Kiedy była porządną dziewczyną
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.47 / 5.00
liczba ocen: 1570
Ilość stron (szacowana): 392
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
23.32 zł
25.42 zł
27.39 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
24.74 zł
24.75 zł
25.06 zł
25.42 zł
26.91 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Jedyna w dorobku Philipa Rotha książka z żeńską główną bohaterką! Autor „Kompleksu Portnoya” tym razem wyszydza prowincjonalną amerykańską pobożność i chorobliwy przymus czynienia dobra. Fascynujące i przerażające zarazem studium małżeństwa, w którym dopatrywano się wielu wątków autobiograficznych.

Lata czterdzieste XX wieku, małe miasteczko na Środkowym Zachodzie. Lucy Nelson ma za sobą trudne dzieciństwo. W walce z uzależnieniem alkoholowym ojca, który ostatecznie trafił do więzienia, poniosła sromotną porażkę. Pomimo tego wciąż próbuje zmieniać mężczyzn wokół siebie, nawet jeśli może to doprowadzić do jej zguby.
Jednym z kolejnych „pacjentów” Lucy staje się mąż, Roy – człowiek niedojrzały i nieodpowiedzialny, życiowy nieudacznik. Czy Lucy wygra w tej nierównej walce?
„Kiedy była porządną dziewczyną” to wnikliwy i jak zawsze prowokacyjny portret amerykańskiego społeczeństwa pióra Philipa Rotha – mistrza współczesnej powieści.

Recenzje blogerów
Jajo mądrzejsze od kury?

Główną bohaterką książki Kiedy była porządną dziewczyną jest kobieta. Po raz pierwszy jak do tej pory – przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę powieści Philipa Rotha z najnowszej serii Wydawnictwa Literackiego. Lucy Nelson urodziła się mniej więcej w połowie lat trzydziestych dwudziestego wieku w rodzinie, do której wyjątkowo trafnie pasuje porzekadło, że z nią „najlepiej wychodzi się na zdjęciach”.

Jej ojciec to pijak-pasożyt, który nie potrafi zapewnić bytu rodzinie. Bije żonę, kradnie rzeczy swojego teścia, który łaskawie przyjął go pod swój dach i przesiaduje w knajpie. Matka jest kobietą ubezwłasnowolnioną, nie potrafiącą postawić się mężowi. A może wcale nie chce, może ten emocjonalny masochizm jej odpowiada? Dziadkowie Lucy, to ludzie z zasadami, o których bardzo głośno mówią, ale rzadko kiedy w pełni wprowadzają je w życie. To kołtuny, którzy doprowadzili dulszczyznę do perfekcji. „Wszystkie problemy musimy załatwić pod własnym dachem, do porządnego domu nie przyjeżdża policja”. Na zewnątrz uśmiech dla sąsiada, wewnątrz zgnilizna i zakłamanie.

Lucy nie godzi się na taki układ. Nienawidzi ojca, nie rozumie postawy matki, przeraża ją dwulicowość dziadków. Gdy poznaje młodego chłopaka, weterana II wojny światowej, Roya Bassarta i zaczyna darzyć go uczuciem, postanawia, że nie popełni błędów swoich rodziców. Życie jednak bardzo mocno weryfikuje jej założenia – Lucy szybko zachodzi w ciążę i razem z Royem muszą ułożyć sobie życie na nowo. Jak na porządnych członków amerykańskiej społeczności przystało. Jednak Roy to duże dziecko, mistrz słomianego zapału, facet-beksa, pozostający pod głębokim wpływem swojej równie zakłamanej rodziny.

Philip Roth opowiada emocjonującą historię amerykańskich rodzin splecionych w ciągłej walce o to, aby wszystko było „słuszne”, „porządne” i „amerykańskie”. W tym ufundowanym na fałszu świecie funkcjonuje Lucy, pierwowzór Merry Levov z Amerykańskiej sielanki. Kobieta, która przez całe życie buntuje się przeciwko zastanemu porządkowi, przeciwstawiając mu swoje własne ideały. I jest w tym konsekwentna aż do przesady. Zacietrzewienie i egotyzm tej postaci przypomina mi nieco głównego bohatera filmu „Into the wild” w reżyserii Seana Penna. Fabuła filmu, oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia Christophera McCandlessa, to studium negacji rzeczywistości. Jej sednem jest ucieczka od prawdziwego życia, gdzie nie ma tak naprawdę ideałów, lecz ciągłe kompromisy i wartości, będące wypadkową ludzkich interakcji, działań i wzajemnych stosunków. McCandless tak uciekał i gardził światem, że umarł z głodu w głuszy na Alasce. A u Lucy bardzo szybko zaczynamy dostrzegać tę samą, oderwaną od rzeczywistości i zdrowego rozsądku, destrukcyjną siłę. Zapomina ona, że nikt nie żyje w próżni, że nie da się funkcjonować zamykając się we własnej idealnej wizji świata.

Jednak powieść Rotha to nie tylko historia najbardziej irytującej protagonistki w historii jego twórczości. To studium całego amerykańskiego społeczeństwa lat czterdziestych. Roth pisze o nieustannym konflikcie pokoleń, który zawsze był i zawsze będzie. Dziadek Lucy, Willard, jest człowiekiem, który roztaczał nad swoją córką (a teraz roztacza nad wnuczką) parasol chroniący przed życiem w każdym jego aspekcie. Nigdy nie pozwolił dorosnąć matce Lucy, teraz nie pozwala jej samej. Jej babcia to pani Dulska co się zowie, „byleby tylko sąsiad nic nie zobaczył”. Rodzice zawsze wiedzą lepiej, robią to wszystko z źle uzasadnianej troski. Najlepiej gdyby dzieci zawsze robiły to co się im każe, przecież nie potrafią myśleć samodzielnie. Rodzice nie pozwalają dojrzeć swoim dzieciom, one dorastają dopiero wtedy, gdy są z dala od nich. Ciągłe upupianie zbiera swoje żniwo, wypuść czterolatka na ruchliwą ulicę – jak to się może skończyć?

Młodzi nie chcą żyć jak rodzice, chcą o sobie samostanowić. Powtarzają jednak dokładnie te same błędy co starsze pokolenie – nacisk społeczności, rodziny i tradycji jest nie do odparcia. Co to znaczy „być porządną dziewczyną”? A no to, żeby robić zawsze to co słuszne. Jednak „słuszne” jest subiektywnym, wynaturzonym konstruktem, nie zawsze znaczącym „to co właściwe”. „Słuszne” postępowanie wpycha nas w ramiona niekochanej osoby, niszczy życie. Rodzicielski parasol paradoksalnie przyspiesza samodzielny start. Nieprzygotowani do samodzielnego życia młodzi ludzie pragną go tak mocno, że wyskakują z gniazda przedwcześnie. A latać nie potrafią. Nie pozwolono im się nauczyć.

Kiedy była porządną dziewczyną to historia bardzo smutna i tragiczna w ostatecznym rozrachunku. Lucy jest skrajnym przypadkiem osoby wychowawczo stłamszonej i w wyniku tego, tak bardzo idealizującej swoje i tylko swoje racje, że budzi wręcz litość i trwogę. To zachłanna despotka, skrajna egotystka, niedojrzała dorosła. Philip Roth nie ocenia, nie krytykuje, nie stawia diagnoz. Każe tylko odpowiedzieć sobie na pytanie: kto ma tu rację? I dlaczego nikt?

Ocena: 4+/6
©Niekoniecznie jasno pisane
Moje relacje z jednym z najważniejszych współczesnych, amerykańskich pisarzy – Philiphem Rothem – można określić jako „skomplikowane”. Czytać zaczęłam go od Amerykańskiej Sielanki, która nie dość, że mnie pochłonęła i zachwyciła, to od ponad połowy roku nie pozwala przestać o sobie myśleć. Taka to powieść: wielowymiarowa, niebanalna, aktualna; słowem fantastyczna! Z rozkochania się w niej zobaczyłam też film, a chwilę później sięgnęłam po Konające zwierzę. I tu już pojawił się pierwszy zgrzyt. Nie mam nic przeciwko miłości pomiędzy studentkami a profesorem, miłości wolnej i dzikiej, niepohamowanej, zachłannej, ale szczegółowe opisy ich seksualnych aktów przyprawiały mnie o wymioty. Z niepokojem sięgnęłam więc po Teatr Sabata, który okazał się tysiąc razy odważniejszy. To właśnie w niej, w ulubionej własnej powieści Rotha, zacierały się granice pomiędzy przyzwoitością a… pornografią. Wszystkie bariery dobrego smaku zostały już dawno złamane. Książkę doczytałam z przymusu. Kiedy więc kilka tygodni temu zauważyłam zapowiedź Kiedy była porządną dziewczyną, książkę przyjęłam z podziękowaniem, ale jednocześnie byłam pewna, że to już moje ostatnie spotkanie z Rothem. Spodziewałam się po raz kolejny odważnych momentów, seksu i zbrukanej cielesności człowieczej. Jakże się myliłam! Zatrzymam jednak swoje zachwyty i słowa uznania do końcowego etapu tej recenzji; teraz słów parę o fabule.

Marzeniem Lucy, nieco buntowniczej nastolatki, jest by wieść życie zgoła inne od tego, jakie prowadzili jej rodzice – ojciec pijak i matka, która „z miłości” zgadzała się na największy wstyd i upokorzenia. Z czasem Lucy stara się wziąć sprawy w swoje ręce i – widząc bierność matki i dziadków – usiłuje wyrzucić ojca z ich życia. Nie pyta nikogo o zdanie, po prostu pewnego dnia zamyka mu drzwi przed nosem, a ten ze wstydu nie pojawia się w domu przez kilka lat. Aby dostać się na wymarzone studia – co da jej szansę lepszego życia w przyszłości i otworzy dotychczas zamknięte drzwi – dziewczyna każde popołudnie spędza w barze, pracując jako kelnerka. Odkłada każdy grosz, odmawia sobie drobnych przyjemności, w których pławią się jej rówieśniczki. Nie wie jednak, że to wszystko – ta ciężka praca, masa wyrzeczeń i sprzeciw, jaki okazała ojcu – ma pójść na marne.
Tuż przed końcem roku szkolnego Lucy poznaje Roya, byłego żołnierza, aspirującego fotografika. Z początku Roy robi zdjęcia jej przyjaciółce Ellie, ale z czasem docenia niebanalną urodę Lucy – i tak od sesji do sesji, od jednego ujęcie do drugiego, spojrzenia i uśmiechu na zdjęciach w końcu zaczynają się umawiać. Ale Roy, jak każdy młody chłopak pragnie czegoś więcej, poza uczuciem – chciałby włożyć rękę pod jej halkę, dotknąć białej piersi, przylgnąć ustami do ciepłego, niewinnego łona. A może jest po prostu zdesperowany? Wszak mimo przechwałek o swoich seksualnych podbojach Roy, dwudziestolatek, jeszcze nie spał z dziewczyną. Pragnie Lucy, zakochuje się w niej, szepcze jej do ucha „Aniele” i „zaufaj mi”. Powtarza jej to, „zaufaj mi”, niemalże nieustannie. Mówi „zaufaj mi” i wkłada rękę pod spódnicę. „Zaufaj mi” i przygniata drobną dziewczynę swoim umięśnionym ciałem. „Zaufaj mi”… i w końcu Lucy postanawia zaufać. Ufa mu wielokrotnie, aż do czasu, gdy poczuje rosnące w jej łonie dziecko. Wtedy rozumie, że jej cały świat się skończył.

Małżeństwo z Royem, czułym i kochającym, ale jednocześnie słabym człowiekiem, marzycielem, który nie robi nic, by choć jedno z tych swoich marzeń spełnić doprowadza do tragedii. Czy nastolatka jeszcze kiedykolwiek będzie miała szansę by żyć życiem, o jakim marzyła?

Lucy Nelson jest bohaterką, z jaką może się utożsamić większość z nas – przynajmniej z początku. To dziewczyna niedowartościowana, miewająca kompleksy na punkcie swojego wyglądu, nie dostrzegająca swoich zalet, a jednocześnie pragnąca nieprzeciętności, wyrwania się z domu i wspaniałego, bajkowego życia. Nie łudzi się jednak i nie czeka na gwiazdkę z nieba czy księcia na samym koniu, o nie, ona sama bierze sprawy w swoje ręce. Pracuje po godzinach, uczy się, haruje jak wół na to swoje „piękne życie”, bo wie, że przecierpiała już dosyć i na nie zasługuje… ale jednocześnie, jak każda z nas, kobiet, pragnie nieco uczucia, czułości, męskiej miłości. Niespodziewanie wpada w jej wir, nad czym nie potrafi już później zapanować.
Lucy to bohaterka tragiczna, bowiem każdy jej wybór, w sytuacji w której się znalazła, skończyłby się katastrofą. Jej klęska była nieuchronna, bowiem to właśnie przez trudne dzieciństwo dziewczyna, a chwilę później już kobieta, nie potrafiła zapanować nad swoim życiem. Przez chęć wybicia się ponad amerykańską przeciętność, upadła o wiele niżej, gdzie nie było już dla niej ratunku.

Kiedy była porządną dziewczyną to fantastyczny obraz drobnomieszczańskiego społeczeństwa amerykańskiego, Roth nie jest litościwy względem swoich bohaterów, poddaje ich analizie oraz ocenie sprawiedliwej, aczkolwiek surowej. Każda postać jest żywa, każda emocjonalna, a jednocześnie pisarz nie przejaskrawia cech charakteru swoich bohaterów, pozwalając czytelnikowi samemu interpretować i domyślać się prawdy… To właśnie na tym polega geniusz tej książki – na jej autentyczności i uniwersalności. Ta historia mogłaby się dziać wszędzie, niezależnie od czasu -
jest boleśnie prawdziwa, wręcz przeszywająca.

To właśnie takiego Rotha chcę czytać. I wiecie co? Mam ochotę na więcej!

Ocena: 5/6
©Niebieska Papużka
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć