Chemik
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.68 / 5.00
liczba ocen: 29738
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
25.42 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł
29.90 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
25.02 zł
25.40 zł
25.41 zł
26.61 zł
27.00 zł
29.90 zł
Opis:

Być może ma na imię Alex. Tożsamość i imiona zmienia jak rękawiczki – pracuje dla amerykańskiej agencji rządowej, która jest tak tajna, że nawet nie ma nazwy. Alex zajmowała się „nowoczesnymi metodami tortur”. Jej zadaniem było przygotowanie substancji pomagających śledczym wydobywać zeznania od podejrzanych. Teraz sama stała się zwierzyną łowną, wokół której zaciska się pętla strachu...

Po zamachu na życie Alex, w którym ginie jej przyjaciel i zarazem współpracownik, kobieta zaczyna się ukrywać. Po kilku latach zgłasza się do niej kolega z departamentu, powierzając jej kolejne zadanie. Czy to zasadzka, czy też rzeczywiście od wyjątkowych umiejętności Alex zależy życie wielu ludzi? Postanawia zaryzykować i zgodnie z otrzymanymi wytycznymi porywa mężczyznę, który działając na zlecenie mafii narkotykowej, zamierza wywołać epidemię. Najbardziej wymyślne tortury nie pomagają jednak zmusić rzekomego przestępcy do zeznań – zupełnie jakby był niewinny…. Alex zaczyna dostrzegać kolejne nieścisłości w przedstawionej historii. Instynkt podpowiada jej, że prawda może być zupełnie inna. Czy przeczucie jej nie myli?

Chemik od Stephenie Meyer możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
CYTATY:
Nieuczciwi ludzie nie wierzą w istnienie uczciwych.
Recenzje blogerów
Jestem fanką Zmierzchu i nie wstydzę się tego. Stephenie Meyer jest autorką, dzięki której czytam książki inne niż obyczajowe. Nie spodziewałam się, że kiedyś jeszcze zasiądzie do pisania i stworzy coś całkiem nowego, niezwiązanego z uniwersum sagi Zmierzch. Początkowo nie miałam zamiaru czytać Chemika, choć nie zaprzeczę - zaintrygował mnie. Byłam ciekawa, czy utrzymuje poziom Intruza, który jest niesamowicie dobrą historią, lekko - według mnie - niedocenianą. Bardzo szybko zmieniłam zdanie i nie czytając żadnych recenzji zdobyłam Chemika. Jest to książka dosyć spora, jeśli chodzi o objętość, jednak przeczytałam ją w jeden dzień. Dzisiaj rano usiadłam i niedawno skończyłam. Ot tak.

Powiedzmy, że ma na imię Alex. Od kilku lat zmuszona jest uciekać i żyć w ukryciu. Nie może używać swoich prawdziwych danych, nie może nikomu zaufać ani zostać w jednym miejscu na dłużej. Wszystko co robi sprowadza się do jednego celu: przeżyć. Jej przeszłość ciągnie się za nią, nic nie wskazuje na to, że tajna agencja rządowa, dla której kiedyś pracowała, odpuści. Alex ma wiedzę o tak tajnych projektach, że wystawienie ich na światło dzienne mogłoby nieźle wstrząsnąć wysoko postawionymi urzędnikami. Z tym, że ona nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego, a mimo to jest ścigana, a oprawcy mają jedno zadanie: zabić.

Nie zrobiła nic, by wystawić list gończy na swoją głowę, jest niezastąpiona. Potrafi wydobyć z każdego człowieka informację nie zostawiając na jego ciele żadnych śladów. Umie sprawiać ból. Teraz jednak jest jak zastraszone zwierzę. Majl od byłego kolegi z departamentu zwala ją z nóg. Znaleźli ją. A jednak Carston oferuje jej bezpieczeństwo. Potrzebują jej pomocy. Broń biologiczna zagraża Ameryce oraz całemu światu, a Alex może to zmienić. Musi tylko zaufać ludziom, którzy przez lata chcieli jej śmierci i uwierzyć, że to nie jest pułapka. Cel: Daniel Beach, niepozorny nauczyciel historii.

Czasem to, co uważasz w sobie za nieatrakcyjne, może uratować ci życie.

Alex jest bohaterką bardzo specyficzną. Nie potrafię nawet stwierdzić, czy da się ją lubić. Unikanie wszelkiego ryzyka tak bardzo weszło jej w nawyk, że każdy dzień życia wygląda u niej tak samo. Dobrze poznajemy ostrożność, która jej towarzyszy, zanim pojawi się propozycja z rządu. Niektórym może się to wydać nudne - dokładne opisy pułapek, które codziennie montuje w swoim domu; wszystkie te środki, które stosuje w chemicznych mieszankach oraz krążenie po mieście w celu zgubienia - nieistniejącego zazwyczaj - pościgu. Jako główna bohaterka może wydawać się nieco nudna, jednak zasłużyła na szacunek. Ja nie byłabym w stanie uciekać. Pewnie stanęłabym na środku ulicy i prosiła o szybką śmierć.

Pozostali główni bohaterowie - Daniel i Kevin - są tak różni, jak tylko to możliwe. Daniel jest takim mężczyzną, których ja zwyczajnie nie trawię. Za miękki, za niewinny. Jego położenie jest dosyć nieprzyjemne, jednak popełniane przez niego błędy bardzo mnie irytowały. Co innego Kevin. Mam ochotę kupić sobie koszulkę z wielkim nadrukiem #teamKevin. Czy możemy zapomnieć, że ktoś taki jak Daniel w ogóle istnieje? Nie mam pojęcia dlaczego Stephenie Meyer w ogóle stworzyła taką postać. Chyba wzięła sobie do serca krytykę dotyczącą Edwarda i Jacoba, którzy byli zbyt idealni, by istnieć. Pomińmy ich wampirowatość i wilkołaczość. Bum. Edward Cullen minus odwaga, minus ostrożność, minus przezorność i mamy ciapowatego Daniela.

Nieuczciwi ludzie nie wierzą w istnienie uczciwych.

Autorka nie tylko krytykę dotyczącą bohaterów wzięła do siebie. Nie da się ukryć, że Chemik obok thrillera to wyłącznie leżał w magazynie. Ta książka to w przeważającej części romans, jednak nie uświadczycie tutaj nawet pół trójkąta miłosnego. Meyer nie byłaby jednak sobą, gdyby darowała sobie miłość od pierwszego wejrzenia, zdolną przezwyciężyć wszelkie niebezpieczeństwo, bla bla. Troszkę mnie to irytowało, gdyż fanką romantycznych gestów też nie jestem, a spodziewałam się tutaj więcej akcji, rozlewu krwi, szpiegowskich posunięć. Owszem - pojawia się tutaj krew, zabójstwa. Wszystko to jednak zostało zepchnięte na dalszy plan, a historia sama w sobie dość przewidywalna. Sporo się zwyczajnie domyśliłam, nie ma tutaj zbyt dużo niespodzianek. Być może jest to wynikiem godzin spędzonych na czytaniu książek Mroza, Sandersona i Conan Doyle'a. Teraz już wiem czego szukać i gdzie patrzeć, żeby rozwiązać jakąś sprawę.

Mimo tych minusów Chemika czyta się naprawdę dobrze. Czuć tutaj rękę Stephenie Meyer, która zdecydowanie pisać potrafi. Ciężko jej jednak zejść ze swojej wydeptanej ścieżki i stworzyć coś naprawdę skomplikowanego. Trudno pozbyć się swoich przyzwyczajeń - co Alex wychodzi zastanawiająco łatwo - więc nie można winić autorki za te zjazdy w tamtą stronę. Mam jednak jej trochę za złe to, że w ogóle wzięła się za ten gatunek obiecując coś pasjonującego i pełnego akcji, a dając czytelnikom jedynie kolejny romans z wątkami kryminalnymi. Unikała ona opisywania szczegółowo kluczowych momentów i skupialiśmy się jedynie na Alex i jej wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia, miłości nieśmiertelnej niczym Edward Cullen... Eh.

Każdego dało się złamać. Istota ludzka mogła oprzeć się bólowi tylko do czasu.

Ciężko jest mi myśleć o Chemiku. Dostrzegam te wszystkie braki, niedopatrzenia. Podobało mi się jednak. Jedynym błędem autorki jak i wydawców jest promowanie tej książki jako thrillera, książki grozy. Wystarczyłoby powiedzieć wszystkim, że mamy tutaj romans z wątkami kryminalnymi. Tyle. Chemik jest odrobinę rozczarowującą lekturą, acz dobrą. Z pewnością nie zachwyci fanów mocniejszych gatunków oraz tych, którzy oczekują zbyt wiele. Jeśli czytaliście Zmierzch czy Intruza z pewnością wiecie, na co stać Stephenie Meyer. O ile J.K. Rowling doskonale sprawdziła się w gatunku innym niż młodzieżówki i pozycje dla dzieci, tak Meyer powinna zostać na sprawdzonym gruncie. Co - jak już podkreślałam - nie zmienia faktu, że mi się podobało. To najważniejsze.

Ocenka: 3/6

©Papierowe Miasta
Zabawne, że można stać się światową sensacją i sprzedać miliony egzemplarzy swych powieści, a jednocześnie - w oczach lwiej części odbiorców - uchodzić za grafomana i twórcę co najmniej żałosnej historii.
Taką ambiwalencję wśród czytelników wzbudza od lat Stephenie Meyer, autorka bestsellerowej sagi "Zmierzch" i genialnego (acz wciąż niedocenianego) "Intruza". Autorka, która powoli wychodzi ze swojej pisarskiej strefy komfortu i właśnie przedstawia światu nową powieść, tym razem szpiegowską.
Pytanie tylko - z jakim skutkiem?

Lateksowe rękawiczki, strzykawka ze sterylną igłą i zmieniający się jak w kalejdoskopie wygląd - oto cała ona. Do niedawna zabójcza broń w rękach rządu, dziś umykająca przed śmiercią zwierzyna. Alex, Juliana, Jessie - nie wie, kim będzie jutro; wie za to, że nie pozwoli na zgładzenie tysięcy niewinnych osób. Kiedy więc świat staje w obliczu biologicznej zagłady, a śmiercionośny wirus przestaje być tylko legendą, Alex (bo powiedzmy, że właśnie tak się nazywa) decyduje się na być może ostatnią w swej karierze misję. Sprawy zaczynają się jednak komplikować - wytypowany na podejrzanego mężczyzna zdaje się być całkiem niewinny, a ktoś (ewidentnie!) chce ją zlikwidować.
Rozpoczyna się gra i bardzo szybko przestaje być wiadomo, kto rzeczywiście jest w niej ofiarą i o co tak naprawdę się toczy.

Nigdy nie należałam do grona osób wylewających na "Zmierzch" wiadro pomyj. Nie twierdzę, że jest to literatura wysokich lotów, która usatysfakcjonuje zaczytującego się w Dostojewskim dżentelmena, ale sama miałam kiedyś 12 lat i z autopsji wiem, że to świetna lektura dla nastoletnich istot płci żeńskiej; która nie dość, że wywoła rumieńce na twarzy, to jeszcze zasieje w sercu takiego dziewczęcia zalążek czytelniczej pasji. Śmiało mogę powiedzieć, że tak, lubiłam "Zmierzch" i wciąż przepadam za "Intruzem", i absolutnie nie jestem uprzedzona do pani Meyer - i dlatego też nie mogłam się doczekać jej najnowszej powieści.
Chemik to coś pozornie innego niż poprzednie książki Stephenie - w założeniu mamy znaleźć w nim przemyślaną intrygę, sensację i fabułę, która powinna trzymać nasze nerwy w postronkach; akcję, gnającą na łeb, na szyję i emocje równe tym, które towarzyszą wiernym kibicom przy każdym golu naszej piłkarskiej Reprezentacji. Czy rzeczywiście to znajdujemy...? Może niekoniecznie w takim natężeniu, jakiego można oczekiwać po thrillerze szpiegowskim, ale hej, bądźmy wyrozumiali, w końcu - jakby nie było - autorka dopiero eksperymentuje z gatunkiem. Fabuła nie należy do najoryginalniejszych, bo tajnego agenta, którego nagle trzeba uciszyć/wyrzucić z siodła, bez większego trudu znajdziemy w co drugim filmie sensacyjnym czy w niemal każdej książce tego typu, ale Meyer całkiem nieźle kreśli i rozwija całą historię. Tworzy prześwietne relacje między bohaterami, a docinki, którymi ci się przerzucają, aż proszą się o głośny wybuch śmiechu. Co istotne, próbuje zerwać z marysuizmem, za który tak mocno oberwała od krytyków "Zmierzchu". Powoli stara się odejść od wyidealizowanych, czystych niczym łza postaci i dla każdej z nich, z precyzją godną szwajcarskiego zegarmistrza, odmierza pewną ilość wad. I chociaż oczywiście niektóre z nich wciąż są za doskonałe, za niewinne czy niemożliwie bezinteresowne (w czym prym wiedzie zwłaszcza jeden z mężczyzn), to swoją perfekcją nie rażą i nie oślepiają tak bardzo jak chociażby Edward C.
Czego mi brakowało? Zdecydowanie jakichkolwiek (bo już nawet nie oczekuję zdumiewających i wywołujących pełnych zdumienia okrzyków) plot twistów. Opowieść toczy się nie tak dynamicznie, jakby mogła i nie tak jak powinna. Meyer zdecydowanie zbyt długo dochodzi do meritum i przesadnie przejmuje się jak największą objętością książki, czego efektem są przydługawe (i przynudnawe) opisy codziennych czynności czy elementów wystroju. Mam też przedziwne wrażenie, że nieco poniosła ją fantazja przy tworzeniu psich bohaterów. Nie kwestionuję inteligencji tych zwierząt (ba! wręcz przeciwnie, uważam, że są szalenie mądre), ale pani S. wykreowała wręcz armię cyborgów; załogę szczekających Einsteinów z własną hierarchią i tajnymi kodami. Meyer nadto lubi też trójkąty - zdaje się, że trio "ona, on i drugi on" to jej przepis na sukces. I choć zgadzam się, że to schemat do cna przemielony w literaturze, to autorka "Zmierzchu" wychodzi z niego w miarę obronną ręką - ów trójkąt nie jest ani romantyczny, ani zbytnio irytujący. Zatem wybaczamy.

Chemik nie jest złą powieścią. Bohaterowie nie są niewyobrażalnie oderwani od rzeczywistości, a ich losy opisane są całkiem zgrabnym i przyjemnym językiem (pomijając oczywiście wyżej wspomniane kilometrowe i nic nie wnoszące do fabuły opisy. Co prawda nie jestem do końca przekonana, czy będzie on w stanie zachwycić starych wyjadaczy gatunku, już w kołysce sięgających po Folletta (pewnie nie), ale dla całej reszty czytelników, dopiero raczkujących w kryminalnym i pełnym agentów świecie, może być ciekawym przerywnikiem między romansem, a inną obyczajówką.
Czy zatem polecam? Tym drugim - jak najbardziej, tym pierwszym zaś... Tylko na własne ryzyko.

Ocena: 4/6
©Półka na książki
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Nie podobała mi się. Może dlatego, że nastawiłam się na dobry thriller, a tu rozwinęło się romansidło.

Inne proponowane
Warto zerknąć