ebook Confess
4.17 / 5.00 (liczba ocen: 20996)

Confess

Kategoria:  /
Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail damy Ci znać,
kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Znajdź w sobie odwagę, by wyznać…

SEKRET

PRAWDĘ

MIŁOŚĆ

 

Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno, zamieniając słowa w obrazy, w których ukrywa też własne tajemnice.

Auburn pojawia się w jego galerii akurat wtedy, gdy Owen szuka asystentki. Dziewczyna od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Wydaje się, że Owen jest dla niej szansą na znalezienie ukojenia i wsparcia, a ona dla niego natchnieniem i nowym kolorem w autoportrecie.

Wzajemne uczucie dodaje życiu barw, jednak tajemnice zaczynają tworzyć rysy na ich związku. Auburn odkrywa, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze. Głos serca podpowiada jednak, że miłość wymaga największych poświęceń. 

Nikt nie potrafi posługiwać się paletą uczuć tak jak Colleen Hoover, gdy tworzy zupełnie nowy obraz miłości. Użytkownicy portalu Goodreads uznali powieść „Confess” za najlepszy romans 2015 roku.

 

Confess od Colleen Hoover możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Jeśli istnieje Bóg to moim zdaniem bardziej obraża go religia niż ateizm.
To niesamowite, że nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo byliśmy samotni i przerażeni, dopóki nie zjawia się ktoś u naszego boku.
Wierzycie w przeznaczenie? Ja z jednej strony nie wierzę, ale z drugiej mam wrażenie, że wszystko w życiu dzieje się po coś i ma nam coś udowodnić.

Auburn pojawia się pod studiem Owena, akurat wtedy, gdy potrzebuje on asystentki. Młoda dziewczyna od lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje gotówki. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest co prawda częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim.
Wzajemne uczucie dodaje życiu barw, ale jednak tajemnice zaczynają tworzyć rysy na ich związku. Auburn odkrywa, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze. Głos serca podpowiada jednak, że miłość wymaga największych poświęceń.

Okey. Po kolei.

Główni bohaterowie, czyli Owen i Auburn są to osoby, które przeszły w życiu naprawdę dużo. Śmierć bliskiej osoby, poczucie winy, poczucie bezsilności porażki. Takie rzeczy naprawdę wpływają na człowieka, a ta dwójka nie jest wyjątkiem od tej reguły.

Bardzo podobało mi się to jak Colleen Hoover przedstawiła tych bohaterów. Choć przeznaczenie ich w pewien sposób łączy, oboje mają podobną historię, to jednak każde z nich przeszło przez co zupełnie innego. Ciekawą rzeczą jest podział rozdziałów na rozdziały, których narratorem jest Auburn, oraz na te, w których narratorem jest Owen. To pozwala czytelnikowi na spojrzenie na całą historię z dwóch stron.

Kiedy czytałam tą książkę, gdzieś z tyłu głowy słyszałam tą piosenkę. Teraz ilekroć będę ją słyszała, będzie mi się przypominać historia Owena oraz Auburn.

Jest to powieść naładowana ogromnym ładunkiem emocjonalnym i podczas jej czytania, odbiorca czuje złość, smutek, radość, melancholię, rozczarowanie, konsternację oraz wzruszenie. Zwłaszcza to ostatnie. Ja byłam wzruszona tak naprawdę przez całą drugą połowę książki. Gdzieś to czaiło się we mnie, gotowe w każdej chwili wyleźć na powierzchnię.

Hoover po raz kolejny mnie poruszyła do głębi i sprawiła, że teraz siedzę i zastanawiam się nad sensem swojego życia oraz wpędziła mnie w typowo melancholijny nastrój. Mimo to, jest to naprawdę, naprawdę dobra książka, do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę.

Ocena: 6/6
©Inthefuturelondon
Uwielbiam książki Colleen Hoover, to zdecydowanie jedna z moich ulubionych pisarek. Jej powieści mogę kupować w ciemno, bo choć wśród przeczytanych przeze mnie tytułów zdarzyły się może ze dwa nieco słabsze, żadna z nich jeszcze mnie nie rozczarowała tak, bym żałowała jej kupna. Nie byłabym też sobą, gdybym nie sprawiła sobie jej najnowszej pozycji na polskim rynku, jaką jest Confess. Czy i tym razem Colleen Hoover udało się mnie oczarować?

Auburn przeprowadziła się niedawno do Dallas. Dziewczyna musi uporządkować swoje sprawy, ale do tego potrzebuje pieniędzy. Znacznie więcej, aniżeli może zarobić, pracując w salonie fryzjerskim. Los sprawia, że przypadkowo trafia na rozpaczliwe ogłoszenie właściciela niewielkiej galerii sztuki „Wyznaję”. Owen maluje obrazy inspirowane anonimowymi wyznaniami zostawianymi przez przechodniów w jego skrzynce i za parę godzin ma się odbyć wystawa jego prac. Dziewczyna, która miała mu w tym pomóc, wystawiła go w ostatniej chwili i teraz Owen desperacko poszukuje zastępstwa. W tej sytuacji Auburn jest jego wybawieniem, dla niej zaś to okazja na szybkie dorobienie paru dolarów.
Po wystawie Owen i Auburn spędzają trochę czasu na przyjemnej rozmowie i widać, że coś między nimi iskrzy. Oboje czują, że ta znajomość mogłaby rozwinąć się w ciekawym kierunku, ale przeszłość każdego z nich kładzie się cieniem na teraźniejszości. Wkrótce Auburn odkrywa coś, co może zaważyć na jej całej przyszłości i odebrać jej to, na czym zależy jej najbardziej. Czy warto ryzykować tak wiele dla miłości? Czego posłucha w tej sytuacji: podszeptów serca czy głosu rozsądku?

Tą powieścią Colleen Hoover pobiła rekord. Jej książki nieraz mnie wzruszały, ale nie przypuszczałabym, że autorce uda się sprawić, że już po pierwszych 15 stronach w moich oczach staną łzy! Początek, co tu dużo mówić, jest bardzo przygnębiający. Chyba żadna z jej dotąd wydanych w Polsce książek nie miała tak mocnego otwarcia.

Wiele spośród powieści Colleen Hoover kręci się wokół pewnego rodzaju twórczego zajęcia. Jej bohaterowie piszą wiersze i książki, komponują piosenki, grają w teatrze. Fabuła Confess obraca się wokół malarstwa. Urzekł mnie pomysł, by inspiracją dla obrazów Owena były anonimowe wyznania. Co ciekawe, pisząc tę powieść, w kwestii owych wyznań autorka nie dopuściła do głosu własnej fantazji, lecz oddała głos prawdziwym ludziom, wykorzystując czyjeś najprawdziwsze zwierzenia. Muszę pochwalić Hoover za ten zabieg. Inaczej patrzy się na książkę, kiedy ma się świadomość, że ten jej fragment nie jest fikcją, lecz wyrazem czyichś jak najbardziej rzeczywistych obaw i problemów.

Confess urzekło mnie także bardzo plastycznymi opisami. Autorka zachwyciła mnie nie tylko obrazowymi opisami dzieł malarskich. Owen jest artystą i zupełnie inaczej patrzy na świat. Widząc coś, w wyobraźni już dobiera barwy, których użyłby, by przelać na płótno swoją wizję rzeczywistości. Tymi właśnie opisami twórczych uniesień bohatera również zostałam oczarowana. Confess zalewa feerią kolorów, nie tylko tych odmalowanych słowami. W książce znajdziecie barwne ilustracje zachwycających prac Owena. To kolejny zabieg, który podwyższa jej wartość. Widząc te obrazy, ma się wrażenie, że cała historia jest bardziej rzeczywista.

W każdej swojej książce Colleen Hoover nieustannie ujmuje mnie kreacją postaci. Jej bohaterowie nigdy nie są papierowi. To złożone charaktery, często mocno pokiereszowane przez bolesne wydarzenia z przeszłości. Tak samo jest w przypadku Auburn i Owena. Oboje mają demony przeszłości, które wyciągają lepkie łapy, by zagarnąć światło dnia codziennego. Oboje zakładają maski, za którymi kryją się niezabliźnione rany. Ich życie to nieustanna walka o siebie. Oboje także stają przed trudnymi wyborami i doskonale wiedzą, czym jest poświęcenie. Nie potrafię nie darzyć sympatią wykreowanych przez Colleen Hoover postaci, nawet jeśli pewne ich wybory mnie zdenerwowały. W Confess, podobnie jak w wielu innych powieściach tej autorki, narracja prowadzona jest z punktu widzenia zarówno Auburn, jak i Owena.

Każda z książek Colleen Hoover to podróż pełna emocji i nie inaczej było i tym razem. Autorka potrafi idealnie wyważyć emocje, jakich można doświadczyć podczas lektury. Confess wzrusza, rozśmiesza, rozpala wyobraźnię, trzyma w napięciu, szokuje. Jej powieści potrafią momentami zaskoczyć mnie niezwykłymi zwrotami akcji i także ta książka sprawiła, że parę razy szczęka opadła mi z wrażenia, kiedy na jaw wychodziły pewne rewelacje.

Czy przy tylu zaletach Confess ma jakieś wady? Niestety ma. Nieco rozczarowujące okazało się zakończenie książki. Autorka budowała napięcie, uwikłała bohaterów w, jak mi się zdawało, sytuację, z której trudno będzie im się wyplątać i... wszystko tak jakoś zbyt szybko i zbyt łatwo rozwiązała. Miałam wrażenie, jakby w pewnym momencie Hoover stwierdziła, że chyba się zagalopowała i nie bardzo wiedziała, jak wybrnąć z tego, co wymyśliła, i ostatecznie postanowiła pójść po linii najmniejszego oporu. Czegoś mi w tym zakończeniu zabrakło. Jakąś osłodą po tym zakończeniu może być epilog, jednak jego część jest przewidywalna. Książkę odłożyłam z uczuciem pewnego niedosytu.

Mimo pewnego rozczarowania finałem, to spotkanie z twórczością Colleen Hoover również mogę zaliczyć do udanych, choć Confess raczej nie wejdzie do ścisłej czołówki moich ulubionych powieści tej autorki. Zakończenie to tylko jedna wada na tle wielu niewątpliwych zalet.

Ocena: 4/6
©Zaczytana Dolina
Auburn miała zaledwie 15 lat, kiedy przeżyła ogromną miłość. Okrutny los odebrał jej ukochanego Adama, w tak młodym wieku. Cierpiała i płakała razem z nim, ale to nic nie dało. I chociaż każdy uważał, że to uczucie młodzieńcze, nietrwałe i do zapomnienia, to pięć lat po jego śmierci, Auburn nadal pielęgnuje o nim wspomnienie.
Obecnie mieszka w nowym mieście i próbuje sobie ułożyć życie. Pewnego dnia w drodze z pracy do domu zatrzymuje się w wyjątkowym miejscu. Galerii sztuki. Tam poznaje malarza, Owena Genrty'ego. Od tego czasu jej życie się diametralnie zmienia. Owen to pierwszy mężczyzna, który wzbudza w niej tak silne uczucia jak Adam. Auburn nie wie tylko, jaki okrutny potrafi być los...

Bardzo, ale to bardzo podobała mi się postać Owena. To niezwykły malarz i człowiek, który dobro innych potrafiła postawić wyżej niż swoje. Opiekuńczy, wyrozumiały, gotowy do poświęceń. Po prostu ideał. Do tego jego dzieła, które inspirowane są ludzkimi wyznaniami.
Tytuł książki, czyli Confess, to w przełożeniu na język polski spowiadać się, przyznawać się. Jest to jak najbardziej adekwatny tytuł. Cała opowieść, to pewnego rodzaju rozliczenie się bohaterów ze swoją przeszłością. Do tego galeria Owena, gdzie ludzie anonimowo mogą zostawiać swoje wyznania, to jakby oczyszczenie dla nich, a inspiracja do dzieł mężczyzny.
Końcówka powieści została niezwykle skrócona i spłycona, to odejmuje trochę tej powieści. Tak jak w przypadku innych jej dzieł, i tak książka nie jest zbyt obszerna w swoich rozmiarach. To zaledwie niecałe 300 stron zamkniętej opowieści, z historią toczącą się na bieżąco i retrospekcjami.

Z rzeczy stricte technicznych warto zwrócić uwagę na naprzemienną narrację. To sprawia, że mamy trójwymiarowy wgląd w całą sytuację i możliwość poznania bohaterów. Właśnie co do bohaterów, to już wcześniej trochę zachwycałam się Owenem, czas więc na Auburn. Dla mnie była przeciętna, nie czułam z nią ogromnej więzi, ale nie była irytująca, a to ważne. Książka w Polsce jest dostępna w dwóch wersjach okładkowych. Mnie osobiście podoba się ta druga, ale cóż zrobić, biblioteka kupiła tę drugą. Styl autorki jest wspaniały, a jej pióro takie, że mogłabym wybrać dowolny fragment książki i oprawić ten cytat w ramkę. Cudo. Po prostu.
Colleen Hoover jest wyjątkowa. Nie tworzy powieści idealnych, każda przeczytana przeze mnie do tej pory miała jakieś wady, bohaterowie mają wady, a życie ich nie szczędzi. I mimo to, czytelnicy kochają jej historie, uważają je za idealne. Jest to naprawdę ogromny fenomen.

Jest to naprawdę dojrzałe New Adult, chociaż przewidywalne. Nie miałam większego problemu z przewidzeniem całej historii już na początku książki. Ale mimo wszystko książkę czytałam z ogromną przyjemnością i natłokiem emocji, które cały czas mi towarzyszyły.

Nie jest to książka, która w mojej ocenie, jest lepsza od Hopeless. A jednak jest wyjątkowa. Colleen Hoover to niezaprzeczalna marka. Po jej książkach można spodziewać się jakiegoś poziomu, a jej zawsze udaje się go utrzymać. Nikt nie wie, czy ją uwielbiać, czy może z niepokojem patrzeć na jej dzieła. Przecież nikt nie lubi, kiedy jego serce jest złamane. Ale ona zawsze przyciąga jak magnes. I znowu cierpisz. Tak było również z Confess.

Ocena: 5/6
©Zatraceni w kartkach
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć