Bez uczuć
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.07 / 5.00
liczba ocen: 4849
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
26.99 zł
Opis:

Nieszczęśliwa miłość do Lydii odebrała Broganowi wszystko. Ciężko zraniony staje się wyrachowany i skupia się na swoim biznesie i na zemście. Bo miłość wcale nie jest cierpliwa ani łaskawa.

Życie Lydii wyglądało kiedyś zupełnie inaczej – była bogata, bezpieczna i kochana. Teraz fortuna się od niej odwróciła. Rodzinna firma znalazła się na skraju bankructwa, lecz Lydia zrobi wszytko, by ją uratować. Gdy na jaw stopniowo wychodzą tajemnice jej bliskich, dziewczyna odkrywa, że niebezpieczeństwo może grozić także jej. Nie przypuszcza jednak, że największy cios padnie z najmniej spodziewanej strony...

Czy w sercach Lydii i Brogana na nowo zakwitnie miłość, chociaż wybrali życie bez uczuć?

CYTATY:
Uczyć się na błędach, lecz nie pozwolić, by decydowały o tym, kim jesteś dzisiaj.
Czasem wybaczenie oznacza pozostawienie przeszłości za sobą.
Recenzje blogerów
Zdarzyło się, że Sheridan zachwyciła mnie swoją historią miłosną przedstawioną w Bez szans, przez co zapragnęłam więcej. Mimo że stosunkowo rzadko sięgam po romanse, nadeszła ta chwila, kiedy czułam, że kryminalnie się wyczerpałam i po prostu potrzebowałam odpoczynku od ścielących się wszędzie trupów. Bez dłuższego zastanowienia zabrałam się za Bez uczuć, trąc kolanami z podniecenia na samą myśl o tym, co autorka przygotowała dla mnie tym razem. Niestety, książka okazała się największym zawodem tego roku, a sama historia doprowadziła mnie do małej frustracji.

Brogana i Lydię łączy przeszłość, kiedy to – jeszcze jako nieśmiałe, nastoletnie dzieciaki – mieli się ku sobie. Jedno wydarzenie, garstka niedopowiedzeń i życie diametralnie się zmienia – i dla niej, i przede wszystkim dla niego. Mimo upływu lat w Broganie nadal tli się nienawiść i chęć zemsty za wyrządzone jemu i jego rodzinie krzywdy, a kiedy nadarza mu się okazja do tego nawet się nie waha.

Styl Sheridan zachwycił mnie w Bez szans. Poza tym, że autorka pisze w bardzo lekki sposób, to jeszcze sama ta historia okazała się strzałem w dziesiątkę – czymś, czego akurat wtedy potrzebowałam. Wykreowana przez nią historia była wiarygodna, wydawała się prawdziwa, a postaci, które stały się marionetkami w jej rękach stanowiły idealne dopełnienie całości, że kompletnie zatraciłam się w tej fabule. Tym razem ewidentnie coś poszło nie tak i zamiast angażującego i rozczulającego romansu dostałam mały koszmarek. Sheridan ma w zwyczaju tworzenie schematycznych i przewidywalnych wydarzeń, ale w Bez uczuć zdecydowanie przedobrzyła. Poza samym lekkim stylem pisarskim autorki w tej książce nie znalazłam nic, co chociaż odrobinę by mnie zainteresowało, zaintrygowało czy sprawiło, że chociaż polubię tę historię. Zapamiętam ją na długo, bo już dawno nie spotkałam się z tak beznadziejną historią. Na początku – kiedy Sheridan przedstawiała dziecięce lata swoich bohaterów – było jeszcze znośnie, choć oczywiście już można było snuć domysły odnośnie ich dalszych losów. Brogan i Lydia są parą bohaterów, którzy mogliby ode mnie otrzymać statuetki najbardziej irytujących bohaterów wszechczasów. Ich rozstania, powroty, wieczne niezdecydowanie i kolejne niedopowiedzenia doprowadzały mnie do szaleństwa. W moich oczach obydwoje zachowują się jak pierdoły życiowe, które mimo że nie chcą, to jednak chcą, ale nie chcą. Zupełnie nie byłam w stanie wyłapać logiki ich zachowań, co można by ewentualnie tłumaczyć miłosnymi uniesieniami i buzującą w nich endorfiną, ale dla mnie to było po prostu sztuczne.
Miałam wrażenie, że w tej książce autorka postawiła jednak na zaskoczenie czytelnika obrotem spraw i w ogóle bardziej rozbudowaną niż zwykle historią. Bardziej skupiła się na samych wydarzeniach i połączeniem ich w logiczny sposób, przez co zapomniała o bohaterach. Efektem końcowym był przerost formy nad treścią i dobicie romansu w zarodu. Dla mnie Bez uczuć pozostanie nieudolnie skonstruowanym czytadłem, do którego więcej nie wrócę.

W moim odczuciu książce nadano idealny tytuł – Bez uczuć - bo i żadnych, które mogłyby zaintrygować czytelnika, tutaj nie ma. Sheridan sama sobie strzeliła w kolano wymyślając tę wyrwaną z rzeczywistości, schematyczną i przewidywalną na każdym kroku historię miłosną. Nie wiem czy jeszcze wrócę do jej twórczości.

Ocena: 2/6
©Rude recenzuje
Miłość i nienawiść to podobno najbliższe sobie uczucia, podobno wystarczy niewiele, żeby jedno zamienić w drugie. Bohaterowie najnowszej powieści Mii Sheridan przekonają się o tym bardzo dobrze, los zmusi ich do bardzo trudnych wyborów, a chęć zemsty stanie się zarzewiem wydarzeń, które mogą skończyć się niezwykle dramatycznie. Jak tym razem autorce udało się przedstawić historię? Czy bohaterowie przekonają do swoich racji? Czy pojawią się emocje, które nie pozwolą oderwać się od książki?

Brogan nigdy nie miał łatwego życia: ojciec alkoholik, nie jest w stanie zapewnić środków do życia, chora siostra może liczyć tylko na brata. Praca w rezydencji staje się wybawieniem ale i przekleństwem młodego chłopaka, doprowadza do wydarzeń, które zmienią jego życie. Po latach Broganem rządzi chęć zemsty, na bogatej rodzinie i na NIEJ, uważa bowiem, że Lydia zrobiła wszystko, żeby zniszczyć mu namiastkę stabilności jaką miał. Czy mężczyźnie, który dzięki swoim zdolnościom wzbił się na szczyt, uda się pogrążyć upadającą rodzinę i zemścić się swoje krzywdy? Jakie emocje pojawią się podczas spotkania po latach?

Przekonałam się już, że każda książka Mii Sheridan nie pozwala mi przejść obok siebie obojętnie, wywołując całą lawinę emocji. Tym razem również autorka nie oszczędziła mi tych chwil, które skutecznie przykuły mnie do lektury i nie pozwoliły się od niej oderwać do ostatnich stron. W wypadku tej lektury miałam jednak wrażenie, że mniej w niej tak popularnego New Adult, a więcej klasycznego romansu, z wszystkimi jego wzlotami i upadkami, zwrotami akcji i zapierającymi dech momentami.

Autorka postanowiła zbliżyć do siebie dwójkę ludzi z różnych światów, tak bardzo niepasujących. Ona, bogata dziedziczka, która nie myśli o kwestiach tak przyziemnych jak pieniądze, a swoje pragnienia stawia na pierwszym miejscu i on, chłopak z bardzo biednej rodziny, imigrant z dalekiej Irlandii, który wraz z rodziną w Stanach szuka lepszego życia. Los sprawił, że zetknęli się ze sobą, pojawiły się emocje, które obojgu zmieniły życie i skończyły się niezwykle dramatycznie.

I znowu po latach oni: on, bogaty biznesmen, który dzięki talentowi stał się niezależny i może w końcu zemścić się za krzywdy z przeszłości. Ona, wytrwale walcząca o resztki majątku, jaki został jej rodzinie, robiąca wszystko, żeby ratować firmę chylącą się ku upadkowi. Ponowne spotkanie jest dramatyczne, zmusza do bardzo trudnych decyzji, zmienia rolę, w jakich poznali się bohaterowie. A reszta zależy tylko od nich: ich determinacji, pasji, wytrwałości i emocjom, które nadal się tlą, mogąc wybuchnąć z mocą wulkanu.

Pierwsze, co wyłania się, kiedy myślę o tej historii to emocje, bardzo różnorodne ale za każdym razem równie elektryzujące: miłość, pasja, namiętność, nienawiść, poniżenie, chęć przeżycia, obrzydzenie, paniczny strach.

Autorka zmusiła bohaterów do trudnych wyborów: rodzina czy ta druga połówka, bez której ciężko żyć. Poniżenie czy przeżycie. Ratowanie rodziny przez swoje upodlenie. Pojawiają się tu motywy dość przerażające i trudne do przełknięcia, są porachunki gangów, zazdrość i nienawiść która niszczy coś pięknego. A gdzieś po drodze wyłania się brak poparcia rodzica, stracone nadzieje, frustracja i powolne staczanie się. Wewnętrzna siła i przetrwanie nawet najgorszego piekła. Zawsze jestem pełna podziwu, że z historii, które autorka tworzy wyłania się tak wiele trudnych tematów, czasem takich, które pojawiają się w tle, by jedynie zwrócić na siebie uwagę.

Oczywiście jak to u Mii Sheridan nie zabraknie bardzo pikantnych momentów, które dopełnią całości i sprawią, że czyta się ja z wypiekami na twarzy. Dodatkowym atutem dla mnie jest pochodzenie Brogana i elementy języka irlandzkiego, które okażą się niezwykle istotne.

Bez uczuć to świetna historia, idealna na relaks i leniwe popołudnie, a jednocześnie pokazuje trudne wybory i tematy, które nie należą do łatwych. Ten tytuł zawiera to wszystko, co lubię w twórczości autorki: emocje, seks, trudne wybory, społeczne wykluczenie i wspaniałe uczucie. Pytanie czy to New Adult czy jednak bardziej romans jest tylko nieistotną metką, prawda? Jeśli lubicie twórczość autorki, nie możecie przegapić tego tytułu, jeśli jeszcze jej nie znacie, może to dobry pomysł, żeby od Bez uczuć zacząć?

Ocena: 5/6
©Książkowe Wyliczanki
Już od dawna jestem wielką fanką książek Mii Sheridan. Mogę spokojnie powiedzieć, że jest jedną z moich ulubionych autorek. Jednak Bez uczuć to nie jest jedna z moich ulubionych książek, którą napisała - uwielbiam pierwszą połowę, ale byłam troszeczkę sfrustrowana drugą.

Nieszczęśliwa miłość do Lydii odebrała Broganowi wszystko. Ciężko zraniony staje się wyrachowany i skupia się na swoim biznesie i na zemście. Bo miłość wcale nie jest cierpliwa aniłaskawa.

Życie Lydii wyglądało kiedyś zupełnie inaczej – była bogata, bezpieczna i kochana. Teraz fortuna się od niej odwróciła. Rodzinna firma znalazła się na skraju bankructwa, lecz Lydia zrobi wszytko, by ją uratować. Gdy na jaw stopniowo wychodzą tajemnice jej bliskich, dziewczyna odkrywa, że niebezpieczeństwo może grozić także jej. Nie przypuszcza jednak, że największy cios padnie z najmniej spodziewanej strony...
Czy w sercach Lydii i Brogana na nowo zakwitnie miłość, chociaż wybrali życie bez uczuć?

Całe założenie tej historii niezwykle mi się podobało i uwiodła ona moje serce. Zrozumiałam, że Brogan chce się zemścić, ale mimo wszystko miłość jest silniejsza niż wszystko inne. Pierwsza połowa zapewniła mi niezły roller-coaster. Byłam zdradzona, szczęśliwa, zraniona, śmiałam się głośno – wszystkie uczucie we mnie się kłębiły. Natomiast druga część mnie irytowała, przede wszystkim wybory dokonywane przez bohaterów, niepotrzebne dramaty. Wydaje mi się, że ta historia nie potrzebowała, aż tak wiele.

Ale mimo tych mankamentów uważam, że Mia Sheridan jest bardzo utalentowaną pisarką, a cała książka jest dobrze napisana. Najnowsza powieść opowiada o zdradzie, zemście i niespodziewanej miłości. Intensywna, namiętna, seksowna powieść, którą mimo wszystko polecam.

Ocena: 4/6
©Reading My Love
Okładka posiada skrzydełka, co jest świetnym rozwiązaniem dla dodatkowej ochrony książki. Na jednym z nich poznamy trzy wcześniejsze powieści pisarki i o samej autorce słów kilka. Na drugim przeczytamy kilka słów napisanych przez dwie blogerki.
Z kolei okładka, utrzymana jest w niemal identycznym stylu jak poprzednie trzy powieści. Podoba mi się to, ponieważ z pewnością pięknie się komponują na półeczce. Jestem przekonana, że na pewno kiedyś je wszystkie skompletuję. Świetny grzbiet, a kolorystyka jego jak i całej okładki przeważa w szarości różu i bieli. Idealnie wręcz. Widzimy również mężczyznę i kobietę. Może jest nim Brogan i Lydia? Całkiem możliwe.

Autorka, Mia Sheridan posługuje się niebywale lekkim piórem. Potrafi już po kilku pierwszych zdaniach zaczarować czytelnika, wprowadzić w wir wydarzeń. Cieszę się, że poprowadziła narrację dwuosobową. Czytamy o myślach nie tylko Lydii, ale i Brogana. Kolejne strony znikały w szaleńczym tempie, bo jak miałam dłuższą chwilę, to kontynuowałam lekturę i doczytałam do ostatniej kropki niemal jednym tchem. Wydawać by się mogło, że zajęła mi dużo czasu, a tak naprawdę piorunem ją przeczytałam. Lekkie i przyjemne pióro, historia możnaby pomyśleć, że banalna, ale jednak nie patrzyło się na nią pod tym względem. Czytało się z rosnącą ciekawością, po prostu. Cieszę się, że utrzymała ten sam poziom, chociaż mogłoby być lepiej, ciut lepiej. Ale pod jakim względem?
Emocji. Brakowało mi tego, że nie zostałam wstrząśnięta. Że te emocje nie były tak silne, nie oddziaływały na mnie. Niestety ostatnio trafiam na takie lektury gdzie ciężko jest mi je poczuć. Ale nic na to nie poradzę, bo albo to książkom tego brakuje, albo ja jestem jaka inna, poprzestawiałam się czy cuś. Owszem, chwilami czułam szybsze bicie serca, ale nic poza tym. Chciałam czuć więcej, tak jak przy pierwszym spotkaniu z pisarką. Mogłabym powiedzieć, że jest to stąpanie po cienkim lodzie, który może pęknąć w każdej chwili, ułamku sekundy. Momentami było tak, że przyłapywałam się na tym, że obchodzę się z tą książką jak... z jajkiem. Nie chciałam, by wszystko się rozsypało jak domek z kart.

Brogan to przystojny młody chłopak, którego widzimy jako pomocnika ogrodnika u De Havillandów. Widzimy go również jako przystojnego niemal amanta, który ciężką pracą zapewnił byt sobie i swojej siostrze. Wydaje mi się, że jest postacią całkiem w porządku, chociaż jego młodsza wersja podobała mi się znacznie bardziej. Bo jego przemiana i wredność... no cóż. Nie do końca przypadły mi do gustu. Niemniej jednak będę go mile wspominać.
Z kolei Lydia nie podobała mi się już na samym początku. Jej pierwsze wrażenie na mnie zostało nie zmienione do samego końca i nic nie jest w stanie zmienić mojego stosunku do niej. Rozpieszczona dziewucha, bez skrupułów. Głupia dziewucha.
Postacie są dobrze wykreowane, realne. Jedynie mogłabym pokręcić nosem dlatego, że są niemal idealni. Są super piękni najpiękniejsi, a tym można już za przeproszeniem wymiotować. Za dużo tego w literaturze tego typu - przynajmniej takie jest moje zdanie.

Reasumując, jeżeli czytaliście inne powieści Mii Sheridan i podobały się Wam, to i ta przypadnie Wam do gustu. Niestety odnoszę wrażenie, że chyba Bez słów było jak dla mnie lepszą historią, taką bardziej... niepowtarzalną. Bohaterów wprawdzie macie zróżnicowanych. Pisarka pokusiła się na to, by pokazać jak przewrotne może okazać się życie. Jak szybko potrafią się role życiowe odwrócić.
Uważam, że jest dość dobrą lekturą, napisaną lekkim, przystępnym i przyjemnym językiem. Sięgnąć może po nią każdy, kto ma na nią ochotę. Ja polecam.


Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Brogan kochał się w Lydii od zawsze. Była jednak córką mężczyzny, który zatrudniał jego ojca w charakterze ogrodnika i z uprzejmości pozwolił im mieszkać na terenie swojej posesji. Brogan musiał szybko dorosnąć, by pomagać ojcu, który nie radził sobie z alkoholem i młodszej siostrze, która miała problemy zdrowotne. Miłość do Lydii była inna, wyjątkowa. Niestety to właśnie przez nią został ciężko zraniony i odebrała mu wszystko co miał, chociaż było tego bardzo niewiele. Przez to wszystko stał się wyrachowany, skupiony na własnym biznesie i przede wszystkim głodny zemsty...

Lydia była niegdyś bogata, bezpieczna i kochana. Miała matkę, ojca i brata oraz Brogana, w którym była skrycie zakochana, teraz to wszystko się zmieniło. Razem z bratem zostali sami, a rodzinna firma, która niegdyś dobrze prosperowała jest na skraju bankructwa. Lydia robi wszystko, żeby ją uratować, ale sama nie jest w stanie sobie poradzić. Właścicielem firmy jest jej brat, który nie rozstaje się z butelką i uprawia nielegalny hazard, a to wszystko kosztem firmy. Pewnego dnia jej brat zadziera z niewłaściwymi ludźmi, a co najgorsze zastawia firmę i przegrywa...

Lydia i Brogan spotykają się ponownie. Czy jednak miłość znajdzie podatny grunt by zakwitnąć?

Mia Sheridan ma swój schemat i nie piszę tego w sensie pejoratywnym. Ta autorka ma tendencję do tworzenia historii odrobinę odrealnionych. Czasami wydaje nam się, że toczą się w zupełnie innym świecie. Zawsze jest ona i on, są skrzywdzeni, mają swoje problemy, które ich dzielą albo zbliżają do siebie i zawsze jest miłość, której los rzuca kłody pod nogi. Szkielet fabularny jej powieści zawsze jest przez to do siebie podobny, a jednak zawsze porusza inny problem, w jej powieściach odnajduje się niezwykłą głębię przez co wydają się wyjątkowe w swej zwyczajności. W Bez uczuć nie ma "nic nowego", a jednak wiele osób odnajdzie w niej głębię i być może ich poruszy.

Postać Brogana jest niezwykle interesująca, gdyż złożona z wielu sprzeczności. Z jednej strony mamy do czynienia z osobą, która zna smak biedy i stara się pomagać wszystkim w koło. Z drugiej z bezwzględnym biznesmenem, który dąży do zemsty. Dodatkowo jeszcze jest to postać, która "kara siebie" za własne wybory, jeżeli później uważa, że nie były słuszne. Brogan jest postacią tak sprzeczną, że czasami jego kreacja wydaje się niekonsekwentna. Nie można mu jednak odmówić tego, że ożywia akcję.

W Bez uczuć Mia Sheridan porusza kolejne problemy codziennego życia. I tak mamy tutaj problem mezaliansu, ślepej zemsty, która staje się mieczem obosiecznym, niewypowiedzianych słów, które komplikują i ranią oraz zazdrości i bycia niedocenianym przez rodziców.

Styl Sheridan jak zwykle nie zawodzi. Szczególnie w przypadku opisywania miłości, która jak zwykle jest czysta, pozbawiona jakichkolwiek wad, a jednocześnie trudna i powodująca niezwykłe cierpienie. Za to fabuła wydaje się odrobinę niechlujna. Miejscami wydaje nam się, że czytamy nie jedną powieść, a kilka urwanych.

Bez uczuć to kolejna dobra powieść Sheridan, która powinna przypaść do gustu wszystkim jej fanom. Nadal uważam, że autorka nie pobiła bestsellerowego Bez słów. Seria jednak trzyma poziom, a ja jestem ciekawa kolejnych książek autorki.

Ocena: 5/6
©Recenzje z pazurem
Młodzieńcza miłość Brogana i Lydii nie miała najmniejszych szans na przetrwanie. Niegdyś on był biednym synem ogrodnika i pijaka, a ona – córką właściciela ogromnej posiadłości. Teraz jednak sytuacja odwraca się i to dziewczyna jest zmuszona prosić dawnego ukochanego o pomoc. Jednak Brogan poprzysiągł sobie zemstę w odwecie za dawne krzywdy. Czy zdecydują się dać sobie jeszcze jedną szansę, czy może pozostaną przy życiu bez uczuć?

O romansach Mii Sheridan głośno było w blogosferze już od dawna. Większość opinii brzmiała na tyle pozytywnie, że i ja skusiłam się w końcu na jej najnowszą powieść.

Już na samym początku lektury wiedziałam, że nie będzie to nic nowatorskiego ani tym bardziej oryginalnego, ale zwykły i do bólu przewidywalny schemat. Trzeba przyznać, że Bez uczuć czyta się naprawdę dobrze, żeby nie powiedzieć świetnie. Rozdziały są krótkie, a styl pisarski autorki sprawia, że połykanie kolejnych stron przychodzi wręcz odruchowo. Warto wspomnieć także o tym, że ten romans aż iskrzy od namiętności. Jednak (na całe szczęście) sceny erotyczne nie przekraczają granicy dobrego smaku, nie ociekają wulgarnością ani nie powodują mojego obrzydzenia, czego się obawiałam.

Owszem, Lydia była księżniczką, lecz gdy się do mnie uśmiechała, miałem wrażenie, że moje serce robi salto.

Autorka dobrze opisuje bohaterów, którzy niekoniecznie zdobyli moją sympatię. Być może to dlatego, że wydawali mi się nieco zbyt schematyczni, zbyt przewidywalni i zbyt... nijacy? Styl bycia Lydii trochę mnie irytował, a w szczególności jej skupienie na sobie i własnych krzywdach na początku książki. Z czasem udało mi się do tego przyzwyczaić i zrozumieć, że razem z Broganem sami gubią się w swoich uczuciach. Że sami nie wiedzą, kim są, czego dokładnie pragną i co powinni zrobić w sytuacji, w jakiej się znaleźli. Pisarce całkiem nieźle udało się odwzorować ich uczucia, jakie przeżywali – jak na dłoni oglądamy ich zmagania i niepewność, ich spontaniczne decyzje i związane z nimi zawirowania. Muszę powiedzieć, że po tej powieści spodziewałam się odrobiny więcej napięcia, odrobiny więcej zwrotów akcji, może odrobiny strachu i lęku... Co trochę mnie zastanawia, to tytuł, który moim skromnym zdaniem nie najlepiej pasuje do fabuły. Owszem, bohaterowie po nieszczęśliwym końcu zauroczenia nigdy nie związali się tak naprawdę z nikim innym, ale nie oznacza to, że pozbyli się emocji w swoim życiu... bo uczucia to przecież nie tylko miłość, prawda?

Bez uczuć to moje pierwsze i całkiem udane spotkanie z powieścią Mii Sheridan. Książkę polecam miłośniczkom lekkich romansów na kilka wieczorów.

Ocena: 3+/6
©Caroline Livre
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć