ebook Harry Potter i Przeklęte Dziecko
3.21 / 5.00 (liczba ocen: 16184)

Harry Potter i Przeklęte Dziecko
ebook: epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 63.00
wciąż za drogo?
63.00 zł
Inne proponowane

Harry Potter i Przeklęte Dziecko jest ósmą częścią opowieści o przygodach czarodzieja, którego pokochały dzieci (i nie tylko dzieci) na całym świecie. To także autoryzowany spektakl teatralny, który powstał na podstawie tej wyśmienitej historii. Ponowienie wejdź do świata magii i daj się ponieść swoim marzeniom.

Fabuła:

Harry Potter już jako dorosły człowiek, mąż i stateczny ojciec trójki dzieci, wiedzie spokojne życie. Zatrudniony jest w Ministerstwie Magii. Jednak powracająca ciągle za sprawa koszmarnych snów przeszłość nie daje mu spokoju. Nie jest to jedyny problem dorosłego już czarodzieja. W żaden sposób nie umie on znaleźć wspólnego języka ze swoim najmłodszym synem Albusem Severusem Potterem. Chłopiec nie potrafi sobie poradzić z faktem bycia potomkiem sławnego i podziwianego bohatera. Albus nie jest zadowolony z takiego dziedzictwa, nie podejrzewa jednak jak szybko będzie musiał pogodzić się z tymi faktami i zmierzyć się z siłami zła, które złowróżbnie nadciągają i otaczają ciemnością istniejący i uporządkowany świat.

Jeżeli wcześniej poznałeś inne części opowiadające o magicznym świecie Harry'ego Pottera i jesteś jego zagorzałym fanem, i jeśli nie obce są Ci dziecięce marzenia oraz spektakularne magiczne pojedynki, daj się ponieść kolejnej opowieści z uniwersum swojego ulubionego bohatera.

 

Uwaga!

Cena książki jest podana wg przelicznika waluty 1EURO - 4,2 zł

Format e-booka jest dostępny naprawdopodobniej tylko w wersji EPUB, pozostałe wersje MOBI / PDF mogą być niedostępne

Harry Potter i Przeklęte Dziecko od J. K. Rowling możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2021. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
Świat się zmienia, a my zmieniamy się wraz z nim.
Przeklęte Dziecko rozpoczyna się w momencie, na którym kończą się Insygnia Śmierci. Obserwujemy jak Harry Potter, razem z żoną, drugim synem James'em i córką odprowadzają swojego młodszego syna Albusa na Ekspres Hogwart, Jak się z czasem okaże, Albus nie jest tak dobrym czarodziejem jak jego ojciec, żyje w cieniu jego dokonań, co skazuje go na docinki ze strony innych uczniów. W Hogwarcie zaprzyjaźnia się ze Scorpiusem - synem Malfoy'a, który jest również gnębiony i niesłusznie posądzany w związku ze swoim urodzeniem. Natomiast samego Harry'ego dopada rutyna życia - jest przepracowanym urzędnikiem w Ministerstwie Magii a na dodatek nie dogaduje się z swoim synem Albusem. Jednak razem - syn i ojciec, będą musieli stawić czoło nieoczekiwanemu wrogowi...

Przyznaję, że nie miałem dużych oczekiwań wobec tej książki i kupiłem ją z czystej ciekawości. Może nie żałuję wydanych pieniędzy, ale nie jest to ten sam Harry jakiego znałem przez siedem tomów. To zdecydowanie inna powieść, pisana nie przez Rowling, ale inne osoby i niestety daje się to odczuć. Zanim jednak przejdę do samych moim wrażeń o historii, to kilka słów o formie. Przeklęte Dziecko jest scenariuszem, na podstawie którego aktorzy tworzyli sztukę - czyta się go bardzo lekko i jego lektura nie zajmie więcej niż dwie, trzy godziny, przy nawet wolnym czytaniu. Niestety przez taką formę, wszystkie myśli i uczucia bohaterów poznajemy głównie w dialogach. Wypada to momentami dość sztywno, czy kolokwialnie mówiąc, po prostu dziwnie... Ze wszystkich postaci najlepiej mamy okazję poznać Albusa oraz jego konflikt z ojcem. Natomiast pozostali bohaterowie nie są do końca tymi samymi, które znałem z poprzednich siedmiu książek i bynajmniej nie jest to kwestia ich dorośnięcia. Wydaje mi się, że to po części wina formy scenariusza a przede wszystkim osób, które pisały tę sztukę i w pełni nie oddały charakteru postaci. Dlatego mam wrażenie, że cała historia zdecydowanie lepiej sprawdziłaby się jako normalna powieść będąca adaptacją sztuki, aniżeli scenariusz.

Wypada jeszcze powiedzieć kilka słów o samej fabule. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron uderzyło takie pójście po linii najmniejszego oporu, jeśli chodzi o to co wydarzyło się przez ostatnie kilkanaście lat w życiu Harry'ego. Jest bohaterem, uratował świat a dopada go rutyna i nudne obowiązki w Ministerstwie. Oczywiście musiał zostać wprowadzony wątek konfliktu z synem, by pokazać, że ma on również problemy wychowawcze, które tak naprawdę spowodowały całą lawinę opisanych w książce wydarzeń. Myśląc o czym będzie kontynuacja, taki scenariusz po krótkim namyśle nasuwa się właściwie sam. Jeśli zaś chodzi wspomnianego na wstępnie wroga, to unikając spojlerów napiszę, że również się tego spodziewałem i nie jest to przesada. Ponadto w książce zastosowano bardzo znany i często używany motyw cofnięcia się w czasie, by kogoś uratować. O ile z początku nie uświadczyłem za dużo nielogiczności, tak pod koniec fabuła była coraz mniej spójna. Zupełnie jakby nie patrzono na realność historii, tylko byle zrealizować swój zamysł. Niestety nie wypada to dobrze...

Przeklęte Dziecko niestety nie oczarowało mnie swoją magią i po jego przeczytaniu stwierdzam, że to tylko przeciętne fanfiction. Zdecydowanie nie uznaję tej książki, jako kanonicznej części przygód Harry'ego Pottera.

Ocena: 3/6
©Świat fantasy
HERMIONA
- Hogwart jest taki wielki.
RON
- Wielki. Cudowny. Pełen żarcia. Oddałbym wszystko, żeby tam wrócić.

Na pewno znacie ten stan, gdy po latach wracacie do czegoś, co zrobiło na Was duże wrażenie. Robicie to zupełnie bezinteresownie: z sentymentu czy z ciekawości aktualnego odbioru ważnego wycinka Waszej przeszłości. Bez zastanowienia mogę stwierdzić, że taka rolę w moim dzieciństwie i okresie dorastania pełnił świat wykreowany przez J. K. Rowling. Co prawda litery potrafiłam składać już wcześniej, ale to pierwsza część sagi przygód Harry’ego Pottera sprawiła, że zaczęłam samodzielnie pochłaniać książki. Dzięki niej pokochałam czytać. Punktem odniesienia w mierzeniu czasu dla Greków były olimpiady. Nie będzie dużym wyolbrzymieniem stwierdzenie, że dla mnie taką olimpiadą były kolejne tomy i epizody filmowe z Harrym Potterem w roli głównej.

Kiedy dowiedziałam się, że powstaje dramat opisujący losy czarodziejów z Hogwartu dziewiętnaście lat po zatrzymaniu akcji w ostatniej z książek Rowling, mimo sceptycyzmu wobec wskrzeszania dobrych acz zamkniętych historii, trudno było mi zachować obojętność. Zanim “obiecana” książka ukazała się na rynku minęło jednak sporo czasu. Zdążyłam wyjechać do Hiszpanii i mimo iż charakterystyczna żółto - czarna okładka (rzecz niezwykle rzadka: książka ukazała się we wszystkich wersjach językowych w takiej samej szacie graficznej) biła po oczach z witryny każdej księgarni, moje oczekiwanie na jej lekturę osłabło. Książkę Harry Potter y el legado maldito (polski tytuł: Harry Potter i przeklęte dziecko) dostałam w prezencie gwiazdkowym od hiszpańskich przyjaciół zaraz przed powrotem na święta do Polski. Gdy tylko zajęłam miejsce w samolocie, niemal bezwiednie wyjęłam ją z torby i zaczęłam czytać.

Przystępując do lektury książki, o której mowa trzeba wiedzieć kilka rzeczy. Przede wszystkim, Harry Potter i przeklęte dziecko nie stanowi ósmej części sagi J.K.Rowling (nie dajcie się zwieść napisowi: “ÓSMA HISTORIA” na tylnej części okładki). Po pierwsze dlatego, że jest to tekst sztuki teatralnej (wystawionej na deskach londyńskiego teatru dla, złośliwie nazywanych w sieci, wybrańców – bankrutów). Po drugie, Rowling nie jest jego autorką, a jedynie osobą, z którą scenariusz był konsultowany. To ważne ustalenia, zarówno dla recenzenta, jak i dla czytelnika, gdyż przesądzają one o niestosowności porównywania tej książki z serią o Potterze. Moim zdaniem, na tle sagi nowość wypada słabo; samodzielnie – ma większe szanse na obronę. Dlaczego?

Tym, co w mojej opinii zasługuje na szczególne uznanie są sylwetki postaci – zwłaszcza tych nowych, ale w większości przypadków, także tych dobrze nam znanych. Dzięki naprawdę dobrym dialogom i sugestywnym didaskaliom czytelnik poznaje dwóch nowych bohaterów: Albusa (syna Harry’ego i Ginny Potter) oraz Scorpiusa (młodego Malfoya). Każdy z nich mierzy się z problemami wieku dojrzewania oscylującymi wokół poszukiwania własnej tożsamości, w których ważną rolę odgrywa postać ojca i przyjaciela. W tym znaczeniu mamy więc do czynienia z dziełem inicjacyjnym. Jeśli chodzi o pozostałe postaci, to niewątpliwie trzeba docenić odbrązowienie Harry’ego Pottera, który staje się człowiekiem z krwi i kości, popełniającym błędy i przyznającym się do tego, ale przede wszystkim człowiekiem, którego także dotykają różnego rodzaju lęki (począwszy od strachu związanego z panującą ciemnością czy gołębiami, po obawę związaną z wychowywaniem dzieci). Ludzki staje się Malfoy, którego postawę dzięki zwierzeniom łatwiej nam zrozumieć. Za pośrednictwem Harry’ego i Malfoya, ojcostwo staje się drugim wątkiem przewodnim dramatu. Jeśli chodzi o kreację postaci, nie mogę znieść sposobu przedstawienia Rona, który w tym scenariuszu staje się mężczyzną wyjątkowo nieporadnym, błaznem i po prostu głupcem. To, co śmieszyło, ale w pozytywnym, zjednującym czytelników sensie w serii Rowling, teraz budzi raczej politowanie.

Największym rozczarowaniem towarzyszącym mojej lekturze okazała się fabuła. Chcąc uporać się z własnymi problemami, Albus i Scorpius wyruszają w czasoporzestrzenną podróż, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością, a nawet z alternatywnymi jej wersjami. Młodość trójki przyjaciół przenika się, często w wymuszony sposób, z młodością nowo poznanych bohaterów. Do tego bez żadnego sensownego uzasadnienia pojawia się postać Cedrica Diggory’ego (czarodzieja zabitego przez Voldemorta podczas Turnieju Trójmagicznego w czwartej części serii Rowling). Jakby tego było mało, Harry’ego znowu zaczyna boleć blizna, co oznacza, że Sami Wiecie Kto powraca. Nie chcąc zdradzać szczegółów dodam tylko, że nie czyni tego osobiście. Dla mnie jest to powrót w wyjatkowo słabym stylu. Jak na fantastykę przystało, przedstawiona historia jest odrealniona i nieprawdopodobna, jednak po raz pierwszy w przypadku przygód czarodziejów z Hogwartu jest to dla mnie synonim naiwności i groteski. Rowling przyzwyczaiła czytelników do zaskakiwania, ale jej elementom zaskoczenia nigdy nie można było odmówić spójności z akcją. Czytając Harry’ego Pottera i przeklęte dziecko, odnosiłam wrażenie, jakby autorzy wrzucili wszystkie swoje pomysły i elementy fabularne pojawiające się w serii Rowling do jednej czary, która w losowej kolejności je wypluwała i przenosili je na papier.

Otwieram książkę i zaczynam czytać. I nic się nie dzieje. Bo niby wracam do Hogwartu, ale to nie jest już ten sam Hogwart. Dolatuję do Warszawy a potem dojeżdżam pociągiem do Łodzi. Za mną kilka godzin podróży i jakieś trzy czwarte książki. Bardziej z uwagi na formę i przystępny język (przypomnę, że czytałam wersję hiszpańską, ale przypuszczam, że w przypadku polskiego wydania jest podobnie) niż ze względu na porywającą fabułę czyta się ją naprawdę szybko. Wchodzę do domu i dopadam półkę, na której znajduje się seria Rowling. Otwieram lekko przykurzone tomiszcza. Część pierwsza w dużej części naznaczona jest czekoladą; druga – pełna podkreśleń i zagiętych rogów. Trzecia na pierwszy rzut oka wydaje się być “normalna”, ale kilka zakładek znajdujących się w różnych miejscach książki świadczy o licznych relekturach. Czwarta i piąta – z połamanymi grzbietami – w końcu to wydania w cienkiej oprawie liczące około tysiąca stron każda. W szóstce ulotki z premiery książki i kilka nabazgranych numerów telefonów do fanów Rowling zanotowanych podczas tej imprezy w dużej księgarni. Siódemka – podczas jej lektury musiałam pić dużo kawy. Musicie przy tym wiedzieć, że ja generalnie zawsze dbałam o książki i że te wszystkie “ślady” świadczą nie tyle o moim niedbalstwie, co o wielokrotnej lekturze każdego z tomów, o czytaniu w ciągu, bez przerwy, przy jedzeniu i zamiast snu. Przypomniałam sobie to czytanie z wypiekami na twarzy, niekończące się dyskusje z innymi czytelnikami, maniakalne oglądanie filmów i porównywanie ich do książek. Do tej pory, kiedy w telewizji leci Harry Potter można znaleźć mnie siedzącą przed ekranem. W przypadku książki, którą niedawno otrzymaliśmy, tego wszystkiego już nie ma. I choć dobrze się do Hogwartu wraca, to za dużo dobrych książek przeczytałam, by móc się zachwycać tą, którą trzymam w ręku. Dlatego mam rozterkę, czy polecić ją miłośnikowi Pottera czy może zasugerować relekturę któregoś z tomów pióra Rowling. Kiedy piszę ten tekst i przeglądam książkę w celu wybrania cytatów, pomidor z trzymanej przeze mnie w ręce kanapki głośno upada na jedną z kartek. Teraz przynajmniej mam kompletną (nie)kolekcję.

Ocena: 2/6
©do dzieła
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Bardzo się zawiodłam. Z cyklem ma to niewiele wspólnego, jest nudne, niedopracowane i naciągane. Szkoda czasu i pieniędzy...

Warto zerknąć