Nigdy nie zapomnę
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.84 / 5.00
liczba ocen: 68056
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
-45% 15.39 zł
Opis:

Los wywrócił życie Aimee do góry nogami. W dniu, w którym miała stanąć na wymarzonym ślubnym kobiercu, pochowała miłość swojego życia – Jamesa. Po pogrzebie podeszła do niej tajemnicza kobieta, twierdząc, że ukochany nie umarł. I choć cały świat przekonuje Aimee, że życie musi toczyć się dalej, w jej sercu cały czas tli się nadzieja i niepokój. Nie zdoła zapomnieć o przeszłości, dopóki nie dowie się, czy James żyje.

 

Bestsellerowy debiut, który zawojował serca czytelniczek w USA i został okrzyknięty najlepszą lekturą na lato 2016. Świetnie napisana, zapierająca dech w piersiach opowieść o miłości, nadziei i wyboistej drodze do szczęścia.

Żeby przeczytać tę książkę, będziesz potrzebować paczki chusteczek, tyle w niej emocji. Opowieść Kerry Lonsdale o losie, który w sekundę potrafi odmienić życie, chwyta za serce.

— „Sunset Magazine”

 

Kerry Lonsdale – amerykańska pisarka, jej debiutancka powieść Nigdy nie zapomnę stała się bestsellerem Amazona i „Wall Street Journal”, budząc wzruszenie i zachwyt tysięcy czytelniczek. Autorka mieszka w północnej Kalifornii wraz z mężem, dwojgiem dzieci i starym golden retrieverem, który jest przekonany, że nadal jest szczeniakiem.

Recenzje blogerów
W wyniku nie do końca wyjaśnionego wypadku ginie narzeczony Aimee. Dziewczyna próbuje pogodzić się ze stratą, jednak uniemożliwia jej to tajemnicza nieznajoma, która uparcie twierdzi, że James nadal żyje. Aimee postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę, co wcale nie będzie łatwe.

Pomimo wielu pozytywnych opinii innych czytelniczek, nie oczekiwałam od tej książki cudów. Co ciekawe, muszę jednak po raz pierwszy zgodzić się z tym, że napis na okładce nie kłamie - Nigdy nie zapomnę to naprawdę porywająca opowieść, którą bez wahania polecę najlepszej przyjaciółce. I nie tylko. Powieść wciągnęła mnie już od pierwszych stron i nie pozwoliła oderwać się ani na chwilę. Pochłonęłam ją niemal jednym tchem w kilka godzin głównie ze względu na lekkie pióro Kerry Lonsdale, które znacząco umila lekturę. Postaci, które opisała pisarka, zostały świetnie odwzorowane – ich uczucia i emocje, ich wahania i problemy, z którymi muszą się zmierzyć.

Razem dorośliśmy i obiecaliśmy sobie, że wspólnie się zestarzejemy. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że mogłabym chcieć cokolwiek prócz życia, które planowaliśmy.

Co najbardziej uwiodło mnie w tej powieści, to jej niesztampowość, nieschematyczność i nieprzewidywalność. Nigdy nie spotkałam się z podobnym pomysłem na fabułę, który tak bardzo by mnie zaintrygował. Dawno nie przeczytałabym również książki, która równie mocno by mnie poruszyła. I nie, nie płakałam, nie przydała się paczka chusteczek, ale przeżywałam wszystkie wydarzenia razem z Aimee i wiele rozmyślałam na jej temat. Jedyne, czego mi zabrakło w tej książce, to odrobiny więcej napięcia, bardziej rozbudowanego wątku dotyczącego tajemnic i sekretów, na których okrycie czekałam tak długo.

Nigdy nie zapomnę to emocjonująca opowieść o miłości od zawsze, z której stratą ciężko się pogodzić. Zaciekawia, intryguje i wciąga czytelnika zostawiając jednak przy okazji mały niedosyt, bo chciałoby się więcej...

Ocena: 5/6
©Caroline Livre
Jedna z blogerek, które czytam regularnie, jakiś czas temu stwierdziła, że nie sięga po literaturę obyczajową, bo nie lubi czytać o zwykłym/normalnym życiu. I chociaż ja sama dosyć często czytuję obyczajówki, to raczej podzielam zdanie wspomnianej koleżanki. Dlatego też z premedytacją omijam książkowe zwyklaki, a autorów, po których powieści sięgam, wybieram z dużą dozą staranności. Picoult, McPartlin, Moriarty, Chamberlain, Koomson i Giffin udowodniły mi, że literatura obyczajowa nie musi być nudna i sprawiły, że stałam się nieco wybredna, jeśli chodzi o nowych twórców. Niedawno jednak Gail Honeyman oczarowała mnie swoją debiutancką powieścią, wskutek czego podjęłam iście przełomową decyzję. W końcu czas najwyższy wyjść nieco poza ten hermetyczny krąg uwielbienia i dać szansę innym, prawda?
Tak więc zrobiłam. Znalazłam Kerry Lonsdale i jej Nigdy nie zapomnę. Przeczytałam. I wiecie co? Czym prędzej wracam do swojego kręgu.

Aimee w zasadzie nigdy nie była sama. Poznała Jamesa jeszcze jako mała dziewczynka i niemal natychmiast została jego najlepszą przyjaciółką, później dziewczyną i w końcu narzeczoną. Miała również zostać jego żoną, ale... Właśnie. James umarł i Aimee została sama. Zamiast białej sukni i ślubnego kobierca czekała na nią żałobna czerń i pogrzeb, i życie z piętnem utraconej miłości.
Ale czy aby na pewno utraconej...?
Gdy tajemnicza kobieta z uporem godnym maniaka powtarza Aimee, że James wcale nie zginął, ta - mimo początkowych oporów - zaczyna w to wierzyć. I choć każdy próbuje przekonać ją, że najwyższy czas zostawić za sobą przeszłość, Aimee rozpoczyna osobistą krucjatę. Krucjatę, której celem będzie poznanie prawdy.

Nie oczekiwałam wybitnej lektury. Spodziewałam się czegoś lekkiego, niezbyt wymagającego i po prostu przyjemnego. Tym bardziej, że "Żeby przeczytać tę książkę, będziesz potrzebować paczki chusteczek, tyle w niej emocji", zapewniał Sunset Magazine. Że to "debiut, który zawojował serca czytelniczek w USA", przy okazji okrzyknięty najlepszą lekturą na lato. Miałam przez niego zarwać noc, miałam się wzruszyć, miałam żyć historią Aimee i Jamesa. I wiecie co? GUZIK prawda. Wcale tak nie było. Męczyłam tę książkę prawie tydzień, a w chwili, w której ją skończyłam, miałam ochotę przybić sobie samej piątkę za wytrwałość. To już nawet nie chodzi o samą fabułę, która nie jest zbyt oryginalna (bo "on umiera, ona tęskni, ale ojej! on chyba jednak żyje", co jakiś czas pojawia się czy to w filmach, czy to książkach), ale o jakikolwiek brak logiki, o irytującą Aimee, o ślamazarną niczym oblepiony smołą ślimak akcję. O dialogi, tak nudne i bez najmniejszego nawet polotu, że aż wołały o pomstę do nieba. Ja rozumiem, że to pierwsza powieść Lonsdale, że musi jeszcze doszlifować swój warsztat i że pewnie z czasem dowie się, jak i czym przyciągać czytelników, ale muszę, MUSZĘ, być szczera - zarówno względem Was, jak siebie samej. Nigdy nie zapomnę to słaba powieść, która absolutnie niczym się nie wyróżnia. Jej bohaterowie drugoplanowi są nijacy, a Aimee, wokół której skupia się cała historia, pieruńsko denerwuje. Miota się między sama nie wie czym, zachowuje niczym pięcioletnia dziewczynka, a poziom jej rozmów z przyjaciółkami jest rodem wyjęty z piaskownicy. Tajemnicza z założenia Lacy (kobieta, która rozpoczyna poszukiwania prowadzone przez Aimee) jest w mojej ocenie bardzo źle stworzoną postacią i nie mogę pozbyć się wrażenia, że Lonsdale nie miała na nią dobrego (czy też w sumie żadnego) konceptu. W efekcie Lacy pojawia się wtedy, gdy autorce kończą się pomysły, wprowadza chwilowe zamieszanie, a później nagle znika, po to tylko, by za kilkadziesiąt stron pojawić się znowu. Jaki w tym sens? Cóż, moim zdaniem żaden...
Nie widziałabym też żadnego sensu w całej tej historii, gdyby nie epilog. Bo ten - o dziwo! - naprawdę jest dobry. Te cztery, końcowe, strony (tak, policzyłam) wzbudziły we mnie więcej emocji niż wszystkie wcześniejsze 422 razem wzięte. Gdyby tylko Lonsdale w podobnym tonie utrzymała całą książkę, byłabym zadowolona. Może rzeczywiście prędko bym o niej zapomniała, może i do niej nie wróciła, ale przynajmniej z czystym sercem mogłabym powiedzieć, że to niezła powieść, z którą przyjemnie spędzicie czas.
W tym momencie jednak tego nie zrobię. Nie potrafię. Bo, jeśli mam być szczera, czytanie Nigdy nie zapomnę było równie fascynujące, co oglądanie schnącej na ścianie farby.

Literatura obyczajowa nie jest nudna, pod warunkiem oczywiście, że sięgacie po odpowiednich autorów. Nęcona przez liczne (a właściwie same!) pozytywne opinie na "Lubimy czytać", miałam nadzieję, że Kerry Lonsdale będzie jednym z takich twórców. Że będę mogła Wam ją polecić i że później z niecierpliwością wspólnie czekać będziemy na jej kolejną książkę.
Czy zatem polecam?
HA. Konkluzję wyciągnijcie sami.

Ocena: 2/6
©Półka na książki
Nie potrafiłam się oderwać od tej powieści. W ciągu dnia przeczytałam ponad trzysta stron, co rzadko mi się zdarza. Musiałam, musiałam poznać zakończenie! A gdy już dotarłam do finału, nie mogłam zasnąć… Nigdy nie zapomnę to bardzo udany debiut literacki Kerry Lonsdale.

Aimee żoną miała być. Miał być ślub i wesele też. Niestety, sukienka samotnie w szafie lśni. W dniu, w którym miała stanąć na ślubnym kobiercu, uczestniczy w pogrzebie Jamesa – narzeczonego, najlepszego przyjaciela od dzieciństwa, po prostu miłości swojego życia. Pod kościołem Aimee zaczepia tajemnicza kobieta. Twierdzi, że jej ukochany nie umarł! W sercu dziewczyny zaczyna się tlić nadzieja. Wie, że nie zazna spokoju, dopóki nie dowie się, czy James faktycznie żyje…

Miłość, nadzieja i wyboista droga do szczęścia – myślę, że ten fragment noty wydawniczej doskonale podsumowuje opowieść. Aimee szuka nie tylko Jamesa, ale również samej siebie. Na nowo układa życie prywatne i zawodowe. Może liczyć na wsparcie rodziców, przyjaciółek i pewnego fotografa-baristy.

Dominującym wątkiem w powieści jest oczywiście ten miłosny. Warto podkreślić, że to niejedyny temat tej historii. Kerry Lonsdale zabiera czytelników w piękną, pełną kolorów, zapachów i dźwięków podróż do Meksyku. Pobudza także kubki smakowe, bowiem główna bohaterka uwielbia gotować i parzyć kawę. Zaprasza na wernisaż fotografii, szczegółowymi opisami uruchamiając wyobraźnię odbiorcy. Z wielką przyjemnością powiesiłbym kilka zdjęć Iana na ścianie w pokoju.

Powieść została podzielona na dwie części. Akcja pierwszej rozgrywa się w Kalifornii, a drugiej w Meksyku. W obu narratorką jest Aimee. Książka wciąga bez reszty, czyta się ją błyskawicznie. Każdy pełen emocji rozdział przynosi nowe zagadki i pytania, które wymagają natychmiastowej odpowiedzi. Nigdy nie zapomnę to doskonały przykład powieści obyczajowej, którą pochłania się niczym dobry kryminał. Dosłownie zapiera dech w piersiach. Zakończenie rozkłada czytelnika na łopatki. Finał był dla mnie ogromnym zaskoczeniem i skłonił do refleksji. Wciąż nie potrafię przestać o nim myśleć.

Niezwykła historia Aimee podbiła serca czytelniczek w Stanach Zjednoczonych, stając się bestsellerem. Myślę, że ma ogromne szanse, by powtórzyć ten sukces w Polsce. Tęsknota, cierpienie, ale i wielka nadzieja - Nigdy nie zapomnę to powieść pełna emocji, która wzbudza wiele emocji. Tej książki długo nie da się zapomnieć. Czy nigdy? Czas pokaże. Jedno jest pewne - warto po nią sięgnąć.

Ocena: 6/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć