Zbrodnia nad urwiskiem
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.41 / 5.00
liczba ocen: 123
Audioteka#Audiobooki nawet 50% taniej
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
18.66 zł
20.33 zł
22.26 zł
23.92 złpremium: 14.35 zł
23.92 zł
Pozostałe księgarnie
19.95 zł
19.96 zł
20.33 zł
21.53 zł
22.00 zł
22.25 zł
23.92 zł
23.92 zł
23.92 zł
Opis:

Szymon Solański szuka wytchnienia od chorzowskich podwórek i sercowych rozterek. Nie ma natomiast zamiaru zrezygnować ze swego detektywistycznego fachu. Czy na irlandzkiej wyspie dopisze mu szczęście, i to nie tylko w sferze zawodowej?

Irlandzka wyspa Inishmore to dla Szymona Solańskiego miła odmiana od chorzowskich podwórek. Prywatny detektyw poszukuje tam zaginionej Katarzyny Walasek, a także wytchnienia od sercowych rozterek. Polka nie odnajduje się, za to jej ciało – owszem. Śledztwa nie ułatwiają ekscentryczni mieszkańcy Kelly’s Bed & Breakfast, gdzie pracowała Walasek, ani sztorm, który odcina wyspę od świata. A na dodatek lokalnego policjanta bardziej niż dochodzenie interesuje picie whiskey.
Czy Solański z wiernym kundelkiem Guciem u boku rozwikła zagadkę śmierci dziewczyny? I jaką rolę w sprawie odegra Róża Kwiatkowska, dawna przyjaciółka Szymona?

Recenzje blogerów
Ludzko-pieski team detektywów znów w najwyższej formie. Jak przyjemnie było po raz kolejny spotkać się z Solańskim, Guciem i Różyczką w Zbrodni nad urwiskiem. Po ciężkich kryminałach Nesbo, ta książka była cudną odmianą. Marta Matyszczak wie jak sprawić by historia była niebanalna, z humorem i odrobiną goryczy.

Z ziemi śląskiej do…
Agencja detektywistyczna „Solan” nie może narzekać na ilość zleceń. Wprawdzie dotyczą głównie śledzenia niewiernych mężów i zdradzających żon, ale wystarcza na czynsz, piwo w pubie no i kiełbaski dla Gucia. Na szczęście pojawia się nowy klient z zupełnie nowym i ciekawym zleceniem. Starszy pan, Czesław Koszycki, prosi Szymona o odnalezienie swojej wnuczki Kasi Walasek. Kasia wyjechała do pracy do Irlandii i w pewnym momencie słuch po niej zaginął. Tak więc Szymon i Gucio wyruszają w długą, żmudną podróż na Zieloną Wyspę. A tam czeka ich ogromna niespodzianka…

Jesteście pewnie ciekawi co z Różą? Jak pamiętacie, Róża w ostatniej części spakowała się i nie mówiąc gdzie i po co, wyjechała. Szczęśliwie się odnalazła w jakiejś zapyziałej dziurze na końcu świata. Pracuje…w fastfoodzie i ma chłopaka! Usilnie stara się zapomnieć o Szymonie. Jednak los chyba ma wobec nich inne plany. Znajdą sie nawet na końcu świata.

W Irlandii Solański i Guci mają co robić. Znalezienie Kasi Walasek, która jak sie okazało pracowała jako sprzątaczka w B&B na jednej z irlandzkich wysp nie jest trudne. Trudniejsze jest jednak odkrycie przyczyny, dlaczego stało się to, co się stało. B&B zamieszkuje kilku lokatorów plus właściciele, więc każda z osób ma swoje tajemnice, każda ma jakieś swoje sprawy i nie jest łatwe ustalenie winowajcy. Ale nie martwcie się, duet stanie na wysokości zadania. Jak się możecie domyślać pomocą służyć będzie im niezawodna Różyczka.Nawet pogoda pod kotem (jakby powiedział Gucio) nie jest w stanie utrudnić naszej ekipie rozwiązania zagadki.

Powtórka z (dobrej) rozrywki
Tak jak w pierwszej części poza zwykłą narracją mamy również historię opowiedzianą z perspektywy Gucia. Jest on świetnym obserwatorem i zauważa to, czego ta gapa Szymon często nie dostrzega. Gucio ma specyficzny dowcip i często strzela błyskotliwymi ripostami. Ponadto w opowieść wplecione są listy dwóch braci, które mówią o czasach wojennych. Retrospekcja, to bardzo interesujący zabieg pisarski.

Marta Matyszczak znów serwuje nam kawał dobrej lektury. Potrafi doskonale połączyć kryminał z komedią, humor ze szczyptą łez. Książkę czyta się z zapartym tchem, fabuła jest świetnie skonstruowana, zaskakująca. Jak zwykle Solański, Różyczka i Gucio są w doskonałej formie i zapewniają nam wiele rozrywki. Także pozostali bohaterowie nie są postaciami płytkimi. Mają swoje problemy, przemyślenia. Jedym słowem nie pozostaje Wam nic innego jak brać się za lekturę Zbrodni nad urwiskiem. Na mnie czekają Strzały nad jeziorem i zacieram już ręce.

Ocena: 5/6
©Czytanie na śniadanie
Jednak nie przez przypadek Wydawnictwo Dolnośląskie ma nosa do twórczości kryminalno-komediowej Marty Matyszczak, która w drugiej odsłonie serii Kryminału pod psem, potwierdza swój nieprzypadkowy lecz wrodzony talent do pisania kryminałów z „przymrożeniem oka”. Autorka już w pierwszych stronach Zbrodni Nad Urwiskiem, potwierdza swoje charakterystyczne poczucie humoru, a narracyjny talent Gucia tak samo jak było w przypadku Tajemniczej Śmierci Marianny Biel, nadal utrzymuje się na najwyższym poziomie.

Tym razem detektyw Szymon Solański wraz ze swym kompanem zabierają nas w podróż oddaloną o dwa tysiące kilometrów od rodzinnego Chorzowa prosto na wyspę Inishmore. Kolejny przypadek sprawia, że spotyka tam Różę Kwiatkowską, z którą nieoczekiwanie ”kontakt”, urwał się w pierwszej części przygód. Okoliczności w jakich spotkali się najlepiej trafnie zobrazował w swoim niepowtarzalnym, ciekawym i humorystycznym stylu czteronożny przyjaciel, który sam z wrodzonym poczuciem humory mówi o sobie „trzy i pół nożny”. Bo nie kto inny jak Gucio najlepiej potrafi opisać otaczającą go i nas czytających rzeczywistość. Jadłospis zwrócony światu w nieco naruszonym stanie, lub porównanie uśmiechu przypominającego klawiaturę fortepianu to talent narracyjny, który można przypisać najsłynniejszemu psiemu detektywowi. Z kolei Marta Matyszczak świetnie wprowadza czytelnika w klimat Irlandii – aurę tam panującą i mentalność społeczności lokalnej. Już nie tylko Św. Patryk, trójlistna koniczynka, czy whiskey, która płynie w żyłach mieszkańców, ale również Zbrodnia Nad Urwiskiem, Marty Matyszczak jest znakiem rozpoznawczym Irlandii. Mimo ciągłych deszczów, braku słońca autorka potrafi przekonać, by przy najbliższej okazji wyruszyć szlakiem Gucia i spółki. Dzięki korespondencji braci Koszyckich możemy również poznać historię inspirowaną prawdziwymi dziejami dziadka autorki i jego brata, którzy dzielnie walczyli w czasie II wojny światowej. Zatem książka Marty Matyszczak to nie tylko kryminalna przygoda z przymrożeniem oka, ale również lekcja historii, którą warto poznać. Jednak największą sympatię i uwagę mojego czytelniczego serca zdobył Gucio, którego niezliczone komentarze, wejdą do słownika kultowych zwrotów literackich. Jak choćby i ten opisujący zdobycie pożywienia: ...miałem nadzieję podkraść kiełbasę. Albo i dwie. Albo i siedem. Natomiast sympatię wielu czytelników zdobyła Marta Matyszczak, której styl literacki wciąga a ja mam nadzieję poczytać kolejną książkę. Albo i dwie. Albo i siedem. Czego sobie i nam wszystkim życzę, a na kolejne części Kryminału pod psem z niecierpliwością (sz)czekam.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
No i proszę, już się ucieszyłam, że mamy w końcu prawdziwy śląski kryminał, a tu niespodzianka – w części drugiej detektyw Solański i pies Gucio przenoszą się ze śledztwem na Irlandię! Nie ma jednak co dużo narzekać, bowiem to miejsce kryminalnie niewyeksploatowane, niosące zielony powiew świeżości. Na szczęście, mimo nowego śledztwa, nie rozstajemy się również z dobrze znanymi bohaterami, a poza prywatnym detektywem i jego niezwykle mądrym psem w sprawę wikła się ponownie Róża Kwiatkowska, i to mimo że przysięgła sobie nie mieć z Szymonem Solańskim już nic wspólnego… Chcąc nie chcąc łączy ich Zbrodnia nad urwiskiem.

Kto by się spodziewał, że kolejne zlecenie zaprowadzi detektywa na wyspę Inishmore, deszczową, ponurą irlandzką dziurę? Jednak skoro klient płaci to Solański nie dyskutuje: i choć po cichu podejrzewa, że starszy pan, zaniepokojony brakiem kontaktu z wnuczką, Kasią Walasek, przesadza, a młoda dziewczyna po prostu nie ma czasu i ochoty na telefony do dziadka, przyjmuje zlecenie i dostaje się – nie bez trudu – na wyspę. Na morzu panuje sztorm, wyspę zalewa deszcz, a tubylcy nie wydają się zbyt zadowoleni z przybycia grupy poszukiwawczej. Właścicielka Kelly’s Bed&Breakfast, gdzie pracowała Polka, obawia się, że jej noclegownia może teraz nabrać złej sławy, a już zupełnie jej nie w smak, że ona oraz reszta obsługi i mieszkańców, jest podejrzana w sprawie śmierci Walasek. Wyspa jest mała, mieszkańców garstka, a śmierć Kasi nie wydaje się przypadkiem. Wniosek nasuwa się sam.

Z powodu nieustającego sztormu Szymon Solański i Gucio zdani są właściwie na siebie. Jest jeszcze Liam, miejscowy przedstawiciel policji, jest jednak przerażony pierwszą poważną sprawą w swojej karierze i zdecydowanie nie radzi sobie z odpowiedzialnością. No bo czy udawanie problemów żołądkowych i zabarykadowanie się na tydzień w łazience można nazwać poważną pracą śledczą? Dobrze, że trio Solański-Kwiatkowska-Gucio rusza do boju, bo co trzy głowy, to nie jedna! Gucio nie zawodzi i ponownie pomaga w śledztwie, a jego wrażliwy nos, żywa inteligencja oraz fakt, że jako pies nie jest traktowany jako groźny przeciwnik powodują, że odkrywa różne tropy. A to ktoś zdradzi mu tajemnicę, szepcząc ją na ucho, a to węch zaprowadzi go do złodzieja pewnych ważnych listów… No właśnie, listy.

Poza wątkiem współczesnym, Marta Matyszczak wprowadziła też do fabuły historię sprzed lat. Listy, które Czesław Walasek, zleceniodawca i dziadek Kasi, dał do przeczytania Solańskiemu, z pozoru nijak nie łączą się ze sprawą, którą prowadzi, jednak w miarę czytania wiele detektywowi wyjaśniają. Mamy je zresztą przywołane w tekście, możemy więc śledzić kolejne burzliwe losy braci Czesia i Milka. A te obejmują i wojnę, i czasy PRL-u, a rozciągają się od Górnego Śląska po… Amerykę. To bardzo ciekawa, słodko-gorzka historia, inspirowana zresztą (jak czytamy w podziękowaniach) prawdziwą historią dziadka autorki.

Jeśli chodzi o śledztwo, toczyło się początkowo dość niemrawo. Marta Matyszczak tak w tej części, jak i w debiutanckiej Tajemniczej śmierci Marianny Biel skupiła się przede wszystkim na bohaterach, kreśląc ich sylwetki i pokazując zależności między nimi. Jeśli lubicie kryminały pełne akcji to ostrzegam, że styl autorki może nie przypaść Wam do gustu. Jeśli jednak lubicie kryminały bardziej psychologiczne, skupiające się na ludzkich słabościach i pokazujące skomplikowane relacje między bohaterami to seria Kryminał pod psem jest dla Was.

Ponownie kupił mnie Gucio i humor, który wprowadza w „zbrodnicze” otoczenie. Jego komentarze i wściubianie mokrego, psiego nosa tam, gdzie nie trzeba dodają lekkości historii. Trzeba też przyznać, że i Róża ma spory potencjał komediowy. Nie zdradzając za dużo powiem, że moim faworytem jest scena ze spodniami. I czemu potem zawsze wszystko jest na psa?!

Podsumowując, część pierwsza podobała mi się ciut bardziej, szczególnie ze względu na znane mi otoczenie. Zdaje się jednak, że Solański i Gucio wracają na Śląsk (bo jeśli chodzi o Różę to kto wie, czego się po niej można spodziewać!), więc liczę na kolejne górnośląskie akcenty w dalszej części przygód detektywa i jego psa. Najbardziej podobała mi się tym razem historia Cześka i Milka, no i ciągle bezbłędny humor. Przyznam szczerze: czekam na więcej!

Ocena: 4/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć