Pojedynek na słowa
3.5 / 5.00 (liczba ocen: 246) Ilość stron (szacowana): 560

Pojedynek na słowa

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail damy Ci znać,
kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Warto zerknąć
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Najnowsza powieść Connie Willis, mistrzyni literatury science fiction, która w „Crosstalk” łączy opartą na domysłach o przyszłych osiągnięciach fabułę z błyskotliwym dowcipem w stylu Nory Ephron i P. G. Wodehouse’a.

Niedaleka przyszłość. Prosty zabieg ambulatoryjny robi prawdziwą furorę wśród zakochanych. Najnowszy wynalazek medycyny ma zwiększyć wzajemne zrozumienie między partnerami, a tym samym zbliżyć ich do siebie. Briddey Flannigan jest zachwycona, gdy jej chłopak, Trent, proponuje, by jeszcze przed ślubem poddali się zabiegowi, który scementuje ich związek. Dzięki temu staną się sobie jeszcze bliżsi. Ale nie wszystko idzie zgodnie z planem. Okazuje się, że musiało dojść do jakiejś pomyłki, bo Briddey czuje się zespolona, tyle że nie ze swoim chłopakiem.

To więcej niż dziewczyna może znieść. Ale to dopiero początek kłopotów. Briddey szybko uświadomi sobie, że nadmiar informacji nie jest niczym dobrym, a miłość i komunikacja międzyludzka są o wiele bardziej skomplikowane, niż kiedykolwiek mogłaby przypuszczać.

Pojedynek na słowa od Connie Willis możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Zaręczyny są passe. Szczera rozmowa – przereklamowana. Po co się silić na podtrzymywanie więzi porozumienia w związku, po co się całować, robić niespodzianki i dbać element zaskoczenia? Phi! Toż to niepotrzebne! Nadchodzi innowacyjna metoda, która sprawi, że związek dwóch osób nabierze nowego, niesamowitego wymiaru!

Niedaleka przyszłość... W której prym wiedzie EED – innowacyjna metoda, która sprawi, że znikną wszelkie nieporozumienia na płaszczyźnie "bycia ze sobą". To drobny zabieg mózgu, któremu poddają się zakochani. Umożliwia wytworzenie specyficznej więzi, dzięki której ludzie będą mogli porozumiewać się bez słów i doskonale rozumieć swoje uczucia. Brzmi świetnie, bo niepozorny zabieg a tak radykalnie poprawia zdolność emocjonalnego kontaktu z partnerem. Faceci bezbłędnie wyczują, że kobieta potrzebuje przytulenia, a niewinne "nic mi nie jest" to nieprawda.

Briddey czuje się wyróżniona, kiedy jej chłopak Trent proponuje jej wspólne EEG. Koleżanki z pracy jej zazdroszczą (Trent to podobno niezłe ciacho). On sama nie może uwierzyć, że po stosunkowo krótkim okresie bycia ze sobą Trent zdecydował się na tak poważny krok. Mimo próśb tylko "odrobinę" nadopiekuńczej rodziny oraz ekscentrycznego znajomego C.B. Briddey poddaje się zabiegowi. Jednak to nie głos ukochanego słyszy po wybudzeniu z narkozy. Coś musiało pójść "bardzo nie tak", bo w głowie Briddey rozbrzmiewa, głośno i wyraźnie, głos... C.B. Jak się okaże, obecność i duchowe połączenie nie z tym facetem to dopiero początek jej problemów.

Connie Willis zabiera nas w niedaleką przyszłość, w którym poziom komunikacji międzyludzkiej osiągnął niepokojąco wysoki poziom. Social media stopiły się z życiem prywatnym. W takim świecie nie istnieje prywatność, tajemnice i życie osobiste. Dziesiątki odbieranych esemesów, setki prowadzonych rozmów telefonicznych, tysiące postów na Facebooku, tweetów, maili, wideokonferencje, i wiele wiele innych. Dążymy do nieograniczonego kontaktu. Obawiam się, że rzeczywistość wykreowana przez Autorkę w Pojedynku na słowa nie jest aż tak mocno odszczepiona od tej, w której żyjemy...

Korporacja, w której pracuje główna bohaterka wraz z narzeczonym i C.B. to firma elektroniczna:

Commspan obiecuje to samo: więcej komunikacji. Ale ludzie jej nie chcą. Maja jej aż nadto: laptopy, smartfony, tablety, media społecznościowe. Łączność wychodzi nam uszami.

Zabłądziliśmy... Ludzie pogubili się w dążeniu do idealnej synchronizacji i komunikatywności. A ile razy odrzucamy połączenie, kończymy niewygodna rozmowę "przepraszam, muszę kończyć, mam na linii drugą rozmowę". Wymyślamy nowsze modele telefonów, korzystamy z coraz większej ilości programów aplikacji, a jednocześnie czujemy się coraz bardziej samotni. Odcinamy się od rzeczywistości, topimy w życiu wirtualnym... odcinamy się od kontaktów fizycznych. Tysiące znajomych na Facebooku, zero przyjaciół w realu.

Prócz bardzo ważnego zagadnienia, jakim jest wpływ technologii na nasze życie, Autorka dotyka także problemu kontaktów międzyludzkich, które, w moim odczuciu, są wynikiem nadmiernej elektronizacji naszego życia właśnie. Nie rozmawiamy, tylko się informujemy, nie podajemy pomocnej dłoni, tylko rozwiązujemy komplikacje. To nie znajomość myśli innych ułatwiłaby życie w społeczeństwie, ale zrozumienie potrzeb drugiego człowieka.

Pojedynek na słowa to dość zabawna historia młodych ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielkie niebezpieczeństwo niosą ze sobą nowoczesne technologie.

[...] uwierz mi, nie chcesz tego wszystkiego wiedzieć. Zwłaszcza tego co myślą faceci. To prawdziwe szambo, jeszcze gorsze niż to, co wypisują w internecie [...]

I przestań do mnie myśleć. Mów na głos.

Przyznam, że po opisie spodziewałam się czegoś innego bo, zaryzykuje stwierdzenie, lektura jest skierowana raczej do nastoletniego czytelnika. Zbyt wiele infantylnych sytuacji drobiazgowo opisywanych, a niekoniecznie wnoszących coś do akcji. W moim odczuciu zbyt dużo miejsca poświecono opisom nachalnej, narzucającej się i nadopiekuńczej rodziny głównej bohaterki. Zabrakło mi bardziej spektakularnych zwrotów akcji, zbyt wiele było przestojów, w których bohaterowie telepatycznie gawędzili i dywagowali na bardzo nieciekawe tematy. Z charakterystyki miejsca pracy odniosłam wrażenie, że głównym zajęciem w korporacji Commspan jest odwoływanie spotkań i przekładanie spotkań. Nie brakowała akcentów humorystycznych, ciekawych fragmentów, jednak niewątpliwie największą zaletą lektury jest przekaz. Świat zmierza w bardzo niepokojącym kierunku. I tylko od nas zależy, czy normalność i prywatność będzie w przyszłości towarem deficytowym.

Autorka daje wyraźne sygnały, że owszem – to komunikacja musi zostać aktualizowana – ale komunikacja międzyludzka, a nie miedzy naszymi gadżetami elektronicznymi.

Ocena: 3+/6 czytaj więcej
©Tylko skończę rozdział
Najnowsza powieść Connie Willis to lekkie science-fiction z wątkiem romantycznym, przeplatane humorem, a momentami trzymające w napięciu. Chociaż fabuła jest dość przewidywalna, Pojedynek na słowa to przyjemna i wciągająca lektura. W tej niepozornej treści znajduje się też ważna przestroga przed negatywnymi skutkami rozwoju technologii komunikacyjnej.

Connie Willis przedstawiła rzeczywistość bliżej nieokreślonej przyszłości, w której to prywatność jest praktycznie obcym słowem. Komunikacja za pomocą mediów społecznościowych, SMS-ów i rozmów telefonicznych zdominowała kontakty interpersonalne. W dodatku, co chwilę wymyślane są nowe sposoby na poprawę łączności między ludźmi. Szczególnie zaciekawiła mnie koncepcja chirurgicznego zabiegu EED, tworzącego specyficzną więź i duchową łączność między zakochanym, a także kwestie telepatii - autorka bardzo ciekawie wplotła w swoją opowieść elementy fantastyki naukowej. Postacie, łącznie z główną bohaterką Briddey, są przekonujące, chociaż nieco tendencyjne. Wątek miłosny, ku mojej uldze, został przedstawiony w sposób naturalny i nienachalny.
Styl autorki jest przystępny i pomimo iż od fantastki naukowej wymagam więcej, w tym przypadku jestem wyrozumiała.

Pojedynek na słowa to powieść całkiem dobrze napisana. Mimo, iż nie była to wybitna lektura, dostarczyła mi dobrej zabawy. W dodatku dała mi też sporo do myślenia.

Ocena: 4/6 czytaj więcej
©Obsesyjna
Czy marzyliście kiedyś o tym, żeby posiadać zdolności telepatyczne? Żeby komunikować się z kimś tylko za pomocą myśli? Żeby móc słyszeć myśli innych ludzi? Pewnie każdy w którymś momencie życia o tym pomyślał. Na pierwszy rzut oka wydaje się to być czymś świetnym, ale jak większość świetnych rzeczy, ma też swoją ciemną stronę. Przekonała się o tym główna bohaterka powieści autorstwa Connie Willis, Pojedynek na słowa.

Przenosimy się do niezbyt dalekiej przyszłości, w której social media zdominowały świat. Teraz niczego już nie można ukryć przed innymi, a ludzie tak pragną wchodzić w życie innych i wiedzieć o nich wszystko, że plotki rozchodzą się z prędkością światła. Niesamowity rozwój medycyny i technologii sprawił, że nawet uczuć nie trzeba już wyrażać! Dzięki szybkiemu zabiegowi neurochirurgicznemu EED można je po prostu przekazać ukochanej osobie. Ta drobna operacja pogłębia więź pomiędzy partnerami. To lepsze niż zaręczyny! Nie trzeba wierzyć w uczucia drugiej osoby, tutaj jest to kwestia wiedzy. Briddey Flanningan jest zachwycona, gdy jej chłopak Trent proponuje jej wspólne EED. I nigdy by nie przypuszczała, że ta decyzja tak diametralnie odmieni jej życie.

Nie jestem do końca pewna, czy coś takiego jak EED mogłoby zaistnieć w rzeczywistości, ale zapewne dlatego ta książka jest zaliczana do gatunku science-fiction. Choć EED nie powinno doprowadzać do tego, że słyszy się myśli innych ludzi, a co dopiero pobudzać w człowieku zdolności telepatyczne, tak najwyraźniej najsłynniejszy na świecie lekarz przeprowadzający te zabiegi nie zdaje sobie sprawy, że coś takiego może mieć miejsce. Czyżby był to zwykły skutek uboczny? Czy może sam protokół operacji jest niedopracowany i coś może pójść nie tak? Czyżby doktor Verrick nie do końca był ekspertem w swoim fachu? A może to wszystko to jeden wielki spisek i potajemna intryga, w pełni przemyślana? To Ci dopiero pytania!

Briddey po operacji musi się zmierzyć z poważnym problemem. Nie dość, że pomiędzy nią i Trentem nie wywiązała się żadna emocjonalna więź, to kobieta zaczyna słyszeć w głowie głos kolegi z pracy, C.B., którego wszyscy mają za czubka. Obawia się, że gdy tylko ta sprawa wyjdzie na jaw, to Trent posądzi ją o romans, a to byłaby dla niej tragedia. Jednak okazuje się, że to tylko początek jej problemów! Telepatia zaczyna się rozszerzać, a ona traci zmysły. Choć nie należy do osób, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić, to chwilami szczerze jej współczułam. Tak głęboko wierzyła w EED, w miłość do Trenta, aż tu nagle zawalił jej się cały świat. Przyznaję, bohaterka ta nie należy do zbyt rozgarniętych, dlatego też nie zyskała mojej sympatii, ale myślę, że dobrze spisała się w roli, którą przewidziała dla niej Connie Willis.

Motyw telepatii jest tutaj zdecydowanie siłą napędową. Bohaterowie wykorzystują ją na każdym kroku, czasem nawet nieświadomie, co potrafi ich przytłoczyć. Próba ujarzmienia nowych zdolności jest dla nich bardzo istotna. Podobnie jak chęć odkrycia prawdy. Skąd ta umiejętność pochodzi? Czy to na pewno sprawka doktora Verricka? Czy ktoś jeszcze maczał w tym palce? Pojawia się nawet delikatny motyw związany z genetyką, ale to bardziej sam zarys niż odpowiednia jego realizacja. Książka jest napisana dojrzałym i barwnym językiem, jest dopracowana, ale też nie do końca tego się po niej spodziewałam. Autorka zadbała o złożoność swojej historii, tam gdzie było to potrzebne, to nie stroniła od szczegółów, ale nie jestem w stanie napisać, że mamy tutaj do czynienia z czymś niezwykle porywającym, co ma niesamowite tempo akcji. Całość jest faktycznie dobrze zaprezentowana, każda sytuacja jest dokładnie opisana, mamy tutaj logiczny ciąg wydarzeń, ale niestety nie było mi dane zżyć się z żadnym z bohaterów, dlatego też stałam gdzieś z boku, zamiast stać się częścią tej opowieści.

Pojedynek na słowa to książka dobrze zrealizowana, z ciekawym pomysłem na fabułę, raczej jednowątkowa. Skupiamy się przede wszystkim na postaci Briddey, jej próbie odnalezienia siebie w nowej sytuacji. Bohaterowie są moim zdaniem wykreowani nie za dobrze, ale historia ta z pewnością ma w sobie coś ciekawego, co może zainteresować nie jednego czytelnika. To takie połączenie science-fiction i romansu, gdzie pojawiają się pewne rozterki życiowe, ale i sytuacje humorystyczne, rozluźniające napiętą atmosferę, wynikającą z ogólnej problematyki powieści. Telepatia ma swoje dobre i złe strony, o czym przekonali się już bohaterowie Connie Willis. A Wy? Jesteście na to gotowi?

Ocena: 4+/6
czytaj więcej
©BookeaterReality
W niezbyt odległej przyszłości to social media rządzą życiem każdego. Briddey Flannigan to młoda pracowniczka korporacji. Jej narzeczony, Trent jako uwieńczenie ich związku proponuje jej innowacyjny zabieg mózgu. Dzięki EED każde z nich będzie mogło poczuć emocje i uczucie partnera. Pomimo narzekań rodziny dziewczyna decyduje się na operację, której skutki zaskakują nawet ją samą. Zamiast miłości ukochanego, słyszy w głowie głos kolegi z pracy. A to dopiero początek niespodziewanego ciągu wydarzeń.

Po Pojedynek na słowa sięgnęłam głównie dlatego, że zainteresowała mnie fabuła. Mogę powiedzieć, że po raz kolejny dałam się zwieść ładnie brzmiącemu opisowi, który wcale nie zapewnia równie ciekawej akcji. Co uderzyło mnie już na początku, to ciężki język. Trzeba powiedzieć, że tej książki nie czyta się łatwo – owszem, chwilami wciąga i porywa, ale zdarza się to niestety zbyt rzadko. Dodatkowo dosyć długie rozdziały nie ułatwiają lektury.

Gdyby ludzie pragnęli prawdziwej komunikacji, mówiliby prawdę, a tego nie robią.

Powieść opowiada o życiu w biegu, z całodobowym dostępem do informacji, których mózg człowieka nie jest w stanie nawet przetworzyć. Myślę, że taka wija jest możliwa – już teraz jesteśmy przecież zasypywani milionem wiadomości, powiadomień i maili, z których musimy wyłowić te najważniejsze. Dla mnie najśmieszniejsze były opisy wścibskiej rodziny, która dzięki mediom społecznościowym ma jeszcze większe możliwości zawracania głowy innym. Jeśli chodzi o głównych bohaterów, to nieszczególnie się polubiliśmy. Briddey na początku wydawała się zbyt pewna siebie i nieco naiwna. Na szczęście z czasem przeszła pozytywną przemianę, ale nie na tyle, by zaskarbić sobie moją przyjaźń.

Pojedynek na słowa to książka, która miała w sobie duży potencjał na sukces. Wprawdzie pomysł na nią wydawał mi się ciekawy, to jednak nie tylko język, ale i rozwinięcie pozostawiają wiele do życzenia.

Moja ocena: 3/6 czytaj więcej
©Caroline Livre
Komentarze dotyczące książki: