Czereśnie zawsze muszą być dwie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.97 / 5.00
liczba ocen: 539
Ilość stron (szacowana): 450
cena od: 16.20
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 16.20 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-39% 16.20 zł
21.18 zł
21.52 zł
22.06 zł
26.90 zł
Pozostałe księgarnie
26.90 zł
18.83 zł
18.83 zł
19.10 zł
20.17 zł
21.45 zł
21.52 zł
21.52 zł
24.21 zł
26.90 zł
Opis:

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita. Piękna opowieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także sercem.

Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.

Powieść Magdaleny Witkiewicz to historia o tym, że nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości.

CYTATY:
Czasem marzenia spełniają się w nieco inny sposób, niż tego oczekujemy.
Nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości.
Życie chyba tak wygląda, że czasem musi być bardzo, bardzo źle, właśnie po to, by zaczęło być dobrze. Pokręcone te ludzkie losy.
Czas i tak upłynie. Czy tego chcesz, czy nie chcesz. Od nas zależy, jak go wykorzystamy. Tylko i wyłącznie od nas.
Człowiek nie powinien być sam na tym świecie. Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha-rozkwita.
Czekanie na coś, co ma się wydarzyć, niesie ze sobą więcej emocji niż samo wydarzenie, które może nawet okazać się rozczarowaniem.
Najpiękniejszy jest moment czekania na coś cudownego. Nie należy tego odwlekać, ale należy się zastanowić, czy czasem nie wydłużyć sobie tego cudnego monety.
Recenzje blogerów
O planach autorki odnośnie powstania tego utworu słyszałem i czytałem długo przed jego napisaniem. Autorka na swoim społecznościowym profilu wspominała o chęci i potrzebie napisania tej książki. Dobrego autora poznaje się po tym, co nosi w sercu i czy potrafi to umiejętnie przekazać. Magdalena Witkiewicz potrafi. To prawdziwa czarodziejka.

Prawda jest taka, że bałem się rozczarowania. Niektórzy pisarze wpadają w banalność i schematyzm. Nawet Ci najlepsi. Ale nie Magdalena Witkiewicz. Kiedy przeczytałem pierwsze strony, napisałem do autorki SMS-a w rodzaju: Identyfikuję się ze Zosią. Od kogo z nas nie wymagano, abyśmy byli najlepszymi uczniami, dziećmi, najlepszymi w uprawianiu sportów. Rodzice zawsze mają plany względem dzieci, próbują ułożyć za nich plany na przyszłość i ingerują w ich wybory.

Czereśnie zawsze muszą być dwie to niezwykle ciepła opowieść o tym co w naszym życiu jest ważne, piękne i za czym tęsknimy w głębi naszych serc.
Zosia Krasnopolska otrzymuje w niespodziewanym spadku willę (czytaj-ruderę) w Rudzie Pabianickiej. A wszystko zaczęło się przez jedyne w jej życiu wagary, które doprowadziły do kary.

Autorka potrafi stworzyć tło, to dalekie i to bliskie, osoby te dobre i te złe, a wszystko jak zwykle utrzymane w lekkim klimacie. Historia miesza się z teraźniejszością. Stary - nowy dom kryje mnóstwo niespodzianek i tajemnic, a do tego co jakiś czas pojawia się tajemnicza kobieta znikąd. Ta książka zaskakuje i to mocno.

Książkę, która ma niespełna 500 stron pochłonąłem w kilka godzin. Nie można było inaczej. Historia Zosi, Pani Stefanii, Pana Andrzeja i innych wręcz uzależniła mnie od siebie. Jak zwykle jest zmysłowo, plastycznie, kolorowo. Pisarka potrafi przez słowa działać na każdy zmysł. Jej pisane obrazy są pełne kolorów i emocji. To książka dla każdego, bez względu na płeć i wiek. To chyba najlepsza powieść, jaką czytałem w 2017 roku. Bardzo serdecznie polecam.

Ocena: 5/6
©Pisany inaczej
Sięgając po książki Magdaleny Witkiewicz, dokładnie wiem co dostanę, wiem jakie emocje mnie czekają. Nie zaskakuje. I bardzo dobrze, bo jeśli mam ochotę na "babską" opowieść napisaną bardzo lekko, przyjemnie, niewymuszenie, dzięki której oddalam się do cieplutkiego i przyjemnego zakątka, to czytam Witkiewicz.

Przyjaciel to skarb, to osoba, której możemy powierzyć wszelkie sekrety, która wesprze, pocieszy, doradzi, wysłucha. W życiu Zosi Krasnopolskiej jest taka osoba. To starsza pani, Stefania. Samotna kobieta, mieszkająca w gdańskim bloku, a gdzieś tam, w Rudej Pabianickiej ma swój dom, którym obdarowuje Zosię po swojej śmierci.
Zosi nie układa się w życiu. Serce mówi jedno, rozum podpowiada drugie, a dokonane wybory nie dają jej szczęścia.
Los sprawia, że po wielu perypetiach i rozczarowaniach Zosia trafia do Rudej Pabianickiej, do domu, który lata świetności ma dawno za sobą, a wręcz jest ruderą. Spotyka tam wielu wspaniałych, przychylnych jej ludzi, którzy tak jak i ona nie zaznali pełni szczęścia. Czy odnajdzie swój raj? Czy w końcu ułoży sobie życie?

Książka biegnie dwutorowo. Oprócz czasów współczesnych śledzimy również wydarzenia z lat trzydziestych, kiedy to dom pod Łodzią żył i rozkwitał, ale był również świadkiem burzliwych dziejów jego mieszkańców, jak i wielu dramatów.

"Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!". Co prawda nie usiądziemy pod lipą Kochanowskiego, ale za to nacieszą oko cudownie kwitnące wiśnie. Czytając książkę miałam wrażenie, że autorka nie napisała jej. Ona ją namalowała używając oprócz mocnych, wyrazistych kolorów również całą paletę pastelowych barw. Piszący Claude Monet.

Jedni potrzebują w lecie ochłodzenia, inni stęsknieni za upałami pragną dodatkowo się ogrzać. Czereśnie zawsze muszą być dwie są powieścią, która wspaniale otula swoim ciepłem, tkliwością, czułością. To książka o miłości, o miłości we dwoje, o poszukiwaniu szczęścia, o życiowych wyborach i znajdywaniu swojego miejsca na ziemi. Polecam każdemu, kto lubi książki ze szczęśliwym zakończeniem.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Stare porzekadło mówi, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, ale to znane powiedzenie równie dobrze można odnieść do miłości, która często dopiero wystawiona na ciężką próbę przybiera właściwe sobie oblicze. Niejednokrotnie okazuje się zatem, że to najbardziej traumatyczne wydarzenia, bolesne i rozdzielające człowieka od wewnątrz, stają się najlepszą pożywką dla świeżo kiełkującego uczucia. Gorzkie przeżycia towarzyszą też bohaterom powieści Czereśnie zawsze muszą być dwie, w której Magdalena Witkiewicz maluje obraz subtelnie rozkwitającej miłości.

W efekcie szkolnego wybryku młoda Zosia Krasnopolska zaczyna opiekować się panią Stefanią, która po latach wspólnej przyjaźni zostawia dziewczynie w spadku zaniedbaną willę w Rudzie Pabianickiej. Zrujnowany obecnie dom otoczony był niegdyś pięknym sadem owocowym, który nadawał mu wyjątkowo sielankowego wyglądu. Na miejscu okazuje się, że odziedziczona willa skrywa wiele tajemnic dawnych mieszkańców, co daje Zosi jasny sygnał do grzebania w starych dziejach. Kobieta sumiennie drąży historyczne skały, a regularne towarzystwo zapewnia jej świeżo poznany Szymon, który mimo ciążących mu na duszy osobistych smutków, powoli wdziera się do jej poharatanego serca. Czy to właśnie miłość zapukała do Zosi drzwi?

Magdalena Witkiewicz częstuje czytelnika historią niesłychanie emocjonalną, która swą poruszającą treścią mimowolnie tworzy swoistą i niezaprzeczalnie trafną definicję miłości. Można pomyśleć, że wykreowane przez autorkę uczucie to cudowny zbieg okoliczności, opakowany w sztampową aurę zakochania, lecz nic bardziej mylnego. Wskrzeszona iskra miłości sama w sobie nie jest wielkim zaskoczeniem, ale wykreowana wokół odziedziczonej willi historia niezmiennie intryguje i zdaje się właściwie scalać nawet pozornie niezwiązane elementy. Przytaczana za pomocą retrospekcji warstwa historyczna pozwala odbiorcy poznać tragiczne losy dawnego właściciela domu, Henryka Dworaka, a także daje szansę na niezapomniany spacer po ówczesnej Łodzi oraz jej okolicach. Wisienką na fabularnym torcie okazuje się detalicznie opisana sceneria, która non stop ujmuje bogactwem sielskiego klimatu, tak cennego i pożądanego we współczesnych czasach. Zauważalna lekkość tekstu sprawia, że kolejne sceny przyjemnie rozpływają się po wyobraźni, dając czytelnikowi namiastkę niczym niezmąconego relaksu. Sentymentalny dobór słów sprawia też, że nastrój w powieści jest nie tylko sielankowy, ale fragmentami wręcz magiczny. Nie ma zatem wątpliwości, że autorka potrafi malowniczo spisywać własne myśli, nadając im kobiecego i bez dwóch zdań żywego charakteru.

Niemały poziom ekspresji można odczytać także w kreacji poszczególnych bohaterów, którzy idealnie wtapiają się w przygotowane dla nich społeczne tło. Zarówno Zosia, jak i Szymon, podchodzą do życia z wykreowanym wcześniej dystansem, trudno im też podejmować ważne decyzje, ale jednocześnie trzeba przyznać, że ich kreacje są naprawdę bogate i wiarygodne. Każdy bohater dźwiga tu swój los, samodzielnie ścierając się z demonami smutnej rzeczywistości, ale autorka pięknie pokazuje, jak wiele w trudnych chwilach może zdziałać wsparcie drugiej osoby. Nie jest to jednak jedyne przesłanie, gdyż równie intensywnie przez fabułę przebija się zachęta do optymistycznego spoglądania w przyszłość, jak również bodziec do częstego pobudzania nawet najskrytszych marzeń. Autorka z dużą świadomością prezentuje też, jak barwnie potrafią dojrzewać ludzkie myśli, gdy wpływa na nie sumiennie upływający czas.

Rozczulająca historia miłości, tak pięknie kwitnącej między Zosią i Szymonem, z pewnością potwierdza, że Magdalena Witkiewicz doskonale zna słabości, bolączki oraz najgłębsze pragnienia kobiecych serc. Jest to bowiem powieść – motywacja, która w oczach czytelnika przyjmuje postać skrajnie czystego impulsu do wskrzeszania własnych marzeń. Autorka świadomie i niezwykle naturalnie dzieli się własną wyobraźnią, precyzyjnie dobierając i opisując scenerię dla poszczególnych scen, a jednocześnie pamiętając o tym, że obrany w życiu scenariusz często swój zarys ma w odległej przeszłości. Niełatwo jest przejść obok tej lektury obojętnie i równie trudno przychodzi rozstanie z tak poczciwymi i wiarygodnymi bohaterami. Ze swojej strony serdecznie polecam!

Ocena: 5/6

©Mozaika Literacka
Zosia Krasnopolska to dziewczyna, która w dzieciństwie izolowała się od rówieśników. Jej rodzice wymagali dobrych stopni i tego, żeby była grzeczna. Trudno więc było jej wpasować się w szalone towarzystwo wagarowiczów. Nie czuła się wśród nich dobrze. Z tego względu często była sama. W wyniku jednej nieroztropnej decyzji poznała panią Stefanię, z którą zaprzyjaźniła się na długie lata.

Zosia Krasnopolska otrzymała w spadku zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera posiada duszę uwięzioną w dalekiej przeszłości, która jest silnie związana ze Stefanią, po której Zosia odziedziczyła willę, a która była jedną z najważniejszych osób w jej życiu.

Zosia postanowiła zostawić całe swoje dotychczasowe życie, i wyjechać, bo w Rudzie Pabianickiej poczuła się jak w domu, otrzymała tam szansę na nowy początek i zamierzała ją dobrze wykorzystać.

To właśnie tutaj w Rudzie, Zosia poznaje Szymona wraz z nim zaczyna odkrywać tajemnice domu, który otrzymała w spadku, ale nie tylko. Dzięki Szymonowi dowie się czym są prawdziwa przyjaźń i miłość, doświadczy tego na własnej skórze...

Wiedziałam, że przeczytam Czereśnie..., bo spodobał mi się tytuł i uwiodła mnie okładka w moich ulubionych kolorach. Nigdy jednak nie spodziewałam się, że aż tak do gustu przypadnie mi wnętrze książki. W powieści przeszłość przenika się z teraźniejszością, a obie płaszczyzny zdecydowanie warte są poznania. Nawet nie umiem napisać, która zainteresowała mnie bardziej.

Czereśnie... składają się z trzech historii, a właściwie z czterech. Historii Zosi, Szymona, Stefani i nic Wam więcej nie powiem. Niezwykle trudno jest pisać o tej książce w taki sposób, żeby nie zdradzić nic z niesamowitej fabuły. Pewnie dlatego moja recenzja będzie trochę pokręcona, ale naprawdę trudno mi zebrać myśli.

Piękna jest miłość, którą serwuje nam autorka. Nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia, bohaterowie nie potrzebują również prędkości światła, żeby zakochać się w okamgnieniu. Rozwija się ona powoli niczym kwitnące drzewo czereśni zanim wyda owoce.

Czereśnie... niosą za sobą dwa cudowne przesłania, po pierwsze: tak samo jak czereśnie zawsze muszą być dwie by kwitnąć, tak samo jeden człowiek musi odnaleźć drugiego by rozkwitnąć; po drugie: każda nasza decyzja ma wpływ na nasze życie.

Nie jest to obyczajówka, w której mamy po prostu romans i tyle. Autorka naładowała ją niesamowitą historią, w której mnóstwo jest nie tylko miłości, ale także bólu, cierpienia, zniechęcenia i smutku.

Uwielbiam złote myśli, które funduje nam Magdalena Witkiewicz. Są piękne, prawdziwe i niezwykle potrzebne, bo czasami najtrudniej uświadomić sobie najprostsze rzeczy. Jedyny minus jaki zauważyłam w związku z nimi to, to że czasami wydawały się one nie na miejscu (dosłownie kilka razy), nie byłam w stanie uwierzyć, że bohater w takim momencie mógłby recytować złote myśli. Było to nienaturalne.

Czereśnie zawsze muszą być dwie to wspaniała opowieść o tym, że każda podjęta przez nas decyzja, nawet ta najgłupsza, ma wpływ na nasze dalsze życie, a także o tym, że człowiek tak jak drzewo czereśni potrzebuje drugiego człowieka, żeby być szczęśliwym.

Nie wiem czy Czereśnie... są najlepszą książką w dorobku pisarki, bo całego dorobku nie znam, ale na pewno są pozycją dobrą, ciekawą i przede wszystkim wyjątkową. Mogę je polecić z czystym sumieniem.

Ocena: 5/6
©Recenzje z pazurem
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć