ebook Ogień przebudzenia
3.64 / 5.00 (liczba ocen: 527)

Ogień przebudzenia
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo MAG
Kategoria:  / /
E-book - najniższa cena: 20.25
Audiobook - najniższa cena: 26.94
wciąż za drogo?
37.67 złpremium: 24.30 zł Lub 24.30 zł
34.43 zł Lub 30.99 zł
40.50 zł
40.50 zł Lub 36.45 zł
20.25 zł
31.19 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Na terytoriach kontrolowanych przez Żelazny Syndykat Handlowy najcenniejszym towarem jest smocza krew. Spuszczana z trzymanych w niewoli lub odławianych w dziczy Czerwonych, Zielonych, Niebieskich i Czarnych, służy do wytwarzania eliksirów dających niewiarygodną moc. Smocze rody jednak słabną, a gdy wygasną całkowicie, wojna z Cesarstwem Corvuskim będzie nieunikniona...

Mało kto zna prawdę: smocze rody słabną, a gdy wygasną całkowicie, wojna z sąsiednim Cesarstwem Corvuskim będzie nieunikniona. Ostatnią nadzieją Syndykatu są pogłoski o istnieniu innej rasy smoków, znacznie potężniejszej od pozostałych. Nieliczni wybrańcy losu udają się na jej poszukiwania.
Claydon Torcreek – drobny złodziejaszek i niezarejestrowany Błogosławiony (ten, który umie korzystać z mocydawanej przez smoczą krew) – po wcieleniu do służby w Protektoracie zostaje wysłany w głąb dzikich, niezbadanych krain w poszukiwaniu stworzenia rodem z legend.
Lizanne Lethridge – kobieta-szpieg i znakomita zabójczyni – podczas misji na terytorium wroga musi stawić czoło wielkiemu zagrożeniu.
Podporucznik Corrick Hilemore służy na krążowniku Syndykatu, który w pogoni za okrutnymi rozbójnikami na odległych rubieżach napotyka inne, znacznie gorsze niebezpieczeństwo.
Kiedy żywoty ludzi i państw spotykają się i przeplatają, a to, co znane, zderza się z nieznanym, wszyscy troje muszą dołożyć wszelkich starań, żeby powstrzymać nadciągającą wojnę.

Ogień przebudzenia od Anthony Ryan możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Macie czasami tak, że spojrzycie na okładkę powieści, zerkniecie na opis i wiecie, że to jest absolutnie coś, co musicie w najbliższej przyszłości przeczytać? Ja tak miałam z Ogniem przebudzenia Anthony'ego Ryana. Chociaż wcześniej na naszym rynku wydawniczym pojawiła się Pieśń krwi oraz jej kontynuacja, Lord wieży, nie poświęciłam tym tytułom dłuższej chwili. Po przeczytaniu pierwszej części cyklu Draconis memoria wiem jednak, że nazwisko tego brytyjskiego autora powinnam zapamiętać na dłużej i śledzić jego nowości.

Co czytelnik ma więc szansę znaleźć w Ogniu przebudzenia? Żelazny Syndykat Handlowy, Błogosławieni, wolny rynek, na którym największą potęgę zdobywa ten, kto kontroluje produkcję oraz handel smoczą krwią i... oczywiście smoki. Smoki żyjące w niewoli dla krwi, dzięki czemu wybrańcy, pewien procent społeczeństwa, zdobywa szczególne umiejętności. Mogą być zwinniejsi oraz szybciej się leczyć (Zielona); przez pewien moment dzierżyć niesamowitą siłę (Czarna) czy władzę nad ogniem (Czerwona), jak i wchodzić w trans i porozumiewać się na duże odległości (Niebieska). Co jednak może się stać, kiedy źródło zacznie wysychać, a hodowane przez ludzi zwierzęta będą stawać się słabsze, a ich rody powoli obumierać?

Na samym początku załatwmy Sprawę Smoków. Sprawę Smoków, pisaną wielkimi literami, ponieważ to dla mnie też jeden z bardziej interesujących i "kontrowersyjnych" pomysłów przedstawionych w powieści. Anthony Ryan wziął jedno z bardziej czarujących i magicznych stworzeń, jakie można znaleźć w fantasy i zrobił z nich zwykle zwierzęta hodowlane. Ludzie mają pewien respekt przed tymi stworzeniami, jasne. Niestety bardziej dlatego, że to wielkie bydlęta, które mogą zmiażdżyć człowiekowi czaszkę jednym hapsnięciem niż dlatego, że są takie pełne wdzięku i finezji. Co prawda, Ogień przebudzenia niejednokrotnie wspomina o nacji, która swojego czasu bardzo czciła smoki i żyła z nimi w harmonii, co otwiera pole do dyskusji i możliwych teorii, jakie - mam wrażenie - będą tworzyć się już w następnym tomie. W pierwszej części jednak jest powiedziane jasno, że smoki są hodowane, a dzikie okazy łapane i trzymane w niewoli przez właśnie unikalność, jaką jest ich krew oraz możliwości, jakie daje.

Kiedy mamy w książce wyjątkowy środek, dający supermoce, powinniśmy mieć też grupę wybranych; nielicznych ludzi, mogących z niego korzystać. Anthony Ryan nie tłumaczy w Ogniu przebudzenia, jak człowiek może stać się/ urodzić się Błogosławionym, czyli osobą, której smocza krew nie wypala na skórze ran, a skonsumowany płyn, obdarza wyjątkowymi zdolnościami. Sam system magii od razu przypomniał mi Ostatnie Imperium Brandona Sandersona, gdzie bohaterowie połykali różne rodzaje metali (np. cynę, miedź) i dzięki temu zyskiwali dodatkowe umiejętności. Myślę, że nie popełnię gafy mówiąc, że fani Sandersona powinni sięgnąć po Draconis Memoria Ryana i przekonać się, czy powieść tego brytyjskiego autora też do nich przemówi. I nie chodzi mi tutaj tylko o leczenie kaca książkowego czymś podobnym fabularnie, ale też porównaniem stylu pisania. Anthony Ryan ma całkiem inny warsztat pisarski; buduje rozległy świat przedstawiony, ale tempo akcji jest wolniejsze, przez co czytelnik ma wrażenie, że niektóre wydarzenia bardzo się ciągną. Czytając Z mgły zrodzonego przeżyłam nie lada niespodziankę, ponieważ pewne wątki, które myślałam, że będą ciągnąć się aż do końca trylogii, znalazły swój finał już w pierwszej części. U Ryana tego nie ma.

W Ogniu przebudzenia ujęło mnie również to, jak bardzo ludzkich bohaterów stworzył autor. Doskonałym przykładem są tutaj protagoniści, chociaż postaci drugoplanowe także są niczego sobie. Trójka głównych bohaterów - Clay Torcreek, Lizanne Lethridge oraz Corrick Hilmore - to całkiem charakterni osobnicy, których czytelnik poznaje po trochu z każdą kolejną stroną. Chociaż na początku dowiadujemy się dla kogo pracują lub z kim wchodzą w konszachty, trudno orzec, jak się mogą w danych sytuacjach zachować. Wielką niespodzianką w tym temacie była dla mnie Lizanne. Nieraz byłam gotowa przysiąc, że zrobi coś całkowicie innego, a ona jednak na przekór wszystkiemu, zaskakiwała mnie raz po raz. Ich motywacje są zagmatwane, czasem niejasne. Każdy z nich ma własne słabości i bolączki, dzięki czemu sprawiają wrażenie bardzo prawdziwych. Jestem naprawdę ciekawa na co ich jeszcze stać i jak bardzo ewoluują na przestrzeni kolejnych części serii.

Poza tym steampunk! Anthony Ryan bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, tworząc niesamowicie klimatyczną atmosferę steampunku, a że zaraz po urban fantasy steampunk jest tym, co tygryski lubią najbardziej.... bardzo serduszkuję tę powieść! W Ogniu przebudzenia pojawia się wiele elementów, które świetnie eksplorują to, co w erze pary i maszyn najlepsze. Mamy tutaj rewolucję przemysłową, środki lokomocji napędzane przez Błogosławionych posługujących się Czerwoną, czas nowych wynalazków i prześcigania się coraz to nowymi pomysłami z konkurującymi mocarstwami. Zmodyfikowaną broń oraz urządzenia niezwykle podobne do naszych, a jednak w pewien sposób "udoskonalone" na rzecz fabuły oraz świata przedstawionego.

Powieść Anthony'ego Ryana to mieszanka interesujących pomysłów, jak również nieraz wykorzystywanych idei w książkach fantasy. Mieszanka, która nigdzie indziej nie miałaby racji bytu, a tutaj pobudza do życia intrygującą historię, o jakiej nie można przestać myśleć jeszcze długo po odłożeniu powieści na półkę. Jeśli do tej pory wahaliście się, czy sięgnąć po Ogień przebudzenia, mogę Wam z pełną odpowiedzialnością kazać wyruszyć do księgarni i zdobyć własny egzemplarz. Jestem jednak całkiem przekonana, że już na słowo "smoki" byliście kupieni, tak samo jak ja.

Ocena: 5/6
©Nocny Cień
Historię poznajemy z punktu widzenia trzech osób. Claydona Torcreeka, drobnego złodziejaszka i niezarejestrowanego Błogosławionego, Lizanne Lethridge, szpiega i zabójczyni, oraz Corricka Hilemore'a, służącego na jednym z okrętów Syndykatu. Za sprawą każdego z nich poznajemy inne wydarzenia, będące fragmentem większej całości. Przez co nie ma powielania informacji, zbędnych scen z ich udziałem, lecz wszystkie mają znaczenie i są niezbędne do zrozumienia całej historii. Każdy z tych bohaterów ma szereg indywidualnych cech wyglądu i charakteru, a często także odmienne zdanie na dany temat. Nie są to jednak postacie krystaliczne czyste, popełniają błędy i dopuszczają się niekiedy drastycznych czynów, kiedy wymaga tego sytuacja. Lecz dzięki temu jawią się jako bardziej ludzcy i prawdziwi. Jeśli dodamy do tego szereg postaci drugoplanowych, które zostały wykreowane z nie mniejszą uwagą jak ta trójka, to trudno nie docenić pracy, jaką włożyć Ryan w ich stworzenie. Bardzo wielu bohaterów, w tym też drugoplanowych polubiłem, dopingowałem im, a z niektórymi nawet się utożsamiałem. Któż by nie chciał odbyć podróży do niebezpiecznej dżungli i na własne oczy zobaczyć smoki?

Na wielkie uznanie zasługuje również świat przedstawiony. Przypomina on czasy rewolucji przemysłowej w XIX wieku, połączonej z interesującymi elementami steampunku w postaci maszyn napędzanych parą i krwią smoków, czy wielu skomplikowanych i niesamowitych wynalazków. Co więcej, na całym świecie liczą się w zasadzie tylko dwie potęgi: Cesarstwo Corvuskie, rządzone twardą ręką przez cesarza oraz Żelazny Syndykat Handlowy, kierowany przez Zarząd i będący uosobieniem kapitalizmu. Są to dwie skrajnie różnie rządzone potęgi, wyznające zupełnie odmienne wartości, co czyni z ich rywalizacji niezwykle interesujący wątek w książce, ale niestety chwilami odsunięty na dalszy plan, czego ogromnie żałuję. Powód jest prosty - autor skupia się przede wszystkim na Aradsii. To ją mamy okazję poznać z bardzo wielu różnych stron, nie tylko w postaci kilku miast, ale jak wygląda w głębi lądu i jakie stare tajemnice skrywa. Nie wpływa to znacząco na odbiór książki, ponieważ trudno tutaj o nudę, czy brak emocjonującej akcji, ale są momenty, w których aż chciałoby się przeczytać coś więcej na temat Cesarstwa i Syndykatu.

Kluczową kwestią o jaką rywalizują te dwie potęgi są smoki - nie one same, lecz ich krew. Nieliczni, nazywani Błogosławionymi, mogą uwolnić moc znajdującą się w ekstrakcie z ich krwi i uzyskać na pewien czas określone zdolności, zależne od koloru smoka. Dla przykładu: krew zielonego smoka zwiększa szybkość, wytrzymałość, a także powoduje szybsze gojenie się ran u Błogosławionego. Natomiast dla nie-błogosławionych smocza krew jest zabójcza - powoduje potworne oparzenia, a nawet śmierć, co znacząco utrudnia jej pozyskiwanie i przetwarzanie. Anthony Ryan stworzył system magii przemyślany i dopracowany, który oczarował mnie od pierwszych stron i z wielką ciekawością poznawałem kolejne informacje o nim. Może wydawać się prosty i banalny, ale w połączeniu z zachwycającym światem ogarniętym rewolucją przemysłową oraz rywalizacją dwóch potęg i bardzo dobrze wykreowanymi bohaterami, tworzy on spójną i fascynującą całość.

Ogień przebudzenia jest bardzo dobrą powieścią, która udowadnia, że można stworzyć powieść fantasy o smokach, która zainteresuje również wymagającego czytelnika. Jest to wspaniałe rozpoczęcie cyklu, pełne wartkiej akcji, smoków, niezwykłego, ale niebezpiecznego świata i niemniej interesujących bohaterów. Polecam!

Ocena: 5/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć