ebook Cień burzowych chmur
3.8 / 5.00 (liczba ocen: 872)

Cień burzowych chmur
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 24.52
Audiobook - najniższa cena: 26.90
28.90 złpremium: 17.34 zł Lub 17.34 zł
24.52 zł Lub 22.07 zł
28.90 zł 10 zł na konto
28.90 zł Lub 26.01 zł
24.57 zł
24.57 zł
24.57 zł
24.64 zł
26.50 zł
28.90 zł
28.90 zł
Inne proponowane

Pierwszy tom 5-częściowej sagi „Spacer Aleją Róż” o losach rodziny Szymczaków. Poruszająca opowieść mocno osadzona w realiach wczesnego PRL-u ze zbrodnią i zemstą w tle. Fikcja literacka przeplata się w niej z autentycznymi zdarzeniami, a postacie wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dziś spotykamy na kartach książek historycznych.

Rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny Bronisławem a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.

„Cóż to za powieść! Poznajcie zupełnie nowe, zaskakujące wcielenie Edyty Świętek. «Cień burzowych chmur» to mocne rozpoczęcie sagi «Spacer Aleją Róż», a że apetyt rośnie w miarę jedzenia… ja już czekam na drugi tom!” – Magdalena Majcher, autorka m.in. „Stanu nie! Błogosławionego”, recenzentka 

„Wreszcie historia Nowej Huty znalazła się na kartach powieści – „Cień burzowych chmur»!!! To zasługa Edyty Świętek. Gorąco zachęcam do przeczytania pierwszego tomu sagi «Spacer Aleją Róż»” – Łukasz Zarodkiewicz, nowohucianin od urodzenia, działacz lokalny

„«Cień burzowych chmur» to powieść, która nie tylko fascynuje ciekawą intrygą i świetnie nakreślonymi postaciami bohaterów, ale także przeraża realizmem opisów życia w powojennej Polsce. Autorka zręcznie wkomponowała dzieje rodziny Szymczaków w obraz zachodzących przemian, obnażając absurdy i niegodziwości wczesnego PRL-u. Smaczku dodaje rodzinna waśń, zrodzona z zawiści i zbrodni, a wiodąca ku krwawej zemście” – Hanna Greń, autorka „Cynamonowych dziewczyn”

Cień burzowych chmur od Edyta Świętek możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Czasami ludzie szukają daleko tego, co jest blisko.
Zawsze jest jakieś jutro, na które warto czekać.
Ostatnimi czasy poznałam wielu nowych i do tego naszych polskich, rodzimych Autorów. Cieszę się tym bardziej, bo mamy się czym pochwalić! Cień burzowych chmur to zatem moja pierwsza przeczytana książka Pani Edyty Świętek, pierwszy tom serii Spacer Aleją Róż. I powiem tak: historia zauroczyła mnie już od pierwszych stron! Właściwie pierwszy raz miałam okazję czytać tego typu książkę - tak mocno osadzoną w danym czasie i przedstawiającą tak mocno realia wtedy panujące jakimi są zmiany ustrojowe i społeczne po II wojnie światowej.

Mamy rok 1949. Tuż po wojnie. Rodzina Szymczaków to matka, ojciec, który zginął na wojnie i sześcioro rodzeństwa: Bronek (najstarszy z rodzeństwa, który teraz dba i chroni pozostałych jak głowa rodziny), Leszek (opuścił dom rodziny, ponieważ wyjechał do wojska), Jędrek (najmłodszy z braci), Dorotka (to ona z rodzeństwa odniosła najgorsze rany podczas wojny, została wielokrotnie zgwałcona, skatowana, okaleczona nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, stąd teraz jest wycofana i skryta), Krystyna (swoje szczęście upatruje w zamążpójściu, najlepiej za bogatego i wpływowego kandydata) oraz Julka (tej z kolei wcale nie spieszy się do zamążpójścia, marzy o opuszczeniu wsi i poznaniu większego świata). Gdy po wojnie Szymczakowie cieszą się, że udało im się przetrwać wojnę, nie tylko w większości przeżyli, ale jeszcze uratowali ojcowiznę, okazuje się, że zaczyna się proces wywłaszczania chłopów. Ich ziemia zostaje im zabrana na rzecz państwowych spółdzielni i wspólnego dobra. Wówczas Bronek nie mający perspektyw na wsi, wyrusza w podróż do Nowej Huty, gdzie zaczyna pracę przy budowie nowego miasta. Tam z kolei jest świadkiem propagandy jaka jest szerzona wśród robotników, poznaje najsłynniejszego przodownika pracy, bierze udział w wyrabianiu normy.

Narracja jest wyjątkowa. Wynika to przede wszystkim z tego, że idealnie odzwierciedla czasy jakich dotyczy. Przede wszystkim język jakim posługiwali się ówcześni ludzie i sposób ich myślenia. Ten oryginalny sposób snucia tej opowieści ułatwia nam przeniesienie się w tamten odległy czas, którego my nie znamy. To pozwala nam poczuć wręcz tamten klimat, atmosferę panującą najpierw na wsi, w domu rodzinnym Szymczaków, a później w Nowej Hucie, gdzie ludzie żyją w wielkim skupisku, w barakach i często we wspólnych izbach.

Muszę zwrócić uwagę, że Autorka wykonała sporo pracy, aby zebrać odpowiedni materiał do tej książki. Przez wiele lat mieszkała w Nowej Hucie, co ułatwiło jej tylko gromadzenie materiałów. Mamy tu bardzo rzetelnie i drobiazgowo przedstawioną historię. Pani Świętek drobiazgowo zadbała o szczegóły, które pojedynczo może nie są tak istotne, ale w całości tworzą spójną i harmonijną kompozycję. I ten ogrom włożonej tu pracy od razu widać. Moim zdaniem trzeba to docenić. Poza tym to sprawia, że książka staje się czymś więcej niż tylko fikcją literacką. Za jakiś czas po jej przeczytaniu oczywiście zapomnimy dokładne losy bohaterów, ale ogólny klimat i całokształt na pewno zapadną nam na dłużej w pamięci. Zawsze będziemy wspominać czar i urok książki. To także świetny sposób na poznanie historii naszego kraju, bo taką zbeletryzowaną opowieść o wiele lepiej zapamiętamy, niż suche fakty jakich uczono nas w szkole. A Autorka idealnie wplotła losy bohaterów w rzeczywiste wydarzenia jakie kiedyś miały miejsce. Oprócz tego książka stała się dla mnie impulsem, sama zaciekawiłam się losem swojej rodziny: jak moja Prababcia i Babcia z Dziadkiem przeżyli ten ciężki czas... I z wielkim zaciekawieniem wysłuchałam tych wspomnień.

Książka pokazuje nam także jak ważna jest w życiu rodzina i jedność w niej. Jak wielokrotnie bowiem potrzebujemy jej wsparcia i pomocy. Dla mnie tutaj taką opoką rodziny był wprawdzie Bronek, który dbał o wszystkich i niejako bronił ich „na zewnątrz", ale także Dorotka, która zawsze służyła dobrym słowem, pocieszeniem, zrozumieniem, radą, była dobrym duchem tego domu. Edyta Świętek zwraca nam też uwagę jak ważne jest rozmawianie, nie bazowanie na domysłach, bo one czasem są bardzo mylne. Czasem nawet to co zobaczymy może być złudne, dopowiemy sobie coś, dobudujemy swoją wersję wydarzeń, więc nie powinniśmy na bazie tego podejmować decyzji. Zawsze trzeba się upewnić, porozmawiać, dowiedzieć. Przykładem tutaj może być chociażby relacja Bronka z Bogusią (gdzie takie niedopowiedzenia miały miejsce kilka razy) i nastawienie Krystyny do Julki.

Cień burzowych chmur jest wyjątkową książką, oryginalną, bogatą, ciekawą. To prawdziwa lekcja historii! Wprawdzie czytało mi się ją niespiesznie (sama nie wiem czemu, może przez początek roku szkolnego, w który tym razem wkraczamy z naszą Córą?! może przez to, że czas na czytanie mam dopiero bardzo późnym wieczorem, a rano 5.30 trzeba wstawać?!), ale od razu mnie zaciekawiła, wciągnęła w swój świat, jednym słowem zaczarowała. Idealnie będzie nadawała się na nadchodzące jesienne wieczory. Nie zastanawiajcie się zbyt długo, tylko dorwijcie swój ulubiony kocyk, zróbcie gorące kakao lub zaparzcie aromatycznej herbaty, bo zaczytacie się na pewno! Ja już nie mogę doczekać się tomu drugiego, bo zdecydowanie mam na niego ochotę. Niestety kolejka w bibliotece jest, a to też o czymś świadczy, prawda? W końcu muszę dowiedzieć jak dalej radzili sobie Szymczakowie, a szczególnie będę kibicować Bronkowi, Julce i Dorotce.

Ocena: 5/6
©Księgozbiór Kasiny
Książki historyczne czytam od dawna i to z wielką przyjemnością, choć nie każdy okres jest mi tak samo bliski. Do tej pory rzadko sięgałam po historie osadzone w czasach PRL, bo jakoś zawsze wydawało mi się, że będą smutne i przykre, jak nasz miniony ustrój. Coś jednak podpowiadało mi, żebym nie rezygnowała z książki Edyty Świętek, której akcja toczy się chwilę po skończonej wojnie, w początkach reformy rolnej i czasach stalinowskich. Czy mi się podobała i czy sięgnę po kolejne tomy tej sagi? O tym przeczytacie poniżej.

Rodzina Szymczaków próbuje poskładać się po wojnie. Choć od dawna byli drugą najbogatszą rodziną we wsi, to czas okupacji dał im się we znaki jak wszystkim, a niektórzy członkowie rodziny nadal leczą rany na ciele i duszy. Początek reformy rolnej i zawiść innych mieszkańców wioski diametralnie zmienia życie bohaterów. Bronek, najstarszy syn i głowa rodu, z kilku przyczyn postanawia poszukać szczęścia w nowo powstającej Nowej Hucie, z czasem pojawia się tam również jego młodsza siostra, Julia. Oboje będą musieli zmierzyć się nie tylko z nową rzeczywistością, ale i wieloma problemami osobistymi.

Początek tej historii to spokojne życie na wsi, które bohaterowie cenią. Może nie wszyscy tak samo cieszą się z pracy na roli, jednak spokój i bliskość natury jest dużym ułatwieniem w życiu. Szybko jednak cała rodzina odkrywa, że koniec wojny to nie koniec problemów, a nowy ustrój, mimo szumnych haseł, niewiele myśli o przeciętnym człowieku. Szybkie zmiany dają możliwość wykorzystania okazji na zemstę, a układy z władzą sprawiają, że człowiek staje się bezkarny.

Autorka pokazuje losy całej rodziny, choć na razie jedynie dwójka bohaterów udaje się do miasta. Zderzenie obrazu budującej się dzielnicy ze spokojem wsi aż razi po oczach. Są to zupełnie inne miejsca, choć żadne z nich nie należy do sielankowych, co widać podczas tej historii. Bronek to chłop z dziada, uwielbiający swoje dotychczasowe życie, a nagła zmiana i przymus wyjazdu bardzo wyraźnie odciskają na nim swoje piętno. Julka od dawna marzy o innym życiu, pracy, która nie wiąże się z polem i obejściem. Choć również zmuszona do wyjazdu jest ciekawa tego nowego miejsca.

Cień burzowych chmur to pierwszy tom sagi rodzinnej, dlatego choć na pierwszy plan wysuwa się dwójka rodzeństwa, to ich losy przeplatają się z pozostałymi w domu: matką, dwiema siostrami i bratem. Każdy z nich przeżywa swoje dramaty i codzienne trudności, zaznaje też szczęścia i miłości.

Autorka, wychowana w Nowej Hucie, składa hołd tej dzielnicy, pokazując ją już od momentu powstawania. Widać początkowe bezprawie, ludzi, którzy zjeżdżają do pracy z całej Polski, bicie kolejnych rekordów, przestoje, trudne warunki życiowe... Pokazuje też pobliski Kraków, z jego historią i zabytkami.

Wśród fikcyjnych bohaterów pojawiają się postacie historyczne, a związane z nimi fragmenty tekstu zawierają również prawdziwe przekazy prasowe i telewizyjne. Zdecydowanie uwiarygodnia to powieść.

Ta historia jest piękna, smutna, przerażająca, wzruszająca i tragiczna. Losy bohaterów przeplatają się, a same postacie wzbudzają wiele emocji. Dzięki ich prawdziwości stają się bliskie podczas czytania. Są również wielowymiarowi w swoich decyzjach, czasami błędnych i prowadzących do problemów.

Cień burzowych chmur to pierwszy tom pięciotomowej sagi o rodzinie Szymczaków. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejny tom, szczerze powiedziawszy nie mogę się już doczekać, żeby poznać dalsze losy bohaterów, a także odkryć jak zmienia się Nowa Huta. Dopiero poznałam pisarkę, ale już wiem, że warto poznać jej twórczość i mogę ją ze spokojem sumienia polecić. Szczególnie osobom, które lubią sagi rodzinne i powieści historyczne.

Ocena: 6/6
©Książkowe Wyliczanki
Cień burzowych chmur to pierwszy tom sagi Spacer Aleją Róż, opowiadającej o losach rodziny Szymczaków w powojennej Polsce. Po śmierci ojca to na najstarszego syna, Bronisława, spada rola głowy rodziny i obowiązek zatroszczenia się o chorą matkę i młodsze rodzeństwo. Chociaż zakończona zaledwie czwarta lata wcześniej wojna nie nadwerężyła ich majątku i do tej pory byli najzamożniejszą rodziną w okolicy, nowy ustrój odciska na nich swoje piętno, pozbawiając ich ziemi i zmuszając Bronka do wyjazdu za pracą. Młody Szymczak zatrudnia się przy budowie Nowej Huty - największej dzielnicy Krakowa, gdzie wkrótce dołącza do niego jedna z sióstr. Swoją niedolę rodzina zawdzięcza nie tylko zmianom politycznym, ale i Bartłomiejowi Marczykowi - mężczyźnie z ich rodzinnej wsi, który za wszelką cenę chce zemścić się na Szymczakach i pozbawić ich wszystkiego, co dla nich ważne. Losy fikcyjnej rodziny przeplatają się z autentycznymi wydarzeniami historycznymi, ukazując brutalną rzeczywistość wczesnego PRL-u.

Muszę przyznać, że w szkole nigdy nie lubiłam lekcji historii - nudnych podręczników, monotonnych wykładów, bezmyślnego wkuwania dat, tylko po to, żeby za chwilę je zapomnieć. Zdecydowanie łatwiej jest mi przyswoić i zapamiętać na dłużej historyczne fakty za pośrednictwem ciekawych powieści, łączących w sobie literacką fikcję z prawdziwymi wydarzeniami. Dzięki wstępowi, przybliżającemu historię powstania Nowej Huty oraz dzięki historii Szymczaków, mogłam nauczyć się wiele o polskiej powojennej rzeczywistości, ani przez chwilę się przy tym nie nudząc.

Chociaż Cień burzowych chmur czyta się bardzo dobrze i szybko, to nie jest to bynajmniej lekka powieść, służąca beztroskiej rozrywce, ale historia oparta na ludzkich dramatach, ciężkiej walce o przetrwanie i przestępstwach, popełnianych w majestacie prawa, zgodnie z obowiązującym ustrojem socjalistycznym. Na przykładzie fikcyjnej rodziny autorka pokazała, z czym musieli mierzyć się ludzie w tamtym okresie, jak państwo okradało obywateli, w zamian oferując tylko puste obietnice świetlanej przyszłości i równości społecznej, podczas gdy dobrze żyło się tylko tym na wysokich stanowiskach. Bronek dotkliwie odczuł tę niesprawiedliwość, gdy odebrano mu ziemię, a razem z nią nie tylko możliwość utrzymania rodziny, ale i część tożsamości.

Mimo że nikogo z Szymczaków los nie rozpieszczał, to najbardziej tragiczną postacią wydaje mi się właśnie Bronek - pozbawiony ojcowizny, zmuszony do opuszczenia rodziny, obciążony odpowiedzialnością za siostry i braci, dotknięty nieszczęśliwą miłością, bezsilny wobec wszystkich przeciwności losu. Nie mogę powiedzieć, żebym polubiła tę postać - Bronek wielokrotnie irytował mnie swoją impulsywnością, złymi wyborami życiowymi czy hipokryzją w stosunkach damsko-męskich, ale jednak nie potrafiłam nie współczuć zarówno jemu, jak i całej jego rodzinie. Jego siostry: Julia, Dorota i Krystyna, wszystkie zostały skrzywdzone w podobny, choć jednak odrębny sposób, przy czym dwie pierwsze zaimponowały mi swoją siłą, a do trzeciej póki co czuję tylko niechęć. Być może zmieni się to po lekturze kolejnych tomów serii. Muszę jednak przyznać, że postacie są bardzo dobrze skonstruowane, wyraziste, zdolne wywołać w czytelniku wiele skrajnych emocji.

Niestety powieść nie jest pozbawiona pewnej dozy wulgarności, czego zapewne nie dało się uniknąć, chcąc wiarygodnie przedstawić środowisko chłopskie i robotnicze. Chociaż zazwyczaj stronię od takich lektur, to jednak w tym przypadku muszę uznać konieczność zastosowania pewnych środków, a dosadny język i brutalność opisywanych wydarzeń nie powstrzymają mnie od sięgnięcia po kolejne części sagi. Cień burzowych chmur to książka autentyczna, emocjonująca i choć przy tym także przygnębiająca, to jednak warto się z nią zapoznać, zwłaszcza, jeśli interesuje was powojenna historia naszego kraju.

Ocena: 4/6
©Tea Books Lover
Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.

Edyta Świętek po raz kolejny udowodniła jak świetną jest pisarką. Każda kolejna powieść coraz bardziej mnie zaskakuje. To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy".

Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego wyobrażenia jak wyglądało, życie w tamtym czasie, z tym większym zapałem zabrałam się za czytanie książki.
Obrazy wykreowane przez Edytę Świętek są tak realne, postacie jak najbardziej wiarygodne i barwne, że zatrzymując się na chwilę podczas czytania, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Oczywiście patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, odpowiedź brzmi nie.
"Rodzina Szymczaków z dnia na dzień została niemalże z niczym. Jedno, co mieli, to murowany dom – na szczęście zbyt mały, aby mógł stanowić łakomy kąsek dla urzędników, kawałek ogrodu przy nim, a prócz tego kilka mórg najlichszego gruntu oraz pastwisko dla jedynej krowy, która została z licznego niegdyś stada. Z urzędu gminy dostali dobrą radę, aby poprosili nowo mianowanego przewodniczącego spółdzielni o zatrudnienie. Tylko jak zabiegać o etat u Bartka Marczyka po tym, jak Bronek wziął się z nim za łby? Jak nagiąć karku, skoro tamten tylko patrzył, aby dobrać się do Julii albo Krystyny?"
Wielu z nas do dzisiaj, żyje na ziemiach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I nie wyobraża sobie, że ktoś obcy mógłby przejąć tę ziemię. Rodzina Szymczaków również była tej myśli. Bronek stawał na głowie i robił co tylko mógł, by nie odebrano im ich ziemi. Niestety nie udało mu się to, gdyż reforma rolna zabrała mu niemalże wszystko, prócz murowanego domu i kawałka lichej ziemi. Musiał wyjechać z rodzinnej wsi do miasta, by zapewnić byt swojej rodzinie. Czy było to dla niego łatwe? Jak odnalazł się w nowej rzeczywistości?

Autorka w cudowny sposób przedstawia nam stare czasy, które niejeden z Was (mnie to nie dotyczy) miał okazję przeżyć. Dzięki tej książce powrócicie pamięcią do czasów, które zapewne niektórym z Was utkwiły głęboko w sercu. Czy zatem życie dawniejsze było lepsze od tego obecnego? Nie można tego jednoznacznie ocenić. Ludzie w dawnych czasach niezwykle cenili swój majątek i rodzinę. Czy w dzisiejszym świecie ludzie również cenią swoją rodzinę i są w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko? Na to pytanie z całą pewnością posypałyby się różne odpowiedzi.
"W Gigancie wciąż czuł się nikim. Szarym robotnikiem w utytłanym błotem waciaku. To był teraz jego strój codzienny, noszony do roboty i do knajpy. Do kościoła nie chodził, choć do Mogiły nie było aż tak daleko. Czuł się obrażony na Boga, ponieważ ten zagrał mu na nosie. Pozwolił gładko przesmyknąć się przez wojenną zawieruchę po to, by w wolnej Polsce uczynić z niego dziada."
Bronek to postać, która niewątpliwie zaskarbiła sobie moje serce. Od początku dom, rodzina i majątek stanowiły dla niego istotę życia. Jako najstarszy z rodzeństwa stał się głową rodziny, troszcząc się o matkę oraz pozostałe rodzeństwo. Życie boleśnie go doświadczało na każdym kroku. Jednak jego wiara, w to, że kiedyś odzyska utracone ziemie, wciąż motywowała go do dalszego działania i nie poddawania się. Stawiał czoła przeciwnością, wciąż wierząc w lepsze jutro i ponowne scalenie rodziny.

Edyta Świętek stworzyła powieść, która zasługuje na uznanie. Pomysł na fabułę, by przemierzać czasy od przeszłości i posuwać się ku teraźniejszości zachwycają czytelnika. Razem z autorką możemy odbyć podróż po Krakowie i jego zakątkach, miejscach, które autorka w dalszym ciągu darzy sentymentem. Odbędziemy zatem podróż, która na długo utkwi w naszej pamięci, rozbije nas mentalnie i da nam do myślenia.
"W porównaniu z tym praca w polu to była bułka z masłem i sama przyjemność – westchnął, wspominając, jak przed rokiem kosił ostatnie pole żyta. Jakże mu wtedy ptaki nad głową świergotały, jak szumiał pobliski zagajnik i pluskał potok płynący środkiem miedzy! Tamtego dnia nawet przez myśl mu nie przeszło, że wyląduje w krainie absurdu, gdzie wszystko postawione jest na głowie.
"
Cień burzowych chmur to książka, która zabierze nas w czasy powojennej Polski, pozwoli odkryć absurdy PRL-u, utwierdzi nas w przekonaniu, iż rodzina to najcenniejszy skarb, który posiadamy. Nie obędzie się również bez rodzinnych sprzeczek zrodzonych z zawiści, ciągłych intryg i spisków oraz chęci krwawej zemsty. No i oczywiście pojawią się również romantyczne chwile. Zachęcam do przeczytania. Ja jestem zachwycona, wierzę, że i Wy będziecie.

Ocena: 6/6
©Czytaninka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć