przeczytałem z zapartym tchem” – Wojciech Orliński, „Gazeta Wyborcza”.

Recenzje blogerów
Jest coś, czego z całą pewnością o mnie nie wiecie. Jestem ogromną fanką historii Polski, a szczególnie tych lat, w których na tronie zasiadali Jagiellonowie. Upodobałam sobie tę dynastię i uparcie podążam za ich losami. Nieważne, ile książek na ich temat poznałam, nieważne, jak dobrze znam ich losy. Kiedy tylko w zapowiedziach zobaczyłam Córki Wawelu przepadłam. Nie czytałam opisu, nie wgłębiałam się w treść – no bo po co? Wystarczyła mi informacja, że jest to opowieść o jagiellońskich królewnach i z radości kiedy otwierałam paczkę trzęsły mi się ręce. Mocno musiałam się powstrzymywać, żeby trzymać się osobistej listy książek i nie rzucić się od razu na tę. Nawet nie wiedziałam, że mam w sobie tak ogromną ilość cierpliwości. Nie zaprzeczę jednak, że kusiło mocno. Kiedy nadszedł czas, kiedy bez wyrzutów sumienia mogłam odwiedzić dawny Wawel byłam niesamowicie szczęśliwa. Wsiąknęłam bez reszty.

Regina to prosta chłopka, która przybywa do Krakowa z nadzieją, na dobry zarobek i lepsze życie. Zostaje przyjęta na służbę do znanego słodownika, Bartłomieja. Dziewczyna szybko jednak dowiaduje się, że mistrz wymaga posłuszeństwa nie tylko w kuchni i obejściu. Kiedy na świat przychodzi jej córka, Regina jest przerażona. Dziecko nie przypomina słodkiego, uroczego berbecia, którego kiedyś sobie chłopka wymarzyła. Jej życie też daleko odbiega od tego wyśnionego. Kobieta nie może patrzeć na karlicę i nie spodziewa się, że trafi kiedyś ona na dwór królewski jako ulubienica królewny Katarzyny i na własne oczy będzie oglądać śluby, uczty, będzie świadkiem niejednej tragedii i odchowa przyszłych władców Polski.

Mowa jest boskim darem, dziecko, odróżnia ludzi od zwierząt. Lecz bycie człowiekiem to niebezpieczna profesja, więc ucz się, moja mała, milczeć. Lepiej być żywym bydlątkiem niźli martwym mówcą.

Początkowo towarzyszymy Reginie i dowiadujemy się, jak wyglądało przyjście na świat Dosi. Przyznam, że ciężko było mi wykrzesać z siebie jakieś cieplejsze uczucia do tej młodej kobiety. Początkowo współczułam jej zainteresowania mistrza Bartłomieja, jednak podejmowane przez nią decyzje i to, jak dużo wymagała od życia dla siebie skutecznie oziębiło moją litość. Jak okropnym człowiekiem trzeba być, żeby odrzucić własne dziecko z powodu jego karłowatości? Szczerze powiedziawszy byłabym zdziwiona, gdyby Dosia urodziła się bez żadnej ułomności, skoro Regina nosząc ją pod sercem całkowicie nie przejmowała się jej dobrem. Nawet fakt, że pojawiła się ona na wskutek gwałtu nie usprawiedliwia tego zachowania, chociaż dla niektórych będzie to kwestia sporna.

Kiedy zaczęliśmy towarzyszyć już Dosi od razu odetchnęłam z ulgą. Miała ona sporo szczęścia, gdyż była po prostu miniaturką normalnej dziewczynki. Ominęły ją brutalne mutacje, a los podarował jej ogromną dawkę inteligencji, która – obok koźlego uporu – pozwoliła jej odnaleźć swoje miejsce na brutalnym dworze Jagiellonów, między królewskimi córkami. Poznawanie historii Polski oczami tej małej istotki było interesującym przeżyciem. Patrzenie, jak uczy się poruszać po Wawelu, zaczyna rozumieć pokrętną politykę władzy oraz towarzyszy królewnie Katarzynie podczas jej ciężkich lat w niewoli… Dopiero podczas czytania Córek Wawelu udało mi się dokładnie wyobrazić sobie życie władców Polski w tamtych czasach.

Martwe dziecko jest cięższe niż wszystkie ludzkie grzechy.

Dwór Jagiellonów został przedstawiony bardzo dokładnie. Chociaż skupiamy się głównie na panowaniu Zygmunta Starego i Bony Sforzy oraz ich dzieciach, Anna Brzezińska przedstawia nam też trochę dalszych losów wnuków królewskiej pary. Autorka umiejętnie ukazuje nam wszystkie zawiłości polityki oczami osoby, która w tamtych czasach nie była uznawana za pełnoprawnego człowieka. Mogła widzieć i słyszeć więcej, a kiedy nauczyła się to wykorzystywać stała się potężnym sojusznikiem królewien. Przyznam, że trochę dziwi mnie fakt, że nie słyszałam wcześniej o karliczce Dosi. Jako ulubienica Katarzyny, a następnie towarzyszka Anny, jej imię powinno przewijać się podczas nauki historii Polski.

Nie da się z całą pewnością powiedzieć, że Córki Wawelu to książka fabularna. Większość stron zajęło bowiem Annie Brzezińskiej zarysowanie historycznego tła tamtych czasów, przez co lektura przypominała bardziej podręcznik do historii, niż pełną akcji opowieść. Ale za to jak cudownie napisany podręcznik! Gdyby w ten sposób uczono nas o przeszłości w szkołach nikt nie miałby problemów z zapamiętaniem kilku dat czy z wymienieniem chronologicznie władców Polski. Jeszcze nigdy nie czytało mi się tak dobrze o wydarzeniach z dawnych lat, a całkiem często za takie pozycje się zabieram. Jednak dopiero teraz czuję, że mam w głowie pełny obraz życia w tamtych czasach.

- Nie wiem, jak to możliwe – powiedziała siostrom, kiedy po dwunastu latach jej trudnego węgierskiego królowania spotkały się w Warszawie – że człowiek znosi taki ból. Że pęka mu w piersi serce, a on dalej żyje, oddycha, porusza się i wypowiada słowa, aż wreszcie na chwilę zapomina cierpienie i wtedy umiera znowu, a potem jeszcze raz, bez końca.

Niesamowicie podoba mi się to, jak Anna Brzezińska przedstawiła tutaj trzy najmłodsze córki Bony. Dzięki temu całkowicie zmieniłam moje zdanie o Annie, którą każdy mój nauczyciel historii stawiał w bardzo niekorzystnym świetle, pomijając całkowicie jej dzieciństwo i przeżycia. Dopiero teraz udało mi się polubić jej osobę i nabrać do niej sporej dawki szacunku. Skupiając się na Zofii, Annie i Katarzynie autorka dokonała bardzo dobrego wyboru, a podczas lektury nie raz pojawiło mi się w głowie spostrzeżenie, że Córki Wawelu powinny zostać okrzyknięte najlepszą polską książką tej jesieni. Może to zbyt śmiałe słowa jak na fakt, że ta pora roku jeszcze nawet się nie zaczęła, jednak kobieca intuicja mówi mi, że mam rację.

Czasami brakowało mi w Córkach Wawelu chronologii, gdyż autorka toczy opowieść o Dosi dosyć chaotycznie, przeplatając wydarzenia z nią związane zwykłymi opisami o społeczeństwie i nie przejmuje się zbytnio tym, że może to trochę przeszkadzać tym, którzy nie znają historii córek Zygmunta Starego. Mimo to czytało mi się tę książkę świetnie i nie raz śmiałam się pod nosem. Jestem pewna, że zaopatrzę się jeszcze w jakiejś inne pozycje Anny Brzezińskiej i trochę dziwię się, że wcześniej nie natknęłam się na nią i jej twórczość. Bo po Córkach Wawelu z dumą ogłaszam się fanką tej kobiety.

Ocenka: 5+/6
©Papierowe Miasta
Z historią jest tak, że albo się ją lubi, albo się jeszcze nie wie, że się ją lubi, bo na każdego przychodzi taka chwila, kiedy zdaje sobie sprawę, że dzisiejszy świat nierozerwalnie związany jest z tym, co przeminęło. Mądrzy ludzie powtarzają: historia kołem się toczy, a jeśli jakieś wyrażenie staje się przysłowiem, to wyłącznie dlatego, że niesie w sobie magiczną prawdę zaklętą w prostym przekazie. Rzeczywiście, jeśliby prześledzić historię, zauważy się, że ludzkość od niepamiętnych lat działa według pewnych zasad, z których nawet nie zdaje sobie sprawy. Szczególnie chętnie wszyscy popełniamy błędy, przed którymi przestrzega nas przeszłość, ale człowiek to istota przekorna, która woli się uczyć na własnych błędach, jakby mało jej już było nieszczęść.

Powieść Brzezińskiej to fabularyzowana historia karlicy Dosi, która jest pretekstem do wejścia w świat renesansowego Wawela – mieszkających tam Bony, jej córek oraz całego dworu ze wszystkimi intrygami i ówczesnymi problemami. Jest ona przeplatana spostrzeżeniami autorki, które przybliżają współczesnemu odbiorcy realia tamtych czasów, pozwalając na pełniejsze i ciekawsze przeżycie losów Dosi oraz innych bohaterów. Potężna to księga, niosąca ze sobą równie potężne pokłady nowej wiedzy (przynajmniej dla poppaprańca, który nie jest znowu tak do tyłu z historią), ale przy tym nie przytłaczająca, bowiem Brzezińska z taką lekkością snuje opowieść o renesansowym świecie, że nie sposób się zmęczyć morzem nowych informacji do przyswojenia.

Poppapraniec chciałby zwrócić uwagę na to, że jak ktoś już się bierze za powieść historyczną, to podpiera się niemałą ilością źródeł, że głowa mała, ale wstrętny czas przecież i tak nadgryzł już dawno większość materiałów, którymi można by się posłużyć przy pisaniu. Brzezińskiej jednak w ogóle jest to nie potrzebne, bo tam gdzie historia milczy jak zaklęta, pisarka uruchamia swoją wyobraźnię i pisze. Pisze, tak doskonale wpasowując się w daną epokę, z dbałością o szczegóły dodające całej historii smaczków, że nie sposób rozróżnić granicy między rzetelnie odtworzonymi, udokumentowanymi wydarzeniami, a fikcją literacką. I to jest w Córkach Wawelu wspaniałe. Poppapraniec od razu przenosi się na renesansowy Wawel i może obserwować tamten świat, równie dobrze jakby wyjrzał przez okno krakowskiej kamienicy ulokowanej w ciasnej uliczce i jakby miał cały ten świat na wyciągnięcie dłoni. Poppapraniec musi przyznać, że dawno nie czytał powieści historycznej, która nawet przez moment nie pozwala mu na poddanie w wątpliwość autentyczności opisywanych wydarzeń, choć wiadomo przecież, że naprawdę wiele z nich jest wyłącznie owocem wyobraźni pisarki, która niegdyś celowała w gatunek fantastyczny.

Ale poppapraniec byłby potworem, jakby sprowadził Córki Wawelu wyłącznie do dobrej powieści historycznej, bowiem autorka w rzeczywistości sięga po wiele innych gatunków. I dzięki temu lektura nabiera niejednorodnego klimatu: jest tajemnica, trochę grozy, baśniowości, jest przygoda, strach, ale przede wszystkich historyczna rzeczywistość, która silnie przyciąga. Jest też możliwość zwiedzenia renesansowego Krakowa z kilku perspektyw. Świat oczami Reginy przyjętej na służbę do słodownika, prezentującej najniższe warstwy społeczeństwa jest równie przyciągający co codzienność królewien (potem królowych) Anny, Izabeli, Katarzyny i Zofii. Oba te światy działają na zasadzie kontrastu, szczególnie uwidaczniającego się poprzez nagłą nobilitację karlicy-bękarta. Karlica Dosia żyła naprawdę i była kobietą bardzo elokwentną, o jakimś wpływie na życie Katarzyny i jej sióstr, a Brzezińska zrobiła z niej bohaterkę złożoną, niejednoznaczną i przede wszystkim przyciągającą uwagę. Ale nie tylko Dosia jest doskonale nakreśloną postacią, bo pisarka potrafi tchnąć życie w każdego bohatera fikcyjnego, zaś postacie historyczne bynajmniej nie są blade czy nijakie, jak w co poniektórych podręcznikach do historii, za to stają się nam bliscy i naprawdę łatwo możemy zrozumieć ich decyzje, co w wielkiej mierze zawdzięcza się właśnie Brzezińskiej, która potrafiła wspaniale przybliżyć tło historyczne będące współczesnością osadzonych w fabule bohaterów.

Reasumując, poppapraniec jednoznacznie stwierdza, że Córki Wawelu to powieść nietuzinkowa na polskim rynku wydawniczym, która powinna zachwycić każdego, a w szczególności historycznych zapaleńców. Na jej sukces składa się wspaniale rozrysowane tło historyczne, realistyczni bohaterowie (a zwłaszcza ci historyczni), dbałość o szczegóły, która przede wszystkim przekłada się na niesamowity i niemożliwy do podrobienia klimat powieści. Warto też wspomnieć o lekkim piórze pisarki, która udowodniła, że świetnie odnajduje się w różnych gatunkach literatury pięknej i potrafi snuć wciągającą historię będącą w rzeczywistości próbą odmalowania renesansowego Wawelu. Powieść z pewnością wymaga od czytelnika wielkiego skupienia, ale w zamian daje umiejętnie poprowadzoną fabułę z całym morzem nowych informacji. Wiadomości do przyswojenia dla lepszego zrozumienia motywacji bohaterów i ich codzienności jest wiele, lekkość pióra Brzezińskiej nie pozwala jednak, by nowa wiedza przytłoczyła czytelnika. Co poppapraniec może rzec więcej: czytajcie, panie, czytajcie, panowie! Na pewno nie pożałujecie.

Ocena: 5/6
©Poppapraniec
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć