Prokurator
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.24 / 5.00
liczba ocen: 2957
Ilość stron (szacowana): 320
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.90 złpremium: 16.74 zł
17.90 zł
20.93 zł
22.88 zł
23.34 zł
Pozostałe księgarnie
18.14 zł
20.93 zł
23.36 zł
23.72 zł
24.27 zł
24.83 zł
25.11 zł
25.50 zł
27.90 zł
27.90 zł
27.90 zł
Opis:

Kinga ma dość. Przychylny dotąd los odwrócił się do niej plecami. A jakby tego było mało, próba uśmierzenia nadwątlonych nerwów okazała się dla błyskotliwej pani adwokat wyjątkowo pechowa… Ostry seks, ostry język, ostra akcja. Jeszcze żadna nowa gwiazda nie eksplodowała z taką siłą na firmamencie polskiego kryminału!

Trzydziestoletnia, niezwykle atrakcyjna Kinga Błońska jest szczęśliwą kobietą. To znaczy była. Od wielu lat dzieliła życie z tym samym mężczyzną, a zawodowo, jako błyskotliwa adwokatka, odnosiła sukcesy na sali sądowej. Teraz jednak fortuna przestała jej sprzyjać: nie dość, że przyłapała męża na zdradzie, to musiała również podjąć się prowadzenia sprawy groźnego bandyty „Szarego”. Co gorsza, „Szary” jest jej przyrodnim bratem, z którym od dawna nie miała – i nie chciała mieć – nic do czynienia.
Wydarzenia ostatnich tygodni postanawia odreagować w dyskotece. Po raz pierwszy w życiu ma ochotę zachować się nieodpowiedzialnie… i udaje się jej to aż za bardzo. Ląduje w mieszkaniu Łukasza, którego dopiero co poznała na parkiecie. Po niesamowitych miłosnych uniesieniach, zaspokojona seksualnie, ale skacowana moralnie, ukradkiem wraca do domu. Zaledwie kilka godzin później przekonuje się, że pech upodobał ją sobie na dobre: „facet na jedną noc” okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę jej przyrodniego brata. Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że pozasłużbowe kontakty Kingi i Łukasza nie ograniczą się do jednego gorącego spotkania…

CYTATY:
Zazdrosna baba jest najwredniejszą istotą na ziemi.
Recenzje blogerów
Debiut Świst albo przypadnie do gustu - mimo ostrych, wręcz wulgarnych scen na samym początku, za które nie warto go skreślać - albo nie będzie do przełknięcia nigdy. Stosunki pozazawodowe z tytułowym Prokuratorem to tylko jedna z przypraw, dodająca smaczku powieści Świst. Historia żyje inteligentnymi bohaterami, których styczność ma daleko idące konsekwencje, i przemyślaną akcją, pełną domniemań, zwrotów i potknięć, która wymyka się spod kontroli i pędzi w sobie tylko znany kierunku.

Prawniczka z Wrocławia, Kinga Błońska, zmuszona jest bronić "Szarego", szefa gliwickiego półświatka, którego wręcz nienawidzi z powodów osobistych. Znają się jednak na tyle, że oskarżony psychopata doskonale wie, za które sznurki pociągnąć, żeby przykładna pani mecenas tańczyła, jak jej zagra. Właśnie, przykładna... Nawet wzorowej studentce i odnoszącej sukcesy adwokatce zdarza się odłożyć kodeks postępowania moralnego na półkę - raz. I to o raz za dużo, bo następnego dnia kac wali w nią ze zdwojoną siłą. Razem z prokuratorem Zimnickim, który słynie z zachowań co najmniej adekwatnych do swojego nazwiska, a zwykle gorszych, choć świadomie nie miesza życia prywatnego z zawodowym. Każde z bohaterów ma asa w rękawie, bo żadne nie przywykło znosić porażki. Na pyskówki prosto z wybujałego ego zaczyna jednak brakować miejsca, kiedy policji dokazuje kret, a szajka Szarego wzmaga działania odwetowe.

Prokuratora czyta się jednym tchem, a westchnień i uniesień - wbrew początkowym obawom - wcale nie jest za dużo. Zdecydowanie przeważa wątek kryminalny, a ten damsko-męski wcale nie przeszkadza w skupianiu uwagi na istotnym rozwoju wypadków. Świst wykazała się językową precyzją, rozbudowanym pomysłem na fabułę i pewnego rodzaju sprawiedliwością, bo historię opowiada z obu perspektyw - jej i jego; rozbawiała mnie i rozerwała, nieustannie dbając o nutkę napięcia. Mnie Prokurator wciągnął i liczę, że kolejne części nie rozczarują, a wręcz podniosą poprzeczkę. Polecam wielbicielom mocnych wrażeń i młodego, rodzimego rynku literackiego.

Ocena: 5/6
©paratexterka
Opis tej książki zaintrygował: ostry seks, ostry język, ostra akcja. Brzmi nieźle, ale czy faktycznie Paulina Świst eksploduje na firmamencie polskiego kryminału?

[...]

Prokuratora Pauliny świst czytałam z przyjemnością i mogę ją polecić jako lekturę dla relaksu. Jest napisana lekkim stylem i ta narracja, która mi bardzo odpowiada. Ale nie spodziewajmy się wybitnego dzieła zmuszającego do przemyśleń.

Na pełną recenzję zapraszam na mojego bloga KLIK

Ocena: 4/6
©Rudym Spojrzeniem
W pierwszej kolejności powódka wskazuje, że...

Ta książka jest genialna.

W dalszej kolejności zaznaczyć należy, iż...

Mróz nie ma monopolu na thrillery prawnicze z polskimi geniuszami palestry w roli głównej - właściwie na thrillery prawnicze sensu largo (autorko wybacz, ale nie unikniesz niestety porównań...).

Na marginesie jedynie strona powodowa wyjaśnia, że...

Prokurator to bardzo udany debiut!

Gdy przeczytałam informację, że nakładem Wydawnictwa Akurat w maju ma ukazać się książka traktująca o polskich prawnikach (znów ci adwokaci... radcowie prawni są traktowani w polskich mediach i kulturze baaaaardzo po macoszemu...) wiedziałam, że MUSZĘ ją przeczytać. Dlatego spróbujcie sobie wyobrazić moje zaskoczenie, gdy pewnego dnia otrzymałam paczkę-niespodziankę od wydawnictwa z trzema książkami, a w niej był właśnie Prokurator. Co uważniejsi czytelnicy mojego bloga (najbliższych i przyjaciół nie wliczam) pewnie orientują się, że należę do właśnie opisanej wyżej części społeczności, tylko reprezentującej niebieskie żabociki. Mróz mnie już od jakiegoś czasu męczy (wszelkie błędy i nieścisłości wytykam na bieżąco), a jego Inwigilacja (jeszcze o niej tutaj nie pisałam) trąci nieco melodramatycznością, Byłam bardzo ciekawa, kim jest osoba, która "odważa się" być konkurencją dla osoby, która dla wielu czytelników jest wręcz guru, która zagarnęła polski rynek literatury obyczajowo-prawniczej (jeśli mogę to tak nazwać) i która ma kierunkowe wykształcenie...

I albo autorka, ukrywająca się pod pseudonimem Paulina Świst faktycznie jest praktykującą adwokat, albo ktoś zrobił dla niej dobry research.

U Mroza denerwuje mnie przeinaczanie najdrobniejszych pierdół, na które nikt inny właściwie nie zwróci uwagi, a które autor tłumaczy jako fikcję literacką, no ale kurde skoro wiem, że u nas Sąd nie wchodzi przy publiczności na salę rozpraw, to nagle nie piszę, że "Wstać! Sąd idzie!". Tak troszkę, troszeńkę, po cichu liczę na odrobinę rzetelności w tym zakresie. No bo skoro wiem, jak jest, to po co wymyślam inaczej?

I Paulina Świst właśnie to daje swoim czytelnikom.

Oprócz interesującej fabuły, genialnie wyrazistych bohaterów, fenomenalnych dialogów i pikantnych (ale smacznych) scen.

Kingę poznajemy w gliwickim pubie. Jest atrakcyjną tzrydziestolatką, która szuka faceta na jedną noc. Bo może, bo ma na to ochotę, bo zdradził ją mąż, bo chce odreagować. Na szczęście, nim zdąży się dwa razy zastanowić, napatacza się Łukasz - kandydat idealny, by osiągnąć zamierzony cel. Rano Kinga chyłkiem (hue hue hue) opuszcza mieszkanie swojego kochanka tylko po to, by wkrótce spotkać go... na sali sądowej - oczywiście po przeciwnej stronie. Kinga jest obrońcą "Szarego", oskarżonego o wiele przestępstw swojego przyrodniego brata, a Łukasz jest w tej samej sprawie oskarżycielem publicznym, znanym w opinii publicznej jako prokurator. I tak właśnie zaczyna się ta historia - pełna napięcia i niedomówień, które każą czytelnikowi jak w transie przewracać kolejne kartki książki.

Historia napisana została z dwóch perspektyw (tak, jak najbardziej lubię) - Kingi i Łukasza. Dzięki temu doskonale wiemy, co dzieje się w głowach tych dwojga i czym kierują się w swoich działaniach. Cięty język i bezbłędne postrzeganie rzeczywistości to zdecydowanie znak rozpoznawczy Pauliny Świst - czasami miałam wrażenie, że autorka czyta moje myśli. To, co sobie pomyślałam o danej sytuacji, za kilka zdań czytałam w książce. Może to prawnicy mają w jakiś specyficzny sposób spaczony mózg - nie wiem! Faktem jest, że styl autorki bardzo przypadł mi do gustu i nie odstraszyły mnie pojawiające się w książce wulgaryzmy, które były tak zajebiście adekwatne do okoliczności, że wręcz nie można było użyć innego określenia. Bo uwaga - w życiu codziennym również używamy wulgaryzmów. Dacie wiarę? To są normalne części mowy, jak zdrobnienia czy inne onomatopeje (piszę to po kilku kieliszkach wina, dlatego wybaczcie mój polot w tym zakresie, tudzież upodlenie, w zależności od tego, jakie macie poczucie humoru... albo w ogóle go nie macie) - a piszę o tym, żeby uprzedzić co bardziej wyczulone osoby na tym punkcie... Tak, tutaj bohaterowie się pieprzą (swoją drogą sceny łóżkowe zostały opisane naprawdę w smaczny sposób, bez cipek i kutasów, lecz jednocześnie ostro i z charakterem), sprawy czasem się pierdolą, a postacie próbują nie mieć na wszystko wyjebane. Słownictwo stosownie do okoliczności, które ja rozumiem i daję za to ogromny plus autorce.

Odnośnie do rzeczywistości pracy prawników, jaka została przedstawiona w książce - na pewno jest ona bardziej przypominająca tą rzeczywistą, niż ta, kreowana w książkach powszechnie znanego i lubianego Mroza. Przykro mi...

Fabuła Prokuratora nie jest przekombinowana, melodramatyczna, przesłodzona, romantyczna. Bohaterowie są wyraziści, logicznie myślący. Język, jakim posługuje się autorka - przystępny i zachęcający do czytania. Książka w ogólnym odbiorze - rewelacyjna.

A pod Łukasza podstawiłam sobie Alexandra Skarsgarda i byłam przeszczęśliwa .

Same ochy i achy - no nie umiem znaleźć żadnych minusów Prokuratora.

Autorko - dziękuję za fantastyczną lekturę i czekam na więcej! Mam nadzieję, ze kiedyś porozmawiamy przy okazji jakichś targów książki czy innych festiwali.

Ocena: 6/6
©Zakątek czytelniczy
Kiedy byłam w połowie lektury tej książki, koleżanka zapytała mnie o wrażenia. Odpowiedziałam, że mam mieszane uczucia, głównie przez problem z zakwalifikowaniem powieści do konkretnego gatunku. Na tym etapie czytania nie był to dla mnie ani kryminał, ani erotyk. Prokurator Pauliny Świst jest dowodem na to, że książki absolutnie nie można oceniać nie tylko po okładce, ale i przed poznaniem zakończenia.

Paulina Świst to pseudonim literacki młodej, ale, jak zaznacza Wydawca, doświadczonej i cenionej adwokat. Pani mecenas specjalizuje się w prawie karnym i na co dzień mieszka oraz pracuje we Wrocławiu, gdzie prowadzi kancelarię. Prokurator to jej debiut prozatorski. Czy udany? Moim zdaniem tak.

Słynna Magda M. uganiała się za wielbłądami i słonecznikami (a właściwie one za nią). Mecenas Kinga Błońska – główna bohaterka powieści, nie ma na to ani czasu, ani ochoty. Powiązania rodzinne, mroczne sekrety oraz szantaż sprawiają, że zostaje zmuszona do reprezentowania groźnego bandyty. „Szary” to szef zorganizowanej grupy przestępczej, który ma naprawdę wiele na sumieniu. Problemy zawodowe zbiegają się w czasie z klęską w życiu osobistym pani mecenas – jej pozornie udane małżeństwo się rozpada. Stresy i problemy Kinga postanawia odreagować w jednym z gliwickich klubów. Na parkiecie poznaje Łukasza, z którym, wbrew swoim zasadom, ląduje w łóżku. Wbrew oczekiwaniom i jej, i jego nie jest to tylko jednorazowe spotkanie. Facet, który miał dać pani adwokat chwilę zapomnienia, okazuje się prokuratorem prowadzącym sprawę „Szarego”. Wszystko wskazuje na to, że i zawodowo, i prywatnie spotkają się jeszcze nie raz.

Myślę, że Kinga nie znalazłaby wspólnego języka ze wspomnianą już serialową koleżanką po fachu. Jest całkowitym przeciwieństwem Miłowicz – zarówno charakterologicznie, jak i w zachowaniu. Już na okładce czytelnik znajdzie zapowiedź ostrego języka i ostrego seksu. Wydawnictwo nie kłamie. Zarówno Błońska, jak i pan prokurator nie posługują się piękną, lecz potoczną i bogatą w wulgaryzmy polszczyzną. Ich spotkania nie ograniczają się do trzymania za rączkę. Autorka dość szczegółowo i bez cenzury opisuje ich wspólne intymne chwile.

Bardzo podobał mi się sposób narracji w powieści. Historia opowiadana jest przez Kingę i Łukasza. Ich pierwszoosobowe narracje się przeplatają. Pozwala to czytelnikowi lepiej poznać bohaterów i ich czasem odmienne punkty widzenia.

Podczas lektury miałam problem z określeniem gatunku tej powieści. Teraz nie mam wątpliwości, że Prokurator to kryminał. Kryminał z elementami erotyku okraszony specyficznym poczuciem humoru. Dobry, ostry kryminał, pełen cynizmu, arogancji i, co należy podkreślić, autentyzmu. Paulina Świst wkłada kij we własne mrowisko i odsłania mechanizmy funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Prokurator nie wszystkim się spodoba – ostry język i śmiała erotyka mogą odstraszyć niektórych książkoholików. Przyznaję, że i dla mnie pewne fragmenty były zbyt odważne, ale ostatecznie historię oceniam pozytywnie. Przeczytałam tę powieść w dwa dni. Wciąga niczym dobry serial. Aż żal, że nie ma kolejnego sezonu…

Ocena: 5/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Mogłoby się wydawać, że zarówno adwokackie, jak i prokuratorskie myśli krążą jedynie wokół przepisów, kodeksów i paragrafów, a jednak nawet najbardziej zagorzały jurysta potrzebuje wolnej chwili, aby zdjąć z siebie prawniczy ciężar. Niektórym wystarcza wyjście na klasycznego „dymka”, inni gustują w samotnym wylewaniu za kołnierz, ale znajdą się też tacy, którzy w ramach separacji od brutalnej codzienności uwalniają głęboko skrywane cielesne żądze. Reprezentantem ostatniej grupy okazuje się też tytułowy bohater debiutanckiej powieści Prokurator, której autorka celowo ukrywa się pod pseudonimem Paulina Świst. Czy tak erotyczne przedstawienie może odzwierciedlać realia polskiego wymiaru sprawiedliwości?

Autorka nie daje czasu na chodzenie w fabularnych pieluchach i od razu rzuca czytelnika w wir mocno cielesnych wrażeń. Trzydziestoletnia adwokatka, Kinga Błońska, której małżeństwo właśnie legło w gruzach, szantażem zostaje zmuszona do obrony groźnego przestępcy, znanego jako Szary. Chcąc odreagować niewierność męża, kobieta trafia do klubu, a następnie ląduje w mieszkaniu poznanego na parkiecie Łukasza. Przypadkowo spotkany mężczyzna okazuje się twardym i niezwykle umiejętnym graczem w seksualne gierki, a zatem doskonale wie, jak pobudzić kobiece zmysły do bezpośredniego działania. Dosłownie kilka godzin po intensywnym nocnym wybryku Kinga staje ramię w ramię z okrutną rzeczywistością. Mężczyzna na jedną noc okazuje się bowiem prokuratorem, przed którego oskarżeniami ma wybronić własnego klienta. Wszystko wskazuje też na to, że cielesne kontakty tej dwójki nie skończą się na jednym żarliwym spotkaniu…

Na początku warto rozwiać powstające wokół wątpliwości, gdyż powieść reklamowana jako kryminał, z tym akurat gatunkiem za wiele wspólnego nie ma. Paulina Świst ułożyła bowiem fabułę w zgodzie z własną wyobraźnią, a to w efekcie przyniosło pikantny erotyk, osadzony w ramach popularnego ostatnio thrillera prawniczego i dodatkowo zwieńczony namiastką typowej powieści sensacyjnej. Autorka porzuca zatem zabawę w konwenanse i eksploduje istną mieszanką erotyczno-prawniczej gry, która w połączeniu z naprzemienną pierwszoosobową narracją i krótkimi rozdziałami, okazuje się lekturą nadzwyczaj łatwą w czytelniczym pożyciu. Zakres fabularnych zdarzeń, tak gęsto obsadzony szaleństwem czysto cielesnych impulsów, sam w sobie wydaje się pomysłowy i z pewnością odbiega od niejednego utartego schematu. Wydźwięk powieści nie byłby jednak tak mocny, gdyby nie wyraźnie przerysowane kreacje głównych postaci. Pani Świst celowo bowiem akcentuje najgorsze ich cechy i nie pozbawia nikogo złudzeń o tym, że ludzka natura zaczyna gnić, gdy człowiek gubi się w oswajaniu własnych żądz.

Można spokojnie napisać, że jest tu zbyt erotycznie, zbyt obcesowo, a miejscami przesadnie wulgarnie. Właśnie takie stanowisko obiera polska debiutantka i nie powinno to budzić żadnych wątpliwości. Ogromnym zaskoczeniem okazuje się natomiast jej mało kobiecy styl, gdyż mocno kontrowersyjne treści, tak ociekające seksem, brutalnym słownictwem i agresywnym prawniczym slangiem, świadczą o tym, że czytelnik patrzy na typowo męskie porno. Nie można autorce odmówić zarówno odwagi, jak i chęci wypromowania dużej dawki współczesnego szaleństwa. Buchające zewsząd pożądanie zabiera fabule pierwszy plan, ale Paulina Świst równie intensywnie opisuje epizody sensacyjnie, których nierzadko bezwzględny przebieg podtrzymuje wrażenie o zauważalnie męskim charakterze powieści. Niepotrzebne wydają się tu natomiast nagminne i nieco łopatologiczne powtórki fabularne, których domniemany zakres czytelnik może wysnuć z kontekstu poprzedniej sceny.

Chociaż nie każdy połknie haczyk cielesnego szaleństwa i tym samym będzie rzucać w stronę tegoż odważnego debiutu wymownym grymasem, to jednocześnie trzeba przyznać, że tak bezpośredni przekaz gwarantuje jazdę bez moralnej trzymanki i celem świadomej odskoczni od bardziej okiełznanych treści, warto się z tym tytułem zmierzyć. Prokurator to przede wszystkim męska atmosfera, nasycona intensywną perwersją i zuchwałą cielesnością, a do tego cień mafijnych porachunków i znany już z pewnej polskiej serii smak prawniczych przekąsów. Kobiece pióro jest tu właściwie niewyczuwalne. Gdyby tak zatem dodać dwa do dwóch, można nawet zadać sensowne pytanie, czy pod pseudonimem Paulina Świst na pewno ukrywa się kobieta?

Ocena: 4/6

©Mozaika Literacka
Prokurator, to debiut, podobno brawurowy, cenionej prawniczki ukrywającej się pod pseudonimem Paulina Świst. Prawdziwego nazwiska autorki nie poznamy prawdopodobnie nigdy, gdyż w jej powieści za dużo jest bulwersującej prawdy o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości. To według wydawnictwa Akurat. A co ja sądzę o tym debiucie? Chyba mamy odmienne zdania, chociaż może niekoniecznie?

Zacznijmy od tego, że to debiut. Czy dobry? Tak. Czy ciekawy? Na pewno. Czy pozbawiony mankamentów? Nie. A skoro nie jest idealny to zacznijmy w końcu recenzję, do której napisania zbierałam się dosyć długo.

Na początku warto pochwalić styl autorki, jest lekki. Trzeba również oddać autorce, że jej bohaterowie mają celne i mocne riposty. Książka bardzo szybko porywa czytelnika i nie puszcza do ostatniej strony. Przygoda z nią jest interesująca, przyjemna i niezwykle szybka.

Powieść nie została podzielona na rozdziały, ale zupełnie nie przeszkadza to podczas czytania. Wszystkie wydarzenia obserwujemy z punktu widzenia dwóch narratorów pierwszoosobowych: Łukasza Zimnickiego i Kingi Błońskiej, których relacje cały czas się przeplatają.

Akcja powieści początkowo rozwija się powoli, a później następuje nieoczekiwany zwrot akcji i wszystko gna na łeb na szyję, zmierzając w jednym kierunku. Powieść nie jest specjalnie rozbudowana fabularnie. Autorka skupiła się na jednym wątku, którym była sprawa "Szarego" i wszystkim co się z nią wiąże, a więc siłą rzeczy głównie na postaciach: oskarżyciela i obrońcy. Myślę, że w tym wypadku można to autorce zaliczyć na plus.

Łukasz Zimnicki to przystojny prokurator, dla którego najwyższą wartością w życiu jest praca. Wieczorami relaksuje się w pubie swojego brata przy dobrym alkoholu i w towarzystwie kobiet o wiele od niego młodszych, z którymi spędza upojne noce. To postać ciekawa i złożona, zorientowana na osiągnięcie określonego celu. Ma bardzo trudny charakter i podejmuje interesujące decyzje, które czasami niewiele mają wspólnego z tymi, które rzeczywiście powinny zostać podjęte. Łukasz Zimnicki jest zbudowany trochę na zasadzie kontrastu. Prokurator teoretycznie powinien mieć nieposzlakowaną opinię, a u niego z nią raczej słabo. Ta postać wyszła autorce. Jestem pewna, że niejedna czytelniczka polubi pana prokuratora.

Miałam jednak duży problem ze zrozumieniem konstrukcji postaci Kingi Błońskiej. To kobieta, która z jednej strony jest błyskotliwą panią adwokat, a z drugiej totalną idiotką w życiu prywatnym, podejmująca często irracjonalne decyzje. Myślę, że wiem co chciała osiągnąć autorkę, ale raczej jej to nie wyszło. To nie jest postać zbudowana z kontrastów czy przeciwności, tutaj po prostu coś zgrzyta i to nawet bardzo.

Dodam tylko jeszcze, że jak na mój gust autorka mogła dopracować relacje pomiędzy dwójką głównych bohaterów, po prostu jeszcze trochę je rozwinąć.

Kiedy widzę na okładce słowa ostry seks od razu włącza mi się czerwona lampka i zastanawiam się czy sięgać po książkę, inni czytelnicy mają zgoła odmiennie. Jak jest? Mamy kilka scen i dużo scen erotycznych "zasugerowanych". Mnie to osobiście pasowało, to nie jest w końcu powieść erotyczna, a kryminał, ale tak na wszelki wypadek ostrzegam.

Fabuła została zbudowana na wątku tajemnicy adwokackiej. Nie chcę za wiele o tym pisać, bo mogłabym Wam przez przypadek zepsuć zabawę, ale szczerze mówiąc mam co do tego mieszane uczucia. Z jednej strony napędzało to całą akcję, z drugiej było nierealne, autorka w pewnym momencie przedobrzyła. Tajemnica adwokacka w końcu istnieje i z jakiegoś powodu powstała. Fabuła zdecydowanie przez to straciła, szczególnie, że została na tym wątku oparta. Takich mało realnych (bo w końcu wszystko się może zdarzyć) scen było kilka.

Czy to kryminał? I tak. I nie. Z jednej strony mamy rozprawę sądową, z drugiej śledztwo i nieoczekiwane zwroty akcji. Mamy również warstwę uczuciową. Strzelałabym raczej w kierunku powieści obyczajowej z kryminalnym tłem, ale to już takie moje małe czepialstwo nie mające wpływu na ocenę.

Prokurator, to dobry debiut, chociaż niepozbawiony wad. Autorka miała ciekawy pomysł i zgrabnie skonstruowała fabułę. Udało jej się stworzyć wyrazistego głównego bohatera, którego da się lubić i jedną mniej udaną kreację, ale jak to kobietę bardziej interesuje mnie ta męska postać. Powieść polecam, bo pomijając to co napisałam naprawdę wciąga i takiego Zimnickiego warto poznać.

Ocena: 4/6
©Recenzje z pazurem
Prokurator to debiut literacki autorki ukrywającej się pod pseudonimem Paulina Świst. Wydawca ostrzega, że prawdopodobnie nigdy nie poznany jej prawdziwej tożsamości, ale uchyla lekko rąbka tajemnicy, zdradzając, że za pseudonimem tym kryje się młoda i ceniona prawniczka. Czego można spodziewać się po powieści, której okładka krzyczy hasłami o ostrym seksie, ostrym języku i ostrej akcji?

Życie Kingi Błońskiej, 30-letniej, atrakcyjnej i zdolnej adwokat do niedawna wydawało się całkiem poukładane. Kochający mąż, sukcesy na sali sądowej – nic nie zakłócało jej szczęścia. Wszystko zmieniło się w chwili, kiedy Kinga przyłapała męża na zdradzie i jej małżeństwo runęło jak domek z kart. Na domiar złego wkrótce ma bronić przed sądem groźnego gangstera, „Szarego”, który jest jej przyrodnim bratem i którego od lata starała się unikać jak ognia.
Nic dziwnego, że chcąc na chwilę zapomnieć o wszystkim, co przytłoczyło ją niedawno, postanawia zapić smutki. Wizyta w barze ma nieoczekiwany przebieg. Wstawiona Kinga ląduje w mieszkaniu ledwo poznanego przystojnego mężczyzny, Łukasza, z którym spędza gorącą noc. Kaca moralnego po tym wyskoku próbuje uciszyć myślą, że to się już nie powtórzy i nigdy więcej swojego przypadkowego kochanka nie zobaczy na oczy. Nie wie, jak bardzo się myli.
Pierwsza rozprawa „Szarego” wywraca wszystko do góry nogami. Prokuratorem, który oskarża jej przyrodniego brata, okazuje się... Łukasz. Oboje wiedzą, że dla dobra sprawy i zachowania dobrej reputacji powinni zapomnieć o wspólnej nocy. To może jednak nie być łatwe, kiedy między nimi tak iskrzy.

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę, czytając Prokuratora, jest fakt, iż książka ta nie ma rozdziałów. Fragmenty napisane z punktu widzenia Kingi przeplatają się z fragmentami napisanymi z punktu widzenia Łukasza. Punty widzenia niekiedy nakładają się na siebie, ukazując reakcję Kingi na zachowanie Łukasza lub odwrotnie, niekiedy bezpośrednio kontynuują akcję, pokazując daną scenę tym razem z perspektywy tego drugiego bohatera, niekiedy zaś oddziela je jakaś niewielka przerwa czasowa. Da się do takiej narracji przyzwyczaić, ale brak rozdziałów czasami jednak mi doskwierał. Rozdziały dają krótką chwilę na oddech, pozwalają na niewielką przerwę w opowiadanej historii, mają zaostrzyć apetyt na dalsze czytanie. Tych właśnie chwil na oddech zabrakło mi w Prokuratorze. Historia Kingi i Łukasza pędzi naprzód bez większych przystanków, a czytelnik jest przerzucany między bohaterami chwilami niczym piłeczka pingpongowa.

Sama fabuła okazała się całkiem niezła. Prokurator to mieszkanka kryminału i romansu z drobną domieszką erotyki. Wbrew temu, co sugeruje okładka, ostrego seksu tutaj raczej nie znajdziecie. Jeśli ktoś, sięgając po tę pozycję, liczy na prawdziwie ostry erotyk, najpewniej się rozczaruje. Powieść skupia się przede wszystkim na relacji bohaterów i sprawie „Szarego”, z większym jednak naciskiem na proces i to, co się wokół niego dzieje. Mamy zatem całkiem burzliwy romans, rodzinne tajemnice, kryminalne intrygi i zaskakujące zwroty akcji. Świat prawników, dobrych i złych policjantów oraz niebezpiecznych gangsterów. Wyszła z tego całkiem przyjemna, wciągająca mieszanka.

Pochwalić muszę kreację bohaterów, choć nie wątpię, że niektórzy mogą uznać ją za sztampową. Kinga i Łukasz to postacie o silnych osobowościach. Kinga sporo przeszła, co umocniło jej charakter. To silna kobieta, która zdolna jest do poświęceń. Łukasz to z kolei taki typowy badboy – twardy, męski, pewny siebie na sali sądowej i wśród kobiet, które potrafi uwieść z łatwością. Między nimi iskrzy, a że oboje są nieustępliwi i obdarzeni ciętym językiem, często dochodzi między nimi do ciekawych słownych utarczek pełnych celnych ripost. Podoba mi się to, jak z czasem rozwijała się ich relacja i jak sami bohaterowie zmieniali się na moich oczach.

Książkę, pomijając kwestię braku rozdziałów, czytało mi się całkiem dobrze, ale po jej przeczytaniu naszła mnie pewna refleksja. Mam pełną świadomość tego, że to fikcja literacka, jednak taka powieść może w pewnym stopniu uświadomić człowiekowi, jak osoby związane z prawem mogą nim manipulować, by chronić swoje osobiste interesy i osiągnąć zamierzony cel. To jednak trochę przerażające, bo człowiek zaczyna się zastanawiać, jak często dochodzi w ten sposób do nadużyć.

Na koniec jeszcze jedna rzecz, która mocno rzuciła mi się w oczy, a która w mojej opinii powinna być poprawiona. Nie wiem, czy to wyłącznie moje odczucie, ale współczesne powieści, w których bohaterowie idą ze sobą do łóżka, nie powinny pomijać kwestii antykoncepcji. Tutaj, niestety, Kinga i Łukasz uprawiają seks bez zabezpieczenia, z czym nie wiążą się żadne konsekwencje. Po pierwszej nocy Łukasz przez chwilę rozmyśla o tym, że nie użyli prezerwatywy, jednak potem ten temat nie istnieje w ogóle. Tak nie powinno być. Bohaterowie powinni być w tej kwestii odpowiedzialni.

To jak ostatecznie mają się obietnice z okładki do rzeczywistości? Ostry seks? Niekoniecznie. Ostry język? Owszem. Ostra akcja? W pewnym stopniu tak. Prokurator to całkiem niezły debiut. Oczywiście nie jest on pozbawiony pewnych drobnych wad, ale wierzę, że kolejne powieści Pauliny Świst będą już lepsze. Widzę tutaj spory potencjał na przyszłość.

Ocena: 3/6
©Zaczytana Dolina
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć