ebook Fałszywy pocałunek
4.02 / 5.00 (liczba ocen: 36)

Fałszywy pocałunek
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 19.68
wciąż za drogo?
24.60 złpremium: 14.76 zł Lub 14.76 zł
19.68 zł Lub 17.71 zł
20.91 zł 10 zł na konto
24.60 zł
24.60 zł Lub 22.14 zł
17.90 zł
18.00 zł
19.68 zł
19.68 zł
20.30 zł
20.91 zł
21.92 zł
24.60 zł
24.60 zł
Inne proponowane

Obsypana wyróżnieniami powieść fantasy dla nastolatek. Księżniczka Lia nie chce małżeństwa wymuszonego racją stanu. Ucieka więc do odległej wsi, ale i tam wkrótce dosięgną ją dworskie knowania. Czy znajdzie się choć jedna osoba, która zdecyduje się stanąć po stronie bezbronnej dziewczyny?

Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighanów, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od przypisanej jej roli − pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego.
Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic – i jednocześnie odkrywa, że się zakochała.

Rankingi, w których znalazł się „Fałszywy pocałunek”:
– YALSA Najlepszy Wybór Nastolatków 2015
– Najlepsze Książki dla Nastolatków Indigo 2014
– Lista Książek Lone Star 2015
– Lista TAYSHAS 2015
– Dziesięć Najlepszych Powieści Miłosnych Booklist
– Nominacja do Goodreads Choice Awards 2014
– Nominacja do YALSA BFYA 2014
– Wyróżnienie Kirkus

Fałszywy pocałunek od Mary E. Pearson możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Spełnianie jednego marzenia może zająć całe lata. Ale wystarczy ułamek sekundy, by wszystkie legły w gruzach.
Spełnianie jednego marzenia może zająć całe lata. Ale wystarczy ułamek sekundy, by wszystkie legły w gruzach.

Na księżniczce Arabelli spoczywa ogromny obowiązek. Jest ona Pierwszą Córką w królestwie Morrighanów. W kraju tym ponad wszystko szanuje się tradycję i powinność. Lia, bo tak nazywają dziewczynę najbliżsi, zostaje przymuszona do zawarcia związku małżeńskiego z mężczyzną, którego nawet nie widziała. Zaaranżowany ślub ma pogodzić dwa zwaśnione mocarstwa. Kobieta nie potrafi się z tym pogodzić, nie tylko marzy o prawdziwej miłości, ale również nie chce być z kimś, komu partnerkę załatwił ojciec, wyłącznie dzięki swej władzy. Martwi ją także, iż nie posiada daru, jaki jest domeną Pierwszych Cór. W wielkim dniu wraz ze swoją służącą Pauline, która jest jej jedyną przyjaciółką, ucieka z królestwa. Ewakuację planowały już od dawna, miejscem schronienia ma być odległa, rodzinna wieś służki.

Arabella pragnie odtąd wieść zupełnie odmienne życie, przyjmuje nową tożsamość i rozpoczyna pracę w gospodzie, by zarobić na swoje utrzymanie. Niebawem zostaje oskarżona o zdradę i król wysyła za nią list gończy. Lia nie ma pojęcia, że nie tylko władze jej poszukują. Zarówno porzucony książę, jak i wynajęty zabójca, zrobią wszystko, by móc się do niej zbliżyć. Co gorsza, z czasem dziewczyna zaczyna darzyć dwóch nowo poznanych mężczyzn coraz cieplejszymi uczuciami. Oni także nie pozostają obojętni na jej wdzięk, tym bardziej, że dostrzegają, iż wcale nie zachowuje się jak wyniosła księżniczka. Wkrótce okazuje się, że decyzja podjęta przez Arabellę, może mieć tragiczny skutek na życie najbliższych.

Czy dziewczyna zdecyduje się powrócić do domu i ponieść wymierzoną przez władzę karę?
Czy uczucia mężczyzn są szczere?
I kim tak naprawdę jest Lia?

Przez całe życie marzyłam o tym, że ktoś pokocha mnie za to, jaka jestem. Taką, jaka jestem. Nie córkę króla. Nie Pierwszą Córkę. Po prostu mnie. A już na pewno nie dlatego, że nakazał mu jakiś świstek papieru.

Są takie książki, w których zakochuję się już od pierwszych stron. Dokładnie tak było w przypadku Fałszywego pocałunku. Od jakiegoś czasu czytałam same pozytywne recenzje tej powieści i wiedziałam, że spodoba mi się owa lektura o księżniczce, szukającej prawdziwej miłości, nie sadziłam jednak, że aż tak mnie oczaruje. Pozycja jest dość obszerna, ale moim zdaniem mogłaby być o połowę dłuższa, bym mogła nasycić się nią w pełni.

Niech was nie zmyli początkowy opis, nie jest to bowiem tandetna, romantyczna historyjka. Wątek miłosny nie został ukazany standardowo, każdy z bohaterów skrywa, kim naprawdę jest, ma swój cel do wykonania, doprawdy walczy ze stopniowo rozwijającym się uczuciem. Co ciekawsze, całość poznajemy z różnych perspektyw, śledzimy myśli Arabelli, ale także księcia, zabójcy, Kadena oraz Rafe'a. Nie mamy jednak pojęcia kto jest kim. Autorka perfekcyjnie myli czytelnika, miesza mu w głowie. Osobiście, nie odgadłam, kto jest zabójcą, moje podejrzenia padły na niewłaściwą osobę.

Zmrużył oczy, jakby zastanawiał się nad ciężarem tego, co niewybaczalne. To właśnie w nim kochałam i jednocześnie nienawidziłam. Stanowił dla mnie nieustanne wyzwanie, ale też uważnie mnie słuchał. Tak jakby każde wypowiedziane przeze mnie słowo miało znaczenie.

Na uwagę zasługuje przede wszystkim tło tej wspanialej historii. Klimat jest baśniowy, po prostu magiczny, wiąże się to nie tylko z próbą odkrycia daru przez bohaterkę, czy jej niezwykłym tatuażem, ale również z fragmentami ksiąg, które rozbudzają wyobraźnię do granic i każą szukać w całej sytuacji głębszego, symbolicznego znaczenia.

Postacie nakreślone przez autorkę są wyraziste, intrygujące, autentyczne. Księżniczka od pierwszych stron zyskała moją sympatię, nie była rozpieszczoną, egoistyczną i wyniosłą damą. To dziewczyna, która ma marzenia, potrafi pracować, traktuje wszystkich na równi, ale także nie pozwoli sobie wejść na głowę. Bez problemu radziła sobie w gospodzie, skutecznie gasiła zaczepki niegrzecznych klientów. Była także oddaną przyjaciółką, troszczyła się o najbliższych, potrafiła dla nich się poświęcić. Postacie męskie natomiast wzbudzały skrajne uczucia. To zdecydowanie intrygujący mężczyźni, których zarazem się kocha, jak i nienawidzi. Bycie świadkiem, jak brną dalej w swoje skazane na porażkę kłamstwa, wzbudziło wiele intensywnych emocji.

Sytuacja już i tak wyglądała bardzo kiepsko. Gdybym tylko miał w sobie tyle odwagi, by nie zgodzić się na małżeństwo, nigdy nie musiałaby ode mnie uciekać, nigdy nikt nie trzymałby noża przy jej gardle, nigdy nie musiałaby pracować w gospodzie z takim obleśnym typem jak Enzo. Gdybym zaczął działać - tak, by ona nie musiała tego robić, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej.

Powieść napisana jest językiem lekkim, przyjemnym i niezwykle sugestywnym. Możemy dzięki temu przeżywać przygodę Arabelli jak własną, to niesamowita, porywająca podróż do magicznego, fascynującego świata, która pozostawi po sobie ślad w sercu już na zawsze. Przepadłam w tej angażującej historii bez pamięci i do dziś nie potrafię otrząsnąć się z uczuć, jakie we mnie wywołała.

Czy on w ogóle wie, co to jest miłość? A czy ja wiem? Chyba nawet moi rodzice tego nie wiedzą. Podłożyłam ręce pod głowę. Może nie było sposobu, żeby to zdefiniować. Może istniało tyle odcieni miłości, ile odcieni błękitu na niebie.

Akcja książki jest niesłychanie wartka, pełna zwrotów akcji, co rusz pojawiają się nowe postacie, które wprowadzają ważne, intrygujące zmiany. W momencie, gdy czytelnik spodziewa się szczęśliwego finału, sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Wydarzenia nie tylko zaskakują, ale z każdą stroną stają się coraz bardziej niebezpieczne, przyprawiają czytającego o zawrót głowy. To sprawia, że w napięciu, z wypiekami na twarzy, pożeramy kolejne strony i nie możemy się oderwać, nim nie dotrzemy do końca. Finał zaś pozostawia w zaciekawieniu i niedosycie.

Jeśli komuś nie można ufać w miłości, to nie można mu ufać w niczym. Niektórych rzeczy nie można wybaczyć.

Fałszywy pocałunek to wyjątkowa, zniewalająca i fascynująca historia, która zabierze was w magiczne czasy, gdzie żyją królewny i rycerze na białych koniach, dylematy między marzeniami a powinnością, wynikającą z pochodzenia, są na porządku dziennym, a w tle stale toczy się okrutna walka dobra ze złem. Intrygujący, frapujący trójkąt miłosny, genialna intryga, mroczne sekrety, niebezpieczeństwo, powodujące skoki adrenaliny i baśniowy klimat formują razem hipnotyzującą opowieść, w której przepadniecie bez pamięci. Bohaterowie skradną wasze serca, dlatego nie będziecie chcieli się z nimi rozstawać. Nie łudźcie się jednak, iż jest to lektura, którą da się dawkować, pochłonie was bez reszty! Niezwykle przyjemna i angażująca pozycja, która przeniesie Was do fantastycznej rzeczywistości, by zafundować długie chwile zapomnienia i niesłychanego relaksu! Polecam gorąco wszystkim, nie tylko kobietom, które w dzieciństwie marzyły, by zostać księżniczką!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Oglądaliście kiedyś "Księżniczkę i łowcę"? O głównej bohaterce można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że jest potulna niczym baranek i wrażliwa jak Róża z Małego księcia. Podobną i równie delikatną księżniczką jest Lia z Fałszywego pocałunku Mary E. Pearson, w którym magia miesza się z brutalnością, a kłamstwo stosowane jest częściej niż prawda.
Ta baśń nie będzie ani odrobinę baśniowa.

Lia jest księżniczką - i jak na księżniczkę przystało - ma poślubić księcia. Mężczyznę, którego nie tyle nie zna, co nigdy nawet nie spotkała.
Lia ma też własny plan na życie, a ten nie obejmuje małżeństwa z obcą osobą. Ucieka więc z domu, rujnując tym samym kruche porozumienie między dwoma rodami.
Schronienie znajduje w małej wiosce, a pracę w niewielkiej gospodzie. Życie zaczyna jawić jej się w jasnych barwach, a na horyzoncie pojawia się dwóch przystojnych młodzieńców, gotowych skraść jej serce. Nie wie jednak, że każdy z nich ma do odbycia własną krucjatę.

Jeden z nich musi ją zabić.
Drugi to porzucony niemal przed ołtarzem książę.

Kto zostanie zwycięzcą...?

Przeczytałam w swoim życiu naprawdę wiele książek, ale jeszcze nigdy dotąd nie trafiłam na taką, która choć trochę przypominałaby Fałszywy pocałunek. Ni to romans, ni powieść historyczna, nawet nie zwykła przygodówka i nie klasyczne fantasy - sporym wyzwaniem jest przypisanie tej powieści do jednego tylko gatunku (co absolutnie nie jest wadą!). Mary E. Pearson stworzyła tak smaczne gatunkowe combo, że naprawdę trudno o to, by komukolwiek nie przypadło ono do gustu. Wykreowała charakternvch i odważnych (no, przeważnie) bohaterów, którzy wzbudzają sympatię i mało kiedy doprowadzają do szewskiej pasji (co nie ukrywajmy, jest sztuką w tego typu książkach). Niektórym przeszkadzać może rozgrywający się na kartach powieści trójkąt miłosny (do przesady przecież wykorzystywany w literaturze młodzieżowej), mnie jednak zbytnio nie raził, może dlatego, że był dosyć subtelny. Fenomenalnym zabiegiem było ukrycie prawdziwej tożsamości Księcia i Zabójcy (oczywiście do pewnego momentu) - wiemy, że o względy Lii z różnych powodów zabiega dwóch mężczyzn, nie wiemy jednak, który z nich jest tym, który ma ją zgładzić, a który tym, którego niegdyś odtrąciła. Próbowałam wywnioskować to z części, w którym autorka oddawała im narrację, próbowałam czytać między wierszami, ale cóż, niestety, poniosłam sromotną klęskę. Brawo, pani Pearson, zwykle niełatwo jest wyprowadzić mnie w pole.

Pamiętajcie jednak, że Fałszywy pocałunek to nie tylko trójkąt miłosny, to także opowieść o często skomplikowanych relacjach rodzinnych, o konflikcie między pragnieniami, a powinnością. Gdzieś w tle pojawiają się też duchy przeszłości, a pochopnie podjęte decyzje okazują się być tragiczne w skutkach. Akcja jest dynamiczna, dialogi żwawe i nieoderwane od rzeczywistości, a sam pomysł na fabułę i stylizowanie powieści na książkę historyczną (choć w gruncie rzeczy wcale nią przecież nie jest) okazały się strzałem w dziesiątkę.
Czegóż chcieć więcej?

Jeśli lubicie nieoczywistych bohaterów i niełatwe wybory, jeśli przepadacie za pełnymi akcji i nieoczekiwanych wydarzeń powieściami i jeśli odrobinę przejadły Wam się już księżniczki rodem z bajek Disneya, to "Fałszywy pocałunek" Mary E. Pearson jest książką, którą zdecydowanie powinniście się zainteresować.
Tym bardziej, że już niebawem usłyszeć będzie można o jej kontynuacji.

Ocena: 4/6
©Półka na książki
Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic - i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.

Tęskniłam. Naprawdę tęskniłam za specyficznym piórem Pearson. Już od pierwszych kilku zdań poczułam niesamowitą więź, jaką czułam czytając Przebudzenie Jenny Fox. Uświadomiłam sobie, jak bardzo brakowało mi jej pióra. Jednak w końcu sięgnęłam po Fałszywy pocałunek i nie spodziewałam się aż takiego zaskoczenia. Autorka ma w swoim piórze coś, co wciąga niesamowicie i powoduje, że czyta się z zapartym tchem. Wszystko, co podaje nam na tacy zabieramy z ogromną łapczywością i pozwalamy, by wodziła nas za sam czubek nosa przez prawie całą powieść. Zaskakuje nas non stop, rzuca kłody pod nogi, a my zapatrzeni jak krowa w malowane wrota idziemy za bohaterami niemal depcząc im po piętach.
Ogromnie się ciesze z ponownego spotkania z piórem autorki, bowiem zostałam usatysfakcjonowana! Nawet śmiem twierdzić, że ta książka jest tak dobra jak Dwór cierni i róż, który również mnie zachwycił. Ato przecież nie mój czytelniczy gust, prawda?
A jednak po przeczytaniu Fałszywego pocałunku dochodzę do wniosku, że mogę nawet bardzo lubić się z fantastyką. O ile jest napisana po mistrzowsku jak recenzowana przeze mnie lektura.
Lia, nasza Pierwsza Córka początkowo wydawała mi się denerwująca. Jednak za każdym niemal razem przyznawałam jej rację i po głębszym zastanowieniu zrobiłabym tak jak ona. Nie lubię, gdy się mnie do czegoś zmusza więc bardzo dobrze znałam jej emocje. Z każdą kolejną stroną Lia zdobywała moją sympatię.
Pauline, najlepsza przyjaciółka Lii wydała się być również miłą i sympatyczną dziewczyną, jednak o niej było zbyt mało w tej książce. Autorka skupiła się bardziej na miłosnym trójkącie: Lia, Kaden i Rafe.
Co do Kadena miałam mieszane uczucia, jakoś nie potrafiłam zapałać do niego sympatią od samego początku i cieszę się, że nie byłam do niego przekonana.
Z kolei Rafe... mogłabym czytać o nim i czytać. Od razu moja intuicja podpowiedziała mi, że mimo wszystko będę mogła mu zaufać. A jak wyszło? No cóż, sami zobaczycie, jak przeczytacie książkę. Już tęsknię za Rafe, Lią, Pauliną... Ciekawe, kiedy drugi tom?! Bo ja już nie mogę się doczekać, naprawdę.
Pearson wykreowała wspaniałe postacie, które są specyficzne, a niektóre mają pewien DAR. W tej części jednak mało było o owym darze bohaterów, więc nie będę się nad nim rozwodzić. Stwierdzam więc, że bohaterowie zasługują na uznanie czytelników.
Emocje, akcja, fabuła?
Może gdzieś dopatrzycie się schematów, jeśli czytujecie fantastykę. Ja jestem w tym gatunku totalnym świeżakiem i jestem pod wpływem magicznego zauroczenia pierwszym tomem Kronik ocalałych. Dla mnie wszystko jest nowe, dobre i w ogóle. Jakie okaże się dla Was? Musicie mi koniecznie dać znać po przeczytaniu.
Fabuła wydała mi się ciekawie skonstruowana i zaplanowana. Widzimy walkę dobra ze złem, aranżowane małżeństwo, bunt, walkę... Śmierć również nas nie ominie. Jednak dzięki temu powieść wydaje się żywa, pełna akcji, bo ciągle coś się dzieje. Pisarka co krok zaskakuje nas czymś innym. Czytając spokojnie nie spodziewamy się, że na następnej stronicy czeka nas coś, co wywróci i zmieni świat bohaterów. Co zmieni ich postępowanie, myślenie...I za to wielkie brawa się należą, ale i pochwały. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem.
Może nie od samego początku czułam emocje, jakie czaiły się na kartkach tej powieści, ale gdy już wszystko nabrało swojego tempa, a akcja znacznie przyśpieszyła, czytałam książkę jak bym się z kimś ścigała. Byłam tak ciekawa tego, co się wydarzy na kolejnej stronie, że przestałam robić przerwy i nawet nie dałam rady oderwać się od lektury. A gdy zaczęłam odczuwać emocje bohaterów to już kompletnie Mary E.Pearson miała mnie w garści.

Jestem zadowolona, usatysfakcjonowana i z niecierpliwością czekam na kontynuację! Do tego stopnia książka mnie oczarowała, że przy wypłacie muszę ją sobie sprawić. Muszę mieć pierwszy tom, by później móc zamówić kolejne dwa, a nie męczyć się i czekać aż pozostałe pojawią się w bibliotece. Nie spodziewałam się, że autorka do tego stopnia mnie zaskoczy i spowoduje, że będę tak żywo zainteresowana całą trylogią.
Styl autorki jest świetny, czyta się szybko i przyjemnie, postacie zasługują na naszą sympatię. Akcja gna do przodu, niespodzianek jest wiele, ale i odczujemy emocje bohaterów. To również jest ważne. Może nie przynosi nam owa lektura jakichś mądrości, ale jest to jedna z książek gatunku fantastyki, która spodobała mi się bardzo i wierzę, że i Wam przypadnie do gustu. Inaczej być nie może!
Trzy razy na tak, Moi Kochani! Nie traćcie czasu i biegnijcie do księgarni czy biblioteki i czytajcie Fałszywy pocałunek bo jest warto poświęcić temu grubaskowi swój czas!

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Królewskie rody, wrogie królestwa w świecie fantasy, szczypta magii, niebezpieczni barbarzyńcy, odważne patrole na granicach, w tym wszystkim zaś piękna, ale krnąbrna księżniczka obdarzona niezwykłym darem i zakochani w niej mężczyźni. Brzmi znajomo? Ależ tak. Ci, którzy czytają powieści z gatunku fantasy z pewnością znają i lubią wszystkie wymienione wyżej elementy. Nieważne, że czasem jest schematycznie, że bohaterowie podobni, krajobrazy łudząco przypominają te, które widzieliśmy już nie raz i nie dwa. Cóż z tego, skoro jest nam dane przeżyć ciekawą historię i zaprzyjaźnić z nowymi bohaterami. Tak jest w przypadku najnowszej serii fantasy Kroniki Ocalałych autorstwa Mary E. Pearson. Na naszym rynku ukazała się pierwsza część serii, czyli powieść, pt. Fałszywy pocałunek.

Główną bohaterką powieści Mary E. Pearson jest Lia - nastoletnia księżniczka, pierwsza córka domu Morrighanów, w królestwie słynącym z przywiązania do tradycji i przedkładającym poczucie obowiązku nad osobiste pragnienia. Gdy rodzice Lii aranżują małżeństwo córki, aby umocnić polityczny, międzypaństwowy sojusz, dziewczyna sprzeciwia się ich woli i potajemnie ucieka, niemal sprzed ołtarza. Zdając sobie sprawę, że naraziła apodyktycznego ojca na śmieszność, a królestwo na niebezpieczeństwo, znajduje sobie nowe miejsce do życia. W dalekiej wsi, Lia i jej najbliższa przyjaciółka, towarzyszka doli i niedoli, postanawiają osiedlić się i zmienić dotychczasowy tryb życia.
Zmiany dotyczą przede wszystkim wizerunku i sposobu bycia. Księżniczka pozbywa się dawnych przyzwyczajeń. Poznaje smak ciężkiej pracy, ale także uroki prostego życia wśród przyjaznych ludzi. Niestety, w ślad za arystokratycznym zbiegiem wysłano łowców, którzy kierują się różnymi pobudkami. Wśród nich znajduje się dwóch nieznajomych mężczyzn. Ich pojawienie się w wiosce wzbudza w sercu Lii nadzieję na znalezienie prawdziwej i szczerej miłości. Niestety, dziewczyna nie wie, że jednym z nowych przybyszów jest odtrącony przez nią książę, a także specjalnie wyszkolony zabójca. Obaj mają swoje powody, żeby odnaleźć zbiegłą księżniczkę, choć nie wszystko wydaje się być jasne dla czytelnika, co jest w tym wypadku zaletą. Przez długi czas autorce udaje się ukryć tożsamość bohaterów, dzięki temu zabiegowi odkrywanie wszystkich tajemnic okazuje się czystą przyjemnością.

Miłosny trójkąt, w który zaangażowali się bohaterowie powieści Fałszywy pocałunek nie jest czymś wyjątkowym, ale dzięki niemu czytelnicy, a zwłaszcza czytelniczki, mają wiele okazji, żeby porównać wady i zalety Kadena i Rafe'a. Teoretycznie Lia wybiera jednego z nich, według mnie nie jest to jednak tak oczywiste. Warstwa romantyczna powieści na pewno znajdzie swoich zwolenników, chociaż z uwagi na nieco wyeksploatowany wątek trójkąta miłosnego, może być to również krytykowane. Mnie on nie przeszkadzał, mimo że działanie strzał Kupidyna jest tu wyjątkowo szybkie. Bohaterowie zakochują się w Lii od pierwszego wejrzenia. Dlaczego? Co ma w sobie dziewczyna z Morrighan? To już musicie sprawdzić samodzielnie, jeśli macie ochotę na przygodę w świecie stworzonym przez Mary E. Pearson.
Pomijając zewnętrzne atrybuty głównej bohaterki warto wspomnieć o jej przemianie wewnętrznej. Powoli, na naszych oczach, Lia przechodzi metamorfozę. W efekcie pod koniec powieści wydaje się być odważną i silną kobietą, która potrafi przedłożyć potrzeby innych nad swoje pragnienia. W jednym, przejmującym momencie zrozumiała, co jest jej przeznaczeniem.
Warstwa fabularna powieści została ciekawie skonstruowana. Wydarzenia zostały przedstawione z perspektywy kilku bohaterów, co jest atutem i pozwala spojrzeć na motywy, którymi kierują się postaci podejmując różne decyzje. Oczywiście, ich poczynania nie są zbyt skomplikowane, ale wzbudzają emocje i pozwalają sądzić, że w kolejnych częściach serii Kroniki Ocalałych zaskoczą nas jeszcze swoimi pomysłami.

Zakończenie powieści zamyka przygody bohaterów w najbardziej intrygującym momencie. W zawieszeniu akcji przyjdzie nam czekać do wydania następnego tomu przygód w świecie zwalczających się królestw, pradawnych wierzeń i tradycji przekazywanych przez stare księgi.

Co podobało mi się najbardziej w powieści Fałszywy pocałunek? Przede wszystkim folklor i mitologia świata przedstawionego przez Mary E. Pearson. Niektóre rozdziały przeplatane są fragmentami pieśni starożytnego świata Vendy. Mam nadzieję, że z czasem zostanie wyjaśniony wpływ tego dziedzictwa na sprawy królestwa Morrighan. Polubiłam główną bohaterkę, jej przyjaciółkę i...Kadena, który przy bliższym poznaniu zyskuje bardzo wiele.
Pewien fragment powieści był poruszający. Sprawił, że nabrałam przekonania do motywów postępowania księżniczki, która wówczas wydoroślała i zrozumiała, że nie zawsze można żyć zgodnie ze swoimi pragnieniami.

Fałszywy pocałunek to ciekawa pozycja wśród powieści z gatunku fantasy. Przeznaczona dla młodzieży i młodych dorosłych, ale starsi czytelnicy również znajdą przyjemność w jej lekturze. Do pewnego stopnia schematyczna, ma w sobie również nutę świeżości. Nie zawiodłam się na tej pozycji, ponieważ spędziłam miło czas w świecie stworzonym przez autorkę. Brakowało mi trochę informacji o rodzinie głównej bohaterki i wrogich królestwach, ale myślę, że pewne wątki zostaną rozwinięte w kolejnych tomach sagi o Ocalałych.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć