ebook Czarny manuskrypt
3.66 / 5.00 (liczba ocen: 695)

Czarny manuskrypt
ebook: epub (ipad), mobi (kindle), pdf

najlepsza cena! w ostatnich prawie 2 miesiącach
E-book - najniższa cena: 11.90
Audiobook - najniższa cena: 8.90
-67% 11.90 zł
37.00 zł
37.00 zł Lub 33.30 zł
37.91 zł Lub 34.12 zł
18.50 zł
31.45 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane
Intrygująca książka z pogranicza powieści noir i kryminału historycznego.

Mroczny kryminał rozgrywający się w fascynujących latach 30 na niemieckim Pomorzu. Miastem Marienwerder (Kwidzyn) wstrząsają krwawe morderstwa, których ofiarą padają księża z parafii sąsiadującej z katedrą i zamkiem krzyżackim. Tropy wiodą także do zamku w Marienburgu (Malborku). Autor kreuje niezwykły świat, zaludniony przez fałszywych chrześcijan, piękne kobiety z przeszłości, samobójców, fanatycznych nacjonalistów i członków tajemnego bractwa, rojącego o odbudowie wielkiej Rzeszy. Akcja schodzi – dosłownie i w przenośni – do podziemi, ukrytych korytarzy i krypt krzyżackich zamczysk, w których zatrzymał się czas.

Prowadzący dochodzenie radca kryminalny Christian Abell, zmierzyć się musi nie tylko z wyrachowanym mordercą, ale także z własną przeszłością, wiążącą go z rodzinnym miastem. Pełne napięcia śledztwo się komplikuje. Nic nie jest oczywiste, kolejne hipotezy prowadzą donikąd. Nobliwe miasteczko okazuje się swoistym kretowiskiem, skrzętnie skrywającym ponure tajemnice. Celem mordercy wkrótce staje się sam Abell.

Stawka jest jednak o wiele większa, niż życie policjanta. Rozwiązanie zagadki wymaga rozwikłania tajemnic z dalekiej przeszłości, która wciąż wpływa na los współczesnych…

Czarny manuskrypt od Krzysztof Bochus możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Wielkie idee, aby zatriumfować, muszą porwać za sobą maluczkich.
Im dłużej patrzysz i głębiej zaglądasz, tym więcej widzisz.
Czarny manuskrypt to perełka wśród kryminałów w stylu retro. Nie dość, że sięga do historii lat trzydziestych ubiegłego wieku to jeszcze pokazuje, przy okazji fascynującej historii tajemniczych zbrodni, sytuację społeczną i polityczną terenów Prus Wschodnich z perspektywy naszych zachodnich sąsiadów. Perspektywa o tyle cenna, że poruszane w niej kwestie narodowości tych ziem, nie wydają się bynajmniej oczywiste. Wiele wątków. Wiele racji. Złożoność problemu i trudna, wspólna historia. Jest zatem i przyjemnie i pouczająco.

Krzysztof Bochus nie zamyka pomysłu na ciekawą opowieść w scenerii lat poprzedzających największą z wojen naszego globu. W poszukiwaniu rozwiązania zagadki tajemniczych morderstw księży, przeniesie nas w zapierający dech w czytelniczych piersiach, czas budowania potęgi zakonu krzyżackiego. Bochus nie oszczędzi nam mrocznych sekretów ani historycznych niuansów. Przejdziemy wraz z jego bohaterami przez ukryte tunele wprost do tajemniczych komnat. Od świętych za życia do demaskowanych po śmierci. Od opętanych utopijnymi wizjami do stąpających twardo po ziemi postaci, które jeszcze na długo po lekturze, pomieszkiwać będą w naszej wyobraźni.

Kobiecych figur w powieści nie znajdziecie zbyt wielu. Te zaś, które dostąpiły zaszczytu pojawienia się w Czarnym manuskrypcie są albo świetnymi gospodyniami albo paniami niezwykle lekkich obyczajów. Istnieją też jako niewierne żony lub obiekty niespełnionych w młodości miłosnych uniesień. Świat powieściowy Bochusa jest rzetelny historycznie, wiarygodny w kreowaniu portretów psychologicznych, intrygujący w procesie dochodzenia do sprawców zbrodni i jednorodnie męski. Powieść jest jednak na tyle dobra, że ostatni z wymienionych elementów, wytrawny Czytelnik, a nawet Czytelniczka (!), jest w stanie zaakceptować.

Przemycająca wraz z opowieścią kryminalną również wiedzę historyczną, nietuzinkowa, szalenie zajmująca lektura. Pochłaniana podczas wakacji, pod malborskim zamkiem, może być przysłowiowym gwoździem tegorocznego urlopu.

Ocena: 5+/6

©Wiedziennik
Świetna wiadomość dla miłośników twórczości Krzysztofa Bochusa – i nie tylko. Dzięki wydawnictwu Skarpa Warszawska pojawiło się wznowienie pierwszej książki ukazującej losy Christiana Abella. Czarny manuskrypt to zarazem debiut Pana Krzysztofa, dzięki któremu nazwisko Autora na stałe wpisane zostało do annałów polskiego kryminału. Krzysztof Bochus stworzył swój własny, rozpoznawalny styl, zyskując sobie uznanie wśród wielu czytelników, ceniących oryginalny styl tego twórcy. Jego wyróżnikiem są nie tylko intrygujące fabuły, ale także: dbałość o język, charakterystyczny klimat i niepowtarzalna aura jego powieści. Wszystko to sprawia, że tak chętnie sięgamy po książki tego pisarza.

Dlatego dobrze się składa, że czytelnicy mają możliwość powrócić do korzeni twórczości Autora. Od Czarnego manuskryptu wszystko się bowiem rozpoczęło… A nie sposób przejść obojętnie wobec historii, którą poznajemy na kartach tego kryminału. Książka fascynuje nie tylko intrygującą fabułą, lecz także – co u Pana Krzysztofa charakterystyczne – umiejętnym połączeniem fikcji literackiej z prawdziwą historią, dziejącą się w drugim planie powieści. W Czarnym manuskrypcie autor zaprasza nas na niemieckie Pomorze lat trzydziestych XX wieku. A dokładnie do Marienwerder (Kwidzyn). To tutaj dochodzi do dwóch brutalnych morderstw dokonywanych na księżach tutejszej parafii.

Akcja powieści wiedzie nas do podziemi i krzyżackich krypt. Trafiamy również do Marienburga (Malbork). Śledztwo podejmuje Christian Abell, radca kryminalny, który nie tylko zmierzyć musi się z nieuchwytnym mordercą, lecz także z własną przeszłością. Mężczyzna po rozstaniu z żoną, zesłany zostaje przez kierownictwo Kripo z Wolnego Miasta Gdańska na pruską prowincję, do Marienwerder właśnie. To jego rodzinne miasto, do którego powraca teraz w nowej roli: niechętnie i obarczony emocjonalnym bagażem przeszłości. W prowadzonym dochodzeniu radcy pomaga wachmistrz Kukulka. Nic w tym śledztwie nie jest oczywiste. Autor mnoży fałszywe tropy. Na celowniku mordercy znajdzie się wkrótce sam Abell… Czy uda mu się rozwikłać tę zagadkę i wyjść cało z niebezpieczeństwa?

W trakcie śledztwa wyjdą na jaw sekrety, które duchowni starali się ukryć przed oczami postronnych. Księża swoim życiem w sposób jaskrawy łamali przykazania, które sami głosili z kościelnej ambony. Żądza, grzeszne namiętności, gwałcenie moralnych norm były na porządku dziennym. Abell odkrywa przy okazji śledztwa mroczne i niezmienne strony natury ludzkiej. I zyskuje potwierdzenie, że człowiek, niezależnie od epoki i kostiumu historycznego, nadal ulega tym samym żądzom: władzy, pieniędzy i seksu. W dochodzeniu jest więcej pytań niż odpowiedzi. Czy dokonane zbrodnie są zemstą mordercy na księżach łamiących przykazania ewangelii i prowadzących podwójne życie: grzeszne i zepsute do szpiku kości? A może morderstwa te są zbrodnicza emanacją innych, skrytych motywacji? Żeby poznać odpowiedź musicie sami sięgnąć po tę książkę. Krzysztof Bochus prowadzi nas pewną ręką poprzez fascynującą fabułę, tworząc tym samym genialny kryminał z gatunku noir. Kryminał czarny jak smoła, stanowiący kwintesencję wszystkiego tego, co w tym gatunku najlepsze.

Co ważne, sięgając po Czarny manuskrypt aplikujemy sobie nie tylko intrygującą fabułę, lecz poznajemy także prawdziwą historię lat trzydziestych ubiegłego stulecia. Autor przedstawił ją z pieczołowitą dokładnością i dbałością o każdy detal. Dzięki temu możemy oderwać się od rzeczywistości i chłonąć klimat czasów, które okazały się przełomowe dla późniejszych losów Europy i świata. Christian Abell to bohater charyzmatyczny, który szybko zyskuje naszą sympatię. I choć nie jest on rycerzem bez skazy, to jego błyskotliwość, inteligencja oraz upór w dochodzeniu do prawdy sprawiają, że z sympatią i zapartym tchem kibicujemy jego poczynaniom. Jeśli jeszcze nie czytaliście Czarnego manuskryptu to zdecydowanie polecam Wam- sięgnięcie po ten rasowy i bardzo rzetelny kryminał. Naprawdę warto!

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Christian Abell jest radcą kryminalnym, który z Gdańska trafia tymczasowo do Kwidzyna, miasta rodzinnego, które opuścił wiele lat temu. Policjant musi rozwikłać zagadkę dwóch morderstw księży z lokalnej parafii. Zwierzchnicy oczekują szybkich efektów, aby uspokoić miejscową opinię publiczną, a jak na złość nic w tej sprawie nie jest proste i oczywiste. Tak rozpoczyna się powieść kryminalna Krzysztofa Bochusa Czarny manuskrypt.

Pomorze na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku było terenem pogranicznym, ze wszystkimi tego faktu skutkami obyczajowymi i politycznymi. Lata trzydzieste to również ekspansja działalności narodowo-socjalistycznej partii Hitlera, która już niedługo przejmie władzę. Wśród lokalnej społeczności Kwidzyna są zarówno przeciwnicy narodowych socjalistów, jak i coraz silniejsi i głośniejsi zwolennicy. Morderstwa księży, dokonane w wyjątkowo okrutny sposób, z pewnymi konotacjami sugerującymi tło obyczajowe, wpisują się w ów czas. A jak się szybko okazuje, małe spokojne miasteczko ma swoje paskudne tajemnice.

Christian Abell, zanim znajdzie mordercę, musi zweryfikować wiele tropów prowadzących na manowce lub w niewielkim stopniu wiążących się z morderstwami. Okazuje się, że tytułowy czarny manuskrypt jest kluczem do rozwiązania zagadki, a morderstwa były sposobem na zatajenie faktów z bardzo dawnej historii Zakonu Krzyżackiego. Dlaczego ktoś chciał to zrobić? Dziś już wiemy, że kluczem do panowania nad teraźniejszością jest często umiejętność manipulowania przeszłością. Abell musiał się o tym przekonać, ryzykując własne życie, bowiem naraził się ludziom, którzy strzegli dawnych tajemnic.

Ponieważ jest to powieść kryminalna, nie można zdradzić jej zakończenia. Lecz warto wspomnieć, że jest zaskakujące. Bardzo lubię książki, w których miejsce zdarzeń jest realne i powiązane z akcją w konkretnym czasie, a nie tylko sztuczną, wręcz papierową dekoracją. Dzięki temu wrażenie realności wydarzeń jest większe. Krzysztof Bochus potrafi zainteresować czytelnika, nie tylko pasjonującą historią kryminalną, ale także realiami, w których opowieść się toczy. Na uwagę zasługuje ciekawie prowadzona narracja, nienachalna charakterystyka ważniejszych postaci, a także doskonale wplecione w akcję opisy miejsc.

Ocena: 4/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Czarny manuskrypt to pierwszy kryminał retro, po jaki sięgnęłam. Było to również moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Czy udane?

Christian Abell to radca kryminalny, który w wyniku rozstania z żoną przenosi się z Wolnego Miasta Gdańsk do Kwidzyna. Wydawać by się mogło, że w tym spokojnym miasteczku nie będzie żadnych problemów z prawem. Szybko okazuje się jednak, że nic bardziej mylnego. Ktoś brutalnie morduje księży z tamtejszego kościoła. Zbrodnie są bardzo teatralne, co daje Abellowi do myślenia. Śledztwo toczy się powoli, ale akcja powieści jest wartka. Pojawia się tyle wątków do wyjaśnienia, że policjanci dwoją się i troją, by znaleźć właściwy trop. Dzięki temu można się skoncentrować zarówno na poszlakach, jak i na realiach opisywanej epoki.

Akcja powieści toczy się w latach trzydziestych XX wieku. Autor świetnie oddał klimat tamtego czasu i sposób wysławiania się mieszkańców Kwidzyna. Dialogi z epoki i opisy miejsc, w których rozgrywają się poszczególne sceny, sprawiły, że poczułam się, jakbym była w tamtym miejscu i czasie. Wraz z policjantami z zaangażowaniem rozwiązywałam zagadkę śmierci księży. Widać ogromną pracę autora, który świetnie przygotował się do opisania zarówno Kwidzyna z tamtych lat, jak i zamku w Malborku, do którego zawiodą śledczych podjęte tropy. Oprócz Zakonu Krzyżackiego pojawi się również bardzo interesujący wątek dotyczący Św. Doroty z Mątowów, o której wcześniej nie słyszałam.

Postać Abella stworzona została z dbałością o szczegóły. Jest to człowiek inteligentny, bystry i dociekliwy policjant. Drąży kolejne tropy, jak kropla skałę i zawsze trzyma się własnych wniosków, nawet jeśli nie są one tożsame ze zdaniem jego przełożonego.

Typowej warstwy obyczajowej, dotyczącej prywatnego życia bohaterów, tutaj nie ma. Równie rozbudowana, co ta kryminalna, jest za to warstwa społeczna.

Jedynym minusem było dla mnie umiejscowienie przypisów. Wolałabym, by można było zerknąć na nie od razu, na dół danej strony, zamiast szukać odnośnika na końcu książki.

Polecam tę powieść czytelnikom, którzy lubią niespieszne rozwiązywanie zagadki kryminalnej, a także tym, dla których tło powieści jest również ważne, co zbrodnia.

Ocena: 5/6
©Bibliotecznie
Od jakiegoś czasu już zbierałam się do przeczytania trylogii Krzysztofa Bochusa z radcą Abellem.

Intrygowały mnie opisy i recenzje zwracające uwagę na mroczną i duszną atmosferę, odniesienie zagadki do zdarzeń z przeszłości i tajemniczych lochów, krypt i dzieł sztuki.

I wszystko to w Czarnym manuskrypcie znalazłam. Krwisty kryminał obudowany aurą tajemnicy wprost z XIV i XV wieku. Brutalna zbrodnia w latach trzydziestych, której źródłem są nawet nie tyle wydarzenia, co historie z głębokiego średniowiecza i ich ewentualny odbiór współcześnie.

Ceglane mury zamków w Malborku i Kwidzyniu, pnące się strzeliście w górę, budzą podziw i szacunek dla średniowiecznych budowniczych. Ponure lochy i podziemne korytarze i biblioteki pod katedrą w Kwidzyniu powodują dreszcze na plecach. A do tego zakurzone księgi, tajne skrytki, nieczytelne manuskrypty.

Mistrzowie krzyżaccy, nawiedzone mistyczki, proboszcz z ambicjami odbudowy wielkości Zakonu, i jego podwładni z ich własnymi, przyziemnymi tajemnicami.

I bezsensowne rojenia i złudzenia, napędzające do niejednej zbrodni zdawałoby się rozsądnych i przyzwoitych ludzi.

Czarny manuskrypt to taki kryminalny Pan Samochodzik dla dorosłych. Dwa krwawe zabójstwa okraszone są osobą sprytnego i znakomicie sobie radzącego we wszelkich okolicznościach radcy Abella, wspieranego przez radcę Vranitzkiego i wachmistrza Kukulkę. Pojawia się również piękna, kusząca kobieta. No i tajemnice, dzieła sztuki, zabytki i Krzyżacy.

Świetne!

Ocena: 5/6
©CzytAśka
Ostatnio mam szczęście do pięknych okładek. Tak, lubię oglądać i podziwiać nie tylko treść, ale również doceniam oprawę. Czy i przypadku Czarnego manuskryptu Krzysztofa Bochusa zawartość dorównuje urodzie zewnętrznej? O tym poniżej.

Mroczne, niemieckie Pomorze w latach trzydziestych, a dokładnie Marienwerder, czyli obecny Kwidzyn – to miejsce, gdzie rozgrywa się akcja książki Czarny manuskrypt Krzysztofa Bochusa. Radca kryminalny Christian Abell zostaje zesłany na tzw. prowincję w ramach kary. Już na sam początek trafia na brutalne morderstwo księdza w kwidzyńskim kościele. Kto zamordował mężczyznę w tak okrutny sposób? I co oznacza pozostawiona wiadomość?

[...]

W Czarnym manuskrypcie spodziewałam się więcej Krzyżaków, ale nie jestem rozczarowana. Dostałam bowiem intrygujący kryminał osadzony w czasach, których nie pamiętam za bardzo z lekcji historii. Ze świetnie wykreowanym tłem społecznym, niebanalnymi i często szorstkimi postaciami oraz mroczną atmosferą. Krzysztof Bochus pisze barwnie i w rytmie, który nadaje tempo fabule. Jestem ciekawa, czy będą kolejne części przygód o Christianie?

Cała recenzja na blogu: Czarny manuskrypt

Ocena: 6/6
©Rudym Spojrzeniem
Przeczytałam kiedyś powieść Marka Krajewskiego, a raczej wymęczyłam i stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie. Sięgnęłam po Jedyne wyjście i było fajnie z drobnymi ale. Teraz równolegle zaczytywałam się w Pogromcy grzeszników i Czarnym manuskrypcie. Uwielbiam kryminały i coraz bardziej podobają mi się właśnie te w klimacie retro, ale jeśli miałabym wybierać, to szala zwycięstwa zdecydowanie przechyla się w stronę debiutu Krzysztofa Bochusa.

Kwidzynem wstrząsa makabryczna zbrodnia. W jednym z kościołów w bestialski sposób zostaje zamordowany ksiądz. Do sprawy zostaje przydzielony Christian Abell, radca kryminalny sprowadzony z pomorza. Z jego wstępnego śledztwa wynika, że duchowny nie był tak bogobojnym człowiekiem, za jakiego był uważany. Tymczasem morderca zabija kolejną osobę związaną z kościołem. Przed Christianem stoi niełatwe zadanie. Ślady zaprowadzą go w daleką przeszłość przez mroczne podziemia zamku malborskiego, żywoty świętych i kręte ulice Kwidzyna. Co lub kto będzie czekał na niego na końcu drogi?

-Ludzkie myśli nie lubią wielkich przestrzeni, łatwo mogą się wtedy zagubić, wyrywają się na wolność i giną gdzieś hen, w przestworzach. Sam się o tym przekonałem. Najlepiej pracuje mi się w najmniejszej chyba celi malborskiego zamku. Ma dwa metry na dwa i malutkie okienko, dlatego moje myśli zawsze wracają do mojej głowy.

Zauważyłam, że w większości kryminałów, których akcja dzieje się w latach międzywojennych czy też powojennych jest jeden, ewentualnie dwóch policjantów dla których logiczne myślenie i dociekanie prawdy nie jest tylko zbędnym wysiłkiem umysłowym ale prawdziwym wyzwaniem. Dla reszty, pierwszy lepszy wybrany oprych zamyka sprawę. Na szczęście Christian Abell taki nie jest. Zdeterminowany i uparty zbada każdy możliwy trop. To inteligentny, wytrwały i ambitny bohater, którego mogłabym określić tylko jednym słowem - intrygujący. Przybył do rodzinnego Kwidzyna z niejasnych dla nikogo powodów. Co takiego wydarzyło się w Gdańsku? Jaką mroczną tajemnicę kryje Christian?
Po powrocie okazuje się, że miasto już nie jest takie samo. Ugrupowanie NSDAP coraz śmielej działa w Kwidzynie, a wśród ludności panuje niepewność i bardzo napięta atmosfera. W powietrzu unosi się już widmo przyszłych zmian. Jego przełożonym nie podoba się ambitne dążenie Christiana do odkrycia prawdy. Dla niektórych ta prawda okazuje się bardzo niewygodna, ponieważ działania radcy kryminalnego uderzają również w wyższe partie władzy.

W jednej sekundzie, najczęściej bez żadnego ostrzeżenia, los funduje nam sytuację à rebours. Stąpasz po twardym gruncie, aby za chwilę wylądować na cienkim lodzie. poruszasz się wśród swojskich znaków i sprzętów, aby za chwilę znaleźć się w śmiertelnej pułapce, w której zwykłe drzwi stają się gilotyną odcinającą znany ci świat i życie. Czasami taką zmianę poprzedzają nie zdarzenia, lecz słowa, niczym posłańcy złych wiadomości. Wydaje ci się, że życie układa się, jak należy, że nic się nigdy nie zmieni, a potem jedno słowo zmienia wszystko.

Czarny manuskrypt to przede wszystkim kryminał, ale nie brakuje w nim elementów historycznych. Jako architekt jestem zachwycona podejściem autora do opisów budowli, zamku krzyżackiego (nie raz przedstawiano na zajęciach zamek w Malborku jako przykład jednej z największych średniowiecznych fortec na świecie), który w powieści jest miejscem szczególnym, dziełami sztuki, o których opowiadają bohaterowie, a przede wszystkim klimatem, który świetnie oddaje lata trzydzieste XX wieku. Dodatkowo historia nie przyćmiewa samej zagadki i nie jest zapychaczem, który spowalnia akcję. Całość jest spójna, a powieść czyta się bardzo płynnie i przyjemnie. Zaskakują nagłe zwroty akcji, przerażają odrobinę makabryczne zbrodnie. Jeśli ktoś nie czyta przypisów w książkach napiszę jedno, warto, bo dowiecie się wielu różnych ciekawostek o historycznych postaciach, które pojawiają się w powieści czy o topografii miasta, a wtedy czeka nas już tylko wycieczka do Kwidzyna śladami naszego radcy kryminalnego. Wyraźnie widać, jak wiele pracy zostało włożone w napisanie tej książki. Zakończenie jest odrobinę przewidywalne ale w żaden sposób nie odbiera przyjemności czytania.

Czarny manuskrypt polecam każdemu miłośnikowi powieści retro. Ciekawa zagadka, świetnie oddane tło powieści, klimat i zagadkowy bohater. Prawdziwy majstersztyk od którego naprawdę nie mogłam się oderwać.

Ocena: 5/6
©Projekt: Książka
Wąskie uliczki bladym świtem, mgła pełzająca przy bruku, tajemniczy mężczyzna w czarnym płaszczu z postawionym kołnierzem i fedorze, w kieszeni ciężki rewolwer ... Co prawda to nie scena z Czarnego manuskryptu Krzysztofa Bochusa, ale ten mroczny kryminał został mi bardzo pięknie podany. A takie smaczki jak safanduła, proweniencja, erystyka, szwabacha, inkunabuły, safian dodały niezbędnej pikanterii. To była naprawdę smakowita uczta w stylu retro.

Lata trzydzieste XX wieku, niemieckie Pomorze, Kwidzyn, ówczesny Marienwerder, w dzwonnicy kościoła zostaje znaleziony martwy ksiądz. To nie było zabójstwo, to było brutalne morderstwo. Ledwo jedno ciało ostygło a ginie kolejny ksiądz. Co ciekawe nie są oni tacy święci jak być powinni. Do wyjaśnienia sprawy zostaje przydzielony radca kryminalny Christian Abell, który wcześniej pracował w Wolnym Mieście Gdańsk. Metodycznie i skrupulatnie dąży do odkrycia wszystkich nieznanych kart, które są bardzo tajemnicze i ... zakurzone. Śledztwo prowadzi go setki lat wstecz, do historii powstania i działalności Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego.

Autor stworzył niesamowity klimat zakurzonych piwnic, podziemi, grobowców, krypt. Razem z nim snujemy się korytarzami zamku w Malborku, ówczesnym Marienburgu, przemierzamy senne uliczki małego miasteczka. Towarzyszymy Abellowi na każdym etapie śledztwa, które momentami prowadzi donikąd, plącze się, gmatwa. Nowe fakty wychodzą na wierzch, ale ich odkrycie okupione jest zdrowiem i niemalże życiem.
Abell jest bezkompromisowy, twardy, dociekliwy, błyskotliwy - Columbo, Sherlock Holmes w jednym!

To była przygoda rodem tych z udziałem Indiany Jones'a, czyli zaskakująco, ciekawie, niebezpiecznie. Oprócz całego worka walorów rozrywkowych, autor dostarczył sporo bardzo ciekawych historycznych faktów, które bynajmniej nie spowolniły akcji i są cenną wartością dodaną. Dla żądnych kryminalnych szachów, nietuzinkowych przygód i historycznych zagadek. Radco Abell, widzimy się przy kolejnym śledztwie! Będę śledziła jak sobie radzisz! Do zobaczenia!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Kryminały retro od wielu lat podbijają serca polskich czytelników. Przyznaję, że i ja znajduję się w gronie osób, które lubią czytać powieści kryminalne w stylu retro, a także kryminały historyczne. Do tych szczególnie ulubionych zaliczam serię Sprawy Ignaza Brauna, czyli powieści Piotra Schmandta oraz książki Krzysztofa Beśki. Ostatnio do grona pisarzy, o których chcę pamiętać, dołączył Krzysztof Bochus i jego debiut beletrystyczny Czarny manuskrypt.

W malowniczo położonym nad rzeką Liwą, spokojnym Marienwerder (Kwidzyn) rozgrywa się fabuła powieści, która przenosi czytelnika do lat trzydziestych XX wieku, a nawet wcześniej, bo do czasów potęgi zakonu krzyżackiego. W mieście, w którym powoli do głosu dochodzą zwolennicy przyszłego Führera i ideologii nacjonalistycznej, dochodzi do brutalnego zabójstwa księdza, Gerharda Platzecka. Przy zwłokach pozostawiono kartkę ze słowami "Piekło jest domem nieczystych". Sprawę zaczyna badać śledczy, radca kryminalny Christian Abell - inteligentny, odważny i nieco niewygodny dla kwidzyńskiej pruskiej policji. Bardzo szybko przekonuje się, że sprawa kryminalna, związana ze środowiskiem miejscowych księży zatacza coraz szersze kręgi. Pojawiają się podejrzani, nowe wątki, mnożą się zagadki, przede wszystkim jednak mordowani są kolejni duchowni związani z pruską społecznością małego miasteczka na Pomorzu.

Krwawe zbrodnie wstrząsają opinią publiczną, wywołują wiele pytań i plotek. W efekcie kolejnych mrocznych zdarzeń Christian Abell trafia na trop, który wiedzie go do zamku krzyżackiego w Malborku. W podziemiach zamczyska skrywa się tajemnica, która nie powinna ujrzeć światła dziennego. Ponadto okazuje się, że szanowani obywatele miasta - przemysłowcy, sklepikarze, bankierzy, księża - prowadzą się niemoralnie, skrzętnie ukrywają swe sekrety. To wszystko dopełnia mroczną atmosferę, którą stworzył w powieści jej autor.

Dużym plusem Czarnego manuskryptu jest tło obyczajowe, szczegółowo oddany klimat miasta u progu zmian związanych z narodzinami brunatnego faszystowskiego reżimu. Choć ja chciałabym go w tej powieści jeszcze więcej. Interesujące wątki kryminalne zachęcają do zgłębiania tajemnic historii średniowiecznego zakonu rycerskiego, a ciekawie ukazany żywot błogosławionej Doroty z Mątowów i kolekcja sztuki jednego z bohaterów powieści sprawiają, że książkę czyta się z dużą przyjemnością.

Wprawdzie schemat morderstw dokonywanych na osobach duchownych, ściganie mordercy pośród podziemnych labiryntów, zwiedzanie mrocznych skryptoriów to elementy, które wielokrotnie wykorzystywali autorzy poczytnych powieści historycznych. Warto jednak dodać, że Krzysztof Bochus stanął na wysokości zadania, płynnie połączył sensacyjną fabułę z dygresjami na temat zamku krzyżackiego i potężnego zakonu, który zmienił bieg historii ziem Pomorza Wschodniego. Ponadto zauważyłam fascynację autora twórczością Umberto Eco, wyczuwam w powieści Krzysztofa Bochusa klimat słynnego Imienia Róży.

Akcja powieści Czarny manuskrypt jest dobrze zakotwiczona w przeszłości. Książka ciekawie odzwierciedla klimat epoki, dzięki detalom, opisom i nawiązaniom do prawdziwych wydarzeń historycznych, jest powieścią wartą przeczytania.

Jesienią 2017 roku ma ukazać się kolejny tom autorstwa Krzysztofa Bochusa, czyli Martwy błękit. Liczę na to, że autor rozwinie wątek tajemniczej przeszłości śledczego Christiana Abella, który musiał opuścić WM Gdańsk, by na prowincji badać sprawy kryminalne. Mam też nadzieję, że kontynuacja Czarnego manuskryptu pozwoli zgłębić kolejne tajemnice z przeszłości Pomorza.

Swoją drogą powieść kryminalna osadzona w Kwidzynie to niezła reklama miasta i zachęta do poznania jego historii.

Jeśli lubicie kryminały retro, szukacie tajemnic i zagadek z przeszłości, Czarny manuskrypt jest dla Was. Ciekawa intryga, przyzwoicie skonstruowany bohater, rzetelnie opracowane tło historyczno - obyczajowe, z pewnością wpłyną na pozytywny odbiór powieści, którą Krzysztof Bochus zadebiutował w tym roku.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Inspiracja czy naśladowanie serii wrocławskiej Krajewskiego? Mrocznym miastem jest tu przedwojenny Gdańsk, w tle rozwija się nazistowski ruch, a zbrodnie śledzi niepoukładany, lecz idelny śledczy. Bardzo miły kryminał, nie jest specjalnie oryginalny, ale ciekawy i przyjemny w lekturze. Autor chyba bardzo stara się zaimponować czytelnikowi wiedzą z historii i historii sztuki, przez co czasem ma się wrażenie uczestnictwa w wykładzie, ale nie jest to wielka wada. W ten sposób pięknie kontynuuje tradycje Pana Samochodzika.

Warto zerknąć