Imię wiatru
4.55 / 5.00 (liczba ocen: 469204)

Imię wiatru
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - najniższa cena: 27.94
wciąż za drogo?
44.91 złpremium: 24.95 zł Lub 24.95 zł
27.94 zł
38.92 zł Lub 35.03 zł
49.90 zł
49.90 zł Lub 44.91 zł
38.90 zł
41.09 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Pierwszy tom trylogii „Kronik Królobójcy”. Niezwykle żywo i naturalnie snuta opowieść na homerycką skalę. „Książka ma wszystko, co lubią czytelnicy fantasy: magię, tajemnice, starożytne zło. Ale jest także zabawna i przerażająca, a na dodatek przekonująca” – Tad Williams

Kvothe to człowiek legenda. Wielki mag, geniusz muzyki, bohater i złoczyńca – namówiony przez Kronikarza – wspomina swe barwne życie. Od dzieciństwa spędzonego w trupie wędrownych aktorów poprzez lata chłopięce spędzone w półświatku mrocznego miasta po szaloną, ale udaną próbę wstąpienia na Uniwersytet. Powoduje nim pragnienie władania magią i zemsty na demonach, które zabiły jego rodziców i cały jego świat obróciły w perzynę.
Niezwykle żywo i naturalnie snuta opowieść na homerycką skalę. Intrygująca i poruszająca odyseja Kvothe’a doskonale harmonizuje z nienachalnym klimatem fantasy. Ten debiut literacki zdobył kilka prestiżowych nagród, m.in. Quill Award oraz Onion AV Club. Prawa do wydania sprzedano już do ponad 20 krajów.

„To niezwykle rzadka przyjemność trafić na autora piszącego z precyzją niezbędną do tworzenia nie tylko fantasy, w którego słowach brzmi prawdziwa muzyka” – Ursula K. Le Guin

„Wzorem najlepszych książek gatunku to nie elementy fantasy czynią tę powieść niezwykłą, ale to, co autor ma do powiedzenia o codziennych sprawach, zwykłym życiu, ambicjach i upadkach, sztuce, miłości i stracie” – Tad Williams

Imię wiatru od Patrick Rothfuss możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Gniew rozgrzewa w zimne noce, a urażona duma potrafi popchnąć człowieka do wielkich rzeczy.
Poeta jest pieśniarzem, który nie potrafi śpiewać. Jego słowa najpierw muszą trafić do ludzkiego umysłu, zanim dotrą do duszy, a ludzki umysł bywa żałośnie małym celem. Muzyka zaś bezpośrednio dotyka serca, niezależnie jak mały czy oporny umysł ma słuchacz.
O Kronikach Królobójcy słyszałem od bardzo dawna i to w większości same pochwały. Co więcej, Imię wiatru, pierwszy tom tego cyklu, zdobyło wiele prestiżowych nagród i zostało przetłumaczony na wiele języków. Odniosłem nawet wrażenie, że jest to seria, który każdy fan fantasy powinien znać, pomimo że wyszła zaledwie przed dziesięcioma laty. Moja spotkanie z Imieniem wiatru było bardzo dobre, aczkolwiek niepozbawione drobnych wad.

Na samym początku książki poznajemy niczym nie wyróżniającego się mężczyznę w średnim wieku o imieniu Kote, prowadzącego karczmę, gdzieś w jakieś małej wiosce. Jednak tak naprawdę jest to Kvothe, który postanowił ukryć się przed światem, swoją przeszłością, problemami i wrogami. Niegdyś to był wielki mag, geniusz muzyki, ale również bohater i złoczyńca. Jego historię poznajemy za sprawą Kronikarza, który skłonił mężczyznę do opowiedzenia historii swojego życia. Kvothe rozpoczyna ją od czasów dzieciństwa spędzonego w trupie wędrownych aktorów poprzez lata chłopięce spędzone w półświatku mrocznego miasta aż po wstąpienie na Uniwersytet.

Książka Rothfussa pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobrze napisana powieść, która została skrupulatnie przemyślana i dopracowana w drobnych szczegółach. Co prawda doszukałem się kilku wad, ale nie umniejszają one za bardzo dobrego wrażenia, jakie pozostawiła po sobie lektura Imienia wiatru. W książce mamy dwie narracje - trzecioosobową oraz pierwszoosobową. Ta pierwsza występuje przez mniej więcej pierwsze siedemdziesiąt stron, z których dowiadujemy się jak żyje, jakie ma zajęcia i tajemnice karczmarz Kote, o pewnych dość niespotykanych wydarzeniach oraz o tym jest jest Kvothe, którego imię urosło niemalże do statusu legendy. Ta druga występuje natomiast podczas snucia opowieści. To rozgraniczenie jest bardzo wyraźne, nie sposób się pogubić i wprowadza bardzo ciekawy nastrój podczas czytania. Odniosłem wrażenie, jakbym sam siedział w karczmie i słuchał opowieści Kote'a.

Niemniej jednak początek książki nie był aż tak bardzo intrygujący, jak to było w zamyśle autora. Owszem, Kvothe intryguje i ciekawi kim dokładnie jest, skoro wszyscy uważają go za legendę, ale nie znowu na tyle, żeby czytać książkę z zapartym tchem. Zabrakło mi dłuższego, bądź lepszego wprowadzenia do tego świata, do minionych wydarzeń, dzięki którym lepiej zrozumiałbym dlaczego Kronikarz tak bardzo chce poznać dokładną historię życia Kvothe'a. Zupełnie inną kwestią jest fakt, że po przeczytaniu całego pierwszego tomu, wiemy o głównym bohaterze dużo i nie ma co tego ukrywać, ale niestety praktycznie niewiele na temat tego, co wszyscy ludzie o nim mówią. Z tym pewnie trzeba poczekać do drugiego, albo i trzeciego tomu, co troszkę osłabiło moją ciekawość.

Sam Kvothe jest człowiekiem zagadką i pomimo poznania wielu lat jego dzieciństwa i nauki, to wciąż otacza go aura niewiadomego, tajemnicy i zagadki. Choć wiemy o jego losach bardzo dużo, to jednak wciąż jest to tylko fragment większej całości. Bynajmniej nie jest to wada, a zabieg celowy, ponieważ z rozmów z innymi bohaterami wynika, że opisane w pierwszym tomie przygody stanowią dopiero przedsmak jeszcze ciekawszych wydarzeń. Za czasów młodości jest to bardzo zdolne dziecko, które w mig wszystko pojmuje, ma doskonałą pamięć i niebywałą inteligencję. Niemniej jednak chwilami miałem wrażenie, że autor za bardzo wyidealizował tego bohatera, któremu wszystko się udaje, wszystko od razu zapamiętuje i wszystko wychodzi. I tak jest przez całą książkę, co po pewnym czasie zaczyna lekko przeszkadzać.

Imię wiatru jest książką, która miło mnie zaskoczyła, ale przez przyjętą konwencję opowiadania historii, nie do końca wszystkie zabiegi fabularne odniosły sukces. Niemniej jednak była to lektura, który miło wypełniła mi kilka dni i prędzej, czy później z pewnością sięgnę po kontynuację.

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Chyba chętniej widziałbym tę pozycję w kategorii fantasy dla młodzieży. Uznając jednak tę książkę za przeznaczoną dla młodszych czytelników, nie twierdzę, że nudziłem się przy niej. Choć książka jest całkiem niezłą "cegiełką" a opowiadana w niej historia snuje się czasem leniwie, to spodobała mi się opowieść o Kvothe. Jestem ciekaw co będzie działo się w kolejnych tomach, które czekają teraz na swoją kolej do przeczytania. Intrygują mnie Chandarianie i po kolejnych tomach cyklu spodziewał się będę konfrontacji pomiędzy nimi a rudowłosym karczmarzem o wielu profesjach.

    Ocena: 4+/6

Warto zerknąć