Felicia zaginęła
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.61 / 5.00
liczba ocen: 355
Ilość stron (szacowana): 328
cena: 13.95
Audioteka#Audioteka - 9 urodziny
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
13.95 zł
27.90 zł
16.80 zł
22.88 zł
23.72 zł
Pozostałe księgarnie
22.26 zł
23.10 zł
23.16 zł
23.72 zł
24.60 zł
25.11 zł
25.50 zł
27.90 zł
Opis:

Drugi tom bestsellerowego cyklu o komisarzu WILLIAMIE WISTINGU. Wielka gratka dla wielbicieli kryminałów. Jørn Lier Horst po mistrzowsku przedstawia śledztwa norweskiego policjanta z Larviku.

Obecnie w Norwegii jest prawie tysiąc zaginionych osób. Za każdym zniknięciem kryje się swoiste misterium, zagadka. Książka „Felicia zaginęła” opowiada jedną z takich historii.
Gdy komisarz William Wisting otwiera nową sprawę o zaginięcie, w tym samym czasie podczas prac budowlanych zostaje znalezione ciało kobiety. Dochodzenie odkrywa sieć kłamstw i brzemiennych w skutkach wydarzeń. Mimo że sprawa jest stara, jej dramatyczne następstwa wciąż są odczuwalne.
Wisting walczy z czasem i ze zbliżającym się przedawnieniem, a przede wszystkim – z tajemniczym mordercą, który myślał, że uda mu się uniknąć kary…

„Wstrząsające napięcie od pierwszej do ostatniej strony. Wyrażamy podziw i uznanie – po raz kolejny” – Knut Holt, Fædrelandsvennen

„…poruszająco dobry kryminał …czapki z głów. Niezwykle dobrze rozwinięta, wyrafinowana fabuła” – Terje Stemland, „Aftenposten”

W cyklu Jørna Liera Horsta o komisarzu WILLIAMIE WISTINGU ukazały się następujące tytuły:
0,5. Gdy mrok zapada (prequel)
1. Kluczowy świadek
2. Felicia zaginęła
3. Gdy sztorm nadchodzi
4. Når havet stilner (wydanie polskie w przygotowaniu)
5. Den eneste ene (wydanie polskie w przygotowaniu)
6. Szumowiny
7. Poza sezonem
8. Psy gończe
9. Jaskiniowiec
10. Ślepy trop

Recenzje blogerów
W przypisie do posłowia powieści Felicia zaginęła Jørna Liera Horsta można przeczytać, że tylko w samej Norwegii w roku 2017 miało miejsce aż 1327 zaginięć. Ściśle zaplanowane samobójstwa, uprowadzenia i bezwzględne morderstwa. Zaginięcia mogą mieć różne podłoże, ale niezależnie od ich przebiegu, za każdym kryje się człowiek i jego historia. Właśnie ten, wyraźnie społeczny motyw, wykorzystuje Horst do wykreowania intrygi kryminalnej w drugim dochodzeniu norweskiego komisarza, Williama Wistinga.

W trakcie prac budowlanych na drodze krajowej, wykopana zostaje szafka na ubrania, wewnątrz której znajdują się ludzkie zwłoki. Ofiara zostaje zidentyfikowana jako kobieta, która ćwierć wieku wcześniej zaginęła w nieznanych okolicznościach. Śledztwo wymaga pośpiechu, gdyż dosłownie za kilka dni sprawa ma ulec przedawnieniu. Trudne dochodzenie prowadzi doświadczony policjant, William Wisting, który w tym samym czasie przyjmuje zgłoszenie zaginięcia młodej mieszkanki miasta. Wszystko wskazuje na to, że dwie pozornie różne sprawy mają ze sobą wiele wspólnego…

Jørn Lier Horst buduje fabułę w sposób sukcesywny, umożliwiając odbiorcy płynne wdrożenie się w dwutorowo prowadzone śledztwo. Odpowiednio dostosowane tempo i zauważalnie krótkie rozdziały zdają się być czystym impulsem do zaangażowania się w lekturę, a dobrze spożytkowany motyw zaginięcia sprawia, że książka nabiera wyraźnie społecznego charakteru. Nie ma wątpliwości, że autor świadomie tworzy warstwę obyczajową, niejako podpowiadając czytelnikowi, że to właśnie w jej czeluściach należy szukać właściwych odpowiedzi. Co ważne, Horst w żaden sposób nie nagina rzeczywistości, od początku podąża tropem realnych zdarzeń i kreuje poszlaki na tyle metodycznie i przekonująco, że finalnie nabierają one nie tylko sensu fabularnego, ale też tworzą autentyczną przestrogę. Umiarkowana zawiłość fabularna sprawia, że czytelnik nie potrzebuje ogromnych pokładów skupienia, aby odpowiednio chłonąć wydarzenia, natomiast inne wrażenia przynosi sama zagadka kryminalna, prowadzona równolegle na dwóch frontach, która niezaprzeczalnie wymaga od odbiorcy zarówno uważnego czytania, jak i logicznego wyłapywania szczególików, tak skrzętnie ukrytych przez pisarza. Opisy prowadzonego dochodzenia potwierdzają, że autor posiada ogromną wiedzę ekspercką i bez najmniejszych oporów wykorzystuje ją do polepszenia jakości swojej powieści. Dzięki temu wykreowany proces śledczy jest nie tylko interesujący, ale też wiernie oddaje realia pracy norweskiej policji.

Kwintesencją powieści zdaje się być nie tyle pomysłowe wykorzystanie motywu zaginięcia, co główny śledczy, którego autor niewzruszenie kreuje na postać zaskakująco wręcz przyziemną. William Wisting to bowiem człowiek, jakich dużo, a jednocześnie bohater, jakich naprawdę niewiele. Mogłabym spokojnie napisać, że to najbardziej ludzki komisarz, z jakim literacko miałam do czynienia. Tylko on regularnie uzbraja własne myśli w tak powszednią czynność, jak jedzenie. Wystarczy, dla przykładu, nastawić obraz pamięci na inne kryminały i wtedy łatwo można dostrzec, jak ich bohaterowie niemal przez całe dochodzenie zamykają się na własną przyziemność. Jeżeli nawet zdarza im się wyjątkowo zajrzeć do lodówki – ta niespodziewanie okazuje się zionąć bezgraniczną pustką. Ogromnie cieszy mnie zatem fakt, że Horst odbiega od kreacji bohatera – nadczłowieka (również w kontekście działań zawodowych), ucieka też od tworzenia utartego już schematu samotnika lub indywidualisty. W zamian czytelnik otrzymuje we władanie człowieka z krwi i kości, o pospolitym wyglądzie, przeciętnych manierach i pozbawionym pewnej osobliwości charakterze. Autor udowadnia tym samym, że książkowy śledczy nie musi mieć paranoicznych uzależnień, nie musi mieć horrendalnie widocznych skaz, nie muszą go też ścigać wstrząsające demony przeszłości, aby mógł on w oczach odbiorcy stać się postacią wiarygodną, intrygującą i przede wszystkim pamiętliwą. Domyślam się, że Horst w kolejnych tomach utoruje Wistingowi drogę pod dużą górkę, ale na tym konkretnym etapie delektuję się tak autentyczną kreacją.

Felicia zaginęła to kryminał wyssany wprost z norweskiej rzeczywistości, otulony szeroką warstwą ludzkiego dramatu i jednocześnie utrwalający wizerunek doszczętnie przyziemnego komisarza. Autor zadbał tu niemal o wszystko, precyzyjnie opisując kolejne kroki śledztwa i odpowiednio dawkując tak pożądany gatunkowo poziom napięcia. Chociaż sam motyw zaginięcia może się pierwotnie wydać mocno przemielony, to jednak pan Jørn Lier Horst potwierdza, że potrafi nie tylko wyjść poza znane schematy, ale też realnie zaskoczyć odbiorcę. Wszystkim miłośnikom gatunku – naprawdę polecam!

Ocena: 4+/6
©Mozaika Literacka
Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać pierwszy tom przygód komisarza Williama Wistinga. Kluczowy świadek był całkiem niezłym kryminałem, dlatego też z chęcią sięgnęłam po jego kontynuację. Jak na jego tle wypadła powieść Felicia zaginęła?

Komisarz William Wisting zostaje wezwany na miejsce makabrycznego znaleziska. Podczas przebudowy jednej z dróg ekipa drogowa odkryła metalową szafę z ukrytymi w niej szczątkami ludzkimi. Kobieta ta zginęła od strzału w głowę. Jak się wkrótce okazuje, to Felicia Natholm, która zaginęła bez wieści dwadzieścia pięć lat temu. Ktokolwiek dokonał tego morderstwa, może niedługo w ogóle uniknąć kary, bowiem brakuje zaledwie kilku dni, by sprawa jej śmierci uległa przedawnieniu. Czy uda mu się zdążyć wykryć sprawcę, zanim minie czas?
Równocześnie komisarz Wisiting przyjmuje zgłoszenie zaginięcia młodej dziewczyny. Andrea Amalie Lund wyszła z domu i nie wróciła, a zaniepokojony jej nieobecnością narzeczony postanowił zgłosić ten fakt na policję. Dziewczyna sporo niedawno przeszła i była w kiepskim stanie psychicznym. Czy mogła sobie coś zrobić? Co się z nią stało?
Priorytetem Wistinga staje się odnalezienie zaginionej, ale nie odpuszcza też wyjaśnienia zagadki z przeszłości. Wkrótce z zaskoczeniem odkrywa, że obie te sprawy mogą być ze sobą połączone.

Kluczowy świadek był debiutem Horsta i choć nie był on pozbawiony wad, ostatecznie okazał się całkiem niezłym kryminałem. W porównaniu z nim Felicia zaginęła podobała mi się zdecydowanie bardziej. Sprawa kryminalna, a raczej sprawy, jakimi tym razem zajął się komisarz Wisting, były o wiele bardziej złożone, a co za tym idzie, o wiele ciekawsze, aniżeli tajemnicza śmierć emeryta z poprzedniego tomu.

Przed komisarzem stoi zagadka śmierci zaginionej przed laty Felicii oraz sprawa zaginięcia Andrei. Oba śledztwa są wyścigiem z czasem. Z jednej strony Wisting musi spróbować rozwikłać sprawę z przeszłości, zanim ulegnie ona przedawnieniu, a morderca uniknie zasłużonej kary, z drugiej zaś wie, że czas działa na niekorzyść zaginionej dziewczyny, a szanse na odnalezienie jej żywej maleją z każdym dniem. Uciekający czas buduje tutaj aurę napięcia i oczekiwania, która jest niewątpliwym atutem tej powieści. Trudno się od niej oderwać, kiedy człowieka dręczy ciekawość tego, czy bohaterowi uda się wygrać z czasem i wykryć mordercę sprzed lat oraz odnaleźć zaginioną Andreę.

Przy Kluczowym świadku narzekałam na to, że tempo akcji i samo śledztwo toczyły się jakoś tak zbyt spokojnie. Tym razem na szczęście nie mogłam się już do tego przyczepić, bo w tym tomie policjanci muszą zdecydowanie mocniej zaangażować się w oba śledztwa, by móc popchnąć je naprzód. Śledczy co rusz przemieszczają się, by przesłuchiwać świadków, zbierać dowody, sprawdzać tropy czy konfrontować nowe dowody z wcześniej uzyskanymi informacjami. Skrupulatnie zbierają elementy zagadki w całość, ale nie jest to łatwe zadanie, kiedy wokół obu spraw mnożą się tajemnice i pytania, a niektóre z tropów prowadzą w ślepe zaułki i każą im zrobić dwa kroki wstecz. Jørn Lier Horst stworzył naprawdę intrygującą układankę, która mocno angażuje uwagę czytelnika.

Lekki styl autora i ciekawie pomyślana intryga sprawiają, że jego powieść czyta się z przyjemnością. Książka naprawdę wciąga, jednak i w stosunku do niej mam jedno „ale”. Obie sprawy zaczęły się zagadkowo, przystąpiono do śledztwa i powoli zaczęto odkrywać pewne fakty, jednak w którymś momencie poczułam, że za dużo dziwnych zbiegów okoliczności zaczyna tutaj wypływać na wierzch, przez co dosyć szybko wpadłam na trop, którym autor chciał poprowadzić fabułę powieści. Po przeczytaniu ćwierci książki wiedziałam już, kto stoi za śmiercią Felicii oraz jaki był jego motyw, równie szybko udało mi się domyślić także, dlaczego Andrea zniknęła. Jak się potem okazało, nie pomyliłam się, mimo iż po drodze pewne zdarzenie na chwilę zachwiało moją teorią. To na szczęście nie ujęło wiele z przyjemności płynącej z lektury. Czytałam, zastanawiając się, jak bliska jestem prawdy i jaką ewentualnie drogą dojdzie do takiego finału. Pozbawiłam się, co prawda, elementu zaskoczenia zakończeniem, ale pewne zaskakujące zwroty akcji samej powieści mi to wynagrodziły.

Felicia zaginęła, mimo małego „ale”, okazała się całkiem satysfakcjonującym kryminałem. Za mną dwie części przygód Williama Wistinga i, jak sądzę, to początek dłuższej przyjaźni z tą postacią. Na pewno sięgnę po kolejne tomy, bo Jørn Lier Horst pisze tak, że po prostu chce się to czytać. Polecam!

Ocena: 4/6
©Zaczytana Dolina
Przeglądając archiwum szwedzkich piosenek można natknąć się na wiele uroczych i melodyjnych utworów, które łatwo wpadają w ucho i przywołują miłe wspomnienia. Jednym z nich jest utwór nieżyjącego już od ponad trzydziestu lat szwedzko-holenderskiego pieśniarza, Cornelisa Vreeswijka, piękna i nostalgiczna piosenka zatytułowana Felicia - Adjö. Zarówno jej tytuł, jak i treść stały się ciekawym tłem dla kolejnej powieści kryminalnej autorstwa Jørna Liera Horsta, czyli Felicia zaginęła.

Tradycyjnie, podobnie jak w przypadku poprzednich tytułów norweskiego pisarza wydawanych w naszym kraju, z niecierpliwością czekałam na kolejne śledztwo prowadzone przez komisarza policji z Larviku. Poznałam go już na tyle dobrze, że z przyjemnością zaprosiłam do siebie, aby wraz z nim rozwiązać zagadkę kryminalną. Tym razem były dwie, tylko pozornie nie łączące się z sobą. Dwie sprawy - dwa tajemnicze zniknięcia. W tym samym czasie, gdy norweski Zarząd Dróg i Transportu zgłosił niecodzienne znalezisko na terenie budowy nowej drogi, mianowicie ciało anonimowej kobiety zamknięte w metalowej szafce, bez śladu zniknęła także młoda dziewczyna. Komisarz William Wisting otwiera sprawę zaginięcia sprzed dwudziestu pięciu lat, mając świadomość, że wkrótce ulegnie ona przedawnieniu, jednocześnie prowadzi współczesne śledztwo i szybko znajduje punkty wspólne łączące oba zdarzenia.

Sprawy komplikują się, wątki kryminalne świetnie łączą się z psychologiczno-społecznymi. Główny bohater i towarzyszący mu przedstawiciele policji próbują rozwiązywać piętrzące się zagadki, ale za każdym razem, gdy wydaje im się, że rozwiązanie znajduje się na wyciągnięcie ręki, pojawiają się nowe przesłanki. Kolejny ślepy trop, nowe zeznanie zmieniające postać rzeczy nie zrażają jednak dociekliwego śledczego. Jak to zwykle bywa u Horsta, śledztwo prowadzone jest wolno i konsekwentnie, idealnie wpasowując się w klimat niedużego, nieco sennego miasteczka, w którym budynek komendy policji zamykany jest w czasie weekendów. Oczywiście zmienia się to, gdy tylko dochodzi do niecodziennych zdarzeń, które zaburzają codzienny rytm pracy policjantów.

W powieści Felicia zaginęła kluczową rolę odgrywają przesłuchania świadków, mozolne badanie śladów, rzetelna praca członków zespołu śledczych, którzy spotykają się w sali konferencyjnej i prowadzą szereg rozmów. To wszystko oraz odrobina przeczucia, które towarzyszy głównemu bohaterowi powoli przybliża wszystkich do rozwiązania skomplikowanych spraw kryminalnych rozgrywających się wśród często szanowanych mieszkańców gminy. Dobra i dokładana praca policji, drobiazgowo ukazany tok myślenia detektywów, odpowiednio budowane napięcie sprawiają, że kryminał Jørna Liera Horsta zasługuje na uznanie. Po raz kolejny przekonałam się, że można napisać książkę, która mimo braku zapierających dech pościgów samochodowych, spektakularnych strzelanin czy mnogości brutalnych scen, jest fascynująca w treści. Być może dlatego, że w swej zwyczajności staje się wiarygodna i realna.

Jørn Lier Horst pisze kryminały w sposób, który najbardziej do mnie przemawia. Robi to tak, że szybko angażuję się we wszystkie opisywane sprawy kryminalne, jednocześnie lekturze towarzyszą mi refleksje na temat ludzkiej natury, przyczyn popełniania zbrodni, kondycji wymiaru sprawiedliwości. Treść pozbawiona nadmiernej dawki przemocy czy makabrycznych szczegółów, sprawia, że traktuję powieści autora jako idealny sposób spędzania czasu. Felicia zaginęła doskonale mieści się w zakresie moich oczekiwań.

Jeśli liczycie na profesjonalny i autentyczny kawałek literatury kryminalnej lub jeśli, tak jak ja, jesteście fanami twórczości Jørna Liera Horsta, a przy tym chcielibyście przyjrzeć się bliżej naturze Skandynawów, szczerze polecam powieść Felicia zaginęła. Nowych czytelników zachęcam do sięgania po inne tomy serii o komisarzu Williamie Wistingu.

Jeszcze w tym roku ukaże się kolejny tom, czyli Gdy sztorm nadchodzi. Już nie mogę się doczekać.
Na koniec, aby wprowadzić wszystkich w klimat powieści, zachęcam do wsłuchania się w piosenkę wspomnianego Cornelisa Vreeswijka. Podpowiem, że fragment tekstu w tłumaczeniu na język polski znajdziecie na kartach książki Felicia zaginęła. To nie jedyne odniesienia kulturowe. Powieść zawiera ich dużo więcej, także te polskie, ale to już musicie sprawdzić sami. Polecam!

Ocena: 6/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć