Ubezwłasnogłowieni
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.66 / 5.00
liczba ocen: 1049
Ilość stron (szacowana): 400
Audioteka#Audioteka - 9 urodziny
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.92 zł
37.91 zł
Pozostałe księgarnie
31.92 zł
31.92 zł
Opis:

„Świetna, przerażająca i brutalnie inteligentna książka. Thriller, który mrozi krew w żyłach” Michael Marshall Ubezwłasnogłowieni.

Przestępcy skazani na chirurgiczne okaleczenie, poddani lobotomii i oddelegowani do wykonywania prac społecznych. Odczłowieczeni nieodwołalnie, bez prawa do ułaskawienia. I bez powrotu do normalności. Tylko czy na pewno? Jedna z najgroźniejszych seryjnych morderczyń, pałająca żądzą zemsty doktor Fiona Westfield, po sześciu latach wraca do świata zwykłych ludzi... Chwila, w której Will Hunter, wysoki oficer w strukturach służb specjalnych Wielkiej Brytanii, ponownie wchodzi do Sherman House, należy do najgorszych w jego życiu. To miejsce budzi w nim demony, wyzwala wspomnienia, z którymi od lat nie może sobie poradzić. Okoliczności, w jakich trafia do dawniej ekskluzywnego, a dziś zapuszczonego budynku w niebezpiecznej, stojącej na krawędzi rewolty dzielnicy Glasgow, nie ułatwiają zadania. Will ma pomóc w ustaleniu sprawcy przerażającego morderstwa, które tu popełniono. Rozpoczyna szaleńczy pościg za zabójczynią. Już raz ją schwytał. Teraz, po latach, nadszedł czas jej zemsty. Śledztwo ujawnia coraz mroczniejsze tajemnice. Czy Will zdoła zatrzymać rozkręcającą się spiralę bestialskich zbrodni?

CYTATY:
Po co żyć w prawdziwym świecie, skoro zamiast tego można się zanurzyć we wszechogarniającej fantazji?
Recenzje blogerów
Za chwilę czeka nas uczta kinowa w postaci Blade Runnera 2049, ale już teraz możemy wejść do świata, który pośrednio do klasyka nawiązuje. Być może okładka jak i sam tytuł Ubezwłasnogłowieni nie zachęci Was, tak jak i mnie, ale nie dajcie się zwieść. Czeka na Was kawał porządnej literatury, dodatkowo idealnie wpasowującej się w ponurą pogodę za oknem.

Czas, w którym rozgrywa się akcja, nie jest dokładnie nam znany, ale z pewnych nowinek technicznych, jak zaawansowany VR (wirtualna rzeczywistość), można wywnioskować, że mamy do czynienia z niedaleką przyszłością. Coraz większa część społeczeństwa nie ma pracy, a co za tym idzie, nie jest nikomu potrzebna. Nie pozostaje nic tylko podpiąć się pod VR i egzystować. Chyba że wcześniej zwariujemy i zaczniemy mordować. A to już prosta droga do stania się ubezwłasnogłowionym. Tu dochodzimy do kolejnej „technologicznej nowinki”. Medycyna w powieści zaszła na tyle daleko, że możliwe jest powszechne unieszkodliwianie ludzi skazanych, jednocześnie ciągle utrzymają ich przy życiu. Wymaga to tylko usunięcia żuchwy, lobotomii i tzw. smażenia mózgu. Po tym możemy już co najwyżej myć podłogę i wyrzucać śmieci. W tak nakreślonym świecie, podczas jednej z akcji w szczególnie niebezpiecznym osiedlu (tym z okładki), poznajemy naszego głównego bohatera Willa Huntera, wysokiego oficera jednostek specjalnych do ścigania najbardziej wykolejonych osobników. Jak się później dowiadujemy, jego życie związane jest z jednym szczególnym ubezwłasnogłowionym, któremu nadal w głowie siedzi zemsta.

Otaczają ją ze wszystkich stron: wynaturzone twarze nieskażone myślą ani uczuciem. Wszędzie unosi się kwaśny zapach ich potu. Muchy i martwe ptaki. Ten w sąsiedniej przegrodzie gapi się przed siebie, nad lewym okiem nosi świeżo wytatuowany, wyraźny kod kreskowy. Nowy zesłaniec do świata żywych trupów.

To co się rzuca od razu w oczy to styl w jakim ten thriller został napisany: bardzo plastyczny, szybki, bez zbędnych opisów, można by powiedzieć, że bardzo lekki. Można by, gdyby nie pojawiające się dosyć często bardzo duże okrucieństwo. Brutalne, finezyjne, skupiające się na wydłużeniu cierpienia morderstwa, oraz akcje policyjne nie należące do najłagodniejszych, mogą sprawić problem co wrażliwszym czytelnikom. Powszechna jest broń energetyczna, która zamiast kogoś dziurawić, zamienia w marmoladę lub malinową mgiełkę. Miejsca zbrodni to prawdziwe dzieła sztuki, a autor nie marnuje okazji aby nam to wszystko dokładnie opisać. Co najdziwniejsze, mimo takich scen, wcale nie czułem dużego niesmaku, a to wszystko dzięki humorowi, który bardzo fajnie kontrastował z ponurą i mroczną rzeczywistością. Fakt, jest on bardzo przewidywalny, wręcz wyrwany prosto z amerykańskiego kina akcji, tak jak i przewijające się postaci (obleśny mały patomorfolog, seksowna pani policjantka), ale czy właśnie tego nie lubimy najbardziej w filmach z np. Brucem Willisem? Ja z pewnością tak.

Narracja przebiega dwutorowo. Większość książki poznamy z towarzyszącym nam u boku agentem. Jest to część bardzo ciekawa, bardziej przypominająca kino sensacyjne, w którym oprócz wątku globalnego spisku mamy obowiązkowy wątek osobisty. Jest dosyć schematycznie, ale na pewno nie nudno. Co jakiś czas trafiamy jednak do naszego tytułowego ubezwłasnogłowionego, a wtedy robi się naprawdę ciekawie, czasami dosyć strasznie. Zabieg stworzenia dwóch równorzędnych bohaterów wyszedł tu bardzo dobrze, a nie jeden raz dzięki temu książka dostarczyła dodatkowych emocji.

To takie słodkie, jak ludzie przywiązują się do różnych rzeczy. Zapach żony. Kawałek skóry. Kończyna. Ich życie.

Oddzielną sprawą jest sam pomysł ubezwłasnogłowienia ludzi. Autor w kilku miejscach porusza ten problem, zadaje nam pytania, nie dając prostej odpowiedzi. Porusza problem człowieczeństwa, kiedy się ono zaczyna, a kiedy kończy. Czy mamy prawo pozbawić go kogokolwiek? Oczywiście jest to wyraźne puszczenie oka do wspomnianego we wstępie Blade Runnera (czy raczej do książkowego pierwowzoru), który szukał odpowiedzi na pytanie, co czyni nas ludźmi. Takie nawiązanie bardzo cieszy, a jednocześnie jest to duży plus, bo oprócz czystej rozrywki mamy coś więcej.

Podsumowując, chodź powieść nie jest żadnym przełomem w swojej dziedzinie, a trochę bardziej złożona intryga zapewne by jej nie zaszkodziła, to jednak bardzo przypadła mi do gustu. Do samego końca miałem wrażenie, że czytam wręcz scenariusz do bardzo dobrego, mrocznego kina akcji. Nie zdradzając fabuły powiem, że jest szansa na kontynuację i z pewnością po nią sięgnę.

Pozdrawiam
T.

Ocena: 5+/6
©Księgozbiór
Świat bez przestępców? – Ubezwłasnogłowieni

Stuart B. MacBride urodził się w 1969 roku w Szkocji. Z wykształcenia architekt, z zawodu twórca thrillerów. Zadebiutował w 2005 roku książką Chłód granitu (pod takim tytułem ukazała się w Polsce w 2007 roku), która jest pierwszą częścią serii z sierżantem Loganem McRae. Obecnie liczy sobie już dziesięć tomów. Oprócz tego MacBride ma na koncie jeszcze kilka osobnych książek. Ubezwłasnogłowieni ukazali się za granicą w 2009 roku. W Polsce ta książka miała premierę 17 sierpnia 2017 roku.

Bliżej nieokreślona przyszłość. Świat, w którym przestępców poddaje się lobotomii, aby zneutralizować zagrożenie z ich strony, a potem odsyła do wykonywania prac społecznych. Nie mają połowy twarzy, nie myślą, są jak roboty zaprogramowane tylko na jedną pracę, taką jak sprzątanie korytarzy. W jednym przypadku coś jednak poszło nie tak. Po sześciu latach seryjna morderczyni planuje zemstę. W pogoń za niebezpieczną przestępczynią ruszy między innymi Will Hunter, wysoki oficer służb specjalnych. Złapanie jej to także sprawa osobista. Glasgow wstrząsają kolejne brutalne zbrodnie. Czy Will Hunter oraz jego współpracownicy zdołają po raz kolejny złapać niebezpieczną morderczynię?

Thriller science fiction – to brzmiało dla mnie obiecująco. Pomysł na książkę, a dokładniej poddawanie przestępców lobotomii, ogromnie mnie zaciekawił. Muszę jednak przyznać, że nie od razu wciągnęłam się w tę książkę. Nie jestem do końca zadowolona z wykonania, jednak to nadal ciekawa pozycja, na którą warto zwrócić uwagę.

Po science fiction oczekuję ciekawie skonstruowanego świata. Okazało się jednak, że Ubezwłasnogłowieni to bardziej thriller, tylko po prostu umieszczony w bliżej nieokreślonej przyszłości. Świat nie jest zbyt szeroko opisany, brakowało mi informacji o nim, a naprawdę wielka szkoda, bo rzeczywistość, w której przestępców poddaje się takiemu zabiegowi, musi być interesująca. Niewiele wiadomo, skąd to się wzięło, dlaczego tak jest i jak wygląda książkowa teraźniejszość. Wszystko pozostaje raczej w sferze domysłu, ale nie wygląda to za celowe działanie autora, bardziej na zwykłe zaniedbanie tego aspektu książki. Niemniej w warstwie thrillerowej wszystko gra – są krwawe opisy, naprawdę brutalne, wręcz bestialskie przestępstwa, pościgi, strzelaniny i wszechogarniające poczucie zagrożenia. Niebezpieczeństwo jest wyraźnie wyczuwalne, a atmosfera wypada dość mrocznie. Zwłaszcza że miejsca, w którym pojawiają się bohaterowie, nie wyglądają dość optymistycznie.

Czytelnik śledzi wydarzenia z perspektywy Willa Huntera i jego partnerów ze służb specjalnych Wielkiej Brytanii. I przyznam szczerze, że to był główny problem, przez który nie mogłam się w tę powieść wciągnąć. Postaci jest z początku za dużo, w dodatku też dużo się dzieje i kiedy jest się wrzuconym w taki wir wydarzeń, trudno jest się połapać, kto jest kim. W dodatku żadna z nich nie jest zbyt wyraźnie nakreślona, przez co do połowy, jeśli nie dłużej, wszystkie oprócz Willa Huntera mi się po prostu myliły.

Choć oprócz Willa była jeszcze jedna ciekawa postać. Chodzi o morderczynię, Fionę Werstfield, u której zabieg chyba nie do końca się udał. Ubezwłasnogłowieni nie mogą mówić, a to otwiera furtkę do wniknięcia w umysł takiej osoby. To jedna z mocniejszych stron tej książki – jeśli lubicie psychopatów, to ten aspekt na pewno Wam się spodoba. Fiona jest niebezpieczna, ogarnięta żądzą zemsty i powrotu do człowieczeństwa. Uwielbia zabijać, nie szczędzi sobie ofiar. Jest przesiąknięta złem, szalona i nieobliczalna. Z determinacją zmierza do celu, który sobie założyła. Zdecydowanie zapada w pamięć.

Muszę też przyznać, że tłumacz zrobił tu świetną robotę, jeśli chodzi o tytuł. W oryginale książka nosi tytuł Halfhead, co nawiązuje do tego, że ubezwłasnogłowionym zostaje tylko pół twarzy. Polska wersja jest moim zdaniem sto razy lepsza. Ta gra słów, to skojarzenie z ubezwłasnowolnieniem, którym tak naprawdę jest zabieg wykonywany na przestępcach, jest według mnie genialne, tak więc chylę czoła przed tym, kto na to wpadł. Dobra robota! Jeśli już jednak jestem przy sprawach technicznych, była jedna rzecz, która mnie irytowała i której nie rozumiem. Jest tu bardzo dużo (i mówiąc to, mam naprawdę na myśli bardzo dużo – myślę, że na co drugiej stronie) słów zaznaczonych kursywą. Okej, taki zabieg czasem pozwala na położenie nacisku na pewien wyraz, może zmieniać znaczenia zdania… Ale tutaj w wielu przypadkach wygląda to tak, jakby ktoś zaznaczył losowe słowa. I zastanawia mnie tylko, czy tak było w oryginale, czy to robota tłumaczenia czy redaktora. Naprawdę wygląda to słabo.

Jeśli lubicie tego typu książki, mimo kilku wad Ubezwłasnogłowieni mogą Was zainteresować. Warto dodać, że akcja jest tutaj naprawdę wartka, więc jeśli nie pogubicie się na początku tak jak ja wśród postaci, to można tę książkę naprawdę szybko przeczytać. Zakończenie mnie trochę skonsternowało i moim zdaniem jest furtką do drugiej części, jednak wątpię, aby miała ona powstać, skoro autor wydał tę książkę oryginalnie w 2009 roku. Jeśli jednak miałaby się kiedyś ukazać, to myślę, że z chęcią bym po nią sięgnęła.

Ocena: 4/6
©Bohater Fikcyjny
Mocna, krwawa i brutalna powieść. Akcja w powieści nie zwalnia nawet na chwilę, a naturalistyczne i krwawe opisy mogą przyprawić o mdłości. Dopracowana wizja autora i jego niepohamowana wyobraźnia, robią wrażenie.
Mroczna wizja autora to nie tylko pełen przemocy i zagrożenia świat, w którym uzależnieni od wirtualnej rzecz zachowują się jak na głodzie narkotycznym. To przede wszystkim unikalna koncepcja tytułowych ubezwłasnogłowionych – odczłowieczonych więźniów poddawanych lobotomii i zabiegowi usunięcia dolnej szczęki. Bohaterowie powieści niestety jak dla mnie okazali się zbyt szablonowi. Autor dychotomicznie potraktował kwestie dobra i zła, a ja osobiście nie przepadam za takim rozwiązaniem. Jednak postać dr Westfield, seryjnej morderczyni, zrobiła na mnie wrażenie. Skuteczna i szalona psychopatka, szukająca zemsty? MacBride'owi wyszło to zaskakująco dobrze.

Ubezwłasnogłowieni to naprawdę ostra mieszanka gatunków: trzymającego w napięciu thrillera, szalonej powieści sensacyjnej, mrocznego i krwawego kryminały, a także intrygującego science-fiction. Jeśli szukacie czegoś, co podniesie Wam ciśnienie i poziom adrenaliny to ta książka powinna sprostać Waszym oczekiwaniom.

Ocena: 4/6
©Obsesyjna
Czasami człowiek myśli o tym, że jeśli egzystuje głównie w powieściach jednego gatunku, to kolejnym razem ciężko będzie go czymkolwiek zaskoczyć. Sama byłam tego pewna – do czasu. Czy coś się zmieniło?

Przestępcy, którzy zostali poddani lobotomii, skazani na wieczne cierpienie poprzez okaleczenie oraz oddelegowani do wykonywania prac społecznych to właśnie ubezwłasnogłowieni. Bez możliwości powrotu do normalności. Jednak jedna z nich, doktor Fiona Westfield trafia do rzekomej rzeczywistości, a Will Hunter, śledczy Organizacji musi odnaleźć sprawcę brutalnego mordu dokonanego w miejscu, które na co dzień spędza mu noc z powiek. Uświadomiła wszystkim, że jeśli zrozumieją, jak wygląda umysł przestępcy, będą mogli przebadać całą populację, wyławiając jednostki pasujące do profilu. Ludzi, którzy być może nie zrobili jeszcze nic złego, ale mieli odchyły predysponujące ich do takich czynów w przyszłości. Powieść, którą zaserwował nam na tacy Stuart MacBride, jest jedną z tych powieści osobliwych, która w każdym czytelniku wywrze zupełnie inne odczucia. Jest ona przede wszystkim brutalna i odrażająca. Czy mi to przeszkadzało w pochłonięciu całej historii od deski do deski? Absolutnie nie, a to dlatego, iż przyzwyczajona jestem do książek, w których aż roi się od mocnych opisów. Weźmy na tapetę autorów takich jak, chociażby Chris Carter czy Maxime Chattam. Według mnie Stuart MacBride spokojnie może należeć do autorów, którzy potrafią zaserwować nam niemałą dawkę emocji, siląc się na ukazanie brutalnych mordów, bestialskich zachowań w swojej powieści. Z początku nie potrafiłam się odnaleźć w świecie, który przedstawił nam autor i choć łatwo wciągnęłam się w fabułę, to jednak ciężko było mi się w niej odnaleźć. Miałam wrażenie, że za dużo się tutaj dzieje i nie bardzo wiedziałam o co chodzi. To takie słodkie, jak ludzie przywiązują się do różnych rzeczy. Zapach żony. Kawałek skóry. Kończyna. Ich życie. Ze względu na to, jak ostra jest to książka, stanowczo nie polecam jej osobom wrażliwym. Do przeczytania tej powieści trzeba mieć naprawdę mocne nerwy, bo choć uważam siebie za osobę odporną na makabryczne opisy, tutaj momentami ciarki przeszywały moje ciało, a i pojawił się moment, który naprawdę mnie odrzucił. Reasumując, według mnie powieść Stuarta MacBride’a wykracza poza ramy standardowego kryminału. Urzeka nas ona skomplikowaną siecią przeróżnych informacji wplątanych w fabułę, jak i nierealnością ukazanych wydarzeń. I choć wiemy, że jest to jedynie wizja niedalekiej przyszłości, to wszystko, co nas otacza na łamach tej powieści, wydaje się być wyśmienicie wykreowanym i przekoloryzowanym materiałem na jedną z moich ulubionych książek. Jednak powtórzę, to powieść dla naprawdę wytrwałych czytelników.

Ocena: 6/6
©Marionetka Literacka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć