Siedź cicho
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.95 / 5.00
liczba ocen: 1200
Ilość stron (szacowana): 512
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.94 zł
29.74 zł
32.05 zł
34.99 złpremium: 20.99 zł
34.99 zł
Pozostałe księgarnie
29.74 zł
29.74 zł
29.74 zł
31.49 zł
31.50 zł
32.54 zł
34.99 zł
34.99 zł
34.99 zł
34.99 zł
Opis:

Szczęśliwe małżeństwo i nieposzlakowana kariera sędziego Scotta Sampsona w jednej chwili zostają przekreślone przez rodzinny koszmar. Na jaw wychodzą małe i większe świństewka. Małżonkowie nie cofną się przed niczym, żeby wydrzeć porywaczom swoje dzieci. Ale tam, gdzie zamiast lojalności pojawiają się zazdrość i pomówienia, trudno mówić o nadziei…

Sędzia Scott Sampson wiedzie idealne życie. Dowody mówią same za siebie: prestiżowa praca, kochająca rodzina, piękny dom. W środowe popołudnie dostaje SMS-a od żony, że tym razem ona odbierze dzieci ze szkoły. Kilka godzin później Alison zjawia się w domu. Bez dzieci. W dodatku twierdzi, że nie wysyłała żadnego SMS-a. Chwilę potem dzwoni telefon i zaczyna się najgorszy koszmar w życiu każdego rodzica. Sam i Emma zostali porwani. Dla Scotta i Alison telefon od porywacza to tylko początek zawiłej i koszmarnej historii ze śledzonym przez media procesem sądowym w tle. Ich małżeństwo zostaje poddane próbie, na powierzchnię wypływają podejrzenia i dawno zapomniana zazdrość. Z ust zaczynają padać kłamstwa. Scott i Alison nie cofną się przed niczym, żeby odzyskać dzieci, i gotowi są zapłacić każdą cenę…

Recenzje blogerów
Szczęśliwa rodzina to skarb, a dobro dzieci stawiane jest ponad wszystko. Zastanówmy się, co zrobią rodzice, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim pociechom? Co w przypadku, gdy dzieciaki zostają porwane, a my jesteśmy praktycznie bezradni?
Scott jest szczęśliwym ojcem bliźniąt, ma cudowną żonę i spokojną pracę sędziego. Jako rodzina mają swoje cotygodniowe rytuały, których lubią się trzymać. Na przykład, co środę Scott zabiera dzieci na basen. Jednak pewnego dnia żona burzy jego harmonogram, pisząc krótką wiadomość, że to ona odbierze dzieci. Gdy Alice zjawia się w progu bez ich pociech Scott wie, że stało się coś strasznego. Po chwili dostają sms-a, że dzieci zostały porwane. Żądania są na razie krótkie. Nikt z najbliższego otoczenia nie może się dowiedzieć, że dzieci zniknęły. Żadnej policji, żadnych kontaktów z mediami. Jeden fałszywy ruch, a już nigdy więcej nie zobaczą swoich pociech.

Zawsze zastanawiało mnie jak to możliwe, że przerażeni rodzice nie dzwonią w takich sytuacjach na policję. Nie czarujmy się, nie raz w serialach kryminalnych takie sytuacje się zdarzały, a najgorzej wychodziły na tym dzieci. Trauma do końca życia. Podczas lektury możemy się o tym przekonać. Dowiadujemy się dokładnie na co stać porywaczy. Są bezwzględni i bezlitośni, a na dodatek śledzą każdy ruch Scotta i Alice. Możemy sobie tylko wyobrażać, jak przerażeni są rodzice. Znaleźć się w sytuacji praktycznie bez wyjścia. Ciężko jest odgrywać przed otoczeniem, że wszystko jest w porządku. Czy postąpilibyśmy podobnie? Podporządkować się całkowicie żądaniom porywaczy i mieć nadzieję, że oddadzą nasze dzieci?

Pod wieloma względami relacje między siostrami należą do najsurowszych. Tak jak rodzice, siostry też doskonale znają wszystkie swoje słabostki i wady, ale nie mając bezgranicznych zasobów rodzicielskiej miłości i umiejętności wybaczania, traktują się wzajemnie z dużo mniejszą wyrozumiałością, niż czynili to oni.

Powieść Siedź cicho czyta się, mimo objętości, bardzo szybko. Autor ma lekki styl, potrafi grać na emocjach i sprawić, że obgryzamy paznokcie z przejęcia lub wzruszamy się na tyle, że musimy sięgać po chusteczki. Fabularnie, te trochę ponad pięćset stron w niektórych momentach odrobinę męczy. Szablonowe porwanie, nietypowe żądania porywaczy i co oczywiste: siedź cicho. Rozczarowuje odrobinę kreacja bohaterów. Nie mogę przyczepić się do tych pierwszoplanowych. Przedstawione relacje między Scottem i Alice są nad wyraz realistyczne. Zapewne też dlatego, że fabuła została przedstawiona z perspektywy Scotta. Drugoplanowe postacie przedstawione są skromniej. Wydają się sztywne, wręcz wyprane z uczuć. Dzięki temu dramat i emocje małżeństwa jest jeszcze bardziej wyolbrzymiony. Szczególnie dobrze to widać, gdy sprawa porwania bliźniaków nie posuwa się do przodu. Gdy kolejne żądania zostają spełnione, a dzieci nie ma w domu. Pojawia się frustracja i wzajemne oskarżenia. Scott zauważa dziwne zachowanie swojej żony, traci do niej zaufanie, a nawet przez chwilę uważa, że to ona stoi za porwaniem ich dzieci.

Jeśli chcesz, żeby ktoś coś dla ciebie zrobił, nakarm jego próżność.

Autor bardzo szczegółowo przedstawił nam pracę Scotta i wszelkie związane z nią obowiązki. Nie bójcie się słowa ‘szczegółowo’, to wcale nie znaczy, że zostajemy wręcz zalani ciężką do przełknięcia filozofią. Ważne jest jednak, aby zdać sobie sprawę, co mogą chcieć od Scotta porywacze, gdy ten jest uważany za najbardziej sprawiedliwego sędziego w okręgu. Co może stracić, gdy pójdzie z nimi na układ?

Siedź cicho to ciekawy thriller, który powinien spodobać się większości niewybrednych czytelników. Szkoda, że ostatnie karty powieści trącą nieco melodramatem. Ot, taki lekki zapychacz czasu. Ostrzegam, opisywanie emocji na kartach powieści to coś, w czym autor jest mistrzem, więc przyda się paczka chusteczek.

Ocena: 4/6
©Projekt: Książka
Szczęście pisane przez duże „S” wcale nie musi oznaczać wygranej na loterii, wprost przeciwnie może być sumą codziennych uśmiechów, wspólnych chwil i po prostu bycia razem oraz doceniania rodzinnych więzów. Jego nagła utrata boli bardzo, jest dotkliwa, zwłaszcza gdy niewiadomo dlaczego właśnie naszą wypracowaną pomyślność ktoś pragnie zburzyć. W trudnych momentach dochodzą do głosu utajone lęki, jakie w innych okolicznościach wydawałyby się śmieszne, rodzi się nieufność wobec wszystkich i przede wszystkim to co jeszcze nie tak dawne było oczywiste teraz wydaje się bardzo odległe.

To był zwykły poranek, taki jakich wiele miało miejsca i jeszcze więcej powinno być. Nic nie zapowiadało przyszłości jak z sensacyjnego filmu. Sędzia federalny Scott Sampson jak zwykle pożegnał się z bliźniakami i żoną, popołudnie jak co środę zamierzał spędzić na basenie z dziećmi. SMS z informację, że to nie on, a Alison odbierze Emmę i Sama ze szkoły trochę go zaskoczył, lecz nie było to nic co by go zaniepokoiło. Koszmar rozpoczął się kilka godzin później gdy okazało się, iż syn i córka zostali porwani. Kto stoi za tym czynem i z jakiego powodu wybrał właśnie Sampsonów? Mieszkają w zamożnej dzielnicy, z nikim nie mają zatargów, nawet sprawy prowadzone przez Scotta nie są związane z mafią, Alison także nikomu się naraziła. Dlaczego więc ich bliźnięta uprowadzono? Pytania się mnożą odpowiedzi nie ma żadnych, strach obezwładnia, czarne myśli coraz bardziej zaprzątają głowę. Gdzieś tam ktoś przetrzymuje Sama i Emmę, każdy krok ich rodziców może zostać źle odczytany, pozostali sami z najgorszym koszmarem, którego nawet sobie nie wyobrażali. Podejrzenia zaczynają ranić, bezsilność wywołuje gniew, kogo obwinić za to co się zdarzyło? Każdy wydaje się być podejrzany, wsparcie najbliższych jest istotne, lecz przecież nie pomoże dzieciom. Jeden telefon przerwał szczęśliwą egzystencję, kolejny jednocześnie dał nadzieję i ujawnił ogrom zagrożenia. Wystarczy nieprzemyślany ruch i wydarzy się dramat jakiego żaden rodzic nie chce doświadczyć. Czy jeszcze są szanse na powrót spokoju?

Co jesteś w stanie zrobić by ochronić swoich najbliższych? Zastanów się dobrze, bo zła odpowiedź uruchomi lawinę zła. Co zrobisz gdy musisz spełnić czyjeś warunki, a stawką jest życie?

Pełna sielanka, amerykański sen, ale to tylko kilkadziesiąt zdań, później następuje pierwszy zwrot akcji, jeden z wielu, lecz w thrillerach to raczej standard. Jednak szybko się okazuje, że Brad Parks ma w zanadrzu niezliczoną liczbę mniejszych i większych niespodzianek ukrytych w fabule. Siedź cicho niezwykle silnie działa na wyobraźnię czytelników i ich emocje, może powodem jest to, iż w samym centrum znajdują się dziecięce postacie? Pewnie tak, ale to nie jedyne źródło poruszenia, po mistrzowsku oddana atmosfera najpierw niedowierzania, później szukania winnych, w końcu postawienia wszystkiego na jedną kartę również ma w tym swój udział. Brad Parks nie sięga do spektakularnych efektów, wprost przeciwnie fabuła rozgrywa się w kameralnych warunkach szczęśliwego do tej pory domu oraz sal sądowych. Bohaterowie nie są kimś nadzwyczajnym, ot zamożna rodzina z klasy średniej, po prostu podobni do innych, których nie podejrzewalibyśmy o nieprzeciętne akty odwagi. Wszystko to prawda, aż do chwili kiedy trzeba stawić czoła czemuś co przyszło nagle, bez uprzedzenia i niszczy wzajemne zaufanie i łączące uczucie. Autor równocześnie oddał cały emocjonalny ciężar i motyw sensacyjny, jedno z drugim splata się, podbudowane wiarygodną warstwą psychologiczną. Na Siedź cicho składają się detale, krok po kroku tworzące suspens, zagęszczające klimat i nakręcające wpierw spiralę strachu, a później wściekłości. Brad Parks pokazuje heroizm z perspektywy kogoś kto po prostu zostaje postawiony pod ścianą i nie widzi innego wyjścia niż wzięcie spraw we własne ręce. Zresztą w książce doskonale oddano wyobcowanie, jakie zostaje wymuszone i dodatkowo zmuszające do podjęcia kontrowersyjnych decyzji.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Rodzicielska bezsilność

    Na wstępie chcę podziękować wydawnictwu Czarna owca za egzemplarz książki do recenzji, jak również właścicielce bloga „Zapatrzona w książki” za możliwość publikacji recenzji gościnnej u siebie na blogu.

    Drogi czytelniku dziś poruszymy bardzo poważny temat, jakim jest rodzicielstwo. Jeśli jesteś rodzicem, a nawet jeśli nim nie jesteś zapewne zgodzisz się ze mną, że dla każdego rodzica nadrzędnym celem jest, by zapewnić swoim dzieciom bezpieczne i szczęśliwe dzieciństwo. Od kiedy na świecie pojawia się maleństwo, to właśnie rodzic robi wszystko, aby ustrzec swoją pociechę przed wszelkimi niebezpieczeństwami tego świata. Niestety jednak nie zawsze, mimo wszelkich starań rodzicom to się udaje. Jedna chwila bowiem może zniszczyć ten misternie budowany kokon bezpieczeństwa, jakim otaczamy nasze skarby.
    Dziś zapraszam cię na spotkanie z książką, która uświadomi ci, że nigdy, choć nie wiem jak bardzo byś się starał nie jesteś w stanie przewidzieć tego, co przyniesie kolejna chwila i jak bardzo może ona zdruzgotać twoje życie.

    Scott Sampson, główny bohater książki Brada Parksa „Siedź cicho” jest mężczyzną, któremu życia moglibyśmy pozazdrościć. Człowiek ten ma wszystko. Odpowiedzialną, prestiżową pracę na stanowisku sędziego federalnego, wspaniałą kochającą żonę Alison i dwójkę bliźniąt Emmę i Sama, wokół których kręci się świat rodziców. Cała czwórka wiedzie spokojne życie w pięknym domu w zacisznym, urokliwym miejscu, gdzie nie dociera zgiełk codziennego życia. Czyż nie brzmi to, jak prawdziwa sielanka? Niestety w życiu tej wspaniałej rodziny nadchodzi taki dzień, który zamienia ich bajkowe życie w koszmar, z którego chcieliby się jak najszybciej obudzić. A zaczęło się tak niepozornie. Jeden SMS wystarczył, by już nic nie było takie samo jak przed chwilą. Emma i Sam zostali porwani… W zasadzie już to jedno zdanie wystarczy, aby czytelnik mógł, chociażby spróbować wyobrazić sobie co w tym momencie czują Alison i Scott. Jak wielka bezsilność ich ogarnia. Wiedzą, że teraz życie ich bezbronnych dzieci znajduje się w rękach bezwzględnych ludzi, a jedyne co oni sami mogą zrobić to czekać na kolejny krok porywaczy.

    „Rób, co każemy albo zabijemy twoje dzieci”.

    Ta krótka jakże przerażająca wiadomość od porywaczy wstrząsa sędzią dogłębnie. Już teraz wie, że stawką w tej nierównej grze jest życie albo śmierć. Oboje z Alison wiedzą, że nie cofną się przed niczym, aby odzyskać bliźnięta. Czego chcą i kim są przestępcy tego już musisz dowiedzieć się sam. Pozostawię tylko jedną małą wskazówkę, nie idź po linii najmniejszego oporu, w tym przypadku nic nie jest oczywiste.

    „Siedź cicho” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Brada Parksa, ale już teraz wiem, że będę chciała zapoznać się również z innymi jego utworami. Autor potrafi od pierwszych stron przyciągnąć uwagę czytelnika, tak, że nie sposób oderwać się od lektury. Według mnie dzieje się tak dzięki połączeniu ze sobą kilku elementów tj. porwania dzieci, tragedii rodzinnej, co zawsze cieszy się ogromnym zainteresowaniem czytelników, no i oczywiście wspaniale dopracowanego wątku kryminalnego. Nie mogę również pominąć wyrazistej kreacji bohaterów. Czytając, tę książkę od początku do końca miałam wrażenie, że żadne napisane w niej zdanie nie jest przypadkowe. To, co mnie osobiście ujęło i chwyciło za serce to autentyczny wymiar tej historii. Wszystko to z czym musi zmierzyć się małżeństwo Sampon'ów jest tak realne, że nie jesteśmy w stanie ustrzec się przed zastanawianiem się, co my sami zrobilibyśmy w podobnej sytuacji.
    Autor dzięki temu, że daje czytelnikowi możliwość przyjrzenia się, życiu naszych bohaterów i ich rodzin z bardzo bliska powoduje to, że z czasem stają się nam oni bardzo bliscy. Razem z nim cierpimy, ale też mamy nadzieję. Sama chwilami nawet miałam wrażenie, że jestem bardzo blisko Emmy i Scotta i wspólnie próbujemy zrozumieć, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

    Nie mogłaby również pominąć tego w jak trafny sposób autor opisał to jak bardzo destrukcyjny wpływ tragedia rodzinna ma na Alison i Scotta już nie jako rodziców, a właśnie jako małżonków. Doskonale widzimy jak bardzo odmienne w obliczu tak wielkiego nieszczęścia może stać się nasze dotychczasowe postrzeganie naszej drugiej połówki. Mało tego, osoba, z którą spędzamy każdy dzień z dużej części naszego życia może okazać się nam zupełnie obca. Wówczas na światło dzienne wychodzą sprawy z przeszłości, zaczynają się podejrzenia, oskarżenia i wzajemne pretensje. Teraz już nie wiadomo komu ufać.

    Właśnie dziś skończyłam czytać „Siedź cicho” i muszę przyznać, że nie mogłam się powstrzymać, by natychmiast nie przelać na „papier” wszystkich swoich emocji. Ale zanim o emocjach wspomnę, że mimo swojej dużej objętości, bo ponad pięciuset stron za sprawą lekkiego stylu pisania autora, umiejętności skupienia uwagi czytelnika, dynamicznego tempa akcji oraz budowania napięcia od pierwszego zdania kreowanej historii książkę czytało mi się niezwykle łatwo i szybko. Jedyne, co odrobinę mi przeszkadzało to zbyt krótkie rozdziały przedzielane pustymi stronami, co moim zdaniem było zupełnie niepotrzebne. Natomiast jeśli chodzi o wspomniane już wcześniej emocje, to bardzo bałam się o życie dzieci, wspólnie z ich rodzicami przeżywałam każdą sekundę ich porwania, a samo zakończenie, którego zupełnie się nie spodziewałam ogromnie mnie wzruszyło wywołując łzy. Niech będzie to wystarczającym argumentem przemawiającym za tym, byś i ty czytelniku sięgnął po tę książkę.

    Moja ocena: 9/10

    Pozdrawiam,
    Agnieszka Kaniuk.

Warto zerknąć