ebook Ironia losu
4.01 / 5.00 (liczba ocen: 635) Ilość stron (szacowana): 586

Ironia losu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Muza
Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 23.93
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK WTK
EMPIK#EMPIK WTK
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
23.93 zł Lub 21.54 zł
25.20 zł
31.89 zł Lub 28.70 zł
31.90 zł
22.33 zł
-28% 22.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Marzena wierzy, że wciąż jeszcze ma kontrolę nad swoim sielankowym, od dawna poukładanym życiem. Mąż to jedno, kochanek to zupełnie inna bajka – tak sobie przynajmniej wmawia. Jednak uwikłana w romans z młodszym mężczyzną, który zajmuje coraz więcej miejsca w jej życiu, dzień po dniu traci dobre relacje z najbliższymi, kłamie, kręci, plączę się... Mąż długo niczego nie podejrzewa, kochanek robi się z kolei coraz bardziej nachalny, wręcz toksyczny. Twierdzi, że się w Marzenie zakochał, ale czy to na pewno jest miłość? Zakazany związek nabiera tempa, wciąga bohaterów w wir wydarzeń, nierozerwalnie splatając ich losy. Szarpanina emocjonalna Jacka i Marzeny przypomina szaloną jazdę górską kolejką, w tle Hubert – mąż, który coraz mniej wie o własnej ukochanej. Podgryzana wyrzutami sumienia wiarołomna żona codziennie obiecuje sobie, że niebawem to wszystko zakończy, ale z każdym dzwonkiem telefonu myśli tylko o dłoniach kochanka na swojej nagiej skórze. Jednak wraz ze słodko-gorzkim romansem pojawiają się dramatyczne wydarzenia, których bohaterka nie mogła przewidzieć. Łańcuszek zdarzeń doprowadza do nieodwracalnej tragedii, a życie kolejny raz pokazuje, że nie da się ranić innych bez żadnych konsekwencji…

Ironia losu od Katarzyna Misiołek możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Okładka tej książki jest fenomenalna! Tak bardzo mi się spodobała, że zastanawiam się nad ewentualnym jej kupnem, by zasiliła moją prywatną biblioteczkę. Minimalizm aż się prosi, by móc go mieć na wyłączność. Dodatkowo Ci państwo, przedstawieni na niej, mają w sobie to coś. Szczególnie Pan. Można sądzić, że jest to niczego nieświadomy Hubert i Marzena. No nie wiem, ja tą okładkę po prostu kocham i muszę mieć.
Posiada skrzydełka, które są świetne bo zapewniają dodatkową ochronę. Na jednym z nich przeczytamy słów kilka o autorce, a na drugim fragment książki, który może Was ostro zdenerwować. Przynajmniej ja już w tamtym momencie znienawidziłam główną bohaterkę.
Wydana jest świetnie - nie ma żadnych błędów w druku, czcionka jest duża, odstępy zostały zachowane. Niczego jej nie brakuje, pod względem wizualnym...

Autorce - również niczego nie brakuje. Ma swoje grono fanów, do których drzwi ja cichutko pukam. Mogę dołączyć? W sumie, to dołączyłam do tego grona jeszcze przed poznaniem powieści i już z samej obserwacji zauważyłam, że pisarka to bardzo miła kobieta. Tym bardziej, że jest krakowianką, to tym bardziej jest mi bliska, bo jestem z okolic Krakowa. Ale przechodząc do meritum. Trochę się bałam, że się zawiodę. To pierwsze spotkanie z piórem Pani Kasi, a tak naprawdę bałam się bez potrzeby. Już po pierwszych kilkunastu zdaniach zatopiłam się w wir wydarzeń. Gnałam przed siebie będąc tak bardzo zainteresowaną tym, co się wydarzy. Więc warto raz jeszcze wspomnieć, że styl niemal od razu wciąga nas w swoje sieci i nie pozwala zrobić dłuższej przerwy. Nie ma jakichkolwiek blokad, bo styl jest lekki, przyjemnie się go czyta. Plastyczne opisy sprawiają, że czyta się tak bajecznie szybko, z dużym oddaniem rzeczywistości... Tak jakby to wszystko się wydarzyło w naszym życiu. Po zamknięciu oczu wszystko wyraźnie widzimy i tutaj nasuwa się pytanie - czy w tym przypadku to dobrze, czy źle?

Główna bohaterka, Marzena... Szczerze? To jak wspominałam wyżej, już po przeczytaniu fragmentu miałam jej dość. Już ją znienawidziłam. Nie cierpię osób, które kompletnie nie szanują drugiego człowieka. Tym bardziej, jeśli jest się z tą osobą w związku małżeńskim, ale i nie tylko. Nie znoszę takich ludzi, agh! I nawet nie wiecie, jak bardzo chciałam ją zabić, wymazać z tej historii. Czułam, co może się wydarzyć i szczerze pisząc - to była kwestia czasu.Najlepsze jest to, że bohaterka zdaje sobie sprawę ze swojego zachowania, ale nie potrafi się powstrzymać... Mi to żyłka z nerwów prawie pękła. Niby przez chwilę było mi jej szkoda, ale i tak jej nie cierpię, i nie polubię nigdy w życiu dwulicowych osób, nawet tych wykreowanych w powieściach.
Był jeszcze Hubert, Patrycja - których było mi szkoda. Fajni ludzie, z fajnie nakreślonym charakterem, Oczywiście mają swoje wady, zalety - nikt nie jest idealny, ale mimo wszystko zapałałam do tej dwójki dużą sympatią. I autorka powinna wiedzieć, jak bardzo krwawiło mi serce, gdy doczytywałam ostatnie strony powieści. Moje serduszko pękło w pół. I do tej pory mi ciężko, jakoś nie mogę się do tego przyzwyczaić.
Reasumując bohaterowie tej książki są dość dobrze wykreowani, są żywi, chociaż jak widzicie główna bohaterka działała mi na nerwy i myślałam, że zabiję ją nie raz. Już miałam kilka fajnych sposobów na to, by ją uśmiercić. Przecież to ironia losu, czyż nie? Chociaż po części moglibyśmy to odebrać w ten sposób.

Emocje były, co spodobało mi się bardzo. Od irytacji po chwile pełne radości, uśmiechu na twarzy. Irytacja związana z główną bohaterką. Nie mogłam jej znieść, chwilami zastanawiałam się nad odłożeniem tej pozycji na półkę... Ale z drugiej strony czułam jakieś magnetyczne przyciąganie, bo byłam ciekawa jak to wszystko się potoczy. Byłam zaintrygowana tym tak bardzo, że czytałam z wypiekami na twarzy. No, nie czytałam. Pochłaniałam ją w bardzo szybkim tempie i nie mogłam się oderwać. Mimo tego, że taka sytuacja, niektóre wydarzenia do przewidzenia - bo to przecież samo życie - czytałam bardzo zaintrygowana. Nic nie jest tutaj nadzwyczajne. Samo życie. Nic nowego. A jednak coś ciągnęło mnie do ostatniej kropki i starałam się jak mogłam, znieść tę Marzenę.
Także emocjonalność jak najbardziej, a przewidywalność wydarzeń nie raziła tutaj tak w oczy jak w innych przypadkach.

Cóż mogę więcej napisać? Że to historia, która mogła przydarzyć się każdemu, kto szuka wrażeń. Bo taka jest prawda. Pani Misiołek bez trudu przedstawia gorzką prawdę o tym, jakie potrafi być życie oraz ludzie. Którzy lubią siebie nawzajem ranić. Głównym tematem jest zdrada - która nie jest niczym nowym. Zdarza się często, za często wręcz dlatego też związki się rozpadają. Ludzie szukają nie wiem czego w życiu. Postępują głupio, na rozważając dokładnie swoich czynów - jeżeli w ogóle poświęcą im chociaż chwilę... Poucza, a to chyba dość ważne.

Jestem bardzo zadowolona z lektury, jaką dostałam. Nieco się obawiałam, że może styl będzie nie przystępny. Że będzie czytać mi się ciężko, że nie będzie tutaj nic nowego i dobrego, co będzie w stanie utrzymać mnie przy lekturze. Tak naprawdę dostałam historię, która komuś na pewno się wydarzyła. Poznałam kolejne głupie zachowanie ludzi, którzy mają chyba za przeproszeniem za dużo w dupie i nie mają co robić ze swoim życiem, a później płaczą nad swoim losem. Niestety, im stajemy się doroślejsi musimy przemyśleć coś kilka razy nim zrobimy. Bo nie będzie odwrotu. Jak to mówią: Nawarzyłeś sobie piwa, to teraz je wypij lub Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. I jak tu nie wierzyć w takie staromodne hasła? Jak niosą one prawdę...
Polecam zdecydowanie każdemu, kto jeszcze nie przeczytał żadnej powieści Pani Misiołek, czy też tym, którzy gdzieś tam ją ominęli. Warto poświęcić jej chwilę, zabić w myślach niezliczoną ilość razy główną bohaterkę i poznać całą fabułę.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć