ebook Siostra Burzy
4 / 5.00 (liczba ocen: 1201)

Siostra Burzy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 19.38
Audiobook - najniższa cena: 26.60
32.30 złpremium: 19.38 zł Lub 19.38 zł
-25% 19.38 zł Lub 17.44 zł
25.84 zł Lub 23.26 zł
32.30 zł
32.30 zł 10 zł na konto
20.90 zł
22.61 zł
24.23 zł
25.59 zł
25.84 zł
27.46 zł
27.76 zł
32.30 zł
Inne proponowane

Po śmierci adopcyjnego ojca Ally wyrusza do mroźnej Norwegii, by kierując się pozostawionymi przez niego wskazówkami, odnaleźć swoje korzenie. Drugi tom z nastrojowej, pełnej magii sagi osnutej wokół legendy o konstelacji Siedmiu Sióstr.

Ally D'Aplièse przygotowuje się właśnie do udziału w jednym z najbardziej niebezpiecznych wyścigów jachtów na świecie, gdy otrzymuje wstrząsającą wiadomość o nagłej i bardzo tajemniczej śmierci swojego adopcyjnego ojca. Dziewczyna rezygnuje ze startu w zawodach i jedzie do położonego nad Jeziorem Genewskim urokliwego zamku, gdzie ma się spotkać z osieroconymi przez Pa Salta pozostałymi córkami. Na miejscu okazuje się, że bajecznie bogaty ojciec zostawił córkom w spadku zaszyfrowane wskazówki, które pozwolą im poznać historię ich pochodzenia.Ally postanawia skorzystać z rady zmarłego ojca i odnaleźć własne korzenie. W tym celu wyrusza do mroźnej Norwegii, gdzie dowiaduje się o Annie Landvik, żyjącej przeszło sto lat temu dziewczynie z małej wioski w górach, która otrzymała szansę wyjazdu do Christianii, aby śpiewać na premierze poematu Henrika Ibsena „Peer Gynt”. Informacje na temat Anny rodzą w głowie Ally pytania dotyczące przeszłości Pa Salta, w tym również to najważniejsze: co się stało z siódmą siostrą?

Siostra Burzy od Lucinda Riley możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
A jednak, oprócz tego, że każdy musi się urodzić, to śmierć jest jedynym, co mamy na tym świecie zapewnione.
Nigdy nie jest za wcześnie, żeby się cieszyć tym co dobre.
W sierpniu na naszym blogu pojawiła się recenzja pierwszej części z cyklu Siedem Sióstr. Dziś wracam do Was z recenzją Siostry Burzy drugiej w kolejności książki. Po przeczytaniu Siedmiu Sióstr (dla tych co nie mieli okazji zetknąć się z tą pozycją wyjaśniam, że pierwsza część nosi taki sam tytuł jak nazywa całego cyklu) z niecierpliwością czekałam na kolejną odsłonę sagi rodziny D’Aplièse.

Druga część opowiada o drugiej w kolejności siostrze imieniem Ally – Alkione - i zaczyna się w tym samym miejscu co poprzednia, czyli w momencie gdy nasza bohaterka dowiaduje się o śmierci Pa Salta. Dziewczyna jest zagubiona. Czuje, że nie jest w stanie do końca właściwie pożegnać ukochanego ojca, gdyż jest obecnie w najszczęśliwszym momencie swojego życia - przeżywa wielką miłość. I choć tak jak Maja (starsza siostra) otrzymuje kopertę ze wskazówkami, które mają jej pomóc w odnalezieniu swoich korzeni. Jednak Ally przygotowuje się właśnie do regat i eliminacji krajowych przed Olimpiadą, więc nie zamierza z nich korzystać. Dopiero kolejny wieki cios, jaki spada na nią jak grom z jasnego nieba, powoduje że dziewczyna chce uciec i zająć się czymś co nie będzie jej przypominać o wszystkich tragediach jakie ją spotkały w tak krótkim czasie. Rezygnuje z eliminacji i wyjeżdża do Norwegii, bo tam kierują ją współrzędne wyryte na strefie armilarnej. Zaczyna zgłębiać historię młodej śpiewaczki, Annie Landvik, która przeszło sto lat wcześniej trafia z małej wioski w górach do wielkiego muzycznego świata Christianii (obecnie Oslo), aby śpiewać na premierze poematu Henrika Ibsena "Peer Gynt”. Im bardziej Ally zgłębia się w życie artystki tym bardziej zaskakujące informacje wychodzą na światło dzienne.

Czy Ally jest spokrewniona z Annie? Po kim dziewczyna odziedziczyła swój muzyczny talent? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w książce, która tak jak i pierwsza część, jest fikcją, ale zawiera wiele smaczków historycznych dotyczących wcześniej wspomnianego utworu. Autorka podzieliła powieść na kilka części, a każdą z nich poprzedza tytuł jednego z utworów napisanego przez Edwarda Griega na zamówienie Henrika Ibsena. Warto je sobie odsłuchać w trakcie czytania. Na pewno je znacie, gdyż są to dość popularne utwory. Mnie osobiście pomogły one jeszcze bardziej wsiąknąć w historię, którą czytałam. Oczywiście przewija się też tajemniczy wątek pojawiającego się i znikającego Pa Salta. Nie wiem jak Was, ale mnie strasznie intryguje czy to celowy zabieg autorki, żeby potrzymać napięcie czy może jednak okaże się, że Pa wcale nie jest taki martwy?

Na zakończenie książki, jak i w pierwszej części, jest bardzo ciekawa sesja Q&A. Uważam, że jest to bardzo trafiony pomysł i zdążyłam się już do niego mocno przyzwyczaić, wręcz muszę się powstrzymywać, żeby nie zajrzeć do niego przed rozpoczęciem czytania. Serdecznie polecam tę pozycję i z niecierpliwością czekam na kolejną część cyklu.

Pozdrawiam
K.

Ocena: 5+/6
©Księgozbiór
Jeśli jesteście ze mną już jakiś czas i chociaż mniej więcej kojarzycie powieści o jakich Wam opowiadam, być może pamiętacie poprzednią pozycję Lucindy Riley jaką czytałam, czyli Siedem sióstr. Chociaż już wtedy, tuż po lekturze, uważałam, że nie jest to historia pozbawiona wad, byłam wystarczająco zaintrygowana by wyrazić chęć zapoznania się z kolejnymi tomami. I kiedy rzeczywiście Siostra burzy doczekała się polskiej premiery, nie zastanawiałam się dwa razy przed sięgnięciem po lekturę. A nawet jeśli drugi tom spodobał mi się ociupinkę mniej, wciąż uważam że seria - jako całość - pozytywnie wyróżnia się na tle innych powieści.

Ally zawsze czuła bliskość z Pa Saltą - oprócz silnej więzi córka - ojciec, zbliżała ich do siebie także wspólna pasja, czyli miłość do żeglarstwa. Teraz, kiedy kobieta dowiaduje się o śmierci przyrodniego ojca, nie może pogodzić się z tym, że podczas gdy on umierał samotnie, ona przeżywała jedne z najpiękniejszych chwil swojego życia. Pogrążona w żałobie Ally początkowo wcale nie planuje podążyć za pozostawionymi przez Pa Saltę wskazówkami do prawdy o jej korzeniach. Dopiero kolejna tragedia przekonuje ją do zmiany tej decyzji. W tym celu Ally wyrusza do Norwegii, gdzie poznaje losy Anny Landvik - ubogiej dziewczyny z małej wioski o niesamowitym głosie, która śpiewała na premierze poematu Ibsena "Peer Gynt".

Byłam sceptyczna względem zdradzonej w wywiadzie informacji, ze każdą powieść z serii będzie można czytać jako odrębną historię, ale teraz z przyjemnością mogę powiedzieć, że nie miałam racji. Siostra burzy powiela pewne sceny i rozmowy z Siedmiu sióstr w taki sposób, że brak znajomości pierwszej części nie stanowi żadnej niedogodności. Równocześnie jednak nowa perspektywa - narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia Ally - i pewne opóźnienie sekwencji scen (bo przed wydarzeniami rozgrywającymi się na wyspie poznajemy inny fragment historii), sprawia że w trakcie lektury nie towarzyszyło mi poczucie wtórności.

Już choćby ten fakt powoduje, że odczuwam względem Lucindy Riley pewien szacunek. Ale Siostra burzy ma także inne mocne strony. Drugi tom dostarcza pewne nowe, choć nieliczne informacje na temat tajemniczej sylwetki Pa Salta, ale przedstawia także dwie nowe historie - Ally i jej przodkini Anny. Lucinda Riley po raz kolejny dzieli fabułę na dwie płaszczyzny czasowe, a w wątku, który rozgrywa się w przeszłości wplata trochę historii i rzeczywistych postaci jak kompozytor Grieg. Muzyka stanowi zresztą ważny fragment opowieści i zdecydowanie jest to kolejny element, który świadczy na korzyść powieści.

Być może, jeśli śledzicie mój profil na portalu Goodreads, wiecie jednak, że miałam pewien ;problem by wczuć się w historię i dlatego tom pierwszy w moim nieoficjalnym rankingu znajduje się o oczko wyżej. Chociaż potrafię wytłumaczyć sobie powody, dla których Anna była postacią nawiną i łatwowierną - wynikało to bezpośrednio ze sposobu w jaki została wychowana, nie poradzę nic na to, że jej usposobienie przeszkadzało mi w lekturze i musiałam do niego dopiero przywyknąć. Sugerując się pierwszym tomem, oczekiwałam także nieco więcej opisów dotyczących krajobrazów i historii Norwegii. Owszem, występowały one w powieści, ale nie w takiej ilości jak się tego spodziewałam.

Jest w sposobie w jaki Lucinda Riley opowiada swoje historie coś co, pomimo pewnej sztuczności w dialogach (o której wspomniałam Wam przy okazji Siedmiu sióstr) i kilku innych mankamentów, czyni je wyjątkowymi. Atmosfera tajemnicy, a niekiedy wręcz bajkowości, łączenie fikcji i historii, no i przybliżenie różnych zakamarków świata - łatwo jest się w tych powieściach zatracić. A fakt, że bohaterką kolejną tomu ma być Star - chyba najbardziej tajemnicza z sióstr - czyni mnie samą niesamowicie podekscytowaną na myśl o premierze dalszych części.

Ocena: 3+/6
©Złodziejka książek
Lucinda Riley słynie z pisania magicznych, umiejscowionych kilkadziesiąt lat wstecz historii miłosnych. Zazwyczaj opowiada o kobietach, dla których czasy w jakich żyją, są wielką przeszkodą do samospełnienia się. Jej bohaterki jednak łamią wszelkie konwenanse i przecinają sznury nałożone im przez społeczeństwo, bo jest to jedyna droga do ich szczęścia. Siostra Burzy to druga część serii pt. Siedem Sióstr opowiadająca o sześciu wspaniałych kobietach i ich praprababkach.

Ally poznaliśmy już w pierwszym tomie, gdy wraz z pięcioma siostrami przybyła do Atlantis - bajkowego zamku położonego nad Jeziorem Genewskim, gdzie wszystkie się wychowały. Dowiaduje się, że jej ukochany ojciec Pa Salt zmarł, lecz jeszcze przed śmiercią postanowił, aby wszystkie jego adoptowane córki miały możliwość poznania swojego pochodzenia. Jednak za życia był bardzo tajemniczym i ekscentrycznym człowiekiem, więc również zagadki które zostawił każdej z dziewczyn, wcale nie będą łatwe do rozszyfrowania. Pa Salt napisał do każdej z nich list ze wskazówkami, które prowadzą je w różne części świata. Maja już powróciła ze swojej podróży z Brazylii, teraz czas na rudowłosą Ally, która dowiaduje się, że z pochodzenia jest Norweżką. Pewne tragiczne wydarzenie w jej życiu spowoduje, że jedynym ratunkiem stanie się podróż do Oslo (dawnej Christianii) i odkrywanie historii Anny Landvik.

Norwegia to kraj kojarzący się z zimnem i mroźną scenerią, a jednak mogła się w niej rozegrać trudna historia pełna pasji i namiętności. To jest zdecydowanie zasługa Riley, której magiczne pióro jest w stanie stworzyć niepowtarzalne i wspaniałe opowieści. Tym razem przedstawiła nam historię prostej wieśniaczki o anielskim głosie, która na szczęście została odkryta przez profesjonalistów i mogła zachwycać swoim głosem oraz zdolnościami aktorskimi szersze grono widzów oraz mężczyzny bogato urodzonego, jednak sprzeciwiającego się ojcu i podążającego za własnymi marzeniami - graniem w orkiestrze. Tych dwoje ludzi spotkało się i pokochało od pierwszego wejrzenia, mimo przeciwności losu. Ich dzieje odkrywałam z wypiekami na twarzy, mimo że autorka wciąż przypominała, że za oknem hula mroźny wiatr i sypie śnieg. W tło ich trudnej historii miłosnej autorka wplotła oczywiście prawdziwe postacie i wydarzenia. Tym razem postawiła na sławy związane z muzyką i literaturą. Losy przodków Ally bezpośrednio związała z kompozytorem Edvardem Griegiem oraz dramatopisarzem Henrykiem Ibsenem, którzy wspólnie stworzyli sztukę teatralną pt. "Peer Gynt" - Ibsen jest twórcą dramatu, natomiast Grieg stworzył do niego muzykę. Aby jeszcze bardziej zbliżyć się do wydarzeń opisanych w książce, polecam odsłuchać dzieło "Poranek" z "Peer Gynta", bo jest to piękny utwór i znany, choć dopiero dzięki tej książce odkryłam jego nazwę. Nie obyło się również bez zaskoczenia związanego z prawdziwą tożsamością przodków Ally, co długo było trzymane w tajemnicy.

Jednak historia rozgrywająca się we współczesności nie odbiega ani trochę od opowieści sprzed około 130 lat. Ally w odróżnieniu od najstarszej Mai jest energiczna, pewna siebie i optymistycznie nastawiona do życia. Jednak śmierć ukochanego ojca, z którym łączyła ją pasja do żeglarstwa trochę przygasi jej temperament, aż do momentu, gdy zaczyna odkrywać historię jej przodkini - Anny. Poznaliśmy też nieco lepiej cechy osobowości pozostałych dziewczyn, które będą bohaterkami swoich własnych historii w kolejnych częściach. Jestem pełna podziwu dla pani Lucindy, że potrafi stworzyć tyle różnych charakterów i dopasować do nich nadzwyczaj ciekawe historie, które w żadnym etapie nie nudzą czytelnika. Robi to w sposób niezwykle naturalny i subtelny, jakby miała w głowie całe obrazy i wystarczyłoby tylko przelać je na papier. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że skonstruowanie fabuły, która w pewien sposób będzie się ciągnęła przez siedem tomów to nie lada wyzwanie i konieczność analizowania wcześniejszych zapisów, zwłaszcza podczas dialogów sióstr, aby nie popełnić żadnego błędu. Jednak czytając prozę pani Riley, wydaje się jakby to było bardzo proste - lekkość jej pióra i wspaniała wyobraźnia zachwycają mnie za każdym razem. Te fakty i urywki wydarzeń, które poznaliśmy o Ally za sprawą narracji Mai, tutaj zostały idealnie dopracowane i rozwinięte. Chronologia wydarzeń została zachowana, nie ma mowy o żadnych błędach i niedopatrzeniach w tej kwestii. Ale niczego innego się nie spodziewałam - perfekcja pani Lucindy została znów potwierdzona. Każdy rozdział tej książki to mistrzostwo, każdy dialog ma znaczenie, każde zdanie jest złotem. Ta powieść dla wielbicieli literatury jest tym samym, czym jest najwspanialsza melodia dla pasjonatów muzyki - każde zdanie wywołuje emocje, tak jak w muzyce czyni to każdy takt. Tajemnica adopcji córek nadal nie została odkryta, choć pojawiło się kilka nowych wskazówek, które zamiast zaspokoić ciekawość, wzbudzają ją jeszcze bardziej. Ta zagadka skłoniła mnie do przeszukania internetu w celu uzyskania dodatkowych informacji o Plejadach. Okazuje się, że to nie tylko gromada gwiazd, ale Siedem Sióstr o tych samych imionach mają również nawiązanie do mitologii greckiej i są córkami Atlasa oraz Plejone (Pa Salt to anagram tych dwóch słów). Fascynujące jest również to, że autorka w swoich nawiązaniach do mitologii greckiej, nadała naszym współczesnym bohaterkom niektóre cechy charakteru mitycznych Sióstr. Alkione jest opisywana jako opiekunka Morza Śródziemnego (a Ally jest przecież żeglarką) oraz ma zdolności przywódcze, a Maja tak właśnie opisała Ally - jako osobę, która gdy się pojawia przejmuje "ster" i podejmuje decyzje. Również historia miłosna Alkione ma pewne podobieństwa z miłością Ally do Theo. Jest to kolejny świetny pomysł na dopracowanie fabuły, aby była nie tylko ciekawa, ale żeby nie można było się od niej oderwać, co w swej oryginalności i pomysłowości jest po prostu perfekcyjne.

Z jednej stronie bardzo się cieszę, że przede mną jeszcze aż pięć tomów tej magicznej serii, bo odkrywanie historii sprzed lat wraz z bohaterkami jest niezwykle interesujące, ale z drugiej strony chęć poznania odpowiedzi na pytania tj. kim jest siódma siostra i czy w ogóle istnieje, dlaczego Pa Salt wybrał akurat te dziewczynki do adopcji i nadał im imiona gromady gwiazd o nazwie Plejady, jest ogromna! Pozostało mi już tylko czekanie na kolejną powieść, tym razem o Star, która zabierze nas w podróż do Anglii - do edwardiańskiego Londynu i na dzikie tereny Kumbrii...

Ocena: 5+/6
©Spojrzenie EM
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    "Unlocking the past is the key to the future" - cytat ze strony Lucindy Riley. Doskonale oddaje istotę książek, które pisze.

    "Siostra burzy" to druga z cyklu Siedem Sióstr (o moich wrażeniach po przeczytaniu pierwszej przeczytasz tutaj). Jako że pierwsza książka bardzo mi się podobała, to kolejna nie poczekała długo na przeczytanie, a wręcz dorwałam jeszcze "cieplutką". Piękna okładka przyciągnęła wzrok, a czy treść również była taka czarująca i magiczna?

    Tym razem główną bohaterką jest Ally (Alkione). Utalentowany muzyk, a zarazem pasjonatka żeglarstwa. Śmierć ojca - Pa Salta - zbiegła się w czasie jej błogiego odpoczynku z Theo, nowo poznanym kapitanem, celebrytą w świecie żeglarskim. Tak jak i pozostałym siostrom, ojciec zostawił Ally wskazówkę, gdzie może szukać swoich korzeni. Splot tragicznych wydarzeń, sztorm w życiu osobistym sprawia, że poszukiwanie biologicznych rodziców schodzi na dalszy plan. Potrzeba czasu, aby Ally dojrzała do tej decyzji i wyjazdu do Norwegii. Tak, tak, tym razem autorka zabiera nas do krainy fiordów i kolebki twórczości Henryka Ibsena i Edvarda Griega. Czy Ally dowie się kim byli jej przodkowie? Dlaczego została oddana do adopcji - tak jak pozostałe siostry? Jasne, że znajdzie odpowiedzi na nurtujące ją pytania jednak droga do ich uzyskania będzie kręta i frapująca. Jak potoczy się jej dalsze życie? Gdzie znajdzie swój dom?

    "Siostra burzy" jest pełna muzyki, jest nią przesycona. Poznajmy w niej młodych ludzi pełnych pasji, gotowych na bardzo wiele wyrzeczeń i dążących do doskonałości. Na drodze do realizacji marzeń stają tragiczne wydarzenia, które rozegrały się w Europie i które miały znamienny wpływ na ich dalsze losy.

    Kim był Pa Salt? Czym się zajmował? Dlaczego adoptował te a nie inne dzieci nadając im takie a nie inne imiona? Autorka dozuje nam tę wiedzę i myślę, że obraz całości będziemy mieli dopiero w ostatniej części.

    Chylę czoła za ogrom pracy autorki, bo nie dość, że historie, które pisze są nietuzinkowe, ciekawe, inspirujące, to zawsze pojawiają się autentyczne postaci, wydarzenia, wiernie oddane jest tło historyczne. I to w głównej mierze ciągnie mnie do tych książek. Wątki romantyczne są, a jakże, ale w stopniu wyważonym i nieprzesłodzonym. Już w takcie czytania zastanawiałam się, gdzie nas autorka zabierze w kolejnej części i moja ciekawość została zaspokojona. Nie zdradzę, ale już zacieram ręce.
    www.naczytniku.blogspot.com

Warto zerknąć