Czarna Madonna
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.10 / 5.00
liczba ocen: 405
Ilość stron (szacowana): 460
cena od: 17.70
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 17.70 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-44% 17.70 zł
21.99 zł
25.12 zł
25.53 zł
26.16 zł
Pozostałe księgarnie
31.90 zł
21.05 zł
23.93 zł
25.50 zł
25.52 zł
25.52 zł
27.11 zł
31.90 zł
Opis:

Nowy thriller Remigiusza Mroza już wkrótce w formie ebooka! Samolot irlandzkich linii lotniczych nie dociera do celu, znikając nad Morzem Śródziemnym. Fakty wyłaniające się ze strzępków informacji zwiastują wydarzenia o wiele bardziej przerażające niż katastrofa lotnicza…

Kontrola lotów traci łączność z boeingiem 747 nad Morzem Śródziemnym. Tragiczna katastrofa? Awaria transpondera? Porwanie? Samolot z narzeczoną Filipa na pokładzie pojawia się na radarach ponownie – tylko przez moment, w dalekiej Afryce.
Co wydarzyło się podczas lotu numer AH 3836? Mężczyzna desperacko próbuje odpowiedzieć na to pytanie. Zwłaszcza po tym, co usłyszał w telefonie, dzwoniąc w panice do Anety…
Z każdym dniem pojawia się coraz więcej elementów układanki. W jej centrum znajduje się zaś obraz Czarnej Madonny. Filip szybko odkrywa, że to nie pierwszy taki wypadek…
Nowa powieść Remigiusza Mroza zaczyna się jak thriller, ale oferuje o wiele więcej. Droga do wyjaśnienia zagadki Czarnej Madonny będzie wyjątkowo przerażająca…

CYTATY:
Osoby wierzące nie powinny bać się złych duchów. Nie mają ku temu powodów.
Recenzje blogerów
Nie ma chyba czytelnika, który nie czytał, albo chociażby nie słyszał o Remigiuszu Mrozie. Z wykształcenia prawnik, z zamiłowania pisarz i biegacz. Chętnie udziela wywiadów. Nie ukrywam, że śledzę wywiady, których udziela i jestem pod coraz większym wrażeniem. Wydaje się być człowiekiem szalenie pragmatycznym i pracowitym.
Osobiście zrobiłem sobie przerwę od "wysypu" kolejnych tytułów autora, ale kiedy zobaczyłem zapowiedź Czarnej Madonny, postanowiłem poprosić o egzemplarz recenzyjny. Należę do tych szczęściarzy, którzy powieść przeczytali przed premierą.

Nie ukrawam, że miałem mieszane uczucia, kiedy otrzymałem egzemplarz. Na przedniej okładce zarys obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej - Czarnej Madonny. Dla mnie, podobnie jak dla innych katolików, jest to coś więcej niż łaskami słynący obraz. Wszakże Jasna Góra jest bijącym sercem katolickiej Polski. Bywam tam co roku i zawsze odczuwam wyjątkową moc sacrum i modlitwy pielgrzymów z całego świata.

Pierwszy rozdział rozpoczyna się dwoma mocnymi słowami: Szatan istnieje. Dla katolika są one oczywiste, chociaż czasami zapominamy o tym. Narratorem jest Filp Szumski, były ksiądz katolicki, który mieszka z narzeczoną. Otrzymał pozwolenie na ślub z Agatą, siostrą Kingi, której udzielał ślubu. Cztery lata po zrzuceniu sutanny wydarzyło się coś, co nie miało prawa się wydarzyć. W przestrzeni powietrznej zaginął samolot, w którym znajdowała się narzeczona Filipa - Agata. Filip nie wie co robić. Kolejne wydarzenia wskazują na to, że nic nie jest w porządku. Wizyta szeptuchy, mówienie w nieznanych sobie językach, brzydkie zapachy itd. To nie może być przypadek. Jako kapłan katolicki (sakramentu nie można unieważnić) wie, z czym ma do czynienia. A to dopiero początek. Seria wydarzeń, które następują w krótkim czasie, zagrażają nie tylko jemu, ale także całemu światu. Filip nie wie, co dzieje się naprawdę, a co jest ułudą. Siostra Agaty wspiera go dzielnie.

Dzieje się wiele, a Mróz jak zwykle błyszczy research'em. To bardzo podnosi range opowieści, która według mnie zostanie przetłumaczona na wiele języków, gdyż jest napisana na poziomie Dana Browna. Czarna Madonna nie jest horrorem, ale jest historią w której wiele scen budzi grozę, jak chociażby scena egzorcyzmów.
Podobają mi się przedstawione rozterki byłego księdza, który zaczyna rozumieć co tak naprawdę czuje do swojej narzeczonej.

Czarna Madonna jest książką, która ma elementy fantastyczne, ale nie tylko. Wiele zdarzeń można uznać za wielce prawdopodobne. Osobiście współczuję autorowi. Jako czytelnik odczuwałem wiele emocji, a autor zawsze ma spotęgowane bodźce.
Wydaje mi się, że ta książka wzbudzi szum na rynku wydawniczym. To nie jest kolejna opowieść o Chyłce i Zordonie, ale zupełnie inna tematyka, którą osobiście uważam za niezwykle ważną i potrzebną. Szatan istnieje. Bez względu, czy w to wierzymy, czy nie.
Polecam czytelnikom o mocnych nerwach.

Ocena: 5/6
©Pisany inaczej
Wszystko było do ostatniej chwili utrzymane w tajemnicy. Odkąd na Warszawskich Targach Książki za plecami Remigiusza Mroza pojawił się niepokojący plakat ani autor, ani wydawnictwo nie puszczali pary z ust. W końcu informacje zaczęły być wydzielane bardzo skąpo: tu kilka puzzli, tam zaproszenie na lot… Wraz z kontrowersyjną okładką z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej wywołało to z pewnością zamierzony szum. W końcu gruchnęła wiadomość: najnowsza książka Mroza będzie mieć tytuł ni mniej, ni więcej, tylko Czarna Madonna. I będzie to pełnokrwisty horror. Czy autorowi udało się mnie przestraszyć?

Filip Szumski był księdzem, jednak zrezygnował z posługi, gdy poznał Anetę. Obecnie są szczęśliwym narzeczeństwem, a już niedługo wezmą ślub. Zanim to jednak nastąpi, Aneta wybierze się w podróż - pielgrzymkę do Bazyliki Grobu Świętego: mieli to zrobić we dwoje, jednak ich opłakane finanse spowodowały, że narzeczona wybiera się w podróż samotnie. Gdy telefon budzi Filipa w środku nocy, ten jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że oto kończy się spokojny, radosny etap w jego życiu. Odtąd zaczną się mnożyć niezrozumiałe, niepokojące sprawy, tajemnice będą narastać, a sam Filip będzie musiał zastanowić się, w co wierzy i czy stoi po właściwej stronie w najważniejszej, odwiecznej walce: dobra ze złem.

Gdy okazuje się, że boening, na pokładzie którego znajdowała się Aneta, znika z radarów, wszyscy mają nadzieję, że szybko się odnajdzie. Obwinia się zawodny sprzęt, potem – terrorystów. Jednak nikt nie wysuwa żadnych roszczeń, nikt nie przystępuje do pertraktacji, na szali stawiając życie 520 osób, które znajdowały się na pokładzie pechowego samolotu. Jednak czy na pewno nikt? O co toczy się gra?

Najnowsze literackie dziecko Remigiusza Mroza jest lekko upiorne, ale taki był chyba cel pisarza: ma nas wystraszyć, lekko zniesmaczyć, wywołać dyskomfort podczas czytania. Wykorzystując tekst biblijnej Apokalipsy Świętego Jana, autor buduje opowieść o jednym z możliwych końców świata. A czegóż w tej autorskiej wersji nie ma? Są wizje rodem ze wspomnianego biblijnego tekstu, są podszepty Złego, są obrazy Czarnej Madonny, są dziwne zaginięcia samolotów (w książce przywołana jest również autentyczna historia lotu Japan Airlines 123), są w końcu najlepsi egzorcyści.
Mróz mnoży tajemnice, każąc czytelnikowi stawiać sobie kolejne pytania: co tak naprawdę stało się z samolotem? Kto jest za to wszystko odpowiedzialny? Jaki wpływ na nasze codzienne życie mają nadprzyrodzone moce? Gdzie szukać ratunku przed najgorszym złem? I co z tym wszystkim ma wspólnego tytułowa Czarna Madonna?

Odpowiedzi są dość niejasne, a wiele wątków zdaje się jakby uciętych i zostawionych w zawieszeniu. O ile to, co stało się z Filipem można moim zdaniem zostawić czytelniczemu domysłowi, o tyle wątki Anety i Kingi (jej siostry) proszą się o domknięcie. Tam, gdzie w grę wchodzą nadprzyrodzone moce można puścić wolno fabułę i zdać się na osąd czytelnika, jednak ostatnie kilkadziesiąt stron Czarnej Madonny, gdzie wszystko powinno się powoli zazębiać, zdaje się rozpadać, jakby wymknęło się autorowi z rąk. To książka, która ma intrygujący początek, świetny środek i trochę słabszy koniec. Wygląda to tak, jakby Remigiusz Mróz miał zbyt wiele pomysłów i nie mógł się powstrzymać, by nie wepchnąć ich wszystkich do jednej fabuły – czasem jednak taki nadmiar wywołuje jedynie dezorientację i ból głowy.

Nie uważam, że Czarna Madonna to klasyczny horror i nie jestem pewna, czy porównanie do Stephena Kinga nie zaszkodzi autorowi, zamiast pomóc (obym się myliła!). Kto jest obeznany z grozą i nie jest przesadnie strachliwy, może co najwyżej poczuć lekki dreszczyk na plecach. U mnie ten niepokój gdzieś uleciał, gdy zaczęłam śledzić fabularne nici i próbować rozwikłać o co tu naprawdę chodzi. To może bardziej taki paranormalny thriller religijny, w którym nie chodzi przede wszystkim o strach, a o próbę odpowiedzenia sobie na bardzo trudne pytania o to, jakie siły nami kierują i czy cokolwiek w naszym życiu tak naprawdę zależy od nas samych. To rozrywkowa książka, w której między wierszami ukryte są naprawdę poważne sprawy. I jak to powiedział sam autor: od naszej wiary zależy, jak zinterpretuje się wydarzenia opisane w powieści.

To, co mi się podobało to pomysł na fabułę i „normalni” bohaterowie. Tym razem obeszło się bez ulubionych przez autora cwaniaków. Choć świetnie czyta się słowne potyczki duetu Chyłka - Oryński to jednak każdy chyba zdaje sobie sprawę, że nikt tak na co dzień nie rozmawia. Filip to przeciętny facet, ma mnóstwo wątpliwości, daje się ponieść strachowi, nie wie, jak się zachować i szuka pomocy u innych. Nie zgrywa kozaka jak Forst, nie robi schodów z kłód rzucanych pod nogi jak Chyłka, nie jest zimnym typem jak Edling. Bardzo się cieszę, że postaci kreowane przez Mroza stają się zróżnicowane, to dowodzi, że szlifuje warsztat.

Niewątpliwie młody autor bierze również na klatę krytykę i stara się w kolejnych książkach poprawiać to, nad czym pracę sugerują czytelnicy. Jeśli wcześniej pojawiały się zarzuty, że Mróz robi niedokładny research, przy Czarnej Madonnie nie mają one racji bytu. Widać, że pisarz tym razem odrobił lekcje i porządnie wgryzł się w materię, którą miał opisać. Wynikiem tego wszystkiego jest książka, która naprawdę zaciekawia fabułą, każe przewracać szybko strony, by na koniec… zostawić czytelnika ledwie z kilkoma odpowiedziami i sporym niedosytem. Spodziewałam się większej grozy, jednak Czarna Madonna to dobra powieść katastroficzna z elementami nadprzyrodzonymi – powieść niepozbawiona wad, ale zapewniająca kilka godzin satysfakcjonującej lektury.

Ocena: 4/6

©tanayah czyta
Któregoś dnia lecący z Wrocławia do Tel Awiwu samolot… znika w powietrzu. Na pokładzie była między innymi narzeczona Filipa, głównego bohatera, która udawała się na pielgrzymkę do Grobu Świętego. Przerażony Filip zaczyna odczytywać kolejne niepokojące znaki, które prowadzą go do konkluzji, że w zniknięcie samolotu zamieszane były siły nieczyste. Od tej pory między nim a mrocznymi demonami zaczyna się nierówna walka, której konsekwencje będą większe, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Najnowsza powieść Remigiusza Mroza jest czymś zupełnie innym niż to, do czego przyzwyczaił nas ten Autor. Czarna Madonna w założeniu ma być horrorem, w dodatku horrorem religijnym. Horror, jak wiemy, powinien straszyć, i w moim przypadku to jest podstawowy problem tej książki – mnie ona ani trochę nie przestraszyła. Niestety myślę, że to sam Autor wykopał dołek pod swoją książką. Nie jestem specjalnym fanem horrorów, zwłaszcza tego typu, i nie mam specjalnie dużego porównania, ale wydaje mi się (tak podpowiada mi intuicja podpowiada), że całe napięcie, całą grozę takich powieści buduje niedopowiedzenie i niepewność głównych bohaterów, co do źródła przedziwnych zjawisk wokół nich. Czy to jedynie wytwór ich wyobraźni? Czy to ponure żarty, które ktoś sobie z nich stroi? Czy to wszystko zły sen, z którego można się łatwo obudzić? A może jednak to działanie mocy silniejszych od nich samych? Ten strach i próby racjonalizacji wydarzeń, które nie mogą racjonalizacji podlegać, napędza akcję i sprawia, że i nam, czytelnikom, mocniej bije serce. Tym czasem Mróz od razu wykłada na stół wszystkie karty i już w drugim czy trzecim rozdziale pojawiają się przypuszczenia, że to wszystko wina Złego. Później nic gorszego nie może się już zdarzyć… Dlatego w moim przypadku ta powieść nie zadziałała jak horror. Można by powiedzieć, że to wielka szkoda, ale z drugiej strony ja za horrorami nie przepadam właśnie dlatego, że nie lubię się bać. Wcale nie przeszkadzało mi, że ta powieść specjalnie nie straszy i podejrzewam, że wielu osobom też nie będzie to przeszkadzać. Jeżeli boicie się sięgać po nową powieść Mroza, bo nie lubicie tego gatunku, ale uwielbiacie jego twórczość, to spokojnie – czytajcie bez obaw!

Autor nie zawodzi też jeśli chodzi o styl i warsztat – z książki na książkę Remigiusz pisze coraz lepiej i bardzo mnie to cieszy! Czarna Madonna napisana jest naprawdę wciągająco, sprawnym stylem i dobrym językiem. Każdy kolejny rozdział zachęca, by przeczytać następny, bo zdecydowanie chcemy się dowiedzieć, co się stanie dalej! Remigiusz przeprowadził też porządny research w tematyce Kościoła Katolickiego, jego nauki i symboliki, co więcej, nie musicie się obawiać obrazy uczuć religijnych czy nadużyć symboliki, bo wszystko zostało potraktowane z powagą i dużym szacunkiem. Nie jest jednak idealnie - mój problem z tą książką związany jest z fabułą, która, owszem, do pewnego momentu jest ciekawa i wciągająca, ale pod koniec zaczyna się tak komplikować zapętlać, że, przynajmniej dla mnie, przestała być zrozumiała. Nie do końca są dla mnie jasne losy głównych bohaterów, niespecjalnie jestem też fanem zwrotu akcji w kulminacyjnym momencie fabuły… nie wiem, czy to potwierdzenie, że tego typu powieści nie są dla mnie, czy też w tym wypadku coś nie zagrało. Koniec końców Czarną Madonnę oceniam jako ciekawy eksperyment i fajnie, że Mróz zmierzył się z nowym gatunkiem, choć nie jestem wielkim fanem tej książki. Ot, po prostu dobra lektura na dwa wieczory dla wielbicieli tego Autora – moim zdaniem ma już w swoim dorobku znacznie ciekawsze pozycje!

Ocena: 4/6

©Kto czyta, żyje podwójnie
Od ponad miesiąca dostaję tajemnicze przesyłki od Wydawnictwa Czwarta Strona, w których znajdowały się fragmenty puzzli, które ostatecznie utworzyły okładkę książki wraz z datą premiery, zaproszenie oraz bilet na lot, pocztówkę z płonącym fotelem pasażerskim, mapkę przedstawiającą trasę lotu oraz pierwszy rozdział książki. Wydawnictwo, wysyłając te materiały promocyjne, chciało wzbudzić zaciekawienie wśród czytelników. Muszę przyznać, że udało im się to w 100%. Blogerzy, w tym również ja, od kilku tygodni zastanawiali się o czym będzie nowa książka Remigiusza Mroza i co równie ważne - z jakiego będzie gatunku. Okazało się, że tym razem autor nas zaskoczył i postawił na horror religijny...

Głównego bohatera Filipa poznajemy w momencie, gdy dowiaduje się, że jego ukochana Aneta wraz z innymi pasażerami lotu AH 3836 irlandzkich linii lotniczych Air Hibernia do Tel Avivu zniknęli z radaru. Po jakimś czasie jednak zlokalizowano sygnały wysyłane przez samolot w kilku miejscach na świecie, co jest niemożliwe... Filip, który przez długi czas był bardzo blisko związany z Kościołem (był duchownym), aby nie siedzieć bezczynnie, pełen złych przeczuć postanawia sprawdzić na mapie lokalizację sygnałów, które układają się w kształt heksagramu - znaku służącego do przywoływania demonów. Filip stara się połączyć telefonicznie z Anetą, jednak zamiast jej głosu słyszy swój, mówiący w nieznanym dla niego języku. Coraz więcej pojawiających się znaków wskazuje na obecność czegoś, co nie jest ani ludzkie, ani dobre. Zwłaszcza, gdy samolot bezpiecznie ląduje na lotnisku w Tel Avivie...

Jeszcze kilka lat temu jednym z moich ulubionych gatunków filmowych był horror. Jednak chyba trochę przesadziłam z ilością, bo w końcu zaczęły mnie bardzo przerażać i to nie tylko w trakcie oglądania, ale również długo po seansie. Powieści z gatunku horror właściwie czytałam bardzo mało, bo w literaturze ten gatunek mnie nie interesował. Jednak, gdy dostałam w swoje ręce Czarną Madonnę stwierdziłam, że muszę podjąć się jej lektury z dwóch powodów: z racji tego, że została napisana przez Remigiusza Mroza oraz dlatego, że działania promocyjne wydawnictwa odniosły zamierzony efekt - byłam bardzo zainteresowana fabułą. Autor nie zamierzał krążyć wokół tematu - już w pierwszym rozdziale wprowadza niepokój, który pogłębia się wraz z każdą przeczytaną stroną. Dla mnie ta książka była straszna, bo to co było w niej przerażające niestety mogło być prawdziwe. Nie występują tutaj fantastyczne, wymyślone przez ludzi wilkołaki, czy wampiry, ale prawdziwe, realne zagrożenie - demony. Na świecie zostało potwierdzonych wiele przypadków opętania ludzi przez siły nieczyste, a ja wierzę, że istnieje taka możliwość, jak również pojawienie się antychrysta. Dlatego ta książka wzbudziła we mnie napięcie, którego nie mogłam pozbyć się do ostatnich stron. Autor postawił na własną interpretację i możliwy obraz Apokalipsy według Świętego Jana, która nadal stanowi zagadkę. Głównego bohatera wrzucił w sam środek opisywanych wydarzeń, przypisując mu niechlubną rolę bycia opętanym. Opisywał to bardzo szczegółowo - od wizji, aż po smród wydobywający się z ust Filipa... Fikcja miesza się z prawdą, ale w sposób dopuszczalny, nie ma tutaj przesady. Jak zawsze research został przeprowadzony na najwyższym poziomie, a przykładem mogą być zapisy z czarnych skrzynek podczas katastrofy lotu Japan Airlines 123, która wydarzyła się naprawdę. A cóż można powiedzieć o bohaterach? Wydawali mi się tacy różni od tych, do których przyzwyczaił nas Mróz. Jednak uznaję to za plus, że w tak poważne tematyce, jaką jest religia i zapowiedź końca świata, autor postawił na całkowicie normalne osoby, pozbawione ciętego poczucia humoru i sarkastycznych uwag. To by było jednak nie na miejscu, gdyby ktoś pokroju Chyłki znalazł się w fabule…

Nie jestem pewna, czy sięgnę jeszcze kiedykolwiek po książkę z gatunku horror religijny o opętaniu przez demony. Nie dlatego, że ta książka była zła - lecz dlatego, że nie lubię się bać ani niepokoić. Jednak wiem, że amatorów dreszczyku spowodowanego strachem nie brakuje - tym osobom mogę polecić Czarną Madonnę. Ja raczej powrócę do czytania thrillerów autorstwa Mroza…

Ocena: 4+/6
©Spojrzenie EM
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Książkę przerabiałem w audiobooku, Krzysztof Gosztyła robi świetną robotę, temat ciekawy, ale cóż trochę naciągany :) Dla "relaxu" można przeczytać.

  • Awatar

    Bzdury, bełkot, bełkot, bzdury. To wszystko co mogę napisać o tej książce. Szanowny Panie Autorze. Chrześcijaństwo nie zawiera elementów magicznych, jak również nie ma czegoś takiego jak Święto Zmarłych, jest Uroczystość Wszystkich Świętych. Niestety jakość książek Pana Mroza jest odwrotnie proporcjonalna do ich ilości. Szkoda czasu i pieniędzy.

Inne proponowane
Warto zerknąć