Lifeblood. Krew Życia
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.09 / 5.00
liczba ocen: 2105
Ilość stron (szacowana): 230
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
24.99 zł
-9% 19.18 zł
19.68 zł
21.24 zł
24.99 zł
Pozostałe księgarnie
20.24 zł
21.74 zł
22.49 zł
22.49 zł
22.50 zł
24.99 zł
24.99 zł
24.99 zł
Opis:

Tenley żyje w świecie, w którym trzeba zdecydować, czy po śmierci przyłączyć się do stronnictwa Trojki, czy do Miriady. Wybiera Trojkę i od razu wyrusza na pierwszą misję. Tym trudniejszą, że właśnie trwa wojna, na której nie bierze się jeńców.

Każde ze stronnictw chce niepodzielnie panować nad światem, nie ma mowy o kompromisie. Obdarzona niezwykłymi umiejętnościami Tenley jest cennym nabytkiem dla Trojki, ale śmiertelnym zagrożeniem dla Miriady. Gdy wydaje się, że jej misja zakończy się powodzeniem, Tenley staje przed najtrudniejszym wyborem – jeżeli wykona zadanie, zniszczy człowieka, który może dać jej szczęście.

CYTATY:
Uczucia nie są wiarygodne. Rzadko odmalowują realistyczny obraz sytuacji, często prowadzą do destrukcji. Muszę polegać na wiedzy serca, na tym co rozumie serce, a czego umysł - logika - nie pojmuje.
Przeprosiny, za którymi nie idzie zmiana zachowania są nic niewarte.
Recenzje blogerów
Okładka pierwszej części mnie oczarowała i z tą było bardzo podobnie. Mogłabym nawet rzec, że bardziej mi się podoba niż przy Firstlife. Znów widzimy klepsydrę, a raczej połowę. Jest ona rozbita, a z niej wysypuje się złoto. Ogólnie podoba mi się ta okładka ze względu na niebieski kolor, który uwielbiam, ale i warto zaznaczyć, że niemal cała zaprojektowana jest w zimnych kolorach. Jednak świetnie one do siebie pasują, więc nie marudzę. Grzbiet śliczny, na pewno będzie się pięknie prezentował obok pierwszej części na mojej półeczce.
Co do wydania, nie ujrzałam żadnych błędów, literówek. Czcionka jest duża, dzięki czemu szybko się czyta. Niestety recenzowana powieść nie posiada skrzydełek, co sprawia, że nie ma dodatkowej ochrony przed uszkodzeniami.
Tym razem nie napotkałam bariery, co przy pierwszej części. Niemal od samego początku, od pierwszych kilku zdań niemal z impetem wpadłam do świata wykreowanego przez autorkę. Jak wiecie bałam się tego, że drugie spotkanie z pisarką może być słabsze, poza tym pierwszy tom czytany był troszkę dawno temu. Nie zrażałam się jednak i przewracałam kolejne stronice. Styl potoczny, kolokwializmy nadal nie są obce pisarce i uważam, że lekki, czasami nieco sarkastyczny styl jest trafny w tym przypadku. Przyjemny styl sprawia, że książka znika bardzo szybko i niewątpliwie jest to na plus. Zostawia nas w niepokojącej scenie, ale nie rozdzierającej tak jak Corinne Michaels w Consolation. No tego, to się nie wybacza.
Myślę, że pióro przypadnie do gustu fanatykom fantastyki, może nie jakiejś bardzo ciężkiej, ale takiej dla młodzieży jak najbardziej.

Ten... Szczerze mówiąc, nie wiem, co o niej myśleć. Przeczytałam dość szybko Lifeblood i nie mam chyba po raz pierwszy zdania kompletnie o głównej bohaterce. Czy ją lubię, czy nie? Jest mi obojętna. Oczywiście wykazała się niezwykłym uporem, odwagą w pewnych momentach, za co można ją podziwiać. Nie przeszkadzała mi zbytnio, no chyba, że była chwilami denerwująca, to wtedy miałam chęć ją wykreślić z tej powieści - ale to często na szczęście się nie zdarzało.
Myślę, że moglibyście zapałać do niej sympatią, ponieważ taki ma charakter. Chciałaby czynić dobro, czasami zapominając o sobie. Chciałabym ją polubić, ale niestety brakło mi tej zażyłości z postacią Tenley. Jakoś nie czułam tego złączenia, a co za tym idzie, kompletnie nie czułam emocji.
Reasumując uważam, że dodanie kilku nowych bohaterów było trafnym zabiegiem. Jednak ja stałam się chyba bardzo wymagająca, bo ci bohaterowie stali się dla mnie niestety nijacy pod względem sympatii do nich. Równie dobrze mogliby nie istnieć, no, ale ktoś musiałby być ofiarą losu i bohaterem niektórych wydarzeń, nieprawdaż?
Brak emocji to wada, która razi bardzo. Tym bardziej mnie, bo uważam, że ostatnio stałam się mocno wybredna odnośnie uczuć. Chciałabym zespolić się z bohaterami, czuć to wszystko, co oni... Jednak tutaj nic nie przeskoczyło i przykro mi z tego powodu. Powieść nie jest najgorsza, ale brakuje jej jednego z najważniejszych dla mnie punktów w książce.
Świat fantastyczny nie zawsze jest dla mnie. Jak wiecie czasem potrafię się zakochać w powieści fantastycznej, a zdarzają się i takie, których nie mogę doczytać. Męczę się przeokropnie. Tą czytało się dość szybko, czego zasługą jest tempo akcji. Ciągle coś się dzieje i nie ma czasu na nudę i to jest niewątpliwie plusem dla całej książki.

Fajnym urozmaiceniem jest przy każdym rozdziale krótki cytat z danego świata Trojki lub Miriady. Sam pomysł na stworzenie dwóch tak przeciwnych sobie światów był genialnym pomysłem i uważam, że bardzo trafnym. Gdybym sama miała decydować, do którego miałabym należeć, chyba bym się w życiu nie zdecydowała. W jednym i drugim są wady i zalety więc wiem, że ciężko byłoby mi podjąć ostateczną decyzję. Fajnie, że pojawiły się nie tylko rozdziały z opisami i dialogami, ale i fragmenty maili. To kolejne urozmaicenie, które wpływa pozytywnie na całość lektury.

Uważam, że mimo kilku minusów, czyli tego, czego mi brakowało jest całkiem w porządku. Gena Showalter dba o szczegóły, zawsze każdy wątek dopracowuje i nie znajduje treści nieścisłości. Myślę, że śmiało mogę polecić ją młodszemu gronu czytelników oraz młodzieży. Dla tych starszych, może wydać się tak jak i mi, nie do końca udaną lekturą, bo posiada pewne braki (no chyba, że to ja jestem jakaś naprawdę wybredna). Brakowało mi emocji i niestety nie zespoliłam się z bohaterami, co wpłynęło dosyć niekorzystnie. Obawiam się jednak, że na długo nie zostanie ona w mojej pamięci i gdy przyjdzie kolej na trzeci tom, a raczej tak na pewno się wydarzy, znów zapomnę, co wydarzyło się na końcu.

Ocena: 3/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć