Na gigancie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.81 / 5.00
liczba ocen: 2146
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 zł
21.00 zł
23.55 zł
25.42 zł
25.42 zł
Pozostałe księgarnie
23.88 zł
26.01 zł
26.91 zł
26.91 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Pięciu nastolatków z marzeniami. Pięć dekad strachu. JEDNA MROCZNA PRAWDA. Powieść znanego szkockiego pisarza i scenarzysty, autora znakomitych kryminalnych fabuł, m.in. „Czarnego domu” i „Człowieka z wyspy Lewis”.

„Uciekliśmy w pięciu tamtej brzemiennej w skutki nocy. Miało nas wrócić tylko trzech”.

Glasgow, 1965 rok. Jack Mackay nie wyobraża sobie nudnego, przewidywalnego życia. Ma tylko jedno marzenie: zostać znanym muzykiem. Ale nie zrealizuje go, jeśli zostanie w rodzinnym mieście. Wszystko, co ważne w branży muzycznej, dzieje się w Londynie – tam są Rolling Stonesi, Beatlesi, The Who… Jackowi udaje się przekonać kolegów z zespołu, by uciec z domu i szukać szczęścia w stolicy.
Glasgow, 2015 rok. Sześćdziesięciosiedmioletni Jack nie ma odwagi spojrzeć wstecz na swoje szare, pełne niepowodzeń życie. Wciąż nękają go obrazy tego, co wydarzyło się przed pięćdziesięciu laty. Nie może uciec od dręczących go wspomnień.
Londyn, 2015 rok. Nad ciałem martwego mężczyzny w nędznym mieszkaniu na East Endzie stoi bezlitosny zabójca. Nie odczuwa wyrzutów sumienia.
To, co pięć dekad temu zaczęło się jako niewinna pogoń nastolatków za marzeniami, dziś stało się koszmarem na jawie.

Recenzje blogerów
O tym, że powinnam zapoznać się z twórczością Petera Maya wiedziałam już od dawna. Wiadomość o tegorocznej premierze jego powieści wzbudziła spory entuzjazm m.in. na facebookowym fanpage'u Kawiarenki Kryminalnej, który od jakiegoś czasu jest moim niezawodnym źródłem rekomendacji jeśli chodzi o kryminały, thrillery czy inne powieści “z dreszczykiem”. W tym wypadku nie potrzebowałam więc już dalszej zachęty i kiedy tylko Na gigancie trafiło do mojej biblioteczki, znalazło się na szczycie stosu do przeczytania. Powiem szczerze, absolutnie nie tego oczekiwałam co nie oznacza równocześnie, że czuję się w jakiś sposób rozczarowana lekturą.

Jack i czwórka jego rówieśników z Glasgow nie tworzą typowej grupki bliskich przyjaciół, ale łączy ich pasja do muzyki i pragnienie wolności. Pasmo niepowodzeń motywuje ich do tego aby opuścić rodzinne miasto i zawalczyć o swoje marzenia - całą piątką wyruszają do Londynu by rozpocząć karierę muzyczną. Pięćdziesiąt lat później Jack wciąż dręczony jest wydarzeniami z przeszłości. Jego życie stanowi pasmo niepowodzeń na gruncie zawodowym i prywatnym, a także ucieleśnienie przeciętności. Zabójstwo starszego mężczyzny - aktora ukrywającego się przez laty przed policją - na nowo przybliża Jacka do Mauriego i Dave’a. W nieco okrojonym składzie na nowo wyruszają w podróż.

Chociaż Na gigancie otwiera scena morderstwa i niemal od początku pozostajemy świadomi popełnienia jeszcze co najmniej jednej zbrodni, powieść Petera Maya dalece odbiega od typowego kryminału. Owszem, tworzy to pewnego rodzaju atmosferę niepokoju i tajemnicy, a chęć poznania prawdy sprzyja szybkiej lekturze, ale intryga kryminalna nie jest najważniejszym punktem całej historii. Co więcej, to nie ona zaważyła na mojej pozytywnej ocenie Na gigancie. Trudno mi nawet mówić o efekcie zaskoczenia jeśli chodzi o rozwiązanie tajemnicy bo moja uwaga została zwrócona w zupełnie innym kierunku.

Na gigancie opowiada naprzemienne historię rozgrywającą się współcześnie i przedstawioną z perspektywy narratora trzecioosobowego oraz tę sprzed pięćdziesięciu lat, gdzie narratorem jest Jack. Nie jest to jednak typowa sytuacja, w której poszczególne wątki łączą jedynie bohaterowie. Peter May zarówno współcześnie jak i w przeszłości skupia się na motywie podróży (chociaż słowo “ucieczka” jest chyba bardziej adekwatne) i udaje mu się dzięki temu przedstawiać zmiany jakie zaszły w poszczególnych bohaterach i silny kontrast pomiędzy charakterem poszczególnych podróży. Pierwsza ucieczka to muzyka, poszukiwanie siebie i zachłyśnięcie się wolnością. Druga - gorzkie spojrzenie na życie, pewien sentymentalizm i próba znalezienia spokoju.

Pojawiają się w powieści Petera Maya sceny przerysowane a momentami wręcz niesmaczne, a jeśli ktoś zasiada do lektury, poszukując typowego kryminału, może poczuć się zaskoczony - niezupełnie pozytywnie. Na gigancie posiada jednak kilka mocnych atutów. Peter May skupia się na wątku męskiej przyjaźni, daje się też poznać czytelnikom jako uważny obserwator ludzkiej natury na różnych etapach życia. Zachowanie bohaterów, na obu płaszczyznach czasowych, idealnie oddaje postawę prawdziwych osób w podobnym wieku.

Chociaż zasiadając do lektury nie do końca tego się spodziewałam i trudno mi jednoznacznie stwierdzić co myślę na temat intrygi kryminalnej, Na gigancie i tak zdołało mnie do siebie przekonać. Powieść Petera Maya to opowieść o podróży, przyjaźni i muzyce, dobrze oddająca klimat lat 60 i zachowująca równowagę jeśli chodzi o humor, pewien sentymentalizm i tajemnice. Ciekawa jestem innych wcieleń autora, ale Na gigancie mogę Wam polecić już teraz.

Ocena: 4+/6
©Złodziejka książek
May jest jednym z tych autorów, który w swoich czytelnikach budzi skrajne emocje - albo się go kocha, albo nienawidzi. Mnie on urzeka swoją niebanalnością, przez co chętnie wracam do jego książek. May sprawia, że to czego nie lubię w książkach, w jego wykonaniu najbardziej mnie przekonuje i przyciąga.

Na gigancie to historia pięciu nastolatków, którzy postanawiają wspólnie przeżyć przygodę życia i chociaż raz sprzeciwić się całemu światu, stawiając na swoim. Pozornie zabawny wybryk przynosi skutki, o których żadnemu z nich się nie śniło. Chłopaki na własnej skórze przekonują się o nieprzewidywalności losu i o tym, jak zgubne mogą być marzenia.

W książce Maya nie mają czego szukać osoby, które poszukują rasowego kryminału z krwi i kości - takiego z mnóstwem trupów i krwią tryskającą z każdego pojawiającego się bohatera. Na gigancie to zgrabne połączenie thrillera z wątkiem kryminalnym, w oczywistej przewadze tego pierwszego, który z jednej strony budził we mnie wrażenie nieśpiesznego i bardzo przemyślanego, a z drugiej i tak intrygował jak mało która książka. Największą zaletą stylu Maya wydaje się być umiejętność wykreowana banalnie prostych historii, których obrót spraw będzie zarazem rzeczywisty i nieprzewidywalny. Wisienką na tym thrillerowo-kryminalnym torcie stają się niesamowicie wiarygodne postaci.
Autor przeprowadza czytelnika przez fabułę z dwóch perspektyw czasowych - teraźniejszości i przeszłości. Zaczynając książkę od relacji z wydarzeń aktualnych i nawiązując do przeżyć z młodości May wprowadza w czytelniku ciekawość już od pierwszych stron. Jednak nie pozwalając na zbyt szybkie rozwiązanie zagadki i połączenie historii w całość, błyskawicznie przeskakuje pięćdziesiąt lat wstecz i zaczyna długą relację z życia i podróży w stronę marzeń pięciu nastolatków. Chociaż z początku przejście tej historii z bohaterami książki wydaje się być pomysłem nietrafionym i nieco monotonnym, autor nie każe długo czekać czytelnikowi, aby sprawy nabrały rozpędu. Rozwiązanie kilku zagadek i rozwianie wszelkich wątpliwości następuje dopiero na ostatnich stronach książki, więc z góry uprzedzam, że ten autor lubi sprawdzić cierpliwość i czujność czytelnika.

May przedstawił, na przykładzie pięciu wykreowanych przez siebie bohaterów, jak bolesne może być starcie z rzeczywistością, ukazując jednocześnie, że wszystko jest nieco bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać, i uzmysławiając, że każdy jest panem swojego losu i sam odpowiada za swoją przyszłość.
Przy tej książce całkowicie odpuściłam sobie zmaganie z kreatywnością autora, w celu rozwikłania kryminalnej zagadki i po prostu dałam się ponieść jego twórczości. Zamiast skupiać się na wymyślaniu kolejnych rozwiązań postanowiłam przeżyć tę historię razem z bohaterami wykreowanymi przez Maya.

Bardzo lubię książki tego autora i jeszcze niejednokrotnie będę do nich wracać. Jego styl trafia do mnie jak mało który, a rzeczywistość fabuły i pomysłowość w jej kreowaniu bardzo mnie urzekają. To jedna z tych nieoczywistych książek, o której długo będę pamiętać.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Młodość rządzi się swoimi prawami, kiedy jak nie wtedy człowieka ma poznawać siebie i świat, marzyć i próbować zrealizować swoje pragnienia? Ale wszystko ma swoją cenę, beztroska i podążanie za marzeniami czasem kosztują bardzo dużo, więcej niż ktokolwiek przypuszczał, zwłaszcza gdy młodzieńcza naiwność zderza się z ludzkim wyrachowaniem.

Gdzie jak nie w Londynie można zrobić karierę, zwłaszcza gdy jest połowa lat sześćdziesiątych? Glasgow jest o całe lata świetlne od stolicy, to tam czeka kariera i sława, więc kiedy wydaje się, iż nie ma się niewiele do stracenia, nic nie stoi na przeszkodzie by uciec od tego co ogranicza i wybrać przyszłość. Jack właśnie znalazł się w takiej sytuacji, jego przyjaciele także zbytnio nie widzą dla siebie szansy w ich rodzinnym mieście. Co innego Londyn, kolorowy, pełen muzyki i szans na zaistnienie na scenie, ucieczka z domu to trudna decyzja, ale jedyna jaka przychodzi na myśl siedemnastolatkowi, a kolegom z zespołu ten wybór wydaję się dobry. Piątka siedemnastolatków zamierza podbić świat i wcielają pomysł bardzo szybko w życie. Scenariusz ten nie przewidywał wielu zdarzeń, opierał się na młodzieńczym zapale i wierze w talent, to co stało się udziałem Jacka i pozostałych okazało się całkowicie inne od wyobrażeń. Pięćdziesiąt lat później tamte dni wcale nie wyblakły w pamięci, wprost przeciwnie, lecz czy jest sens patrzeć za siebie? Maurie uważa, że tak i z pomocą dawnych kolegów zamierza wrócić do tego co się wtedy wydarzyło. Nie mają już siedemnastu lat, ale ponad sześćdziesiąt, pięć dekad to bardzo dużo czasu by przemyśleć swoje wybory, które wpłynęły na całą późniejszą egzystencję.

Londyn chciało zdobyć pięciu chłopców mężczyzn, trzech mężczyzn wróciło do Glasgow, pozornie nie zmienili się, lecz pod tą fasadą kryło się o wiele więcej niż komukolwiek kiedykolwiek powiedzieli. Dlaczego chcą przywołać dawne wspomnienia, a być może demony? Co ma z nimi wspólnego zabójstwo dokonane na East Endzie? Kilkadziesiąt lat temu kilkoro młodych ludzi stanęło nie tylko przed trudnymi decyzjami ale i widziało coś, co w krótkim czasie zmieniło ich spojrzenie na świat. Teraz chyba nadszedł czas na rozliczenie się z tym co było.

W kryminale suspens jest podstawą, a co gdy nie od razu jest widoczny i historia opiera się na całkowicie innych fundamentach? W Na gigancie morderstwo otwiera książkę, lecz dalej Peter May nie serwuje nic oczywistego i spodziewanego. Dwa plany czasowe oddzielone pięcioma dekadami oraz obserwacja tych samych bohaterów jako młodych i starych ludzi daje szerokie pole do domysłów, lecz jeszcze większe stanowi tajemnica, która pojawiła się kiedyś, a teraz nadszedł czas by wyszła na światło dzienne. Autor wielokrotnie zaskakuje rozwojem fabuły, długo każe czekać na rozwiązanie i jest ono inne od tego, którego można było się spodziewać. W międzyczasie podsuwa kolejne zwroty akcji, tak, iż zmienia się optyka spojrzenia na postacie. Kolorowe lata sześćdziesiąte zostały ukazane od strony mniej ikonicznej, zderzenie młodzieńczych marzeń z rzeczywistością również ma gorzki posmak, czytelnik widzi bohaterów w dwóch decydujących momentach ich życia. To co było pomiędzy nimi jest ważne, lecz nie stanowi punktów przełomowych, najistotniejsze wydarzyło się w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym piątym oraz dwutysięcznym piętnastym i właśnie w nich kryje się to co najważniejsze. Na gigancie jest nietypowym kryminałem, po części zawarto w nim rozrachunek z młodością i samym sobą. Klasyczne śledztwo zostało zastąpione podróżą do przeszłości gdzie kryje się odpowiedź na pytanie co rzeczywiście było udziałem piątki nastolatków i dlaczego wciąż o tym pamiętają. Peter May odszedł od tego co uważamy za typowe dla sensacji, jednak jak się okazuje opowiedzenie z całkiem odmiennej perspektywy kryminalnej historii daje znakomite efekty. Najważniejsze niekiedy jest niedostrzegane …

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć