Inwazja
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 2.96 / 5.00
liczba ocen: 228
cena od: 19.19
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 19.19 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
20.75 zł
20.80 zł
26.23 zł
27.19 zł
31.99 zł
Pozostałe księgarnie
-25% 19.19 zł
31.99 zł
22.39 zł
27.17 zł
27.19 zł
29.00 zł
30.39 zł
31.99 zł
Opis:

Jak doszło do inwazji? Dlaczego Putin zaatakował Polskę? Gdzie są nasi sojusznicy? Literacka fantazja czy niepokojąca wizja przyszłości? Sensacyjny debiut powieściowy Wojtka Miłoszewskiego! Znakomita, trzymająca w napięciu political fiction, od której nie można się oderwać!

Współczesna Polska, w której żyją: Roman, były żołnierz wojsk specjalnych i uczestnik wielu zagranicznych misji, Danuta – kobieta kochająca luksus, ciężko pracująca i całkowicie uzależniona od ojca tyrana, oraz Michał, bezrobotny historyk z żoną i dwójką dzieci. Tych bohaterów nic nie łączy do momentu, kiedy ich życie nie ulega drastycznej zmianie – kraj, w którym żyją, znajdzie się w stanie wojny. Jak doszło do inwazji? Dlaczego Putin zaatakował Polskę? Gdzie są nasi sojusznicy? Tych odpowiedzi udziela Wojtek Miłoszewski w swojej debiutanckiej powieści.
Autor, wykorzystując swoje doświadczenie scenarzysty, znakomicie łączy elementy sensacyjne, militarne, romansowe i futurologiczne. Inwazja niepokoi, czasem zmusza do śmiechu przez łzy, budzi lęk i bez wątpienia zachęca do myślenia. Doskonałe dialogi i wartka akcja sprawiają, że Wojtek Miłoszewski to nowa gwiazda literatury sensacyjnej!
Już teraz wiemy, że „Inwazja” to dopiero początek i że ciąg dalszy nastąpi…

Recenzje blogerów
My, czytelnicy, jesteśmy przyzwyczajeni do napisanych z rozmachem opowieści, w których zwykły człowiek zostaje bez jego woli wkręcony w machinę dziejów. Te historie dzieją się zwykle w głębokiej przeszłości lub odległej przyszłości, w światach tak innych od naszego, że czujemy się bezpiecznie odseparowani od wydarzeń rozgrywających się na kartach powieści. Co jednak, gdy między trybiki maszyny dostanie się człowiek podobny do nas, nie żaden bohater ze stali, a całość dzieje się w rzeczywistości dobrze nam znanej? Teraz, w Europie Środkowej, w Polsce, w czasach, gdy prezydent ma na imię Andrzej i jest pod wpływem pewnego Prezesa? Gdy na arenie międzynarodowej liczą się Putin, Merkel, Hollande i Trump? O, wtedy można się poczuć doprawdy nieswojo. Przerażającą wizję teraźniejszości kreśli na kartach Inwazji Wojtek Miłoszewski.

2017 rok to niebezpieczny czas dla Europy i dla Polski. Byle iskra może wywołać prawdziwy pożar. Rosja pogrąża się w kryzysie, a prezydent Władimir Putin nie może sobie pozwolić na osłabienie państwa. Wraz z Angelą Merkel i François Hollande opracowuje spisek, który prowadzić może do wojny w całej Europie, a może i na świecie. Polska, podobnie jak Ukraina, jest jednym z krajów, które prezydent Rosji ma zamiar poświęcić w imię swoich racji – to tylko małe państwa, które można sobie podporządkować i wykorzystać do własnych celów. Polski rząd jest słaby: prezydent do tylko kukła sterowana przez Prezesa, najważniejsze stanowiska obsadzone są przez niekompetentnych, acz wiernych popleczników partii rządzącej, a wojsko… Gdzież mu się równać z rosyjską armią? Polacy nie wierzyli, że to nastąpi, a jednak stało się: wojna.

Na tym tle obserwujemy kilku bohaterów: byłego polskiego komandosa, który w obliczu zagrożenia kraju wraca do służby, zwykłego ojca rodziny, który stara się przeżyć od wypłaty do wypłaty i od kredytu do kredytu i bezkompromisową bizneswoman, która za wszelką cenę i nie cofając się przed niczym będzie dbać o swoje interesy. Wydaje się, że tej trójki nic nie łączy, lecz teraz złączyła ich wojna, z którą każde na swój sposób musi się mierzyć. Cóż, najlepiej radzi sobie Roman, w końcu jest byłym wojskowym. Zdaje się, że mężczyzna wreszcie czuje, że żyje, choć w każdej chwili może zginąć, znajduje się przecież na froncie, a tu nie ma litości… Danuta, rzutka bizneswoman też pozornie jakoś sobie radzi. Hurtownię kwiatów, którą prowadzi pod czujnym okiem despotycznego ojca zamienia na bardziej dochodowy w czasie wojny interes – jest pewien rodzaj człowieka, który nigdy nie zginie, a w otoczeniu nieszczęścia rozkwita. Cierpią jak zawsze zwykli ludzie. Michał, ojciec dwójki dzieci i mąż Basi, zabiera rodzinę, gdy w jego miejscu zamieszkania, Katowicach, zauważa pierwsze oznaki nadciągającej wojny: od tej pory rodzina musi przetrwać w zmienionym w oka mgnieniu, niezwykle niebezpiecznym świecie. Czy Polska ma jakiekolwiek szanse czy znów, tak jak w przeszłości, zostanie zmieciona z mapy świata?

Sięgając po książkę Wojtka Miłoszewskiego, brata świetnego pisarza kryminałów, Zygmunta, od razu nastawiałam się na czytadło, co oszczędziło mi kilku zawodów. Spodziewałam się wartkiej akcji, malowniczo opisanych scen (wszak Wojtek Miłoszewski jest scenarzystą) nadających się do przeniesienia na ekran 1:1, odrobinę schematycznych, acz różnorodnych bohaterów i krwistych opisów działań wojennych. I właściwie to wszystko dostałam, w związku z czym jestem całkiem zadowolona z lektury Inwazji. Jasne, książka ma swoje słabsze strony, na przykład niektórzy bohaterowie wydają mi się przerysowani: szczególnie mężczyźni kręcący się wokół Danuty są tak jednoznacznie źli, że aż wyglądają jak wycięci z bajki o złym wilku w wersji dla dorosłych, a znów komandos Roman jest tak skuteczny, że niemal zasługuje na rajstopy i majtki Supermana (choć ten drugi jest jednak ciut bardziej przez autora pogłębiony charakterologicznie).

Punktem zdecydowanie ryzykownym jest też przywołanie konkretnych postaci ze współczesnej sceny politycznej, jak prezydent Andrzej, Prezes, Putin, Merkel czy Trump. I nawet pal licho, że przez to, że widzimy ich codziennie w telewizji i czytamy o nich w internecie, możemy ich mieć dość, pal licho, że momentalnie zaczynamy porównywać ich książkowe reprezentacje z rzeczywistością, ale Wojtek Miłoszewski wyraźnie zaznaczył w swojej książce własne poglądy polityczne. Wyśmiewa bezlitośnie prezydenta Polski, tworzy karykaturalny obraz Prezesa, odmalowuje Trumpa jako blond wsiowego głupka z Ameryki – ogólnie dość sobie folguje. Jest to coś, co z pewnością podzieli czytelników Inwazji – ci, którzy również nie przepadają za wymienionymi politykami uśmieją się, czytając o uniżoności Andrzeja (nazywam go tak, bo w powieści ani razu nie pada jego nazwisko, są też lekko zmienione pewne fakty z jego życia, np. prezydent nie ma żony i dzieci) czy zachciankach Prezesa, ale będzie to raczej śmiech przez łzy. Za bardzo to podobne do naszej rzeczywistości, żeby setnie się ubawić. Natomiast reszta będzie oburzona takim przedstawieniem naszych czołowych polityków, co zresztą już jest dobrze widoczne w odbiorze książki.

Podsumowując, Inwazja świetnie sprawdziła się jako lektura „dopociągowa”. Jest to jedna z tych książek, które czyta się mimochodem, nawet nie wiedząc, kiedy znikają kolejne strony. Akcja wciąga, z bohaterami nie zżyłam się może zbyt mocno, ale byłam ciekawa ich dalszych losów i nie odczułam znużenia podczas czytania. Szkoda tylko, że fabuła urywa się w takim momencie, że nic właściwie się nie wyjaśnia, a autor też nie deklaruje gotowości pisania kolejnej części. A może jednak będzie kontynuacja?

Na koniec: świetna okładka. Jako że mieszkam niedaleko Katowic, wizja zniszczonego Spodka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. I tak przy patrzeniu na okładkę, jak i podczas lektury miałam momentami ciarki na plecach.

Ocena: 4/6
©tanayah czyta
Żyjemy w czasach pełnych napięć. Wychodzimy na ulice, buntujemy się przeciwko krzywdzącej polityce, zaniedbaniach ze strony rządu. Czasami nie zdajemy sobie sprawy jakie decyzje zapadają na najwyższych szczeblach władzy. Jak cienka jest granica między pokojem, a wojną. Wyobraźmy sobie scenariusz. Kraj przyparty do muru, doprowadzony do ostateczności. Wyobraźmy sobie inwazję Rosji na Polskę.

Wojciech Miłoszewski znany przede wszystkim jako scenarzysta serialu Wataha oraz Prokurator wdarł się na rynek wydawniczy i dość mocno podzielił czytelników swojej nowej powieści Inwazja. Political fiction, powieść obyczajowa i sensacyjna w jednym. Mieszanka trudna do wykonania, jednak w przypadku Inwazji bardzo zgrabnie wymieszana i podana.

Źle prowadzona polityka zagraniczna pogrąża Rosję w kryzysie. Ukraina już nie istnieje. Wchłonięta przez swojego potężnego sąsiada nie jest w stanie odzyskać swojej niepodległości. Jednak plany Putina sięgają jeszcze dalej. Następna w kolejce jest Polska. Wojska rosyjskie rozpoczynają atak zbrojny. Podjęte nie tak dawno temu decyzje ministra obrony okazują się tragiczne w skutkach. Pozbawiona odpowiedniego dowództwa armia polska jest skazana na porażkę. Na tle tych wydarzeń poznajemy zwykłych bohaterów. Romana Gurskiego, byłego komandosa, który wraca z Egiptu i włącza się w czynną obronę kraju. Michał, były nauczyciel historii stara się za wszelką cenę ochronić swoją rodzinę przed skutkami wojny. Danuta wraz z ojcem prowadzi duży biznes kwiatowy. Gdy wybucha konflikt wszyscy muszą zweryfikować swoje plany. Na pierwszy plan wysuwa się walka o przetrwanie, a słabe jednostki są z góry skazane na klęskę.

Wiecznie to samo, pomyślał gorzko, kolejny raz w historii tego świata ktoś zajmie morze gruzów i trupów, zatknie swoją flagę i zakrzyknie z obłąkańczą egzaltacją: ‘Zwyciężyliśmy!’

Inwazja to przede wszystkim bezwzględny obraz społeczeństwa wyrwanego ze swojego spokojnego świata. Konflikty zbrojne to chaos, ciągła walka, krew. Nikt nie jest przygotowany na atak. Przychodzi walka o przetrwanie, a w ludziach odzywają się pierwotne instynkty. Potrzeby zostają ograniczone do tych podstawowych: jedzenie, bezpieczne schronienie. Nie można liczyć na nikogo, jesteśmy zdani tylko na siebie. Sytuacja polityczna w kraju też nie wygląda ciekawie. Państwa członkowskie NATO umywają ręce nie chcąc narazić się Putinowi. W Stanach Zjednoczonych prezydent Trump przelicza pomoc na pieniądze. Polska kierowana przez prezydenta - marionetkę pozbawiona jest skutecznego dowódcy. Siła militarna Rosji jest przeważająca, a nasz kraj zostaje pozbawiony sojuszników poprzez żenujące działania i decyzje polskich polityków.

Michał zdecydował się odczekać jeszcze chwilę, aby wieść rozeszła się po wszystkich siedzących na placu. Panie Boże, spraw, aby ci cholerni ludzie choć raz zrobili coś wspólnie, pomyślał Michał.

Nie wszystkim przypadnie do gustu naśmiewanie się z naszych przywar. Jesteśmy narodem zbyt dumnym, aby przyjąć takie fakty do wiadomości i zapewne większość z czytelników poczuje się obrażona i rzuci tą książką o ścianę mniej więcej w połowie lektury. Szczerze mówiąc, ja rewelacyjnie się przy niej bawiłam. Polskie wady i przywary wielokrotnie wyolbrzymione przedstawione bez ogródek są po prostu komiczne. Lekkie pióro autora oraz osadzenie akcji w czasach obecnych sprawia, że powieść czyta się szybko, dosłownie połykając stronę za stroną. Nie brakuje akcji, bluzgów, krwi. Nie brakuje też chwil spokoju, pozornego odpoczynku, zebrania sił do dalszej walki.

Powieść wprowadza niepokój, ale Inwazję należy traktować przede wszystkim jako rewelacyjną rozrywkę. Z drugiej strony przedstawia pewnego rodzaju mniej lub bardziej możliwy scenariusz, który mamy nadzieję, nigdy się nie spełni. Wiele wątków nie zostało zamkniętych, a zakończenie powieści prosi się wręcz o kontynuację. Z tego co wiem, ma powstać drugi tom, a ostatecznie cztery. Mocno na to liczę.

Ocena: 5/6
©Projekt: Książka
Czy wyobrażaliście sobie kiedyś, co by było, gdyby wybuchła wojna? Szczerze mówiąc, ja nigdy. Temat wojny znam oczywiście z opowieści Babci, lekcji historii, książek (naukowych i beletrystyki) oraz lepiej lub gorzej zrealizowanych seriali. Nigdy jednak nie zastanawiałam się, co by było gdyby… Powieść Inwazja uruchomiła moją wyobraźnię i przestraszyła. Wojtek Miłoszewski udowodnił, że wojna to nie tylko lata 1914 czy 1939. Wojna może rozpocząć się także w 2017. W Polsce. W Katowicach. Wystarczy tylko iskra…

W filmach, wojna tocząca się w czasach współczesnych ma zazwyczaj jeden finał – wybuch bomby atomowej zmiata ludzkość z powierzchni ziemi. W Inwazji jest inaczej. W czasach supermarketów, telefonów komórkowych, w zwykłym europejskim kraju trwa regularna wojna. Na skutek polityki władz żołnierze muszą sobie radzić bez wsparcia NATO, a walka o przetrwanie, niepewność i strach towarzyszą cywilom w każdej sekundzie. Zmieniają ich psychikę i granice wytrzymałości.

Miłoszewski, zgodnie z zasadą powieści wojennych, w tryby historii wrzuca zwykłych ludzi. Michał to przykładny mąż i ojciec, który przed wybuchem wojny bezskutecznie stawia czoło bezrobociu i dużemu kredytowi w banku. Bezkompromisowa bizneswoman Danuta pracuje w rodzinnej firmie. Były komandos Roman prowadzi lekcje nurkowania w Egipcie, cierpi z powodu nieszczęśliwej miłości i planuje samobójstwo. Kryzys w Rosji i ambicje Władimira Putina na zawsze zmieniają ich życie.

Inwazja to nie tylko strzały, wybuchy, koszary. To także wielka międzynarodowa polityka. Na kartach powieści pojawiają się prezydenci Stanów Zjednoczonych, Rosji i Francji, kanclerz Niemiec oraz oczywiście przedstawiciele władz Polski – Prezydent, Minister Obrony Narodowej i prezes partii rządzącej. Autor dość realistycznie przedstawia relacje i zależności między wymienionymi politykami. Daje się poznać jako doskonały obserwator polskiej i europejskiej sceny politycznej. Wyciąga wnioski i zmusza do tego czytelnika.

Miłoszewski znakomicie łączy sensację i elementy militarne z romansem, bowiem w jego debiutanckiej powieści czytelnik znajdzie także wątki miłosne. Przecież kocha się bez względu na czas, miejsce i okoliczności... Bohaterowie kochają z wzajemnością i bezskutecznie starają się zapomnieć o nieszczęśliwej miłości. Cieszą się rodzinnym szczęściem i tkwią w toksycznej relacji z ojcem. Na froncie uczuciowym dzieje się nie mniej niż na froncie walki.

Powieść czyta się bardzo szybko. Wpływ na to ma przede wszystkim intrygująca fabuła, zwykli, a zarazem wyjątkowi przez swój heroizm bohaterowie oraz język – naturalne dialogi i dynamiczne opisy. Autor zdecydowanie „stawia” na akcję, wydarzenia. Nie potrafiłam oderwać się od lektury! Inwazja ma otwarte zakończenie. Na szczęście wywiad z autorem opublikowany w najnowszym numerze miesięcznika Uroda życia uspokoił mnie – trwają prace na drugim tomem!

Wojtek Miłoszewski znany jest ze swoich scenariuszowych dokonań – to on stoi za sukcesem Watahy czy Prokuratora. Inwazją udowadnia, że potrafi napisać nie tylko dobry serial, ale i fantastyczną powieść.

Ocena: 6/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Kiedy dostałam propozycję egzemplarza recenzenckiego Inwazji początkowo miałam zamiar odmówić. Przekonało mnie jednak to, że wydawnictwo zdecydowało się zaproponować mi tę książkę, gdyż czytałam Parabellum, Remigiusza Mroza. Doszłam do wniosku, że w takim razie musi być to coś wartego uwagi. Właśnie z taką myślą zasiadłam do lektury, jednak szybko Mróz wyparował mi z głowy. Inwazja to pozycja o tym, co naprawdę może się zdarzyć i to w całkiem niedalekiej przyszłości. I to jest bardziej przerażające niż wszelkie wampiry, wilkołaki czy zombie. Świecie, proszę. Nie idź w tym kierunku.

2017 rok. Rosja czeka tylko na pretekst, by rzucisz swoje wszystkie siły na Polskę, poszerzyć swoje terytoria i zdobyć jeszcze większą władzę. Napięcie czuć wszędzie. Danuta żyje w ciągłym strachu i to wcale nie z powodu nadchodzącej wojny. Uciskana jest przez despotycznego ojca, który skupia się jedynie na powiększaniu swojego bogactwa. Musi zaciskać zęby, tolerować upokorzenia i robić wszystko, czego sobie mężczyzna zażyczy. Uspokaja ją obcowanie z kwiatami, z których znana jest ich firma. Jednak staremu Wojnarowiczowi nie można odmówić przedsiębiorczości. Ma nowe plany, a jego córka nie ma prawa głosu.

Roman Gurski uczy nurkowania w Egipcie. Wiedzie mu się całkiem nieźle, ma piękna, młodą dziewczynę i wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku. Mężczyzna jednak nie potrafi poradzić sobie z przeszłością i wyrzucić z pamięci miłości swojego życia. Jego myśli coraz częściej uciekają w kierunku samobójstwa. Czas jednak wrócić do kraju i dać się jak najszybciej zabić w obronie Polski. Michał ma okropny problem. Jego żona straciła pracę, a on sam zarabia obecnie marne grosze. Na utrzymaniu ma jeszcze dwójkę dzieci, które ciągle czegoś potrzebują. Kredyt, który kiedyś spłacali bez żadnego problemu stał się gwoździem do trumny. Szybko okazuje się jednak, że brak funduszy to ich ostatni problem. Wybucha wojna. A wojna nie zna litości.

O tym, że pewne decyzje i zachowania były błędne człowiek najczęściej dowiaduje się dopiero po fakcie.

Zacząć należy od tego, że pojawia się tu bardzo dużo postaci znanych nam wszystkim z telewizji i internetu. Zajmują się one przede wszystkim polityką. Od razu widać, po stronie której partii stoi Wojtek Miłoszewski i zostawiło to po sobie spory niesmak, gdyż jestem osobą całkowicie apolityczną, jednak mój tato usilnie stara się wbić mi do głowy coś na ten temat, więc ten aspekt Inwazji od razu uznałam za negatywny. O ile fragmenty z perspektywy owych osób początkowo wydały mi się czymś ciekawym i interesującym z czasem doszłam do jednego wniosku. Ci ludzie nie mogą być naprawdę tak głupi. Autor troszkę sobie pofolgował i pozbawił inteligencji osoby, które z pewnością trochę jej posiadają. Niektórzy zostali przedstawieni jak dzieci wykorzystywane do niecnych celów przez dorosłych. Tak nie może być, prawda?

Jeśli pominiemy całkiem wątki polityki i skupimy się na owej wojnie od razu zaczyna się robić ciekawie. Mamy tutaj całkiem różnych ludzi, postawionych w innych sytuacjach. Danuta nie musi martwić się o życie rodziny i jedzenie, jak Michał, jednak ma swoje problemy, które są dosyć specyficzne, ale powiem Wam jedno. Nie lubię tej kobiety. To, jak rozwinęła się jej postać to coś okropnego. Moim ulubieńcem od razu został Romek. Michał zraził mnie do siebie już na samym początku i zostało tak do samego końca. Zdobył szacunek, jednak brakło zaangażowania w losy jego i jego rodziny.

Przecież miłość nie zawsze jest prosta. Przecież w coś trzeba wierzyć.

Sporo się tutaj dzieje i akcja gna na łeb na szyję, jednak Wojtek Miłoszewski wybrał sobie temat dość poważny, więc brakło mi tutaj jakiegoś przekazu. Nigdzie się go nie dopatrzyłam, jakby wszystko skupiło się na wydarzeniach i nic poza nimi się nie liczyło. Nie da się ukryć, że Inwazja jest książką typowo sensacyjną, w której liczy się jedynie tempo fabuły. Jeśli nie oczekujecie poprawności politycznej - bo wątpię, żeby takie rzeczy działy się naprawdę - ani przekazu, tylko chcecie gnać do przodu, strona po stronie, to jest to pozycja dla Was. Zaraz po zakończeniu lektury byłam w lekkim szoku i można rzec pełna wrażeń. Z mijającymi jednak godzinami wszystko to blakło i zaczęłam dopatrywać się wad tam, gdzie ich wcześniej nie widziałam.

Jest to dobra książka i świetny debiut, jednak poza ciekawym konceptem nie ma tu nic specjalnego. Zawiodłam się trochę, chociaż nie da się ukryć, że czyta się Inwazję niesamowicie przyjemnie, szybko i płynnie. Spora dawka emocji i rozrywki, chociaż długo w głowie nie zostanie, a z czasem wrażenia wyblakną. Mimo to warto zapoznać się z debiutem Miłoszewskiego, trzeba tylko przymknąć oko na nieudany wątek polityczny i nie oczekiwać, że to będzie coś wielkiego. Inwazja da do myślenia, acz nie zostanie w pamięci dłużej, niż kilka dni, mimo dosyć urwanego zakończenia.

Ocena: 3,5/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Wiesławie, jako założyciel UpolujEbooka.pl dokładam wszelkich starań aby recenzje były rzetelne, natomiast pozostawiamy sporo wolności słowa dla osób z którymi współpracujemy.

    Każdy może wyrazić własne zdanie językiem jakim komunikuje się z innymi. Nie pozwalamy na publikowanie rzeczy obraźliwych i nakłaniających do "złego".

    Co do pisania porządnych recenzji, to pamiętajmy, że od czegoś należy zaczać i gdzieś zdobywać doświadczenie oraz umiejętnie wyciągać wnioski z konstruktywnych opinii.

    Gorąco pozdrawiam.

  • Awatar

    W jednej z wyżej przeczytanych recenzji napotkałem taką oto "perełkę":
    "Od razu widać, po stronie której partii stoi Wojtek Miłoszewski i zostawiło to po sobie spory niesmak, gdyż jestem osobą całkowicie apolityczną, jednak mój tato usilnie stara się wbić mi do głowy coś na ten temat, więc ten aspekt Inwazji od razu uznałam za negatywny. "
    Litości. Kto nie z nami, ten przeciwko nam?
    Czy młodociana autorka tej nibyrecenzji nie wie, że jeśli ktoś nie lubi czereśni to wcale nie czyni z niego miłośnika truskawek? Tatuś nie wyjaśnił? PiSu nie lubi wiele osób z całkiem uzasadnionych powodów, a to nie znaczy, że wszyscy stoją po stronie jednej, wiadomej recenzentce partii.
    Sądzę, że serwis Upoluj Ebooka powinien staranniej dobierać recenzentów. Młodość ma wiele zalet, ale pisanie porządnych recenzji w tym wypadku do nich nie należy.

Inne proponowane
Warto zerknąć