W linii prostej
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.73 / 5.00
liczba ocen: 7280
Ilość stron (szacowana): 192
Audioteka#Audioteka - 9 urodziny
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.92 zł
33.15 zł
Pozostałe księgarnie
27.92 zł
27.92 zł
Opis:

Jake Fayter odpadł od skały i runął w dół z wysokości kilkudziesięciu metrów. Jego śmierć stanowiła zagadkę, której do tej pory nikt nie rozwikłał. Był świetnym wspinaczem, który skrupulatnie planował każdy krok i drobiazgowo rozpracowywał każdą trudniejszą trasę. Należał do tych, którzy przesuwają własne granice. Nie bał się ryzykować własnego życia, aby ratować partnera w krytycznym momencie. Wydawało się, że to po prostu nieszczęśliwy wypadek spowodowany przeoczeniem czy zwykłym błędem... Komisarz Nick Dixon wiedział jednak, że Jake nigdy by sobie na niego nie pozwolił. Był kiedyś partnerem wspinaczkowym Jake’a, znał jego styl, zawdzięczał mu nawet życie... Kiedy Dixon został poproszony o nieformalny udział w dochodzeniu, nie podejrzewał, w jakie mroczne sprawy przyjdzie mu się zagłębić. W miarę poznawania szczegółów dotyczących życia Jake’a Dixon uświadamia sobie, że ma do czynienia z czymś tajemniczym i groźnym. Gdy zbliży się do odkrycia prawdy, śmiertelnych ofiar zacznie przybywać..

(fragment książki)

 

Starannie przedstawione tło wydarzeń, realistycznie odmalowana atmosfera i wciągająca narracja powodują, że nie można oderwać się od kart książki! Sięgnij po pierwszy tom cyklu o komisarzu Dixonie, który na Zachodzie budzi niegasnący entuzjazm u miłośników dobrego kryminału. Damien Boyd — urodził się w Londynie. Jest prawnikiem, specjalistą prawa karnego, i bardzo popularnym autorem powieści kryminalnych. Pisząc swoje książki, niejednokrotnie czerpie pomysły z własnych doświadczeń zawodowych i z akt Koronnej Służby Prokuratorskiej.

Recenzje blogerów
Prostowanie klasycznej drogi Crow (E3 5c/6a). Mówi Wam to coś? Mnie też nie, ale to właśnie w tym miejscu odpada od ściany Jake Fayter. Wypadki się zdarzają, szczególnie jeśli uprawia się sporty ekstremalne, jednak naszym bliskim, czasem trudno jest uwierzyć w przypadek lub niedopatrzenie, dlatego rodzice Jake’a proszą komisarza Dixon’a, dawnego przyjaciela syna i jego partnera wspinaczkowego, o dokładne przyjrzenie się sprawie śmierci ich jedynego dziecka.

Nick Dixon jest młodym świetnie rokującym policjantem, który postanawia jednak odejść z Metropolitan Police porzucając szansę na awans i wrócić w rodzinne strony.

Robienie kariery i zaspokajanie własnych ambicji nigdy nie było dla niego szczególnie ważne, (…) Dla niego liczyło się w tym zawodzie jedno: wykrywanie przestępstw.

Mimo, że drogi Jaka i Nicka dawno się rozeszły detektyw postanawia nieoficjalnie przyjrzeć się tej tajemniczej sprawie, a im bardziej zagłębia się w szczegóły tym więcej nieprzyjemnych faktów wychodzi na światło dzienne. Jednocześnie komisarz musi zmagać się z oficjalnym śledztwem, które prowadzi w ramach swych obowiązków.

W linii prostej to pierwszy tom z cyklu o Komisarzu Dixonie. Bardzo chętnie sięgnę po kolejny tom z tej serii, choć sam komisarz nie zaskarbił sobie mojej sympatii w stu procentach. Mam co do niego mieszane uczucia. Raczej szorstki czasem wręcz antypatyczny, ale za to cholernie inteligentny, uważny i znający się na swojej robocie dzięki czemu akcja toczy się wartko, a ja nawet z pewną przyjemnością przebijałam się przez tajniki sztuki wspinaczki wysokogórskiej i poszerzałam swoją wiedzę na ten temat, co dla laika takiego jak ja jest naprawdę dużym wyzwaniem.

Pozdrawiam
K.

Ocena: 5/6
©Księgozbiór
Jake Fayter odpadł od skały i runął w dół z wysokości kilkudziesięciu metrów. Policja początkowo uważa to za wypadek. Jednak jego dawny partner wspinaczkowy, a obecnie komisarz nie do końca wierzy w tą wersję wydarzeń. Znał Jake i jego sposób wspinania. Był wspinaczem na tyle skrupulatnym, że notował niemal każdy swój ruch w skale. Opracowywał nowe przejścia tras. Jak osoba pokroju Jake mogła popełnić błąd i źle związać linę? Tego właśnie próbuje dowiedzieć się komisarz Dixonie.

Z pozoru prosta sprawa zaczyna się komplikować. Fakty, które wychodzą na jaw szokują nie tylko komisarza, ale także i czytelnika. Pojawia się też śmierć pewnej dziewczyny z powodu przedawkowania. Co łączy te dwie sprawy? Czy w ogóle mają one jakiś wspólny punkt?

Książka choć krótka (czytałam niecałe 3 godziny) to napisana w sposób nietuzinkowy. Już sam fakt, że wiąże się ona ze wspinaczką bardzo mi się spodobał. Ponieważ obracałam się nieco w towarzystwie wspinaczy – nie był mi potrzebny słowniczek znajdujący się na końcu książki. Jednak dla osób nieobytych z terminologią wspinaczkową, stanowi on doskonałą pomoc w zrozumieniu niektórych kwestii.

W książce nie znajdziemy zbędnych opisów krajobrazów czy całej otoczki obyczajowej. Autor skupia się na samej zbrodni i jej wyjaśnieniu. Dzięki temu fabuła jest zwarta i skondensowana. Może też dlatego nie ma zbytnich opisów życiorysów bohaterów. Niewiele również wiadomo o komisarzu Dixonie. Pewnie autor przybliży nam jego postać w kolejnych tomach.

Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych części tej serii kryminalnej. Bo jak wiadomo pierwsze koty za płoty – debiut udany. A ja czekam na rozwinięcie tematu.

W linii prostej to pierwszy tom serii o komisarzu Dixonie. Damien Boyd, z zawodu prawnik i specjalista od prawa kryminalnego, doskonale wpisuje się w gatunek literacki jakim jest kryminał.

Ocena: 3+?6

©Recenzje z pazurem
Dixon, z powodzeniem pnący się w górę swej zawodowej ścieżki policjant, na własne życzenie przenosi się z Londynu do rodzinnego miasteczka. Nie dba o awanse, jedyne czego pragnie to zmiana otoczenia i spokój, który również tutaj szybko okazuje się złudzeniem. Prócz gangu okradającego domy nieboszczyków, przyjdzie mu zmierzyć się ze śmiercią przyjaciela. Odejściem niespodziewanym i nieprawdopodobnym, dlatego na prośbę rodziców Jake’a, podejmuje się nieoficjalnego śledztwa.

Początkowo sprawa śmierci wspinacza rozgrywa się w tle, by z czasem zdominować akcję powieści. Dixon próbuje dowieść, iż tajemniczy wypadek mężczyzny, w rzeczywistości był morderstwem. Zmierzyć się musi jednak z licznymi kłamstwami, sekretami, zatajonymi informacjami i niechęcią z jaką traktuje go rodzina dziewczyny Jake’a. Również wśród policjantów nie ma zbyt wielu sprzymierzeńców, nie przyzwyczajonych do tak dynamicznych akcji i szybkich, spontanicznych decyzji komisarza. Komisariat, do którego przeniósł się Dixon przedstawiony został raczej jako małomiasteczkowy posterunek, którego celem jest jak najszybsze zamknięcie każdej sprawy, nie wtajemniczając się zbyt mocno w jej zawiłości i ewentualne wątpliwości. Dopiero przybycie policjanta z dużego miasta zdaje się poruszyć komendę w posadach, przydając jej nowej jakości.

Szczerze mówiąc W linii prostej nie jest kryminałem z najwyższej półki, choć generalnie niczego mu nie brakuje. Jest tajemnicza śmierć, zagadki do rozwiązania, ciągła akcja pełna zwrotów i fabuła oparta na konkretach. Chciałoby się powiedzieć – bez zbędnych ceregieli. Śledztwo sprawnie posuwa się do przodu, nie raz zaskakując rozwojem sytuacji i powiązaniami między istotnymi świadkami prowadzonego postępowania. Daje się jednak odczuć pewna powtarzalność, schemat, według którego autor budował powieść (np. sposób rozpoczęcia nowego rozdziału, jest niemal zawsze taki sam).

Słabszą stroną powieści są również powierzchowni bohaterowie. Generalnie o każdym z nich, włącznie z samym Dixonem wiemy bardzo niewiele. Autor skupia się prawie wyłącznie na życiu zawodowym wykreowanych postaci, zabrakło więc tutaj pierwiastka, który mógłby ich bardziej „uczłowieczyć”. Z drugiej strony, być może jest to celowy zabieg autora, mający skupić uwagę czytelnika wyłącznie na głównej fabule powieści. Z pewnością taki sposób działania może przypaść do gustu wielu czytelnikom.

Jeśli jednak spojrzeć na W linii prostej nie jako na całość – pojedynczą powieść, a jak na pierwszą część cyklu, można mniemać, iż Damien Boyd powoli, w dalszych tomach, wzbogaci bohaterów o życie prywatne.

Na plus jednak powieści, prócz wspomnianej sprawnej, konkretnej akcji, przemawia również manewr autora polegający na umieszczeniu w książce dwóch rozdziałów przedstawiających nam przyszłe ofiary, dzięki czemu mamy możliwość poznać sprawę z innej perspektywy. Podobnie jak pozostała część, również i one napisane zostały w narracji trzecioosobowej.

Summa summarum W linii prostej jest kryminałem, który czyta się szybko, fabuła wciąga, a akcja zaskakuje, nie grzesząc zbytnią przewidywalnością. Mimo wspomnianych mankamentów, które trochę uwierały w trakcie czytania, uważam, iż nie był to stracony czas. Ciekawa jestem czy autor w kolejnych tomach będzie trzymał się podobnego szablonu rozwoju zdarzeń czy może postanowi rozwinąć więcej wątków pobocznych, nadając tym samym większego znaczenia pozostałym bohaterom powieści.

Ocena: 4/6
©Miłość do czytania …
Kryminał na diecie – W linii prostej

Damien Boyd urodził się w Londynie. Jest prawnikiem specjalizującym się w prawie karnym. W 2013 roku zadebiutował w Wielkiej Brytanii jako pisarz, wydając książkę, która zapoczątkowała serię kryminalną z komisarzem Nickiem Dixonem. Obecnie seria ma już siedem tomów. Damien Boyd czerpie pomysły na książki z osobistych doświadczeń oraz z akt Koronnej Służby Prokuratorskiej. 17 sierpnia 2017 roku, miała swoją polską premierę pierwsza część tej serii, zatytułowana W linii prostej.

Komisarz Nick Dixon zostaje poproszony o przyjrzenie się sprawie śmierci Jake’a Faytera. O pomoc prosi go jego ojciec, ponieważ Nick i Jake byli kiedyś partnerami wspinaczkowymi i dobrymi przyjaciółmi. Jake odpadł ze skały po tym, jak jego lina się odwiązała. Dixon wie, że Jake był zbyt doświadczonym wspinaczem, aby popełnić tak podstawowy błąd, jak złe zawiązanie węzła. Podejrzewa, że ktoś tę linę rozwiązał. Czy było to morderstwo? Nick Dixon coraz bardziej zagłębia się w sprawę. Okazuje się, że Jake zdobywał pieniądze z nielegalnego źródła. Kto mógł zabić Jake’a?

Mam bardzo ograniczone zaufanie do książek cienkich, więc kiedy zobaczyłam, jak chudziutka jest ta, od razu zadałam sobie pytanie: jak można napisać dobry kryminał i nie przekroczyć nawet dwustu stron? To możliwe? Ostrożnie, ale jednak z zaintrygowaniem zabrałam się za W linii prostej i ze zdumieniem stwierdziłam, że tak, można. To kryminał na diecie, ale nadal bardzo dobry kryminał, któremu niczego nie brakuje.

Na pewno nietuzinkowym wątkiem, z którym jeszcze się nie spotkałam w książkach na taką skalę, jest wątek wspinania się po górach. Damien Boyd sam uprawia ten sport, tak więc w jego opisach widać, że wie, co mówi. Sama nie mam o tym zielonego pojęcia, więc wszystkie nazwy na przykład narzędzi czy w ogóle to, co robiły postacie w czasie wspinania, nastręczały mi trochę trudności, niemniej autor stworzył fajny klimat, w który udało mi się wczuć. Na końcu książki znajduje się zresztą krótki słowniczek, wyjaśniający kilka terminów z zakresu wspinaczki.

Najważniejsze jest jednak śledztwo. Co ciekawe, Nick Dixon zajmuje się sprawą śmierci Jake’a z początku jedynie dodatkowo, na prośbę jego rodziców, a w tym samym czasie prowadzi też inne śledztwo. Od jakiegoś czasu są obrabowywane domy, których właściciele niedawno zmarli. Dixon wraz z grupą innych policjantów uczestniczących w Operacji Sroka wykorzystuje podstęp, aby złapać złodzieja na gorącym uczynku. Wyobraźcie więc sobie – dwie sprawy, niecałe dwieście stron. I wszystko nadal ma sens, nadal jest ciekawie i sensownie poprowadzone. Kiedy jedno śledztwo się kończy, Dixon poważnie zabiera się za sprawę śmierci Jake’a. Odkrywa wiele nowych dowodów, ale orientuje się też, że Jake był zamieszany w coś nielegalnego. I wiele osób mogło czyhać na jego życie. Intryga poprowadzona jest naprawdę solidnie, a rozwiązanie jej zaskakujące.

Także Nick Dixon jest warty zwrócenia na niego uwagi. Zazwyczaj w powieściach kryminalnych mamy do czynienia z aroganckimi policjantami, których najczęściej nikt nie lubi i którzy często działają wręcz na granicy prawa czy moralności. Jeśli więc zmęczył kogoś już ten motyw, może ze spokojem sięgnąć po W linii prostej, ponieważ Nick Dixon nie ma ani jednej z tych, bądź co bądź, oklepanych już cech. To sympatyczny mężczyzna w średnim wieku, dla którego najważniejsze jest rozwiązanie sprawy. Nie ma mrocznej przeszłości, nie przydarzyła mu się żadna tragedia. Jest samotny, w dodatku mieszka z psem i wszędzie go ze sobą zabiera, co od razu wzbudziło moją sympatię do niego. Kiedy chce się odprężyć, wybiera spośród małej kolekcji filmów, które widział już co najmniej kilkanaście razy. Nick Dixon jest normalny, zwyczajny i może to jest właśnie klucz do sukcesu? Może nie chodzi o to, żeby tworzyć najbardziej pokręcone postaci, aby zapadły w pamięć czytelnikowi? Może wystarczy po prostu zwykły, miły gość, którego się lubi i szanuje, taki jak Nick Dixon?

W linii prostej to kryminał dosłownie na jeden wieczór. Bardzo dobrze napisany, wciągający, intrygujący, bez zbytnio pokręconych postaci i udziwnionej fabuły. Klasyczny kryminał, o jaki, mam wrażenie, coraz trudniej w dzisiejszych czasach. Przy tym oryginalny ze względu na środowisko wspinaczkowe. Polecam, było to dla mnie bardzo miłe zaskoczenie. Czas chyba nieco bardziej przychylnym okiem spojrzeć na cieniutkie książki, bo okazuje się, że ilość stron jeszcze o niczym nie przesądza.

Ocena: 5/6
©Bohater Fikcyjny
Sekrety, kłamstwa i tajemnice. To co składa się na dobrą intrygę w powieści kryminalnej to niewątpliwie te trzy aspekty. Tylko, czy sprawią one, że książka nabierze rozpędu i pozwoli czytelnikowi wgryźć się w fabułę?

Komisarz Nick Dixon zostaje poproszony o nieformalny udział w sprawie dotyczącej nagłej śmierci swojego dawnego partnera wspinaczkowego, Jake’a Fayter’a. Mężczyzna ten odpadł od skały i runął w dół z wysokości kilkudziesięciu metrów, a jego śmierć stanowiła zagadkę, której do tej pory nikt nie rozwikłał. Chwilę później spojrzał w górę na skały, a w pamięci zaczęły ożywać wspomnienia. Damien Boyd stworzył powieść prostą i ciekawą, niezbyt skomplikowaną. Jak dla mnie ten kryminał należy do książek z gatunku, które nie są zbyt wymagające dla czytelnika. Akcja pnie się w górę w równych odstępach czasu, a gdy nagle ma nas zaskoczyć jakimś zwrotem akcji – robi to w przystępny sposób, za którym kryje się logiczne wyjaśnienie. Dlatego też łatwo nam się odnaleźć w fabule i nie mamy wrażenia typu: Hej, ale dlaczego? Skąd to się wzięło? Z jednej strony może być to plus dla osób, które lubią łatwe zagadki do rozwiązania, z drugiej strony może być to minus dla czytelników, którzy uwielbiają szybkie tempo i niedopowiedziane wątki, które w naszej głowie układają się w jakiś niesforny plan. Po głowie chodziły mu różne komunały, między innymi to, że cel uświęca środki, a także niefortunna mądrość głosząca, iż nie da się zrobić omleta, nie rozbijając jaj. Nie dało się jednak uciec przed prostym faktem: przekroczył granicę. W najgorszym razie czekało go postępowanie dyscyplinarne i nagana. W najlepszym przypadku mogło mu się upiec. Gra była warta świeczki. Bohaterowie powieści nie są wybitnie wykreowani i nie łatwo było mi się z nimi zgrać lub po prostu ich zrozumieć. Autor zdaje mi się, że chciał na siłę stworzyć barwnych bohaterów, a poniekąd byli oni w moim odczuciu dosyć stereotypowi i nudni. Mam wrażenie, że Damien Boyd skupił się za bardzo na ułożeniu sensownej fabuły, niż na kreacji portretów psychologicznych naszych bohaterów. Wiedział, że śmierć, która go czeka, będzie przynajmniej szybka. Książka nie zawiera nadprogramowej treści, której ilość mogłaby nas przytłoczyć. Według mnie ma ona w sobie wszystko co potrzebne, nawet pomimo tego, że sama historia spisana jest na niecałych dwustu stronach. To zdecydowanie lektura na jeden wieczór. Napisana prostym językiem, przystępną czcionką, ze spójnie ułożoną fabułą, lecz z płaskimi bohaterami. Czy powieść zaskakuje? Oczywiście, lecz nie w takim stopniu jakiego się po niej spodziewałam.

Ocena: 3/6
©Marionetka Literacka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć