Niepełnia
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.62 / 5.00
liczba ocen: 82
Ilość stron (szacowana): 232
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.00 zł
22.84 zł
24.65 zł
29.00 zł
29.00 zł
Pozostałe księgarnie
23.48 zł
24.07 zł
26.10 zł
26.50 zł
29.00 zł
Opis:

Jaką tajemnicę skrywa zasypany śniegiem biały dom na odludziu? Kto w nim mieszka (mieszkał), kto w nim jest (był) więziony i kto w nim umiera (umarł)? Lektura Niepełni przypomina wędrówkę pokojami pałacu. W miarę otwierania kolejnych drzwi rośnie napięcie, a związek między bohaterami nabiera nowych znaczeń. Co stało się z dzieckiem, które nie chce zdecydować, czy jest dziewczynką, czy chłopcem („Za każdym razem mówiło sobie: Jeszcze nie. Nie dzisiaj. Później, jak będę duży i silna”). Dziewczyna niepełna dziewczęcości, czy chłopak niepełny chłopięcości – kim się czują, kim tak naprawdę są bohaterowie?

Niepełnia to kryminał nieoczywisty. Tajemnicza i nastrojowa, szkatułkowa, pełna ukrytych znaczeń literacka podróż do tożsamości płci.

Recenzje blogerów
Rynek książki dąży do prostych określeń: ta książka to thriller, ta romans, ta fantasy. Specyfika działania księgarń i bibliotek wymusza dookreślanie, katalogowanie, układanie według pewnego porządku. Z najnowszą książką Anny Kańtoch pod tytułem Niepełnia księgarz i bibliotekarz może mieć jednak problem: no, chyba że ustawi ją po prostu w dziale literatury polskiej. Autorka stworzyła coś, co ma trochę z fantastyki, trochę z kryminału, a trochę… z krwawej baśni.

Dawno, dawno temu w głębokim lesie i w równie głębokim śniegu stał dom. A w tym domu na odludziu mieszkało Słoneczko. A właściwie mieszkali rodzice Słoneczka, bowiem Słoneczko przebywało zamknięte w piwnicy, a to doprawdy trudno nazwać mieszkaniem. Słoneczko urodziło się jako hermafrodyta, ale nie chciało się określać – czuło się pełne w swojej dwupłciowości („Jeszcze nie, nie dzisiaj. Później, jak będę duży i silna”). Zostało więc zamknięte i schowane, bo jakże to pokazywać ludziom takie dziwadło? I tak sobie rosło i marzyło, a w ciemności ukazywały mu się nieraz studnie do innych światów.
No to może jeszcze raz? Dawno, dawno temu w głębokim lesie i równie głębokim śniegu stał dom. A w tym domu na odludziu krew i śmierć. Ślady na białym puchu prowadzą wprost do środka, a w jednym z pomieszczeń leży trup. Zginął brat czy jednak siostra? Kto tu kogo zabił i czy w ogóle zabił?

Ale równie dobrze mogę zacząć również tak: Dawno, dawno temu w głębokim lesie itd., itp. ukrywała się Marta, która zniknęła nagle wprost z centrum Katowic tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Piotrek, jej chłopak, długo szuka tropu i zastanawia się, czy Marta została porwana, czy też uciekła. A jeśli uciekła, to jaki miała powód? Przecież wszystko między nimi było dobrze…

Kto ukrywa się w domku w lesie? Kto kogo zabił, kto umarł, a kto chciał zniknąć bez śladu? Nic nie jest oczywiste w Niepełni. Kańtoch wciąż myli tropy i prowadzi nas od jednej historii do drugiej – a każda z nich jest po mistrzowsku zszyta z poprzednią. Wydaje mi się, że zbrodnia i zagadka są tu jedynie pretekstem do pokazania bohaterów: bardzo nieoczywistych, z niepewną tożsamością płciową. Mamy tu „męską dziewczynę” i „dziewczęcego chłopaka”, postaci nie do końca czujące pełnię identyfikacji ze swoją płcią, a także jedyną osobę, której ten problem nie dotyczy: obupłciowe Słoneczko.

Niepełnię można więc czytać jako powieść o poszukiwaniu tożsamości – w różnym sensie. Jak mówi sama autorka w wywiadzie udzielonym Staszkowi Krawczykowi, moim zamiarem nie było to, aby czytelnik zostawał z poczuciem, że to jest chaos. Nie próbowałam napisać kryminału w stylu Agathy Christie, ale też nie chciałam przedstawiać świata jako czegoś niezrozumiałego. Chodziło mi raczej o to, aby wszystko składało się w całość na poziomie metaforycznym, symbolicznym. Kolejne opowieści składające się na tę książkę to zazębiające się ze sobą fragmenty: i rzeczywiście, im więcej się ich przeczyta, w tym bardziej zrozumiałą, choć wciąż mocno metaforyczną całość te historie się składają.
Nowa powieść Anny Kańtoch to proza wymagająca skupienia oraz „otworzenia głowy”, jeśli jednak czytelnik zdoła to osiągnąć, otrzyma smakowitą ucztę literacką. Dawno nie miałam takiej intelektualnej przyjemności z czytania, jak podczas lektury Niepełni. Warto odnotować i docenić pracę pisarki nad tekstem (ponownie z bloga Staszka Krawczyka):

Mogę powiedzieć, jak rozpisywałam sobie wszystkie te historie. Wzięłam od Krzyśka Wójcikiewicza różnokolorowe karty do „Magic: The Gathering”, rozkładałam je na stoliku i próbowałam przetasować: tutaj kolor czerwony, tutaj zielony, a potem może znowu czerwony, a może jednak niebieski? Każda barwa oznaczała wątek jednej osoby – poszczególne historie nie są opowiadane jako całość, tylko przerywane innymi historiami. Spędziłam chyba trzy dni, przekładając te karty między sobą i szukając układu, w którym wszystkie opowieści będą płynnie między sobą przechodziły. Tak powstała struktura tej książki.
Trzeba przyznać, że dało to niesamowity efekt. Zdecydowanie polecam lekturę!


Ocena: 6/6
©tanayah czyta
Niepełność opowieści

Krajobraz jak z obrazka: zasypany śniegiem biały dom na wzgórzu, samotny, opustoszały, ale skrywający niejedną tajemnicę. Gdzie podziali się jego mieszkańcy? Albo co gorsza: więźniowie? Jak dziwne kreatury kryło jego wnętrze? W jakim celu? Kto się tam narodził? Kto umarł? Czego w nim dokonano? Czym jest? I dlaczego, chociaż tak dziki, niebezpieczny, przyciąga bardziej niż magnes?
Anna Kańtoch stworzyła, jak określa się Niepełnię, kryminał nieoczywisty. Chociaż dla mnie bliżej jej ku twórczości Italo Calvino – w tym konkretnym przypadku – niż do twórców opowieści mrożących krew w żyłach.

W Niepełni wszystko jest niejasne, poplątane, zaplątane, absolutnie i całkowicie zwariowane. Historia wiruje wokół nas, my z nią, a z nami cały świat. Zaczyna się właśnie od tego białego domu na wzgórzu. Pokrytego śniegiem, schludnego, ładnego. Jest w nim dwójka nastolatków. Jest, a później już nie ma… bo podczas gdy chłopak zaparza sobie w kuchni kawę, tak dziewczyna wykrwawia się i oddaje ducha w innym pomieszczeniu. On czeka… W końcu traci uporczywego bliźniaka (bliźniaczkę?), uwalnia się od niego (od niej?). Odzyskuje szczęście. I o ile początek historii wciąga i wydaje się być prosty, tak później nic już nie jest takie oczywiste… Wraz z kolejnymi rozdziałami otwieramy nowe drzwi, wchodzimy do pokoi dotychczas nam nie znanych, a to, co widzimy, szokuje nas bardziej, niż cokolwiek innego.

Dlatego właśnie pozwoliłam sobie Niepełnię porównać z Kiedy zimową nocą podróżny. Wszak u Calvino zaczyna się od podróżnego i kiedy wydaje nam się, że wszystko zostało już wyjaśnione… Włoch rozpoczyna nowy rozdział. A w nim od nowa komplikuje: pojawiają się nowi bohaterowie, nowe miejsca, wszystko to złączone jednym przedmiotem. W powieści Calvino jest to książka, u Kańtoch – biały dom. To on łączy bohaterów i każe im wszystkim skupić się w jego wnętrzu… a po przeczytaniu 200 stron powieści nadal nie wiemy, o co chodzi, chociaż dobrnęliśmy do zakończenia.
W Niepełni bohater rodzi bohatera, a historia historię. Cały ten świat – zagmatwany i nieoczywisty – powołany jest do życia na mocy słów, a wszystko, co się w nim dzieje istnieje tylko i wyłącznie przez słowa. Granica pomiędzy jawą, a snem, opowiadaniem, a życiem, aż w końcu – pomiędzy prawdą i kłamstwem zaciera się już na samym początku. Ale nie jest celem tej opowieści, by odplątać te wszystkie supły, lecz – paradoksalnie – by zawiązać jeszcze jeden. To nie jest schemat klasycznej powieści, na której – jak na sznurku – widocznie rysują się trzy punkty: wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Tu chodzi o zagadkę.

Kryminały towarzyszyły mi od dzieciństwa – mówi autorka – Dlatego do dziś kryminał jest dla mnie w jakimś sensie podstawową formą opowieści. Przy czym „kryminał” to oczywiste uproszczenie, mam na myśli historie, w których ważnym elementem jest zagadka. Niekoniecznie musi być w nich trup i śledztwo, równie dobrze tajemnica może dotyczyć straszącego na odludziu ducha czy całej ontologii świata.


Poza absorbującą uwagę czytelnika zagadką, w Niepełni bardzo ważną rolę odgrywają ukryte znaczenia literackie i tożsamość płci – dopiero po ujrzeniu tego „drugiego dna” powieści przeżywamy prawdziwą literacką przygodę.
Bohaterowie Kańtoch nie zawsze potrafią zdefiniować siebie – chłopak, od którego historia się zaczyna, mówi o śmierci Agnieszki, swojej siostry bliźniaczki. Na końcu przeczytamy jednak słowo „bliźniak”. Dużo tu kreatur, odmieńców, którzy przewijają się przez historię, jak cienie. Jedno z opowiadań poświęcone jest stworzeniu, które rodzi się tak kobietą, jak i mężczyzną. Życie każe mu zdecydować kim chce być, lecz ono (on? Ona?) za każdym razem powtarza: jeszcze nie. Nie dzisiaj. Później, jak będę duży i silna. Nazywano je Słoneczkiem, co przez pewien czas – krótki okres dzieciństwa spędzonego w piwnicy, ukrytego przed wzrokiem innych ludzi – rozwiązywało problem płciowości. Bohaterowie, jak i historie są więc „niepełni”, nie potrafiący siebie zdefiniować czy określić. Anna Kańtoch Niepełnią odpowiada na problemy współczesności – wszak obecnie dużo jest osób nie czujących się całkowicie kobietą czy mężczyzną, i to nie tylko mężczyzn o cechach typowo kobiecych i odwrotnie – kobiet o cechach męskich. Ludzie, podobnie jak bohaterowie Anny Kańtoch, też czasem czują się niepełni.

Powieści tej nie da się określić inaczej, niż jak dziwacznej, nowej, wymykającej się ze znanych nam schematów. Mnie ten pomysł nie do końca przekonuje – wszak podobnie jak u Calvino – doznałam uczucia lekkiego rozdrażnienia, że nie wszystkie supły zostały rozwiązane, że ostatecznie i tak nic nie wiem. Nie mniej jednak polecam ku uwadze odważnym i lubiącym literaturę nieoczywistą.

Ocena: 3/6
©Niebieska Papużka
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć