Deniwelacja
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.54 / 5.00
liczba ocen: 960
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 20.92 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
23.54 zł
23.92 zł
24.52 zł
29.90 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
29.90 zł
20.92 zł
20.93 zł
20.93 zł
22.42 zł
23.88 zł
23.92 zł
26.91 zł
29.90 zł
Opis:
Topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Ślady okrutnej zbrodni prowadzą do osoby, która przed rokiem zniknęła bez wieści. Gdzie jest były komisarz Wiktor Forst? „Kryminalny majstersztyk. Mróz trzyma świetną formę” – Małgorzata Gołota, WEEKEND GAZETA.PL

Gdzie jest Wiktor Forst? To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło.

Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca.

Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz…

 
CYTATY:
Po prostu nigdy nie wyszedłem dobrze na ufności. Buduje się ją latami, niszczy w ułamek sekundy, a potem resztę życia spędza się na próbie zrozumienia, dlaczego tak się stało.
Recenzje blogerów
Gdy mniej więcej rok temu odkładałam na półkę Trawers, byłam pewna, że moja przygoda z Wiktorem Forstem się zakończyła. Towarzyszył temu pewien żal, ponieważ polubiłam niepokornego komisarza, ale równocześnie byłam ukontentowana, bo trylogia dobrze się rozwinęła i sensownie zakończyła, zamykając kolejne wątki trudnego śledztwa nad sprawą Bestii z Giewontu – okazuje się jednak, że to jeszcze nie koniec historii Forsta. Remigiusz Mróz rzeczywiście zostawił sobie lekko otwartą furtkę fabularną, a teraz bezszelestnie przez nią przeszedł, by później z hukiem przedstawić czytelnikom kolejną książkę z szybko przemianowanej z trylogii na serię historii z komisarzem. Czy było to dobre posunięcie? Cóż, można było się o tym przekonać tylko w jeden sposób, szybko więc sięgnęłam po Deniwelację.
Gdzie jest Wiktor Forst? To pytanie nie schodzi z ust zakopiańskich śledczych, bowiem komisarz bardzo by im pomógł przy kolejnej, trudnej sprawie. Gdy topnieją pozimowe śniegi, na zboczach Giewontu oczom policjantów ukazuje się makabryczny widok. Odkryte tam zwłoki grupy kobiet skrywają wiele tajemnic: wydaje się, że za życia nic ich nie łączyło, żadna wycieczka nie zginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. Jakby tego było mało, na ciałach nie ma śladów świadczących o tym, że kobiety zostały zamordowane. Nie mija jednak wiele czasu, gdy w Zakopanem znikają kolejne kobiety i policja jest już niemal pewna, że na Podhalu grasuje seryjny zabójca. Pomoc Wiktora Forsta byłaby nieoceniona, problem w tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa komisarz.

Śledztwem zajmuje się znana nam już z Trawersu para, czyli Dominika Wadryś-Hansen i Edmund Osica. Każde na swój sposób mierzy się z pewnym brakiem po odejściu Forsta, pani prokurator walczy również z własnymi demonami, jednak zdają sobie sprawę, że muszą wziąć się w garść i jak najszybciej znaleźć zabójcę. Nie wiedzą na razie, czym kieruje się zwyrodnialec i kto może paść jego kolejną ofiarą, wygląda jednak na to, że ta osoba inspiruje się działaniami Bestii z Giewontu. Turyści przebywający w okolicy Zakopanego znów czują się zagrożeni, a tymczasem Forst…

Nie, nie mogę wam tego zdradzić, musicie przekonać się sami. Powiem tylko, że fabuła Deniwelacji jest dwutorowa, a wątki Wadryś-Hansen i komisarza przeplatają się w kolejnych rozdziałach. Remigiusz Mróz w niespodziewanej, czwartej części przygód Wiktora Forsta wrócił do schematów, którymi operował w Ekspozycji. Jeśli drażniły was zagrania typu „zabili go i uciekł” to nie mam dla was dobrej wiadomości – one powróciły w tej części. Wątek Forsta wydaje mi się niestety mocno przerysowany, a jego motywacje niezbyt jasne. Co nieco co prawda wyjaśnia się na końcu, ale nie powiem, bym była specjalnie przekonana. Świetny i trzymający w napięciu jest natomiast wątek zakopiański, którego główną bohaterką jest Wadryś-Hansen: podoba mi się, jak Mróz rozwija jej postać i muszę przyznać, że choć początkowo za nią nie przepadałam, teraz zdecydowanie zdobyła moją sympatię.

Zakończenie? Oczywiście nieprzewidywalne, ale tym razem lekko mi zazgrzytało. Nie zdradzając zbyt wiele powiem tylko, że chyba niestety w naszym kraju, przy takim społecznym klimacie, jaki mamy, niefortunnym jest rozwiązanie zaproponowane przez autora – po co dokładać kolejne cegiełki do muru niezrozumienia, którym obudowane jest polskie społeczeństwo? Po co mnożyć ewentualne nietolerancyjne reakcje wynikające z uprzedzeń i ze strachu?

To wciąż świetna rozrywka i strony przewracały mi się same, a oczy podążały od linijki do linijki, by jak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej. Remigiusz Mróz zdaje się mieć nieskończone pomysły na kolejnych zwyrodnialców i kolejne zbrodnie, a zaskakujące zakończenia to już jego znak firmowy. Czy warto jednak było wracać do historii Wiktora? Mimo pewnych zarzutów odpowiem, że tak, bowiem wydaje mi się, że opolski pisarz ma jeszcze sporo do powiedzenia w tym temacie. Jestem pewna, że Deniwelacja będzie miała i zwolenników, i przeciwników (ja zaliczam się do tych pierwszych, choć mam parę „ale”), na pewno jednak będzie wzbudzać emocje, a o to przecież chodzi. Pewnym już jest, że powstaną kolejne części, a ja mam cichą nadzieję, że autor zwróci się ponownie w stronę mrocznego kryminału, tak jak w Przewieszeniu. Bądźcie czujni, bowiem Wiktor Forst jeszcze nie odwiesił na kołek swojej kraciastej koszuli.

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
Czy warto wchodzić do tej samej rzeki?

Trylogia kryminalna, która owinęła wokół palca miłośników mocnych wrażeń. Seria, której autor wypuścił na rynek bohatera nieobliczalnego, słynącego nie tylko z koszul w czerwono-czarną kratę oraz cynamonowych gum Big Red, ale przede wszystkim z nieprzeciętnej umiejętności wychodzenia z sytuacji powszechnie uznanych za krytyczne. I wreszcie trylogia, której ostatnia scena zamiast pozamykać furtki licznych domysłów, otworzyła nowy sort pytań, tworząc przy tym jawną obietnicę powrotu. Remigiusz Mróz zaryzykował wejście do tej samej rzeki i chociaż Deniwelacja od początku zbiera różnorodne żniwa, to jednego autorowi odmówić nie można. Pomysły ten człowiek ma i świadomie dobiera im słowa. Gdzie tym razem wylądował Wiktor Forst?

Mrożące krew w żyłach wydarzenia ponownie spowijają tatrzańskie szlaki. Pod topniejącym śniegiem znalezione zostają zwłoki pięciu młodych kobiet, których zaginięcia nikt wcześniej nie zgłosił. Śledztwo zdaje się być nie lada wyzwaniem, a dodatkowym utrudnieniem okazuje się brak jakichkolwiek obrażeń na ciałach zmarłych. Gdy w Zakopanem giną kolejne kobiety, nie ma już wątpliwości, że morderstwa znacząco przypominają te, których w poprzednim roku dokonała Bestia z Giewontu. Trudnym dochodzeniem zajmuje się Dominika Wadryś-Hansen, a towarzystwo zapewniają jej Osica oraz niezwykle dociekliwy Gerc. Na miejscu jednego ze zdarzeń odkryte zostają ślady, które jasno sygnalizują, że rozwiązania zagadki należy szukać u byłego komisarza, Wiktora Forsta. Problem tkwi jednak w tym, że dawny śledczy ulotnił się wraz z finałem ostatniej sprawy. Czy to możliwe, aby to niesforny komisarz narobił tak morderczego bałaganu?

Seria z Forstem od początku przypomina szaleńczą jazdę bez trzymanki, ale tym razem autor przechodzi sam siebie i dodatkowo oplata ją niczym nieokiełznaną brawurą. Jest intensywnie, odważnie i wielopłaszczyznowo. Opis zakopiańskiego śledztwa Mróz przeplata obserwacją niejednoznacznych działań Wiktora Forsta, a także fabularnym i jednocześnie narracyjnym gratisem, którym okazuje się osobista relacja nowej i ewidentnie zamieszanej w morderczą sprawę postaci. Akcja od początku dzieli się zatem na różne segmenty, sumiennie podnosząc ludzkie ciśnienie, a burzliwy splot niektórych zdarzeń sprawia, że fabularnie robi się zwyczajnie niebezpiecznie. Remigiusz Mróz niewątpliwie robi wszystko, aby powiew nudy nawet nie dotarł do chłonnych myśli odbiorcy i co ważne, nic tu nie jest przypadkowe, a zatem należy rozsądnie snuć domysły i odpowiednio kierować ewentualne osądy.

Autor zapewnia rzęsiste wrażenia, ale nie zapomina o lekkim i wyraźnie swobodnym języku, dzięki któremu lekturę z łatwością się pochłania. Zaskoczeniem jest natomiast częściowo nowe tło geograficzne, niezwykle piękne i odległe, a jego celem zdaje się być nie tyle urozmaicenie samej fabuły, co nadanie jej totalnie innego wymiaru. Remigiusz Mróz świadomie przeznacza scenariusz do opisu coraz bardziej powszechnych i bez wątpienia niebezpiecznych zjawisk. Stale rosnąca siła mediów społecznościowych, usilna żądza wydostania się ze społecznego bagna, nawet przy pomocy metod mocno rażących we własną godność, a także bezgraniczny trud walki z nałogiem to tylko niektóre z tematów, jakie odważnie porusza polski pisarz. Ten wyraźnie społeczny wkład, ubrany w typową dla Mroza sensacyjną historyjkę, dosłownie żyje w wyobraźni i otwiera oczy na to, co dzieje się we współczesnym świecie.

Nowa sceneria zauważalnie poszerza horyzont fabularny, ale jednocześnie oddala wykreowany w głowie tatrzański wizerunek całej serii. W czwartej części góry pojawiają się bowiem rzadko i chociaż morderca nadal odwiedza górskie szlaki, to jednak brakuje tej majestatycznej tatrzańskiej atmosfery, jaka poprzednim tytułom dodawała dodatkowych pokładów tajemniczości. Nie wszystkim spodoba się także wyraźny powrót do czasów Ekspozycji, wyrażony przede wszystkim w kulcie bohaterskich supermocy. Tym razem nie tylko Forst wykracza poza ludzką wytrzymałość, ale także inni bohaterowie, którzy niczym terminatorzy wychodzą cało z najbardziej kuriozalnych sytuacji. Gryzie się to mocno z realnością, ale jednocześnie pokazuje, że sensacja zawsze rządzi się swoimi prawami i niejako jej gatunkowym obowiązkiem jest doprowadzenie poziomu ekscytacji do maksimum. Jest zatem moc i jest powstawanie ze zmarłych, no prawie zmarłych… Końcowe sceny przynoszą jeszcze jedno „ale”. Autor bowiem świadomie unika opisu stref czasowych, co uniemożliwia prawidłowy osąd sytuacji, a jak się finalnie okazuje, komedia celowych omyłek nie dotyczy jedynie czasu. Nieładnie tak wrabiać czytelników, ale trzeba przyznać, że to właśnie ten zabieg wpływa na nieprzewidywalność zdarzeń.

Seria z Wiktorem Forstem od początku nosi znamiona sensacyjnej i Deniwelacja, której zastrzyk fabularny jest niezwykle witalny, świetnie oddaje wykreowany wcześniej obraz. Przemyślana i hojnie obdarzona w akcję fabuła pozwala nie tylko obserwować nadludzkie umiejętności bohaterów, ale też stanąć przed zadaniem kryminalnym, którego rozwiązanie celowo stawia odbiorcę w roli Głupiego Jasia. Chociaż zauważalna zmiana klimatu gryzie się z dotychczasowym wizerunkiem, to jednocześnie pozwala autorowi budować społecznie istotną scenerię, która w swej często brutalnej treści naprawdę przeraża. Seria, która dla wielu zakończyła się na Trawersie, toczy się dalej i wszystko wskazuje na to, że prawdziwa akcja dopiero się rozpocznie. Jeżeli polubiliście się z Forstem, pozwólcie sobie szybko zgubić się w odmętach Deniwelacji. Na tej perfidnej głębokości czujność Wam nie pomoże, ale z pewnością będzie dobrze się bawić!

Ocena: 5/6
©Mozaika Literacka
Trylogia ma trzy tomy i kropka, nikt nie powinien tego zmieniać. Co jakiś czas autorzy to robią i nie każdemu udaje się zrobić to dobrze. Serię z Forstem lubię, z tego względu sięgnęłam po czwarty tom Forsta z obawą, ale jak się okazało zupełnie niepotrzebną, bo Mrozowi jak to Mrozowi zazwyczaj się udaje. Tom czwarty jednocześnie kontynuuje historię Forsta, ale także rozwija ją i kieruje na zupełnie nowe tory. Co jeszcze dla Forsta wymyśli autor? Tego nie wie nikt, no może oprócz Mroza, chociaż kto go tam wie.

Jedyny zarzut jaki mam do Mroza i wyrzucę to z siebie od razu to fakt, że Forst jest jak jakiś karaluch, którego nie da się zabić albo jak kot o dziewięciu życiach. Ci którzy znają trylogię wiedzą, że autor zgotował Forstowi los, który starczyłby na obdzielenie kilku osób. Z jednej strony Forst jest zwykłym policjantem w przeciętnej kondycji (teraz byłym policjantem), z drugiej strony czasami robi rzeczy, którym nie podołałby oddział SPAP - Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji, może Kapitanowi Ameryka by się udało? I chociaż adrenalina i chęć przeżycia zazwyczaj są wstanie zdziałać cuda to bez przesady. No, ale taka refleksja pojawia się u mnie po przeczytaniu, bo w trakcie nie mam zupełnie czasu na myślenie o zdolnościach Forsta, zdecydowanie za dużo się dzieje!

Uwielbiam trylogię...tfu serię z Forstem, nic na to nie poradzę. Lubię styl autora, czarny humor, rozwidlenie akcji, powracanie do dawnych motywów, tworzenie nowych i zakończenie, które nie pozostawia wątpliwości, że będzie kolejny tom.

Fabuła czwartego tomu na początku odrobinę kuleje, trochę ciężko żyło mi się bez Forsta, za to z nowym bohaterem, a w zasadzie bohaterką, szybko to się jednak zmieniło. Z czwartym tomem jest tak, że im dalej, tym już tylko lepiej.

Remigiusza Mroza cenię za to, że jest na czasie (pomijając kilka książek historycznych i SF), autor zawsze nawiązuje do tego co dzieje się obecnie lub całkiem niedawno i jest to jego ogromna zaleta. Tym razem na warsztat wziął Instagram models i aferę z ich udziałem, o której wielu z Was na pewno słyszało, bo przewijające się słowo "koprofilia" jest trudne do przegapienia -> jesteś pewien, że chcesz to wiedzieć? Co z tym ma wspólnego Wiktor Forst? To jest dobre pytanie, na które nie udzielę Wam odpowiedzi, poczytajcie sami.

Autor wrócił do bohaterów, których znamy i kochamy albo znamy i nienawidzimy, dlatego oprócz Forsta zobaczymy prokurator Wadryś-Hansen, awansowanego Osicę i oczywiście prokuratora Gerca, bo przecież bez niego życie Forsta byłoby zdecydowanie zbyt proste, prawda?

Pierwszy raz zakończenie książki z Forstem nie wbiło mnie w fotel, tak jak to było w przypadku poprzednich trzech części. Szczerze mówiąc przywołanie pewnego motywu na zakończenie tej historii było spodziewane, ale...ja cały czas na ten motyw czekałam, więc przymknę na to oko i czekam na rozwalające zakończenie w kolejnym tomie.

Zdecydowanie polecam kolejny tom trylogii...tfu serii z Forstem, szczególnie tym niezdecydowanym. Myślę, że warto po niego sięgnąć.

Ocena: 5/6
©Recenzje z pazurem
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    To niesamowite, jak ta książka wciąga - gdy tylko zasiadłam do niej - zaginęłam :) Rewelacyjnie napisana (jak zwykle zresztą), cały czas coś się dzieje, oczywiście znów dużo pytań, trochę odpowiedzi i zaskakujące zakończenie. I kolejne rozczarowanie, że trzeba czekać na następną książkę. Rozwija się nam Autor z trzymaniem czytelnika w coraz większym napięciu. Polecam z czystym sumieniem, chociaż tak się zastanawiam, czy jest ktoś, kogo trzeba do Remigiusza Mroza przekonywać

Inne proponowane
Warto zerknąć