Grzesznik
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.33 / 5.00
liczba ocen: 9
cena polecana: 14.96
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
19.00 zł
14.96 zł
15.20 zł
15.58 zł
19.00 zł
Pozostałe księgarnie
14.77 zł
15.20 zł
17.10 zł
19.00 zł
19.00 zł
Opis:

Gabriel Amorth, egzorcysta, sporządził klasyfikację pięciu stopni nękania człowieka przez złego ducha: kuszenie, dręczenie, obsesje, nawiedzenie i opętanie.

Zapomniał jednak o jeszcze jednym, najgorszym: gdy wszystko to spotyka cię jednocześnie…

Marek Suchocki, boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego, wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka…

CYTATY:
Kiedy ludzi dzieli wiele kilometrów, każdy nagle nabywa odwagi, której próżno u niego szukać przy spotkaniu twarzą w twarz.
Zło bierze się z egoizmu.
Żaden zapach nie podnieca ludzi tak jak wyciąg z konta.
Recenzje blogerów
Jak na razie mogę sobie tylko popatrzeć na ekran komputera, czy telefonu by móc pozachwycać się okładką najnowszej powieści Pana Artura. Już nie mogę się doczekać, aż pojawi się w moich skromnych zbiorach. Cztery pistolety ułożone w krzyż. A może to jeden pistolet obrócony w różne strony? Klęczący mężczyzna z kajdankami na nadgarstkach - sugeruje to, że książka będzie mocna! Ale czy tak było? Ekscytować można się do woli, bo okładka pieści oczy, opis z tyłu książki intryguje. Ale czy Pan Artur sobie poradził? Czy napisał sporego grubaska, któremu warto poświęcić kilka godzin, lub kilka wolnych wieczorów?
Reasumując - okładka jak dla mnie rewelacyjna. Już nie mogę się doczekać wersji papierowej.

Z kolei pióro, jakim posługuje się Pan Artur jest... Hipnotyzujące! Nie wiem, jak to się stało, ale jak zaczęłam czytać pierwsze zdania, to przepadłam na amen. Jestem pełna podziwu, że Pan Artur tak świetnie operuje językiem, robi nas w konia tylko po to, byśmy nie zobaczyli prawdy. Nie ma problemu z krwawymi i brutalnymi scenami. Przychodzi mu to pisanie tak trudnych scen jak zwykła rozmowa - przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Autor podjął się wielu wątków, które zgrabnie poprowadził. I niemal z chirurgiczną precyzją doprowadził wszystko do końca. Pomieszanie horroru z kryminałem, fantastyką - stanowi świetną mieszankę wybuchową, która czeka na zapalnik. A wszystko ma miejsce w realnych miejscach - okolice Suwałk... Ale tutaj nie ma za wiele opisów. Tutaj się dzieje. Co jest kolejnym plusem dla stylu autora. I światełkiem dla Was, Moi Kochani Czytelnicy - że warto sięgnąć po Grzesznika.

Marek Suchocki, nasz boss, główny bohater. Ma swoje wady, w przerażającej niestety ilości oraz gdzieniegdzie pojawiają się jakieś plusy w jego zachowaniu, charakterze. Ale mało kiedy je zdążymy zauważyć. Cieszę się niezmiernie, że został tak szczegółowo wykreowana. Nic mu nie brakuje, jest postacią idealną, bardzo realistyczną. Być może na świeci żyje ktoś taki jak Marek, ale dobrze by było, gdyby nie było takich wcale... Chcę tutaj mocno pochwalić autora, bo jest to postać nieco skomplikowana, która wymagała na pewno dużego wkładu pracy w psychikę i ogólną charakterystykę. Taki bohater potrzebuje wiele uwagi, by wszystko było dopięte na ostatni guzik tylko po to, by na koniec nie okazało się, że coś jest nie tak. Bohaterów jest dość sporo, ale w pamięć chcąc czy nie chcąc zapadła mi też Martyna. Nie grała ona głównej roli, była tylko małym grzeszkiem do fabuły, a mimo to jakoś zapałałam do niej przyjaznym uczuciem i pomimo tego, co robiła - lubiłam ją. I wcale nie chodzi mi tutaj o zawód - bo barmanką może być każda dziewczyna. Jest też Grzesznik - ale tak szybko go nie poznacie. Musicie chwilę na niego poczekać.
Spodobało mi się to, że autor początkowo przedstawiał krótko bohaterów, nadając również rozdziałom początkowo ich imiona.
Reasumując śmiem twierdzić, że postacie są wykreowana szczegółowo i tak realistycznie, że nie można wątpić w ich istnienie.

Przejdę może teraz do akcji, o której wspomniałam, że tutaj tylko się dzieje. Bo tak jest! Nie ma czasu na melancholię, wolne tempo. Tutaj za zakrętem czai się zło, czai się coś niebezpiecznego. Nie ma tutaj żadnych taryf ulgowych. Bohaterowie muszą się zmierzyć z najgorszym złem, jakie jest tylko możliwe do wyobrażenia. W pewnych chwilach gubimy się - nie wiemy co jest snem, a co jawą. Czy gangsterskie porachunki są tylko faktycznie złym koszmarem? Autor niejednokrotnie zapędzał nas w kozi róg i zostawiał z rozdziawioną buzią. Ale jak to możliwe? Ale że co? Nie, to na pewno jakiś błąd.
Nie prawda. Tutaj wszystko jest celowo wprowadzone i wręcz świetnie się ma w swoim miejscu, trzyma się i nie puszcza. Także nie ma czasu na obijanie się. Przygotujcie się na niezłą pogoń za bohaterami oraz akcją, która ani na moment nie zwalnia tempa.

Kolejnym plusem, co jest również czymś nowym, niespotykanym, to kilka słów na koniec. Może lepiej będzie, jeśli zacytuję, wtedy... A może nie? Nie, nie zacytuję. Nie będziecie mieli ulgi. Ja nie mam, to Wy też nie będziecie mieć, a co. (tak, moja złośliwość właśnie się ukazała)
Podoba mi się to, że z wielką lekkością zostały wprowadzone tutaj różne gatunki, o której wspomniałam na początku recenzji. Jak wiecie z fantastyką dopiero się poznaję, a mimo to, tutaj nie czułam żadnych barier, a wręcz przeciwnie - pochłaniałam każde słowo napisane przez Artura Urbanowicza. Niezmiernie się cieszę, że potrafił mnie po raz kolejny zaciekawić, zaintrygować do tego stopnia, że poświęciłam pół niedzieli na Grzesznika i pochłonęłam go w całości. Nie często się zdarza, bym przeczytała książkę, która liczy ponad siedemset stron w ciągu jednego dnia.

Reasumując chcę Was przygotować, na naprawdę świetną powieść, należącą do kilku gatunków: fantastyki, horroru, kryminału czy thrillera. Znajdziecie tutaj wszystko, co można znaleźć w tych gatunkach. Dostaniecie kawał świetnej lektury, który tak Was zainteresuje, że nie będziecie się mogli oderwać choćby na chwilę, ponieważ to, co będzie się miało wydarzyć tak będzie Was ciekawić. Jestem przekonana, że polubicie się raz dwa z piórem autora, które jest lekkie, ale i precyzyjne. Pamiętajcie, że tutaj są brutalne, krwawe i niestety realistyczne sceny - więc jeżeli będziecie mieli później się denerwować lub bać - zastanówcie się, czy faktycznie chcecie ją poznać.
Cóż więcej mogę napisać? Że świetnie spędziłam swój czas przy lekturze, to wiecie.
Że jestem zadowolona? Też wiecie.
Że polecam? Oczywiście, że tak.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Grzesznik to druga książka Artura Urbanowicza, którą miałam przyjemność czytać. Przyznam, że chyba pierwszy raz od dłuższego czasu przeżywam tak wielki dylemat w związku z oceną książki. Do tej pory nie wiem, czy Gałęziste, którym byłam zafascynowana podobało mi się bardziej, czy może Grzesznik przebił swoją poprzedniczkę. W każdym bądź razie, tak jak w przypadku poprzedniej książki, mam wrażenie, że autor bardzo wysoko postawił sobie poprzeczkę. Aż boję się pomyśleć i jednocześnie drżę z ciekawości co szykuje następnym razem.

Grzesznik to połączenie książki gangsterskiej (bo takie skojarzenie nasuwa się w początkowej fazie lektury), z horrorem psychologicznym. Czytając książkę udzielał mi się niepokój, który autor wlewał w swoich bohaterów.

„Suchy” czyli Marek Suchocki, to boss suwalskiego półświatka. Rządzi niepodzielnie na swoich terenach już kilka lat. Gdy dowiaduje się, że jego największy konkurent wychodzi z więzienia, próbuje doprowadzić do tego, by ten nie powrócił do gry. Wraz ze swoimi najwierniejszymi ludźmi, postanawia stawić czoła rywalowi. Niestety, to dla Marka starcie staje się tragiczne. Mężczyzna spada ze schodów, doznaje wstrząsu mózgu i zapada w śpiączkę. Po wybudzeniu okazuje się, że jego rywal, ochrzczony przez media Grzesznikiem, przejął nie tylko jego lokal, ale także ludzi. Grzegorz „Samiel” zdaje się być genialnym psychopatą. Stawia Suchego przed wyborem, albo ustąpi, albo straci wszystko. W dodatku okazuje się, że grupa Suchego została rozbita a wszystkie zagrabione pieniądze, uzbierane przez lata gangsterskiej działalności zniknęły. Ujawniają się za to przerażające zdolności Marka. Jakie? Czy Marek jest opętany? Macie odwagę by sięgnąć po książkę i się tego dowiedzieć? Jeśli tak, nie pożałujecie swojej decyzji.

Grzesznik to niesamowicie mroczna i wciągająca książka z mafijnymi porachunkami w tle, a także taka gra o tron suwalskiego podziemia. Autor manipuluje swoim czytelnikiem z bezwzględnością, jaką charakteryzuje się zło w jego powieści. Nie jest to łatwa lektura, choć czyta się ją bardzo sprawnie, ale mam wrażenie że książka wymaga od nas zaangażowania, bycia, poczucia uwięzienia. Autor zdaje się zabiegać, by czytelnik czuł się osaczony. Szczególnie, że napięcie w powieści rośnie niemal ze strony na stronę, aż po zaskakujący finał. Mam wrażenie, że wszystko w tej książce, jest zaplanowane z przerażającą premedytacją. Z drugiej strony, mam świadomość, że jestem tą powieścią tak zafascynowana, jej ogólnym wrażeniem, które na mnie wywarła, że nawet gdyby posiadała jakieś niedociągnięcia mogłabym ich nie zauważyć. Takie książki chcę czytać. Zdecydowanie.
Polecam.

Ocena: 6/6
©Kocham Cię, moje życie
Zło daje człowiekowi olbrzymie możliwości. Pozwala nabrać niesłychanej pewności siebie, częstuje najdroższymi potrawami, pobudza do nawiązywania bliskich kontaktów, gwarantuje też ucieczkę od codziennych obowiązków. Jest piękne, wygodne i niebywale kuszące. I tak, jak małe grzeszki łatwo jest usprawiedliwić, tak te o większym kalibrze okazują się zazwyczaj drogą prosto do ludzkiej zguby. Właśnie takiego bohatera, doszczętnie podatnego na otaczające go zło, kreuje Artur Urbanowicz w mocno gangsterskiej i niezaprzeczalnie zaskakującej powieści grozy. Zaczyna się mroczny spektakl, który autentycznie daje do myślenia…

Marek „Suchy” Suchocki rządzi suwalskim podziemiem. W przestępczej codzienności pomaga mu grono zaufanych ludzi, dzięki którym mężczyzna cieszy się prawdziwym poważaniem. Mafijna rzeczywistość ulega zmianie, gdy z więzienia wychodzi jego poprzednik i zamierza ponownie objąć gangsterski tron. Grzegorz „Samiel” Samielewicz, ochrzczony niegdyś Grzesznikiem, nie patyczkuje się i bez wyraźnej zapowiedzi wkracza na teren Suchego. Nieczyste porachunki kończą się wyjątkowo tragicznie – Marek spada ze schodów, doznaje wstrząsu mózgu i ostatecznie budzi się po tygodniowej śpiączce w szpitalu. Szybko okazuje się, że przeciwnik wykorzystał jego niedyspozycję, nie tylko zdobywając lokal Suchego, ale też przejmując wiernych mu ludzi. Mężczyzna nie ma wielkiego wyboru, albo ustąpi, albo zostanie pozbawiony wszystkiego, co dawało mu chociażby ochłap szczęścia. Sytuacja pogarsza się, gdy Suchy przypadkiem zauważa swoje nowe i bez dwóch zdań przerażające zdolności…

Artur Urbanowicz osiąga najwyższy poziom literackiej manipulacji. Czytelnik zdaje sobie bowiem sprawę, że fabuła Grzesznika ma drugie dno i chce tak zdyscyplinować własne myśli, aby opleść je wokół misternie przygotowanego scenariusza. Nic z tego. Gangsterska powłoka powieści, nieustannie balansująca między daleko idącym czarnym humorem a realnym poczuciem grozy, tak angażuje uwagę, że nie sposób od początku wyczuć właściwe przesłanie. Należy też zaznaczyć, że autor zmienia własne podejście, proponując nie tylko krótsze rozdziały, ale przede wszystkim rezygnując z obszernych opisów, jakimi oplótł swoją debiutancką powieść Gałęziste. Tutaj stawia przede wszystkim na cięte i celowo przerysowane dialogi, stale rosnące napięcie, a także niesłychanie żwawą akcję, która co i rusz przynosi porcję niecodziennych wrażeń. Skupiony czytelnik doskonale jednak wie, że zaproponowana zmiana stylu jest jedynie pomysłowo obudowaną podpuchą, którą autor serwuje w taki sposób, aby właściwy charakter powieści został odkryty jak najpóźniej. Niezwykle trudno przewidzieć jest tu zatem finał, który po prostu należy przeżyć i zrozumieć.

Odpowiedzi na kluczowe pytania Artur Urbanowicz ukrywa głęboko w postawie głównego bohatera, którego kreacja zasługuje na duże słowa uznania. Marek Suchocki jest mistrzem brutalnego fachu i doskonale wie, jak przekonać innych do posłuszeństwa – na Suwalszczyźnie wszyscy grają tak, jak Suchy im zagra. Mężczyzna grzeszy dla przyjemności, trudni się nie tylko przemocą, ale też zdradą, kłamstwami i brakiem krzty szacunku dla własnej rodziny. Jego pokarmem jest strach w oczach innych, ale Marek nie zdaje sobie sprawy, że od teraz żywić się będzie wyłącznie swoim strachem. Autor serwuje Suchemu wstrząsający rozkład zajęć, w którym męczące go żywe koszmary okazują się jedynie preludium do pozbawionych litości scen. Coś ewidentnie zaczyna przejmować władzę nad duszą mężczyzny – czy to możliwe, że Marek jest opętany?

Odbiorca uważnie śledzi zagadkowe poczynania Suchego, ale nie ma wątpliwości, że najbardziej intryguje go tytułowy Grzesznik. Pewny siebie, niezwykle czujny, stanowczy i bezczelnie opanowany mężczyzna, który każdorazowo tak steruje rozmową, aby jego rozmówca widział w nim najwierniejszego przyjaciela. Nietrudno zatem dostrzec, że Samiel to świetny manipulator, który za pomocą filozoficznych wypowiedzi i odpowiednio dostosowanej merytoryki jest w stanie przekonać do siebie niemal każdego, w tym nawet samego czytelnika. Odbiorca mimowolnie zaczyna bowiem uzasadniać sobie jego słowa i wsłuchuje się w nie tak, jakby ktoś realnie je obok wypowiadał. To niesamowite, jak bogaty materiał do przemyśleń wychodzi właśnie z ust Grzesznika. Transfer mądrości najbardziej wyczuwalny jest podczas emocjonujących i bez dwóch zdań angażujących spotkań, jakie odbywają ze sobą gangsterzy. Uważny czytelnik zapewne zauważy, że każda z siedmiu rozmów jest symbolicznym nawiązaniem do kolejnych grzechów głównych. Taki zabieg niezaprzeczalnie dodaje powieści religijnego wydźwięku, ale jednocześnie potwierdza, jak misterny plan przygotował autor.

Główne kreacje są dopracowane i przekonujące, ale Artur Urbanowicz równie solidnie buduje wartościowy przekaz, którego rozszyfrowanie wymaga nieco skupienia. Tu nic nie jest przypadkowe, a czytelnikowi non stop towarzyszą emocje oraz niesłabnące napięcie. Każde z przeżywanych doznań wydaje się intensywne i w pewien sposób także prorocze. Pod warstwą gangsterskiej groteski i późniejszej atmosfery grozy ukryty jest tu bowiem duży wkład obyczajowy, w którym autor celowo skupia się na brudzie ludzkiego sumienia. W zgiełku transferowanych wartości łatwo wychwycić, że czasami trzeba samotnie dotknąć dna i dopiero poprzez samorefleksję oraz społeczny reset przywrócić sobie cień szansy na poprawę własnego losu. Nierzadko na pomoc przychodzi drugi człowiek – ktoś, kto nawet nieświadomie da porządnego kopa, wysłucha zmartwień, doradzi lub zwyczajnie dotrzyma towarzystwa. Autor wyraźnie skupia się na przyjaźni, ale podkreśla przy tym, że nadmierna ufność może wyprowadzić człowieka w pole. Przy okazji pokazuje też, jak wiele może zdziałać zarchiwizowane przez niektórych słowo „przepraszam”.

Artur Urbanowicz zaskakuje nie tylko mocnymi kreacjami i fabularnymi smaczkami, ale też opisem mrocznych miejsc Suwalszczyzny, które już w Gałęzistym przyprawiały o ciarki. Powrót na budzące grozę Cmentarzysko Jaćwingów, podobnie jak obserwacja porywającej człowieka rzeki, nie mogą być sielankowe, nie mogą też sprawiać pustego wrażenia. Zaczynają się tu zatem dziać takie rzeczy, które niełatwo logicznie zinterpretować, trudno też ocenić, czy ma się do czynienia z jawą, czy może tylko ze złym snem. Koszmary są bowiem ważną częścią tego mrożącego krew w żyłach spektaklu. Nie da się też ukryć, że powieść ma paranormalny wydźwięk, a ten element może niektórych zdystansować do lektury. Podobnie rzecz ma się z licznie użytymi wulgaryzmami, które z jednej strony ranią w oko, z drugiej zaś zdają się tej gangsterskiej fabule zwyczajnie potrzebne. Nie ma jednak wątpliwości, że całokształt jest niezwykle obrazowy i może nawet posłużyć za gotowy scenariusz filmowy.

Najpierw autentycznie rozśmiesza, potem otula realnym strachem, na końcu zaś rzuca wprost na dno ludzkiego sumienia. Artur Urbanowicz zaproponował właśnie fabularną rewolucję, której mafijny charakter okazuje się jedynie zwodniczym wstępem do mrocznego finału. Z czarnego humoru wyłania się tu bowiem klarowna powieść grozy, tak niespodziewana, treściwa i przerażająca, że odbiorca pochłania jej zawartość bez zbędnej zwłoki. Ten szalenie wciągający scenariusz został rozpisany tak, aby czytelnik mógł na własne oczy zobaczyć, jak smakuje ludzki egoizm. Grzesznik to powieść niecodzienna, mroczna i zaskakująca, a przy tym uruchamiająca prawidłowe myślenie. Dla mnie to książka skazana na sukces.

Ocena: 5+/6
©Mozaika Literacka
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Pierwsze spotkanie z literaturą grozy.

    Na samym początku chcę podziękować autorowi za możliwość przeczytania książki.

    Moi drodzy, dziś zapraszam Was na spotkanie z książką, która dla mnie samej jest czymś zupełnie nowym jeśli chodzi o moją przygodę z czytaniem. Jak wiecie, albo i nie zazwyczaj czytam książki, które co prawda poruszają trudne tematy skłaniając czytelnika do przemyśleń, ale jednocześnie są dość „łagodne” w odbiorze. Stronię od tytułów podczas lektury których towarzyszyłby mi strach a na całym ciele miałabym gęsią skórkę. Taki ze mnie cykor. W związku z tym możecie sobie wyobrazić jak wielkie było moje zaskoczenie kiedy w chwili gdy na jednym z portali czytelniczych zobaczyłam zapowiedz książki Pana Artura Urbanowicza „ Grzesznik” i pomyślałam „ Ja to muszę przeczytać”. No bo gdzie ja do takich książek? Opętanie, gangi,półświatek przestępczy… Ale jako,że czytanie jest dla mnie sposobem na poznawanie czegoś nowego postanowiłam spróbować. I wiecie co się stało… ? To była najlepsza decyzja w moim życiu. „Grzesznik” jest rewelacyjny!.Pochłonął mnie bez reszty. Zanim jednak spróbuję przybliżyć Wam nieco samą fabułę utworu nie byłabym sobą, gdybym nie zostawiła Was moi kochani z pytaniem retoryczny na, które warto aby każdy z nas spróbował sam sobie odpowiedzieć zaglądając w głąb własnego sumienia.
    A mianowicie Jakim jestem człowiekiem? Czy mam odwagę spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie. „ „Jestem w porządku wobec siebie i innych,a także czy zdaję sobie sprawę z tego,że każdy mój czyn czy to ten dobry, czy to ten zły zbierze plon stokrotny?
    Jeśli dotychczas nie zastanawialiście się nad tym zapewniam Was, że lektura „ Grzesznika” niejako Was do tego zmusi zabierając Was w najczarniejsze zakamarki Waszych sumień.

    Marek Suchocki Jest bossem suwalskiego półświatka, znają go, a już na pewno słyszeli o nim wszyscy, Swoje rządy sprawuje niepodzielną, twardą ręką. Pewnego dnia jednak docierają do niego wieści, że jego poprzednik wraca do gry i chce odzyskać swój teren. Marek jak na prawdziwego gangstera przystało decyduje się na konfrontację ze swoim konkurentem. Jak możecie się domyślić w środowisku w jakim obraca się nasz bohater nie stosuje się półśrodków. Niestety dla naszego bohatera kończy się to tragicznie. Mężczyzna spada ze schodów wskutek czego zapada w śpiączkę. Po przebudzeniu okazuje się,że to dopiero początek pasma nieszczęść i niepowodzeń Suchockiego. Rzeczywistość z którą musi się zmierzyć jest niczym senny koszmar. Grupa, której był szefem rozpadła się, stracił wszystkie zgromadzone przez lata gangsterski pieniądze, a jego konkurent jest bezkompromisowym, bezlitosnym przeciwnikiem. Grzesznik jak zwykło się o nim mówić w mediach daje Markowi możliwość wyboru – albo dobrowolnie zrzeknie się władzy,albo straci wszystko. Jednak to nie koniec trudnych i niespodziewanych zmian w życiu mężczyzny, bowiem to, co do tej pory go spotkało jest niczym w porównaniu do przerażającej umiejętności jaką posiada…

    Autor posiada nietuzinkową umiejętność łączenia kilku gatunków literackich w jednym utworze. Tak też stało się w przypadku tej książki. „ Grzesznik łączy w sobie elementy powieści gangsterskiej z horrorem. Kiedy już przeczyta się pierwsze kilka zdań nie jest się w stanie oderwać od książki. Akcja nabiera tempa z minuty na minutę. Próżno tu szukać przewidywalności. Pan Artur tak doskonale zwodzi czytelnika,że nawet jeśli przez moment wydaje nam się, że już wiemy, co stanie się za chwilę okazuje się,że dosłownie jedno zdanie potrafi zburzyć wszystko podrzucając nam kolejny trop, który i tak okazuje się nie być tym właściwym. Ja próbowałam przechytrzyć Pana Artura trzy razy i trzy razy mi się nie udało.

    Kiedy zanim jeszcze sama zdecydowałam,że przeczytam tę książkę czytałam tak wiele pochlebnych, a wręcz pełnych zachwytu recenzji o niej zastanawiałam się w czym tkwi jej fenomen. Teraz już wiem. Oczywiście poza wymienionymi przeze mnie już wcześniej jej atutami zwrócić należy na dwa czynniki. Po pierwsze wspaniała, dopracowana w każdym calu kreacja bohaterów. Bohaterowie są tak wyraziści i tak trójwymiarowi, że chwilami musiałam powtarzać sobie „ spokojnie oni nie istnieją naprawdę”, gdyż myślałam sobie niejednokrotnie jak bardzo nie chciałabym spotkać ich w życiu realnym. Natomiast drugim czynnikiem jest,że autor potrafi „ malować” w psychice czytelnika słowem pisanym przerażające, przyprawiające o przeszywający strach, szybsze bicie serca i urywany oddech obrazy. Czytając te wszystkie straszne opisy bałam się tak bardzo,że nie odważyłam się czytać tej książki po zmroku. Lektura „ Grzesznika” to doskonała lekcja manipulacji, psychologi i socjotechniki.


    Cóż więcej ze swojej strony mogę powiedzieć. Gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po „Grzesznika”. Na pewno w przypadku wielu z Was zmieni ona Wasze postrzeganie i rozumienie pewnych kwestii. Przyznać trzeba,że jest to tytuł dla osób o mocnych nerwach, ale z drugiej strony skoro ja strachajło dałam radę Wy też dacie. Ja wiem jedno chcę dożywotnio czytać książki Pana Artura Urbanowicza.

    Moja ocena to: 10/10

    Pozdrawiam,
    Agnieszka Kaniuk.

  • Awatar

    Horrory czy też powieści grozy nie należą to tak zwanej „mojej bajki”. Przeważnie wzbudzają we mnie jedynie zdegustowanie, a emocje, które wywołują, objawiają się przeważnie w uniesionych ze zdziwienia i politowania brwiach. W tym momencie pomijam oczywiście książki Stephena Kinga, to zupełnie inna półka i klasa autora.

    W ostatnim czasie przeczytałem dwie powieści grozy, wobec jednej z nich miałem ogromne oczekiwania, które brutalnie zostały zawiedzione. Wobec Grzesznika postanowiłem nie mieć oczekiwań zupełnie żadnych, obawiałem się jedynie tej książki, ze względu na ogromną ilość opinii, które uznawały powieść młodego autora za arcydzieło. Przeważnie bywa tak, że te wychwalone pod niebiosa, polegną w walce ze mną. A jak było z Grzesznikiem ?

    Całą historię można podzielić na dwa etapy:
    1. Suchy -główny bohater - rządzi suwalskim półświatkiem
    2. Suchy świruje
    O ile nazwijmy to część pierwsza przeszła mi gładko i bez żadnych zgrzytów, to z tą, kolejną było już trochę gorzej. Literacko, obie oczywiście wypadają nadspodziewanie dobrze, widać, ze Urbanowicz ma talent i wspaniałą wyobraźnię. Tyle, że mnie nie są w stanie przestraszyć wizje piekielne, gnijące trupy szwendające się po mieście. Nie mogę napisać co jeszcze nie jest w stanie mnie przestraszyć w tej książce, bo musiałbym zdradzać elementy fabuły. Dla mnie Grzesznik pozostanie jedynie dobrą opowiastką z morałem, która zajmowała mi czas przez ostatnie dni. Nie był to w żadnym razie czas stracony, choć pod koniec moje brwi wędrowały już górę, to przełknąłem to co zafundował mi autor.

    To raczej koniec mojej przygody z Arturem Urbanowiczem. Przyznaję oczywiście, że wziąłem do ręki jego książkę, gdyż chciałem sprawdzić czym to czytelnicy tak się zachwycają. Będzie musiało pewnie upłynąć trochę wody w rzece, zanim znowu sięgnę po powieść grozy. Zdecydowanie bardziej wolę opowieści, które bliższe są światu realnemu.

    Ocena: 4/6 ( w sumie chyba tak na wyrost)

  • Awatar

    Całkiem przyzwoity horror z morałem.

Inne proponowane
Warto zerknąć