ebook Kopaliśmy sobie grób
3.34 / 5.00 (liczba ocen: 151)

Kopaliśmy sobie grób
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 22.40
28.00 złpremium: 16.80 zł Lub 16.80 zł
-20% 22.40 zł Lub 20.16 zł
28.00 zł
28.00 zł Lub 25.20 zł
22.52 zł
23.80 zł
23.80 zł
24.66 zł
24.92 zł
24.92 zł
25.50 zł
28.00 zł
28.00 zł
Inne proponowane

Jak daleko byś się posunął, żeby ochronić to, co kochasz? Płatny zabójca, dziennikarz na tropie wielkiej afery, rozpadająca się rodzina, mordowani członkowie zarządu spółki i kopalnia w Laponii wypluwająca toksyczne sekrety, które mogą ich wszystkich zniszczyć.

Styczniowy mróz sprawia, że życie w Helsinkach zwalnia. Ale nie w przypadku Jannego Vuori. Jego życie wyraźnie nabiera tempa. Po pierwsze, pojawia się ojciec, który zniknął przed trzydziestu laty; po drugie, otrzymuje anonimowy e-mail, który budzi w nim – dziennikarzu z krwi i kości – potrzebę tropienia. Potrzebę tak silną, że Janne jest gotowy zaryzykować utratę najbliższej osoby, a nawet własnego życia.

Kopaliśmy sobie grób od Antti Tuomainen możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Życie Janne nabiera tempa po otrzymaniu anonimowego maila informującego o możliwości postępu degradacji środowiska na skutek pracy finlandzkiej kopalni niklu. Dziennikarz rozpoczyna własne śledztwo, aby rozwiązać pojawiające się zagadki, nie zważając na rujnowanie relacji z najbliższymi. Ktoś jednak usilnie próbuje przekonać go, że nie powinien wtykać nosa w nie swoje sprawy.

Kopaliśmy sobie grób to nietuzinkowy i niepowtarzalny thriller. Mimo że sama jego fabuła nie sprawiła, że zapadł mi jakoś szczególnie w pamięć, to jednak odnalazłam w nim coś wyjątkowego.
Książka należy do gatunku Helsinki noir, z którym miałam okazję spotkać się po raz pierwszy. Szczerze powiedziawszy nie bardzo wiedziałam czego spodziewać się po thrillerze króla tego gatunku, ale że jestem ogromną fanką książek zahaczających o klimaty noir, to długo nie zwlekałam z zabraniem się za tę pozycję. Przyznaję, że książka nie spełniła moich oczekiwań pod względem rozbudowania wątku głównego oraz wprowadzania i budowania napięcia i klimatu grozy. Kluczowy element książki, którym wydawała się być wielka afera w kopalni w Laponii, często schodzi na drugi plan, przytłoczona opisami z życia głównego bohatera. Mimo że jego relacje z innymi ludźmi są istotne dla dalszego rozwoju wydarzeń, to jednak książkę czyta się monotonnie, zapominając o zagadce.

Ciekawym dla mnie elementem było wykreowanie fabuły opartej na potencjalnie rzeczywistych problemach środowiskowych, które mogą być powodowane przez kopalnie. Autor niejednokrotnie podkreślał problem niszczenia nieskażonej jeszcze natury Finlandii, ludzkiego braku wyobraźni przy podejmowaniu niektórych decyzji oraz przedstawiał swoją wizję przyszłości i konsekwencji zapoczątkowanych technologii. Jego proekologiczne poglądy sprawiły, że zainteresowana tematem finlandzkich kopalni odnalazłam informacje o ekologicznej katastrofie sprzed kilku lat, kiedy to związki niklu, cynku i uranu skaziły wiele kilometrów kwadratowych ziemi, niszcząc oczywiście całą naturę napotkaną po drodze. Nie mam żadnych wątpliwości, że Kopaliśmy sobie grób jest pewnego rodzaju apelem o bardziej racjonalne i przemyślane korzystanie z dobrodziejstw natury oraz dbanie i nie zakłócanie jej rozwoju szczególnie na terenach uprzemysłowionych.

Mimo że autorowi nie udało się stworzyć trzymającego w napięciu wątku, a problemy środowiskowe i relacje bohaterów często go przyćmiewały, to jednak uważam, że jest to książka warta przeczytania.

Ocena: 4/6
©Rude recenzuje
Co skłoniło mnie do sięgnięcia po tę książkę? Intrygująca okładka? Ciekawie zapowiadający się thriller? To z całą pewnością też, jednak moją szczególną uwagę przykuło jedno zdanie: Jak daleko byś się posunął, żeby ochronić to, co kochasz? Poczułam, że to może być niesamowicie intrygująca i pochłaniająca lektura, dlatego postanowiłam jej dać szansę. Z jakim rezultatem?

Jak daleko byś się posunął, żeby ochronić to, co kochasz? Pewnego zimowego stycznia życie dziennikarza Jannego Vuori wymyka się spod kontroli. Wszystko zaczyna się od anonimowej podpowiedzi: położona w północnej Finlandii kopalnia niklu najprawdopodobniej łamie prawo i ponosi odpowiedzialność za postępującą katastrofę ekologiczną. Zaraz potem Janne niespodziewanie spotyka ojca, który po raz pierwszy od trzydziestu lat przyjechał do Helsinek. [opis wydawcy]

Po raz kolejny sięgnęłam po twórczość zupełnie nieznanego mi autora. Tym razem padło na Tuomainena, który zabrał mnie w podróż po zaśnieżonej Finlandii. Jak się ta podróż dla mnie zakończyła?

Na wstępie warto zaznaczyć, iż Kopaliśmy sobie grób nie jest typowym thrillerem, trzymającym czytelnika w wielkim napięciu. Co pojawia się w zamian? Z całą pewnością obawa i strach o losy głównego bohatera, którego śledzi się z wielkim zainteresowaniem. Świetnie został ujęty wątek ochrony dziewiczych terenów. To właściwie fragmenty pokazujące jak ważne jest ratowanie naszej planety przed niepowołanymi organami. Kolejne spółki biznesowe, zachłanne i nie patrzące na wielką krzywdę jaką wyrządzają nam wszystkim staną w szranki z wydarzeniami. Bardzo cieszy mnie, kiedy autorzy oprócz fikcyjnej fabuły, wplatają w swoją powieść wątki, które niosą ze sobą większe przesłanie, dotyczące właściwie każdego z nas. Ten zabieg autorowi udał się perfekcyjnie.

Antti Tuomainen swoją powieścią zabiera nas w wędrówkę po Finlandii. Spacerujemy dzielnicami Helsinek, by stanąć twarzą w twarz z codziennym życiem, jak i widmem przeszłości. Pisarz nie ukrywa ciemnych zakamarków skandynawskich miejsc. Pod płaszczem bogactwa i nowoczesnej technologii prezentuje również strach i przemoc. To trochę przypomniało mi o książce Dubaj. Prawdziwe oblicze - Jacka Pałkiewicza, który pod złotym płaszczem ogromnego bogactwa pokazał wszystko to, co starannie jest ukrywane - mafię, prostytucję, przemoc i biedę. Wraz z bohaterami udamy się również do Laponii, gdzie znajduję się kopalnia niklu. To właśnie ona przyciąga rzeszę reporterów, dziennikarzy i ekologów. Poprzez anonimową wiadomość, Janne Vuori zostaje wciągnięty w wir tajemniczych i intrygujących sytuacji. Okaże się jeszcze, że to nie będzie jego jedynym zmartwieniem, bowiem zmierzyć będzie się musiał jeszcze z życiem prywatnym, by uchronić własną rodzinę przed rozpadem.

Autor nie wrzuca nas w wir ogromnych emocji, nie trzyma w wielkim napięciu, a pomimo tego nie mogłam oderwać się od książki. Jego styl jest prosty i bez ogródek stawia przed nami kolejne intrygi. Jest tutaj jednak sporo tajemnic, z którymi będzie musiał się uporać główny bohater. Jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić?

To, co bardzo mnie intryguje i cieszy, to wielowątkowość i poruszanie trudnych i ważnych tematów. W książce Anttiego Tuomainena zdecydowanie się z tym spotykamy. Przemysł wydobywczy, bogactwo, nowe technologie, katastrofy ekologiczne, miłość do najbliższych, cena, jaką należy zapłacić za sławę to tylko niektóre z nich.

Kopaliśmy sobie grób to intrygujący i tajemniczy thriller, który zdecydowanie różni się od tych, które do tej pory przyszło nam poznać. Książka Anttiego Tuomainena zwraca naszą uwagę na ważne tematy, które dotyczą nas wszystkich, zakorzenia się w umyśle i zmusza do refleksji. Polecam.

Ocena: 4+/6
©Kraina Książką Zwana
Do sięgnięcia po książkę Anttiego Tuomainena przekonały mnie dwie rzeczy. Pierwsza z nich to świetna, bardzo klimatyczna okładka – liczyłam na to, że cała powieść będzie utrzymywana właśnie w takiej atmosferze. Druga sprawa to miejsce akcji, Helsinki, czyli stolica Finlandii. Odkąd pamiętam coś mnie ciągnie do tego kraju i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go odwiedzić – może i nie raz. A sam fakt, że mamy do czynienia z thrillerem był już w ogóle argumentem nie do odparcia, aby sięgnąć po tę powieść!

Choć wydawałoby się, że styczniowy mróz może sparaliżować, albo chociaż lekko spowolnić życie w Helsinkach, to nie w przypadku Jannego Vuori. To dziennikarz, który stale poszukuje sensacji i stara się pogodzić życie prywatne ze swoją wymagającą pracą. Jego dusza tropiciela nie jest w stanie się oprzeć wielkiej aferze, jaka wiąże się z kopalnią w Laponii i morderstwami członków zarządu spółki. Jakby tego było mało, do jego życia wkracza ojciec, którego Janne nie widział przez 30 lat. Choć prowadzone przez niego śledztwo jest niezwykle ryzykowne, Vuori nie cofnie się przed niczym, aby dopiąć swego. Jest gotów wiele zaryzykować, nawet utratę najbliższej mu osoby czy też własnego życia.

Przyznaję, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Choć mamy tutaj do czynienia z naprawdę intrygującym pomysłem na fabułę, tak chwilami czułam się lekko zagubiona. Pojawiają się tutaj nie tylko przeskoki w czasie, ale również w narracji, co bywa nieco mylące. Trzeba się bardzo mocno skupić, aby się nie pogubić i zrozumieć całkowity sens tej powieści. Książka niby nie należy do wyjątkowo skomplikowanych thrillerów, ale jednak nie polecam podczas czytania jej błądzić gdzieś daleko myślami. Wtedy naprawdę zwiększacie szanse na to, że nie zrozumiecie tego, z czym mierzy się główny bohater. I moglibyście tego później żałować, bo w ogólnym rozrachunku Kopaliśmy sobie grób wypada całkiem dobrze.

Pierwszym, co udziela się czytelnikowi, jest mroczna i ciężka atmosfera. Całe szczęście! Właśnie tego oczekiwałam, gdy sięgałam po tę powieść. Ten klimat pięknie odwzorowuje miejsce akcji, idealnie podsyca napięcie i rosnącą ciekawość czytelnika. Język autora nie należy do wyjątkowo skomplikowanych, jednakże sama fabuła jest nieco zawiła, a śledztwo prowadzone przez głównego bohatera faktycznie zmusza do myślenia. O ile oczywiście obudzi się w nas taki zmysł detektywistyczny, bowiem wydaje mi się, że nie każdy będzie w stanie przebrnąć przez tę powieść. Mogłabym napisać, że jest ona nieco przygnębiająca, choć też nie jest to do końca odpowiednie słowo opisujące jej charakter. Jest specyficzna, nieco mroczna, nieco smutna, ale na swój sposób pociągająca.

Główny bohater jest postacią ciekawą, choć wydaje mi się, że chwilami nierozsądną. Rozumiem to, że jego praca jest bardzo istotnym elementem jego życia, że wykonuje ją z prawdziwą pasją, ale poświęcenie samego siebie? Poświęcenie rodziny? Czy aby na pewno podejmowanie takiego ryzyka i stąpanie po tak grząskim gruncie jest rzeczą rozsądną i słuszną? Teoretycznie jest to kwestia perspektywy, ale wydaje mi się, że Janne nie wiedział, kiedy się zatrzymać. Owszem, z pewnością napędzała go adrenalina, czym można po części wyjaśnić jego zachowanie, ale też nie powinien zapominać o swojej rodzinie. Mimo wszystko podziwiam go za tak wielkie oddanie sprawie, ale uważam, że w takich sytuacjach jak ta, która go spotkała, bardzo łatwo jest przekroczyć tę cienką linię graniczną.

Kopaliśmy sobie grób to powieść dobra i ciekawie napisana, ale zdecydowanie nie jest ona odpowiednia dla każdego. To dosyć specyficzna tematyka, specyficzna atmosfera i oryginalny główny bohater, którego teoretycznie nie powinniśmy oceniać, ale ciężko jest tego nie zrobić. Mimo wszystko w ogólnym rozrachunku powieść Tuomainena ma w sobie coś urzekającego, dlatego wydaje mi się, że powinniście posłuchać swojej intuicji. Jeśli tylko podpowiada Wam ona, że to jest coś dla Was, to nie wahajcie się ani chwili tylko czytajcie!

Ocena: 4+/6
©BookeaterReality
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć