Rekin i baran: Życie w cieniu islandzkich wulkanów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.57 / 5.00
liczba ocen: 114
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
16.45 zł
23.54 zł
24.52 zł
28.31 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
29.90 zł
23.32 zł
23.88 zł
23.92 zł
26.01 zł
26.91 zł
27.00 zł
28.41 zł
29.90 zł
Opis:

Czy słyszeliście o uwielbieniu Islandczyków dla festiwalu Eurowizji i basenów na świeżym powietrzu, zbieractwa i robótek na drutach, zaklętych miejsc oraz zwariowanych upodobań kulinarnych?
Czy chcecie dowiedzieć się, dlaczego dawniej islandzcy rybacy wkładali do butów pazury czapli, do drzwi nie należało pukać więcej niż trzy razy, a własnej kołdry trzeba było pilnować jak oka w głowie? I czemu brzemienne kobiety nie powinny zerkać na zorzę oraz co sprawia, że islandzkie łąki kuszą aromatem ginu?
Ta książka to wyjątkowy przewodnik po „islandzkiej duszy” i zarazem porywająca opowieść o życiu na pięknej i niebywale wietrznej wyspie w cieniu stu trzydziestu wulkanów. Jedyna rzecz, której się z niej nie dowiecie, to dlaczego owce uwielbiają stać na środku drogi – to jedna z niezgłębionych, irracjonalnych owczych tajemnic…

O Autorach:
MARTA BIERNAT – rocznik ’87, historyczka sztuki opętana odbywaniem wszelakich podróży. Prócz wojaży równie silnie zajmuje ją literatura, którą uznaje za swoją największą pasję. Do niedawna na okrągło czytała, teraz na okrągło pisze. Jej ulubionym krajem niezmiennie pozostaje Islandia, na której każdego roku spędza sześć miesięcy. Swoje wrażenia o tej niesamowitej wyspie opisuje na blogu www.biteoficeland.com, który prowadzi wraz z mężem ADAMEM – fotografem i autorem zdjęć do książki „Rekin i baran”. Samotna wyspa porzucona pośród arktycznych wód marzyła się obojgu od dawna. Gdy ich drogi się połączyły, Islandia zawładnęła ich umysłami i już nie było odwrotu. W końcu od tego są marzenia.

Recenzje blogerów
Kiedy przychodzi mi na myśl Islandia widzę wulkan na wulkanie, a pomiędzy nimi gejzery. Wszechobecne owce patrzą się na mnie tępo, a przepiękne widoki o których krążą legendy przesłaniane są przez gęstą mgłę. Pogoda gorsza od angielskiej, a ja ubrana we wszystko co mogę staram się wykrzesać z siebie odrobinę optymizmu. Cóż, po lekturze Życia w cieniu islandzkich wulkanów kompletnie zmieniłam swój światopogląd.

Książka nie jest typowym przewodnikiem po wyspie. Oprócz ciekawie opisanych faktów historycznych na temat wyspy dowiadujemy się również wielu interesujących informacji o mieszkańcach, przyrodzie i przede wszystkim, owcach. To one grają kluczową rolę w gospodarce kraju. W końcu owiec jest prawie cztery razy więcej niż samych mieszkańców. Wydawać by się mogło, że w kraju, w którym w okresie zimowym słońce pokazuje się tylko na cztery godziny przeważająca liczba społeczeństwa będzie cierpieć na depresję. Nic podobnego. Islandczycy są czasami naprawdę zabawni, a na dodatek doskonale potrafią sobie poradzić wyszukując sobie różne ciekawe zajęcia. Jakie? Koniecznie sięgnijcie po tę pozycję! Ja byłam zaskoczona. Szczególnie po historii z książkami telefonicznymi.

...gdy Islandczyk wybiera się na imprezę, zawsze ma przy sobie ciekawy pakiet obowiązkowy, czyli spory zapas alkoholu, druty, konkretny asortyment wełny, ulubiony instrument, a nierzadko i nuty.

Opisy to prawdziwa uczta dla wyobraźni. Różnorodność kolorów, majestatyczność krajobrazów, gorące źródła i mroźne lodowce. Klarownie czyste powietrze, a każdy szum wiatru przypomina trzepot smoczych skrzydeł. Magia przenika dosłownie wszystko. Nieprzewidywalna, zmienna. Islandię za każdym razem poznaje się na nowo.
Ciekawe opisy dodatkowo okraszone są przepięknymi zdjęciami. Trochę szkoda, że nie przedstawiają bardziej zamieszkałych okolic. Drobnym minusem wydaje się również brak negatywnych aspektów dotyczących Islandii, a nawet jeśli pojawiają się nieśmiałe słowa krytyki są dość mocno wygładzone i zaraz o nich zapominamy. Ciężko mi uwierzyć, że ta wyspa nie ma słabych stron, a w większości jest tak wspaniała jak w książce.

Owce przez całe lato wędrują sobie nadzwyczaj swobodnie, przemieszczają się po ogromnych połaciach i zwiedzają dziewicze islandzkie bezdroża. Raczą się nieskażonymi przez cywilizację rarytasami i wdychają obłędnie czyste powietrze, które należy do elitarnej grupy najczystszych miejsc na świecie.

Islandia to kraj pełen wierzeń, przesądów i starych obyczajów. Większość jest kompletnie absurdalna ale Islandczycy wierzą we wszelkie przejawy złych sił. Elfy traktują jako pełnoprawnych członków społeczeństwa radząc się ich w różnych sprawach. Czy to w wybudowaniu autostrady czy też zamieszkania w opuszczonym domu. Oprócz sprytnych elfów na Islandii nie zapominajmy również o obecności, krasnoludów czy trolli.

Zdecydowanie Islandia trafiła na listę miejsc, które koniecznie chcę zobaczyć. Zachęcam do lektury nietypowej powieści o tym niesamowitym i pełnym uroku kraju. To lekka i bardzo przyjemna powieść, która wciągnie was już od pierwszych stron.

Ocena: 5/6
©Projekt: Książka
Rekin i Baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów to kolejna islandzka książka, z którą miałam przyjemność zapoznać się w ostatnim czasie. Mam przez to wrażenie, że być może intensywność mojej ekscytacji będzie ciut mniejsza, ale nie dajcie się zwieść. To tylko dlatego, że o tej magicznej Islandii już napisałam to, co siedziało mi w głowie. Nie zmienia to faktu, że Rekin i baran to bardzo zacna pozycja, ale też zaskakująca.

Autorzy, Marta i Adam Biernat to twórcy bloga Bite of Iceland, na którym znajdziemy opowieści przyprawione owocami tundry, relacje spowite gęstymi mgłami, historie podszeptane przez elfy, czyli wszelakie islandzkie smaczki – tak na jeden kęs. A poza tym dowiecie się między innymi jak upolować zorzę, jak wyjść cało ze spotkania z rekinem, a także jak nie pójść z torbami – czyli znajdziecie tu cały arsenał rad praktycznych, które Wasz wyjazd na Islandię zamienią w przygodę życia. Na pewno możecie również liczyć na mnóstwo pozytywnej energii. Czytanie bloga to czysta przyjemność – Marta świetnie pisze, a Adam robi naprawdę oszałamiające zdjęcia. Książka wydawała się oczywistym następnym krokiem – i całkiem słusznym.

Moje początkowe zaskoczenie dotyczyło przede wszystkim treści. Tak to jest, jak do książki podchodzi się z jakimiś oczekiwaniami. Ja nastawiałam się na coś takiego jak Szepty kamieni, czyli nostalgiczną wędrówkę przez wyspę i obserwowanie jej z perspektywy zakochanych w niej emigrantów i przyjezdnych. Może jakąś reporterską opowieść o islandzkiej codzienności, okraszoną delikatną ilością informacji historycznych. A Rekin i baran okazał się być czymś zupełnie innym. To jest zbiór informacji o Islandii. Odnalezionych, zebranych i uporządkowanych informacji, szalenie ciekawych, wyczerpujących i podanych w świetnej formie. Nie umiem sobie przypomnieć, czy czytałam kiedyś tak wciągający materiał o Islandii, który by zaspokoił większą część moich pytań czy zagadnień, nad którymi się zastanawiam. Najbardziej podoba mi się to szczegółowe spojrzenie na Islandczyka i jego codzienne życie. Książka pełna jest detali, których raczej byśmy nigdy nie poznali, nie mieszkając na wyspie. Marta i Adam to dojrzali, uważni obserwatorzy, którzy wyłapują z islandzkiego świata to, co najważniejsze. Kiedy dodali do tego jeszcze historię wyspy oraz perspektywę obcokrajowca, który zawsze dostrzeże więcej, powstała naprawdę wartościowa książka.

I choć rozumiem, dlaczego tak (chyba nie ma takiej książki u nas rynku, która by zawierała w sobie tyle informacji o Islandii, a jednocześnie nie była nudną encyklopedią, a z kolei jest mnóstwo relacji z wypraw, wyjazdów i mieszkania za granicą), to trochę mi szkoda tej reporterskiej i podróżniczej strony. To świadczy tylko o tym, że nie można mieć wszystkiego I zostawia mi nadzieję, że może autorzy pokuszą się jeszcze na jedną książkę. Chętnie poznałabym ich osobisty stosunek do wyspy, ich Islandię. Widać tutaj też przewagę bloga nad książką. Książka to skończona ilość stron, trzeba do niej wybrać to, co najważniejsze, albo co pasuje do określonego konceptu. Blog pomieści wszystko – i naprawdę, serdecznie go polecam, jest się w czym zanurzyć.

Sami autorzy określają Rekina i barana jako jest swoistą encyklopedię islandzkiej duszy. I dokładnie tym jest. Jeśli fascynuje Was ten świat, jeśli chcecie wiedzieć, jak wygląda życie tam, co Islandczycy lubią, jakie mają zwyczaje; jeśli chcecie poznać ich historię i ciekawostki, które wprawią Was w zdumienie; jeśli chcecie ich trochę bardziej zrozumieć – to nie ma lepszej książki, żebyście osiągnęli swój cel. To pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich miłośników Islandii. Pierwsze miejsce w moim czytelniczym sercu dalej zajmują Szepty kamieni, ale Rekin i baran będą stały zaraz obok.

Ocena 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć