ebook Żerca
3.78 / 5.00 (liczba ocen: 5150)

Żerca
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 15.40
Audiobook - najniższa cena: 26.86
15.40 zł
-15% 23.79 zł Lub 21.41 zł
27.99 zł Lub 25.19 zł
23.51 zł
23.79 zł
25.50 zł
27.99 zł
Inne proponowane

Trzecia część bestsellerowego cyklu „Kwiat Paproci”. Gosi udało się przeżyć Noc Kupały, ale kłopoty wcale się nie skończyły... Przed nami solidna dawka humoru, słowiańskich wierzeń i babskiej przyjaźni.

Młoda szeptucha zaciągnęła u Swarożyca dług, którego spłata z pewnością nie będzie przyjemna. W dodatku Mieszko przepadł bez śladu, a w wiosce pojawił się nowy, młody żerca, który chętnie pocieszyłby tęskniącą za ukochanym Gosię... Gdy wydaje się, że gorzej być nie może, w okolicy pojawia się tajemniczy myśliwy, który poluje na istoty nadprzyrodzone, a rusałka Sława, przyjaciółka Gosi, znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Tego już za wiele! Mimo że szeptucha zawiodła się na Sławie, żaden mężczyzna nie będzie mieszał się w babską przyjaźń! Gosława pokaże mu, gdzie raki zimują. Choćby miała zginąć (ale wolałaby jednak nie)...

Żerca od Katarzyna Berenika Miszczuk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Nie można żyć, żałując cały czas czegoś co się stało bądź nie stało. Trzeba cieszyć się życiem, które się ma.
Czasami to, że osoby, które kochamy rozumieją nas bez słów, raczej przeszkadza, niż pomaga.
Cuda da się załatwić od ręki, a rzeczy niemożliwe, no cóż też da się wcielić w życie tylko jeszcze bardziej można sobie tym skomplikować własną egzystencję. Niestety czasem zbyt dużego wyboru nie ma, a decyzję trzeba podjąć natychmiast, natomiast skutków można się tylko domyślać. Co więc robić? Na pewno nie wierzyć bogom!

Wszystko miało się skończyć w Kupalnockę, ale jak to bywa przy szczęściu Gosławy, sprawy przybrały dość nieoczekiwany kierunek. Jeszcze efekty jednych obietnic są odczuwalne, a tu kolejną trzeba było złożyć, a jakby tego było mało osoba Ote wciąż wydaje się stać pomiędzy uczennicą szeptuchy a Mieszkiem. Kłopoty miały się skończyć, lecz wciąż ich przybywa, natomiast codzienność zaczyna przypominać telewizyjny tasiemiec gdzie role główne odgrywają słowiańscy bogowie, boginki, demony oraz pewien przystojny niedoszły żerca. Niekiedy ma on charakter uczuciowy, ale ostatnio zbyt mocno przypomina kryminalne tango. Czy to nie za dużo? Może i tak, ale kto jak nie Gosia poradzi sobie z różnorodnymi boskimi kaprysami, męskim niezdecydowaniem i nadmiarem atencji z tejże strony również, że o szeptuchowej praktyce nie wspomnę. Od nadmiaru głowa boli, lecz nie ma co filozofować, bo na szali jest także przyjaźń, trochę niż więcej nadszarpnięta, lecz nikt obcy nie będzie w niej mieszał. Co wyniknie z tego galimatiasu? Nawet bogowie tego nie wiedzą, ale jedno jest pewne na pewno w samym centrum będzie panna Brzózka, chociaż czy do niej będzie należało ostatnie słowo?

Za mną trzeci tom serii Kwiat paproci i przyznaję, że kolejne perypetie bielińskich szeptuch coraz bardziej podbijają moje czytelnicze serce. Dynamika z wcześniejszych części została utrzymana, a nowa porcja przygód, nie tylko z boskim podtekstem, nie pozwala na nudę. Pisarka zadbała by postacie Żercy oraz oczywiście czytelnicy nie narzekali, bo co jak co, ale Gosława umie zadbać o mniejszy lub większy chaos w okolicach Łysej Góry w dobrej wierze i niedowierzaniu w wolę boską. Polubiłam cykl autorstwa Katarzyny Bereniki Miszczuk gdyż wpisuje się w moje zainteresowania, nawet jeśli jest to wizja alternatywna, ważny jest także humor, który w tym konkretnym przypadku dodaje kolorytu dialogom i fabule. No i pozostają jeszcze bohaterowie oraz bohaterki, a zwłaszcza jedna z nich – niezmiennie wpadająca w różnorodne tarapaty i wychodząca z nich, czasem postępująca wbrew logice lub raczej zgodnie z dość jej pokrętną wersją. Dzięki nim oraz oczywiście i samej akcji śmiech jest stałym motywem, ale nie oznacza to wcale, że seria jest komedią, Żerca podobnie jak i pozostałe tomy jak najbardziej wpisują się w gatunek fantastyki o folkowym zabarwieniu.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Gosia przeżyła Noc Kupały, jednak to nie koniec jej przygód. Teraz musi spłacić dług zaciągnięty u jednego z bogów i wszystko wskazuje na to, że nie będzie to miłe. Do tego, Mieszko zniknął, a w wiosce pojawił się nowy żerca - Witek, który bardzo chętnie pocieszy dziewczynę. Dodatkowo w okolicy zaczyna grasować morderca istot nadprzyrodzonych. Czy może być gorzej? Gdy przyjaciółka Gosi znajduje się w niebezpieczeństwie okazuje się, że jednak może być gorzej. Młoda szeptucha rusza na ratunek, licząc, że nie zginie.

Bardzo szybko zachłysnęłam się tą serią. Doskonale to widać po odstępach czasowych pomiędzy kolejnymi tomami. Dlatego kwestią czasu był moment gdy sięgnę po Żercę. Sięgając po ostatni z wydanych tomów cyklu, wiedziałam, że książka nie zajmie mi wiele czasu. Pytanie tylko czy utrzymała poziom poprzednich tomów?

Bohaterowie zmieniają się z każdym tomem. Tutaj są już o wiele dojrzalsi, ewidentnie doświadczeni wydarzeniami z poprzednich części. Zupełnie inaczej podchodzą do bogów, swoich własnych uczuć oraz pozostałych bohaterów. Gosia zmienia się nie do poznania i to na ogromny plus! Nadal jest tą zabawną uczennicą szeptuchy, jednak o wiele dojrzalej podchodzi do tego co przytrafia się w jej życiu. Cieszą mnie te metamorfozy, nie lubię gdy bohaterowie "stoją w miejscu".

Dla mnie ta część była najspokojniejszą z wszystkich. Najwięcej działo się w samej Gosi i jej relacjach. Nie było aż tyle pędzącej akcji, dopiero pod koniec wydarzenia nabrały rozmachu. Jednak nie miało to negatywnego wpływu na książkę. Wręcz przeciwnie. Czytelnik ma chwilę by odetchnąć i poznać bohaterów.

Pojawia się tutaj sporo elementów związanych z obrzędami w świecie stworzonym przez Miszczuk. Rytuały związane z śwaćbą (małżeństwem) rozbawiły mnie niemal do łez. Dzięki temu, jeszcze lepiej poznałam świat wierzeń Gosławy. Podoba mi się ten świat i jego religia, dlatego tak bardzo cieszy mnie możliwość poznania ich jeszcze lepiej.

Żerca to świetna kontynuacja. Mniej w niej akcji, a więcej relacji pomiędzy głównymi bohaterami. Po tym jak zakończył się ten tom, mogę zaryzykować stwierdzenie, że to cisza przed burzą. Jestem ogromnie ciekawa tego co pojawi się w kolejnym tomie!

Ocena: 6/6
©Ciekawy cytat o książkach
Trzeci tom słowiańskiego cyklu Miszczuk jest do pożarcia - a później dłuższego przeżuwania. Nie dość, że długoterminowo skazany na bycie tymczasowym zakończeniem tetralogii, to jeszcze tak inny od poprzedniej część, która z impetem rozwaliła równowagę panującą w świecie przedstawionym. Żerca ukazuje bielińską rzeczywistość taką, jaką jest, i na nic jakakolwiek negacja. Autorka skupia się na relacjach międzyludzkich, jakby dopiero ta odrobina człowieczeństwa była podstawą egzystencji istot nadprzyrodzonych. Bo jeśli się w coś nie wierzy, to tego nie ma...

Po brzemiennej w skutkach Nocy Kupały, życie w Bielinach próbuje wrócić na znane sobie tory. Nie pomaga w tym ani przeżywanie osobistych tragedii przez wielu bohaterów, ani zmiany, które - choć wymagane - wydają się zbyt wczesne. Po pół roku praktyk główna bohaterka zdążyła już oswoić się z miejscem i zżyć z lokalną społecznością, która traktuje ją jak swoją. Nawet dla własnej rodzicielki zmieniła się nie do poznania, ku nieskrywanej radości szeptuchy. Baba Jaga sporadycznie pokazuje twarz, jakiej nie zna nikt. Żeby jednak nie było zbyt idealnie, nauka na błędach czasem zboczy w las. W niewyjaśnionych okolicznościach giną istoty nie z tego świata, a podejrzenia padają zbyt blisko. Wymarzona sytuacja dla Swarożyca, któremu dolewanie oliwy do ognia przestało wystarczać. Czas wyrównać rachunki...

Może to przez to, że Noc Kupały była taka świetna, a może przez perspektywę Przesilenia, Żerca wypada bledziej. Mimo to przedostatnia część serii dzielnie stara się stanąć na wysokości zadania, a ostatnia scena doprowadza do szału nie tylko bezpośrednio zaangażowanych. Co innego przypuszczenia, co innego przeczytać coś czarno na białym. Miszczuk przygotowała porządne podwaliny pod ostatni tom. Ma talent i potrafi zaczarować, nawet w niesprzyjających okolicznościach. Polecam cały cykl wszystkim, którzy wierzą, że fantastyka nie była jeszcze wszędzie.

Ocena: 5/6
©paratexterka
Są takie serie książek, które wciągają, które czyta się z wypiekami na twarzy, ale są też takie, z których rezygnujemy w połowie.

Kwiat paproci to seria zdecydowanie należąca do wciągających, a poleciła mi ją koleżanka z pracy. Za mną już trzecia część przygód Gosi Brzóski.

Wraz z pierwszymi stronami książki we wsi Bieliny pojawia się nowy żerca. Witek jest całkowitym przeciwieństwem swojego poprzednika, starego Mszczuja, który zginął podczas Nocy Kupały. Tajemniczy przybysz sprawia wrażenie prostego młodzieńca, który wybrał drogę swojego życia i poświęca się służeniu bogom oraz ludziom. Gosia i Jaga starają się, aby Witek zadomowił się w Bielinach. No dobra, Jaga stara się jak może, przy okazji próbując swatać go z Gosią. Po tajemniczym zniknięciu Mieszka to zrozumiałe. Niestety Gosia nie podziela zdania Baby Jagi, jednak coś ją ciągnie w kierunku Witka. A co jeśli wróci Mieszko?

Pewnego dnia Jarogniewa wyjeżdża na pielgrzymkę i wszystkie obowiązki przejmuje Gosia. Idzie jej dobrze, ale nie byłaby sobą, gdyby nie ściągała na siebie kolejnych kłopotów. Kolejne spotkania z bogami i ich sługami, wielka miłość i codzienne życie mieszkańców podkieleckiej wsi to ponownie perypetie głównej bohaterki. I choć w trzecim tomie zbyt wiele się nie dzieje, to mam wrażenie, że jest wprowadzeniem do czwartej, ostatniej części serii, która ukaże się niebawem.

Czytając Żercę pozytywnym zaskoczeniem jest metamorfoza jaką powoli przechodzi bohaterka. Gosia na stażu u szeptuchy Jarogniewy przebywa już ponad pół roku i można zauważyć, że wiele się już nauczyła. Nie tylko jeśli chodzi o postępy związane z samą pracą. Mam wrażenie, że autorka postanowiła aby Gosia nie była dłużej nieżyciową, wiecznie roztrzepaną i głupiutką dziewczyną ze stolicy. Podoba mi się również zmiana nastawienia do pracy szeptuchy i rozważanie pracy w tym „zawodzie”. Moc jaką posiada Gosia jest jak do tej pory bardzo tajemnicza i zbyt wiele nie wiemy o widzącej, ale coś czuję, że szeptucha z takimi umiejętnościami byłaby znakomitym oparciem dla okolicznych mieszkańców. A może nie tylko dla nich.

Zastanawia mnie jeszcze tytuł. Tytułowy żerca, Witek nie jest pierwszoplanową postacią tej książki, a na dodatek bardzo przewidywalnym bohaterem. Niestety jego rola nie była dla mnie zaskoczeniem, ale nie wiem czy to zasługa czytanych namiętnie kryminałów czy źle napisanego wątku. Co prawda Gosię dręczą koszmary (te pokazujące przeszłość ale i przyszłość), niby istnieje faktyczne zagrożenie dla topielców, rusałek i innych postaci, które nie mają prawa istnieć.. ale to nie był wątek, który wysunął się na pierwszy plan.

Nadzieję na ciekawy, następny tom daje zakończenie. Pełne grozy, niepewności i zaskoczenia. Szczerze polecam!

Ocena: 4/6


©Idę czytać
Losu oszukać się nie da, bogów też nie bardzo, ale czasami trzeba próbować...

Cykl Kwiat Paproci Katarzyny Bereniki Miszczuk oczarował mnie całkowicie. Początkowo pierwszym tomem byłam zawiedziona, ale tylko przez kilka pierwszych stron. Wynikało to z tego, że po książkę sięgnęłam powodowana impulsem i nie czytałam za bardzo o czym ma być. Okazało się, że historia jest osadzona w całkiem współczesnych czasach, a Autorka przedstawiła alternatywną historię Polski, jak mógłby wyglądać nasz kraj, gdyby słowiańskość utrzymała się w naszym Narodzie do dnia dzisiejszego. Bardzo szybko minął mi pierwszy szok i zagłębiłam się w powieść zapominając o całym świecie. Połknęłam ją w kilka godzin i z porządnym kacem książkowym, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Na drugą część trzeba było poczekać, a ja nie mogłam znaleźć sobie miejsca w domu. Drugi tom wywarł na mnie podobne wrażenie, a trzeci, pt. Żerca...

Żerca to według mnie najlepszy, jak dotąd, tom z całego cyklu. Chociaż uważam, że poprzednie części są świetnie napisane, to muszę przyznać, że ta miło mnie zaskoczyła jeszcze bardziej wyższą jakością, jakby Autorka rozwinęła skrzydła, a przecież wciąż nie powiedziała ostatniego słowa. To piękne obserwować, jak Autorzy się rozwijają z każdą powieścią.

- Bogowie kształtują nasze życie. Istoty nadprzyrodzone nie istnieją. Służą tylko tłumaczeniu zjawisk naturalnych. Nie ma południc. Jest udar cieplny.

Zaczęłam mu współczuć. Miałam zupełnie takie same poglądy, kiedy tu przyjechałam. Był jak ja. Musiałam przekonać się na własnej skórze, zanim uwierzyłam. Czekała go ciężka szkoła życia.

Ponownie pojawiają się główne postacie z poprzednich tomów, aczkolwiek ilość bohaterów drugoplanowych nadal urasta. Katarzyna Miszczuk wprowadza w świat nowe demony, tradycje, święta i przepisy lecznicze. Połączenie takiej słowiańskiej fantastyki z realnym światem, znanym nam przecież doskonale, wyszło genialnie. Po Kupalnocce Gosława ma nadzieję na względny spokój, aczkolwiek nie dane Jej to. Jako Widząca chyba nigdy nie zazna już zwykłego życia, a przynajmniej tak się wydaje. Oszukani bogowie są wściekli, Mieszko znika, a nieznany myśliwy poluje na okoliczne demony. Rzecz jasna o wszystkie krzywdy wyrządzone demonicznym stworzeniom posądzana jest Gosława. Koszmary, ogień i dym, rozwijające się wizje i poczucie winy doprowadzają ją do stanu nieco depresyjnego. Jednak nafaszerowana melisą stara się stawić czoła kolejnym wyzwaniom i przeciwnościom na swojej drodze, a pojawia się ich niemało. Dodatkowo angażuje się w kolejne słowiańskie tradycje i obchody, dzięki czemu może na własnej skórze poczuć moc słowiańskiej magii.

- Co to miało być? - syknęła.
- Co? - zapytałam niewinnie.
(...)
- Patrzyłaś jak jełop przed siebie. Nawet zaczęłaś się ślinić - skwitowała,
- Niemożliwe!
Sięgnęłam do brody i odkryłam, że faktycznie z lewego kącika ust pociekła mi strużka śliny. Sekundy dzieliły ją od skapnięcia na kołnierzyk.

O fabule więcej powiedzieć Wam nie mogę, by nie spoilerować i nie pozbawiać Was przyjemności z lektury. Jednak muszę Wam powiedzieć, że Gosława przestała być już tak irytująca, jak np. w pierwszej części. Bywa raczej nieporadna i zabawna w niektórych sytuacjach, a i z hipochondrii odrobinę się wyleczyła.

W tej części najbardziej podobały mi się obchody wieczoru panieńskiego i rytuały urody i płodności. Gdyby tak wyciąć modlitwy do słowiańskich bóstw, to łatwo możemy zauważyć, że podobne praktyki towarzyszą nam po dzień dzisiejszy. Czy wiecie, że miód dobrze wpływa na skórę? Czy wiedzieliście, że lipa jest drzewem kobiet? Czy wiecie, że prysznic w naprzemiennie bardzo ciepłej wodzie i zimnej ma działanie ujędrniające? Czy wiecie, że pewne zapachy uwalniają pożądanie i pozwalają się rozluźnić? No nie uwierzę, że Panie o tym wszystkim nie wiedzą. My kobiety znamy wszelkie możliwe afrodyzjaki, przepisy na urodę, tylko z tą płodnością gorzej (a tak w nawiasie, jeśli jesteście oboje zdrowi i wciąż nie wychodzi to polecam picie naparu z kwiatu lipy, bo obniża stres organizmu, który niestety stanowi już chorobę cywilizacyjną i działa trochę jak antykoncepcja).

Rytuały przeprowadzone zostały w pięknej scenerii, kiedy to słońce chyliło się ku zachodowi, tuż przy chatce w środku lasu, którą możecie znać z poprzednich części. Piękne, młode kobiety, w wiankach. Ognisko, pachnące mazidło do ciała, które rozbudza zmysły i uwalnia skrywane chucie. Taniec przy ognisku i chłodna woda dla ukojenia rozgrzanego ciała. Z jednej strony zaciekawia, dialogi nieco bawią, a klimat pozwala się zachłysnąć przyjemnością.

- Rozsmarujcie miód na swoim ciele, by wasza skóra była zawsze słodka dla mężczyzny. Wplećcie we włosy kwiaty, by ich zapach przyciągał go do was. Napijcie się alkoholu, by uwiódł go w waszym pocałunku. Zaufajcie ziołom i boginiom, by w waszym łonie zakiełkowało nowe życie.

Drugą ważną uroczystością była swaćba, czy słowiański ślub. Przepełniony symbolami, które obecnie przesiąknęły do tradycji chrześcijańskich, czasami w nieco innej formie. I tak chleb, którym rodzice witają młodych nabiera innego znaczenia. Słowiański korowaj, chleb, którego kęs łączył przyszłych małżonków, wypiekany był na dzień wcześniej bez obecności mężczyzn. Panna młoda miała tylko jedną próbę, co wiązało się z niebezpieczeństwem, bo np. zakalec mógł sprawić, że ich małżeństwo nie będzie udane. Kolejnym ważnym symbolem, który znamy było wzniesienie wspólnego toastu. Młodzi jedzący ten sam chleb wspólnie i pijący ten sam miód z jednego naczynia, stali się tym samym połączeni.

- Chleb to symbol życia, pracy, gościnności, zamożności i domowego ładu. Niech nigdy go wam nie zabraknie. Gdy któremuś z was przypadkiem kromka chleba upadnie na ziemię, podniósłszy ją, niech ucałuje na znak poszanowania dla daru bogów. Bogno i Cieszynie, połóżcie prawe dłonie na korowaju.

Poza tym w Żercy znajdziecie też równonoc jesienną, kiedy to obchodzono Święto Plonów. Podziękowanie bogom za zbiory i wielki słowiański festyn. Coś wspaniałego.

Bardzo lubię styl Katarzyny Bereniki Miszczuk. Jej książki mają w sobie magię, sekrety, miłość, strach, przygodę i wiedzę. Poza tym bawią i przyjemnie relaksują. To literatura rozrywkowa, jaką uwielbiam. Język jest prosty, płynny i zagnieżdża w głowie obrazy Bielin, których przecież nigdy naprawdę nie widziałam. Czyta się na jednym wdechu i trudno odłożyć Żercę choćby na chwilkę.

- Jeżeli przeżyję ten staż to zostanę aktorką, jak kocham wszystkich bogów - jęknęłam.

Polecam Wam cały cykl, szczególnie jeśli macie ochotę na nietypowy, nieco nowy, trochę stary świat. Zupełnie inne spojrzenie na fantastykę, które zaraża słowiańskim bakcylem. Tak i wielkim plusem jest to, że Autorka opiera się na bardzo rzetelnych źródłach, niektóre książki, z których czerpie swoją wiedzę, czytam i ja.

Ja chyba muszę sobie kupić jakieś porządne tabletki uspokajające. Jeśli oni wszyscy ciągle będą się do mnie skradać tak od tyłu, to w końcu dostanę najzwyklejszego zawału i skończy się moja historia.


Ocena: 5/6
©Rosa czyta
Nie będę ukrywać, że jestem zakochana w tym cyklu po uszy, jak i wszystkich przeczytanych książkach autorki, które do tej pory wpadły w moje ręce. Na premierę Żercy czekałam z wielką niecierpliwością, a później przyszło mi jeszcze trochę poczekać na swój egzemplarz. Kiedy się do niego dorwałam... no właśnie! Czy autorce udało się po raz kolejny mnie zachwycić? Czy może zostawiła niedosyt i wielkie rozczarowanie?

Gosi udało się przeżyć Noc Kupały, ale kłopoty się nie skończyły. Młoda szeptucha zaciągnęła u Swarożyca dług, którego spłata z pewnością nie będzie przyjemna. W dodatku Mieszko przepadł bez śladu, a w wiosce pojawił się nowy, młody żerca, który chętnie pocieszyłby tęskniącą za ukochanym Gosię... Gdy wydaje się, że gorzej być nie może, w okolicy pojawia się tajemniczy myśliwy, który poluje na istoty nadprzyrodzone, a rusałka Sława, przyjaciółka Gosi, znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Tego już za wiele! Mimo, że szeptucha zawiodła się na Sławie, żaden mężczyzna nie będzie mieszał się w babską przyjaźń! Gosława pokaże mu, gdzie raki zimują. Choćby miała zginąć (ale wolałaby jednak nie). [opis wydawcy]

Z wielką niecierpliwością oczekiwałam na ten tom i niestety... czekam na kolejny! Doga pani Autorko! Tak się nie robi. Nie pozostawia się czytelnika w takim momencie. Tak nie można!

Akcja w trzeciej części odrobinę zwalnia, by dać ochłonąć po burzliwym drugim tomie. Nieznacznie, ale jednak jest to chwila wytchnienia. Autorka w dalszym ciągu miesza w życiu Gosi i mieszkańców Bielin. Z resztą w naszych głowach również miesza!

W Żercy ponownie możemy poznać nowe opowiastki o słowiańskich obrządkach i tradycjach. Wieczór panieński i swaćba zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Właściwie bardzo ciekawa jestem życia w Polsce jakieś kilkadziesiąt lat wstecz na wioskach podobnych do Bielin. Czytając cały cykl Kwiat paproci mam czasami wrażenie, że te obrządki, miejsca i sugerowane sytuacje nie miały prawa bytu na naszych ziemiach. Bardzo intrygujące i ciekawe. Katarzyna Berenika Miszczuk swoim dziełem porywa nas do świata, w którym oprócz zabawnych dialogów i sytuacji, poznajemy nasze korzenie, które wywołują przeróżne emocje.

Bohaterowie... Cóż by o nich napisać. Mieszko ku rozpaczy wszystkich znika bez śladu. Nadprzyrodzone postaci momentami bawią, ale dostarczają też tajemnic oraz pewnych rozwiązań. Sława wpadnie w koszmarne niebezpieczeństwo, Radek będzie poszukiwany a pozostali... będzie się działo! Nawet Baba Jaga wyjedzie na waka... pielgrzymkę. Tym razem nadal odrobinę irytująca Gosia będzie miała szansę sprawdzić się jako szeptucha, gdyż na jej barkach pozostanie ten obowiązek na czas nieobecności Baby Jagi. Jak sobie poradzi? Tego Wam nie zdradzę.

Nie chcę za dużo napisać, żeby nie spojlerować poprzednich tomów, które szczerze polecam! Podoba mi się, że autorka nie wyjawiła w tej części wszystkich tajemnic. Nie rozwiała wszystkich wątpliwości pozostawiając chęć na więcej. Ja całą tę serię uwielbiam i będę do niej często wracać. Zamierzam polecać każdemu, kto gustuje w takiej mieszance gatunkowej, bo znajdziemy w niej romans, wątki historyczne, mitologię Słowian, fantastykę, wątki kryminalne, a nawet i komedię. Pod każdym względem jestem na tak.

Żerca to niesamowita kontynuacja fantastycznego cyklu, która bawi, ale i podnosi ciśnienie, dostarczając salwy najróżniejszych emocji. Od śmiechu do wzruszenia. Autorka pozostawia czytelnika z niewyjaśnionymi sytuacjami i pytaniem: "co dalej?". Z wielką niecierpliwością oczekuję kolejnego tomu, a Was zachęcam do rozpoczęcia przygody z Kwiatem paproci. Polecam!

Ocena: 5+/6
©Kraina Książką Zwana
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Dla mnie lektura lekka i przyjemna. Pomysł ożywienia słowiańskich bogów, jak dla mnie, rewelacyjny. Mam nadzieję, że będą powstawać kolejne tomy. Z minusów (nie znam się, ale się wypowiem ;-) uważam, że książka jest napisana szybko i niezbyt dobrze. Mimo to, ja się przy niej dobrze bawię.

Warto zerknąć