ebook Katedra w Barcelonie
4 / 5.00 (liczba ocen: 28363)

Katedra w Barcelonie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 23.94
Audiobook - najniższa cena: 34.21
UpolujEbooka.pl #Instagram
UpolujEbooka.pl #Instagram
39.90 złpremium: 23.94 zł Lub 23.94 zł
23.94 zł Lub 21.55 zł
25.94 zł Lub 23.35 zł
39.90 zł
39.90 zł 10 zł na konto
31.60 zł
31.92 zł
33.92 zł
34.31 zł
36.00 zł
39.90 zł
39.90 zł
39.90 zł
Inne proponowane

Przyjaźń i zemsta, śmierć i nadzieja, miłość i wojna, żelazne sidła inkwizycji i walka o wolność… Powieść o namiętnościach wybuchających w przeżywającej pełnię rozkwitu XIV-wiecznej Barcelonie. Jedna z najpopularniejszych hiszpańskich książek ostatnich lat. Ponad 6 milionów sprzedanych egzemplarzy. Numer 1 na listach bestsellerów nieprzerwanie przez 13 miesięcy.

Bernat Estanyol chciał dla siebie i rodziny godnego życia. Ale godność chłopa dla średniowiecznych magnatów jest niczym… Zmuszony do ucieczki, zdany na łaskę i niełaskę losu, Bernat postanawia dotrzeć do Barcelony i zdobyć dla siebie i syna Arnaua wolność.
Ale nawet tu muszą znosić upokorzenia i walczyć o przetrwanie. Arnau, żądny przygód chłopiec, który znajduje ucieczkę w zgłębianiu sekretów Barcelony, w zaułkach miasta zyskuje przybranego brata – Joaneta. I trafia do świata budowniczych wznoszących jeden z cudów ówczesnego świata – gotycką katedrę Santa María del Mar…
Historia budowy świątyni splata się z losami Arnaua i Joaneta. A kiedy przychodzi dla nich czas największej próby człowieczeństwa, jej mury wciąż, bezlitośnie, trwają niewzruszone…

„Niesamowicie wiarygodna i fascynująca… Doskonale skomponowana powieść. Ostatnie sześćdziesiąt stron to prawdziwa bomba!” – Diana Gabaldon, „The Washington Post”

Katedra w Barcelonie od Ildefonso Falcones możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Tytułowa katedra w Barcelonie to bazylika Santa Maria del Mar. To nietypowa świątynia, a dzieje jej budowy stały się osnową fabuły powieści Ildefonsa Falconesa. Bohater powieści Arnau Estanyol jest synem zbiegłego do Barcelony katalońskiego chłopa i jego życie nie jest usłane różami. Zaczyna swą karierę jako jeden z bastaixos, dokerów i tragarzy, których bractwo było jednym z inicjatorów budowy świątyni. Zarabiał nosząc na swym grzbiecie ogromne ciężary, a w wolnym czasie kamienie na budowę świątyni. Zapisku mówią, że być może pierwsza świątynia poświęcona Matce Boskiej “od Morza” stała w tym miejscu kilkaset lat wcześniej.

Historyczna osnowa splata się z fikcyjnymi losami bohatera, który podczas pogromu ratuje żydowskie dzieci w podziemiach budowanej świątyni. To był punkt zwrotny w jego życiu. Kolejne rozdziały pokazują jak z nizin społecznych Arnau staje się jednym z ważniejszych obywateli Barcelony. Zostaje mianowany konsulem morskim. Konsul pełnił bardzo ważną rolę w tym morskim i kupieckim mieście.

Czytając dalej przyglądamy się z kolei upadkowi bohatera za sprawą inkwizycji. Ponieważ Arnau miał wielu wrogów, więc nic dziwnego, że stał się celem jednego z najbardziej bezwzględnych inkwizytorów. Jednak Arnau ma przyjaciół, którzy zrobią wszystko, by go uratować. Lecz symboliczne potraktowanie powieści Katedra w Barcelonie byłoby zbytnim uproszczeniem. Należy się przyjrzeć losom postaci w historycznym kontekście, zrozumieć, jaki wpływ ówczesne prawa miały na ludzi.

Synu — surowo przestrzegał Bernata ojciec, gdy zwracał swój gniew przeciwko Kościołowi — nigdy nie ufaj tym, którzy twierdzą, że służą Bogu. Ludzie ci przemawiają łagodnie i tak uczenie, że aż niezrozumiale. Pamiętaj, będą cię zwodzili pięknymi słówkami, które są ich specjalnością, a wszystko po to, by zawładnąć twoim umysłem i sumieniem. Będą cię przekonywali, że przychodzą w dobrej wierze, że chcą cię uchronić przed złem i pokusami, ale patrzą na nas poprzez swe księgi.

Powieść Falconesa pokazuje interesujący średniowieczny wycinek historii Katalonii i życie pełnokrwistych, prawdziwych, ciekawych postaci.

Ocena: 6/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Kościół Santa Maria del Mar. Budowany i finansowany przez mieszkańców od połowy XIV wieku. Jeden z najlepiej zachowanych i nie przerabianych świątyń w Barcelonie. To ta budowla staje się tłem i zarazem symbolem niezwykłej i magicznej historii Arnaua Estanyoli.

Po tragicznych wydarzeniach jakie miały miejsce w Navarcles, Bernat oraz jego syn Arnau uciekają do Barcelony pragnąc rozpocząć nowe życie. W cieniu nowo powstającego kościoła Santa Maria del Mar mały chłopiec poznaje cienie i blaski życia jako prosty robotnik ale doświadcza ogromnych strat i rozczarowań. Barcelona połowy XIV wieku rozkwita dając szansę na godziwe życie jej mieszkańcom. Jak poradzi sobie Arnau? Jaką drogą podąży? Czy w Barcelonie znajdzie swoje szczęście?

Ildefonso Falcones to hiszpański pisarz, z zawodu adwokat, który na rynku wydawniczym zadebiutował właśnie Katedrą w Barcelonie. Powieść ta bardzo szybko osiągnęła status bestsellera i przez kilkanaście tygodni nie schodziła z hiszpańskiej listy bestsellerów. Fabuła Katedry w Barcelonie skupia się głównie na życiu Arnaua oraz ludzi, których spotyka lub którzy w jakiś sposób pomogli mu w życiu. Ich ścieżki krzyżują się wielokrotnie w ramach rozwoju historii dając nam bardzo wyrazisty obraz wydarzeń.

Przyznam szczerze, przez pierwszą setkę stron przebrnęłam z lekkim trudem. Historia w pewnych momentach ciągnęła się niemiłosiernie, aby później przeskakiwać nagle o kilka czy kilkanaście lat. Drobne niedociągnięcia autora są widoczne szczególnie w kreacji bohaterów i dialogach. Arnau, wykreowany prawie na świętego wychodzi cało z każdej opresji. Niektóre wypowiedzi są dla mnie jak kazania wygłaszane z ambony, pełne łez i pasji graniczącej z fanatyzmem. Ciężko się to czyta, szczególnie, gdy wypowiada je kilkuletni chłopiec. Potem nagle wszystko się zmienia, akcja zdecydowanie przyspiesza, a powieść staje się prawdziwą przyjemnością. Możemy zaobserwować przemianę bohatera z młodego, pełnego życia i pasji chłopca w dorosłego, niezłomnego mężczyznę. Wyznacza swoją własną ścieżkę i zdecydowanie przeciwstawia się podziałom i niesprawiedliwościom klasowym.

Aby być jaśniepanem, trzeba się jaśniepanem urodzić, wyssać jaśniepaństwo z mlekiem matki. Nie uważam, że to sprawiedliwe i bynajmniej tego nie bronię, ale fakt pozostaje faktem: tylko wielmoże z dziada pradziada potrafią żyć jak wielmoże i udźwignąć związane z tym ryzyko.

Czytając posłowie jestem pełna podziwu dla autora. Ilość zgromadzonych informacji, czas poświęcony na napisanie tej powieści dał niezwykłe rezultaty. Katedra w Barcelonie to prawdziwy majstersztyk. Ildefonso Falcones raczy nas mnóstwem informacji dotyczących tego średniowiecznego miasta i jego klimatu, w którym społeczeństwo jest wyraźnie podzielone na bogatych i biednych. Prześladowania Żydów i przerażająca inkwizycja, konflikty, wojny, zarazy. Pełen przekrój przez epokę. W tle raz za razem pojawia się kościół Santa Maria del Mar od którego wszystko się zaczęło.

Wydaje się, jakby kościół przeobrażał się codziennie, nawet co chwilę, jakby światło wyczarowywało nam ciągle nową świątynię, bo choć kamień jest martwy, słońce żyje i zmienia się, a jego odblaski nigdy nie są takie same.

Katedra w Barcelonie to napisana z prawdziwym rozmachem powieść o miłości, poświęceniu i zemście. To historia o człowieku, który mimo wielu przeciwności stara się iść drogą prawości i sprawiedliwości. Posiadająca niezwykle magiczny klimat jest pozycją wobec której nie można przejść obojętnie. Nie mogę się już doczekać kolejnej części.

Ocena: 4,5/6
©Projekt: Książka
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Historyczna książka o miłości, zdradzie, spiskach, bogactwie i biedzie rozgrywających się w scenerii średniowiecznej Barcelony. Tyle można dowiedzieć się z okładki książki. Jak też napisano, przygotowanie do napisania tej powieści zajęło autorowi aż pięć lat. Przez pięć lat poznawał życie ówczesnej Katalonii. Czy dobrze wykorzystał ten czas?

    Przytaczane w powieści zwyczaje i prawa potrafią zadziwić. Byłem zdumiony i zbulwersowany prawem panów feudalnych, pozwalającym im na pierwszeństwo w nocy poślubnej z kobietą zawierającą związek małżeński. Podobnie zadziwił mnie fakt, związany z porwaniami młodych dam i możliwością poślubienia wcześniej porwanej i niejednokrotnie zgwałconej kobiety.

    Jednak połączenie faktów historycznych z fikcją literacką, do końca autorowi się nie udało. Wyszło to wszystko jakoś tak sztucznie. Z ironicznym uśmiechem czytałem, kiedy bodajże sześcioletni Joan opowiadał o pospolitym ruszeniu, zwanym hostem Barcelony. Opis ten zawierał takie szczegóły, którymi nie powstydziłby się niejeden historyk. Skąd zatem takie szczegóły znało dziecko? Pisarz jakoś tak bez sensu włożył je w usta takiego małego chłopca. Ogólnie, kwestie wypowiadane przez bohaterów wielokrotnie brzmią sztucznie.
    Same postacie nie są zarysowane wyraziście. Przez całe 700 stron powieści nie zdążyłem właściwie nikogo polubić. Rozbawił mnie także fakt, że epidemia dżumy, która wykończyła praktycznie 1/3 Europy, znalazła swoje miejsce w tej powieści na bodajże dwudziestu stronicach. Takie tam zwykłe choróbsko, które pojawiło się na jakiś czas w Barcelonie.

    Tłumacz tego przekładu także zbytnio się nie popisał. Mam nadzieję, że autor nie wpadł na pomysł, że w XIV wieku mogła komuś „woda sodowa uderzyć do głowy”, takie bowiem stwierdzenie można napotkać na kartach tej powieści. Wodę sodową wyprodukowano pierwszy raz w wieku XVIII. Zatem nie było raczej możliwości aby w trzynastowiecznej Barcelonie, mogła już komuś szkodzić.

    Może, niektóre osoby stwierdzą, że się czepiam. Takie jest jednak moje zdanie na temat tej powieści. Kupując ją, byłem przygotowany na coś innego. Lepszego. Tym bardziej, że to chyba jest moja pierwsza historyczna powieść, którą przeczytałem. Zawiodłem się na niej

Warto zerknąć