ebook Życie na wynos
3.58 / 5.00 (liczba ocen: 1227)

Życie na wynos
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 20.33
Audiobook - najniższa cena: 21.27
wciąż za drogo?
24.55 złpremium: 15.84 zł Lub 15.84 zł
20.33 zł Lub 18.30 zł
26.40 zł Lub 23.76 zł
26.40 zł
20.32 zł
22.25 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Bohaterka powieści „Granat poproszę” powraca! Jeden trup w szafie i kilka w piwnicy, a wszystkie na głowie Emilii Przecinek – pisarki, rozwódki z dwójką dzieci oraz matką i wścibską teściową w pakiecie. Ten kryminał rozbawi cię do łez!

Emilia Przecinek, znana autorka powieści dla kobiet, w wieku czterdziestu lat zostaje rozwódką z dwójką nastoletnich dzieci, kredytem hipotecznym do spłacenia oraz matką i teściową na karku. Dzieci nalegają, żeby chodziła na randki, a obie starsze panie, no cóż, jak to one, włażą z butami, gdzie tylko się da. W takiej sytuacji można albo załamać się nerwowo, albo popełnić morderstwo.
Mimo niesprzyjających okoliczności Emilia postanawia odmienić swoje życie. Nie jest to łatwe, gdyż mężczyźni, których spotyka, absolutnie nie przypominają wspaniałych bohaterów jej powieści.
Pech chce, że teściowa pisarki łamie nogę. Unieruchomiona na wózku, zaczyna obserwować sąsiadów, co okazuje się zajęciem na pełen etat, a nawet dwa, gdyż nie wszystko można zobaczyć przez okno, niektóre rzeczy trzeba podsłuchać. Przed wścibskimi staruszkami nic się nie ukryje. Ani kochanka o czerwonych włosach, ani skłonna do awantur żona, ani leżący w piwnicy trup, którego znajduje Emilia.

Życie na wynos od Olga Rudnicka możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Z nicnierobienia tylko kłopoty robią się same, a nie rozwiązania.
Kto nie ma siły przebicia, musi mieć twardy tyłek i mięśnie.
Granat poproszę! był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Olgi Rudnickiej. Kiedy w ubiegłym miesiącu, całkowitym przypadkiem zresztą, dowiedziałam się, że w maju swoją premierę ma mieć kontynuacja losów rodziny Przecinków, Życie na wynos, dwa razy podskoczyłam z radości.

Później kontynuowałam tę praktykę cieszenia się z małych przyjemności, kolejno kiedy dostałam od wydawnictwa Prószyński Ska ebooka do recenzji oraz gdy, dosłownie chwilę potem, rozpoczęłam swoją przygodę z Emilią i jej rodziną, co i rusz turlając się ze śmiechu. Chociaż mam niejasne wrażenie, że autorka napisała tę kontynuację przede wszystkim dla Emilii, która w Życiu na wynos rozpoczęła wychodzenie na randki i szukanie lepszej, niepopsutej - niczym ostatnia - drugiej połówki, to naprawdę trudno mieć pisarce cokolwiek za złe, gdy lektura książki jest taka dobra.

Już w recenzji Granat poproszę! rozwodziłam się nad tym, jak bardzo spodobał mi się plastyczny, bardzo obrazowy styl pisania Olgi Rudnickiej. Jej świetne umiejętności do pisania zabawnych, niewymuszonych dialogów i opisywania humorystycznych sytuacji, przy których nie ma się wrażenia sztuczności; wrażenia, że zostały stworzone tylko po to, aby wywołać uśmiech u czytelnika. Choć sama formuła powieści wydaje się mi już odrobinę schematyczna - niecelowe, mimowolne wplątanie się w kłopoty przez bohaterkę, własne śledztwo, nieogarnianie przez główną bohaterkę rzeczywistości i zacny, radosny happy end pod koniec - to wciąż nie czuję się tym wszystkim jakkolwiek znużona. Z drugiej strony jest to dopiero moja czwarta książka autorki, więc trudno jest mi do końca ocenić, jak sytuacja wygląda przy poprzednich powieściach. Obecnie oceniam, że jest dobrze.

Najsilniejszym elementem książek Olgi Rudnickiej są bohaterowie. Tak, jak przy poprzedniej części najbardziej polubiłam główną bohaterkę i uwielbiałam czytać o jej kłopotach z pisaniem kolejnej powieści czy życiowych roztargnieniach, tak w Życiu na wynos scenę niejednokrotnie kradła jej własna rodzina. Moimi największymi ulubieńcami były oczywiście pterodaktyle - matka oraz teściowa Emilii, które wprowadziły się do niej, aby pomóc jej w spłacie kredytu hipotecznego - oraz Kropka, córka protagonistki. Zacznijmy może od tego, że najbardziej dojrzałą osobą w domu Przecinków jest siedemnastolatka ze słabością do cytowania Stephena Kinga w każdej sytuacji. Czy mówi Wam to już coś o stanie umysłu pozostałych mieszkańców domu? Zaraz obok Kropki wiernie stoi jej o rok starszy brat, Kropeczek, który - jak osądzają babcie z matką - inteligentny jak siostra jest na pewno, tyle tylko, że tę inteligencję ukrywa. Bardzo głęboko. No i pterodaktyle.

Babciom Jadwidze i Adeli należy się osobny akapit tej recenzji, stwórzmy więc go, dobrze? Granat poproszę! czytałam już z pół roku temu, nie przypominam sobie jednak, aby ten duet był aż takim wyzwalaczem śmiechu. Ponad połowa moich mimowolnie uwalniających się chichotów podczas czytania Życia na wynos, rodziła się dzięki pterodaktylom. Olga Rudnicka świetnie lawiruje pomiędzy schematami i stereotypami, tworząc barwnych, charakternych bohaterów, którzy są odrobinę przerysowani - to trzeba przyznać - lecz nie można nazwać ich karykaturami.

Życie na wynos to świetna kontynuacja Granatu..., stworzona bardziej dla domknięcia niektórych wątków tyczących się przedstawionych tam bohaterów, aniżeli kolejnego morderstwa oraz śledztwa w sprawie. Podczas poznawania nowych perypetii rodziny Przecinków miałam niejednokrotnie wrażenie, że wątek kryminalny pojawił się w książce bardziej z przypadku; być może potrzeby, aby detektywi Rzepka i Żurkowski pojawili się na miejscu zbrodni, a później zaczęli kręcić wokół bloku, w którym mieszkają Przecinkowie. Co nijak umniejsza tej książce, ponieważ humor - jak wspominałam wcześniej - wciąż jest przedni, a całość wciąga się w trakcie kilku godzin, podczas których wspaniale można poprawić sobie nastrój i z radości poturlać się ze śmiechu.

Ocena: 4/6
©Nocny Cień
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Emilia Przecinek ponownie w oku cyklonu. Trup w piwnicy ściąga na średnio ogarniętą pisarkę tyle rozmaitych zawirowań, że nie dziwne jej marzenie o świętym spokoju.
    Najlepiej to jak ktoś, kto nie potrafi plotkować usiłuje siać zamęt, jeszcze w szczytnym celu...

    Co zasiała Emilia?
    Więcej na www.czytaska.blogspot.pl
    Zapraszam

    PS. Wydawnictwo mogłoby dołożyć starań do składu ebooka. Brak interlinii między akapitami z innym miejscem akcji, czasem i bohaterami powoduje ogłupianie czytelnika! Ech Prószyński, czemu Wy tak źle traktujecie eczytelników?

Warto zerknąć