ebook Najmroczniejszy sekret
3.42 / 5.00 (liczba ocen: 2029)

Najmroczniejszy sekret
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 16.45
Audiobook - najniższa cena: 30.00
-31% 16.45 zł Lub 14.81 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
29.90 zł
29.90 zł Lub 26.91 zł
-20% 23.90 zł
24.82 zł
25.42 zł
25.42 zł
26.33 zł
26.61 zł
26.61 zł
27.00 zł
29.90 zł
Inne proponowane

Thriller psychologiczny zdobywczyni prestiżowej nagrody Edgar Award oraz Macavity Award for Best Mystery Novel 2015. Tajemnicze zniknięcie dziecka, toksyczne relacje międzyludzkie i mroczne sekrety. Co się stało z Coco?!

Mówili, że Coco zaginęła w nocy. K ł a m a l i.

Sean Jackson hucznie obchodzi swoje 50. urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów?

„Niesamowicie szokujący thriller, w którym nic nie jest tym, na co wygląda. Tak dobry, że sama chętnie bym się pod nim podpisała” – Val McDermid, pisarka

„Pełna napięcia, przejmująca i niesamowicie pomysłowo skonstruowana opowieść o tajemniczym zniknięciu dziecka, toksycznych relacjach międzyludzkich i mrocznych rodzinnych sekretach” – „The Guardian”

Najmroczniejszy sekret od Alex Marwood możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Miłością nie da się sprawić, że ktoś będzie dobry, a jednocześnie nie da się przestać go kochać, jakby istniał jakiś wyłącznik.
Kiedy nic nie masz, nie masz nic do stracenia.
Są takie prawdy, które mogą zdruzgotać świat. Pewne rzeczy powinny zostać w tajemnicy, nawet jeśli ta tajemnica będzie cię zżerać od środka.
Okładka jest utrzymana w stylu podobnym do dwóch poprzednich powieści tej autorki. Jestem pewna, że świetnie wyglądają w trijo ze sobą na półce. Znów dwie dziewczynki na okładce, siostry bliźniaczki, inaczej ubrane tuż przy wodzie, prawdopodobnie morzu. Podoba mi się ta okładka, bo przyciąga wzrok. Uważam, że wydawnictwo się postarało o szatę graficzną, ja, gdybym weszła do księgarni z myślą, że chcę kupić jakiś kryminał/thriller i zobaczyłabym właśnie tę powieść, nie zwlekałabym długo i z nią w dłoniach czekała w kolejce do kasy.

Z kolei przechodząc do autorki... Chyba zdecydowanie nie mam dobrej passy do książek. Po raz kolejny zostałam niemal zanudzona na śmierć. Te książki jakoś w ostatnim czasie (czytaj jako początek marca) nie potrafią mnie zadowolić. Nic mi się nie podoba, a lektury są takie sobie. Bez żadnych rewelacji... Tutaj byłam w niemałym szoku, ponieważ dwie poprzednie książki Alex Marwood podobały mi się bardzo i czytałam je w błyskawicznym tempie. A z tą męczyłam się okropnie i tak bardzo mi się dłużyła... Nie wiem czemu, ale wszystko wydawało mi się tak nużące, że miałam problemy z piórem autorki. Nie mogłam się przestawić na jej styl. Drażnił mnie, a jeszcze przecież nie tak dawno z wielką przyjemnością czytałam jej dwie książki. Coś się chyba ze mną dzieje, że te książki jakoś nie trafiają w mój gust. Mam nadzieje, że długo ta zła passa nie będzie trwać, bo inaczej chyba aż przestanę czytać.
Niestety nie czytało mi się szybko, ani przyjemnie. Sama fabuła była interesująca, ale napisana tak kiepsko nie przypadła mi do gustu ani trochę.

Chociaż... bohaterowie byli ciekawie wykreowani. Podobały mi się ich silne i różnorodne charaktery, które odróżniały się od siebie. Sam przykład wielu córek Seana, jest jednym wielkim kontrastem. Każda z dziewczyn jest inna, ta bardziej wybuchowa, druga mniej. Jedna cicha, druga bardziej wygadana... Jednak pewnego wieczoru Coco, jedna z bliźniaczek znika. Nie można jej odnaleźć nigdzie, ale z góry już wiemy, że to było kłamstwo. Ktoś ukrywa wszystko, co jest związane z zaginięciem małej dziewczynki. Żałuję, że ten wątek nie został bardziej owiany tajemnicą i że dosyć wcześnie się o wszystkim dowiadujemy powoli dostając wyjaśnienia.
Widzimy Seana teraz, kiedy zmarł i wszystko, co myślą o nim inni. Widzimy go dwanaście lat wstecz, kiedy to obchodził swoje pięćdziesiąte urodziny i kiedy zniknęła Coco. Z jego postępowania wnioskuję, że to istny casanova, który w głębokim poważaniu ma rodzinę, ponieważ ciągle ją zmienia. Dzieci narobił, zniszczył kilku kobietom życie, wymieniając je na lepsze, młodsze modele. I to z wielką różnicą wiekową w stosunku do siebie... Nie cierpię Seana i jestem pewna, że i Wam do gustu nie przypadnie.
Jest tutaj też wiele mocnych bohaterów, ale i tych, którzy raz po raz snują intrygę. Takich to nigdy nie brakuje. Dlatego ze względu na bohaterów ta książka nie dostaje ode mnie najniższej noty.
Emocje? Niestety i tutaj mi ich brakło. Było tak wiele świetnych scen, w których przydałby się dreszcz, strach, cokolwiek! I nic oczywiście nie było.
Jestem okropnie zawiedziona. Nie tego się spodziewałam. Myślałam, że dostanę lekturę pełną emocji, zniewalającego tempa. Nic z tych rzeczy. Męczyłam się. Czytałam tę książkę i męczyłam się okropnie. Zresztą jeśli obserwujecie mnie na Facebooku, mogliście zauważyć, że jestem tą pozycją rozczarowana i to ogromnie. Niestety nic się na to nie poradzi i trzeba szukać kolejnych książek, które mogą mi się spodobać.

Zaskoczył mnie fakt, że w swą powieść Marwood wplotła kilku Polaków, którzy byli budowlańcami. Określiła ich jako przyzwoitych i pracowitych, a to dobrze o nas świadczy. To było jedyne zaskoczenie w tej lekturze.
Zakończenie, które pojawiło się zbyt wcześnie moim zdaniem totalnie psuje całość. Szczerze mówiąc gdy dowiedziałam się prawdy o Coco, już nie chciało mi się dalej czytać tej książki, naprawdę.
Jestem totalnie rozczarowana.

Ocena: 2/6
©Tylko magia słowa
Bezwzględna kontrola na wierzchu, wyjąca pustka pod spodem. To dlatego tylu ludzi tak kurczowo trzyma się pozorów dyscypliny; swoich nawyków, rozkładów, zwyczajów, diet, trenerów osobistych, higieny osobistej, torii moralności. Zawsze chodzi o lęk przed chaosem pod powierzchnią.

Oj tak! Bo wszyscy bohaterowie, jak jeden mąż, mają w swoim życiu niesamowity pierdolniczek. Masa syfu zmieciona pod turecki, wypasiony, ręcznie tkany dywan z najmodniejszym wzorem. Odkurzamy go codziennie, dokładnie, z emfazą, ale brudek pod spodem zostaje. Oby tylko nie przesunąć dywanu i nie pozwolić, aby prawda o naszej skrupulatności i umiłowaniu czystości nie ujrzała światła dziennego wraz z tą toną śmieci.

Pięćdziesiąte urodziny bogatego i wpływowego Seana Jacksona zakończyły się tragedią – jego córka Coco znika w tajemniczych okolicznościach. Śledztwo nie przynosi odpowiedzi, tylko mnoży znaki zapytania. Trzylatka nie zostaje odnaleziona ani żywa, ani martwa, a śledczy nie są w stanie zrekonstruować przebiegu wydarzeń tej felernej nocy. Sprawa zostaje nierozwiązana. Dwanaście lat później uczestnicy tego tragicznego wieczoru spotykają się ponownie – na pogrzebie Seana. Tylko krok dzieli ich od poznania prawdy o pamiętnym wieczorze sprzed dwunastu lat.

[...] ta pieprzona rodzina to nic, tylko sekrety.

Alex Marwood po raz trzeci funduje czytelnikom podroż w głąb ludzkiej psychiki. Tym razem skupiła się na wyżartej przez kwas egocentryzmu ludzkiej próżności, ponieważ głowni bohaterowie to zamożni, wykształceni ale puści i wykarczowani z empatii ludzie. Mężczyźni dla których kieliszek schłodzonego Chardonnay i czekoladowy suflet są ważniejsze niż bezpieczeństwo dziecka. Kobiety zaślepione wizją idealnego ciała w wydekoltowanej kreacji od Chanel i szpilach Louboutina nie są w stanie dostrzec fundamentalnej zasady rządzącej światem – dobro dziecka ponad wszystko. Autorka jest bezlitosna – bo próżno szukać pozytywnej postaci w Najmroczniejszym sekrecie. Leniwi, zadufani, krnąbrni, roszczeniowi bogacze. A wśród nich niewinne dzieci, nieświadome tego, że ich rodzice to banda zidiociałych, niedorosłych prostaków w płaszczyku kultury i elokwencji. Oj tak! Książka wzbudza bardzo konkretne uczucia w czytelniku, krew się burzy, gniew rozsierdza człowieka od środka. I właśnie te emocje to największy atut książki. Cisnąć książką o ścianę, przydeptać ubłoconym buciorem czy czytać dalej? Dostajemy studium ludzkiej psychiki, niepowodzeń, porażek życiowych i skutków dźwigania balastu sekretu. Mrocznego sekretu skrzętnie ukrywanego przez lata.
Autorka przemyca w książce wiele prawd życiowych, pięknych, wyróżniających się na tle brudów mentalnych i pustki moralnej ziejącej od prawie każdej z postaci w Najmroczniejszym sekrecie.

Życie to dziwny kolaż szarości. Nic dziwnego, że tak trudno było mi je docenić, skoro cały czas szukałam tylko czerni i bieli.

Jak przez niecałe sześć lat można przejść od miłości do rozdrażnienia i obojętności?


Książka ma wzbudzać emocje i robi to doskonale. Marwood odpowiednio dozuje dawki nienawiści do głównych bohaterów. W moim odczuciu książki nie można jednak określić mianem thrillera, bo napięcia i elementów zaskoczenia w Najmroczniejszym sekrecie nie ma. Ruch jednostajny prostoliniowy = prędkość stała tylko momentami podsycana wzmożonym gniewem na Seana, Clairie i innych. Nie pomógł też fakt, że w połowie książki nawet średnio ogarnięty w czeluściach thrillerowych tomiszczy czytelnik jest w stanie zrekonstruować przebieg wydarzeń tamtej nocy, kiedy zaginęła Coco. Tak – jest przewidywalna, co nie zmienia faktu, że książkę czyta się z zainteresowaniem. Bo sympatie (nieliczne) zmieniają się w antypatie, a antypatie przechodzą metamorfozę w akceptację oraz zrozumienie zachowania i toku rozumowania. Szkoda, że Autorka nie rozwinęła i nie wplotła w gąszcz wzajemnych podejrzeń wątku tajemniczej śmierci Lindy – trzeciej żony Seana oraz samego Seana, bo okoliczności jego śmierci były bardzo nietypowe.

Wieli plus dla Autorki za polski akcent w książce.

Najmroczniejszy sekret to dobra powieść (lub, jak kto woli, thriller). Fani twórczości Marwood będą zachwyceni. Jednak dla mnie, z racji do umiłowania suspensu, do wzmożonego bicia serca uwarunkowanego spektakularnymi zwrotami akcji oraz do rewelacji fabularnych podkolorowanych tu i ówdzie flaczkami, lejącą się krwią i kolejną ofiarą, nadal na najwyższym miejscu podium pozostaje Zabójca z sąsiedztwa.

Ocena: 4+/6
©Tylko skończę rozdział
Chociaż moją faworytką jest nadal książka, Dziewczyny, które zabiły Chloe to jednak Najmroczniejszy sekret nie pozostawia złudzeń co do tego, że Alex Marwood stała się marką samą w sobie. Po jej książki można już sięgać w ciemno i bez cienia wątpliwości zawsze to będzie coś, co poruszy nas głęboko, zawsze to będzie dynamit, który zmiecie z powierzchni ziemi wszystko w bardzo dużym promieniu.

Jesteś największą idiotką, jaką znam, myśli Simone, a poznałam Spice Girls.

Ten język, te słowa, te myśli, zdania, przemyślenia, to, co się działo i co się wydarzyło, wszystko to, co stworzyło od podstaw najmroczniejszy sekret, to coś, co nie zdarza się często, co zdarza się raz na sto lat. Byłem i jestem nadal poruszony opowiedzianą historią i może właśnie dlatego nie udało mi się złożyć w jedną spójną całość kilku godnych uznania akapitów. Pomijając to, co piszę właśnie teraz jakiś czas po lekturze. (...)

Cała recenzja: Najmroczniejszy sekret

Ocena: 5/6
©Internetowa cela
Alex Marwood "kupiła mnie". Dziewczyny, które zbiły Cloe oraz Zabójca z sąsiedztwa sprawiły, że na każdą kolejną książkę spod Jej pióra będę patrzyła przychylnie. Oczywistym więc było, że sięgnęłam po kolejną.

Powiedzieli, że Coco zaginęła w nocy. Kłamali. Te dwa krótkie zdania niosą spory ładunek tajemniczości, do tego tytuł Najmroczniejszy sekret i pseudonim literacki brytyjskiej dziennikarki i wydaje się, że dostaniemy smaczny, mocny "drink", który będziemy niespiesznie sączyć i który pomału będzie uderzał nam do głowy... Ot, implikacja logiczna. Czy aby na pewno?

Sean Jackson to 62 letni krezus, który dorobił się na deweloperce. Poza tym niezbyt stały w uczuciach, bo żywot swój kończy będąc żonaty po raz czwarty. A żeby było jeszcze ciekawiej, to żona nr 2, 3 i 4 całkiem dobrze się znały. Hmmm i mamy obraz sporego rozmiarów bagienka. Sean miał dzieci. Pięć córek, czyli ogrom istot do kochana. Jednak ze swojej roli jako rodzica wywiązuje się bardzo kiepsko. Bagienko się pogłębia... Sean umiera. Na pogrzebie spotyka się "towarzystwo wzajemnej adoracji", czyli bliscy znajomi, którzy byli świadkami tragedii sprzed 12 lat.
W dniu 50 urodzin Seana, w czasie pieczołowicie przygotowywanego wieczoru znika trzyletnia Coco, jedna z córek bliźniaczek. Była i jej nie ma. Rozpłynęła się jak kamfora...

Akcja książki biegnie dwutorowo. Pomału zagłębiamy się w wydarzenia z przeszłości, poznajemy osoby dramatu i ich wzajemne relacje oraz współcześnie z perspektywy dwóch córek Seana mających różnych matki.

Tak to już jest z psychopatami, nie? Nie zawsze czają się z nożem w ciemnym zaułku. Większość zabija nas od wewnątrz.

Rzadko się zdarza że niemal wszyscy bohaterowie nie wzbudzają sympatii, są wręcz antypatyczni i nie chcielibyśmy mieć z nimi absolutnie nic wspólnego. Autorka w niesamowity sposób dozowała te negatywne odczucia, sączyły się jak płyn z kroplówki, żeby finalnie mieć jasny obraz i ocenę każdej postaci.
No ale co z tym sekretem? Kto o nim wie? Co jest ukrywane? Czy dowiemy się co się stało z małą Coco? Kto i dlaczego "pomógł" jej zniknąć? Ten najmroczniejszy poznamy, ale jest jeszcze kilka wydarzeń - tajemnic, których wyjaśnienie musimy sobie sami dopowiedzieć.

Świetna psychologiczna powieść, która potrafi zaciekawić od początku do końca, choć akcja nie pędzi, a raczej się snuje, trup nie ściele się gęsto. W mojej ocenie entuzjaści krwawych thrillerów również nie będą się nudzić.
Autorka z zegarmistrzowską precyzją konstruuje całą intrygę. Wwiercamy się w umysły każdej z postaci, dowiadujemy się co jest katalizatorem działań. A najbardziej zadziwiło mnie to, że nasączenie książki tyloma negatywnymi postaciami dało tak pozytywny efekt. Ach i duży plus za wprowadzenie polskiego wątku na karty książki - zawsze to miło jak zagraniczny autor takie smaczki wstawi i mają one pozytywny wydźwięk.


Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Zniknięcia dzieci zawsze wzbudzają najsilniejsze emocje. Mało kto pozostaje obojętny na los tak niewinnej i bezbronnej istoty: wszyscy śledzą doniesienia, ten, kto może pomaga w poszukiwaniach, cały kraj, a nieraz spora część świata żyje sprawą, trzyma kciuki i modli się o odnalezienie dziecka. Jednak im więcej dni mija, tym szanse maleją. Kluczowe jest pierwsze kilkadziesiąt godzin, lecz jeśli wtedy policja i rodzina nie wpadną na jakiś ślad, robi się coraz trudniej. I zostaje tylko nadzieja, bo ona w rodzicach nigdy nie gaśnie.

Najbardziej głośną, a zarazem mocno kontrowersyjną sprawą ostatnich lat jest do dziś niewyjaśnione zaginięcie Madeleine McCann. Dziewczynka zniknęła z hotelowego pokoju, podczas gdy rodzice byli nieopodal na przyjęciu. Podobno zaglądali do dziewczynki co pół godziny, a podczas którejś z kolei wizyty matka zastała pokój pusty. Podejrzani byli nie tylko nieznani sprawcy, lecz także rodzice małej Madeleine. Wychodząc od tej sprawy, brytyjska pisarka Alex Marwood postanowiła przedstawić jeden z możliwych scenariuszy w swoim najnowszym thrillerze psychologicznym Najmroczniejszy sekret.

Sean Jackson to biznesmen, który dorobił się na sprzedaży domów. Luksusowe rezydencje, które uprzednio gruntownie remontuje i wyposaża w modne, ekskluzywne dodatki, w czym pomaga mu jego kochanka, Linda, opycha następnie bogaczom za bajońskie sumy. Gdy Sean kończy pięćdziesiąt lat, postanawia wydać huczne przyjęcie, na którym alkohol będzie lał się strumieniami, jedzenie będzie najdroższe i najlepsze, a narkotyki najczystsze i w nieograniczonych ilościach. Nie na darmo ma wśród przyjaciół lekarza, który nigdy nie rozstaje się ze swoją podręczną walizeczką. Sprawy zaczynają się nieco komplikować, gdy okazuje się, że jego żona, Claire, pokłóciła się z ich nianią i wyrzuciła kobietę z pracy w przeddzień imprezy. Jednak zabawa musi trwać! I to pomimo tego, że poza całkiem sporą grupką małych dzieci do niewykończonej jeszcze willi przyjeżdżają również dwie nastoletnie córki z pierwszego małżeństwa Seana, Milly i India. Nieodpowiedzialni dorośli podejmują decyzję, która zaprowadzi ich na drogę bez odwrotu i zwiąże im usta w zmowie milczenia, by na jaw nie wyszedł ich najmroczniejszy sekret: co stało się z Coco?

Dwanaście lat później, gdy Sean nagle umiera, rodzina i przyjaciele zbierają się, by odprowadzić niewiernego męża, niefrasobliwego ojca i gotowego posunąć się do wszystkiego przyjaciela w jego ostatnią drogę. Na pogrzeb przybywają Mila, jedna z córek z pierwszego małżeństwa, i Ruby, bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Są również obecni wszyscy najważniejsi goście, którzy brali udział w feralnej imprezie urodzinowej Seana przed laty. Niepostrzeżenie sekrety zaczynają wychodzić na jaw, choć wiele osób chciałoby, żeby nigdy do tego nie doszło. Co odkryje Mila i jak wpłynie to na życie jej i Ruby?

Najmroczniejszy sekret rozgrywa się na dwóch planach czasowych rozdzielonych dwunastoma latami, podczas których z coraz mniejszą nadzieją szuka się małej Coco. W pewnym momencie rodzice i przyjaciele zdają się jakby odpuszczać, godząc się z tym, że dziecko już nigdy nie zostanie odnalezione. I tylko pogrążona w żałobie matka wciąż opłakuje córeczkę, spędzając dnie przy ołtarzyku pamięci, który jej stworzyła. Oba plany są czytelnikowi przedstawiane na zmianę: można więc obserwować wręcz bachanalistyczne zachowanie gości podczas wielkiego przyjęcia, gdzie pozbawieni wszelkich hamulców mężczyźni i kobiety zalewają się w trupa, przegryzając alkohol i narkotyki wykwintnymi potrawami i zupełnie nie przejmując się tym, że wszystko obserwują dzieci. Opiekę nad maluchami powierzają trzem nastolatkom, a te, jak wiadomo, często mają pstro w głowie. Milly i India wymykają się na spotkanie z chłopakami z okolicy i tylko Simone, córka przyjaciół Seana, czuwa nad snem dziewczynek. I wydarza się tragedia.

Na drugim planie obserwujemy życie dorosłej już Milly (która teraz woli, by nazywać ją Milą), która wyraźnie powtarza niektóre błędy ojca – ma paczkę przyjaciół, którzy wystawią ją zapewne do wiatru przy najbliższej okazji, bowiem ich relacje są mocno powierzchowne, lubi popijać mocny alkohol, i to już od rana, i generalnie prowadzi dość zabawowy tryb życia. Wszystko zmienia się, gdy dowiaduje się o śmierci ojca, a do tego po latach spotyka swoją przyrodnią siostrę, Ruby. Mila orientuje się, że coś jest nie tak w sprawie zaginięcia sprzed lat i zaczyna węszyć na własną rękę.

Są takie prawdy, które mogą zdruzgotać świat. Pewne rzeczy powinny zostać w tajemnicy, nawet jeśli ta tajemnica będzie cię zżerać od środka.

Początkowo trudno było mi się wgryźć w tę książkę i myślę, że winą należy obarczyć płaskich bohaterów – wszyscy oni są do bólu zdegenerowani, dbają jedynie o luksusy i o przyjemne spędzenie czasu wśród chichotów i morza używek, i zupełnie nie przejmują się swoimi dziećmi. To plejada słabych, odrażających postaci, których od razu mamy mocno znielubić, gardzić nimi i rwać włosy z głowy, czytając o ich nieodpowiedzialnych czynach. Wszystko kręci się tu wokół seksu, pieniędzy i narkotyków, to świat taniego blichtru, który kusi swą błyszczącą powierzchnią, jednak pod spodem czai się nicość.

Mila, która przechodzi przemianę podczas książki, jest chyba najbardziej wielowymiarowa, jednak gdy teraz o tym myślę, nie jestem pewna, czy otrzeźwienie nie przychodzi jej zbyt łatwo: dziewczyna, która całe dnie baluje i właściwie nie posiada bliskich osób, nagle mocno angażuje się w relację ze swoją młodszą, przyrodnią siostrą Ruby. Czuje się odpowiedzialna za nastolatkę, której życie na zawsze zdeterminowało zaginięcie bliźniaczki. Zresztą Ruby to druga dość ciekawa postać Najmroczniejszego sekretu: jest to co prawda typ skrzywdzonego dziecka, jednak kilka razy mnie zaskoczyła.

Czuć w tej książce wściekłość autorki: słuszną czy nie, nie oceniam. Choć były pewne elementy, które mnie nie zachwyciły, muszę przyznać, że książkę czytało mi się dobrze, a gdy już się przegryzłam przez początek, naprawdę się wciągnęłam. To mocny thriller psychologiczny, w którym nie ma niewinnych i który pozostawi wam po lekturze uczucie brudu na skórze. Zastanówcie się dwa razy, czy chcecie poznać najmroczniejszy sekret rodziny Jacksonów, bo później nie będzie już odwrotu.

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
Twórczość Alex Marwood zainteresowała mnie już w momencie polskiej premiery jej debiutu, czyli Dziewczyn, które zabiły Chloe. Rekomendacja Stephena Kinga w połączeniu z pozytywnymi opiniami czytelników sprawiły, że nawet zakupiłam swój egzemplarz, ale jakoś nie nadarzyła się okazja żebym faktycznie zasiadła do lektury i powieść wciąż leży na mojej półce nieprzeczytana, “obrastając kurzem”. Premiera Najmroczniejszego sekretu i ciekawa akcja marketingowa wydawnictwa na nowo wzbudziły moje zainteresowanie twórczością autorki i wkrótce po otrzymaniu egzemplarza, zabrałam się do lektury.

Huczna impreza zorganizowana z okazji 50 urodzin Seana Jacksona kończy się tragedią. W nocy z niedzieli na poniedziałek, z domu pełnego gości ginie jedna z bliźniaczek - córka jubilata, trzyletnia Coco. Pomimo szybkiej reakcji i zaangażowania sporej ilości wpływowych osób, dziewczynki nie znaleziono. Temat zaginięcia małej Coco ożywa na nowo dwanaście lat później, kiedy Sean Jackson umiera. Ciało mężczyzny zostaje znalezione w hotelu, w kompromitujących okolicznościach a skandal na nowo wzbudza zainteresowanie prasy. Co naprawdę wydarzyło się pamiętnej nocy? I kto z gości kłamie?

Chyba przy okazji premiery Zabójcy z sąsiedztwa - jednej z powieści Alex Marwood - zetknęłam się gdzieś z opinią, że siła twórczości autorki nie tkwi w rozwiązaniu tajemnicy tożsamości sprawcy, ale atmosferze jaką kreuje, i nie mogłabym ująć tego w lepszych słowach. Najmroczniejszy sekret nie zapewnił mi efektu zaskoczenia - nie dlatego, że rozwiązanie tajemnicy było banalne czy łatwe do przewidzenia, ale ze względu na to, że Alex Marwood zostawia w powieści wyraźne ślady jakimi należy podążać- ale nie przyczyniło się to do tego, że poczułam się rozczarowana fabułą. Bo byłam przekonana, że nie taki był zamysł autorki.

Najmroczniejszy sekret przeplata wydarzenia, które rozegrały się przed dwunastoma laty z tymi, które mają miejsce tuż po śmierci Seana Jacksona. Podczas gdy zdarzenia z przeszłości relacjonowane są naprzemiennie przez wszystkich uczestników imprezy urodzinowej, narratorem pozostałej części pozostaje wyłącznie Mila - jedna ze starszych córek Jacksona. Trudno ocenić, które z nich wysuwają się na pierwszy plan i odgrywają ważniejszą rolę. Pierwsze stopniowo odkrywają przed czytelnikiem prawdziwy przebieg zdarzeń, drugie - obrazują wpływ jaki wywarło zaginięcie Coco na poszczególne osoby dramatu a finalnie podkreślają skalę okrucieństwa całego aktu

Alex Marwood udaje się idealnie oddać atmosferę bogactwa, tajemnic, kłamstw i zepsucia. Świat jaki przedstawia autorka opiera się na grze pozorów, piętrzących się sekretach i rywalizacji o wysoką pozycję w społeczeństwie, a wykreowane na kartach postacie wydają się być do szpiku przesiąknięte ów rzeczywistością i kierują się w życiu odmiennymi wartościami. Przy czym historia ta wydaje się niesamowicie autentyczna, a przez to jeszcze bardziej przerażająca. Fabularnie nie jest to pozycja podobna do debiutu B. A. Paris, ale wzbudziła we mnie podobne emocje - nie zaskoczenie, ale niepokój i oburzenie.

Najmroczniejszy sekret wywołał na mnie duże wrażenie i zdecydowanie nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością autorki. Niesamowicie klimatyczny i przerażający (choć nie swoją graficznością), nawet jeśli przewidywalny pod względem ujawnienia tajemnicy zaginięcia Coco. Jeśli będziecie mieć okazję na lekturę, zdecydowanie warto.

Ocena: 5/6
©Złodziejka książek
Po Najmroczniejszy sekret sięgałam z ogromną nadzieją na to, że otrzymam powieść genialną, która całkowicie wbije mnie w fotel. Świadczyły o tym wszystkie pochwały lecące w stronę Alex Marwood, a także ilość nagród, jakie autorka zdobyła dzięki swoim powieściom. Choć miałam w planach zarówno Dziewczyny, które zabiły Chloe oraz Zabójcę z sąsiedztwa, to w pierwszej kolejności przyszło mi się jednak zapoznać właśnie z tą powieścią. Nie jestem więc w stanie ocenić, czy Alex Marwood stale utrzymuje dobry poziom swoich książek, nie mogę też się odnieść do jej poprzednich dzieł, ale mogę śmiało napisać, że Najmroczniejszy sekret to książka dobra, aczkolwiek nie idealna.

Akcja powieści rozgrywa się w dwóch punktach czasowych. Z jednej strony cofamy się dwanaście lat wstecz, kiedy to Sean Jackson obchodził swoje pięćdziesiąte urodziny. Szykowna impreza, mnóstwo gości, szalony wieczór i niezapomniane spotkania… a to wszystko w połączeniu ze strumieniami alkoholu i grupką małych dzieci pozostawionych po części samym sobie. To właśnie tego feralnego wieczoru trzyletnia Coco, córka Seana, rozpłynęła się w powietrzu. Poszukiwania i policyjne dochodzenie nie przyniosły żadnego efektu, więc nadzieja na to, że Coco kiedyś powróci, legła w gruzach. Pozostał tylko jej mały klon – jej siostra bliźniaczka, Ruby. Drugi tor akcji to wydarzenia teraźniejsze, kiedy Sean Jackson umiera, a cała rodzina i uczestnicy tamtego słynnego przyjęcia, ponownie mają okazję spotkać się ze sobą, choć w tak niefortunnych okolicznościach. Jednak napięta atmosfera sprawia, że na jaw wychodzą nowe fakty związane z zaginięciem Coco… Co naprawdę wydarzyło się tamtego wieczoru?

Nie jestem do końca pewna, co powinnam myśleć o tej powieści. Z jednej strony jest naprawdę dobrze napisana, język autorki jest po prostu świetny i widać, że ma ona wszystko przemyślane w najmniejszym calu. Książka jest dopracowana i napisana z dbałością o szczegóły, fabuła potrafi wciągnąć, ale jak dla mnie jest tutaj za mało czegoś mrocznego, za mało tajemnicy, a rozwiązanie zagadki zaginięcia Coco okazało się być zatrważająco proste. A może nawet nie samo rozwiązanie, co po prostu samo odkrycie tego, co się wtedy wydarzyło. Bo owszem, nie jest to oczywiste od samego początku i autorka daje nam różne tropy, ale tak naprawdę ciężko jest wpaść na to, co się mogło stać z dziewczynką. Pojawia się kilka takich elementów, które skłaniają nas ku pewnym teoriom, jednak prowadzenie czytelniczego śledztwa jest tutaj niewykonalne. Jednak gdy już doszłam do momentu, w którym prawda wyszła na jaw, poczułam się lekko rozczarowana.

Pojawia się tutaj sporo bohaterów, co z początku jest nieco mylące i ciężko się jest w nich wszystkich połapać. Nawet pod koniec powieści nie byłam do końca pewna, kto jest kim, przynajmniej jeśli chodzi o tych drugoplanowych bohaterów. Jednakże zdecydowanie nie można odmówić autorce umiejętności kreowania postaci, bowiem najważniejsze z nich są naprawdę dobrze zaprezentowane. Świetnie przedstawione są również relacje między nimi, a jest ich sporo, bowiem Sean Jackson nie stronił od różnego rodzaju znajomości, łącznie miał cztery żony i kilka dzieci, toteż bliźniaczki nie były jedyne. A wiecie jak to bywa w tak wielkich rodzinach… „Wszystkie dzieci nasze są” to jedno wielkie kłamstwo. Tam zawsze panuje zawiść i niechęć, które skrywane są pod fałszywym uśmiechem.

Łatwo jednak zauważyć, że jest to opowieść o ludziach próżnych, skupiających się na tak mało istotnych rzeczach, że zapominają o tym, co ważne. Żyją niczym celebryci i takie role odgrywają, ale tak naprawdę wydają się być puści w środku, zadufani w sobie, zamknięci w swojej szklanej bańce. To ofiary własnego egoizmu, własnej pychy, własnego wyobrażenia o sobie. Choć miał to być thriller psychologiczny, to momentami bardziej przypominał zwyczajną powieść obyczajową. Mało tutaj odpowiedniej atmosfery, o typowej zbrodni mówić tutaj nie można, a i chwilami brakowało odpowiedniej dynamiki, tempa i napięcia, które nie pozwoliłoby czytelnikowi uciekać myślami gdzieś indziej.

Najmroczniejszy sekret to książka napisana bardzo dobrym językiem, ale czegoś mi w niej po prostu zabrakło. Po tak wielu pozytywnych opiniach na temat Alex Marwood spodziewałam się powieści, która wbije mnie w fotel, ale niestety tak nie było. Było poprawnie, ale nie mogę napisać, żeby ta powieść mnie całkowicie porwała.

Ocena: 4/6
©BookeaterReality
Słyszałam naprawdę wiele dobrego na temat twórczości Alex Marwood, jednak do teraz nie miałam okazji poznać jej dzieł. Kiedy znalazłam informację, że premierę ma mieć jej najnowsza książka, doszłam do wniosku, że jest to idealny moment na poznanie jej. Mroczny thriller psychologiczny zapowiadał się niezwykle ciekawie, dlatego też czym prędzej zabrałam się za jego lekturę. Czy po tej książce mam ochotę na poprzednie publikacje autorki?

Sean Jackson hucznie obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Impreza kończy się jednak katastrofą i wielkim skandalem, gdy jedna z jego córek, Coco, w tajemniczych okolicznościach znika w środku nocy. Dwanaście lat później, po nagłej śmierci Seana, człowieka niezwykle zamożnego i wpływowego, na pogrzebie spotykają się Mila, córka z pierwszego małżeństwa, i Ruby, nastoletnia siostra bliźniaczka zaginionej przed laty Coco. Gdy docierają do domu, gdzie ich ojciec mieszkał ze swoją czwartą żoną, orientują się, że wszyscy obecni byli również gośćmi na pamiętnym tragicznym przyjęciu sprzed lat. Nagle są o krok od rozwiązania zagadki, która zaważyła na całym ich życiu. Mroczne sekrety z przeszłości wreszcie ujrzą światło dzienne. Jakie tajemnice kryją się za zamkniętymi drzwiami domu Jacksonów? [opis wydawcy]

Zawsze, kiedy sięgam po książki z wyczekiwanych zapowiedzi, wokół których robi się duży szum i napływa masa pozytywnych opinii, obawiam się, że będą one podkoloryzowane, a w środku spotka mnie rozczarowanie. Uwielbiam jednak thrillery psychologiczne więc z lekturą książki postanowiłam nie czekać i od razu się za nią zabrać. Co mogę przyznać na samym wstępnie? W wprowadzeniu trzeba się porządnie skupić, ale za to autorka ze sporym impetem wprowadza nas do świata Jacksonów, fundując od samego początku sporą dawkę wrażeń! Właściwie od pierwszych stron buduje niesamowite napięcie, które trzyma... Właśnie, które nadal mnie trzyma, choć książkę skończyłam czytać kilka dni temu!

Kilkanaście lat po pamiętnym przyjęciu urodzinowym i wielkiej tragedii dochodzi do kolejnej, niespodziewanej śmierci Seana. Na pogrzebie mają się spotkać uczestnicy tamtego przyjęcia, w tym Mila i Ruby, które staną na drodze do odkrycia mrocznej prawdy.

Powieść toczy się dwutorowo. Alex Marwood niezwykle umiejętnie przeplata teraźniejszość, widzianą oczami Mili z licznymi retrospekcjami, tym razem z punktu widzenia kilku osób, jak chociażby Seana, czy Claire. Dzięki takiemu zabiegowi poznajemy bliżej większe grono bohaterów, w którym trudno znaleźć kogoś, kogo choć odrobinę mogłoby się szczerze polubić. To snobistyczne i egoistyczne otoczenie, w którym nic ani nikt, nie jest taki, jaki się wydaje.
Bohaterowie są bardzo nieprzyjemnymi osobami. Nie to, że źle wykreowani, broń Boże! Widać, że autorka solidnie się przyłożyła do stworzenia każdego z nich. Po prostu w prawdziwym życiu wolałabym na takie osobistości nie natrafiać, choć niestety się to zdarza.

Najnowsza powieść Alex Marwood to szalenie przemyślana i bardzo dobrze uknuta intryga, która z każdą kolejną stroną zdaje się być bardziej zagmatwana i tajemnicza. Autorka umiejętnie co jakiś czas podrzuca tropy, które powinny nas naprowadzić na wyjaśnienie zagadki, z którą starają się zmierzyć bohaterki książki. Kiedy trafiamy na momenty, w których z zadowoloną miną stwierdzamy, że wiemy co będzie dalej, bo rozgryźliśmy zamiary autorki, ona szybko sprowadza nas na ziemię i pokazuje, jak bardzo się mylimy. Historia do samego końca trzyma w ogromnym napięciu i nie daje się rozszyfrować. Ba! Nawet po skończonej lekturze zastanawiamy się, czy oby na pewno wszystko było tak, jak napisała Marwood. Może w tym wszystkim jest drugie dno i coś przeoczyliśmy? Jedno jest pewne - tej historii nie zapomni się na długo!

Niestety nie mam porównania do pierwszych dzieł pisarki, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że jej najnowsza książka jest na bardzo wysokim poziomie! Jeżeli jej pozostałe thrillery są choć w połowie tak dobre jak tem, muszę je poznać! W Najmroczniejszym sekrecie jest wszystko to, czego oczekuję od thrillerów psychologicznych - wątek, który szalenie wciąga i interesuje, nie pozwalając odłożyć książki na później, liczne retrospekcje, które ukazują świat widziany innymi oczyma, niesamowicie skomponowana intryga, liczne mroczne tajemnice i napięcie, które wciąż rośnie i przyprawia czytelnika o gęsią skórkę!

Najmroczniejszy sekret to pierwsza książka Alex Marwood, z którą przyszło mi się zmierzyć i z całą pewnością nie ostatnia! To niesamowicie uknuta intryga owiana tajemniczością i mrokiem, znakomicie wykreowani bohaterowie, historia, która z pozoru wydaje się być banalna, lecz z każdym kolejnym poznanym zdaniem utwierdza nas w przekonaniu, że jest dosłownie odwrotnie! Jest to naprawdę dobry thriller psychologiczny, który przypadnie do gustu każdemu fanowi tego gatunku. Polecam gorąco!

Ocena: 6/6
©Kraina Książką Zwana
Niesamowicie mocno trzymający w napięciu thriller. Alex Marwood z niezwykłą precyzją kreśli psychologiczne portrety bohaterów. Nikt nie jest bez winy. Co tak naprawdę stało się dwanaście lat temu? Zakończenie zwali was z nóg.

Każdy z nas ma pewien najmroczniejszy sekret. Już wiecie jaki, prawda? Przychodzi na myśl jako pierwszy. Gdy tylko sobie o nim pomyślimy sztywnieje całe ciało, a ślina nie chce przejść przez gardło. Paraliżuje, ale tylko przez chwilę. Przecież wiemy o nim tylko my...
Sean Jackson ma wszystko. Sławę, bogactwo, firmę deweloperską, przyjaciół i kochankę. Ma również rodzinę, jednak jego bliscy nie znajdują się na liście priorytetów. W ramach swoich pięćdziesiątych urodzin urządza huczne urodziny. Zaprasza swoich przyjaciół, zabiera swoje trzyletnie córki Coco i Ruby i żonę Claire. Impreza przebiega dokładnie tak, jak solenizant sobie zażyczył. Alkohol leje się strumieniami, narkotyki dodają animuszu, a dzieciaki śpią smacznie w budynku obok. Do czasu. Nad ranem jedna z bliźniaczek, Coco, znika bez śladu. Przesłuchiwani są wszyscy uczestnicy imprezy, starsze córki Seana z poprzedniego małżeństwa, gosposia, nawet robotnicy, którzy pracowali przy budowie basenu. Coco nigdy się nie odnalazła się. Dwanaście lat później Mila Jackson, córka Seana dowiaduje się o jego śmierci. Razem ze swoją przyrodnią siostrą Ruby jedzie na pogrzeb ich ojca na którym spotykają się wszyscy uczestnicy tragicznej nocy z zaginięcia Coco. Dawne tajemnice związane z zaginięciem dziewczynki powoli wychodzą na jaw.

Autorka prowadzi narrację dwutorowo. Czytamy o wydarzeniach z przeszłości, które zdarzyły się podczas feralnego weekendu głównie z perspektywy Seana i Claire ale również wracamy do wydarzeń teraźniejszych. Obserwujemy jak radzą sobie w dorosłym już życiu córki Seana z poprzednich małżeństw, India, bliźniacza siostra Coco oraz Mila. To jej oczami obserwujemy ich wyprawę na pogrzeb do Blackheath House, ostatniego domu ich ojca.

Ona chyba zawsze taka była. Bezwzględna kontrola na wierzchu i wyjąca pustka pod spodem. To dlatego tylu ludzi tak kurczowo trzyma się pozorów dyscypliny: swoich nawyków, rozkładów, zwyczajów, diet, trenerów osobistych, higieny osobiste, teorii moralności. Zawsze chodzi o lęk przed chaosem pod powierzchnią.

Postacie Seana i jego przyjaciół wykreowane przez Alex Marwood są idealnym przykładem pozbawionych emocji egoistów. Szokuje ich niemoralne zachowanie, brak zahamowań. Liczy się dobra zabawa, morze alkoholu i narkotyków. Między bohaterami rozgrywa się swoista gra pozorów. Pod maską z pozoru pięknej i nieskazitelnej twarzy kryje się fałsz i obłuda. Czy wszyscy będą odgrywać dostatecznie dobrze swoje role? Jedną z bardziej nieobliczalnych postaci jest Simone. Piętnastoletnia córka jednej z par obecnych na imprezie urodzinowej Seana. Ignorowana przez resztę dzieciaków, uważana za nudną i nijaką próbuje dostosować się do dorosłych i marzy, aby kiedyś zostać żoną Seana. Z drugiej strony mamy Claire, matkę Coco i Ruby. Zgorzkniałą i pełną niechęci do znajomych Seana, która jest świadoma bliskiego końca swojego małżeństwa.

Alex Marwood uwielbia bawić się czytelnikiem, zwodzić na manowce. Nieszablonowi bohaterowie. Każdy odrzuca nas swoim zachowaniem i pomysłami. Każdy z nich miał możliwości i sposobność, aby… No właśnie. Czy ktokolwiek z nich byłby w stanie zabić czy uprowadzić niewinne dziecko? Kilkukrotnie musiałam zrewidować swoje podejrzenia co do zakończenia. Spektakularny finał był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Są pewne wątki, które pozornie nie są wyjaśnione w powieści. Z ostatnim akapitem przychodzi jednak zrozumienie, a my możemy tylko pomyśleć ”a więc to tak…”.

Pewne rzeczy powinny zostać w tajemnicy, nawet jeśli ta tajemnica będzie cię zżerać od środka.

Najmroczniejszy sekret był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Alex Marwood. Jeśli poprzednie książki są tak dobre jak ta, ba, nawet jakby były gorsze to i tak wezmę je w ciemno. Autorka stworzyła niezwykle przejmujący obraz skażonego, egoistycznego wycinka społeczności i niesamowicie wyraźnie podkręciła wszystkie ich wady. Tu nie ma miejsca na jakiekolwiek wyrzuty sumienia czy chociaż opuszczenia gardy na krótką chwilę. Nie dajcie się zwieść!

Ocena: 5/6
©Projekt: Książka
Jeden z czołowych przedstawicieli francuskiego klasycyzmu, Jean de La Fontaine, napisał kiedyś, że „Nic tak nie ciąży, jak sekret.” Autor ten zasłynął we Francji z prostych bajek, które nadzwyczaj trafnie obrazowały ludzką naturę, a ich żywa w odczuciu treść do dziś nie straciła na aktualności. Świetnym przykładem jest chociażby wspomniany cytat, który dla wielu okazuje się zmorą codzienności. Tajemnice bowiem towarzyszą nam od dawna i chociaż większość z nich jest błaha, to są też takie, których ujawnienie mogłoby nieprzyjemnie zmienić bieg ludzkiego życia. Brudny sekret sprzed wielu lat staje się też podłożem dla powieści Najmroczniejszy sekret, w której Alex Marwood proponuje nadzwyczaj okrutną grę pozorów.

Prowadzona dwutorowo fabuła pozwala obserwować akcję w dwóch płaszczyznach czasowych. Początek przenosi uwagę czytelnika do roku 2004, gdzie podczas snobistycznej imprezy urodzinowej Seana Jacksona w nieznanych okolicznościach ginie jego trzyletnia córeczka Coco. Zeznania wszystkich świadków nie wyjaśniają sprawy, nikt bowiem nie wie, co stało się z małą dziewczynką. Autorka odsłania kolejne wydarzenia krok po kroku, jednocześnie przeplatając je bieżącą, pierwszoosobową relacją córki Seana, 27-letniej Milly Jackson, która otrzymuje wiadomość o śmierci ojca, a następnie także prośbę od dawnej macochy, aby zabrać na jego pogrzeb przyrodnią siostrę Ruby, będącą jednocześnie bliźniaczką zaginionej Coco. Po dwunastu latach dawne wspomnienia wracają, a na wierzch zaczynają wypływać nieznane dotąd fakty. Czy któryś z uczestników zakrapianej imprezy wie więcej niż zeznał wówczas na policji?

Alex Marwood nie bawi się w długie wstępy i chociaż splot narracyjny na początku wymaga większego skupienia, to wprowadzenie naładowane jest tak dużą dawką zagadkowości, że czytelnik z łatwością przekracza fabularny próg. Dobrze wkomponowane retrospekcje, przystępny styl, a także żwawe tempo bez dwóch zdań wpływają na przyjemny odbiór lektury, a stale rosnące napięcie dodatkowo wzmacnia emocjonalny przekaz powieści. Historia ta zbudowana jest bowiem na prawdziwej ludzkiej boleści, którą niezwykle trudno odseparować jest od burzliwych emocji. Nie dajcie się jednak zwieźć tajemniczemu zaginięciu małej dziewczynki, gdyż generuje ono jedynie fragmenty wspomnianej tragedii. Znacznie większym dramatyzmem Alex Marwood obarcza ludzką osobowość, która pod przykrywką prawej i wręcz nieskazitelnej potrafi skrywać tę nieszczerą, mroczną, a nierzadko pozbawioną także najmniejszych skrupułów.

Autorka dosłownie miażdży moralną postawę bohaterów i pokazuje łatwość, z jaką człowiek potrafi zabrudzić własne sumienie, aby tylko oczyścić oficjalny wizerunek ze skazy. Tu niemal każdy bohater udaje lepszego niż jest w rzeczywistości lub nieświadomie kala opinię o samym sobie. Sean, dla przykładu, kieruje się w życiu prestiżem, zmienia żony jak rękawiczki, a własne dzieci traktuje przedmiotowo. Tak snobistyczny i lisi charakter aż bije po oczach, ale pozostali uczestnicy tragicznej imprezy zdają się towarzyszyć mężczyźnie w egoistycznej postawie. Każdy w tym przedstawieniu ma sprytnie przypisaną rolę i trzyma się jej zgodnie z przewidzianym scenariuszem.

Tragiczna noc wciąż pozostaje w pamięci jej uczestników, stale też kreuje nowe pytania. Najbardziej dociekliwa okazuje się główna bohaterka, której zmysł obserwacyjny w trakcie przygotowań do pogrzebu Seana pozwala budować wyjątkowo czytelne i jednocześnie brutalne scenariusze. Milly nie wierzy bowiem w oficjalną wersję wydarzeń i to ona docieka okrutnej prawdy. Czytelnik ma nad główną bohaterką niemałą przewagę, gdyż sukcesywnie poznaje przebieg traumatycznych wydarzeń sprzed lat. Owiany tajemnicą finał z pewnością zaskakuje, ale niekoniecznie samą treścią, a raczej faktem, że tylko odbiorca tak naprawdę ma do niego dostęp. Autorka decyduje się bowiem na wyjątkowo perfidne zakończenie, czym zdecydowanie wprawia w osłupienie.

Mocne wejście i intrygująco poprowadzona fabuła zauważalnie chłoną uwagę, ale żądny wrażeń czytelnik z pewnością dostrzeże, że w kilku scenach drzemie niewykorzystany optymalnie potencjał. Najlepszym przykładem są chociażby okoliczności śmierci Seana, jak również jego trzeciej żony, Lindy. Początkowo można bowiem odnieść wrażenie, że autorka rozgałęzi te wątki, a jednak zostawia je mało wykorzystane. Świetna kreacja zadurzonej w Seanie młodej Simone z jednej strony zasługuje na duże pochwały, z drugiej natomiast jej wyraźnie chorobliwy stan pod koniec wydaje się bardziej męczący niż intrygujący. Wielka szkoda, pani Marwood z pewnością mogła uzbroić tę postać nie tylko w zawistne myśli i słowa, ale także w bardziej wyraźne czyny, które dodatkowo zaogniłyby bieżącą akcję. Nie wszystkim spodoba się także mizerny wizerunek polskich robotników na Wyspach Brytyjskich, jakim niespodziewanie raczy czytelnika autorka, ale trzeba też jasno przyznać, że jest to smutne odzwierciedlenie rzeczywistości.

Szczerość na łamach tej historii właściwie nie istnieje, pozostają jedynie sztuczne pozory oraz paskudne kłamstwo, które towarzyszą sobie wzajemnie przez długie lata. W tej mrocznej historii nie ma też miejsca na moralną i odpowiedzialną postawę, pozostaje jedynie parszywa i jakże zajadła dbałość o czubek własnego nosa. Jeżeli zatem poszukujecie intrygującej zagadki sprzed lat, to trafiliście pod wystarczająco mroczny adres. Pamiętajcie jednak, że Najmroczniejszy sekret zostanie ujawniony tylko Wam...

Ocena: 5/6
©Mozaika Literacka
Kilka dni temu przyszła do mnie tajemnicza przesyłka od Wydawnictwa Albatros. Wiedziałam, że nie zamawiałam żadnej książki, więc byłam bardzo zaskoczona tą paczką. Jednak moje zdziwienie było jeszcze większe, gdy rozerwałam kopertę i wypadła z niej książka, na okładce której zamiast standardowego tytułu widniał napis: "Ewelino, jaki jest Twój najmroczniejszy sekret?". Bardzo mnie to zaintrygowało, więc od razu zabrałam się za lekturę.

Jest rok 2004, na jednej z suto zakrapianych imprez bogatego agenta nieruchomości Seana Jacksona i jego drugiej żony Claire w tajemniczych okolicznościach ginie trzyletnia córeczka Coco. Policja przesłuchuje wszystkich uczestników imprezy, dwie córki z pierwszego małżeństwa Seana, nianię, która została zwolniona przed imprezą oraz ekipę budowlaną, przebywającą na terenie posiadłości kilka dni wcześniej. Nikt nie wie, co się stało z dziewczynką. Dwanaście lat później 27-letnia Milly Jackson dostaje informację o śmierci swojego ojca - Seana. Była macocha prosi ją, aby zabrała jej 15-letnią córkę Ruby, siostrę bliźniaczkę Coco na pogrzeb ojca. Sprawa zaginięcia Coco powraca, a na jaw wychodzą dotąd nieznane fakty... Jednak czy są one prawdziwe, czy prawdą po raz kolejny ktoś manipuluje?

Książka jest bardzo dobrze napisana, a jej forma pozwala na budowanie napięcia oraz niemożność oderwania się od historii. Akcja jest prowadzona dwutorowo - współcześnie pokazywana jest przede wszystkim fabuła z perspektywy Camilli, która wraz z siostrą Ruby zmierzają na pogrzeb ojca, natomiast retrospekcje z 2004 roku, na kilka dni przed zniknięciem dziewczynki, kiedy rozpoczął się imprezowy weekend pokazywane są z punktu widzenia różnych bohaterów. Są to przedstawione wydarzenia przede wszystkim oczami Seana oraz Claire, ale również Charliego, przyjaciela Seana, Simone, nastolatki zakochanej w gospodarzu imprezy, córek, czy też żon pozostałych panów. Szczegóły i fakty dotyczące zniknięcia Coco są powoli ujawniane w całej książce, a ja co rusz łapałam się na chęci przeczytania ostatniej strony, tak bardzo chciałam wiedzieć, co się stało z dziewczynką! Czytelnicy dowiedzieli się z nich prawdy, jednak większość bohaterów powieści brało inną prawdę za tą właściwą.

"Najmroczniejszy sekret" to intensywny i pełen charakteru dramat skupiający się na naprawdę okropnym zestawie ludzi - samolubnych, pochłoniętych przez chęć spędzenia wspaniałego weekendu, bez żadnych zobowiązań i odpowiedzialności, zwalających opiekę nad dziećmi komuś innemu, chcących dobrze się zabawić bogaczy. Trudno sobie wyobrazić bardziej narcystyczną grupę postaci: egoistyczni i aroganccy, patrzą jedynie na własną przyjemność. Jednak jednym z gorszych okazał się Sean, ojciec dziewczynek, który przez całe życie stara się uciec od odpowiedzialności, który zapomina o tym, że córki z pierwszego małżeństwa miały do niego przyjechać na weekend, dla którego bliźniaczki są obciążeniem na imprezie, a zmienia żony jak rękawiczki, kiedy przestają mu odpowiadać. Sean ma naprawdę paskudny charakter i mimo, że początkowo wydawać się mogło, że to jego żona Claire jest największą jędzą, to w miarę rozwoju fabuły zaczynamy trochę jej współczuć i rozumieć. Alex Marwood stworzyła niezapomniany zespół postaci, którzy razem tworzą okropnie obłudne zbiorowisko, a główny wątek daje prawdziwe poczucie tego, kim są, jakimi są ludźmi. Autorka stworzyła naprawdę dobry thriller psychologiczny z doskonałym pomysłem na zbrodnię nie do wykrycia oraz jednym, z pozoru niewinnym bohaterem, który zmanipulował wszystkich i stworzył inną prawdę, której nie poznał tak naprawdę nikt inny. Okazuje się, że na sprawie zaginięcia Coco najlepiej wyszła osoba najbardziej odpowiedzialna za całą sytuację, natomiast największym kozłem ofiarnym i osobą, którą najbardziej ta tragedia dotknęła okazała się ta, która była całkowicie niewinna, która w żaden sposób nie maczała palców w zaginięcie dziewczynki. Zakończenie jest mroczne, tragiczne i okrutne. I jak wszystko w tej książce - jest tajemnicą, która nigdy nie zostanie odkryta. Cała książka aż ocieka kłamstwem i obłudą uczestników imprezy, jednak nic w jej środku nie pobije zakończenia. Jest ono zarazem satysfakcjonujące, co frustrujące... Jednym słowem - perfekcyjne, jest idealnym podsumowaniem klimatu panującego w powieści.

Jest to pierwsza książka pióra Alex Marwood, którą miałam okazję przeczytać, jednak jestem przekonana, że nie ostatnia. Bardzo lubię thrillery psychologiczne, nawet gdy czarny charakter wygrywa i mam nadzieję, że inne książki autorki napisane są w podobnym stylu.

Ocena: 5/6
©Spojrzenie EM
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć