Wszystko wina kota!
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.51 / 5.00
liczba ocen: 711
Ilość stron (szacowana): 400
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-20% 22.39 zł
23.42 zł
23.80 zł
28.00 złpremium: 16.80 zł
28.00 zł
Pozostałe księgarnie
14.00 zł
21.00 zł
23.78 zł
23.79 zł
25.20 zł
25.20 zł
28.00 zł
Opis:

Romantyczna komedia omyłek. 

Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow - czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści. 

Jednocześnie Lidia, namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito.

CYTATY:
Aby dwie osoby potrafiły ze sobą przetrwać życie, potrzebna jest szczerość, sztuka kompromisu, zaufanie. I poczucie humoru. To bardzo ważne, by umieć się razem śmiać. Gdy ludzie tego nie potrafią, są zagubieniu.
Recenzje blogerów
Kochani, pod żadnym pozorem nie zaglądajcie na koniec książki!
Gwarantuję, że jeśli przeczytacie książkę od początku do końca, bez zaglądania na ostatnie strony, to będziecie mieć niesamowitą frajdę z poznawania tej historii.

Taka miłość nie zdarza się często.
To jest coś, o co warto walczyć.

Nie mam pojęcia, która to już przeczytana przeze mnie książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, jednak za każdym razem autorce udaje się mnie zaskoczyć.
Główną bohaterką tej książki jest Lidia Makowska, która jest autorką ukrywającą się pod pseudonimem Róża Mak. Wszystkie książki Róży szybko zyskują tytuł bestsellera, czytelniczki je kochają, blogerzy uwielbiają o nich pisać, zwłaszcza jeden z nich upodobał sobie jej książki - Jack Sparrow. Czepliwy bloger jest cierniem w oku autorki, recenzuje każdą jej książkę, uszczypliwie wytykając błędy, przesadną słodycz i romantyzm. Lidka właśnie skończyła swoją najnowszą powieść, a co za tym idzie, zaczyna się dla niej gorący okres promocji książki. Autorka pod pretekstem rozmowy o recenzji swojej powieści rozpoczyna mailową korespondencję z Jackiem. W życiu prywatnym Lidki pojawia się pewien przystojny sąsiad, dotychczas podziwiała jedynie go ze swojego mieszkania, jednak za sprawą kota, który upodobał sobie poduszkę sąsiada, nawiązują bliższą znajomość. Róża koresponduje z Jackiem, Lidka spotyka się z Jeremim - co może pójść źle?

Życie to nie tylko cholerne kwiatuszki.
Czasami to pot, krew i łzy.
I nie tylko romantyczne płatki róż.
Czasami to tłusty i prosty hamburger.
Tego chcę od życia i tego chcę od ciebie.
Niekiedy kwiatów i dywanu z płatków,
a niekiedy prostej strawy,
po której powiesz mi, kto spierdolił ci dzień.

Agnieszka Lingas-Łoniewska nie bez powodu nazywana jest dilerką emocji, Wszystko wina kota! nie odbiega od wcześniejszych jej książek i trafia prosto w serca czytelniczek. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Muszę wspomnieć o sprawie, która wywołała uśmiech na mojej twarzy - w swojej najnowszej książce autorka wspomniała o dwóch blogerach, do których często zaglądam. Mowa tutaj o Angelice z Lustro Rzeczywistości i Tomaszu z Nowalijek. Bardzo fajnie ze strony pani Agnieszki, że umieściła ich na kartach powieści, której ważnym elementem stał się pewien bloger.

Obserwując grupę fanowską Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, nie mogę nie zauważyć podobieństwa głównej bohaterki do autorki, obie tworzą popularne książki dla kobiet, lubią mocniejsze brzmienie i muzyka jest w ich życiu bardzo ważna. Jeśli zaglądacie na mojego bloga, to wiecie, że bardzo łatwo zakochuje się w książkowych bohaterach, tak było też i tym razem. Jeremi to facet, którego łatwo było pokochać, pomimo jego przeszłości, która dopiero pod koniec wychodzi na jaw, został on moim najnowszym książkowym mężem. Relacje pomiędzy bohaterami są pełne wzlotów i upadków, bardzo podobało mi się wplecenie wydarzeń z życia przyjaciółek Lidki, chętnie poznałabym je bliżej, i tak szczerze, to każda z nich zasługuje na własną książkę. Jednak czytając Wszystko wina kota! poczułam się odrobinkę oszukana, patrząc na okładkę i tytuł, spodziewałam się, że więcej będzie o Jamesie, a tu tylko kilka razy autorka o nim wspomniała. Pomijając to jedno maleńkie rozczarowanie, książka bardzo mi się podobała.

Wszystko wina kota! to zabawna, lekka i przyjemna książka opisująca losy zwariowanej autorki i czepliwego blogera. W swojej najnowszej powieści Agnieszka Lingas-Łoniewska porusza tematy miłości, przyjaźni i zostawienia przeszłości za sobą. Po raz kolejny autorka porwała mnie do świata swoich bohaterów, dzięki niej zyskałam nowego książkowego męża, którego nie oddam. Książkę czyta się niesamowicie szybko i choć niemal od razu odkryłam tajemnicę Jacka Sparrowa, to nie przeszkadzało mi to w odbiorze książki. Mnie do czytania książek Agnieszki Lingas-Łoniewskiej nie trzeba namawiać, poznałam jej styl i wiem, że sięgając po nie, nigdy się nie zawiodę. Jeśli jeszcze nie znacie twórczości autorki a Wszystko wina kota! jeszcze przed wami to gorąco polecam!

Ocena: 5/6
©My Fairy Book World
Lidia Makowska to bestsellerowa autorka powieści popularnych głównie wśród kobiet. Znana wszystkim pod wyjątkowym pseudonimem Róża Mak żyje sobie spokojnie wraz z kotem James'em pod jednym dachem w mieszkaniu z tarasem i to właśnie taras oraz kot okazały się bardzo problematyczne dla Lidii.

Nasza bestsellerowa autorka właśnie kończy kolejną książkę, nie może jednak się w pełni z tego cieszyć. Nie dość, że jej upierdliwa agentka Karolina, która jest jednocześnie jej najlepszą przyjaciółką wraz z wydawcą naciskają na nią i żądają jej ujawniania, a już najlepiej ujawnienia z wielką pompą w ogólnopolskiej stacji telewizyjnej, to w dodatku Lidia obawia się recenzji. Tak, tak bestsellerowa autorka obawia się recenzji niejakiego Jacka Sparrowa, który jest czołowym blogerem bezlitośnie wytykającym niedociągnięcia we wszystkich powieściach naszej autorki.

Co łączy Jacka i Lidię? Zdecydowanie to, że oboje ukrywają się pod pseudonimem. Może właśnie z tego względu Lidia stawia pewien warunek. Ujawni się, pokaże wszystkim kim jest Róża Mak pod warunkiem, że wywiad w telewizji poprowadzi Jack, który również się ujawni.

Czy na pewno tylko to łączy te dwa światy? I co niby jest winą kota?

Byłam bardzo ciekawa tej książki i chociaż podeszłam do niej odrobinę sceptycznie nastawiona to nie zawiodłam się. Styl autorki jest lekki, zabawny, książkę czyta się szybko, a sama lektura jej jest naprawdę przyjemnym doświadczeniem. Nic tylko chwycić kubek mrożonej herbaty (no chyba, że za oknem nadal macie śnieg to wtedy lepiej jednak nie mrożoną) i po prostu zanurzyć się w lekturze.

Lidka to autorka lubiąca mocne brzmienie, przy których wymyślała najbardziej gorące romanse z lekkim dramatem w tle. Czy ktoś widzi podobieństwo do pewnej autorki? Tak czy tak, to bohaterka sympatyczna, której trudno nie polubić, chociaż nie wszystkie jej wybory dla mnie były zrozumiałe.

Trudno również nie wspomnieć o Jamesie, który stał się iskrą, która roznieciła całą historię i to w spektakularny sposób.

Liczyłam na książkę, która mnie odmóżdży, przy której popłaczę się ze śmiechu i miło spędzę czas, ale ta książka taka nie jest. Tak, tak przyjemnie spędziłam czas, uśmiechałam się podczas czytania, ale nie tylko. Ta powieść zdecydowanie ma drugie dno, inne, mniej wesołe, bo trochę w niej także dramatów życia codziennego i mądrych słów, które warto zapamiętać.

Wezmę przykład z Jacka Sparrowa i wytknę tej książce kilka błędów. Nie jestem jednak pewna czy moje stanowisko ich dotyczące jest do końca krytyczne. W zasadzie można z tym polemizować, bo te błędy nie do końca błędy standardowe przypominają.

Błędy czy też nie-błędy, ale były sobie cztery:
1) Rozumiem, że Jack Sparrow był ważny dla powieści. Rozumiem, że autorka stworzyła postać jednocześnie tajemniczą, ale nie rozumiem dlaczego jednocześnie zupełnie nietajemniczą. Smutno mi, że praktycznie od pierwszych stron książki wiadomo kim jest Jack. Lubię być zaskakiwana na każdym kroku. No, a z drugiej strony, gdyby Jack nie był tym Jackiem to jakby to było?

2) Komedia omyłek? No nie śmiałam się do łez, a jak nie śmieję się na komedii to nie jest to dla mnie komedia. To była bardzo przyjemna lektura, na pewno wesoła, podnosząca na duchu, z lekkim dramacikiem w tle i z morałem na końcu, ale nie nazwałabym tego komedią. Może mam zbyt czarne poczucie humoru na to?

3) James - świetny pomysł, niby nie jakoś szczególnie odkrywczy, ale sympatyczny i bardzo przypadł mi do gustu. Tylko tego Jamesa było mi odrobinkę za mało w powieści, mógłby się częściej pojawić.

4) W książce było kilka zwariowanych i przesympatycznych bohaterek. Każda z nich miała swoją własną historię, która musiała zmieścić się na kartach powieści. Myślę, że książka mogłaby być dłuższa, bo wtedy poznalibyśmy wnikliwiej bohaterki.

Ocena: 4/6
©Recenzje z pazurem
Powieści Róży Mak od lat nie schodzą z list bestsellerów, cała Polska zaczytuje się w jej romansach, na próżno jednak szukać jej na targach książki, spotkaniach autorskich czy w telewizyjnych wywiadach. Tylko niewielka grupa ludzi wie, że pod pseudonimem Róża Mak kryje się Lidia Makowska - trochę roztrzepana trzydziestopięciolatka, posiadaczka rudego kota Jamesa, lubiąca ciężką muzykę i koszulki z zabawnymi napisami, cierpiąca na lekki opad szczęki za każdym razem, kiedy jej przystojny sąsiad pojawia się na tarasie. Karolina, przyjaciółka i agentka Lidki, pod naciskiem wydawcy namawia ją na coming out - wywiad dla telewizji, ujawniający prawdziwą tożsamość uwielbianej przez Polki autorki. Lidia zgadza się, ale pod jednym warunkiem: wywiad ma przeprowadzić Jack Sparrow - bloger, który od lat z uporem maniaka recenzuje wszystkie jej powieści, chociaż w każdej znajduje coś, do czego nie omieszkuje się przyczepić.

W życiu Lidki szykują się spore zmiany, nie tylko na polu zawodowym, ale i prywatnym, bo - ze sporą pomocą kota - nawiązuje bliższą znajomość ze swoim podziwianym dotąd na odległość sąsiadem, Jeremim. Każde z nich skrywa jednak własne sekrety, które prędzej czy później muszą wyjść na jaw…

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Agnieszki Lingas-Łoniewskiej i oceniam je zdecydowanie na plus. Spodziewałam się lekkiej babskiej komedii ze sporą dawką humoru i właśnie to dostałam - powieść czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie, z pewnością nie można odmówić pani Agnieszce lekkości pióra.

Autorka posłużyła się narracją pierwszoosobową, ale dopuszczając do głosu kilkoro bohaterów, nie ma więc wrażenia jednostronnej relacji. Poszczególne rozdziały pisane są z perspektywy Lidki, Karoliny i ich dwóch przyjaciółek: Anety - urzędniczki, której wieloletnie małżeństwo właśnie przeżywa kryzys, i Tatiany - pani prezes, która nawiązuje romans ze swoim dziesięć lat młodszym pracownikiem. Ci, którzy preferują męski punkt widzenia, zapewne ucieszą się, że część rozdziałów przypadła także w udziale Jeremiemu i tajemniczemu Jackowi Sparrowowi, sporo jest też e-mailowych rozmów między Lidką a blogerem. Z największym zainteresowaniem śledziłam oczywiście wątek rodzącego się uczucia pomiędzy pisarką i jej sąsiadem, ale i losy pozostałych bohaterów nie były mi obojętne, w ani jednym rozdziale nie wiało nudą.

Największą sympatię wzbudziła we mnie Lidka - postać nietuzinkowa, twórcza, zabawna, odrobinę ekscentryczna, a przy tym obdarzona cechami, z którymi wiele kobiet może się utożsamiać. Kolejnym jej atutem jest to, że poprzez tę postać pani Agnieszka wpuszcza czytelników za kulisy swojego zawodu, przedstawiając, jak na co dzień wygląda życie pisarki.

Jedna rzecz, do której się przyczepię, to przekleństwa. Jest ich w książce dość sporo, a ja twardo obstaję przy swojej opinii, że w tego typu literaturze są one kompletnie zbędne. Odebrały mi niestety część przyjemności z lektury.

Wszystko wina kota! obdarzona jest przez wydawcę i autorkę mianem romantycznej komedii omyłek i myślę, że jest to jak najbardziej trafne określenie, bo powieść ta zawiera wszystkie elementy komedii romantycznej. Mamy sympatycznych bohaterów, wiele zabawnych sytuacji, odpowiednią ilość trudności i tragedii, wplecionych w fabułę, no i oczywiście mnóstwo romantycznych uniesień - czasem trochę naiwnych i nierealistycznych (bądźmy szczerzy, jak często zdarza się, żeby cztery przyjaciółki znalazły idealnych facetów w tym samym czasie?), ale kto powiedział, że komedia romantyczna ma być realistyczna? Ma dostarczać odbiorcy emocji, bawić, wzruszać, pomóc oderwać się na chwilę od szarości codziennego życia i tę misję powieść pani Lingas-Łoniewskiej spełnia na piątkę z plusem.

Ocena: 5/6
©Z herbatą wśród książek
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć