To jedno lato
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.41 / 5.00
liczba ocen: 74
cena: 20.93
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.90 zł
23.92 zł
25.02 zł
25.42 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
20.93 zł
23.91 zł
23.92 zł
25.06 zł
26.91 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Lukrecja Lis, dziewczyna z charakterem, doradca klienta w warszawskim banku, po kolejnej porażce miłosnej postanawia odpocząć od miasta i jedzie do Dźwirzyna, rodzinnej miejscowości.
Musi odczarować zły urok i stworzyć nowy plan na życie.
Luka myśli głównie o sobie, małymi miasteczkami gardzi, a ich mieszkańców uważa za nieudaczników. Pewnym krokiem przemierza chodniki nadmorskiego Dźwirzyna, unosząc wysoko zgrabną bródkę. Stukot Lukowych szpilek dociera do ucha lokalnego kierowcy busa bałtyckiego kurortu, przystojnego Huberta. Warszawianka staje się wyzwaniem dla pewnego siebie mężczyzny.
Oboje beztrosko korzystają z uroków polskiego wybrzeża smaganego pachnącą bryzą i pełnego urokliwych fal oblewających piaszczyste brzegi.
Ani Luka, ani Hubert nie spodziewają się jednak, czym stanie się dla nich to jedno lato, i dokąd ich zaprowadzi nadmorska plaża...


Piękna wakacyjna opowieść o uczuciu rodzącym się nad cudownym Bałtykiem, w otoczeniu sosnowego lasu, najpiękniejszych plaż i najsmaczniejszych gofrów z truskawkami...

Recenzje blogerów
Decyzję o lekturze Tego jednego lata podjęłam bardzo spontanicznie. Nieubłaganie zbliżał się koniec kalendarzowego lata i byłam przeświadczona, że jeśli nie dam mu szansy teraz, przegapię odpowiedni moment i książka przeleży nieczytana na mojej biblioteczce do następnych wakacji. Rok to długi okres czasu i nie chciałam ryzykować, że w tym okresie zupełnie stracę zainteresowanie lekturą, ale zupełnie nie wiedziałam w co się pakuję, bo i niewiele o powieści pani Doroty Milli sama słyszałam. I niestety trochę się rozczarowałam.

Lukrecja Lis zaplanowała swoją drogę na szczyt. Żeby zapewnić sobie dostatnie życie, pracuje jako doradca klienta w warszawskim banku (czego szczerze nienawidzi) i spotyka się z bogatym aczkolwiek zupełnie ją niepociągającym człowiekiem. Kiedy jednak Luka przyłapuje potencjalnego małżonka na zdradzie, cały plan się sypie. Dziewczyna jest przekonana, że wina leży w klątwie jaką przed laty rzuciła na nią lokalną “czarownica”, Luka jest zdeterminowana. Wyjeżdża na urlop do Dźwirzyna i stara się zlikwidować nieoczekiwaną przeszkodę w drodze na szczyt.

To jedno lato nie jest pierwszą powieścią obyczajową skierowaną raczej do kobiet jaką miałam okazję czytać, ale równocześnie nie czytałam ich na tyle dużo żeby czuć się zmęczona jakimś schematem. Sam wątek powrotu Luki ze stolicy do rodzinnej miejscowości - Dźwirzyna nie stanowił dla mnie problemu, a momentami wręcz traktowałam go jako zaletę. Nastawiłam się na jakąś letnią, wakacyjną lekturę a sceneria nadmorskiego kurortu zdecydowanie sprzyja tego typu klimatom. Nie chodzi też o sam wątek romantyczny - liczyłam się z tym, że będzie on stanowił ważny punkt fabuły, a słowne przepychanki między Luką a Hubertem bywały nawet momentami zabawne. Problem tkwił gdzie indziej.

W powieściach obyczajowych, które stanowią niejako odbicie realnego życia, istotne jest dla mnie pewne wrażenie autentyczności. Tymczasem niektóre sceny przedstawione przez panią Dorotę Milli wypadają niestety bardzo sztucznie i nienaturalnie (dla przykładu, scena otwierająca całą powieść czyli zerwanie Luki i Aleksa). Nie jest to zarzut w stosunku do całej powieści, ale podobne wrażenie towarzyszyło mi niestety często w trakcie lektury - przerysowanie i absurdalność niektórych dialogów (zwłaszcza pomiędzy Luką a jej przyjaciółką czy też siostrą).

Niestety, miałam także duży problem z doborem głównej bohaterki. Początkowo kreacja Luki jako samoluba i egoistki wydała mi się pewnym powiewem świeżości na tle innych, często wyidealizowanych postaci, ale irytacja dokonywanymi przez dziewczynę wyborami szybko przyćmiła inne emocje. Trudno znaleźć w Lukrecji jakiekolwiek wartości rehabilitujące jej postępowanie w oczach czytelnika (nawet rzekoma przyczyna jej postawy wydała mi się na tyle błaha, że jedynie pogłębiła moją antypatię). Owszem, pani Dorota Milli ewidentnie nie nobilitowała sposobu w jaki Luka oceniała innych (na podstawie ich wyglądu i majątku), ale perspektywa bohaterki była po prostu męcząca w lekturze.

Przyznaję, że lektura Tego jednego lata nie zajęła mi dużo czasu, a sceneria Dźwirzyna i Kołobrzegu przywołała jeszcze na chwilę powiew lata, ale to wciąż trochę za mało. Znawcą gatunku nie jestem, ale wydaje mi się, że możecie znaleźć pozycje w podobnym klimacie, które nie irytują do tego stopnia w trakcie lektury. A choć nie wątpię, że To jedno lato znajdzie także wielu wielbicieli (Pani Mama jest jednym z nich), tym razem nie polecam.

Ocena: 2+/6
©Złodziejka książek
Wyniosła, zadufana w sobie Lukrecja Lis, zwana przez wszystkich Luką, całe życie marzyła, żeby wyrwać się z ciasnego Dźwirzyna i osiągnąć sukces w wielkim mieście. Upragniona wyprowadzka do Warszawy nie przynosi jednak spodziewanych rezultatów - Luka utknęła w małym mieszkanku, znienawidzonej pracy, a do tego zostawia ją niedoszły narzeczony, zaprzepaszczając jej szansę na bogate zamążpójście, co stanowi szczyt jej aspiracji. Dziewczyna wierzy, że wszystkim jej niepowodzeniom winna jest klątwa, rzucona na nią w dzieciństwie - wybiera się więc na urlop do rodzinnej miejscowości, chcąc odpocząć trochę od miasta, a przy okazji odnaleźć sprawczynię swoich nieszczęść. Nie spodziewa się jednak, jak bardzo ten wyjazd odmieni jej życie.

Hubert Dec, kierowca nadmorskiego busa, ma prosty plan na lato: praca, spotkania z przyjaciółmi i wakacyjny romans z kolejną turystką, z którą rozstanie się bez żalu, gdy lato dobiegnie końca. Tym razem jego uwagę przykuwa piękna, ale nieprzystępna Luka, nie kryjąca swojej pogardy dla małomiasteczkowej społeczności. Chociaż z początku Hubert traktuje dziewczynę jak wyzwanie, jego własne uczucia wkrótce stają się dla niego zaskoczeniem. Czy uda mu się jednak zmiękczyć kamienne serce wyniosłej Warszawianki?

Na pewno znacie to uczucie, kiedy czytając książkę tak bardzo przypada wam do gustu główna postać, że chcielibyście się z nią zaprzyjaźnić, spędzać z nią czas, upodobnić się do niej pod pewnymi względami? Cóż, do takich bohaterek z pewnością nie należy Lukrecja Lis. Jest to postać, która wymaga od czytelnika sporej dozy cierpliwości, bo charakter ma iście paskudny - jest zapatrzoną w siebie, wyrachowaną egoistką i materialistką, bez problemu dostrzega wady innych, równocześnie będąc ślepą na własne, zarzuca wszystkim brak kultury, sama nie mając jej za grosz, na wszystkich patrzy z góry, nie szanuje nikogo - nawet własnych rodziców. Krótko mówiąc, to taki typ człowieka, na jaki mam alergię. Tylko kiedy zajmuje się ukochanymi roślinami, widać w jej zachowaniu troskę i miłość do czegoś innego niż ona sama. Nie zdradzę niczego, czego byście sami się nie domyślili, kiedy napiszę, że Luka w końcu przechodzi przemianę, ale jest to droga przez mękę - dwa kroki do przodu, cztery do tyłu, co bywa dość frustrujące dla czytelnika.

Reszta bohaterów zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Hubert, chociaż ma swoje wady, jest ciekawy i zabawny, a jego słowne przekomarzanki z Luką są jednym z najlepszych elementów tej powieści. Lukrecja ma też - jakimś cudem - przesympatyczną przyjaciółkę Florkę i kochaną, pracowitą rodzinę, której niestety nie docenia i traktuje jak dojną krowę. Aż przykro było czytać, jak bardzo rodzice i siostra bohaterki chcą być częścią jej życia i jak bardzo dziewczyna nie chce im na to pozwolić. Ich niesłabnąca miłość jest żywym przykładem powiedzenia: “kocha się nie za coś, ale mimo wszystko”.

Klimatycznie To jedno lato doskonale wpisuje się w obecną porę roku, kiedy chętniej sięgamy po wakacyjne lektury - lekkie, pełne słońca, idealne do czytania na plaży, przy basenie, czy choćby na ławce w parku. Mieszkańcy Dźwirzyna i Kołobrzegu zapewne ucieszą się, czytając o dobrze sobie znanych miejscach i o pozytywnych zmianach, jakie w nich zaszły w ostatnich latach.

Chociaż z pozoru powieść Doroty Milli to lekki romans, to jednak niesie ze sobą istotne w dzisiejszych czasach przesłanie i przypomina o tym, co naprawdę jest w życiu ważne - nie pieniądze i status społeczny, ale miłość, ta, którą darzymy innych i ta, którą sami jesteśmy obdarowani, okraszona sporą dawką szacunku, empatii i pokory.

Jeśli szukacie książki do zabrania ze sobą na wakacyjny wyjazd albo po prostu chcecie wczuć się w letnią atmosferę, to - pomimo antypatycznej bohaterki - z czystym sumieniem mogę polecić wam To jedno lato, pełne miłości i słońca.

Ocena: 4+/6

©Z herbatą wśród książek
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć