Stancje
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.23 / 5.00
liczba ocen: 104
Audioteka#Audioteka - 9 urodziny
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
23.99 zł
17.30 zł
17.63 zł
20.39 zł
20.39 zł
Pozostałe księgarnie
19.43 zł
20.38 zł
21.59 zł
22.00 zł
22.79 zł
23.99 zł
23.99 zł
23.99 zł
Opis:

Subtelna historia o dojrzewaniu, młodzieńczym zagubieniu i poznawaniu samej siebie. Wioletta Grzegorzewska tym razem proponuje czytelnikom klimatyczną, nieco niepokojącą i jednocześnie pełną humoru powieść z Jasną Górą w tle. „Stancje” to luźna kontynuacja zbioru opowiadań „Guguły” nominowanych do International Man Booker Prize.

Po maturze Wiolka przyjeżdża z rodzinnej wsi do Częstochowy na studia polonistyczne. Życie w mieście to dla dziewczyny szereg nowych wyzwań. Wzdłuż ulic nazwanych imionami świętych ciągną się sklepiki z dewocjonaliami i włóczą pielgrzymi.
Świat nie zna jeszcze komputerów i telefonów komórkowych. Wiolka tuła się od jednej stancji do drugiej: mieszka w podejrzanym robotniczym hotelu, klasztorze, wynajętej kawalerce. W każdym miejscu poznaje innych ludzi i ich historie, słucha opowieści o kosmosie, więzieniu, oswojonych wronach, rosyjskich zupach, narzeczonej, która oszukała i odeszła. Pozostaje otwarta na nowe doświadczenia i lektury. Stopniowo konfrontuje się ze wspomnieniami o dzieciństwie spędzonym na wsi, własnymi wyobrażeniami, swoim ciałem.
Wreszcie, zakochuje się po raz pierwszy...

Recenzje blogerów
Grzegorzewska zachwyciła mnie po raz kolejny. Po bezkonkurencyjnych Gogułach przyszedł czas na historię, która może być opowieścią biograficzną. I za taką właśnie uchodzi. Narratorka Wioletta opowiada o swoim wyjeździe na studia do Częstochowy. Od początku nic nie jest takie jak być powinno, począwszy od lokum, po sprawy natury miłosnej. Autorka pokazuje małomiasteczkowy świat u stóp Jasnej Góry, obnaża zwyczajność wszystkiego, co ją tam otacza. Wioletta co rusz zmienia swoje stancje, zatrzymując się na dłużej w Zgromadzeniu Sióstr Bezhabitowych. Tam widzi, że szaleństwo czai się wszędzie, a religia, czy też reguły zakonne nie chronią człowieka przed przeszłością, często odległą i jednocześnie tragiczną.

Stancja jest w pewnym sensie opowieścią drogi, przemieszczania się młodej kobiety, która pokazuje to co widzi, a dla jednego jest to zwykły dzień, a dla czytelnika może być wielkim odkryciem. Ta historia jest opowieścią o czasach trudnych, wymagających wielkiego hartu ducha w ciele młodej istoty, ale również pokazuje metamorfozę wycofanej dziewczyny z prowincji, która często porównuje czas przeszły z tym, co ją aktualnie dotyka.

Autorka uruchomiła swoje pokłady pamięci , wracając na częstochowski dworzec i uruchamiając szczątki pamięci, która dotyczy przeszłości z czasów studiów wyższych. Wioletta Grzegorzewska powala swoją prozą, nie daje czytelnikowi nic, co można wypełnić w inne sposoby. Nie ma tutaj prostej historyjki z pozytywnym finałem. Wioletta doświadcza pierwszego wyjazdu, pierwszej miłości, pierwszego sexu, a każdy "pierwszy raz" coś jej zabiera i coś jej daje. Bohaterka odczuwa samotność, odczuwa rozczarowanie, a ostatecznie musi podjąć ważne decyzje.

Nie bez znaczenia są postacie, jakie stają na jej drodze. Są jakby odbiciami w lustrze jej życia. Każda z nich ma jasny przekaz, a bohaterka nie zawsze potrafi prawidłowo odczytać wpływ jednostek na jej życie.

Po raz kolejny Wioletta Grzegorzewska mnie urzekła i stała się moją ulubioną autorką. Niezwykły talent, do tego język, którym operuje jest na poziomie, którego ze świecą szukać u często topowych autorów. Grzegorzewska pokazuje siłę słowa. Stancje to lektura obowiązkowa dla każdego bibliofila. Serdecznie polecam.

Ocena: 6/6
©Pisany inaczej
W naszym świecie minęły trzy lata: to w 2014 roku poznaliśmy Wiolkę w książce Guguły, natomiast w świecie Wiolki minęło więcej, jakieś siedem czy osiem lat. Dziewczynka z małej wsi właśnie idzie na studia polonistyczne i wyjeżdża do Częstochowy. Ucieszyła mnie najpierw nowa książka autorki, ale po przeczytaniu Stancji nie jestem już do końca pewna, co myśleć. Może Grzegorzewska powinna dłużej odczekać.

Dwudziestoletnia Wiolka tuła się z walizką po mieście. Jako że jej wieś leży zbyt blisko Częstochowy, nie dostała pokoju w akademiku, próbuje więc znaleźć miejsce na stancji. Stancje są trzy: najpierw w podrzędnym robotniczym hoteliku, gdzie nie działa ogrzewanie, potem w klasztorze u sióstr zakonnych, wreszcie trochę „na swoim”, w wynajętej kawalerce. W każdym z tych miejsc Wiolka stara się dopasować, wtopić w życie otaczających ją ludzi. Z jednej strony z nikim się specjalnie nie brata (a już z pewnością nie ze studentami z roku, którzy zdają się do niej nie pasować; i rozrywki mają inne, i zmartwienia), z drugiej – staje się powierniczką wielu osób. Dziewczyna ma bowiem coraz rzadszy dar: dar słuchania. Słucha więc każdego, kto chce jej coś powiedzieć na jakikolwiek temat: o kosmosie, o ptakach, o kochance, co zdradziła, o więzieniu i o wojnie. Wciela się w role, nie wyróżnia, pozwala na sobie kształtować różne formy, jak wtedy, gdy matka przełożona zakonu bierze ją za swoją zmarłą w trakcie wojny córkę.

(…) jawa miesza się ze snem, czas teraźniejszy z przeszłym, sacrum z profanum, rzeczy doczesne z nadprzyrodzonymi, asceza z erotyzmem, grzech ze świętością…

Dziewczyna w wolnych chwilach spaceruje po mieście i przygląda się wystawom, uliczkom i pielgrzymom. Stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości, poradzić sobie z nowo nabytą dorosłością, zostawić w tyle dzieciństwo. Jednak Hektary nie dają o sobie zapomnieć, powracają w snach z dziadkiem Wiolki w roli głównej lub za sprawą napotkanych znajomych z wioski. Dziewczyna boleśnie się przekonuje, że od przeszłości nie da się odciąć.

Mam problem z tą powieścią. Guguły mnie zachwyciły i postawiły wysoko poprzeczkę: tam każdy obraz domagał się zapamiętania, a każda emocja przeżycia. Tu, choć książka napisana jest pięknym językiem, nie mogłam zaczepić się o żadną zadrę. Krótkie rozdziały składające się na Stancje są napisane ładnie, zgrabnie, ale nie oddziałują na mnie tak, jak obrazy pokazane w poprzedniej książce Grzegorzewskiej. Nie wiem do końca, co nie zagrało – jest tu i ból, i strach, i poszukiwanie własnej tożsamości, i zagubienie się w mieście, i ciągle ścigająca bohaterów historia, i rodzina, i nauka, i próby życia dzień po dniu, a jednak wszystko wydało mi się jakieś wyblakłe i przygaszone.

Stancje to dobra książka, ale problem w tym, że Guguły były wybitne. Oczekiwałam podobnie silnych emocji i niestety ich nie poczułam. I choć w głębi duszy Wiolka wciąż jest niedojrzała jak te zielone owoce, całość straciła swój cierpki posmak. Mimo wszystko czekam na kolejną książkę Wioletty Grzegorzewskiej: niech powstaje ile trzeba i niech mnie znowu literacko ugodzi.

Ocena: 4-/6

©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć