Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.04 / 5.00
liczba ocen: 75315
Ilość stron (szacowana): 384
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
23.86 zł
24.85 zł
25.76 zł
30.29 zł
30.30 zł
Pozostałe księgarnie
30.30 zł
-15% 20.60 zł
23.84 zł
24.29 zł
25.15 zł
27.27 zł
27.27 zł
27.50 zł
30.29 zł
30.30 zł
Opis:

Cora jest niewolnicą w trzecim pokoleniu na plantacji bawełny w stanie Georgia. Jej życie nie jest łatwe, a będzie jeszcze gorzej, bo lada moment z dziecka stanie się kobietą. Kiedy Ceasar, najnowszy nabytek z Wirginii, opowiada jej o podziemnej kolei, oboje decydują się zaryzykować ucieczkę. Po piętach depcze im pościg, a schwytanie oznacza los gorszy od śmierci.

Tytułowa kolej podziemna to określenie stworzonej przez abolicjonistów sieci przerzutowej zbiegłych czarnych niewolników z południowych stanów Ameryki głównie na północ do Kanady, a także do Meksyku. Na ten skomplikowany system ucieczkowy składały się drogi, tunele, szlaki, bezpieczne kryjówki, przewodnicy, organizacje i społeczności. Nazewnictwo kolejowe tworzyło tajny kod, jakim posługiwali się uciekinierzy i abolicjoniści. Do sekretnego języka dochodził też system tajnych znaków graficznych.

Whitehead odsłania przed czytelnikami tajniki systemu przerzutowo ratunkowego dla zbiegłych niewolników, odtwarzając precyzyjnie misterną konstrukcję systemu i przerzutowe szlaki. Niezwykle wiarygodnie oddaje też opresję niewolniczego życia, codzienny znój, strach, pragnienie wydostania się na wolność.

CYTATY:
Ludzie sami z siebie są dobrzy, a potem świat czyni ich podłymi. Świat jest podły od początku i robi się podlejszy z każdym dniem. Zużywa cię, aż w końcu marzysz tylko o śmierci.
Możliwe, że świat jest podły, ale ludzie nie muszą. Nie, jeśli odmówią.
Recenzje blogerów
Co roku staram się czytać laureatów prestiżowych nagród literackich na świecie, w tym Politzera. Historia opowiedziana przez Colsona Whiteheada wymagała z pewnością wielkiego wysiłku, a w tym również przestudiowania okresu, który z pewnością chluby Ameryce nie przyniósł. Podział ras, niewolnictwo, brutalne morderstwa i traktowanie człowieka gorzej niż psa. Może być gorzej? Zawsze.

Ta książka burzy stereotypy jakie są przekazywań w szkołach na temat tamtych czasów. Oczywiście całą fabuła jest fikcją literacką, ale daje się tutaj odczuć wielkie zaangażowanie w szkielet powieści. Bez tego nie było by ducha Kolei podziemnej.
O czym jest ta powieść? Tego nie da się opowiedzieć w kilku słowach. Niewolnicy nie posiadają nic, poza marzeniami o lepszym życiu w lepszym życiu. Zrobią wszystko, aby spełnić marzenia. Ucieczka z plantacji kończy się ciężkimi karami, ale mimo tego, nie przestają tego czynić. Oczywiście nie każdy jest w stanie. Ciężka fizyczna praca doprowadza do wyczerpania fizycznego i psychicznego.

Informacja o podziemnej kolei pobudza wyobraźnię czarnoskórych, wierzących, że tą drogą mają szansę zmienić swoje życie. Mam wrażenie, że Ameryka nigdy nie uwolniła się od przeszłości.
Whitehead snuje opowieść oszczędnie, ale buduje piękne sceny zapadające w serce. Ta książka nie ma równego oddechu. Niektóre sceny są mocno rozbudowane, kiedy w innych fragmentach autor czyni tylko cienką linię. Nie doszukiwałem się w tekście głębokich przesłanek intelektualnych i się nie rozczarowałem. To historia ludzi uważających się za zwycięzców, chociaż takimi nie są. Autor doskonale pokazuje dysproporcje między białymi i czarnymi, ich różne oczekiwania i życie, które kiedyś musi znaleźć wspólne tory.
Mamy tutaj łowców niewolników, mamy ludzi ryzykujących życie swoje i rodzin w czasie ukrywania niewolników i mamy tytułową kolej podziemną, będącą łącznikiem między zupełnie różnymi światami. Pojawiają się ludzi, gotowi za opłatą pomagać w przedostaniu się do innych stanów.

Czy człowiek będący całe życie niewolnikiem, sterowany przez innych, będzie w stanie odnaleźć się w takim życiu? Główna bohaterka Cora jest zwyczajna, a zarazem niezwykła. Potrafi i chce walczyć o swoje. Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, co jest takiego w tej historii, że przetłumaczono ją na 30 języków i jest często komentowana, nie byłbym w stanie udzielić odpowiedzi. Autor szarpnął struny ważne dla Amerykanów, a sama książka jest napisana w sposób plastyczny i ciekawy. Dla mnie to doskonała lektura, ale chyba nie do końca potrafię ogarnąć jej przesłanie. Z pewnością kiedyś do niej powrócę. Polecam serdecznie.

Ocena: 6/6
©Pisany inaczej
To jedna z tych książek, która na dług zapadnie Wam w pamięć. Kwestie rasowe dzielą Amerykę od grubo ponad stulecia. Bardzo dobrze znamy historię walki Afroamerykanów o swoje prawa w dwudziestym wieku. Jednocześnie niewiele wiemy o innej fascynującej karcie w historii Stanów Zjednoczonych, którą była tzw. Kolej Podziemna, czyli sieć tranzytowa pozwalająca zbiegłym niewolnikom uciec do Kanady oraz Meksyku, gdzie mogli oni żyć jako wolni ludzie. Muszę wyraźnie zaznaczyć, że spodziewałam się bardziej powieści historycznej z dużą dawką emocji. To, co stało się moim czytelniczym udziałem ma dokładnie odwrotne proporcje. Nie znaczy to, że książka jest zła, o nie! Jest przepięknie skrojoną opowieścią o emocjach, która wywarła na mnie duże wrażenie.

Ta historia wzrusza i sprawia, że na nowo zastanawiamy się nad istotą człowieczeństwa. Uświadamiamy sobie, że człowiek zawsze ma w sobie i dobro, i zło. Pytanie tylko, która strona nami zawładnie i co z tym uczynimy?

Ocena: 5/6
©Domowa Księgarnia
Nie wstydzę się tego i nie ukrywam, że znaczna większość tytułów po jakie sięgam należy do tzw. literatury rozrywkowej, ale z drugiej strony jest we mnie także coś z czytelniczego snoba. Lubię wiedzieć jakie pozycje zbierają uznanie wśród krytyków i kto zostaje laureatem prestiżowych nagród literackich. A od czasu do czasu potrzebuje sięgnąć po historię, w której istotne są nie tylko walory czysto rozrywkowe. Wiedziałam, że będę chciała zapoznać się z powieścią napisaną przez Colsona Whiteheada, nawet jeśli nie byłam przekonana czy będę ją w stanie w pełni docenić. I chociaż rzeczywiście Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki nie zachwyciła mnie tak jak niektórych czytelników, nie żałuję lektury.

Cora jest niewolnicą w trzecim pokoleniu na jednej z plantacji bawełny w stanie Georgia. Wie czym jest katorżnicza praca, strach o własne życie i pragnienie wolności, zna także smak samotności i poczucie porzucenia. Teraz, kiedy z dziecka przeistacza się w kobietę, jej sytuacja może ulec zmianie jedynie na grosze. Kiedy więc jeden z nowych niewolników na plantacji - Ceasar proponuje jej wspólną ucieczkę, mimo początkowych obaw, Cora decyduje się skorzystać z szansy na wolność. Tyle że nawet w chwili gdy opuszcza granice majątku swojego właściciela, wciąż nie może się czuć w pełni bezpieczna.

Powieść Colsona Whiteheada porusza trudną i niezwykle ważną problematykę - niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych i idei Kolei Podziemnej czyli umownego szlaku ucieczki zbiegłych amerykańskich niewolników, na który składały się sieci dróg, pomocne gospodarstwa czy organizacje. Ale nie jest to powieść historyczna. Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki w pewnym sensie opowiada na nowo historię powyższego okresu, przedstawiając ideę Kolei w dosłowny sposób. Sam koncept zdecydowanie jest ciekawy, natomiast żałuję, że w powieści zabrakło jakiegoś posłowia, w którym pojawiłyby się fakty historyczne. Osoby, które, jak i ja, nie są zaznajomione z tematem, mogą błędnie utożsamić fikcje z historią.

Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki jest powieścią brutalną i zapadającą w pamięci. Colson Whitehead nie stara się w żaden sposób załagodzić historii i opowieść Cory przepełniona jest scenami przemocy i bijącym z kart uczuciem strachu i niesprawiedliwości. Pod wieloma względami język jakim posługuje się Colson Whitehead idealnie wpasowuje się w klimat historii - surowy i pozbawiony zbędnych ozdobników, a równocześnie trafnie ujmujący w pojedynczych zdaniach jakąś myśl czy emocje. Wplecione między poszczególne rozdziały prawdziwe ogłoszenia o poszukiwanych zbiegach tylko dopełniają całość.

Nie mam wątpliwości co do tego, że Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki jest historią wartościową, a sam autor rzeczywiście zasługuje na uznanie. Ale pomimo że potrafię wypunktować walory powieści, nie przemówiła do mnie tak jak tego się spodziewałam. Czułam się odseparowana emocjonalnie od wydarzeń rozgrywających się na kartach powieści. Liczne anegdoty dotyczące pobocznych postaci, niekoniecznie istotne z perspektywy głównego wątku, tylko to uczucie separacji pogłębiły. Jak trafnie spuentowała to pewna czytelniczka, historia Cory jest przerażająca, ale w sposób w jaki przerażające są fakty zamieszczone w podręczniku do historii.

Kolej Podziemna. Czarna krew Ameryki jest powieścią, którą powinno się przeczytać w pewnym momencie życia. Choćby po to w prawdziwym życiu nie pozwolić na powielenie dawnych błędów. Nawet jeśli Colson Whitehead nie trzyma się ściśle faktów, nakreśla sytuację niewolników i samą ideę Kolei. Poza tym zdecydowanie jest to pozycja dobrze napisana. Niewykluczone też, że elementy, które mi przeszkadzały w lekturze, są czysto subiektywne i, podobnie jak wielu czytelników, będziecie zachwyceni lekturą.

Ocena; 3+/6
©Złodziejka książek
Powieści opowiadających o niewolnictwie czarnoskórych jest dużo, a ja chętnie po nie sięgam. To ten typ literatury, który wywołuje zimny dreszcz na plecach (zwłaszcza na plecach Europejczyka), bowiem czytelnik zdaje sobie sprawę, że takie i inne (gorsze? brutalniejsze?) rzeczy działy się naprawdę. To jedna z niechlubnych i wstydliwych kart naszej historii. A jednak powinniśmy pamiętać – niech palą nas policzki, niech będzie nam wstyd, żebyśmy obiecywali sobie raz za razem, że nigdy nie powtórzymy tamtego szaleństwa. O straszliwym widmie kolonizacji i potworze zniewolenia i upodlenia drugiego człowieka pisali choćby Matthew Kneale w Anglikach na pokładzie czy Sue Monk Kidd w Czarnych skrzydłach, a to ledwie promil z długiej listy książek. Czy Colson Whitehead ma coś nowego do dodania w nagrodzonej Pulitzerem powieści Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki?

Cora to młoda niewolnica pracująca na plantacji bawełny w stanie Georgia. Gdy jej matce udaje się zbiec, dziewczyna traci wszystkie (i tak niewielkie) przywileje, które do tej pory posiadała. Prywatny skrawek ziemi dookoła jej baraku staje się łakomym kąskiem dla innych czarnoskórych, a i na samą Corę ten i ów mężczyzna patrzy w sposób niepozostawiający wątpliwości co do jego zamiarów. Życie na plantacji zawsze było trudne, lecz wraz z nadchodzącą dojrzałością pojawiają się nowe niebezpieczeństwa. Gdy więc Ceasar, najnowszy nabytek plantatora, opowiada Corze o kolei podziemnej i proponuje jej ucieczkę, oboje ryzykują wiele. Ale gdy nie ma się do stracenia nic poza życiem, nie ma miejsca na długi namysł. Cora i Ceasar decydują się więc na ucieczkę, a po piętach depcze im pościg: jeśli zostaną schwytani, czeka ich los gorszy niż śmierć.

Cóż to za świat, myślała, w którym jedyna bezpieczna przystań to żywy człowiek. Czy wyzwoliła się z niewoli, czy pozostawała w jej sidłach – jak opisać status zbiega? Wolność jest czymś, co zmienia się w zależności od sposobu patrzenia, tak jak las, który z bliska jest gęsty, ale widziany z zewnątrz, z pustej łąki, ujawnia swe rzeczywiste granice. Bycie wolnym nie ma nic wspólnego z łańcuchami ani dostępnością wolnej przestrzeni.

Choć Colson Whitehead wyszedł od faktycznie istniejącej w przeszłości sieci ludzi dobrej woli zwanej koleją podziemną, popuścił wodze fantazji, tworząc własną wizję ucieczek Murzynów. Tak naprawdę kolej ta była umownym szlakiem zbiegłych niewolników. Ci ludzie mogli liczyć na pomoc innych, głównie abolicjonistów, którzy z narażeniem życia swojego i swoich rodzin organizowali transporty czarnoskórych z miejsca na miejsce, zapewniali im kryjówki i dbali o ich bezpieczeństwo. Całe nazewnictwo było związane z koleją, byli więc „konduktorzy”, czyli przewodnicy, „stacje”, czyli bezpieczne domy czy „pasażerowie”, czyli zbiegli niewolnicy. Whitehead w swej powieści utworzył dosłowną kolej podziemną, która biegła pod ulicami miast i pod lasami. Cora i Caesar poruszają się w takich właśnie tunelach, jadąc w wagonach ciągniętych przez lokomotywę. Przez to w tej okrutnej historii powstaje pewien nieco baśniowy element, na tle którego tym mocniej wybrzmiewa prawdziwe cierpienie czarnoskórych niewolników.

Autor pokazuje, że niewolnictwo nie musi być zawsze dosłowne: nie krzywdziliśmy Murzynów jedynie przez więżenie ich na plantacjach, ale także przez pokazywanie ich na wystawach jako żywych eksponatów czy poprzez ograniczanie ich wiedzy o tym, co my, biali, z nimi robimy i w jakim celu: jest w książce wątek badań nad czarnoskórą ludnością i planów ograniczenia rozrodczości Murzynów, by Ameryki „nie zalała czarna fala”. To wszystko dzieje się bez wiedzy samych pacjentek i ich bliskich, odsłaniając przed czytelnikiem kolejny przykład sprowadzania czarnoskórych ludzi do roli przedmiotów, nie podmiotów.

Choć historia ta, jak na sprawy, które opisuje, nie epatuje okrucieństwem, jest mocnym świadectwem niechlubnego procederu zniewolenia jednego człowieka przez drugiego. Nie jest to na pewno pierwsza książka na temat niewolnictwa, którą powinno się przeczytać, ale warto sięgnąć po Kolej podziemną – to kolejny głos na temat wyzysku. Takich lektur nigdy dość: nie można zapomnieć, co kiedyś zrobiliśmy. Książki o niewolnictwie stanowią przestrogę dla nas i dla przyszłych pokoleń. Czy ta powieść zasługuje na Pulitzera? Nie jestem pewna, ale nie odbieram jej ważności. Czy to „jedna z najważniejszych książek o Ameryce, jakie kiedykolwiek napisano”? Polemizowałabym. Niemniej Kolej podziemna to książka, którą warto przeczytać. Polecam.

Ocena: 5-/6
©tanayah czyta
Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki Colsona Whiteheade’a nagrodzona najważniejszymi nagrodami literackimi w tym nagrodą Pulitzera oraz National Book Award. Przez cały poprzedni rok pozostawała w pierwszej dziesiątce zestawień największych pism, magazynów i dzienników amerykańskich.
Cora jest młodą niewolnicą na plantacji Randalla w stanie Georgia. Jej matka uciekła, gdy dziewczyna miała osiem lat. Babka zmarła przy zbieraniu bawełny. Cora jest pewna, że jeśli szybko czegoś nie zrobi, podzieli jej los. Wraz ze swym przyjacielem Ceasarem decyduje się na ucieczkę owianą legendą koleją podziemną, która ma zaprowadzić ją do nieznanej dla niej wolności. Dziewczyna pragnie nie tylko uciec ale również odnaleźć swoją matkę. Jednak kłopoty Cory nie kończą się wraz z opuszczeniem plantacji. W ślad za zbiegami zostaje wysłany łowca niewolników aby schwytać i zwrócić niewolników do prawowitego właściciela.

Zatrzymywali nawet tych czarnuchów, o których wiedzieli, że są wolni - dla zabawy, ale także po to, by przypomnieć Afrykanom o siłach sprzymierzonych przeciwko nim bez względu na to, czy należą oni do białego człowieka, czy nie.

Cora doświadcza różnego ‘przejawu’ wolności. Gdy wydaje jej się, że trafiła w miejsce, które może zaoferować jej niezależność, okazuje się, że pod piękną otoczką czai się wyzysk, nieufność, gorsze traktowanie. Płaca jest zdecydowanie niższa niż białych, mieszka w dormitorium z pięćdziesięcioma innymi kobietami. Czarni nie mogą głosować, mieć przedstawiciela w parlamencie, wchodzić do niektórych publicznych miejsc. Wszechobecny strach przed wydaniem, niepewność o swoją przyszłość. Jednak nie wszyscy biali są tak niegodziwi, niektórzy ryzykują życiem, aby idea wolności człowieka zaczęła dotyczyć wszystkich bez względu na pochodzenie czy kolor skóry.
Colson Whitehead należy do wąskiego grona pisarzy, którzy idealnie potrafią przelać emocje na papier. Niczym nieuzasadniona nienawiść i okrucieństwo białych do czarnych, traktowanie ich jako rasa, stworzona jedynie do uległości, niewolniczej pracy budzi w nas zdecydowany sprzeciw. Cora urodziła się niewolnikiem, nigdy wcześniej nie zaznała wolności. Matka porzuciła ją samą wybierając ucieczkę zostawiając małą dziewczynkę w miejscu, które oferowało nic więcej ponad ból i cierpienie. Jednak Cora przetrwała. Marząc o wolności zaryzykowała wszystko i zdecydowała się walczyć o swoją niezależność, a nie tylko godzić się z losem istoty zależnej od białego człowieka. Razem z nią obserwujemy 'prawdziwą twarz Ameryki', próbujemy odnaleźć się w nowej sytuacji i szukamy miejsca w którym można godnie żyć.

Oto prawdziwy Wielki Duch, boska nić łącząca ogół przedsięwzięć człowieka - jeśli nie potrafisz czegoś zatrzymać, nie jest twoje. Czy chodzi o własność, niewolnika czy kontynent.

Kolej podziemną czyta się, mimo trudnego tematu, bardzo lekko. Wymieszanie historii z elementami baśni, trafne i klarowne spostrzeżenia oraz ciągły element niepokoju sprawiają, że powieść Colsona dosłownie się pochłania. Kolej podziemna stanowi pewien symbol, mit, którego istnienie tylko nieliczni mogli potwierdzić na własnej skórze. Tak naprawdę istniała sieć kontaktów, dróg, miejsc, ludzi, którzy pomagali zbiegłym niewolnikom w przedostaniu się na północ. Dla niektórych niewolników staje się jedynym promykiem nadziei na plantacjach pełnych okrucieństwa i przemocy.
Kolej podziemna jest jedną z tych powieści, które zostają i nie pozwalają o sobie zapomnieć siedząc gdzieś z tyłu głowy przez cały czas. Nie przedstawia ogromu tragedii niewolników, aby zagłębić się w temat należałoby sięgnąć po materiały historyczne, ale problemu niewolnictwa, braku wolności słowa, niesprawiedliwości i okrucieństwa samego w sobie.

Prawda to zmieniająca się wystawa w sklepowej witrynie, przerabiana ręcznie, kiedy nie patrzysz, nęcąca i zawsze poza zasięgiem.

Ocena: 4+/6
©Projekt: Książka
Jeśli ktoś chce zrozumieć ten kraj, musi pojechać koleją. Pędząc przed siebie, wyjrzyjcie z wagonu, a zobaczycie prawdziwą twarz Ameryki. Prawdziwą, grzeszną twarz, o której sama Ameryka wolałaby zapomnieć, a o której przypomina w nagrodzonej Pulitzerem i National Book Award powieści Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki Colson Whitehead. Pisarz sięga do bolesnej historii, abyśmy lepiej mogli zrozumieć amerykańską przeszłość i teraźniejszość.

Główną bohaterką powieści jest Cora, jedna z wielu niewolnic na plantacji bawełny w stanie Georgia. Jej i tak trudna sytuacja pogarsza się, gdy dziewczyna staje w obronie małego chłopca. Kiedy "najnowszy nabytek plantatora" Ceasear opowiada jej o kolei podziemnej, decyduje się na ucieczkę. W pościg za parą rusza łowca niewolników Ridgeway, który za wszelką cenę pragnie odszukać Corę.

Kolej podziemna istniała w rzeczywistości, stanowiła sieć dróg, pomocnych domostw, organizacji i społeczności, którzy pomagali przedostać się uciekinierom na północ, jak najdalej od niewolniczego południa. Abolicjoniści organizowali zbiegłym niewolnikom transport, jednak mimo nazwy rzadko kiedy była to kolej. Najczęściej uciekano pieszo lub wozami. W powieści Colsona Whiteheada kolej podziemna staje się realna i dosłowna, przypominając położone pod plantacjami bawełny bardzo prymitywne podziemne metro, które dla niewolników jest szansą na odzyskanie upragnionej wolności.

Powieść Whiteheada nie jest powieścią historyczną, a powieścią o historii Ameryki, o hańbie niewolnictwa, w którą autor wplótł niezwykłą baśń o pragnieniu, poszukiwaniu wolności i bezradności wobec usankcjonowanym przez prawo okrucieństwie. Pisarz łączy fikcję literacką z historycznymi przekazami, które często są przez niego mocno zniekształcone, a wszystko po to by w przedstawić problem niewolnictwa w nieco szerszym kontekście oraz wpływ tego zjawiska na dzisiejszy kształt Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

Ten naród nie powinien istnieć, jeżeli istnieje sprawiedliwość na tym świecie, jest bowiem zbudowany na mordzie, kradzieży i okrucieństwie.

W Kolei podziemnej autor połączył baśniową poetykę z brutalną codziennością jaką doświadczali niewolnicy pracujący na plantacjach. Z niezwykłą siłą pisarzowi udało się przekazać nie tylko bezmiar okrucieństwa jakiego dopuszczali się biali ludzie wobec niewolników, ale co ważniejsze cały wachlarz emocji tych których katowano, wszechobecny strach, upokorzenie, obdarcie z godności, ból i cierpienie.

Czytając powieść Colsona Whiteheada odnosi się wrażenie, że historia o której pisze autor nie jest przeszłością i nie do końca umarła. Echa niewolnictwa, które oficjalnie zostało zniesione 13 poprawką do konstytucji Stanów Zjednoczonych w dalszym ciągu rozbrzmiewają w czasach współczesnych. Wciąż mamy do czynienia z segregacją rasową, polityką stop-and-frisk, która w Stanach najbardziej dotyka ludność afroamerykańską i latynoską, antyimigranckiego języka, którego używają politycy, aby wzbudzić uprzedzenia i strach. Whitehead nawet nie stara się w swojej powieści wykazywać podobieństw do teraźniejszości. Nie musi. Bolesna historia, którą opowiada, oparta jest na niesprawiedliwości, która wciąż ma miejsce. Teraźniejszość pokazuje, że ta powieść jest uniwersalna, a Afroamerykanie i imigranci wciąż cierpią.

Pracująca w muzeum etnograficznego Cora w roli żywego eksponatu, wybierała z tłumu słabe ogniwa, takie które łamały się pod jej spojrzeniem (...) Szukanie niedoskonałości w łańcuchu trzymającym cię w niewoli. Pojedynczo takie ogniwo nie znaczy wiele. Ale wspólnie z innymi zmienia się w potężne okowy, które mimo słabości zniewalają miliony. Ludzie wybierani przez Corę, młodzi, starzy, z bogatej części miasta i ze skromniejszych ulic, osobiście jej nie prześladowali. Ale jako społeczność byli kajdanami. Jeśli się nie podda, jeśli będzie kruszyć słabe ogniwa, ilekroć je znajdzie, może w końcu to coś da. Colson Whitehead podobnie jak Cora stara się kruszyć słabe ogniwa. Opowiada o prawdziwej naturze świata, przekazując potworność niewolnictwa i jego toksycznej spuścizny.

Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki jest bolesnym rozliczeniem z największymi mitami amerykańskiej demokracji, z wolnością i sprawiedliwością. Szczera, pełna gniewu, okrucieństwa, poruszająca do głębi, uniwersalna opowieść która rozkruszy każdego.

Ocena: 5/6
©Cuddle up with a good book
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć