ebook Śmierć przewodnika rzecznego
3.87 / 5.00 (liczba ocen: 1323) Ilość stron (szacowana): 368

Śmierć przewodnika rzecznego
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 23.03
wciąż za drogo?
30.60 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
-29% 23.03 zł 20% rabatu
25.66 zł Lub 23.09 zł
32.90 zł Lub 29.61 zł
25.64 zł
26.75 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Ostatnie chwile przed śmiercią stają się dla tasmańskiego przewodnika podróżą w głąb własnego życia i życia jego przodków. Rodzinna wizja złożona z okruchów wspomnień i opowieści przeistacza się w niezwykłą, sięgającą korzeni historię Tasmanii. Powieść „niedająca spokoju, ambitna” zdaniem recenzenta z „New York Timesa”. „Osiągnięcie godne uwagi” według „Washington Post”. Richard Flanagan w zachwycającej odsłonie.

Uwięziony przez prąd tasmańskiej rzeki, wciągnięty pod sam wodospad, Aljaz Cosini, przewodnik turystycznej wyprawy, tonie. Ostatnie chwile życia stają się dla niego rodzajem mistycznej podróży w głąb własnego życia oraz życia przodków. Przed oczami Aljaza przetaczają się obrazy z przeszłości. Widzi, jak jego ojciec Harry jako mały chłopiec grzebie swojego ojca pod drzewem gumowym, które wnet rozkwitnie tysiącem żółtych kwiatów. Jak wuj Reg sprzedaje zęby, by spłacić dom. Jak prababka ucieka przed złym duchem, a pijany łowca fok gwałci na plaży Aborygenkę zwaną Czarną Perłą. Widzi piękną twarz kobiety, którą kochał…
W podwodnym świecie, który odbiera Aljazowi ostatni oddech, rodzinna wizja złożona z okruchów aborygeńskich, celtyckich, włoskich, angielskich, chińskich i wschodnioeuropejskich opowieści przeistacza się w bezdenną historię Tasmanii.

Śmierć przewodnika rzecznego od Richard Flanagan możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Nawet jeśli pogodziłem się z tym, że utonę, to nie znaczy, że tego chcę. Albo że nie będę się bronić przed utonięciem. Nigdy nie należałem do ludzi, którzy biernie przyjmują swój los, co okazało się dość niefortunne, bo życie zawsze pozostawało poza moją kontrolą, a ja, machając rękami w geście sprzeciwu, zawsze, pomimo protestów, byłem miotany i targany przez życie, aż wreszcie utknąłem tu, w tym miejscu.

Aljaz Cosini, czterdziestoletni przewodnik rzeczny tonie. Mężczyzna przez wiele lat prowadził dla turystów spływy po tasmańskiej rzece Franklin. Ten spływ miał być jego ostatnim. Gdy podczas wyprawy do wody wpada jeden z turystów, Cosini próbuje go uratować, jednak sam klinuje się między skałami i zaczyna tonąć.
Na granicy życia i śmierci, walcząc z rwącą rzeką o każdy oddech, zalewany jest nie tylko przez rwący nurt rzeki, ale i setki obrazów i wspomnień ze swojego życia, które powoli dobiega końca, wizji z życia jego przodków, oraz burzliwej i pełnej przemocy historii Tasmanii.

Debiut prozatorski Richarda Flanagana Śmierć przewodnika rzecznego to porywająca odyseja przez czas i przestrzeń. Tonący Aljaz jest wszędzie i jest nigdzie, podróżuje tysiące kilometrów, jednocześnie tkwiąc w groźnej rzece Franklin. Aljaz w swoich wizjach z pogranicza jawy i snu obserwuje jak jego ojciec Harry, jako mały chłopiec, grzebie swojego ojca pod drzewem, wuja Rega, który aby spłacić dom sprzedaje zęby. Przygląda się uciekającej przed duchem prababce, pogrzebowi ciotki, pijanemu łowcy fok, który gwałci na plaży Aborygenkę, zwaną Czarną Perłą. Jest w Tasmanii, Włoszech, Anglii, Chinach, Jugosławii, we wszystkich tych zakątkach świata, z których wywodzą się jego przodkowie. Obserwuje całe swoje życie oraz losy poprzednich pokoleń: emigrantów, skazańców, Aborygenów. Wraz ze zbliżającą się śmiercią przychodzi czas na rachunek sumienia. Przewodnik zdaje sobie sprawę, że wszyscy ciągle chcemy uciec od przeszłości, rodziny i miejsca urodzenia. Tyle, że podróżujemy na różnym poziomie komfortu, no i w różny sposób. I może wszyscy mylą się tak jak ja, myślała dalej, i może już pora, żeby zejść z tej drogi i powrócić do buszu, skąd przyszliśmy. Przez całe swoje życie on i jego rodzina próbowali wyrzec się swoich korzeni, zapomnieć o swojej tożsamości, która pomimo prób wymazania daje o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Jeśli odejdziesz, nigdy nie będziesz wolny.

Richard Flanagan opowiadając historię życia przewodnika rzecznego i jego rodziny, przedstawia historię pięknej i surowej Tasmanii. Miejsca, które mieszkańców Starego Świata kusiło obietnicą nowego życia. Wyspy, która tak jak życie Cosiniego naznaczone jest cierpieniem i śmiercią. Aljaz wielokrotnie w swoich wizjach przywołuje wydarzenia wyspy, pokazując jak trudną i długą drogę musieli przejść jej mieszkańcy, zarówno potomkowie rdzennych Aborygenów jak i skazańcy, którzy przybyli na Ziemię van Diemena.

Śmierć przewodnika rzecznego to wymagająca historia, w której sen przenika się z jawą, oniryczna narracja pierwszoosobowa miesza się z trzecioosobową. Cosini czasem uczestniczy w wydarzeniach, by za chwilę stać się jedynie bacznym obserwatorem zdarzeń, w których w rzeczywistości nigdy nie brał udziału. Jest niczym kronikarz, jego pamięć i wspomnienia łączą się ze zbiorową świadomością swojego rodu.
Autor w powieści miesza różne linie fabularne, plącze historie, przerywa je, by po kilkunastu stronach do nich zupełnie przypadkiem powrócić. Przypomina to trochę działanie ludzkiej pamięci, kiedy drobne obrazy z naszej przeszłości, potrafią z odmętów pamięci przywołać kolejne wspomnienia i historie.

Richard Flanagan wykorzystał nadciągającą śmierć jako pretekst, by skonfrontować się z prozą życia. Rzeka dla przewodnika rzecznego niesie nie tylko zgubę, ale i całe jego życie. Nurt wody przynosi wspomnienia, najważniejsze chwile, które określiły jego i te które ukształtowały całą Tasmanię. Śmierć przewodnika rzecznego to opowieść w której rodzinna wizja przeobraża się w opowieść o nadziei, nieprzewidywalności ludzkiego życia, przemijaniu i śmierci, o podłości człowieka.
Powieść, która wywołuje pełen wachlarz emocji, zaskakuje, wzrusza, nie daje o sobie zapomnieć.
Zachwycający kawał prozy z najwyższej półki.


Ocena: 6/6
©Cuddle up with a good book
Są tacy pisarze, których kolejne książki biorę w ciemno. Przyznałam im już dawno mój osobisty znak wysokiej jakości i czuję, że mnie nie zawiodą. Tak jest z Richardem Flanaganem, laureatem Nagrody Bookera cenionym przeze mnie za Ścieżki północy i Pragnienie. Tym razem miałam okazję czytać pierwszą powieść autora, czyli Śmierć przewodnika rzecznego. To istotne, by zdawać sobie sprawę, że to debiut, bowiem od razu zdradzę, że omawiany tytuł jest ciut słabszy niż wcześniej czytane przeze mnie książki. Gdybym nie wiedziała, że to debiut mogłabym się czuć zawiedziona, lecz skoro wiem, mogę podziwiać progres, jakiego dokonał autor.

Aljaz Cosini, czterdziestoletni przewodnik rzeczny, tonie. Mężczyzna przez wiele lat prowadził dla turystów (zwanych pogardliwie frajerami) spływy po podstępnej rzece Franklin. To miał być jego ostatni spływ, bowiem najlepsze czasy ma już za sobą. Właściwie sam nie wie, czemu ulega prośbie dawnego szefa, ale stało się – i doprowadziło to Aljaza do najgorszego możliwego końca. Podczas spływu do wody wpada turysta, a gdy przewodnik próbuje go uratować, zaklinowuje się pomiędzy skałami i sam zaczyna tonąć. Podczas gdy Cosini walczy o życie, zaczynają do niego napływać (nomen omen) wspomnienia i wizje. Na pograniczu życia i śmierci przez jego głowę przesuwają się fragmenty życia jego i jego przodków, chwile, które pamięta i takie, przy których nie mógł być obecny. Objawiają mu się prawdy na temat jego rodziców i dziadków, a w końcu widzi i rozumie historię całej Tasmanii ostatnich lat. Chcąc nie chcąc jest milczącym świadkiem różnych przerażających i smutnych zdarzeń.

I na tym muszę właściwie zakończyć opis fabuły, która przez swoje poszarpanie i wielowątkowość jest bardzo trudna do streszczenia. Zamiłowanie do przeplatania ze sobą różnych linii fabularnych jest widocznej już w debiutanckiej powieści: mamy więc dość prosty wątek Aljaza Cosiniego i przygody jego wyprawy po rzece Franklin, zdaje się jednak, że to dla autora jedynie pretekst, dzięki któremu może przyjrzeć się pełnej przemocy historii Tasmanii. Od tego miejsca, jak od pnia, odchodzą kolejne odgałęzienia – historie plączą się, przerywają, ma się wrażenie, że wręcz przepychają się tak przed oczami Aljaza, jak i czytelnika, który jest zalewany ogromną liczbą migawek z czyichś żyć. To równocześnie zaleta i wada tej książki.

Zaleta, bo pozwala Flanaganowi poprzez poszczególne jednostki pokazać w miarę kompletny obraz Tasmanii ostatnich lat, z jej bolączkami, namiętnościami i przeciwnościami. Widać tu prześladowania rdzennych mieszkańców, wdrukowanie im wstydu z powodu własnego pochodzenia (czarnoskóra ciocia Ellie mówi: Nie jesteśmy aborygeńcami, nie jesteśmy bumerangi, słyszysz?) czy wykorzystywanie Aborygenów i bezprawne zabieranie ich zwłok w celach badawczych:

Kiedy jego [ostatniego Aborygena czystej krwi] ciało zabrano do szpitala, miejscowy chirurg nazwiskiem Crowther zakradł się na salę, rozciął Lanne’owi kark i szyję, wyłuskał jego czaszkę, podłożył na jej miejsce głowę jakiegoś białego żebraka, a potem pospiesznie zszył cały ten bałagan. Niedługo później przyszedł inny lekarz, Stokell, w tym samym celu, lecz ku swemu zdumieniu przekonał się, że ktoś go ubiegł, zadowolił się więc odrąbaniem stóp i dłoni Lanne’a dla Towarzystwa Królewskiego. Czaszka aborygeńskiego króla przyniosła chirurgowi naukową wiarygodność, w Europie bowiem wielce interesowano się frenologią rzekomo niższych i zdegenerowanych ras.

Jest też jednak wadą, ponieważ powoduje pewne dłużyzny. Widać, że Richard Flanagan nie w pełni panował jeszcze nad językiem i narracją (które tak zachwycały mnie w jego późniejszych powieściach), bowiem książka jest momentami ciężka i nużąca.
Niewątpliwie jednak od początku temat kolonizacji rdzennej ludności Tasmanii był autorowi bliski, omawiana powieść zapoczątkowała bowiem kolejne książki opisujące te haniebne dla białego człowieka wydarzenia. Choć nieco słabsza od reszty, Śmierć przewodnika rzecznego jest również warta przeczytania i pozwala dostrzec, jak niesamowicie rozwinął się Flanagan jako pisarz.

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć