ebook Luonto
3.58 / 5.00 (liczba ocen: 380) Ilość stron (szacowana): 400

Luonto

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

Koniec świata nadchodzi. Żywioły pragną zemsty. A może nic nie jest takie, jakim się wydaje... Wolisz poznać gorzką prawdę czy upajać się słodkim kłamstwem?

Podczas trzęsienia ziemi 17-letnia Chloris zostaje uratowana przez monstrualne ptaszysko. Orzeł jest Homanilem – 20-letnim chłopakiem o imieniu Gratus. Zabiera dziewczynę do Luonto – osady, będącej odpowiednikiem biblijnej arki. Homanile żyją pod ludzką postacią, lecz gdy do głosu dochodzą silne emocje, ulegają przemianie w zwierzęta. Między Chloris a Gratusem rodzi się zakazane uczucie. Jaką misję mają do spełnienia Homanile? Czy związek człowieczej dziewczyny z Homanilem ma szansę na przetrwanie?

Luonto od Melissa Darwood możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Pasja to podstawa, bez niej człowiek gnuśnieje, a tak ma o czym marzyć.
Moja przygoda z twórczością Melissy Dawrdoow rozpoczęła się od książki Pryncypium, którą miałam okazję przeczytać w ramach akcji Book Tour organizowanej przez autorkę bloga My fairy book world, za co jestem niezmiernie wdzięczna! Pryncypium jest rewelacyjne i powiedziałam sobie, że jeśli jej najnowsza powieść będzie tak dobra, jak poprzednia - przeczytam jej wszystkie książki, jakie wyda. Luonto miało się stać moją wyrocznią. Z jakim efektem?

Podczas trzęsienia ziemi siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez monstrualne ptaszysko. Orzeł jest Homanilem - dwudziestoletnim chłopakiem o imieniu Gratus. Zabiera dziewczynę do Luonto - osady, będącej odpowiednikiem biblijnej arki. Homanile żyją pod ludzką postacią, lecz gdy do głosu dochodzą silne emocje, ulegają przemianie w zwierzęta. Między Chloris a Gratusem rodzi się zakazane uczucie. Jaką misję mają do spełnienia Homanile? Czy związek człowieczej dziewczyny z Homanilem ma szansę na przetrwanie?
Koniec świata nadchodzi. Żywioły pragną zemsty. A może nic nie jest takie, jakim się wydaje...

[opis wydawcy]

Nie wiem od czego zacząć. Może od tego, co widoczne jest na pierwszy rzut oka? Tak, mowa o okładce. Kiedy tylko ujrzałam ją wśród pierwszych recenzji, byłam zachwycona. Od razu zwróciła moją uwagę, a jak już możecie się domyślać - często sięgam po książki, których okładka mnie zachwyci. Przyglądałam jej się w internecie, po jakimś czasie mogłam już ją przytulić osobiście. Okazało się, że w rzeczywistości okładka prezentuje się jeszcze lepiej. Delikatna, realistyczna i do tego magiczna. Piękna! Ale okładka, to nie wszystko. Zachęcana pozytywnymi opiniami w końcu zagłębiłam się w treść Luonto...

Po przeczytaniu Pryncypium miałam wrażenie, że już niczym nie mogę zostać zaskoczona. Byłam pewna, że autorka zużyła w tamtej książce najciekawsze, najbardziej kreatywne pomysły i emocje, jakie udało jej się wrzucić do powieści. Tymczasem przeczytałam kilka pierwszych stron Luonto i przepadłam. Zostałam wciągnięta w wir niesamowitych wydarzeń, których się z całą pewnością nie spodziewałam. Autorka nie marnuje czasu i od samego początku funduje czytelnikowi niezły rollercoaster fabularny.

W tej książce niczego nie możemy być pewni! Melissa Darwood wodzi czytelnika za nos, by na końcu dać mu pstryczek i obrócić wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. Zaskakujące zwroty akcji są nieodłącznym elementem tej powieści. Autorka porusza emocje czytelnika, uświadamiając, jak wielką krzywdę wyrządzamy światu i sobie samym. Kiedy do głosu zostaje dopuszczona natura - włos się jeży, a serce ściska. I siła żywiołów, których coraz częściej doświadczamy. Modlić się będę o to, by wizja pisarki pozostała tylko na kartach jej fenomenalnej powieści.

Melissa Darwood potrafi wykreować niesztampowych i ciekawych bohaterów. Polubiłam wielu z nich, a moim ulubionym stał się Homanil Gratus. Uwielbiam go i z wielką przyjemnością poznałabym bardziej rozbudowaną jego historię. Może nawet z większym uwzględnieniem jego punktu widzenia? W końcu Luonto, to magiczna kraina. A może nie? Nie sposób nie wspomnieć tutaj o wątku romantycznym, który jest oryginalny i niecodzienny. Bardzo się cieszę, że pisarka ma świeże spojrzenie i nie boi się ryzykować. Zakochałam się w jej twórczości i mam ogromną nadzieję, że dane będzie mi przeczytać jeszcze wiele jej dzieł. A może uda się wznowić wydanie Laristy, który był jej debiutem?

Luonto to niesamowita książka, która sprawi, że długo o niej nie zapomnicie! Ba! Obyście nigdy nie chcieli zapomnieć, a po jej lekturze zastanowili się nad własnym życiem. Dla świata nie jest za późno, możemy go uratować. Tylko, czy w porę się opamiętamy? Powieść Melissy Darwood wgniecie Was w fotel wielokrotnie, a po skończonej lekturze powiecie: nie! Nie tak miało być! To pozycja wywołująca wielkie emocje. Autorce udało się również mnie rozbawić, za co zyskuje kolejnego plusa. No bo, jak tu się nie zaśmiać, gdy czytamy takie słowa:

Zamknij dziób, próbuję ratować ci kuper.

Luonto wzrusza i bawi. Pobudza emocje, dostarcza niesamowitych wrażeń i sprawia, że chce się więcej i więcej. To będzie chyba jedyny minus powieści - skończyła się. Choć książka to młodzieżowe fantasy, to uważam, że powinien ją przeczytać każdy, bez względu na wiek, płeć, stopień wykształcenia i wykonywany zawód. Polecam gorąco!

Ocena: 5/6
©Kraina Książką Zwana
Zostaliśmy stworzeni jako ostatni, a chcemy być pierwsi. Myślimy, że jesteśmy panami świata, a zapominamy o tym, że jesteśmy zależni od Matki Natury. Za każdym razem, kiedy ma miejsce jakaś katastrofa naturalna, wszyscy jesteśmy przerażeni. A zapominamy, że w większości przypadków, to my jesteśmy odpowiedzialni za nie. Jakbyśmy zadawali powolną i bolesną śmierć naszej ofierze, Ziemi. A ofiara czeka, by wziąć odwet...

Siedemnastoletnia Chloris spędza weekend majowy z dala od zdobyczy technologii. Rodzice wysłali ją do ciotki, aby odpoczęła i się wyciszyła. Po kolejnej kłótni udaje się do lasu. A tam ma miejsce trzęsienie. I wtedy od śmierci ratuje ją orzeł. Orzeł mutant. Ptaszysko okazuje się Homanilem. Są to stworzeni przez Naturę, pół zwierzęta, pół ludzie. Opuszczają swoją ludzką postać pod wpływem silnych emocji. Gratus, bo właśnie tak nazywa się Homanil, zabiera dziewczynę do Osady. Miejsca między niebem a ziemią, gdzie nie mają dostępu zwykli ludzie, gdzie nikt nie zna takiego pojęcia jak alergie, choroby czy Internet. Miejsca, gdzie zagrożone gatunki roślin i zwierząt mogą w spokoju dalej się rozwijać. Matka Natura, z nieznanych szerzej przyczyn, postanawia uratować Chloris, podczas kiedy ludzie na Ziemi w ciągu roku mają przejść przez trąby powietrzne, tajfuny, cyklony, powodzie, tsunami i wiele więcej. Mają na zawsze zniknąć z powierzchni planety. A Ziemia ma się odrodzić za 300 lat, ale tym razem bez nas, stworzeń, które zadają jej tyle cierpienia.

Na początku, kiedy tylko pojawiła się zapowiedź tej książki, myślałam, że będzie to nudna i schematyczna opowieść o zakazanym uczuciu między człowiekiem, a istotą nadnaturalną. A później przeczytałam i wysłuchałam wiele zachwytów. Poczułam, więc lekki mętlik w głowie. Więc co postanowiłam? Zdecydowałam się przeczytać książkę i ją ocenić. Kupiłam książkę na WTK i nawet byłam pierwszą osobą, która zdobyła autograf. Mimo wszystko książka musiała czekać prawie dwa miesiące, aż się zbiorę w sobie i to przeczytam. Naprawdę nie wiem, czemu trwało to tak długo. Teraz bardzo tego żałuję.

Luonto jest naprawdę wyjątkowe. Autorka w niezwykły sposób przeplata rzeczywistość z fantastyką. Jest to jedna i spójna opowieść, dopracowany świat. Jednak pod całą tą miłosną otoczką, jest silne przesłanie proekologiczne. Różnica między naszym światem, zanieczyszczonym i skażonym przez człowieka, a idealnym Luonto aż kuła w oczy. To było prawdziwe do bólu. Na ogromną pochwałę zasługuje perfekcyjność i szczegółowość autorki. Nie zauważyłam błędów i dziur logicznych, które przy tak złożonej książce mogłyby się trafić. Do tego, od razu widać porządny research, jest jasne, że Melissa Darwood wie, o czym pisze. Wszystkie katastrofy, zasady działania elektrowni i wiele, wiele więcej.

Książka kilka razy mało co nie przyprawiła mnie o zawał serca. Tu się po prostu nie da nudzić. I to jest to, co lubię najbardziej. A kiedy myślisz, że wszystko jest ok, to nagle jest: bum!, i plot twist. Koniecznie też muszę zwrócić uwagę na bohaterów. Gratusa polubiłam od początku. Ale Chloris, to była postać, która przez kilka początkowych stron mnie irytowała. Ale wystarczyło kilka minut, żeby zrozumieć, że nie tylko ona jest tak szalenie przywiązana do zdobyczy technologicznych. Do tego jej obojętność, chamskość i opryskliwość w stosunku do innych. A potem dociera, że to świat nauczył ją okrutności. Że to tak naprawdę mała, niekochana i skrzywdzona głęboko dziewczyna. Po prostu piękne, dopracowane i niezwykle prawdziwe postacie.

Uprzedzam od razu, po zakończeniu miałam ochotę rzucić książkę o ścianę. Byłam zirytowana zakończeniem. A później sobie uświadomiłam, że to tak naprawdę najlepsze zakończenie dla tej historii. I choć jest to opowieść zamknięta, jest kilka opcji dopisania czegoś jeszcze. I choć nie wiem, czy autorka się o to pokusi, to wiem jedno. Czekam ma kolejną książkę Melissy Darwood!

Z czystym sumieniem mogę polecić Luonto zarówno starszym, jak i młodszym. I nie ważne czy jesteś dziewczyną czy chłopakiem, nie ważne czy szukasz romansu, fantastyki czy książki psychologicznej, tutaj znajdziesz coś dla siebie. Biorę pełną odpowiedzialność, wtedy kiedy książka z mojego polecenia ci się spodoba, i wtedy kiedy nie. Chociaż wątpię, żeby tak było.

Ocena: 5+/6
©Zatraceni w kartkach
W języku fińskim słowo Luonto oznacza naturę (...)
Matka Natura szczególnie upodobała sobie obszary Suomi.
W tamtych rejonach zamieszkał jej pierworodny, najukochańszy syn
Ukko Ukko, bóg urodzaju, pogody i burz.

Chloris jest nastolatką, która nie lubi swojego życia. Imprezy, alkohol i narkotyki zajęły cały jej czas. Na wakacje rodzice wysłali ją do ciotki, która mieszka w leśniczówce. Z daleka od znajomych, użala się nad sobą podczas spaceru po lesie, gdzie nagle poczuła wstrząsy i ziemia się pod nią otworzyła. Spadłaby w dół, gdyby nie ratunek Gratusa. Zabiera dziewczynę do Luonto, gdzie dowiaduje się ona o istnieniu Homanilów, poznaje uroki życia bez Wi-Fi, w zgodzie z naturą. Z biegiem czasu Chloris i Gratus zbliżają się do siebie, co jest sprzeczne z prawem Luonto. Na ziemię tymczasem spadają kolejne kataklizmy. Czy Chloris zaakceptuje prawdę o sobie? Czy uczucie łączące ją i Gratusa przetrwa? Przekonajcie się sami!

Przyznaję, że czegoś takiego się nie spodziewałam. Autorka stworzyła świetną i bardzo oryginalną historię, a ten zwrot akcji w samym środku wydarzeń był po prostu genialny! Luonto to nie jest zwykła młodzieżówka, to coś, czego na polskim rynku wydawniczym jeszcze nie było. Melissa Darwood oparła swoją powieść na bardzo ważnym i aktualnym problemie, który powoli zaczyna nas, ludzi, przerastać. Dodała do tego fantastyczne elementy i bam! Mamy świetną książkę. Na uwagę zasługuje też kreacja postaci — temperamentne, żywiołowe, młode osoby, mające problemy z własnym życiem. Wszystkie odnalazły spokój i rodzinę w Luonto. Ale czy są tam naprawdę szczęśliwi?

Luonto to powieść, po której nie będziecie mogli się pozbierać, gwarantuję, że podobnie jak ja, doświadczycie kaca książkowego. Autorka miała genialny pomysł na fabułę i wykorzystała go w 200%. W tej książce nie ma ani grama przewidywalności! Niespodzianki, jakie przygotowała autorka, wciskają czytelnika w fotel. Jesteście gotowi przeczytać jedną z najlepszych książek młodzieżowych, jaką miałam przyjemność przeczytać? Rewelacyjna fabuła, dynamiczna akcja i cudowni bohaterowie sprawią, że pokochacie Luonto. Polecam!!

Ocena: 6/6
©My Fairy Book World
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć