ebook Oskarżenie
4.02 / 5.00 (liczba ocen: 1808) Ilość stron (szacowana): 264

Oskarżenie

Kategoria:  /
Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Warto zerknąć

Żyję w Korei Północnej jak mówiący automat, jak człowiek zaprzęgnięty w jarzmo. Moim przeznaczeniem jest świecić w ciemnościach – pisze we wstępie autor. Niewiele więcej o nim wiemy. Nigdy nie stawił otwarcie czoła reżimowi, bo gdyby to zrobił, trafiłby do obozu pracy lub przed pluton egzekucyjny.

Jego opowiadania to krótkie wycinki z życia zwyczajnych mieszkańców Korei Północnej. Ci ludzie zachowują się jak roboty: klaszczą, śmieją się, płaczą na zawołanie. Nie buntują się, nie uprawiają sabotażu, nie drukują ulotek, nie spiskują. Służą państwu ze wszystkich sił, nawet kosztem najbliższych. Przeglądają na oczy dopiero, gdy dotknięci jakąś osobistą tragedią, przekonują się jak bezduszny, okrutny i zakłamany jest reżim, który dotąd wspierali z takim oddaniem.

Klasycznie skonstruowane opowiadania nie są pozbawione rysów satyrycznych, chociaż przy ich lekturze chce się raczej płakać niż śmiać, bo opisywana przez Bandiego paranoiczna rzeczywistość nie jest wytworem wyobraźni autora, ale światem, w którym nadal żyje. Nie tracąc nadziei, że któregoś dnia ponad dwadzieścia milionów jego rodaków ocknie się z letargu, w którym tkwił przez dziesiątki lat również on sam.

Oskarżenie od Bandi możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
O Oskarżeniu nie potrafię pisać bez wyrzutów sumienia. To zbiór ośmiu opowiadań północnokoreańskiego pisarza kryjącego się pod pseudonimem „Bandi” – „Świetlik” – które zostały przemycone zagranicę przez jednego z uciekinierów. To już na wstępie budzi skojarzenia z laureatem Nagrody Nobla, Aleksandrem Sołżenicynem, i nadaje pewną wagę samej książce. I dlatego nie mogę nie napisać jednego: szkoda, że w miejsce Oskarżenia nie pojawiła się lepsza literatura. Zapraszam.

Opowiadania z Oskarżenia przedstawiają losy zwykłych obywateli zmuszonych w ten czy inny sposób gwałtownie skonfrontować się z rzeczywistością swojego kraju.Powstawały one pod koniec lat 80. i w trakcie 90., choć nic nie wskazuje na to, by autor nadal nie tworzył w ukryciu kolejnych. Same historie są raczej proste i prezentowane w bardzo klasyczny sposób. Nawiązanie do Czechowa w przytoczonym na skrzydełku książki cytacie z Books Magazine nie wydaje się pod tym względem przesadzone. W przeciwieństwie do porównania kolejnego – w Oskarżeniu nie odnajdziemy absurdalnego humoru. Absurdalne wydawać się mogą realia życia w Korei Północnej, ale wszystko zostało przedstawione w sposób realistyczny, a same sytuacje nazwałabym prawdopodobnymi – nawet przypadek małego dziecka, które boi się twarz z wielkich portretów wywieszanych na budynkach z okazji święta, można w jasny sposób wytłumaczyć konstrukcją dziecięcej psychiki.

Proste historie opowiedziane w klasyczny sposób przy użyciu przejrzystego języka to w każdym razie jeszcze nic złego. Jednak nawet tradycyjne metody narracji mogą zostać potraktowane z mniejszym lub większym wyczuciem. U Bandiego tego chwilami brakowało. Opowiadania drażniły mnie swoją „szkolnością”, a nade wszystko – dosłownością. Wiele sytuacji czy zachowań bohaterów mówi same przez siebie, ale autor czuje niezrozumiałą potrzebę, by powtórzyć wszystko, co czytający zdążył już sam instynktownie zrozumieć, jeszcze raz. W rezultacie utwory gubią gdzieś po drodze większość swej siły oddziaływania. Wspomniany już Czechow wiedział, gdzie skończyć, zostawiał czytelników z ostrą, trafną puentą. Tutaj ta się rozmywa.

Jednakże. Po opublikowaniu krótkiej opinii na temat książki na Instagramie, w komentarzach pojawiły się głosy, że mimo wszystko te opowiadania część czytelników poruszyły. Być może więc mój negatywny odbiór to po części kwestia pewnego przeczulenia i niektórych z Was lektura mocno poruszy, czego wszystkim życzę. Aczkolwiek nie zmienia to „obiektywnej” jakości dzieła.

Natomiast jeśli miałabym wskazać powód, dla którego warto Oskarżenie przeczytać, to byłyby to wiarygodne informacje na temat sposobu funkcjonowania społeczeństwa i obyczajów Korei Północnej. Historie różnych bohaterów-everymanów pozwalają pokazać różne aspekty życia codziennego, tworząc bardzo ciekawą mozaikę.

Oskarżenie to z pewnością pozycja ważna: ważna już jako sam akt sprzeciwu, odwagi i nadziei dla Korei Północnej. To także unikalne świadectwo życia w tym kraju spisane przez literata. Tym bardziej żal mi, że w tak „głośnych” okolicznościach nie objawiło się dzieło wybitniejsze, o wyższych walorach artystycznych. „Z braku laku” – brzmi to okrutnie, wiem – jesteśmy „zmuszeni” poznawać właśnie je. Bo że jest to rzecz unikatowa na dzień obecny i przez to naprawdę warta poznania – co do tego nie mam wątpliwości.

Ocena: 2/6
©Między sklejonymi kartkami
Bandi, czyli świetlik. Chce poprzez swoją twórczość rozjaśnić mrok Korei Północnej, kraju, w którym żyje. Pisane w tajemnicy opowiadania stają się jedynym możliwym sposobem na walkę z systemem totalitarnym. Ta walka może nie wydawać się spektakularna, jest raczej jak powolne, początkowo niewidoczne podkopywanie władzy przez obudzenie świadomości w zniewolonych umysłach Koreańczyków oraz pokazanie światu, co się dzieje w ojczyźnie Bandiego. Propaganda jest tam tak silna, a władza trzyma obywateli tak twardą ręką, że na zewnątrz rzadko wydostają się wiadomości o tym, jak wygląda codzienne życie w Korei Północnej. To przerażające, że wciąż dzieją się takie rzeczy. Bandi wiele ryzykował, oddając znajomemu znajomej swoje rękopisy, a jednak się udało. Jego teksty zostały przetłumaczone i wydane, polski czytelnik otrzymuje je w zbiorze pod tytułem Oskarżenie. Opowieści totalitarne. I to właściwie mówi wszystko.

Bo Bandi oskarża władzę totalitarną, w swych opowiadaniach pokazując jak krzywdzi ona zwykłych ludzi. Bohaterowie jego historii to przeciętni obywatele Korei Północnej, sprawnie działające trybiki w wielkiej państwowej maszynie, które nagle z jakichś powodów się zacinają, co przynosi straszliwe konsekwencje. Wydarzenia, które z perspektywy demokratycznego państwa wydają się drobne, nic nie znaczące, tam nabierają złowrogiego tonu i stają się pretekstem do prześladowań lub wykluczenia z tolerowanej przez władzę grupy. Oto pewna rodzina, która wbrew nakazom partii zasłania okna, podczas gdy ulicami miasta przetacza się tłum biorący udział w propagandowej uroczystości. Młoda kobieta robi to dlatego, że jej kilkuletni synek boi się wiszącego na budynku i widocznego z okna portretu Marksa, jednak zostaje to odczytane jako sprzeciwienie się władzy. Oto mężczyzna, który dowiaduje się, że jego mieszkająca w innym mieście matka dożywa ostatnich dni, chce więc ją odwiedzić, by się pożegnać, lecz władza zabrania mu podróży. Zrozpaczony syn udaje się w nielegalną podróż, nie mogąc się pogodzić z decyzją… Oto kraj, w którym przynależność do danej rodziny od razu determinuje przyszłe życie dziecka, które się w niej rodzi, a drobne, przypadkowe wykroczenie, jak na przykład niedopilnowanie rosnącego ryżu, który przez to usycha, traktowane jest jako poważne zaniedbanie i brak szacunku do władzy.

Myeong-cheolowi chciało się płakać na głos i tupać ze złości. Ale nie mógł sobie na to pozwolić, bo szloch również był w pewnych sytuacjach uważany za przejaw buntu i groziła za niego nawet kara śmierci. Oto w jakim świecie żyje! Prawo wymaga od ludu, by śmiał się mimo bólu i przytakiwał mimo rozgoryczenia.

Czytając te teksty trzeba mieć świadomość, że ukrywający się pod pseudonimem autor zaryzykował swoje życie, pisząc i podając dalej te teksty. Jak pisze w posłowiu Kim Seong-dong, dziennikarz, pierwszy raz zdarzyło się, by teksty krytykujące władzę zostały napisane przez autora, który nie uciekł już do Korei Południowej, lecz ryzykował, krytykując reżim z samego serca zniewolonego kraju. Bandi w czasach dzieciństwa doświadczył okrucieństw wojny koreańskiej, a później klęski wielkiego głodu. Te doświadczenia skłoniły go do refleksji nad działaniem państwa północnokoreańskiego i funkcjonowaniem jego społeczeństwa. Jako pisarz (pisał już wcześniej „dozwolone” teksty, będąc autorem zrzeszonym w oficjalnym Komitecie Centralnej Federacji Autorów Joseonu) postanowił walczyć piórem – to jedyne, co mógł zrobić. Pozostaje mieć nadzieję, że rację ma Kim Cheong-sol (uchodźca żyjący od dwóch lat w Seulu), który mówi: Jestem też pewien, że iskierka, jaką pragnął się stać [Bandi] na tej zatopionej w ciemnościach ziemi, w niedalekiej przyszłości zamieni się w tysiące płomieni, które rozświetlą społeczeństwo Północy nadal pogrążone w mroku.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Komentarze dotyczące książki: