Zgromadzenie cieni
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.34 / 5.00
liczba ocen: 31110
Ilość stron (szacowana): 530
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
32.00 zł
22.40 zł
25.60 zł
26.24 zł
28.23 zł
Pozostałe księgarnie
25.60 zł
25.91 zł
26.56 zł
27.20 zł
28.80 zł
29.00 zł
29.76 zł
32.00 zł
32.00 zł
32.00 zł
Opis:

Podczas gdy wszyscy w Czerwonym Londynie skupiają się na czekających ich emocjach sportowych i towarzyszących igrzyskom przyjęciach, w innym Londynie rozkwita życie, a ci, którzy mieli rzekomo odejść na zawsze, powracają... Kontynuacja głośnego „Mroczniejszego odcienia magii”. „Oto ideał powieści fantasy” – „Publishers Weekly”

Upłynęły cztery miesiące, odkąd w ręce Kella wpadł czarny kamień. Cztery miesiące, odkąd przecięły się ścieżki „antariego” i dziewczyny z Szarego Londynu, Delilah Bard. Cztery miesiące, odkąd książę Rhy został ranny, Kell i Lila pokonali rządzące Białym Londynem bliźniaki Dane, a kamień wraz z umierającym Hollandem wrzucili w otchłań Londynu Czarnego.
Pod wieloma względami sytuacja prawie wróciła do normalności, chociaż... Rhy spoważniał, a Kella dręczą wyrzuty sumienia. „Antari” nie przemyca już przedmiotów między światami – jest nerwowy, nawiedzany przez sny z udziałem złowieszczej magii, skupiony na myślach o Lili, która zniknęła mu z oczu w porcie, tak jak zawsze tego pragnęła. Tymczasem w Czerwonym Londynie trwają przygotowania do Igrzysk Żywiołów, spektakularnego i kosztownego międzynarodowego turnieju – mającego na celu rozrywkę i zachowanie dobrych stosunków z sąsiednimi mocarstwami. Na zawody przybędzie wielu gości, a wśród nich starzy przyjaciele na pewnym statku pirackim.
Jednakże, podczas gdy wszyscy w Czerwonym Londynie skupiają się na czekających ich emocjach sportowych i towarzyszących igrzyskom przyjęciach, w innym Londynie rozkwita życie, a ci, którzy mieli rzekomo odejść na zawsze, powracają. Jak cień, który znika w nocy, lecz pojawia się znów kolejnego dnia, tak odżywać zdaje się Czarny Londyn. Tyle że magia wymaga równowagi, więc by odrodził się Czarny Londyn, inne miasto musi upaść...

„Bogate szczegóły rozświetlają każdy wymiar niezwykłego miasta zalanego magią, a skomplikowane postacie okazują się intrygującymi osobowościami. W tej barwnej scenerii toczy się trzymająca w napięciu akcja... Schwab już nam każe czekać na dalszy ciąg” – „Entertainment Weekly” 

„Schwab jest fantastyczną pisarką, toteż akcja tej powieści płynie szybko: to świat, w który łatwo się zanurzyć, a cztery Londyny, które mamy szansę odwiedzić, stanowią ucztę dla zmysłów: są żywe, interesujące i szczegółowo pokazane. Zmyślone światy prezentują się imponująco i już choćby z tego względu warto sięgnąć po tę książkę” – „io9”

„Jest tu wszystko: magia i romans, przygoda i intryga, podstęp i oszustwo, a także trochę tajemnic ze świata piratów... Ta powieść przyciągnie zarówno dorosłych czytelników fantasy, jak i tych młodszych, lubujących się w gatunku «young adult»” – „Booklist”

CYTATY:
Siła i słabość są ze sobą splecione. Wyglądają tak bardzo podobnie, że często je mylimy.
Nadzieja, wiara, zmiana: to kruche wartości i trzeba o nie dbać.
Prawda rzeczywiście bywa najlepszym przebraniem.
Zbyt mało czegoś jest dokładnie tak samo niebezpieczne jak zbyt dużo.
Recenzje blogerów
Nawet nie wiecie ile radości przyniosło mi skończenie tej książki! Podobnie jak w przypadku Mroczniejszego odcieniu magii ciężko było mi wczuć się w akcję, jednak Zgromadzenie cieni rozczarowało mnie przeokropnie. Zaczynałam lekturę z naprawę pozytywnym nastawieniem, a męczyłam z miną wyrażającą cierpienie tak dogłębne, że chyba jedynie człowiek pozbawiony możliwości ucieczki by to zrozumiał. Na szczęście udało mi się jednak przebrnąć przez te pierwsze - okropnie nudne! - czterysta stron i doczekać chwili, gdy zaczęło się coś dziać.

Cztery miesiące minęły od ostatnich wydarzeń, które wstrząsnęły życiem ludzi w każdym z trzech Londynów. Teraz rodzina królewska nie spuszcza Kella z oczu, całkowicie utracił swoją swobodę i czuje się z tym okropnie. Dodatkowo męczą go okropne wyrzuty sumienia, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Doskonale wie, że wszystko, co mu się przydarzy, dotknie też jego brata, Rhya. Następca tronu spoważniał, acz nie przestał narażać się na niebezpieczeństwo - jego też ciągle ścigają demony przeszłości. Zbliżają się Igrzyska Żywiołów, a książę ma pewien plan, związany z owym międzynarodowym turniejem.

Lila jest w końcu wolna. Udało jej się uciec i ma możliwość przeżywania kolejnych przygód. Nie zapomniała jednak o Kellu, który czai się gdzieś na obrzeżach jej podświadomości. Podróżuje teraz na statku pirackim i uczy się magii, jednak jej życie nie może być zbyt proste. Bard ma talent do pakowania się w kłopoty, a moment, w którym Alucard Emery - kapitan statku - informuje ją, że płyną do Londynu na Igrzyska Żywiołów sprawia, że w jej głowie od razu pojawia się pewien pomysł...

Magia potrzebuje umiaru. Ona jest jak ogień. Nie ma samokontroli.

O ile postaci Kella i Bard wydawały mi się być barwnymi i pełnymi życia podczas czytania pierwszego tomu, tak tutaj utracili wszystko to, co w nich ceniłam. Polubiłam jednak Rhya oraz Alucarda, którzy - według mnie - tym razem grali tutaj pierwsze skrzypce. Mimo to ich obecność dużo nie zmieniła i nie byłam w stanie spędzać z Zgromadzeniem cieni więcej niż kilkanaście minut dziennie. Myśleliście, że Lalka albo Pan Tadeusz to nudne książki? Muszę Was wyprowadzić z błędu. Lektury przy tej pozycji to coś naprawdę wciągającego i pełnego akcji. Kell i Lili sporo przeszli, jednak zamiast stać się postaciami jeszcze bardziej interesującymi poszli w całkiem przeciwnym kierunku. Liczę jednak, że to się jeszcze zmieni. Inaczej będzie trzeba spisać tę serię na stratę.

Gdybym mogła przeczytać Zgromadzenie cieni w momencie, gdy V.E. Schwab skończyła ją pisać dałabym jej jedną radę. Mniej lania wody, więcej akcji. Ludzie, tutaj naprawdę nic się nie dzieje! Gdyby ktoś zabrał ze środka dwieście stron - minimum! - może okazałoby się to dużo bardziej zjadliwe. Wiem jednak na pewno, że trzecia część będzie czymś spektakularnym. W końcu to pierwszy cykl, jaki czytałam, który rozkręcał się przez całe dwa tomy... Dodatkowo o ile w Mroczniejszym odcieniu magii poznawaliśmy cały świat i skupialiśmy się na tym, by zrozumieć wszystkie te zależności, tak tutaj nie dowiedziałam się zbyt dużo nowego, co osobiście bardzo mnie zawiodło. Mam nadzieję, że kontynuacja jednak będzie o niebo lepsza - nic tak nie boli jak zmarnowany potencjał książki.

Bo przecież można zabić ludzi, lecz nie można zabić magii. Nie naprawdę.

Ostatnie sto stron Zgromadzenia cieni było naprawdę dobrym kawałkiem lektury i mam nadzieję, że V.E. Schwab nie wróci do punktu wyjścia. Boli mnie to, ile czasu poświęciłam tej książce. Rzadko kiedy czytam coś tak długo, acz nie lubię przerywać czytania w połowie. Zwykle zakończenia wynagradzają mi cierpliwość. Tym razem było tak samo, jednak nie jestem w stanie wybaczyć tego, jak bardzo nic się tutaj nie dzieje. Spotkałam się z opiniami, że ten tom bije pierwszy na głowę i jest spektakularny. Chciałabym, żeby ktoś mi wypunktował zalety tej powieści, bo sama nie jestem w stanie się ich dopatrzeć. Po trzeci tom chwycę na pewno - o ile będzie tak dobry, jak się zapowiada, to może uda mi się zapomnieć o tym, jak kiepskie jest Zgromadzenie cieni.

Ocenka: 2/6
©Papierowe Miasta
Odkrycie twórczości Victorii Schwab zaliczam do jednej z najlepszych rzeczy, jakie w ubiegłym roku wydarzyły się w moim czytelniczym życiu. Zarówno trylogia Odcienie magii, za którą w Polsce odpowiedzialne jest wydawnictwo Zysk i S-ka, czy dylogia This Savage Song – wciąż niestety u nas niewydana – na stałe zapisały się na mojej liście ulubionych i polecanych powieści z kategorii fantastyki młodzieżowej. Historie Schwab mają w sobie coś takiego, co sprawia, że trudno się od nich oderwać, przestać przejmować się problemami bohaterów czy nie wsiąknąć w oczarowujące, pełne magii i niebezpieczeństw światy. I chociaż wiem, że Mroczniejszy odcień magii miał kilka wad, nie każdego czytelnika do siebie przekonał, to muszę Wam już na samym wstępie napisać, że to żaden powód, aby nie sięgnąć po Zgromadzenie cieni.

Kontynuacja historii Lili Bard i Kela jest bowiem w każdym stopniu „bardziej”. Bardziej emocjonująca, wciągająca i zapierająca dech w piersi. Naprawdę, czy można oczekiwać więcej?

Minęło kilka miesięcy od momentu, kiedy Kel i Lila pokonalli bliźniaki Dane w Białym Londynie oraz przywrócili jako taki spokój pośród alternatywnych Londynów, niwecząc spisek złego rodzeństwa. Można byłoby się zastanawiać: Co teraz? Czym może nas zaskoczyć autorka? Czy główni bohaterowie dostali coś w rodzaju szczęśliwego zakończenia? Jak się okazuje, nie za bardzo. Rhysa, następce tronu Czerwonego Londynu i przybranego brata Kela, męczą ponure myśli i poczucie winy. Lila Bard, choć w końcu przeżywająca wymarzone wcześniej przygody na statku pirackim, wciąż zastanawia się, kim jest, co potrafi i jakie jest jej miejsce w świecie. Natomiast Kel… Kel dowiaduje się, że pokonanie bliźniakow władających Białym Londynem było jedynie preludium do o wiele większych problemów. Problemów, których głębię dopiero zaczyna odkrywać.

Co różni Zgromadzenie cieni od Mroczniejszego odcienia magii, to głębia i mocniejsze zarysowanie sylwetek postaci pobocznych. Pierwszy tom trylogii przede wszystkim pełnił rolę wprowadzenia do świata przedstawionego; najwięcej mieliśmy tam do czynienia z głównymi bohaterami – Lilą i Kelem. To oczywiście nic złego, jednak po lekturze Mroczniejszego… trudno było mi nie przyznać, że jednak czegoś tam brakowało. Każdy z pozostałych charakterów wydawał się pospiesznie opisany, po czym szybko odsunięty na margines powieści. Najważniejsze były losy dwójki protagonistów i relacja budująca się pomiędzy nimi. W Zgromadzeniu cieni możemy nie tylko obserwować rodzinę królewską Czerwonego Londynu, lecz także bliżej poznać kilku nowych bohaterów, jak na przykład uwielbianego przeze mnie Alucarda Emery’ego i załogę jego statku, Nocnej Iglicy, na której przez kilka miesięcy przebywała Lila. Mamy możliwość przyglądania się, jak z wydarzeniami opisanymi w pierwszej części radzą sobie (albo raczej nie radzą sobie) Król i Królowa; jak oddalają się od Kela, chociaż to dzięki niemu przecież Rhys przeżył. Możemy śledzić ponurego i pełnego powagi księcia, któremu pokazano ciemniejszą stronę władania. Co jednak najważniejsze, Victoria Schwab nadała tym postaciom prawdziwego charakteru, barwnie opisując ich wątki poboczne i sprytnie wplatając je w główne wydarzenia.

Przede wszystkim jednak mamy Igrzyska Żywiołów – niesamowite wydarzenie pochłaniające większą część fabuły powieści, przedstawiające emocjonujące pojedynki oraz sieci spisków i intryg – zaskakujące na każdym kroku, ogromne widowisko, które pozwala zalśnić naszym bohaterom i pokazać ich z nieznanej nam strony. (Tak, kochani, nie mylicie się. Lila Bard totalnie tutaj wymiata!).

Co wprawiło mnie w ogromny zachwyt, Zgromadzenie cieni wcale nie cierpi na syndrom drugiego tomu, czyli najpowszechniejszą chorobę jakichkolwiek trylogii. Victoria Schwab w Mroczniejszym odcieniu magii przedstawia czytelnikom barwny, pełen magii i uroku świat, w który trudno nie wsiąknąć, aby tylko w kontynuacji ukazać go w lepszym świetle, rozwiać obawy i wątpliwości oraz poprawić jego fundamenty. Rzeczywistość wykreowana przez pisarkę jest tutaj niemalże osobnym bohaterem, równie ważnym, co pozostali. Jednak w odróżnieniu od poprzedniej części, tutaj autorka wyraźnie podkreśla, że alternatywne Londyny mają swoje mroczne, groźne oblicza, o których ani na chwilę nie można zapomnieć.

Muszę przyznać, że odrobinę się martwiłam, kiedy Zysk i S-ka tak przeciągało premierę Zgromadzenia cieni. Całą trylogię czytałam już w oryginale, i naprawdę liczę na to, że uda mi się ją zebrać na półce w papierowej formie oraz zarazić swoim entuzjazmem nowych czytelników. Kiedy już się zacznie czytać powieści Victorii Schwab, naprawdę trudno przestać.

Ocena: 6/6
©Nocny Cień
Przesycony akcją i magią Mroczniejszy odcień magii jest jak na razie najlepszą częścią cyklu. Zgromadzenie cieni mimo, że odrobinę słabsze skupia się bardziej na bohaterach i dręczących ich niepokojach o swoją przyszłość, wolność, lojalność. Tymczasem do Czerwonego Londynu zbliża się coś mrocznego i niebezpiecznego. Czarny Londyn pragnie powstać, a do tego potrzebna jest magia.

Mroczniejszy odcień magii zrobił na mnie ogromne wrażenie. Spodziewałam się czegoś młodzieżowego, a dostałam naprawdę porządny kawał magii. Na Zgromadzenie cieni, drugi tom cyklu czekałam prawie rok. Tak bardzo nie mogłam się doczekać naszego kolejnego spotkania!

Lila pragnęła jedynie jednego - wolności, i to dostała. Nie straciła jednak talentu do pakowania się w kłopoty, które jak na złość ciągle czają się gdzieś za jej plecami. Kiedy kradnie tożsamość jednego z magów jeszcze nie wie w jak poważne wpadła tarapaty. Kell nie miał tyle szczęścia. Dzieląc się swoim życiem z księciem Rhyem już na zawsze związał z nim swoje przeznaczenie. Wydarzenia, które wstrząsnęły Czerwonym Londynem ponad cztery miesiące temu ciągle nie dają o sobie zapomnieć. Teraz w pałacu ma odbyć się nietuzinkowy turniej. Kilkunastu najpotężniejszych magów weźmie udział w potyczkach, które wyłonią najlepszego z nich. Dla Kella to jedyna szansa aby w końcu oderwać się od restrykcyjnych rozkazów króla Maxima ale wie, że gdyby coś mu się stało ucierpi na tym Rhy. Tymczasem na tronie Białego Londynu zasiada nowy król, a jego ambicje sięgają daleko, aż do Czerwonego Londynu.

I teraz wiesz, jak się czuje ten, kto naprawdę żyje. Kto boi się o swoje życie. Kto o nie walczy. A kiedy się dowiadujemy, jak to jest, no cóż, powrotu nie ma.

W Zgromadzeniu cieni witają nas bohaterowie, do których przyzwyczailiśmy się w pierwszym tomie ale również pojawia się kilku innych, równie ciekawych i intrygujących postaci, na które warto zwrócić uwagę. Więcej miejsca autorka przeznaczyła dla księcia Rhya. W końcu możemy go lepiej poznać, dowiedzieć się o jego przeszłości, o przeszłości obydwu książąt, a są to fakty, cóż, czasami bardzo zaskakujące. Niepokoi mnie jedynie Lila. W pierwszym tomie podziwiałam jej odwagę, jej hart ducha i walkę o swoje marzenia. Teraz dziewczyna powoli traci nad sobą kontrolę i boję się pomyśleć, do czego ją to zaprowadzi. Kell zamknięty w pałacu od czasu wyjścia na jaw jego przemytniczych wypraw jest ciągle obserwowany. Król Maxim stracił do niego zaufanie ale nie może pozwolić aby tak potężny mag odzyskał upragnioną wolność.

-Wasza Królewska Mość, wy oddajecie cześć czemuś, czego nie możecie ani zobaczyć, ani dotknąć, podczas gdy ja otaczam czcią coś, z czym mam do czynienia w każdej chwili każdego dnia. Jaka droga jest bardziej logiczna?

Magiczny świat przedstawiony w na kartach książki powoli wychodzi z ram w jakie został ubrany. Równowaga powoli zostaje zachwiana. Magia jest żywym organizmem, który przenika każdy element natury i wpływając na dany obiekt zaczyna go zmieniać bądź nie. Czym stanie się taki obiekt? Wynik czasami jest bardzo zaskakujący. Niebezpieczne rzeczy zaczynają dziać się w Białym Londynie. Pozorny dobrobyt został osiągnięty przez coś, co przeniknęło z umarłego Czarnego Londynu. Świat ten chcąc się odrodzić, musi pochłonąć inny.

-Nie przeszkadza ci, że każdy wierzy w coś innego?
-Dlaczego miałoby mi to przeszkadzać? -spytał. -W istocie wszyscy wierzymy w to samo, po prostu nadajemy temu czemuś inną nazwę. To żadna zbrodnia.

Druga część jest jedynie odrobinę słabsza. Zabrakło mi takiej zdecydowanej akcji i ciągle zastanawiałam się, czy to już? Czy to teraz coś się zacznie dziać? Pierwsza część była dosłownie przesycona akcją, pościgami, magią. Owszem, turniej magiczny wydaje się wydarzeniem, które powinno obfitować w takie emocje ale staje się jedynie tłem. Czytając Zgromadzenie cieni, coś innego zaprząta nam myśli. Bohaterowie przez bolesne doświadczenia dorośli ale z drugiej strony dalej walczą wewnętrznie z problemem lojalności, odpowiedzialności, poszukiwaniu prawdy o sobie i swojej przeszłości. Druga część staje się zatem prawdziwym preludium do wydarzeń, które będą miały miejsce w ostatnim tomie serii.

Czekam niecierpliwie na ostatnią część trylogii i bardzo się niepokoję tym, jak to się skończy. Nie wszystkie tomy muszą być idealne, Zgromadzenie cieni nie jest dokładnie tym, czego się spodziewałam. Jest zdecydowanie spokojniejsze i bardziej poukładane niż Mroczniejszy odcień magii, ale i tak lektura tej powieści to ciągle wspaniała przygoda i świetna rozrywka.

Ocena: 5/6

©Projekt: Książka
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć