Lokatorka
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.70 / 5.00
liczba ocen: 24401
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
18.84 zł
Opis:

Emma już nie mieszka przy Folgate Street 1, na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie lokatorki, obecna i była, są do siebie bardzo podobne: kolor włosów, rysy twarzy, pragnienie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Ultranowoczesne mieszkanie wymaga dostosowania się do surowych reguł narzuconych przez właściciela, ale wydaje się idealne do porządkowania życiowego chaosu. Kobiety łączy coś jeszcze – enigmatyczna więź z właścicielem apartamentu. Jednak po pewnym czasie obok pożądania pojawia się niepewność i niepokój.

Co różni Emmę i Jane? Emma już nie żyje, Jane jeszcze tak.

Doskonały thriller psychologiczny, który podbił listy bestsellerów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

„Lokatorka” ukaże się w 38 krajach. Trwają prace nad ekranizacją powieści. Reżyserem filmu jest Ron Howard, twórca takich hitów jak „Ed TV”, „Piękny umysł” czy „Kod da Vinci”.

 

Recenzje blogerów
Jane wprowadza się do domu na Folgate Street 1. Nie ma pojęcia, że przed nią mieszkała tam Emma. Obie są do siebie łudząco podobne - kolor włosów, rysy twarzy czy chęć rozpoczęcia całkiem nowego życia. Choć umowa najmu domu jest niezwykle restrykcyjna i wymagająca, decydują się z nią zmierzyć. W czasie gdy tam mieszkają zyskują niezwykle enigmatyczną więź z projektantem domu. Co je różni? Jane żyje, Emma już nie.

Uwielbiam thrillery. I uwielbiam przekonywać się na własnej skórze o co chodzi z większością bestsellerów. Dlatego ta książka po prostu musiała znaleźć się na mojej półce. Było to pewne niczym wynik 2+2. Pytanie brzmiało kiedy to się stanie i jaki będzie tego efekt.

Już na samym początku książka mnie urzekła. I to czymś bardzo prostym co uwielbiam - krótkimi rozdziałami i podwójną narracją. Rozdziały mają zaledwie kilka stron i niemal przez cały czas ich narratorki zmieniają się. Dzięki temu autorka pozwala czytelnikowi poznać obie bohaterki i ich historię z pierwszej ręki. Lawiruje między nimi bez wahania i robi to świetnie. Buduje przy tym napięcie i nie pozwala czytelnikowi na chwile wytchnienia. Wszystko wydaje się pędzić bez zastanowienia. Ciężko nie zwrócić uwagi na pytania pojawiające się pomiędzy rozdziałami. Nie raz zatrzymywałam się na chwilę by spróbować na nie odpowiedzieć.

W kwestii bohaterów, zastrzeżenia mam tylko do jednego z nich - Edwarda. W moim odczuciu jest bardzo przerysowaną postacią. Minimalistyczny i perfekcyjny niemal w każdym calu. Znam trochę poukładanych i zorganizowanych osób, a mimo to ciężko mi uwierzyć w kogoś aż tak idealnego i minimalistycznego. Nawet mając jego status społeczny, ktoś taki wydaje się być mocno oderwany od rzeczywistości. Pozostałe postacie są inne. O wiele bardziej realne dzięki czemu czytelnik łatwiej się z nimi identyfikuje.

Niebywałe jak mocnym aspektem książki jest dom na Folgate Street 1. Nie tylko bohaterki wydają się myśleć o nim notorycznie. Czytelnik też ma takie zapędy. Czytając Lokatorkę zastanawiałam się czy da się żyć według reguł wyznaczonych przez wynajmującego dom. Rozważałam czy tak skrajny, przynajmniej w moim odczuciu, minimalizm jest słuszny. Choć to tylko budynek z książki, potrafi fascynować.

Minimalne zastrzeżenia mogłabym mieć do zakończenia. Rozwiązanie tajemnicy śmierci Emmy troszeczkę mnie rozczarowało. Ale tylko dlatego, że jej motyw okazał się dość oczywisty. Jednak tajemnica i poplątanie jakim otoczona została ta śmierć, wynagrodziły mi to. Dzięki temu mogę przymknąć na to oko.

Bez dwóch zdań mogę polecić tę książkę. Zarówno fanom gatunku i osobom, które chcą dopiero zacząć swoją przygodę z nim. Lokatorka chwyta czytelnika w swoje objęcia już na pierwszych stronach i nie chce go wypuścić. Może nie jest idealna, o takie pozycje ciężko, jednak zdecydowanie jest warta uwagi. Zwłaszcza, że jej lektura będzie szybka i absorbująca.
©Ciekawy cytat o książkach
Kiedy czytałem już ostatnie strony, dowiedziałem się, że autor pisał Lokatorkę aż dziesięć lat. Trochę mnie to zdziwiło, gdyż kiedy zaczynał, nie było pewnych technologii z książki powszechnie używanych, lub dopiero były w fazach raczkowania. Przed samą lekturą przeczytałem pobieżnie opinie i byłem przekonany, że sięgam po lekturę, która zamąci mój spokój i nie pozwoli mi na jej odłożenie na dłuższy czas.

Przyznaję, że fabuła trochę mnie zaskoczyła. Tajemniczy architekt i dom, do którego dostępu strzegą zabezpieczenia, i który nafaszerowany jest elektroniką. Dom idealny i pożądany dla wielu. Dom, do którego wstęp mają niezwykle dobierane osoby. Każdego aplikującego czeka stos testów dotyczących wielu dziedzin, w tym również ze życia osobistego. Kandydaci muszą nawet wysyłać swoje zdjęcia, podpisywać szeregi dokumentów, co akurat jest naturalne, ale do tego sterylnego domu mogą wejść tylko osoby, które zaakceptują wiele dziwactw.
O zamieszkanie stara się również Emma, kobieta, która padła ofiarą napadu na poprzednie mieszkanie. Poszukuje czegoś taniego i zarazem bezpiecznego, a przy tym bez nadmiaru niepotrzebnych dźwięków.

Ku ich zdziwieniu przechodzą przez kolejne progi i otrzymują zgodę na zamieszkanie w tym luksusowym miejscu. Poznają właściciela - tajemniczego, przystojnego architekta. Nowy dom staje się wybawieniem i zarazem przekleństwem. W związku Emmy i Simona przestaje się układać. Kiedy Emma dowiaduje się nowych faktów dotyczących przeszłości lokatorów, zaczyna poszukiwania prawdy na własną rękę. Te nie są jednak takie, jakby chciała je odkrywać. Kim jest tajemniczy właściciel Edward Monkford i dlaczego tak bardzo pragnie się do niej zbliżać, pokonując kolejne bariery?

Nie czytałem Pięćdziesięciu twarzy Graya, ale jakoś nasuwały mi się pewne podobieństwa. Uboga dziewczyna i piękniś który nie cofnie się przed niczym, aby otrzymać to, czego pragnie. Do tego sceny sexu, często wyuzdanego.

Lokatorka zaskoczyła mnie pozytywnie, jeżeli chodzi o budowę napięcia. Autor przeplata powieść przeszłością i teraźniejszością, co zdecydowanie podwyższa rangę opowieści. To opowieść o obsesji, namiętności i zaburzeniach natury psychicznej. Książka zdecydowanie warta uwagi.

Ocena: 5/6
©Pisany inaczej
Emma wraz z Simonem szukają nowego mieszkania, na którego wynajem ich stać i które zapewni Emmie utracone poczucie bezpieczeństwa. W końcu po długich poszukiwaniach podpisują wyjątkowo wymagającą umowę najmu, a następnie wprowadzają się do domu przy Folger Street 1. Żadne z nich nie mieszka tam jednak zbyt długo, a życie Emmy w tych nowoczesnych czterech ścianach pełne jest nieoczekiwanych zdarzeń.

Idealne mieszkanie.

Jane od pierwszego wejrzenia zakochuje się w ultranowoczesnym wnętrzu domu przy Folger Street 1. Nie przeraża jej nawet wymagająca umowa najmu, która narzuca dosyć surowe reguły. Wierzy jednak, że to właśnie w tym domu ponownie odnajdzie szczęście.

Wymarzona lokatorka.

Emma i Jane są do siebie niezwykle podobne. Obie zakochują się w mieszkaniu przy Folger Street 1, ale to nie wszystko, łączy je o wiele więcej. Przede wszystkim są do siebie bardzo podobne: kolor włosów, rysy twarzy, a także coś o wiele ważniejszego - chęć rozpoczęcia swojego życia na nowo. W dodatku obie kobiety łączy jeszcze enigmatyczna więź z właścicielem apartamentu.

Doskonała zbrodnia.

W jakich okolicznościach Emma opuściła dom przy Folger Street 1? Co różni Emmę od Jane?

Nigdy nie przepraszaj za osobę, którą kochasz.
Bo wychodzisz wtedy na skończonego fiuta.

Fabuła tej książki została zbudowana w bardzo przemyślany sposób, który nie sposób po prostu skrytykować. Nie mogę sobie wyobrazić lepszej dla tej historii. Autor podzielił bowiem fabułę na dwie płaszczyzny: "przedtem" opowiedziane z perspektywy Emmy oraz "potem" napisane z punktu widzenia Jane.

Te dwa punkty widzenia ułożone są naprzemiennie, częściowo jeszcze przerywane przez pytania z formularza, który każdy z bohaterek musiała wypełnić chcąc zamieszkać w domu przy Folger Street 1. Muszę przyznać, że taka konstrukcja fabuły jest naprawdę świetna. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej.

Akcja książki zdecydowanie nie gna na łeb na szyję. Jest przyjemnie powolna i miarodajnie wraz z rozwojem kolejnych wątków przyspiesza, aż do finału. Myślę, że nie zwali Was on z nóg, ale zdecydowanie ma w sobie to coś, co nie pozwoli Wam zapomnieć o książce. Pozostanie z Wami na dłużej, tak myślę.

Thriller psychologiczny to trudny do zakwalifikowania gatunek. Nie jest on jednoznaczny i tylko od autora zależy jaki kształt przybierze jego powieść. Myślę jednak, że każdy thriller psychologiczny powinny łączyć: rozbudowane portrety psychologiczne bohaterów i napięcie. Zgodzicie się ze mną?

W Lokatorce autor przedstawia nam różnych bohaterów, chociaż tak naprawdę szczególną uwagę poświęca dwóm lokatorkom: Emmie i Jane, zaraz po nich właścicielowi budynku - Edwardowi oraz partnerowi jednej z nich - Simonowi. Nie chcę Wam niczego zdradzać. Pozwólcie więc, że napiszę tylko jedno - autorowi się po prostu udało. Portrety psychologiczne jego postaci są niezwykle rozbudowane, autentyczne, a to w jaki sposób buduje ich wzajemne relacje jest po prostu niezwykłe.

Od pierwszej strony towarzyszy nam również nieznośne napięcie. Początkowo po prostu kieruje nami ciekawość, chcemy wiedzieć co łączy Emmę i Jane oraz ten niezwykły dom. Autor snując swoją historię stopniowo buduje napięcie i robi to w naprawdę niezwykły sposób, od książki po prostu nie da się oderwać.

Na uwagę również zasługuje sam dom przy Folger Street 1 i problemy, które porusza autor. Dom jest centrum naszego życia. To od nas zależy jak wygląda, bo jest nasz, własny, wyjątkowy, ale co by było gdyby ktoś nam to narzucił? Wystrój, częstotliwość sprzątania w dodatku nic w nim nie zależałoby od nas. Czy to nadal byłoby miejsce, które moglibyśmy nazwać domem?

Lokatorka to absolutnie fenomenalny thriller psychologiczny, który wprowadza napięcie już od pierwszej strony. Nawet nie zauważysz kiedy nie będziesz już mógł oderwać się od tej niesamowitej historii!

Ocena: 5/6
©Recenzje z pazurem
Bo przecież właśnie tego wszyscy tak naprawdę szukamy, prawda? Kogoś, kto uporządkuje bałagan w naszych głowach.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę sukces książek, które w tytule mają słowo „girl”, przestaniemy się dziwić, że na rynku wydawniczym co jakiś czas pojawia się kolejna taka pozycja. The Girl Before, w polskim wydaniu Lokatorka, to thriller psychologiczny przywodzący na myśl podobne powieści, takie jak Zaginiona dziewczyna czy słynna Dziewczyna z pociągu. Utrzymana w podobnym klimacie, napisana z niesamowitą dbałością o szczegóły, okazała się być doskonałą, choć pod pewnymi względami nieco przewidywalną lekturą. Jednak zdecydowanie jest tu wiele dobrych elementów, które zasługują na uwagę i uznanie.

Do niepowtarzalnego domu przy Folgate Street 1 wprowadza się młoda para, Emma i Simon. Są w sobie bardzo zakochani, szczęśliwi i planują wspólną przyszłość. Przeprowadzka jest dla nich szansą na nowe życie i zapomnienie o bolesnych przeżyciach z przeszłości. Emma boryka się z traumą i stresem pourazowym po tym, jak została napadnięta w ich poprzednim mieszkaniu. A dom przy Folgate Street 1 jest wyjątkowo bezpieczny. To nowoczesna architektura, w której technologia ułatwia mieszkańcom wykonywanie codziennych czynności. Zapamiętuje tego, kto w nim mieszka, jaką temperaturę wody pod prysznicem lubi, wyczuwa nastrój, kontroluje stan zdrowia… Niczym sztuczna inteligencja, dom staje się nie tylko miejscem zamieszkania, ale czymś znacznie więcej. Dlatego tak ciężko jest zostać jego mieszkańcem – nie każdemu się to udaje, bowiem jego twórca wymaga od mieszkańców podpisania bardzo skomplikowanej umowy…

Akcja tej powieści rozgrywa się dwutorowo: przed i po. Przed to wydarzenia przedstawione z perspektywy Emmy, młodej kobiety, która próbuje dojść do siebie po brutalnym napadzie. Jej chłopak, Simon, wspiera ją jak tylko może. Chcąc zapomnieć o przeszłości szukają nowego miejsca zamieszkania, jednak Emma nigdzie nie czuje się bezpiecznie. Dopóki nie przekracza progu domu przy Folgate Street 1 zaprojektowanego przez ekscentrycznego i tajemniczego architekta, Edwarda Monkforda. Zanim będzie można otrzymać klucze do niezwykle stylowego, utrzymanego w stylu minimalistycznym budynku, trzeba wypełnić szczegółowy formularz, w którym nie brakuje dziwnych pytań. Co więcej, trzeba podpisać umowę, której warunki są dosyć niepowtarzalne. Nie wolno w domu trzymać książek, nie wolno kłaść ubrań na wierzchu, a właściciel w każdej chwili może przeprowadzić inspekcję mającą na celu sprawdzenie, czy warunki umowy są odpowiednio przestrzegane.

Po to wydarzenia przedstawione w perspektywy Jane. To również młoda kobieta borykająca się z traumą, jaką była utrata dziecka. Choć dom Monkforda skrywa w sobie mroczne tajemnice i ma smutną historię, Jane wydaje się być zadowolona z przeprowadzki. Nie przeszkadza jej to, że niegdyś w tym domu doszło do tragicznego wypadku. Nie przeszkadza jej to, że w ogrodzie jest grób. Co ciekawe, Edward Monkford intensywnie interesuje się mieszkańcami swojego apartamentu. Jane i Emma szybko ulegają jego urokowi, co oczywiście niesie ze sobą pewne konsekwencje. Ta książka jest bardzo złożona, a my naprzemiennie poznajemy obydwie historie. Krok po kroku odkrywamy tajemnice skrywane przez wszystkich bohaterów. Wkrótce dowiadujemy się, jaka zbrodnia miała miejsce w domu przy Folgate Street. Wiele podejrzeń zostaje skierowanych na Edwarda Monkforda, ale tak naprawdę pojawia się jeszcze kilka innych postaci, które mogą być za to odpowiedzialne. Delaney dba o to, aby namącić czytelnikowi w głowie, choć ja miałam swojego „faworyta” już od początku i moje przypuszczenia okazały się być słuszne. Jednak przyznam szczerze, że chwilami miałam w tej kwestii pewne wątpliwości. Autor wytwarza tak niesamowity klimat, tak kieruje fabułą, że chwilami naprawdę można się poczuć niepewnie.

Do myślenia z pewnością daje motyw samego domu zaprojektowanego przez Edwarda Monkforda. Jest naprawdę niesamowity, ale osobiście nie odważyłabym się w nim zamieszkać. Nie jestem minimalistką, więc zdecydowanie bym się tam nie odnalazła. Jednak Emma i Jane wydają się idealnie tam pasować. Sam Monkford jest postacią niezwykle interesującą. Z pozoru zimny, ale stanowczy, tajemniczy i porywający. Ma w sobie ten samczy magnetyzm, dlatego bohaterki z taką łatwością padają mu w ramiona. Monkford jasno stawia warunki i wie, czego oczekuje od związków i od życia. Sprawia wrażenie socjopaty, a samo to, że Jane i Emma są niezwykle podobne do jego zmarłej żony, z pewnością nie jest tutaj czymś, co można by zlekceważyć. Delaney tak sprytnie wplata do swojej powieści pewne wątki, że czytelnik zostaje całkowicie omamiony. Od tej książki nie sposób się oderwać. Choć podejrzewałam, jak to wszystko się skończy, i w dużej mierze moje wizje się spełniły, to ciekawość i napięcie trzymały mnie w ryzach do ostatniej strony, podczas czytania której miałam ciarki na plecach.

Lokatorka jest napisana niezwykle płynnym językiem i wciąga już od samego początku. Czyta się ją wręcz genialnie, z ogromnym zaangażowaniem. To świetnie wykreowane postaci i wciągająca fabuła, tajemnice pojawiające się na każdym kroku, morderstwo doskonałe, namiętność i żądza, potrzeba bezpieczeństwa i nadzieja na nowy start w życiu. Autor zaprezentował światu swoją wizję z niezwykłą dbałością o szczegóły. Jestem przekonana, że książka ta porwie całe mnóstwo czytelników, bo to naprawdę dobry thriller psychologiczny, z którym warto się zapoznać. Zdecydowanie nie możecie przegapić tej powieści!

Ocena: 5+/6
©BookeaterReality
Idealny dom każdemu przywodzi na myśl inne skojarzenia. Dla wielu jest to wiejski domek z drewnianą altanką i zielonym ogródkiem, w którym nieustannie słychać śmiech i rodzinny gwar, natomiast dla innych jest to dostojnie wyglądający budynek z dużą przestrzenią, pięknymi dziełami sztuki, a także wnętrzem wypełnionym czystą elegancją. Są również tacy, którzy architektonicznej doskonałości doszukują się w skrajnym minimalizmie. Właśnie taką osobowość kreuje JP Delaney w thrillerze psychologicznym Lokatorka, lecz w tym przypadku perfekcja kieruje swe szpona nie tylko w stronę budynku, ale też w stronę ludzkich zachowań.

Jane wprowadza się do ultranowoczesnego domu przy Folger Street 1, gdzie wcześniej mieszkała nieżyjąca już kobieta o imieniu Emma. Zarówno poprzednia, jak i obecna lokatorka, nigdy się nie poznały, a jednak ich podobieństwo zdaje się być uderzające. Kobiety są do siebie nie tylko fizycznie podobne, ale też obie upatrują w przeprowadzce szansy na nowy start w życiu. Właścicielem inteligentnego domu jest architekt Edward Monkford, który słynie z restrykcyjnego podejścia do własnych projektów. Mężczyzna wymaga bowiem od najemców przestrzegania surowych reguł, nierzadko związanych z poświęceniem dotychczasowych przyzwyczajeń. Zarówno Emma, jak i Jane, widzą w tej poukładanej przestrzeni idealne miejsce do sprzątnięcia brudów z poprzedniego życia, jak również niepowtarzalną szansę do napisania swojego nowego rozdziału. Lokatorki łączy także sam Edward, z którym obie kobiety wchodzą w niesłychanie bliską relację. Początkowe pożądanie szybko przybiera jednak formę dziwnej niepewności…

Pierwszoosobowa narracja pozwala naprzemiennie śledzić losy obu kobiet i trzeba przyznać, że czytelnik naprawdę szybko angażuje się w podglądanie ich codzienności. Bieżąca relacja Jane śmiało przeplata się z opowieścią poprzedniej lokatorki, pozwalając odbiorcy na wyjątkowo szeroką obserwację wydarzeń. Chociaż ogólny zamysł ubrany jest w dość popularny schemat kobiety skrzywdzonej i dominującego nad jej naiwnością mężczyzny, to jednak autor robi wiele, aby jego twór literacki nabrał cech wyjątkowości. JP Delaney wyraźnie skupia się na pozornie świadomym popadaniu w skrajność, w tym przypadku wytyczoną przez dążenie do niczym niezmąconego perfekcjonizmu we własnym domu. Nadmierna dbałość w przestrzeganiu zasad okazuje się jednak rozwiązaniem na krótką metę i zamiast upragnionego spokoju ducha, rozprzestrzenia jedynie gryzące poczucie niepokoju.

Autor zauważalnie dba o warstwę psychologiczną, bez obaw balansuje też na granicy czystego erotyku, ale nie byłoby tu porządnych emocji, gdyby nie zagadkowa śmierć Emmy. Nie ma bowiem wątpliwości, że okoliczności jej tajemniczego zgonu, tak sumiennie dawkowane czytelnikowi, scalają sens tej mocno intrygującej historii. Brutalne sekrety powoli wypływają na wierzch i niejako wytykają błędy w pierwotnym wrażeniu, co w oczach odbiorcy staje się jawnym potwierdzeniem tego, iż pan Delaney rzetelnie podszedł nie tylko do wylania powieściowych fundamentów, ale także do całej fabularnej konstrukcji. Ramy gatunkowe zapewnia jednak nie tylko zagadkowy i wyraźnie psychologiczny charakter powieści, ale też potok autentycznie żywych emocji, które odpowiednio rozprowadzają stale wyczuwalne napięcie. Warto dodać, że wyklarowana akcja toczy się niesłychanie szybko, a zafundowany przez autora styl jest na tyle zgrabny i lekki, że całokształt okazuje się dla odbiorcy niebywale przyjemną lekturą.

Trudno nie dostrzec jakości oraz gatunkowego wyczucia, jakie proponuje pan Delaney. Konsekwentnie rozpisana fabuła w połączeniu z zagadkową przeszłością domu, a także precyzyjnie poprowadzone sylwetki postaci sprawiają bowiem, że napięcie w Lokatorce rośnie nieprzerwanie do ostatniej strony, zapewniając czytelnikowi stały dostęp do realnie niepokojących emocji. Zapewniam, że tajemniczy dom przy Folger Street 1 uzbrojony jest nie tylko w nowoczesny system alarmowy, ale też w szereg intensywnych wrażeń. Jesteście gotowi, aby tam zamieszkać?

Ocena: 5+/6
©Mozaika Literacka
Z thrillerami roku, zwłaszcza bieżącego, lepiej być ostrożnym, spotykając jednak Lokatorkę można się zdziwić. Wymagania na wstępie albo zniesmaczą, albo zaintrygują, a później ciarki JP Delaney dawkuje już subtelnie. Wspólny adres raczej bohaterów dzieli niż łączy, bo prawdziwą historię każdy odkrywa na własną rękę. Tylko która jest prawdziwa, jeśli każdy żyje własnym wyobrażeniem rzeczywistości?! Odgruzowując niejasne tragedie z przeszłości, zakłócające teraźniejszość, autor przypomina, jak łatwo nasze życie, stabilizacja, poczucie własnej wartości czy komfort psychiczny mogą obrócić się w pył.

Dom przy londyńskiej Folgate Street 1 ma za zadanie dostosować funkcjonalność najnowszych technologii do życia mieszkańców, robiąc je najdoskonalszym w swojej prostocie. Szkopuł w tym, że najpierw potencjalny lokator musi sprostać wymaganiom samego architekta, ekscentrycznego Edwarda Monkforda, guru minimalizmu i raczkującej jeszcze domotyki. Dziesiątki pytań w pierwszym formularzu może zniechęcić każdego, zwłaszcza, że dotyczą właściwie każdej dziedziny życia. Dwie historie rozgrywają się równocześnie - ta z przeszłości i ta teraźniejsza, obie powiązane ze sobą nie tylko tym nietypowym budynkiem. Emma szuka z Simonem nowego miejsca po włamaniu, które zakłóciło ich dotychczasowy spokój. A może pozorną rutynę? Jane zawalił się świat po urodzeniu martwej córeczki. Magnetycznemu przyciąganiu minimalnie wyposażonego, prostego, białego, pedantycznie przemyślanego domu nie oprze się jednak żadne z nich. Tajemnice niewyjaśnionych śmierci tylko dodają całemu przedsięwzięciu smaku… Pod czujnym okiem nieugiętego Monkforda, dociekliwej policji i życzliwej sąsiadki. Strzępki informacji pozwalają czytelnikowi stworzyć obrazy, które w jednej chwili rozmywają się, pozostawiając go niedowierzającego. A to wcale nie satysfakcjonujące wyjaśnienie…

Spodziewałam się gry wizualnych i wewnętrznych światłocieni, ale nie mogłam przewidzieć tego, co dostałam - nieprzeniknione są zakamarki ludzkiej psychiki… Standardowy zabieg z budowaniem narastającego napięcia w Lokatorce się nie sprawdza, bo na dalszy plan spychają go uroki, którym może ulec każdy z nas, a ten właściwy atak i tak nastąpi niespodziewanie. Delaney wzbudza zainteresowanie anomaliami, ale dzięki fabule o równoległej konstrukcji usypia czujność niczym déjà vu, po wszystkim pozostawiając psychopatyczne potyczki naszej indywidualnej ocenie. Polecam, życząc autorowi sukcesu na miarę Zaginionej dziewczyny, i podziwiając dodatkowy, osobisty wydźwięk Lokatorki.

Ocena: 5/6
©paratexterka
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć