Kłamca
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.96 / 5.00
liczba ocen: 18097
najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
cena polecana: 21.76
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
21.76 zł
25.42 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł
29.90 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
-17% 20.90 zł
21.41 zł
22.08 zł
24.32 zł
26.31 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Powieść NORY ROBERTS, najlepszej pisarki na liście „New York Timesa”. Gdy mąż Shelby Pomeroy ginie w tajemniczym wypadku, kobieta jest zrozpaczona. Wkrótce jednak poznaje straszliwą prawdę – Richard był oszustem i zdrajcą, a ich wspólne życie – jednym wielkim kłamstwem...

Po śmierci męża Shelby wraz z córką wraca do domu w Tennessee i tam na nowo cieszy się wolnością. Pojawia się też promyk nadziei w postaci przystojnego stolarza Griffina Lotta. Jednak nie wszystkich cieszy to, że Shelby wróciła do miasteczka – wokół niej zaczynają ginąć ludzie. Trop prowadzi do Richarda i… jego wspólników. Co się stało z Richardem? Czy rzeczywiście nie żyje? Shelby uświadamia sobie, że wciąż nie może uchronić siebie i córki przed kłamstwami byłego męża. Jak długo jeszcze nie będą mogły czuć się bezpieczne…

Kłamca od Nora Roberts możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
CYTATY:
Lepiej pozostać na wolności niż być bogatym, zwłaszcza jeśli nie ma widoków na to bogactwo.
Chłodna pogarda może ranić bardziej niż porywczość.
Recenzje blogerów
Zacznę jak zwykle od okładki, w której się zakochałam. Lubię takie widoczki, ptaki, ścieżka, może jakiś las? Uwielbiam takie klimaty. W dodatku tytuł książki jak imię i nazwisko autorki jest wypukłe, ze specjalną, błyszczącą fakturą. Urzekły mnie mieniące się literki. Okładka posiada skrzydełka, dzięki czemu powieść ma dodatkową ochronę przed zniszczeniem. Na jednym z nich jest fragment książki, który aż razi składnią i niestety, zdradza sens książki. Dla mnie to nieco bez sensu, no ale... Na drugim z nich poczytamy słów kilka o autorce oraz małym druczkiem dodane są adresy stron wydawnictwa i autorki. Całość wydana jest w miarę dobrze, brak jakichkolwiek błędów w druku czy literówek, ale za to składnia... Do niej jeszcze się za moment odniosę.

Autorka... Nie znałam wcześniej pióra Nory więc szłam po niepewnym gruncie. Nie wiedziałam, czy po lekturze będę zadowolona, czy też nie? Powiem Wam tyle, że czyta się tę historię szybko, ale też szybko się męczy. Cały pomysł na fabułę jest dobry, ma ona wiele wątków. Nie ma co się dziwić, że tak sławna pisarka nie ma problemów z wymyśleniem jeszcze jednej lektury, która zaciekawi czytelników. Bo kto czyta książki, na pewno chociaż raz słyszał lub widział jej powieści. Nie da się nie znać słynnej Nory Roberts, autorki wielu romansów. Jednak moje pierwsze spotkanie z nią już jest na spalonej pozycji.

Po pierwsze to składnia, która razi w oczy już po opisie z tyłu książki, czy fragmencie podanym na skrzydełku. Po prostu... masakra. Jednak chciałam dać jej szansę, to dostałam za to po głowie. Tak bardzo się męczyłam tą składnią, że chwilami miałam ochotę rzucić książką o ścianę i niemal jak Wokulski z Lalki wykrzyczeć monolog do siebie samej tudzież do osoby, która tłumaczyła tę książkę, do całej niemal redakcji jak można wydać taką książkę! Jakby kompletnie nie dotknęła ją ręka redaktora i korektora...
Nie wiem, gdzie leży wina, kto zawinił, ale tym właśnie oto sposobem wiem, że nie przeczytam już powieści tej autorki, a już na pewno nie w najbliższym czasie ponieważ tak mocno się zraziłam. I od tej pory będę właśnie tak kojarzyć Norę Roberts. Z fatalną składnią.
Wiem, że sama nie piszę swoich postów, recenzji jakoś super poprawnie, bo mam skłonności (nawet często) stawiać przecinki nie tam, gdzie mają swoje miejsca. Że moja składnia jest często koślawa. Ale ja nie wydaje książek, nie poprawia mnie nikt, no chyba, że Wy jeśli coś rzuci się Wam w oczy - za co serdecznie dziękuję, nikt nie jest nieomylny przecież. Ale tej powieści nikt chyba nawet kijem przez szmatę nie dotknął za przeproszeniem. Tak, jestem zła. Bardzo zła. Bo gdyby nie składnia, przeczytałabym ją w ciągu maksymalnie trzech dni, a nie tygodnia i to z wielką męką.
Co do bohaterki, kochanej naszej Shelby. Los nie potraktował ją lekko. Uciekła zakochana w bogaczu, siedząc przez długi czas jak w mydlanej bańce. Niestety takie historie często kreśli los. Życie jest wredne, a karma wraca. Szczerze mówiąc, to... niestety, ale jej nie polubiłam. Gdy zaczęło się źle dziać, powinna walczyć o swoje, a nie poddawać się biernie, bez grama walki. Próbowałabym na każdy sposób uciec od tego, co zakleszczałoby mnie, zamykało niemal w czterech ścianach. Nie potrafiłabym się podporządkować tak, jak ona. Nie pozwoliłabym sobie na to. Co to, to nie. Tym bardziej, że sama gdzieś tam kiedyś bohaterka walczyła o swoje. Nagle wszystko prysło? No dziwne... Dlatego mocno mnie irytowała. Niestety to kolejny mocno negatywny punkt na temat tej książki. Nie przyjęła mi się kompletnie. Ale czytałam już jedną mini recenzję i wiem, że się podobała... Więc może to tylko mi nie przypadła do gustu?

Emocje - oczywiście, że były. Głównie irytacja na bohaterkę i składnię. Złość i znudzenie towarzyszyły mi niemal od samego początku. Spodziewałam się faktycznie pełnej napięcia powieści, jak napisano na tyle okładki. Znów się przeliczyłam. A szkoda... Czy Was też denerwują takie podpisy na temat książki na okładce? I nie żeby coś, ale praktycznie każdy autor jest bestsellerowym... Co też zaczyna mnie irytować.
Chciałam emocji to jakieś tam sobie zapewniłam... ALE!
Był jeden moment. Jeden jedyny, w którym moje serce przyśpieszyło, bo... pojawiła się jakaś akcja! Chwila, w której naprawdę zaczęło się dziać, ale trwało niestety krótką chwilę... Co nieznacznie poprawiło moją ocenę, ale tylko odrobinę. To coś w stylu Dziewczyny z pociągu - coś nagle się pojawiło i zniknęło tak szybko jak się pojawiło. Tak wiem, masło maślane mi z tego wyszło, ale wiecie, o co mi chodzi, prawda?

Reasumując chciałabym, byście zapewnili mnie, że to tylko ten egzemplarz jest tak feralny. Że wszystkie inne powieści Roberts są naprawdę dobre! Moje ego tego potrzebuje.
Szkoda, że się zawiodłam, bo myślałam, że ten grubasek, liczący ponad pięćset stron wciągnie mnie na tyle, że po prostu się zaczytam i w ekspresowym tempie jej recenzja pojawi się na blogu.
Mnie nie przypadła do gustu, jednak mam nadzieję, że Wy dacie jej szansę i polubicie tę historię.

Ocena: 2/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć