ebook Tajemnicza śmierć Marianny Biel
3.23 / 5.00 (liczba ocen: 43) Ilość stron (szacowana): 304

Tajemnicza śmierć Marianny Biel
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 18.66
Audiobook - najniższa cena: 25.28
UpolujEbooka.pl #Instagram
UpolujEbooka.pl #Instagram
23.92 złpremium: 14.35 zł Lub 14.35 zł
18.66 zł Lub 16.79 zł
21.53 zł Lub 19.38 zł
22.48 zł 10 zł na konto
-17% 16.45 zł
18.65 zł
20.33 zł
20.40 zł
22.00 zł
23.92 zł
23.92 zł
Inne proponowane

Co może zrobić zwolniony z pracy policjant? Może – jak Szymon Solański – przeprowadzić się do chorzowskiego familoka, przygarnąć ze schroniska psa, otworzyć agencję detektywistyczną i liczyć, że trafią mu się zlecenia ciekawsze niż śledzenie niewiernych małżonków. Pierwsza sprawa pojawia się szybciej, niż sądził... Kryminał napisany z miłości do zwierząt i Śląska.

Zrządzeniem losu w piwnicy nowego lokum Solańskiego zostają znalezione zwłoki Marianny Biel, niegdysiejszej gwiazdy miejscowego teatru. Policja przyjmuje, że był to nieszczęśliwy wypadek. Solański jest innego zdania. Postanawia pokazać dawnemu pracodawcy, że nie stracił policyjnego nosa. Z kundelkiem Guciem u boku rusza na poszukiwanie mordercy…

„Choć autorka poczucie humoru ma pierwszorzędne, nie tworzy parodii ani czarnej komedii. Opowiada całkiem poważną historię kryminalną, której charakteru dodają śląskie realia, nietuzinkowi bohaterowie i jedyny w swoim rodzaju pies” – Marta Mizuro.

„Książka powstała z wielkiej miłości do zwierząt i równie wielkiego, choć szorstkiego uczucia do Śląska. Marta Matyszczak opowiada o współczesnym Chorzowie w ogóle, a o mrocznych tajemnicach mieszkańców pewnego familoka w szczególności. Niewielu rodzimych autorów potrafi tworzyć słodko-gorzkie, skrzące się humorem historie kryminalne. Zaryzykuję twierdzenie, że Matyszczak jest w tej dyscyplinie kryminalnej mistrzynią. Prawdziwą” – Robert Ostaszewski.

 
Tajemnicza śmierć Marianny Biel od Marta Matyszczak możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Cykl Kryminał pod psem kusił mnie już od dawna. Po pierwsze bardzo lubię zaczytywać się w kryminałach, po drugie uwielbiam połączenie kryminału z elementami komedii, a gdy dochodzi do tego jeszcze świetny język jakim napisana jest książka, to czegóż chcieć więcej? I taką ucztę literacką serwuje nam Marta Matyszczak!

Mamy tu dwóch głównych bohaterów. Jednym jest Szymon Solański, były policjant, mieszkający sam w chorzowskim familoku. Całkowicie o siebie nie dba, w mieszkaniu u niego panuje nieporządek, a kuchnia służy głównie do serwowania parówek czy zrobienia na szybko kawy (jeśli kawą można nazwać ten napój). Solański postanowił założyć agencje detektywistyczną, jednak póki co nie przyjął jeszcze ani jednego zlecenia… A patrząc na zasobność jego portfela jakieś niewątpliwie by mu się przydało (na pewno by nie zaszkodziło). Pewnego dnia Solański jedzie do schroniska dla zwierząt i zabiera stamtąd Gucia – naszego drugiego bohatera. Gucio to już starszy piesek, kundelek, z trzema nogami i zaćmą. Ale za to z dobrym węchem i słuchem. Kiedy w ich familoku zostają odkryte w piwnicy zwłoki kobiety Marianny Biel, oboje szybko angażują się w swoje prywatne śledztwo (Solański przeczuwa, że to nie był nieszczęśliwy wypadek). W poszukiwaniach mordercy pomaga im ich sąsiadka, a koleżanka detektywa (jeszcze ze szkolnych lat) – Róża. Róża jest bardzo charakterystyczną postacią. To przede wszystkim bardzo dociekliwa dziennikarka. A jej cechami najbardziej rzucającymi się w oczy jest jej waga (dawno przekraczająca wszelkie normy) oraz jej specyficzny styl bycia, bowiem na porządku dziennym u Róży króluje przeklinanie i picie… Róża ukrycie podkochuje się w Szymonie. Jednak ten niczego nie zauważa, jest obojętny, totalnie niedomyślny.

Marta Matyszczak jest bardzo wnikliwym obserwatorem. Daje nam bowiem obraz Śląska z pozycji życia codziennego typowego Ślązaka. Pokazuje codzienność typowego familoka i jego mieszkańców. Robi to celnie, z wyczuciem. Może czasem groteskowo i ironicznie, ale czyż taki sposób nie jest lepszy do zaprezentowania nam niektórych przywar?! Poznajemy tutaj Buchtalową, która po domu chodzi w fartuchu (pod którym o zgrozo ma tylko bieliznę), na obiad serwuje rolady, kluski śląskie i zasmażaną kapustę, a do życia innych mieszkańców nie krępuje się wtrącać. W przyciasnej kawalerce mieści się dwóch zwaśnionych braci: spokojny Adam i wyrodny Hubert. Jest także trzyosobowa rodzina, prowadząca księgarnię i posiadająca mnóstwo tajemnic. I w końcu jest tytułowa Marianna Biel – emerytowana aktorka, która zniknęła, a nikogo to nawet nie zaniepokoiło, sąsiedzi ledwo ją znali, a ona sama z nikim nie utrzymywała kontaktu.

Książka napisana jest dość specyficznym językiem, pełno tu gagów słownych. Widać, że Autorkę bawi gra słowna. I jest w tym naprawdę niezła. A do tego jej poczucie humoru jest genialne. To nie jest typowy kryminał. Określiłabym go raczej jako kryminał z przymrużeniem oka. Ale ma wszystkie elementy kryminału, a przede wszystkim śledztwo i oczywiście pościg. W użyciu jest nawet broń, ale o tym cicho sza!:) Całość śledztwa jest bardzo dobrze skonstruowana, pełna detali, mylnych kroków, wskazówek. Do tego mamy w tzw. międzyczasie poznajemy historię znajomości Róży i Szymona oraz przeszłość detektywa. W kolejnych tomach liczę oczywiście na kolejne elementy tej układanki.

Och, jak ta seria mi się spodobała. Od razu polubiłam Gucia, Szymona i Różę. A sam styl napisania książki zasługuje na uznanie! I bardzo, bardzo cieszę się, że jeszcze pięć tomów przede mną!

Ocena: 5+/6
©Księgozbiór Kasiny
Kiedy dostałam książkę Marty Matyszczak do ręki i przeczytałam krótką notkę wydawniczą, pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy – czyżby nowa Chmielewska? Zaczęłam ją czytać z lekką obawą czy się nie rozczaruję. Oczekwiania miałam spore, bo poprzeczkę postawiłam wysoko. Liczyłam na ciekawy kryminał z dużą dawką humoru, ironii i zaskoczenia. Na szczęście się nie zawiodłam.

Dwóch narratorów
Śmierć, piwnica, tajemnica i… pies. Co te wszystkie rzeczy mają ze sobą wspólnego? Okazuje się, że bardzo dużo. Tajemnicza śmierć Marianny Biel jest historią opowiadaną przez dwóch narratorów. Jednym z nich jest człowiek, a drugim… pies. Gucio, bo tak ma na imię ten uroczy kundel, zostaje przygarnięty ze schroniska przez niejakiego Szymona Solańskiego, który jest jedną z pierwszoplanowych postaci książki. Gucio razem ze swoim nowym panem, który nota bene jest byłym policjantem, starają się rozwikłać tajemnicę śmierci aktorki chorzowskiego teatru, Marianny Biel. Biel została znaleziona martwa w piwnicy familoka, do którego wprowadził się Solański z Guciem. Familok jest zamieszkany przez pozornie niepowiązane ze sobą osoby, różniące się od siebie praktycznie wszystkim. Niezawodna intuicja podpowiada Solańskiemu, że śmierć Marianny Biel, to nie był nieszczęśliwy wypadek. Rozpoczyna śledztwo. W rozwiązywaniu zagadki poza oczywiście niezastąpionym Guciem, pomaga mu jego dawna koleżanka z klasy Róża Kwiatkowska. Czy udaje im się rozwiązać tajemnicę? Czy faktycznie było to zabójstwo czy po prostu tragiczny wypadek? Gorąco zachęcam do lektury i zapewniam, że się nie rozczarujecie.

Autorka operuje błyskotliwym językiem. Bohaterowie stosują cięte riposty, odnajdujemy też dużo ironii i sarkazmu. Jednocześnie, postaci nie są papierowe, nijakie, skrywają tajemnice, przeżywają osobiste tragedie. Marta Matyszczak ukazuje też trudne relacje łączące bohaterów. W uroczy sposób przedstawia również świat śląskich familoków. Dla osób nie mających nigdy z tym styczności może to być niemałym szokiem. Do tego gwara śląska, która dla osób spoza regionu będzie niezrozumiała, niemniej jednak sprawia, że opowieść jest bardziej autentyczna. Fabuła jest świetnie skonstruowana, poza wydarzeniami teraźniejszymi, występuje tu dużo retrospekcji. A pomysł z włożeniem narracji w pysk Gucia był strzałem w dziesiątkę.

Marta Matyszczak to nie Chmielewska
Czy Marta Matyszczak to nowa Chmielewska? Z przyjemnością stwierdzam, że nie. Bynajmniej nie dlatego, że nie lubię tej drugiej. Tylko dlatego, że powielanie byłoby nudne, a Matyszczak ma swój niepowtarzalny styl i zrobiła kawał dobrej roboty. Moim zdaniem jest to wspaniały debiut i takich życzę wszystkim początkującym autorom. Książkę czytałam z ogromną przyjemnością i nie mogę się już doczekać kiedy sięgnę po kolejną część przygód Gucia, Solańskiego i Kwiatkowskiej.

Ocena: 5/6

©Czytanie na śniadanie
Będąc psiarzem i lubując się w kryminałach, nie mogłam nie sięgnąć po książkę Marty Matyszczak Tajemnicza śmierć Marianny Biel.

Czworonożny przyjaciel był, a jakże, i to jeszcze w jakiej roli! Otóż Gucio, przesympatyczny kundelek wzięty ze schroniska, staje się pomocnikiem i rozwiązuje zagadkę tajemniczej śmierci gwiazdy lokalnego teatru, Marianny Biel.
Zaniedbany, żeby nie rzec obskurny, szaro-bury familok w Chorzowie jest miejscem śmierci jednej z lokatorek. Szymon Solański, były policjant, który dopiero co wprowadził się do bloku, na własną rękę, z Guciem przy boku, szuka mordercy, bo temu, że to był wypadek, w ogóle nie dowierza.

W tym cholernym familoku śmierdziało tajemnicą z każdego kąta. I bądź tu, człowieku (lub psie), mądry, który kąt był tym właściwym.

Gucio był uroczy. Jego przemyślenia i działania zabawne. Solański może i „miał nosa” do kryminalnych spraw, za to w relacjach damko-męskich był całkowicie nieogarnięty. Intryga ciekawa, ale niezbyt skomplikowana. Na plus wypada klimat książki. Z każdej niemal strony bije ogromna miłość autorki do czworonożnego przyjaciela, którego życie nie oszczędziło, jak i szorstki i zdystansowany stosunek do miasta, z jego mało reprezentatywnymi zakątkami i miejscami.

Książkę skończyłam w przeddzień 40-tych urodzin i bardzo rozbawił mnie fragment: ...a ja podsłuchiwałem, że mniej więcej z przekroczeniem czterdziestki kobiety odchodzą w tak zwaną smugę cienia. Facet choćby się potknął o taką na ulicy, to minie ją jak powietrze. Uważałem, że panie powinny z tej swojej supermocy skorzystać i zacząć okradać sklepy z biżuterią albo perfumami Diora. Także, ten tego...

Lekki, zabawny, z przymrużeniem oka kryminał, dla każdego kto szuka zagadki, ale niekoniecznie tuzina trupów, hektolitrów krwi i drobiazgowego śledztwa. Gucia pokochałam, więc z pewnością kiedyś sięgnę po jego i Szymona kolejną przygodę pt.: Zbrodnia nad urwiskiem.

Ocena: 4/6
©Na czytniku
Jako kompletny książkowy świr reaguję na wiadomość, że ktoś z moich znajomych wydał książkę tak, jak niektóre dziewczyny na wieść, że koleżanka będzie mieć dziecko: ooo, ale super! Tak też zakrzyknęłam, gdy Marta Matyszczak mogła w końcu zdradzić, że w wydawnictwie Dolnośląskim ukaże się jej debiut, Tajemnicza śmierć Marianny Biel. Marta, właścicielka portalu Kawiarenka Kryminalna oraz, co może nawet istotniejsze, psa Gucia, połączyła miłość do książek i miłość do psów w swojej kryminalnej komedii początkującej serię Kryminał pod psem. Co wyszło z tego miksu?

Szymon Solański jest na życiowym zakręcie: został zwolniony z policji, po śmierci ukochanej żony niewiele sprawia mu radość, rodzice niekoniecznie są wsparciem (z matką ma słaby kontakt, a co do ojca - alkoholika to raczej syn musi opiekować się nim), a jedyną przyjaciółką jest lekko zaniedbana dziennikarka z miejskiej gazety „Chorzowskie Nowiny”. Mężczyzna z rezygnacją zaczyna kolejny rozdział w życiu, który obejmuje: dorabianie jako prywatny detektyw (liczba zgłoszeń: 0), przeprowadzkę do starego familoka w zapomnianej dzielnicy Chorzowa oraz przygarnięcie ze schroniska psa Gucia, kundelka, tak jak i on, lekko sponiewieranego życiem. Dla Gucia to wspaniała szansa, a dla Solańskiego powód, by co rano otwierać oczy. No i jest jeszcze sprawa Marianny Biel, sąsiadki, dawnej gwiazdy miejskiego teatru: staruszka zostaje znaleziona martwa w swojej piwnicy. Policja sądzi, że kobieta zmarła śmiercią naturalną, ale byłemu policjantowi coś tu śmierdzi… Rozpoczyna więc prywatne śledztwo, w którym pomagają mu niezawodna dziennikarka Róża oraz bardzo mądry pies Gucio.

Zaniedbany familok w mało reprezentatywnej dzielnicy Chorzowa kryje w sobie wiele tajemnic. Choć to mały budynek, w którym jest ledwie sześć mieszkań (i mała księgarnia Wyrazy na parterze), okazuje się, że sąsiedzi niemal nie znali Marianny Biel i nie zwracali na staruszkę uwagi. Przez pewien czas nikt się nawet nie zorientował, że jest martwa… Ot, starzy ludzie, a w dodatku aktorka była trochę dziwaczna, jak to artyści. Każdy machnął na nią ręką. Szymonowi Solańskiemu i sprytnemu Guciowi coś nie dawało tu spokoju. Jak na psi nos coś tu śmierdziało… I nie był to koci mocz, o nie. Jakie tajemnice skrywa familok pod numerem 113?

Debiut Marty Matyszczak był zapowiadany jako komedia kryminalna. Miałam lekkie obawy, ponieważ nie jestem wielką fanką tej odmiany kryminału, mało co bowiem mnie w książkach szczególnie bawi. Dobrze chociaż, że wydawnictwo oszczędziło sobie odniesień i porównań do Joanny Chmielewskiej, bo Chmielewska była jedna, a Matyszczak to co innego i ma swój własny rozum, styl i poczucie humoru. No właśnie, jak z tym humorem? Jest, rzekłabym, słodko-gorzko, a to najlepsze połączenie. Nie miałam napadów niekontrolowanego śmiechu, ale wiele tu zabawnych momentów, szczególnie za sprawą Gucia, który prowadzi narrację (na zmianę z narratorem trzecioosobowym). Nie da rady nie uśmiechnąć się pod nosem, gdy czyta się o świętym oburzeniu psa, który za zdradę poczytuje fakt, że wzięło się go do weterynarza, gdzie kłuje się go w pupę i każe oglądać na plakatach psie wnętrzności, a przecież: teraz, kiedy już wiedziałem, że są, to jak bum-cyk-cyk byłem pewny, że mi się popsują czy o prośbach o jedzonko głodzonego zwierzaka, który nie jadł 15 długich minut, szczególnie, gdy samemu miało się kiedyś tego najlepszego przyjaciela człowieka.

A czemu mówię, że jest i gorzko? Bowiem Tajemnicza śmierć Marianny Biel szczęśliwie nie jest płytką książką do pośmiania i zapomnienia. W tle majaczy tragiczna śmierć żony Solańskiego, za którą ten się ciągle obwinia, a także problemy z rozwiedzionymi rodzicami. Sporo w Solańskim zmęczenia i rezygnacji, gdy tak siedzi w swoim zaniedbanym mieszkaniu i czeka aż z nieba spadnie mu zlecenie detektywistyczne lub zgarnia z ulicy pijanego w sztok ojca, który próbuje kierować ruchem samochodowym.

Mroczna jest również zagadka, a smutna konkluzja, że nie wie się tak naprawdę, z kim się mieszka i że starzy ludzie są jakoby niewidzialni sprawia, że wywołany chwilę wcześniej rozmyślaniami Gucia uśmiech zamiera nam na ustach. Są tu jednak sympatyczne postaci, nie sposób bowiem nie polubić zwariowanej Róży Kwiatkowskiej czy głównego bohatera, który pod skorupką szorstkiego faceta jest tak naprawdę ciepłym, rodzinnym mężczyzną o dobrym sercu. No i ten Gucio!

Podobały mi się tytuły rozdziałów, którymi były powiedzenia z psem w roli głównej – nie wiedziałam, że mamy ich w polszczyźnie aż tyle! Podsumowując, uważam, że to dobry kryminał, który z pewnością spodoba się wielbicielom ciekawych intryg, detektywów z przeszłością, mieszkańcom Chorzowa i okolic oraz wielbicielom psów. Jako mieszkanka sąsiadującego z Chorzowem Bytomia z przyjemnością odkrywałam na kartach Tajemniczej śmierci… kolejne znajome miejsca, chociażby ulicę Wolności, budynek poczty czy Teatr Rozrywki (przemianowany w powieści na Teatr Uciecha). Czekam na kolejne przygody sympatycznego tria Solański – Gucio – Róża. Uwaga! Śląski kryminał zszedł na psy! Ale te psy to prawdziwe spryciarze.

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć