ebook Zachód słońca w Central Parku
3.96 / 5.00 (liczba ocen: 2136)

Zachód słońca w Central Parku
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 16.99
wciąż za drogo?
21.38 złpremium: 13.79 zł Lub 13.79 zł
18.86 zł Lub 16.97 zł
19.99 zł
23.00 zł Lub 20.70 zł
16.99 zł
17.47 zł 20% rabatu
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

Frankie jest konkretna i rzeczowa, nie lubi wylewności, nie wierzy też w romantyczne związki. Ale choć wygląda na silną i opanowaną, kłębi się w niej mnóstwo emocji. Rozwód rodziców i złośliwość rówieśników mocno ją zraniły, dlatego Frankie ukrywa się za pozą twardzielki i za okularami. Nie może jednak udawać i maskować się w nieskończoność. Na szczęście może liczyć na przyjaciółki, a zwłaszcza brata jednej z nich, Matta, który szczególnie ją lubi. Lecz co robić, kiedy to właśnie Matt, najlepszy przyjaciel, staje się problemem, odkrywając przed nią własne sekrety?

Zachód słońca w Central Parku od Sarah Morgan możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Przyjaciele są jak folia bąbelkowa. Chronią przed uderzeniem.
Zanim rzucisz się do ucieczki, upewnij się, czy ten, kto cię goni, nie biega szybciej.
Miłości się nie widzi, miłość się czuje.
Jeśli jesteś uczciwy wobec swego partnera, szczerze mówisz o swoich uczuciach i uważnie słuchasz z czym się boryka druga osoba, wspólnie pokonacie wszystkie przeszkody.
O książkach autorstwa Sary Morgan słyszałam i czytałam już całkiem sporo, więc postanowiłam samej przekonać się co w trawie piszczy. Jak wypadło więc moje pierwsze spotkanie z tą autorką?

Główną bohaterką jest Frankie. Atrakcyjna, młoda kobieta, która swoje prawdziwe oblicze skrywa za okularami i maską twardzielki. Rozwód rodziców bardzo wpłynął na jej światopogląd i właśnie przez to Frankie nie wierzy w miłość, romantyczność i te inne bzdety. Muszę przyznać, że naprawdę polubiłam tę bohaterkę, ponieważ mimo swojej pewności siebie wydała mi się najsympatyczniejszą dziewczyną z całej grupki. Być może, kiedy poznam już historie pozostałych jej przyjaciółek, zmienię zdanie? Kto wie ;)

Matt to brat Paige, a jednocześnie przyjaciel Frankie. Gołym okiem można zauważyć, że bardzo zależy mu na dziewczynie i choć sam ma pewne wątpliwości co do rozwoju ich relacji, to jednak stara się on jakoś pchać tę znajomość do przodu. A musicie wiedzieć, że Frankie to dość ciężki orzech do zgryzienia i tak łatwo nie będzie.

Autorka przedstawiła tu romantyczną historię dwojga ludzi, którzy nie do końca tej romantyczności pragną. Powiedziałabym, że jest to kolejna książka wpisująca się w schemat powieści o miłości, ale nie mogę tego zrobić. Bo tak nie jest. Przeczytałam tę książkę w jakieś dwa wieczory, a po jej skończeniu, jeszcze przez jakiś czas o niej myślałam.

Sarah Morgan pisze bardzo dobrze, ma taki przyjemny styl pisania (jeśli mogę to tak nazwać), dzięki któremu książkę się pochłania. Sama historia Frankie i Matta jest zabawna, chwilami smutna, a chwilami denerwująca. Wiem jednak, że na tym polega styl autorki: bawi się ona uczuciami czytelnika, sprawiając, że przeżywa on tyle różnych emocji w trakcie lektury.

Jest to ten typ literatury obyczajowej/romantycznej, który bardzo lubię i który najlepiej mi się czyta.
Z niemal stu procentową pewnością wiem, że sięgnę po kolejne powieści tej autorki, bo Sarah Morgan mnie oczarowała swoim Zachodem słońca w Central Parku.

Ocena: 5/6
©Inthefuturelondon
Wiele osób myśli, że idealnie potrafi udawać twardszych niż są w rzeczywistości. Chowają się za fasadą zbudowaną z opryskliwości i niechęci. Ich poza zazwyczaj wynika z odniesionych w przeszłości ran. Czy do końca życia można zachowywać się jak aktor? Czy warto zrzucić maskę?

Frankie jest bardzo konkretnym człowiekiem. Kompletnie nie wierzy w romantyzm, wieczne zakochanie. Śluby ją denerwują. Bywa oschła, nie lubi wylewności. Lecz to pozory. Jej wnętrze kipi od emocji, które narastają w niej już od lat. Jako nastolatka przez wiele ciężkich sytuacji. Rozwód rodziców, opieka nad załamaną matką. To odcisnęło duże piętno na młodym umyśle. Dziewczyna trzyma wszelkich adoratorów na dystans. Mimo specyficznego charakteru, ma przyjaciółki. Brat jednej z nich, Matt, okazuje Frankie szczególne uznanie. Znają się od dzieciństwa i lubią. Właśnie — czy tylko „lubią”? Matt jest cierpliwy i wie, że miłość wymaga poświęceń. Natomiast Frankie ciągle walczy ze swoimi demonami, próbując rozbić mur, który budować pomogli jej rodzice. Jakie są szanse, aby tych dwoje skutecznie zawalczyło?

Uwaga, pora na odrobinę klasyki z mojego własnego gatunku. Po raz kolejny rozpoczynam przygodę z jakąś serią, ale od środka. Jestem dość nierozważna, jednak przestałam się tym przejmować, bo zauważyłam, że to nie jakaś wielka przeszkoda, a w pewnym sensie może zachęcić do poznania całości. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Przyznam, iż zainspirowała mnie główna bohaterka. Wyczułam jakieś podobieństwo do Eleanor Oliphant. Może kojarzycie tę postać? Jeżeli tak, to raczej się ze mną zgodzicie. Opis i szata graficzna również miały spory wpływ na wybór, więc zaryzykowałam. Właściwie, nie mogę narzekać. Nie jest to lektura wybitna, lecz spędziłam nad nią miły czas, zaciekawiła, spełniła swoją rolę. Poszukam poprzedniego tomu, jego recenzje wydają się być dobre. Z przyjemnością skompletuję wszystkie części, a z tego, co wyczytałam, to do tej pory pojawiło się ich w sumie sześć.

Styl autorki charakteryzuje duża lekkość. Nie znajdziemy tu przedłużanych opisów, rozwlekania każdego fragmentu. Akcja toczy się szybkim rytmem, nie sposób złapać się na ziewaniu. Sądzę, że każdy miewa momenty, gdy ma ochotę spędzić wieczór w spokojnej atmosferze. Przyjemna lektura. Przewidywalna, ciężko mi stwierdzić, czy należy zaklasyfikować to w kategoriach wad. Świadomość dalszego ciągu nie odebrała mi radości z czytania, śledziłam fabułę z zainteresowaniem. Aczkolwiek rozumiem, iż osoby rozmiłowane w powieściach podobnych do tej, mogą czuć jakiś niedosyt. Istnieje szablon, którym kierują się pisarze, prosty do wychwycenia. Jednak nie trzeba na siłę szukać oryginalności, jeżeli może to zaszkodzić.

Matt wszedł do mieszkania i rzucił klucze na stolik. Znał Frankie od chwili, gdy miała sześć lat, a przez ostatnich dziesięć, odkąd się przeprowadziła do Nowego Jorku, stale była obecna w jego życiu. Nie tylko ją znał — on poznał ją na wylot. Wiedział, że na słońcu spieka się na raka, więc zawsze używa kremu z wysokim filtrem. Wiedział, że nie znosi pomidorów, komedii romantycznych i jazdy metrem. Wiedział, że ma czarny pas w karate. Znał nie tylko podstawowe fakty z jej życia. Znał sprawy najważniejsze.

Praca Frankie jest związana z branżą ślubną, co uznałam za zabawny zabieg, w pozytywnym znaczeniu, oczywiście. Obraca się wokół tego, czym pogardza. Stwierdzam, iż Sarah Morgan umie dobrze operować poczuciem humoru. Jakoś podniosła mnie na duchu, mimo troszkę bajkowej otoczki. Przyjaciele głównej bohaterki i sam Matt są dość wyidealizowani. Zawsze do usług, pełni rad, zrozumienia. Nie uważam, aby tacy ludzie istnieli w realnym świecie, ale pragnę w to uwierzyć. Chyba na tym polega rola postaci na wskroś empatycznych — zdecydowanie sieją ziarenko nadziei.

Spodobał mi się zgrabnie wpleciony wątek psychologiczny. Niezbyt nachalny, lecz da się go łatwo zauważyć. W Frankie wiele kobiet zobaczy siebie. Jej problemy w nawiązywaniu relacji wzięły się z trudnego dzieciństwa, lęk przed zbliżeniem do mężczyzny. Poddano ją swoistemu praniu mózgu, matka przerzucała na córkę własne lęki. Dlatego przeszłość ciągle towarzyszy, jak ogon. Stąd ukrywanie za okularami, chociaż Frankie tak naprawdę ich nie potrzebuje. Trochę żałuję, że autorka głębiej nie wniknęła w tę sytuację i jej dalsze konsekwencje, powierzchownie podchodząc do tematu. Ale zdaję sobie sprawę z faktu, iż wówczas mielibyśmy od czynienia z zupełnie inną książką, bardziej obyczajową.

Zachód słońca w Central Parku to książka zwyczajnie przeurocza. Ujmująca. Z pewnością wzbudzi uśmiech na Waszej twarzy. Prosta, lecz nie prostacka, idealna na wolne popołudnie, gdy pragniemy się odstresować. Myślę, że powieści w takim stylu potrafią zauroczyć. Wzruszające, zabawne, sporo w nich dobrych refleksji. Wyczekana filiżanka smacznej herbaty, zasłużony relaks z Sarah Morgan. Recepta na udane chwile!

Nie sposób siedzieć w pierwszym rzędzie na czyimś ślubie i deliberować nad sensem i prawdopodobieństwem wiecznej miłości. Gdy patrzyła na nowożeńców, prawie w nią uwierzyła. Było to jak prześwit wśród burzowych chmur, kiedy ujawnia się czyste niebo kryjące się za nimi. To czyste, błękitne niebo rozpostarło się nad zgromadzonymi,gdy rozpoczęło się wesele na plaży. Goście zajadali się homarami gotowanymi w wielkich kotłach, w morskiej wodzie, nad rozpalonymi na brzegu ogniskami.

Ocena: 3+/6
©Majuskuła
Frankie Cole unika emocji i jakichkolwiek relacji. Dzięki niszczącemu rozwodowi jej rodziców, nie wierzy, że prawdziwa miłość może istnieć. Ale prawdziwa przyjaźń… cóż, to zupełnie inna historia. Bo Frankie może zawsze i wszędzie liczyć na swoje najlepsze przyjaciółki, a najbardziej na brata jednej z nich, Matta. Dziewczyna jednak nie chce zepsuć ich długotrwałej przyjaźni, ale też nie może zaprzeczyć iskierce między nimi. Czy naprawdę chce zaryzykować wszystko na coś, co się być może nie powiedzie?

Sarah Morgan stworzyła niezwykle przyjemny romans. Opowieść ta krąży wokół przyjaźni, ale jednocześnie jest serdeczna i zmysłowa z powodu wątku romansowego. Autorka stworzyła niezwykle realistyczne postaci, które są bardzo sympatyczne. Frankie to dziewczyna bardzo zabawna wręcz z komediowymi poglądami, której teksty wymiatały. Podczas lektury nie raz się zaśmiewałam. Frankie miała bardzo trudne dzieciństwo, które odbiło się na niej tym, iż dziewczyna nie wierzy w prawdziwą miłość. Jak najbardziej ją rozumiem i wcale się nie dziwię, że Matt musiał się napracować, aby jej udowodnić, że najzwyczajniej w świecie po prostu się myli.

Oczywiście, sam Matt to wspaniały mężczyzna, który jak najbardziej zasługuje na miano książkowego męża. Lojalny, szczery, troskliwy, chętny do ocalania każdej zbłąkanej duszyczki. Uwielbiam w nim to, że tak łatwo się nie poddał. Z całych sił starał się znaleźć sposób, aby pokazać Frankie, że miłość naprawdę istnieje. Jego cierpliwość jak najbardziej zasługuje na złoty medal.

Zachód słońca w Central Parku to doskonała lektura na jesienny wieczór, wypełniona po brzegi zabawnymi i dowcipnymi dialogami, niesamowitą chemią między naszym bohaterami, którzy po wielu latach przyjaźni w końcu się odnaleźli. Jeśli macie ochotę na powieść z dużą ilością śmiechu, prawdziwej przyjaźni i sporej dawki romansu, serdecznie polecam tę książkę. Na pewno się nie zawiedziecie.

Ocena: 5/6
©Reading My Love
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć