Wiara
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.78 / 5.00
liczba ocen: 915
Ilość stron (szacowana): 400
najlepsza cena! w tym miesiącu
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
21.30 zł
22.87 zł
26.90 złpremium: 16.14 zł
26.90 zł
26.90 zł
Pozostałe księgarnie
-45% 15.07 zł
21.80 zł
22.53 zł
22.86 zł
22.87 zł
24.21 zł
24.21 zł
24.50 zł
Opis:

Lato 1986 roku jest wyjątkowo upalne. Leniwy spokój sennej miejscowości letniskowej zakłóca tylko grupka hippisów protestujących przeciw budowie elektrowni jądrowej. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego poranka na torach kolejowych odkryte zostają zwłoki młodej dziewczyny. Nikt nie wie, kim jest i skąd się wzięła.

Młody proboszcz, który znalazł ciało, nie może przestać myśleć o zbrodni. Jego poprzednicy znikali z miasteczka w niejasnych okolicznościach, ale kiedy próbuje się czegoś o nich dowiedzieć, trafia na ścianę milczenia. Czyżby pogłoski o przeklętej parafii miały w sobie ziarno prawdy? Kto postawił przed laty krzyż przy torach i dlaczego zostawia przy nim świeże kwiaty?

Śledztwo, które prowadzi wezwany do Rokitnicy kapitan Witczak, idzie dość opornie. Miejscowi niechętnie dzielą się tajemnicami, nie chcą wywoływać duchów przeszłości.

Wierzą, że zło nadejdzie ze wschodu. Ale to nieprawda – ono już tu jest…

Recenzje blogerów
Upalne lato 1986 roku w tle miało niedawną katastrofę elektrowni w Czarnobylu. W tle powieści Wiara jest też powstająca polska elektrownia atomowa i pierwsze ekologiczne, a nie polityczne, protesty przeciw jej budowie. Jednak akcja rozgrywa się wokół tajemniczego morderstwa. Proboszcz miejscowej parafii znajduje zwłoki młodej kobiety, która zginęła od ciosów nożem.

Kryminały w PRL były takie same jak reszta rzeczywistości. W telewizji królował ludowo-socjalistyczny kapitan Sowa lub pseudoamerykański porucznik Borewicz, który wyczynów godnych Bullita dokonywał limuzynami Fiat 125P lub Polonezami. W literaturze królowała przaśna Chmielewska pozująca na krajową Agatę Christie lub Joe Alex (pseudonim Macieja Słomczyńskiego), który produkował podróby zachodnich kryminałów. Z tych przyczyn recenzent, pamiętający zgrzebne czasy siermiężnego socjalizmu, zaczął lekturę z dużą nieufnością.

Czy to naprawdę fikcja?
Powieściowa Rokitnica leży na południu kraju u podnóża gór. Tymczasem polską elektrownię atomową usiłowano budować nad jeziorem w Żarnowcu. Jednak to jedyne odstępstwo od realizmu, które daje się zauważyć. Gdy zaczynamy czytać, prawie natychmiast pochłania nas typowa dla tamtych lat specyficzna przygnębiająca atmosfera. Awaria elektrowni w Czarnobylu była wówczas symbolem zgnilizny coraz bardziej pochłaniającej system realnego socjalizmu. Dodajmy do tego strach przed budową takiej samej elektrowni w sąsiedztwie i okryte zmową milczenia wydarzenia sprzed lat, które wieszczyły zagładę wsi. Realizm świata przedstawionego w powieści chwilami jest wręcz porażający.

Na szczególną uwagę zasługuje też doskonała galeria postaci. Ekscentryczny kapitan Witczak, który czytuje powieści Niziurskiego i nie pije. Miejscowy komendant milicji, którego kariera przed laty nagle się zaczęła i równie szybko się skończyła. Dwoje młodych milicjantów, którzy pomagają w śledztwie. Proboszcz miejscowej parafii i jego dość dziwny młody wikariusz. Każda z tych postaci jest dość rozbudowana psychologicznie i prawdopodobna. Nawet epizodycznie występujące osoby są zarysowane wyraziście i wielowymiarowo. To nie jest kryminał, w którym liczy się wyłącznie rozwiązanie zagadki.

Wiara to nie tylko trzymający w napięciu kryminał, ale też realistyczny i barwny obraz peerelowskiej rzeczywistości. Świadczy on o wielkim talencie pisarki, która realia tamtych czasów pamiętać może tylko z dzieciństwa. A kto zabił? Tego dowiemy się dopiero na samym końcu.

Ocena 6/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Wiara, czyli ostatni kryminał napisany przez Annę Kańtoch, opowiada o wydarzeniach w letniskowej wsi Rokitnica niedaleko Żywca w roku 1986. Lokalny proboszcz, Jerzy Marczewski, znajduje na torach ciało młodej dziewczyny. W celu poprowadzenia śledztwa do wsi przybywa kapitan milicji Andrzej Witczak i razem z lokalnymi funkcjonariuszami, w tym z niezbyt ładną, truchlejącą w trudnych sytuacjach, ale za to całkiem bystrą starszą szeregową Hanką Gierasówną, próbuje rozwikłać tajemnicę zamordowanej. A zadanie nie jest proste – nie wiadomo, skąd dziewczyna przyjechała, czemu ubrała się tak elegancko i nie broniła się przed pięcioma ciosami nożem, nieznana jest też jej tożsamość, bo ktoś pozbył się jej torebki. Wiadomo jedynie, że koło nasypu kolejowego od lat stoi niepodpisany krzyż, przy którym położono niedawno świeże kwiaty. Zadania nie ułatwia także panujący tego lata wyjątkowy upał.

Zdeterminowany kapitan Witczak prosi o pomoc młodego proboszcza i sprawa nabiera kolorów, gdy ten drugi dowiaduje się, że jego poprzednik został odwołany w tajemniczych okolicznościach, wcześniejszy się powiesił, a ten przed nim utonął po pijaku w jeziorze. Niektórzy mówią wprost, że Rokitnica jest przeklęta. Ponadto na drzwiach kościoła ktoś regularnie pisze kredą ostrzeżenie o złu, które nadejdzie ze wschodu. Po jakimś czasie okazuje się również, że wiele lat temu miała miejsce inna tragedia, w dodatku miejscowi konsekwentnie milczą w tym temacie. Pozostała po niej jedynie dziecięca wyliczanka o wilkołaku z siekierą, której ktoś właśnie nauczył chłopców z letniej kolonii. Czy te odległe czasowo zbrodnie mogą mieć ze sobą coś wspólnego?

Śledztwo toczy się dwutorowo – zarówno milicjanci, jak i proboszcz podążają odkrytymi przez siebie tropami, które prowadzą między innymi do Olsztyna, czyli miejsca zamieszkania denatki, a także na Śląsk, do domu dziecka, w którym się wychowywała, trafiając przy tym na wiele ślepych zaułków. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w lesie obok budowanej właśnie elektrowni jądrowej pojawia się kolejne ciało... I choć podejrzenie pada najpierw na lokalnych hippisów protestujących przeciwko zagrożeniu, jakie ich zdaniem niesie elektrownia, Witczak wie, że rozwiązanie sprawy nie jest takie proste.

Wiara jest znakomitym kryminałem z wielu powodów. Po pierwsze, umiejscowienie wydarzeń w niewielkiej miejscowości letniskowej w roku 1986, tuż po słynnej awarii elektrowni w Czarnobylu, było strzałem w dziesiątkę. Autorka umiejętnie buduje atmosferę napięcia i oddaje duszną specyfikę małych wsi, w których mieszkańcy uważają wszelkich przyjezdnych za obcych i nie dzielą się z nimi lokalnymi tajemnicami. Nawet, jeśli jest to ich własny proboszcz. Ten rok wydarzeń pozwolił też na wprowadzenie wielu smaczków – np. kapitan czyta Nowe przygody pana Samochodzika, sól do frytek znajduje się w słoiku z dziurkowanym wieczkiem, a najpopularniejszy napój bezalkoholowy to oranżada. Z drugiej strony pozwolił on uniknąć elementów, które zepsułyby pomysł pisarki na niezwykłą atmosferę powieści, bo badanie odcisków palców czy DNA w mig rozwiązałyby kilka zagadek.

Po drugie, powieść ma umiejętnie skonstruowanych bohaterów – zarówno Witczak, który z ogromnym zaangażowaniem stara się odkryć prawdę, bo w gruncie rzeczy nie chce wracać do domu do konsekwencji swoich błędów, jak i młody proboszcz, który uświadamia sobie, że wysłali go tu, bo nie wtyka nosa w nieswoje sprawy, jak i Hanka, niezbyt pewna siebie, choć spostrzegawcza, są wiarygodni i trójwymiarowi. Także postacie z drugiego planu mają ciekawy rys psychologiczny – kaleka Ewa, która chce zwrócić na siebie uwagę i zachęca proboszcza, by ją odwiedzał, bo może wtedy mu coś powie, pijący zdecydowanie za dużo milicjant Waśkowiak, który uważa, że najlepsze lata ma już za sobą, czy też 96-letnia staruszka Jadwiga Ciołek, która nie chce jeszcze odejść z tego świata.

Trzecim atutem książki jest przemyślana narracja. Przy scenach opisowych prowadzi ją wszechwiedzący narrator trzecioosobowy, jednak samo śledztwo obserwujemy oczami Witczaka, Marczewskiego i Hanki i tu narracja zmienia się na mowę pozornie zależną, bo poznajemy tok myśli i emocje tych trzech postaci. Dzięki temu czytelnik, jako osoba z zewnątrz Rokitnicy, razem ze śledczymi stopniowo rozwikłuje zagadkę tajemniczych śmierci. Na pochwałę zasługuje też tempo prowadzenia opowieści – ani za szybkie, ani za wolne, po prostu w sam raz.

Czwartym elementem, który mnie zachwycił, jest język, jakim napisana jest powieść. Już od pierwszej strony cieszy niezwykle staranny i trafny dobór wyrazów, który tak mocno oddziałuje na wyobraźnię, że przy opisach upalnej pogody pociłam się razem z bohaterami. Ponadto postaci bardziej wykształcone mówią poprawnie, a lokalni chłopi i chłopki używają wiejskiej gwary, która konsekwentnie występuje we wszystkich ich wypowiedziach. Wyraźnie widać tu doświadczenie i wyrobienie autorki.

I choć moim ulubionym gatunkiem jest fantasy, dzięki tej książce z przyjemnością przypomniałam sobie, że gustuję również w dobrych kryminałach, jakim niewątpliwie jest Wiara. Zaś samo rozwiązanie zagadki wręcz idealnie pasuje do gorącej, dusznej i nieco klaustrofobicznej atmosfery, którą przez całą książkę umiejętnie buduje autorka. Zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom pomysłowo skonstruowanych kryminałów i po prostu dobrze napisanych książek.

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Dwa lata temu przeczytałam Łaskę Anny Kańtoch. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie i oceniałam ją na ocenę bardzo dobry. Wiarę tej samej autorki miałam w planach. Czekała spokojnie na czytniku, przyznam trochę zapomniana. Traf chciał, że Wojciech Chmielarz na spotkaniu w Tarnowie wyciągnął ją na światło dzienne - w odpowiedzi na pytanie co czyta, co poleca – i tym sposobem Wiara znalazła się na pozycji „teraz czytam”.

Po lekturze mam jedną, główną refleksję - ta książka może mieć tyle samo zwolenników co przeciwników. Jednak patrząc na oceny na portalu Lubimy Czytać, tych pierwszych jest zdecydowanie więcej i ja do tej grupy również należę.

Co takiego można książce zarzucić, co w moim odczuciu zadziałało na plus i co sprawiło, że daję jej wysoką ocenę? Miejsce akcji - małe miasteczko na Żywiecczyźnie, czas akcji – czasy PRL, z milicjantami, Polonezami i wszystkimi ograniczeniami związanymi z brakiem zaawansowanej elektroniki i współczesnych cudów techniki, klimat – wiejski, zaściankowy, gdzie instytucja księdza proboszcza jest jednym z głównych filarów. Trzeba nie lada umiejętności i pisarskiego zadziora, żeby z takiej mieszanki, która nie wrze, ale lekko faluje i tylko od czasu do czasu burzy się na krótką chwilę, stworzyć kryminał, który czyta się z wielkim zainteresowaniem i nawet nie wiadomo kiedy dochodzi się do końca powieści.

Mamy rok 1986. Śledztwo rozpoczyna się od znalezienia na torach kolejowych ciała młodej dziewczyny. Zwykle w małych miejscowościach wszyscy doskonale się znają i wydawałoby się, że identyfikacja zwłok powinna być bezproblemowa, jednak nic bardziej mylnego. Nie wiadomo kim jest dziewczyna, ani skąd przyjechała. Sprawę prowadzą miejscowi milicjanci oraz kapitan z Komendy Wojewódzkiej. Co więcej, swoje prywatne dochodzenie rozpoczyna proboszcz miejscowej parafii, w trakcie którego odkrywa skrywane i wstydliwe fakty z życia miasteczka i duchownych, którzy sprawowali przed nim posługę duszpasterską.

To co jedni uważają za grzech, dla innych może być świętością.

Wiara Anny Kańtoch nie jest książką, która wbija w fotel, ale niewątpliwie dostarcza bardzo dobrej rozrywki. Jeśli tylko czytelnik ma ochotę na wyrwanie się z huczącego miasta, cofnięcie się w czasie, wkroczenie pomiędzy małą, hermetyczną społeczność oraz doświadczenie upalnego, dusznego lata w otoczeniu zieleni lasu i bryzy znad jeziora, to Wiara jest trafionym wyborem.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Mając w pamięci moje niewielkie rozczarowanie powieścią Łaska Anny Kańtoch, z obawą przystępowałem do lektury Wiary. Pamiętam, że przy okazji mojego pierwszego spotkania z ta autorką, na samym jego początku byłem zachwycony, jednak po mniej więcej połowie lektury, moje emocje całkiem opadły, autorka zepsuła klimat, który tam misternie budowała od początku opowieści.

    W Wierze jest już lepiej, ten klimat, który Anna Kańtoch misternie tka i czaruje nim czytelnika, utrzymuje się do końca powieści. To właściwie on gra pierwsze skrzypce w tej historii, leniwa, na pozór religijna, zabobonna i przesądna wieś w latach PRL-owskiej szarugi. Wiara zapewne rozczaruje czytelnika, który od kryminału oczekuje szybkiej akcji, gęsto kładących się trupów i scen epatujących krwią. Tutaj tego nie ma. Są za to bardzo dobrze nakreślone sylwetki bohaterów, pieczołowicie skonstruowana intryga kryminalna, z takim trochę dziwnym (naiwnym, wydumanym?) zakończeniem.

    Gdyby chcieć podsumować moje spotkania z Anną Kańtoch, to drugie, czyli lekturę Wiary uznałbym za zdecydowanie bardziej udane. Jednak twierdzę, że w gatunku kryminału pisarka ma jeszcze wiele do powiedzenia, ona dopiero odkrywa swój potencjał i jeszcze zaskoczy pozytywnie swoich czytelników. Ja też do nich się zaliczam i będę czekał na to zaskoczenie.

    Ocena: 4+/6

Inne proponowane
Warto zerknąć